Edward Abramowski: Odczyt [ok. 1915]

15202758_1548141555212323_586230119206391763_n

Tutaj przecież, w tym królewskim grodzie tłumy ludzi cieszyły się demonstracyjnie w pierwszym roku wojny, gdy nadeszła wiadomość o wzięciu Lwowa i posuwaniu się Moskali pod sam Kra­ków, cieszyli się ci nawet (nie tylko osoby, ale i niektóre partie poli­tyczne), którzy wiedzieli dobrze, że w razie zwycięstwa ostatecznego Rosji – zniszczona będzie jedyna dzielnica Polski, posiadająca swój własny sejm i rząd krajowy autonomiczny, jedyna dzielnica, gdzie rozwija się polskie szkolnictwo, gdzie lud może kształcić się na obywateli swojej własnej ojczyzny, gdzie istnieją bogate i zwią­zane z przeszłością ogniska polskiej nauki, sztuki i kultury. Cieszo­no się wtedy nawet, kiedy już wiadomym było, w jakim stylu roz­poczęły się rosyjskie rządy w nowych guberniach – tarnopolskiej, lwowskiej i przemyskiej, kiedy dochodziły coraz pewniejsze wieści o dobrowolnym nawracaniu się unitów na prawosławie, o zamknię­ciu wszystkich szkół i instytucji zarówno polskich, jak rusińskich, o wywiezieniu metropolity unickiego i coraz innych gwałtach. Nie ma Polaka, który by nie żądał, by jego Ojczyzna była wolną, żeby była Państwem Niepodległym, silnym, wielkim, tak samo niezależnym od nikogo jak Niemcy, Rosja, żeby na naszej ziemi nie rządził i nie gospodarował nikt obcy. O tym każdy Polak marzył – tego cały lud polski pożądał zawsze. Jeżeli są tacy lub byli, którzy chcieli rządów obcych, którzy wyrzekali się swojej Ojczyzny – to takich nawet za Polaków uważać nie można. Są to wyrzutki swego narodu, ludzie co zaprzedali duszę swoją – bo dusza Polaka zawsze oddana była swojej Ojczyźnie – i za wolność Ojczyzny każdy Polak go­tów był życie oddać. Czytaj dalej

„Nasze Hasła”: Proletariat żydowski a palestynizm [1928]

w-zion-103112-1425712162

Dążność robotniczych mas żydowskich do terytorialnej koncentracji w Palestynie jest wyrazem dążności proletariatu żydowskiego do wzmocnienia swej pozycji ekonomicznej i siły politycznej. Proletariat żydowski w Palestynie nie znajduje żadnych przeszkód w przenikaniu do podstawowych gałęzi budzącej się lub rozrastającej się wytwórczości rolniczej, produkcji środków produkcyjnych, komunikacji itd. Staje się pierwszorzędną siłą produkcyjną, zdolną do bezpośredniego oddziaływania na bieg życia w kraju. Zmienia się jego rola w najlepszym razie pomocnika proletariatu narodu większości w walce tegoż z kapitalizmem. Jego walka klasowa bezpośrednio kształtuje stosunki w kraju. W ślad za tym wzrasta znaczenie polityczne proletariatu żydowskiego w Palestynie. Staje się on jedynym elementem szczerze rewolucyjnym na bliskim Wschodzie. Walka jego godzi bezpośrednio w imperialistyczne plany Anglii, która tracąc grunt w dotychczasowym swym ośrodku strategicznym nad Morzem Śródziemnym, w Egipcie, przenosi go powoli na teren Palestyny. Organizując w interesie skutecznej walki klasowej, masy żydowskie i arabskie przeciwko burżuazji żydowskiej i arabskiej oraz uciskowi angielskiemu, spełnia żydowski proletariat palestyński prawdziwie wielką rolę burzyciela imperializmu brytyjskiego. Żydowska Palestyna robotnicza stanie się zarzewiem rewolucji na Wschodzie. Niestety, nie cały proletariat żydowski, który stworzenie w Palestynie centrum robotniczego uznaje za swój cel, kroczy drogą konsekwentnej walki klasowej. Do dziś, mimo tylu smutnych doświadczeń życia, znajdują się elementy robotnicze współpracujące z burżuazją. Biorąc udział w kongresach syjonistycznych, w akcjach organizacji syjonistycznej; pomagają one burżuazji w jej klasowych celach. Czytaj dalej

Jan Maurycy Borski: Róża Luxemburg [1919]

rosa_luxembourg_0

Niemieccy socjaliści w większości ciężkie popełnili grzechy, wielu z nich nie zasługuje na miano socjalisty, lecz tym nie mniej potępić należy taktykę spartakusowców [ruch kierowany przez Różę Luksemburg – przyp. red.]. Po rewolucji partia socjalistyczna stanęła na czele rządu. Partie burżuazyjne, skompromitowane wojną, nie mogły przeciwstawić żadnej siły klasie robotniczej. Nie czas więc było na zamachy stanu, na terror większości przez mniejszość, na rzucenie kraju w objęcia anarchii, głodu i kontrrewolucji. I w imię czego uprawiano tę politykę rozprzężenia i gwałtu? Dyktatury proletariatu, który faktycznie był i jest u władzy, domagającej się jedynie utrwalenia? Nie, chodziło o uratowanie bolszewików w Rosji, o ocalenie czystego i prawdziwego socjalizmu. Robiło się eksperymenty na ciele ludzkim dla rehabilitowania doktryny. Chciano podejść historię, rozwój dziejowy, wykonać salto-mortale do państwa socjalistycznego. Róża Luksemburg przed wojną przez szereg lat wcielała Polskę (a raczej Królestwo, bo o inne zabory wcale się nie troszczyła) do Rosji, „naukowo oczyszczała” socjalizm polski od „naleciałości niepodległościowych”. Gdy w toku wojny Królestwo haniebnie zdradziło swój organizm-matuszkę, że aż oderwało się od tegoż, zwolennicy Róży Luksemburg, którzy zawsze mają rację i wszystko z góry wywróżyć potrafią z talmudu komunistycznego, tym razem wpadli w konsternację. Bo czymże zastąpić autonomię? I wpadli na genialny pomysł, diabelnie maksymalistyczny: precz z granicami! Tak zbankrutowała teoria Róży Luksemburg. Lecz musimy uznać niezłomną siłę woli, nieugiętą energię i żar rewolucyjny tej kobiety. Wytrwała w swoich przekonaniach i broniła ich do ostatniej chwili, mimo prześladowania i więzienia. Okrutna jej śmierć szczere wzbudziła współczucie. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Przemówienie sejmowe w dniu 14 grudnia 1922 roku + wniosek parlamentarny PPS i PSL „Wyzwolenie” w sprawie zorganizowanych przez obóz prawicowy gwałtów i zaburzeń ulicznych w Warszawie w dniu zaprzysiężenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

6549

Ale nie tylko bezbronność naszej Ojczyzny, ale klęska klęsk w naszych warunkach, wojna domowa, grozi straszliwą łuną zabłysnąć nad Polską. Bo, Panowie, każdy z was, który obala demokrację, który plwa na wolę większości tego ciała, który znieważa i hańbi wolno obranego Prezydenta Republiki Polskiej , ten daje hasło do wojny domowej, ten podpala gmach Rzeczypospolitej, bo nie myślcie Panowie, że lud miejski i wiejski, że robotnicy i chłopi ustąpią przed dyktaturą mniejszości. Panowie, dziś uspokajacie się tym, że po waszej stronie są urzędy i sądu, że skorumpowana administracja nie ściga was i że wam włos z głowy nie spadnie, kiedy znieważacie Prezydenta Republiki i hańbicie Zgromadzenie Narodowe. Tak jest, Panowie, możecie dziś uznawać się za zwycięzców, ale Panowie, kto sieje wiatr – zbiera burzę! Czytaj dalej

Leon Wasilewski: Polityka narodowościowa Sowietów [1929]

2164658-soviet_union

Konstytucja ZSRR z lipca 1923 r. głosi: „Związek jest dobrowolnym zespoleniem równouprawnionych narodów” i „każda z republik ma zagwarantowane prawo wolnego wystąpienia ze Związku”. Faktycznie Związkiem rządzi scentralizowana partia komunistyczna, toteż ta, bardzo liberalnie brzmiąca, zasada konstytucji Związku musi być interpretowana w świetle teorii i praktyki komunistów. Komuniści rosyjscy (bolszewicy) stali zasadniczo na obowiązującym międzynarodowy obóz socjalistyczny stanowisku tzw. samookreślenia, czyli prawa każdego narodu do rozporządzania swym losem, jak to ustalała decyzja kongresu socjalistycznego w Londynie w r. 1896. Jednakże z chwilą, kiedy rozkład caratu i bankructwo Rządu Tymczasowego wysunęły przed bolszewikami rosyjskimi perspektywy faktycznej realizacji ich programu, następuje zasadnicza modyfikacja wzmiankowanego hasła. Mówi się o „samookreśleniu” mas pracujących poszczególnych narodów. Ale i to faktycznie było niedogodne, gdyż określenie powyższe obejmowało również chłopów, idących w całej swej masie nie za bolszewikami, lecz za eserami. Następuje więc nowa zmiana: rozstrzyga o losie każdego narodu „samookreślenie” proletariatu. Lecz i tu nasuwały się trudności, bo proletariat przemysłowy szedł w znacznej swej części nie za bolszewikami, tylko za ich antagonistami – mieńszewikami i innymi grupami socjalno-demokratycznymi, jak Bund itp. organizacje narodowo-socjalistyczne. Skończyło się więc faktycznie na „samookreśleniu” komunistów każdej narodowości. Ich wolę uznano za wyraz woli danego narodu, przy czym trzeba zaznaczyć, że właściwą wolę narodu wyrażają nie komuniści w ogóle, lecz tylko ci, którzy należą do urzędowej komunistycznej partii bolszewików. Inne komunistyczne partie, jak np. komunistyczny odłam Bundu, Poalej-Syon lub Ukraińska Partia Komunistyczna zostały w drodze przymusowej zlikwidowane. Istnieje poza tym tendencja związania poszczególnych terytoriów interesami ekonomicznymi, ale zadanie to jest bardzo trudne, gdyż centrum, Wielkoruś, jest krajem najuboższym, eksploatującym inne. Ani Kaukaz, ani Turkiestan, ani Ukraina nie potrzebują Wielkorusi, natomiast ona ich potrzebuje. Czytaj dalej

Józef Kaźmierczak: 1918 rok w Częstochowie (w dwudziestolecie wyzwolenia Polski) [1939]

renato-guttuso-12-stw2

Nie zapomnę nigdy tych radosnych chwil, gdy z bronią na plecach wkraczaliśmy do Rakowa, jako żołnierze rewolucji, niosąc wolność i niepodległość ojczyzny. Gdy wkraczaliśmy do Rakowa, do tej twierdzy rewolucyjnej, w której każdy dom był większą czy mniejszą pamiątką historyczną, gdzie czerwony sztandar promieniował na całą okolicę z kominów fabrycznych na każdego pierwszego maja, gdzie w biały dzień odbywały się nielegalne zebrania, liczące nieraz do 300 osób (konferencje partyjne), gdzie Polska Partia Socjalistyczna miała zawsze silne oparcie i zasięg bojowników, z bronią w ręku piątkami wykonujących niejeden śmiały i bohaterski czyn terrorystyczny, to zdawało mi się, że nie idę, lecz płynę, że wszystko, co jest na ziemi, jest takie piękne i wszystko się razem ze mną cieszy, śmieje i wiwatuje na cześć wielkiej zdobyczy, jaką jest niepodległość narodu. Lecz wszystkie te uczucia nie były snem i przeistoczyły się w prawdziwą rzeczywistość, gdyż w chwili, gdy wkroczyliśmy na teren kolonii domów fabrycznych, zamieszkałych przez robotników (a była to godzina 4 rano), otwierały się okna i kobiety, wyrywając kwiaty z doniczek, obrzucały maszerujący zbrojny oddział rewolucyjny. A myśmy dziarsko i nie odczuwając zmęczenia na całe gardło śpiewali pieśni rewolucyjne i żołnierskie. Czytaj dalej

„Gazeta Ludowa”: Nowy pomysł rządu carskiego [1903]

anti-semitism

To, co się stało w Kiszyniowie, na długo zepsuło tam wszelką walkę z rządem. Nie można więc wątpić, że rząd zechce i u nas wywołać coś podobnego, ażeby osłabić wszystkich tych, którzy walczą z rządem. Już przed 1 maja, kiedy robotnicy-socjaliści gotowali się do uroczystego obchodzenia swego święta, rząd puszczał pogłoski o gotujących się rozruchach przeciwko Żydom. Tak było w Warszawie i w Wilnie, w Kownie i w Lublinie, w Łodzi i w Radomiu. Ale nie udało się rządowi carskiemu wywołać u nas tego, co zamierzał. Nasz robotnik rozumie już, że jego wrogiem, że głównym wrogiem całego narodu polskiego jest carat, rząd carski, że z nim musi walczyć przede wszystkim. Ale że się rządowi nie udało wykonać swego zamiaru na razie, z tego nie wynika, aby nie chciał on powtórzyć prób takich kiedy indziej. Miejmy się więc na baczności, tłumaczmy ciemnym i nierozumnym, dla kogo pożądane są rozruchy przeciwko Żydom, kto je wywołuje i w jakim celu. Gdyby rządowi udało się gdzie u nas wywołać rozruchy przeciwko Żydom, obowiązkiem każdego uczciwego człowieka, każdego nieprzyjaciela caratu, jest powstrzymać, chociażby przemocą i gwałtem, nierozumnych ludzi, nieświadomie pomagających naszemu najstraszniejszemu wrogowi – rządowi carskiemu – i bronić napastowanych Żydów, chociażby z narażeniem własnego życia. Czytaj dalej

„Pobudka”: Kościół przeciw Polsce [1889]

arton777-0a357

Dwie te potęgi występują z sobą do odwiecznej walki, która po dziś dzień pozostaje nierozstrzygniętą. Obie mają dotąd rację bytu. Zabobon tłumu jest racją bytu kościoła, państwa. Rezultatem walki – kompromis: przeświadczeni o swej sile przeciwnicy, nie mogąc się wzajem pochłonąć, usiłują się wyzyskać. Robią sobie tedy ustępstwa i zawierają sojusz. Na powalonym cielsku ciemnej i znękanej ludzkości zbój z oszustem podają sobie ręce…Kompromis kościoła z polskim szlacheckim państwem stanął bardzo wcześnie. Naród-szlachta z łaski bożej miał prawo ciemiężenia ludu, ale musiał dla utrzymania tej łaski gromić niewiernych. Aż wybiła godzina, gdy szlacheckie państwo upadać, a łaska boża ulatniać się poczęła. Już w 1770 papież Klemens XIII pisze do pobożnej Marii Teresy: „Najechać i rozebrać Polskę nakazywała nie tylko polityka, ale i interes religii; a dla duchowej korzyści Kościoła było rzeczą konieczną, aby dwór wiedeński rozciągnął w Polsce panowanie swoje jak najdalej”. Prawowierni synowie kościoła, Polacy, muszą się stać tedy, pod grozą potępienia, wiernopoddanymi niewolnikami uświęconej przezeń władzy, zdrajcami własnej Ojczyzny! Kościół bowiem uświęcił gwałt dokonany nad Polską, uświęcił nad nami władzę najazdu z całą bezczelnością kosmopolitycznego oszusta, stając się przez to otwarcie sprzymierzeńcem naszych zaborców, stając się jednocześnie zaklętym wrogiem Polski – tym niebezpieczniejszym, że przybierając maskę jezuickiego patriotyzmu lub wyzyskując uczucia religijne, łatwiej znajdzie on posłuch w narodzie od najezdniczego żandarma. Patriotycznym więc obowiązkiem inteligencji polskiej jest nie tylko walka z Kościołem, agentem wrogich nam rządów, lecz dyskredytowanie samej idei bóstw: w złodziejskich rękach czarnej międzynarodówki staje się ona wytrychem, za pomocą którego katolicyzm wkrada się do naiwnego sumienia ludu, zarażając je jadem wiernopoddaństwa na korzyść naszych ciemiężców. Czytaj dalej

Jerzy Górzański: Biała kurtka, biała kura, trzycalowe gwoździe [1982]

2nd_ann_s_s_pppa

Podobno powieść Hermana Melville’a White Jacket została przedłożona Kongresowi USA i doprowadziła do likwidacji kary chłosty. Był to rok 1850. Przykład budujący wpływu literatury na zmianę stosunków społecznych. Marzenie każdego pisarza, nie pozbawionego instynktu moralnego – napisać jedną taką książkę, a potem usunąć się w cień prywatności. Czy ten odwieczny problem zasięgu i oddziaływania literackiego opisu nie stał się dzisiaj zwykłą fikcją […]

Leon Wasilewski: Asymilacja narodowościowa a socjalizm [1912]

fasc_commonsense4worldequality

Nie tylko warunki przymusu narodowego – z jednej strony, zaś asymilacji narodowej – z drugiej, są odmienne. Różny jest też ich charakter klasowy. Asymilacja jest zawsze upodobnieniem się do członków odpowiedniej klasy, gdy przymus narodowy jest poddaniem jednej klasy woli innej, czy to za pomocą nacisku ekonomicznego, czy też przez użycie władzy państwowej. Dlatego też socjaliści muszą zupełnie inaczej traktować jedno i drugie zjawisko. Kiedy kapitalista wywiera gwałt na robotniku, musimy stanąć po stronie ostatniego i występować przeciwko uroszczeniom kapitału. Kiedy jednak robotnik dobrowolnie dopasowuje się do swych towarzyszy klasowych w pokojowym obcowaniu z nimi, kiedy padają szranki językowe, istniejące wewnątrz klasy robotniczej, tak że proletariat jednego miasta tą drogą zlewa się w jedną wspólnotę, musimy się z tego tylko cieszyć. Obowiązani jesteśmy bronić robotników przed wszelkim gwałtem ze strony klas panujących i państwa klasowego. Ale nie jest naszym zadaniem utrwalanie wewnątrz masy robotniczej przegródek, które pokojowe stosunki wzajemne obalają. Czytaj dalej

Jan Nepomucen Miller: Proletariat wrósł w naród [1938]

003404_r0_620

Proletariat polski wrósł w naród i przetwarza go z chwili na chwilę nie tylko dzięki dziejowemu wysiłkowi walk od Powstania Kościuszkowskiego aż po świadomy celów i dróg życia narodowego ruch socjalistyczny, który w ostatnich latach w Polsce mimo dążenia do międzynarodowej łączności proletariatu stał się nieprzebranym rezerwuarem nowych i niewyzyskanych sił narodowych. Robotnik polski zarówno w pracy, jak i w historycznym wysiłku swej walki rewolucyjnej od r. 1905 stał się twórcą i nosicielem tego NOWEGO TYPU CZYNNEGO ŻYCIA POLSKIEGO, które znalazło swych piewców i apostołów w postaci Brzozowskich, Żeromskich, Daniłowskich. Ich praca krytyczno-artystyczna, której tyle ma do zawdzięczenia obecne pokolenie, była odbiciem (często nawet trochę tradycyjnie wykrzywionym) tego kolosalnego i niewiarogodnego wysiłku społeczno-kulturalnego proletariatu polskiego, który w tej epoce wziął na siebie odpowiedzialność za cały uśpiony i obezwładniony naród. Nie darmo Stanisław Brzozowski stwierdza, że nowa Polska datuje się od walki czynnej proletariatu polskiego z najeźdźcą, czyli od 1905 roku. Dlatego również Żeromski uznał za stosowne walczącemu proletariatowi polskiemu przekazać sen tylu pokoleń polskich – o rycerskiej szpadzie, dlatego ginącego rewolucjonistę polskiego uczcił nagrodą „Róży”. I dlatego tak śmiesznie wygląda troskliwość naszej burżuazji o „uświadomienie narodowe” robotnika polskiego, jakby istotnie patriotyzmu mógł się robotnik nauczyć tylko z wykoślawionej klasowo oświaty, przelewanej homeopatycznymi dawkami na dzieci robotników przez szkoły powszechne. Czytaj dalej

Dorota Kłuszyńska: Rada Narodowa obejmuje we władanie Śląsk Cieszyński

revolution_by_dracosai

W Radzie Narodowej od września 1918 r. do sierpnia 1920 r. socjaliści odgrywali przodującą rolę z tow. Regerem, Kunickim i Kłuszyńską na czele. Dysponowali sprawną organizacją polityczną, zawodową i oświatową i robotnicy, w pierwszym rzędzie górnicy i hutnicy, zdolni byli do obrony Śląska, a zwłaszcza zagłębia węglowego. We wszystkich przedsiębiorstwach zaprowadzono 8-godzinny dzień roboczy, rozszerzono ustawodawstwo ochronne robotników, ale walka narodowościowa rozpoczęta przez Czechów nie pozwalała na dalszą owocną pracę; cały wysiłek skierowany był na obronę, zapanowały walki nieustające, w każdej gminie. Powstanie rządu robotniczo-chłopskiego w Lublinie i później w Warszawie powitano na Śląsku bardzo gorąco, zwłaszcza robotnicy oświadczyli gotowość popierania go z całej siły, czemu dano wyraz na 23 zgromadzeniach, zwołanych w większych miejscowościach 1 grudnia 1918 r. W rezolucji uchwalonej powiedziano, że lud polski zamieszkujący Ziemię Śląską uważa ją za nierozerwalnie związaną z państwem polskim i postanowiono wziąć udział w wyborach do Sejmu w Warszawie. Na uwagę zasługuje bohaterska walka górników zagłębia karwińsko-ostrawskiego. Przez sześć tygodni trwali w strajku politycznym, nie wykuwając żadnych żądań ekonomicznych, wyłącznie przyłączenia całego Śląska do Polski. Czytaj dalej

Stanisław Brzozowski: Doktrynerzy bezwładu [1906]

Poster-Rosa-Luxemburg

Polityka międzynarodowa proletariatu uczy nas uważać zwycięstwo każdego poszczególnego proletariatu narodowego czy państwowego za cząstkę ogólnego wszechświatowego proletariackiego zwycięstwa. Nie znaczy ona jednak bynajmniej – aby droga do zwycięstwa była wszędzie jednakowa. Socjalizm nie spada z nieba, lecz wyrasta z ziemi. Żądać utożsamienia polityki proletariatu polskiego z tą, jaką prowadzi klasa robotnicza w Rosji, jest to żądać zmiany stosunków statystycznych pomiędzy ludnością miejską a wiejską w Królestwie, jest to żądać zmiany całej historii polskiej: jest to, słowem, żądać od proletariatu polskiego, aby jak najmniej o sobie i warunkach swego życia wiedział, najchaotyczniej i najsłabiej chciał, jest to – organizację ślepoty i bezwładu uznawać za cel swojej taktyki partyjnej. Historia też nie odmówi Socjal-Demokracji Królestwa Polskiego i Litwy zaszczytu, że paradoksalnemu zadaniu organizowania niemocy proletariatu naszego służyła z wielką wytrwałością. SDKPiL poczyta to sobie być może istotnie za chlubę. Warunki ekonomiczne są wszystkim – człowiek powinien wobec nich być tylko ciemną i podatną marą. Paraliż polityczny jako cel i przedmiot dążeń – w tym się wyraża czystej wody marksizm Róży Luksemburg i towarzyszów. Czytaj dalej

Feliks Gross: Europa powojenna [1944]

peaceful-things

Przeciwieństwem źle pojętego „realizmu” w polityce europejskiej są plany nowej organizacji europejskiej. Jest to „dobrze pojęty” realizm: dotychczasowe systemy międzynarodowe były złe i muszą ustąpić miejsca koncepcjom nowym i odważnym. Uczciwi realiści przyznają, że anarchia w stosunkach międzynarodowych była jedną z przyczyn obecnej wojny, by uniknąć trzeciej wojny trzeba dotychczasowy nieład zastąpić organizacją. Europa będzie ogromnie wyniszczona wojną. Poszczególne narody europejskie nie będą miały tej dostatecznej siły, co po wojnie ubiegłej. Odbudowa kultury europejskiej będzie wymagała wysiłku zbiorowego, wysiłku wszystkich państw i narodów. Silne przesądy nacjonalistyczne, wąski egoizm narodowy, będą tylko przeszkodą w odbudowie wielkiej kultury europejskiej wyniszczonej barbarzyństwem hitleryzmu i wojną. Gospodarczo Europy nie da się odbudować na zasadach przedwojennych. Mit „samowystarczalności” i nacjonalizm gospodarczy doprowadziły już przed wojną Europę do absurdów i katastrofy. Konsolidacja Europy staje się koniecznością odbudowy politycznej, kulturalnej i gospodarczej. Formy tej konsolidacji mogą być oczywiście rozmaite – począwszy od luźnej kooperacji, a skończywszy na formach federacyjnych. Obok koncepcji federacji centralnej i wschodniej Europy odżyły także i dawniejsze projekty Unii Europejskiej. Znaczna część wschodnioeuropejskich federalistów sympatyzuje z ideą Unii Europejskiej, pod warunkiem zachowania w Europie koncepcji regionalnej, która by uwzględniała federację wschodnioeuropejską jako element gospodarczy i polityczny. Chodzi bowiem o stworzenie silnych organizmów wokół Niemiec. Związek Sowiecki nie zajął oficjalnego stanowiska w sprawie koncepcji federacji, ale w czasopiśmie „Wojna i Klasa Robotnicza” ukazał się ostry artykuł przeciw wielkiej federacji europejskiej czy wschodnioeuropejskiej. Czytaj dalej

Centralny Komitet Wykonawczy PPS: Do ludu pracującego odzyskanej ziemicy [1922]

2000px-POL_województwo_śląskie_flag_formal.svg

Po sześciuset latach wraca w tych dniach historycznych pracujący lud śląski do Polski! Jeżeli Śląsk jest dzisiaj polskim, jeżeli mógł powiększyć ogólną sumę ludności i terytorium Rzeczypospolitej, jest to wyłącznie zasługą pracującego ludu polskiego. Śląsk staje się dzisiaj częścią Państwa Polskiego w myśl zasady stanowienia narodów o sobie, w myśl zasady, że o państwowej przynależności ziemi decyduje wola mieszkańców. Jeżeli tedy wola mieszkańców zdecydowała o powrocie Śląska, zdecydowała o tym wola śląskiej klasy pracującej: robotników i chłopów! Im, pracownikom od młota i kosy, zawdzięcza dziś Państwo Polskie, że „Śląsk jest nasz” – jak o tym głosiły plakaty komitetów śląskich. W tym kraju bowiem wszystko, co było bogate, możne, uległo zniemczeniu zanim jeszcze książęta śląscy zdradzili Polskę na rzecz Czechów i Niemców. Książęta, szlachta, duchowieństwo zniemczyli się i stawali się agentami germanizacji. I nie było na Śląsku większych germanizatorów, niż księża katoliccy! Witajcie nam, towarzysze śląscy, bracia spod jednego, spod czerwonego sztandaru! Stajemy dziś razem pod jednym dachem państwowym i jednym sztandarem. Będziemy razem budowali nową Polskę, którą trzeba krok za krokiem budować, dźwigać z popiołów, wydzierać kapitalistom, paskarzom, obszarnikom, klerowi, wszystkim ciemnym siłom, pragnącym Polskę pracy nowoczesnej, Polskę demokracji i walki o wyzwolenie zmienić w ostoje reakcji. Walczyliśmy i walczymy nie w imię przywilejów narodowych, nie przeciwko innym narodom, lecz przeciwko obecnemu uciskowi. Walczyliśmy pod znakiem międzynarodowej solidarności proletariatu! Dlatego wspólnie z Wami dążyć będziemy do tego, aby na Górnym Śląsku robotnik polski i niemiecki żyli zgodnie i wspólnie pracowali dla sprawy wyzwolenia klasy robotniczej z pęt kapitalistycznego wyzysku. Wraz z Wami przeciwstawimy się jak najenergiczniej wszelkim knowaniom – skądkolwiek by one pochodziły – nacjonalistycznego szczucia i terroru. Czytaj dalej

„Nasze Hasła”: Borochow o kwestii narodowej [1928]

borochovyouth_pppa

Międzynarodówka socjalistyczna przed wojną nie umiała sobie poradzić z tymi zagadnieniami, plącząc się w ich skomplikowanej sieci. Jest rzeczą niewątpliwą, że jedną z przyczyn tej niemocy był brak teoretyczno-marksowskiej analizy narodowościowych zagadnień. Brak ten dawał się szczególnie ostro we znaki proletariatowi żydowskiemu, który w całym szeregu krajów (Polska, Rosja, Litwa, Rumunia) znajdował się pod podwójnym brzemieniem ucisku klasowego i narodowego i szukał dróg wyzwoleńczych. Socjalna demokracja (rosyjska i polska), podobnie jak Bund, ujmowała kwestię żydowską idealistycznie, jako kwestię wyłącznie polityczną lub polityczno-kulturalną i nie dawała odpowiedzi na bolączki życia pracujących mas żydowskich. Bolączki te były jednak zbyt palące, odpowiedź musiała się znaleźć! Istotne oblicze dążeń i walk narodowych wyraźniej można było dojrzeć właśnie w życiu żydowskim. Każda inna narodowość uciskana zamieszkuje mniejsze lub większe terytorium; jej walka narodowa nosi charakter ruchu wyzwoleńczo-politycznego, co może wywoływać złudzenie, że te dążenia polityczne stanowią istotę zagadnienia narodowego. Naród żydowski, nie stanowiąc nigdzie większości terytorialnej, nie mógł stworzyć ruchu niepodległościowego; polityczne hasła najmniej mogły tu maskować ekonomiczne jądro kwestii narodowej. Nic więc dziwnego, że właśnie wśród proletariatu żydowskiego znalazł się teoretyk, który oświetlił skomplikowaną kwestię narodową przez konsekwentne zastosowanie teorii Marksa. Był nim Ber Borochow. Czytaj dalej

Leon Wasilewski: Międzynarodówka robotnicza wobec hasła niepodległości Polski [1930]

BudourEvent

Jan Jaurès, wielki trybun socjalizmu francuskiego, pisze: „Macie również zupełną słuszność, że, dając dowody swej międzynarodowości, grupujecie się jednocześnie wkoło wiecznie płonącego znicza tradycji narodowej. Nie jest to żadną sprzecznością teoretyczną ani historyczną. W gruncie rzeczy nie co innego zgubiło i podzieliło Polskę jak ślepy egoizm klas uprzywilejowanych. I teraz gotowe są one zawrzeć pokój ostateczny z ciemięzcą, byle im tylko, obok resztek przywilejów feudalnych, zapewnił nowe przywileje kapitalistyczne. Wam więc, socjalistom polskim, przypadł w spadku głęboki i niezniszczalny duch narodu polskiego – i wy go prowadzicie w przyszłość”. Akcja PPS bezwarunkowo mogła liczyć na powodzenie, gdyż olbrzymia większość sympatii obozu Międzynarodówki była po stronie polskiej. Specjalnie wśród socjalistów niemieckich, którzy coraz mocniej chwytali za ster międzynarodowego ruchu robotniczego, żywą była tradycja wspólnych walk 1848 roku, rozstrzygającym zaś był autorytet zdecydowanych zwolenników niepodległości Polski, Marksa i jego spadkobiercy, Fryderyka Engelsa, który jeszcze w r. 1892 pisał w przedmowie do II wydania polskiego „Manifestu Komunistycznego”: „Robotnicy całej reszty Europy potrzebują niepodległości Polski tak samo jak robotnicy polscy”. Czynnik nacjonalistyczny w ruchu niemieckim, który z czasem miał wybujać i wytworzyć silny prąd tzw. socjal-hakatyzmu w partii niemieckiej, wówczas jeszcze w tej ostatniej nie odgrywał żadnej roli. Tak samo i centralizm wszechrosyjski, który znacznie później miał opanować socjalną demokrację rosyjską, wówczas jeszcze nie doszedł do pełni rozwoju, i np. najwybitniejszy przedstawiciel socjalnej demokracji rosyjskiej, Jerzy Plechanow, wypowiedział się za niepodległością Polski. Czytaj dalej

„Czyn Związku Syndykalistów Polskich”: Sprawa granic postulatem świata pracy [1944]

Fbukowska

Wielkie obszary ziemskie kresów wschodnich stanowią rezerwę ziemi dla przyszłej reformy rolnej i stworzą podstawy pod osadnictwo małorolnych i bezrolnych. Słabo rozbudowane i nieliczne miasta wschodu Polski staną otworem dla rzemieślnika i robotnika i spółdzielcy. Ostatnie lata przedwojennego okresu wykazały, że dzieło odbudowy i zagospodarowania ziem wschodnich Rzeczypospolitej jest naszym dziejowym nakazem. Tereny te, będące przedmiotem wiekowych sporów, w epoce gospodarki rosyjskiej leżały odłogiem tak jak i wiele innych olbrzymich przestrzeni znajdujących się pod władztwem przedtem carskiej, a dziś sowieckiej biurokracji. Toteż kiedy dzisiaj Związek Radziecki wysuwa swoje pretensje do tych ziem, musimy stwierdzić, że z jednej strony jako rzekomy obrońca demokratycznych frazesów zapomina równie o demokratycznych prawach do rozwoju narodu polskiego, a z drugiej strony ubierając się w togę obrońcy uciśnionego proletariatu, zbyt łatwo wpada w faszystowsko-imperialistyczną manierę. Czytaj dalej

H. Polankowski: Polska historyczna i etnograficzna [1889]

I_RP

zamiast przedwcześnie kiereszować mapę Europy, lepiej zabrać się energicznie do propagandy rewolucyjnej wśród ludu. Jest to posłannictwem polskiej inteligencji. Nie powinna się ona przy tym krępować żadnymi skrupułami językowymi, ani barierami rasowymi, przemawiając do ludu w zrozumiałym dla niego języku i rzucając ziarno politycznej i socjalnej rewolucji jak najszerzej, pomna, że jeżeli Litwa i Ruś nie będą z rewolucją i z nami – będą z reakcją i przeciwko nam, że wszelka rewolucja tym mniejsze ma szanse powodzenia, im ciaśniejsze zakreśla terytorium. Nie powinniśmy sobie również wiele robić z zarzutu wtrącania się na Litwie i Rusi do spraw obcych. Propagując bowiem idee unarodowienia ziemi i narzędzi pracy, działamy w imię cywilizacji, dla której sprawy obce nie istnieją. Przeciwnie, wtrącać się powinniśmy w te sprawy tym bardziej, że inteligencja rusińska jest bardzo nieliczną, a litewska prawie nie istnieje, że wtrąca się tam na niekorzyść sprawy polskiej polski pan, wyzyskujący chłopa litewskiego i ruskiego. Spór zaś o granice nieistniejącego jeszcze państwa uważamy na dziś co najmniej za przedwczesny w przekonaniu, że granice przyszłej Rzeczpospolitej nie będą zależeć ani od polityczno-filologicznych, ani od polityczno-historycznych doktryn, lecz od granic, jakie zakreśli zwycięska rewolucja. O jej zwycięstwo przede wszystkim powinniśmy się starać. Czytaj dalej

„Równość”: Socjalna demokracja a narodowość polska na Śląsku [1900]

yttrr (1)

Gdyby ewangelię socjalizmu wygłaszano wobec robotników w szacie obcej, to nie przyczyniłoby się to wcale do rozwoju myśli socjalistycznej. Dlatego należało przemawiać i pisać do ludu po polsku. I stało się coś dziwnego. Jakby różdżką czarodziejską dotknięte podniosły się masy robocze, poczęły wsłuchiwać się w to żywe polskie słowo, poczęły po raz pierwszy czuć się Polakami i myśleć po polsku. Nie szastając frazesami narodowymi, nie strasząc filistrów galicyjskich germanizacją Śląska dokonaliśmy wielkiego dzieła, dzieła odrodzenia narodowości polskiej we wschodnim Śląsku. Ale partia nasza pracując równocześnie dla narodowości, rozbudzając polskość wśród robotników nie zapomniała nigdy i nie zapomni głównego swego celu: wyswobodzenia klasy pracującej z pęt kapitału. Czytaj dalej