Stanisława Woszczyńska: W 20. rocznicę Niepodległości (ze wspomnień) [1938]

442087_1526461820

Kraków przeżywa tak radosny nastrój, że poza wybuchami entuzjazmu na nic nie ma miejsca. Wieczorem na prastarym Rynku przemawia towarzysz Zygmunt Marek. Jedno hasło, jedno zawołanie: Polska Niepodległa powstaje, Polska Ludowa, Polska Sprawiedliwości Społecznej. Wracam do Nowego Sącza, choć serce ciągnie do Warszawy, a właściciele auta zapraszają. Ale dzieci, ale kochani towarzysze-kolejarze, ale miasto czeka na bezpośrednie wiadomości.Jedni wierzą, inni są nastrojeni sceptycznie, może nawet bojaźliwie. My, zorganizowani, spalamy się w oczekiwaniu upragnionego cudu – Polski żywej. Gazety z Krakowa, z Piotrkowa, przynoszą sprzeczne wiadomości, instrukcje. Naraz, czy oczy nie mylą?! Ogromna płachta papieru: Manifest Rządu w Lublinie podpisany – Ignacy Daszyński. Tegoż dnia 8 listopada na Ratuszu w Nowym Sączu odbyło się historyczne zgromadzenie Rady powiatowej i zarządów organizacji społecznych, zawodowych i niepodległościowych Nowego Sącza i okolicy. Na podium wśród śmiertelnej ciszy wszedł marszałek powiatowy, hrabia Stadnicki. W ręku trzymał ogromny arkusz papieru. Rozwinął. Począł czytać. Bez wezwania wszyscy powstali, wysłuchali manifestu, stojąc. Gdy skończył, zabrzmiały oklaski, ale i okrzyki zdumienia. Marszałek powiedział: od dziś Polska jest Rzeczpospolitą Ludową. Witam Was, Obywatele Wolnej Rzeczypospolitej. Czytaj dalej

„Naprzód”: Na Pierwszy Maj 1892 r.

sfcx

W końcu, co jest najważniejszym, przez skrócenie czasu pracy robotnik uzyska czas do organizowania się, do walki tak o płacę, jak i o polityczne prawa. Dzisiejszych swoich klasowych interesów i interesów przyszłości nie będzie on w stanie bronić tak długo, jak długo śmiertelnie znużony pada na swoje posłanie, wróciwszy wprost z warsztatu. Dopiero więcej ludzki byt, więcej swobodnego czasu umożliwi mu zdobyć wiedzę, naukę i zorganizować się. Nadmierna praca skazuje klasę robotniczą na zwyrodnienie fizyczne i umysłowe nie tylko na dzisiaj, ale pozbawia go także zdolności, aby mógł się podnieść z niedoli w przyszłości. A ponieważ chcemy, aby robotnicza klasa wyzwoliła się z więzów ekonomicznej zależności, z ciemnoty umysłowej, ze stanu pozbawionego praw politycznych – dlatego, w imię wyzwolenia proletariatu, żądamy ośmiogodzinnego dnia roboczego. I dojdziemy do celu! Międzynarodowa socjalna demokracja, w imieniu międzynarodowego proletariatu, postawiła na porządku dziennym całego cywilizowanego świata sprawę ośmiogodzinnego dnia pracy i nie spocznie ona, dopóki go nie wywalczy. Miliony proletariatu na obu półkulach ziemi podnoszą Pierwszego Maja swe dłonie w górę i przysięgają uroczyście: nieustraszenie i bez spoczynku walczyć, dopóki najważniejszy cel postępu nie będzie uzyskany, dopóki ośmiogodzinny dzień pracy nie stanie się prawem! Czytaj dalej

Antoni Szczerkowski: Święto robotnicze 1 maja [1928]

sdsfsdf

Obchód tegoroczny majowy dla włókniarzy ma specjalne znaczenie, bo znajdujemy się w okresie nieustannej walki w obronie zdobyczy socjalnych, które są łamane przez kapitalistów w sposób haniebny i nowej walki cennikowej o podwyższenie głodowych płac włókniarzy. Dzień 1 Maja musi być wielkim protestem przeciwko wyzyskowi, uciskowi kapitału i bodźcem do nowej walki o wyższe płace i lepsze warunki pracy. Robotnicze święto jest zarazem wielką międzynarodową manifestacją „Braterstwa Ludów” i międzynarodowej solidarności proletariatu. W dniu tym musimy protestować przeciwko uciskowi mniejszości narodowych i domagać się, aby wszyscy obywatele Rzeczypospolitej Polskiej byli równo traktowani i mieli zagwarantowane prawa językowe i kulturalne. Musimy zwalczać nacjonalizm i szowinizm. Związek nasz włókienniczy w imię zasad międzynarodowej solidarności proletariatu położył pierwszą podwalinę wspólnej walki robotników bez różnicy narodowości. Związek ten w swoich szeregach mieści robotników niemieckich i żydowskich, uwzględniający potrzeby językowe i kulturalne tychże robotników, jako związek centralny, czyniący zadość potrzebom wszystkich robotników. W myśl powyższych haseł wzywamy wszystkich włókniarzy do obchodu święta 1 Maja. Niech dzień ten będzie wielką manifestacją na rzecz wyzwolenia klasy robotniczej Pokażcie całej reakcji i rekinom kapitalistycznym, że ucisk, głód i nędza hartują wasze dusze do nowych walk i zwycięstw klasy robotniczej! Czytaj dalej

Stanisław Posner: W obronie Rzeczypospolitej [1922]

Gabriel_narutowicz

Zamordował nikczemnik, co z tyłu strzelił, co, korzystając z dobrej wiary, ze szlachetności przeciwnika, czai się jak zbir i zza pleców ministra bije w pierwszego obywatela Rzeczypospolitej. Chełpili się dawniej w tym kraju konserwatywni i katoliccy dziejopisarze, że w Polsce królobójców nie było; że to rosyjski tylko wynalazek, że to wynalazek chłopa moskiewskiego, skutego w kajdanach niewoli wielowiekowej. Ale w Polsce odrodzonej reakcja zamordowała republikańskiego prezydenta. Znalazł się człowiek z endeckiego obozu, który wczoraj, widząc bezbronnego, a tak odważnego, tak bezgranicznie odważnego prezydenta Narutowicza, nie zawahał się ugodzić w niego… Czytaj dalej

Leon Wasilewski: Bolesław Limanowski na zjeździe paryskim 1892 roku [1935]

Glos Kobiet 22 (18)

Skoro jednak padło hasło połączenia wszystkich polskich sił socjalistycznych, trzeba było zapomnieć o dawnych urazach i pretensjach. Udano się więc i do Limanowskiego w listopadzie 1892 roku, na czas krótki przed rozpoczęciem zjazdu, który miał to połączenie zrealizować. Dwaj delegaci, przybyli z kraju, zaprosili Limanowskiego na zjazd, wyjaśniając mu jego cele. Cele te powitał z sympatią, ale miał pewne zastrzeżenia. Przede wszystkim oświadczył, że nikogo, prócz samego siebie, nie może na zjeździe reprezentować. Złożyło się bowiem tak, że paryska Gmina Narodowo-Socjalistyczna, do której w ciągu trzyletniego pobytu w Paryżu należał, rozpadła się „raczej z osobistych, niż z zasadniczych powodów” na dwa nieprzyjazne obozy. Nie chcąc uczestniczyć w tej waśni, Limanowski odosobnił się i stał na uboczu, jak pisze w swoich wspomnieniach. Drugie zastrzeżenie było poważniejsze. „Wiecie, towarzysze” – mówił – „o naszych sporach i zatargach przekonaniowych, a, sądząc z pism, w większości krajowej mam przeważnie przeciwników. Zakłóciłbym więc tylko na waszym zjeździe tak potrzebną zgodność, ażebyście mogli wasz zamiar doprowadzić do skutku…”. W końcu stanęło na tym, że Limanowski w każdym razie na pierwsze posiedzenie zjazdu przyjdzie. I jakież było jego zdziwienie, kiedy zjazd, w którym uczestniczyli najwięksi jego przeciwnicy (do nich zaliczał przede wszystkim Stanisława Mendelsona), obrał go na swego przewodniczącego, później zaś uchwalił program, pod którym i on mógł się bez zastrzeżeń podpisać. W ten sposób najstarszy z socjalistów polskich stanął u kolebki Polskiej Partii Socjalistycznej, której odtąd pozostał do ostatniego tchnienia wiernym. Czytaj dalej

Rząd Ludowy – rząd Ignacego Daszyńskiego [1937]

Ignacy_Daszyński_w_mundurze_legionowymggg

Ale kierownictwo spoczywało w silnych rękach Ignacego Daszyńskiego. Doskonały polityk i zdecydowany mąż stanu rzucił na szalę swój autorytet, przełamał niezdecydowanie i oto 7 listopada rano ukazał się manifest dekretujący powstanie Republiki Ludowej i szereg praw zasadniczych dla robotników i chłopów, jednocześnie w specjalnej odezwie Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej – taką bowiem nazwę przyjął rząd Ignacego Daszyńskiego – mianował komendantem naczelnym wszystkich wojsk polskich pułkownika Edwarda Rydza-Śmigłego. Rozpoczęła się wielka praca budowania Republiki pod względem administracyjnym i wojskowym. Manifest Rządu Ludowego stał się zapowiedzią Polski nowej, Polski robotników i chłopów. Wszystkie knowania, zmierzające do zachowania jakiejś monarchii czy rządów szlachecko-fabrykanckich, zostały przekreślone. Powszechne prawo wyborcze stało się fundamentem odrodzonego państwa. 8-godzinny dzień pracy i ustawodawstwo socjalne przyniósł Manifest jako niezniszczalną zdobycz mas pracujących. I wszystko to, związało się raz na zawsze z imieniem Ignacego Daszyńskiego, wieńcząc tą chwilą triumfu niezmordowaną Jego pracę dla sprawy robotniczej, dla sprawy wolności. Czytaj dalej

Zygmunt Zaremba: Społeczne oblicze powstania [3 września 1944]

warsaw_uprising_bata

Znajdujemy tu zarys programu rzetelnej demokracji, zmierzającej ku gruntownej przebudowie ustroju społeczno-gospodarczego państwa. Dumny może być polski ruch socjalistyczny, jego to bowiem zasady programowe znalazły tu powszechną aprobatę! Rada Jedności Narodowej pod przewodnictwem Kazimierza Pużaka, sekretarza generalnego PPS, nie tylko przyjęła ten program społecznej demokracji, ale korzystając z możności zgromadzania się, przystąpiła natychmiast do obleczenia tych zasad w konkretne formy ustaw i rozporządzeń. Praca przygotowawcza do tego celu była wykonana w dużej mierze już dawniej, w komórkach fachowych delegatury rządu, gdzie wszystkie ważniejsze zagadnienia były dokładnie przepracowane w toku długich lat okupacji. Idea uspołecznienia produkcji wyraziła się w ustawie o radach zakładowych, mających realizować zasady demokracji w wewnętrznym życiu fabryk i kopalń. Ustalała ona zasady praktycznego wprowadzania robotników do kierownictwa przedsiębiorstw i do organów kontrolujących produkcję. Była ona pierwszym aktem opracowanego w konspiracji systemu reprezentacji robotniczej w nowym ustroju gospodarki rządzącej się planowością społeczną. Tendencje te zostały po tym brutalnie przekreślone lub niedołężnie przejęte przez politykę PKWN triumfującego przy pomocy obcych bagnetów nad społeczeństwem polskim. Mimo to jednak dorobek ideologiczny powstania, dający wyraz przemianom społecznym i nowym poglądom, jakie utrwaliły się w łonie społeczeństwa polskiego w toku walki z okupantem niemieckim, nic nie traci na swym znaczeniu. Stanowi ono nadal podstawę, na której społeczeństwo chce się rozwijać i do której wbrew swej woli musi się naginać nawet system rządów narzuconych. Stanowi on również wyraźny probierz do oceny każdego posunięcia mającego kształtować nasze życie społeczne i polityczne. Dzięki temu dorobkowi zmiany ustrojowe, przeprowadzane obecnie przez rząd tymczasowy, mogą znaleźć i znajdują słuszną ocenę z punktu widzenia postępu społecznego i ideologii demokratycznej, dojrzałej w naszym społeczeństwie. Przez to jedni nie mogą się przystrajać w piórka realizatorów wielkich idei wypracowanych przez masy ludowe, z drugiej zaś strony dorobek Powstania Warszawskiego kładzie potężną zaporę tendencji żywiołów reakcyjnych, które pragną powrotu czasów przedwrześniowych. Jednym i drugim Powstanie Sierpniowe, krystalizując ostatecznie oblicze nowej Polski, przeciwstawia jasny obraz organizacji i życia odrodzonego państwa polskiego bazującego na zasadach demokracji społecznej. Czytaj dalej

Edward Zawadzki: Stefan Okrzeja [1929]

Scan10016

Rzucił bomby do cyrkułu policyjnego, lecz rażony odłamkiem, dostaje się po dłuższej walce w ręce siepaczy. Od tej chwili, aż do stracenia, Stefan Okrzeja wykazuje niezłomną siłę swego charakteru, charakteru Wielkiego Bojownika, wspartego o hasła i idee Socjalizmu. Na całym przewodzie sądowym przejawia wobec prześladowców wielką dumę z wykonanego przezeń czynu. Stwierdza wyraźnie, iż jest żołnierzem PPS i przyszłej Polski Socjalistycznej. Walki się nie wyrzeknie. Jeśli nawet zginie, to na miejsce Jego staną miliony nowych bojowników, którzy, jak On, w walce nie ustąpią, aż do zwycięstwa. Ponoć swym bohaterskim zachowaniem zadziwił swych oprawców. Sąd skazał Go na śmierć przez powieszenie. Gdy mu proponowano, aby prosił o łaskę cara, odrzekł: „Rewolucjoniści rosyjscy cara nie proszą o łaskę, tym bardziej polski rewolucjonista prosić nie będzie, byłoby to poniżej godności robotnika”. Zawisł na szubienicy z uśmiechem, wierząc, iż spełnił swój obowiązek robotnika polskiego do końca. Czytaj dalej

Adam Ciołkosz: Zgon Teodora (o Adamie Rysiewiczu) [1964]

a9d0189e2eed61546046a250acb64ca0

W pracę organizacyjną wkładał całe swe serce. On był pierwszym komendantem Gwardii Ludowej WRN, których strzały w oprawców hitlerowskich budziły otuchę wśród mieszkańców Krakowa. Ukochanym jego dzieckiem były Socjalistyczne Bataliony Śmierci. Z jego inicjatywy powstały, z zadaniami dywersji i sabotażu. On je organizował i był ich komendantem do chwili śmierci. Drugi odcinek, którego był jednym z współtwórców i dużo mu poświęcił pracy, to akcja pomocy więźniom obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Sam dowodził poszczególnymi akcjami, związanymi z tą pomocą. Pracował nad planem, aby w odpowiednio ku temu wybranym momencie przez równoczesne uderzenie od zewnątrz i powstanie wewnątrz obozu uratować od zagłady więźniów Oświęcimia. Jego głównie wysiłkiem i pracą zorganizowano i prowadzano akcję pomocy dla więźniów obozów hitlerowskich. Już z końcem 1941 powstała sieć systematycznej, zorganizowanej łączności pomiędzy więźniami pepesowcami w Oświęcimiu a kierownictwem okręgowym WRN w Krakowie. Grypsy miały początkowo charakter informacyjny. Na jesieni 1942 do Brzeszcz, starej i twardej twierdzy PPS, przybył Teodor, by omówić z tamtejszymi górnikami sprawę utworzenia organizacji przerzutowej i pomocowej dla obozu w Oświęcimiu. Omówił również sprawę ucieczek z obozu.W chwili śmierci Teodor liczył lat 26. Jego zgon okrył ciężką żałobą podziemny ruch całej organizacji WRN, która zresztą w tym właśnie czasie powróciła do dawnej nazwy PPS. Płakał też nad tym grobem młodego bojowca cały Kraków. Czytaj dalej

Centralny Komitet Zagraniczny PPS: Odezwa 1-majowa [1982]

PPS zagranica 1982

W dziewięćdziesiątą rocznicę powstania Polskiej Partii Socjalistycznej, w dniu pierwszego maja nie będzie w kraju ani sztandarów PPS, ani flag „Solidarności”, ani mas robotniczych w radosnych pochodach, które dokumentowałyby, że Polska jest niepodległa, demokratyczna i socjalistyczna. Dyktatura komunistyczna cywilna i wojskowa, wbrew własnym obietnicom, terrorem i gwałtem przytłumiła wicher wolności w odradzającym się spontanicznie ruchu zawodowym „Solidarność”, ale nie wygasiła i nie wygasi aspiracji mas pracujących do samostanowienia o swoim losie w oparciu o historię i tradycje polskich ruchów demokratycznych. Czytaj dalej

Zygmunt Zaremba: 1 Maj 1939 roku

Zaremba

Zgodnie z wezwaniem PPS klasa robotnicza Polski chce nadać swemu świętu w tym roku szczególnie uroczysty charakter. Dlaczego? Przecież właśnie w tym roku z różnych stron usiłowano podsunąć klasie robotniczej myśl, by wyrzekła się swojego święta. Przecież dla umotywowania tych podszeptów użyto najwznioślejszych haseł patriotyzmu i wypowiedziano całą masę zaklęć na dobro Ojczyzny. Przecież powołano się przy tym na przykład Francji, gdzie związki […]

Łódzki Okręgowy Komitet Robotniczy PPS: Odezwa pierwszomajowa [1916]

Lodzki PPS

Towarzysze! Zbliża się święto robotnicze, dzień 1 Maja – dzień obrachunku z ciemięzcami ludu pracującego. Dwadzieścia miesięcy szaleje burza wojenna, wywołana przez chciwych zysku, żądnych nowych bogactw, kapitalistów europejskich. Rozdarta przez zaborców, pozbawiona własnych rządów, Polska stała się miejscem walk morderczych, okrutnych. Pobite wojska moskiewskie, ustępując, niszczyły zasiewy, paliły zapasy żywności, wywoziły maszyny, uprowadzały w niewolę setki tysięcy ludu polskiego na nędzę, głód i poniewierkę. Jak sen złowrogi, jak upiorne mary, zniknęły władze carskie. Uciekło kozactwo, mordujące niegdyś bezbronną ludność polską. Powędrowali na wschód, do Azji – szpicle, żandarmi i łapownicy, kaci i wyzyskiwacze polskiego robotnika. Kapitaliści, dziedzice i trzymający z nimi księża, w obawie o swe majątki i dochody zalecali ludowi pracującemu spokój i zgodę z losem, bierność wobec przemocy zaborcy. Toteż dziś odczuwamy na swej skórze skutki „neutralności”. Bałamucona przez burżuazyjnych pismaków klasa robotnicza nie zdobyła się na czyn rewolucyjny –stworzenie demokratycznych rządów polskich. Dlatego też na miejsce carskich opryszków spadły na kraj nasz, jak kruki żarłoczne lub zgłodniałe wilki, najgorsze wyrzutki pruskiego junkierstwa. Ci sami, co gnębili lud polski w Poznańskim – ci, co uciskali proletariat socjalistyczny niemiecki. Półtora roku hakatyści pruscy rabują u nas wszystko, co ma jakąkolwiek wartość, okradają Polskę z wytworów znojnej pracy ludu roboczego. Czytaj dalej

Centralny Komitet Wykonawczy Polskiej Partii Socjalistycznej: Odezwa na Dzień Młodzieży Robotniczej [1927]

wer2323 (3)

Wznieśmy nasze wspólne żądania powszechnego obowiązku szkolnego, jednolitej, powszechnej i świeckiej szkoły, udostępnienia nauki średniej i wyższej młodzieży proletariackiej, skrócenia czasu służby wojskowej. Mniej pieniędzy na wojsko, policję, a więcej szkół i nauczycieli. Żądamy sześciogodzinnego dnia pracy i wyższej płacy dla młodocianych, przywrócenia i powiększenia zasiłków dla bezrobotnych, urzeczywistnienia ustawy o ochronie pracy kobiet i młodocianych, uchylenia średniowiecznej ustawy przemysłowej, krzywdzącej młodzież robotniczą. Twórzmy nowe organizacje i koła organizacji młodzieży TUR, twórzmy sekcje młodocianych w związkach zawodowych, organizujmy gromady czerwonych harcerzy, organizujmy robotnicze drużyny sportowe. Czytaj dalej

Józef Kaźmierczak: 1918 rok w Częstochowie (w dwudziestolecie wyzwolenia Polski) [1939]

renato-guttuso-12-stw2

Nie zapomnę nigdy tych radosnych chwil, gdy z bronią na plecach wkraczaliśmy do Rakowa, jako żołnierze rewolucji, niosąc wolność i niepodległość ojczyzny. Gdy wkraczaliśmy do Rakowa, do tej twierdzy rewolucyjnej, w której każdy dom był większą czy mniejszą pamiątką historyczną, gdzie czerwony sztandar promieniował na całą okolicę z kominów fabrycznych na każdego pierwszego maja, gdzie w biały dzień odbywały się nielegalne zebrania, liczące nieraz do 300 osób (konferencje partyjne), gdzie Polska Partia Socjalistyczna miała zawsze silne oparcie i zasięg bojowników, z bronią w ręku piątkami wykonujących niejeden śmiały i bohaterski czyn terrorystyczny, to zdawało mi się, że nie idę, lecz płynę, że wszystko, co jest na ziemi, jest takie piękne i wszystko się razem ze mną cieszy, śmieje i wiwatuje na cześć wielkiej zdobyczy, jaką jest niepodległość narodu. Lecz wszystkie te uczucia nie były snem i przeistoczyły się w prawdziwą rzeczywistość, gdyż w chwili, gdy wkroczyliśmy na teren kolonii domów fabrycznych, zamieszkałych przez robotników (a była to godzina 4 rano), otwierały się okna i kobiety, wyrywając kwiaty z doniczek, obrzucały maszerujący zbrojny oddział rewolucyjny. A myśmy dziarsko i nie odczuwając zmęczenia na całe gardło śpiewali pieśni rewolucyjne i żołnierskie. Czytaj dalej

„Wyzwolenie Społeczne”: Wspaniała manifestacja jedności robotniczo-chłopskiej [1928]

wdd

Naród polski stał wówczas na rozstaju między bolszewickim Wschodem a reakcją Zachodu, opierającą się na niedołężnej reakcji polskiej, czekającej, aż Komitet Narodowy w Paryżu wkroczy do Polski z jakimś »Wysokim Komisarzem« koalicji na czele. Wschód groził nowym zaborem i ostateczną ruiną kraju i tak zniszczonego. Zachód gotów był uważać Polskę za kolonię, za jakiś »kraj mandatowy«… Instynkt samozachowawczy i rozum polityczny wskazywały Republikę Demokratyczną jako jedyną drogę Polski w przyszłości. Drogę tę wybrał Tymczasowy Rząd Ludowy w Lublinie. Jest ona drogą życia i rozwoju. Nie wolno w Polsce zbaczać z tej drogi ani ku krwawym szaleństwom dyktatury moskiewskiej, ani na bagna reakcji. Kilkudniowe trwanie Tymczasowego Rządu lubelskiego było płodne w następstwa polityczne państwowej miary. Nie znam przykładu podobnego w dziejach naszych. Wywieszenie sztandaru demokracji w Lublinie stało się hasłem politycznym dla całego narodu, że Rzeczpospolita Polska na współudziale ludu pracującego w rządach oprzeć się musi. Nie opuszczajmy tego zbawczego sztandaru. Czytaj dalej

Tomasz Arciszewski: Pierwsze dni Polski Niepodległej [1928]

zrzut-ekranu-2016-10-15-02-40-56

Centralny Komitet Robotniczy PPS delegował mnie w 1918 roku wraz z towarzyszami Ziemięckim i Malinowskim do tworzenia Rządu Ludowego w Lublinie. Było to w dniu 5 listopada. Jednocześnie został o tym powiadomiony tow. Ignacy Daszyński który miał niebawem przybyć do Lublina z Krakowa. Z Pogotowia Bojowego PPS przybyło ze mną do Lublina kilku towarzyszy. Zadaniem naszym było przygotowanie Pogotowia i Milicji Ludowej w okręgu lubelskim do rozbrojenia okupantów i zapewnienia normalnego działania tworzącemu się Rządowi. W przeddzień utworzenia Rządu Ludowego mieliśmy już batalion uzbrojonych towarzyszy, zarówno robotników jak i chłopów, z okolic Lublina, którzy przed przewrotem złożyli przysięgę, w mojej obecności, na wierność Rządowi Ludowemu i Republice Polskiej. W tym czasie przybył do Lublina batalion piechoty „Wehrmachtu”, z karabinami maszynowymi i artylerią. Przemaszerowali oni demonstracyjnie przez miasto. Oddział ten jednak nie stanął w obronie rozbrajanych przez nas wojsk okupantów i przez czas cały zachował się biernie. Po odebraniu przysięgi od lubelskiego batalionu – przystąpiliśmy natychmiast do rozbrojenia miejscowej załogi austriackiej. Załoga ta poddała się bez oporu, ponieważ oficerowie austriaccy przerażeni byli jawną mobilizacją naszych oddziałów. Wieczorem z 6 na 7 listopada został utworzony pierwszy rząd polski – Rząd Ludowy w Lublinie, w którym objąłem tekę ministra pracy. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Przemówienie premiera Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej na wiecu w Lublinie [10 listopada 1918]

scan10014

Na uwolnionej od najazdu wroga części ziemi polskiej utworzył się w Lublinie przed trzema dniami Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej. Utworzył się na podstawie nakazu stronnictw polskiego ludu pracującego, robotników, włościan i tej części inteligencji mieszczańskiej, która uznaje prawo ludu do władzy. Ani w Krakowie, ani w Lublinie ręce nasze nie splamiły się krwią polską. Lud władzę wziął mocą swej liczby i siły, mocą nieskończonych cierpień i ofiar, nałożonych mu przez wojnę światową. Rząd republikański powstać mógł tylko na wolnej ziemi. Nie śmiał powstać z woli Rady Regencyjnej w Warszawie, za pozwoleniem krzyżackiego najeźdźcy. Aby zaś złączyć faktycznie i istotnie całą ojczyznę, Rząd Tymczasowy zamierza przenieść się do Krakowa lub do oczyścić się mającej z najazdu obcego Warszawy. W ten sposób jedność ludu Polski urzeczywistni się w jednym, jedynym Rządzie Ludowym na całą Polskę. Nie ma dziś w Polsce innego rządu, a wszelkie próby reakcji stworzenia rządu zostaną przez lud zmiecione. Rzeczą polityki Tymczasowego Rządu Ludowego będzie dokonać rzeczywistego zjednoczenia tych dzielnic, które wkrótce będą już wolne, i czynnie wystąpić do walki o resztę ojcowizny. Tak zabór pruski, jak i polskie dziedziny na wschodzie muszą być wyzwolone i do wolnej Polski przyłączone. Rząd będzie walczył o dostęp do morza dla Polski i do własnego wybrzeża. Przeciw rządowi ludowemu podnosi się ze strony klas posiadających hasło koalicji wszystkich stronnictw. Stanowisko rządu w tej sprawie jest takie, że rząd nie odrzuca szczerej pracy i pomocy niczyjej, ale nie podda ludu pod niczyje rozkazy, jak tylko z woli ludu płynące. Polska musi być ludowa lub upadnie; kto chce Polski silnej, ten podda się ludowi polskiemu. Szlacheckie czy kapitalistyczne rządy w Polsce są niemożliwe, a próba ich utworzenia wywołać musi wojnę domową. Czytaj dalej

Jerzy Górzański: Biała kurtka, biała kura, trzycalowe gwoździe [1982]

2nd_ann_s_s_pppa

Podobno powieść Hermana Melville’a White Jacket została przedłożona Kongresowi USA i doprowadziła do likwidacji kary chłosty. Był to rok 1850. Przykład budujący wpływu literatury na zmianę stosunków społecznych. Marzenie każdego pisarza, nie pozbawionego instynktu moralnego – napisać jedną taką książkę, a potem usunąć się w cień prywatności. Czy ten odwieczny problem zasięgu i oddziaływania literackiego opisu nie stał się dzisiaj zwykłą fikcją […]

Lidia Ciołkoszowa: Jan Józef Lipski [1991]

9e249e56-716b-458b-ab75-7cc2d1901b4d

Dla nas obojga robotnicze strajki i demonstracje w Ursusie, Płocku i Radomiu w czerwcu 1976 r. oraz powstanie KOR-u we wrześniu tegoż roku jako rezultat masowych represji reżimowych wobec robotników, były ogromnym przeżyciem. Wszak żyliśmy tu na emigracji w głębokim przeświadczeniu, że komuniści robotników polskich nie zdobędą, że to oni właśnie będą siłą, która narzucony i znienawidzony system obali. Staliśmy się entuzjastycznymi zwolennikami KOR-u i pamiętam dobrze naszą radość, gdy pod założycielskim apelem KOR-u na czternastu założycieli znaleźliśmy pięciu pepesowców, a wśród nich najbliższych przyjaciół. Pod apelem był też podpisany nasz gość, Jan Józef Lipski. Zdobył nas sobie gruntownie nie tylko inteligencją i zasobem wiadomości przywiezionych z Polski, ale przede wszystkim głębią uczucia, z jaką podchodził do robotników Ursusa czy Radomia, gdy o tych zajściach mówił. Czytaj dalej

Tomasz Arciszewski: Moralno-polityczne znaczenie powstania warszawskiego [1949]

Powstanie_Warszawskie_Patrol_Agatona

Wojska sowieckie były pod Warszawą. Na południe od niej przeprawiły się na lewy brzeg Wisły. Miastu groziło zniszczenie na skutek przeistaczania przez Niemcy Stolicy w fortecę. Hitlerowcy zdecydowali, że z początkiem sierpnia ludność Warszawy zostanie zapędzona do robót fortyfikacyjnych. Centrum polskiego ruchu podziemnego groziła ze strony Niemców niemal całkowita likwidacja. Powstanie Warszawskie nie było dziełem 40 tysięcy żołnierzy AK. To poprzez całą społeczność Stolicy objawił się w pełni, na oczach całego świata, potężny pęd narodu do wolności i samodzielności. Powstanie upadło. Ale duch oporu, który dawał ludności stolicy siły i determinację, nie osłabł. Objął on w posiadanie całe społeczeństwo polskie, cierpiące pod butem nowego okupanta. Wielka i bohaterska legenda Warszawy daje moc i wiarę przetrwania. I dlatego też wróg pragnie ją zohydzić, zniszczyć, wyplenić z serc i umysłów Polaków. Ale są to próżne zabiegi. Jest jeszcze inny aspekt Powstania, ważny i aktualny w dzisiejszej sytuacji. Rada Jedności Narodowej i Krajowa Rada Ministrów, które pracowały przez cały okres w niezmiernie ciężkich warunkach, dzieląc los żołnierza i całego ludu Warszawy, w wydanej odezwie tak określiły znaczenie Powstania: „…Powstanie Warszawskie pozostawiło ponownie w końcowej fazie wojny problem Polski nie jako problem przetargów dyplomatycznych gabinetów, ale jako zagadnienie wielkiego narodu walczącego krwawo i bezkompromisowo o wolność, całość i sprawiedliwość społeczną w życiu ludzi i narodów, o szlachetne zasady Karty Atlantyckiej, o wszystko to, o co walczy dziś lepsza część świata…”. Cóż do tych słów więcej można dodać? Czytaj dalej