„Pobudka”

Kościół przeciw Polsce

[1889]

Ni Dieu, ni maître!

Diderot

Ciemnota jest największym wrogiem ludzkości. Niewolnicza idea bóstwa, powstawszy w umyśle pierwotnego człowieka, terroryzowanego przez przyrodę, rzuciła pierwsze podwaliny przywileju.

Powstaje zawiązek kościoła, pośredniczącego między grzeszną ludzkością a zagniewanym bóstwem.

Równolegle walki międzyplemienne wywołują konieczność wojennej organizacji. Z tłumu wydziela się zorganizowana siła brutalna – zawiązek dzisiejszego państwa.

Obok przywileju, opartego na prawie boskim, powstaje nowy, oparty na prawie pięści.

Wszelki przywilej dąży do monopolu.

Obdarzony zaufaniem naiwnego tłumu kościół występuje jako najwyższy sędzia sumienia, kontroler i kierownik wszystkich ludzkich czynności. Niewola moralna pociąga za sobą niewolę fizyczną i wyzysk materialny. Pan duszy staje się fatalnie panem ciała i mienia ludzkiego, wkraczając eo ipso w atrybucje prawa pięści. Panujące nad materią ludzką państwo, dążąc do utrwalenia swego panowania, usiłuje rozciągnąć je w dziedzinie ludzkiego ducha i wkracza tym samem w zakres praw boskich.

Dwie te potęgi występują z sobą do odwiecznej walki, która po dziś dzień pozostaje nierozstrzygniętą. Obie mają dotąd rację bytu. Zabobon tłumu jest racją bytu kościoła, państwa. Rezultatem walki – kompromis: przeświadczeni o swej sile przeciwnicy, nie mogąc się wzajem pochłonąć, usiłują się wyzyskać. Robią sobie tedy ustępstwa i zawierają sojusz. Na powalonym cielsku ciemnej i znękanej ludzkości zbój z oszustem podają sobie ręce…

Taką jest w ogólnych zarysach treść dotychczasowych dziejów Kościoła i Państwa, począwszy od niezręcznego oszustwa szamanizmu – kończąc na szatańskiej przewrotności katolicyzmu, od brutalnej przemocy kacyków – do ukazów panujących z łaski bożej i jakoby z woli narodów tyranów.

Kompromis kościoła z polskim szlacheckim państwem stanął bardzo wcześnie. Naród-szlachta z łaski bożej miał prawo ciemiężenia ludu, ale musiał dla utrzymania tej łaski gromić niewiernych. Aż wybiła godzina, gdy szlacheckie państwo upadać, a łaska boża ulatniać się poczęła. Już w 1770 papież Klemens XIII pisze do pobożnej Marii Teresy: „Najechać i rozebrać Polskę nakazywała nie tylko polityka, ale i interes religii; a dla duchowej korzyści Kościoła było rzeczą konieczną, aby dwór wiedeński rozciągnął w Polsce panowanie swoje jak najdalej”[1].

Gdy egzystująca z łaski bożejwoli narodu Polska została wykreśloną z mapy państw europejskich, wola podbitego narodu zredukowała się do zera, a łaska boża stała się udziałem naszych zaborców.

„Będąc niewolnikami Boga – powiada Bakunin – ludzie stają się niewolnikami Kościoła i Państwa, o ile to ostatnie jest uświęconym przez Kościół”[2]. Prawowierni synowie kościoła, Polacy, muszą się stać tedy, pod grozą potępienia, wiernopoddanymi niewolnikami uświęconej przezeń władzy, zdrajcami własnej Ojczyzny! Kościół bowiem uświęcił gwałt dokonany nad Polską, uświęcił nad nami władzę najazdu z całą bezczelnością kosmopolitycznego oszusta, stając się przez to otwarcie sprzymierzeńcem naszych zaborców, stając się jednocześnie zaklętym wrogiem Polski – tym niebezpieczniejszym, że przybierając maskę jezuickiego patriotyzmu lub wyzyskując uczucia religijne, łatwiej znajdzie on posłuch w narodzie od najezdniczego żandarma. Patriotycznym więc obowiązkiem inteligencji polskiej jest nie tylko walka z Kościołem, agentem wrogich nam rządów, lecz dyskredytowanie samej idei bóstw: w złodziejskich rękach czarnej międzynarodówki staje się ona wytrychem, za pomocą którego katolicyzm wkrada się do naiwnego sumienia ludu, zarażając je jadem wiernopoddaństwa na korzyść naszych ciemiężców.

Cytujemy tu kilka urywków, rzucających jaskrawe światło na politykę Kościoła względem porozbiorowej Polski [3].

Grzegorz XVI, papież, do biskupów polskich pisze co następuje:

Wielebni bracia!

Pozdrowienie i apostolskie błogosławieństwo. Powzięliśmy wiadomość o okropnym nieszczęściu, w jakie to kwitnące królestwo pogrążonym było roku zeszłego; dowiedzieliśmy się zarazem, że to nieszczęście sprowadzone zostało jedynie przez intrygi złych ludzi, którzy w tych opłakanych czasach, pod pozorem dobra religii, powstali przeciw władzy prawowitych monarchów i w przepaść nieszczęść wtrącili swoją ojczyznę, zrywając wszelkie związki uległości prawnej. W pokorze naszego serca, usiłowaliśmy przez modlitwy i westchnienia złagodzić gniew Ojca miłosierdzia, błagając go o pocieszenie nas uspokojeniem nieszczęśliwego kraju, rozdzieranego wojny domową (?) w buncie przeciw prawej zwierzchności (sic!).

Teraz kiedy, dzięki Bogu! spokojność i porządek zostały przywrócone, otwieramy wam znowu serce nasze i wzywamy was jeszcze mocniej o dołożenie wszelkich starań dla oddalenia od powierzonej nam trzody przyczyn nieszczęść przeszłych. Obowiązek nakazuje wam czuwać nad tym jak najusilniej, ażeby ludzie złośliwi, krzewiciele fałszywych nauk, nie zaszczepiali, pośród trzód naszych, zarodu przewrotnych i złośliwych teorii. Dając oni swojej gorliwości pozór dobra publicznego, uwodzą łatwowierność ludzi dobrej wiary, którzy w swym zaślepieniu służą im za narzędzie do mieszania spokojności Królestwa i wywrócenia w nim porządku zaprowadzonego.

Te czyste źródła, z których duchowieństwo katolickie winno czerpać prawidła swego postępowań i nauki, jaka się od niego wiernym przynależy, jasno dowodzą, że uległość władzy, ustanowionej przez Boga, jest niezachwianą zasadą i że od niej nie można się uwolnić, chyba gdyby ta władza gwałciła prawa boskie i prawa Kościoła (!!).

„Niechaj każdy człowiek, mówi apostoł, będzie uległy ustanowionej władzy, bo nie ma władzy, która by nie pochodziła od Boga. Władze istniejące są przez Boga ustanowione. A zatem ktokolwiek im się opiera, ten się opiera Bogu”…

Dla miłości Boga bądźcie posłusznymi wszelkiej ludzkiej władzy: monarsze jako zwierzchnikowi; urzędnikom jako wykonawcom jego woli.

Ojcowie świeci wykładali tę naukę i to jest właśnie nauka kościoła katolickiego.

Wasz wspaniałomyślny cesarz (?!) będzie was przyjmował łaskawie, będzie słuchał waszych przedłożeń i próśb w interesie religii katolickiej, którą przyrzekł opiekować się w tym królestwie (!). Ludzie rozsądni będą was niezawodnie chwalili, a wasi nieprzyjaciele zmuszeni zostaną zachować milczenie.

Dan w Rzymie u S. Piotra, dnia … lipca 1832 r. a wtórego naszego papiestwa [4].

Antypolskie stanowisko kościoła katolickiego występuje jaskrawo zawsze, ile razy Polska chwyta za oręż przeciw najazdowi.

Nazajutrz po galicyjskiej rzezi, biskup tarnowski, Wojtarowicz, wydał list pasterski, moralizujący ludność na temat miłości bliźniego.

W kilka dni potem otrzymał od Grzegorza XVI breve, którego ustępy cytujemy:

„Obok umartwień, jakich doświadczyliśmy w tym powszechnym zamieszaniu Rzeczypospolitej chrześcijańskiej i świeckiej, z przykrością dowiedzieliśmy się, iż w państwach naszego ukochanego Syna, cesarza Austriackiego, króla węgierskiego i czeskiego, uknuto szkaradny spisek przeciw jego wszechwładztwu, spisek ułożony potajemnie przez ludzi, którzy w dzisiejszych smutnych czasach idą za popędem swych żądz, którzy wzburzeni, jak fale morskie, gardzą wszelką władzą i złorzeczą tronom, i którzy, będąc podstępnymi uprawami kłamstwa i oszustwa, okrywają się bezbożnie pozorem dobra publicznego i religii, i starają się uwieść niedoświadczoną masę, wprowadzić ją w błąd i pobudzać do buntów, ażeby zburzyć, gdyby się dało, prawa i porządek każdego państwa”[5].

Rzekomy przyjaciel Polski, Pius IX, w periodzie manifestacyjnym przed powstaniem 1863 r. w liście do arcybiskupa Fijałkowskiego pisze, co następuje:

„Skorośmy posłyszeli o ważnych wypadkach, które zaszły w Warszawie i innych stronach Królestwa, podnieśliśmy oczy nasze do Pana, modląc się i błagając, iżby lud swój uwolnił od grożących nieszczęść, a mianowicie wyrwał z niebezpieczeństw, w jakie by wiara jego i religia przez niegodziwe i podstępne zabiegi niektórych jego synów wyrodnych (sic!) popaść mogły. Nam nietajno, że burzyciele i rozsiewacze niegodziwych przekonań postanowili i Polskę na drogę błędu wciągnąć, aby czerstwiejszą i zacniejszą część tego kraju pozbawić szczerego wyznawania wiary katolickiej i tej pięknej a synowskiej prawie uległości i czci względem katedry św. Piotra, którymi Polacy zawsze i tak znamienicie się odznaczali”[6].

Tenże Pius IX w breve (17 marca 1862) do arcybiskupa lwowskiego, Wierzchlejskiego, pochwala jego zakaz kazań politycznych i nakazuje, aby księża brzydzili się równie politycznymi, jak wszelkimi innymi rozruchami etc.[7].

Nikczemna polityka Leona XIII nadto jest znaną, aby się warto nad nią dłużej zastanowić. Polityka jego poprzedników, uświęcając rozbiór Polski, uznawała jednak odrębność Polaków jako narodu. Dziś, wobec zamachu na byt narodu polskiego, katolicyzm staje się narzędziem germanizacji w Poznańskiem i kto wie, czy wkrótce nie stanie się narzędziem rusyfikacji, wobec skandalu, jaki miał miejsce 29 kwietnia w Częstochowie.

Wystawiono tam z inicjatywy rządowej pomnik krwawej pamięci Alexandra II kosztem dobrowolnych (!!) składek włościańskich. Brązowy bałwan cara sterczy na jasnej Górze vis-à-vis wielkiego ołtarza Matki Boskiej Częstochowskiej okrzykniętej niegdyś przez pijaną szlachtę królową Polski. Miejsce to wybrano w celu skojarzenia w imaginacji ciemnego ludu idei monarchicznej z ideą bóstwa.

Ex-królowa Polski, broniąca niegdyś, według katolickiej bajki, murów Częstochowy przeciwko najazdowi szwedzkiemu, nie protestuje przeciwko temu haniebnemu vis-à-vis.

Nie wystąpi do walki pod jej sztandarem z szablą w ręku Kordecki, ale wysunie się na czele procesji biskup Bereśniewicz w pontyfikalnym ubraniu, aby poświęcić pomnik tyrana. Przez usta tego to zdrajcy Kościół przemówił do ludu polskiego. Mowę ku zbudowaniu prawowiernych Polaków podajemy w całości:

„Przed 20 przeszło laty wiekopomnej pamięci Aleksander II, Cesarz Król nasz, najliczniejszą klasę mieszkańców naszego kraju, kilka milionów ludu wiejskiego, uwłaszczywszy ich, powołał do życia obywatelskiego. Uwłaszczeni, przejęci uczuciem wdzięczności, zapragnęli pamięć tego dobrodziejstwa uwiecznić. Jakoż zgodnie z ich pragnieniem, wzniesiony został ich Dobroczyńcy ten oto wspaniały pomnik, którego poświęcenia dziś dopełniono. Wdzięczność ta przecież na tym jednym ograniczać się nie może i nie powinna, okazywać ją należy calem postępowaniem, a mianowicie wiernością Monarsze, posłuszeństwem władzom, zachowaniem praw i wykonaniem obowiązków nie dla bojaźni tylko, nie dla oka ludzkiego lub jakiejkolwiek korzyści, lecz dla spokoju sumienia, dla Boga. Nadto wdzięczność tę okazywać trzeba przez dobre użycie udzielonego sobie dobrodziejstwa. Tak prawa obywatelskie, jak i nadanie własności, udzielone zostały nie tylko dla dobra udarowanych, ale i dla dobra i pomyślności całego kraju. Stąd obdarowani prawami obywatelskimi na równi z innymi klasami społeczeństwa pracować powinni w jedności, w zgodzie i pokoju; strzegąc praw swoich, szanować prawa drugich. Nie słuchać podszeptów ludzi złych, przewrotnych, co zwodniczymi słowy podburzają jednych przeciw drugim, sieją nieporozumienia. Obdarowani ziemią – na tym, co im dano, poprzestać powinni – nie wyciągać rąk po cudzą własność, ani jej pożądać – nie iść za głosem pokątnych doradców, nie rozpoczynać nieprawych procesów i wszelkie rozporządzenia władzy w spornych kwestiach szanować i im się poddawać. Na nieszczęście, przeciwnie się nieraz dzieje. W pracy jedynie usilnej, w użyciu grosza na istotne potrzeby należy szukać dobra własnego, mnożenia mienia, powiększenia majątku, a obok tego zgadzać się z tym, co Pan Bóg daje.

A że wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały z wysoka jest od Ojca światłości, Boga – i dobrodziejstwa, których dziś pamiątkę poświęcono, od tegoż Boga przez ręce wiekopomnej pamięci Monarchy udzielone wam zostały, Panu Bogu więc od was wdzięczność na pierwszym miejscu się należy. A okażecie ją, gdy wiarę świętą, ten największy z darów bożych zachowacie, bo tylko ten, kto Panu Bogu i wierze św. będzie wiernym, wierny będzie Monarsze [8], gdy o wiary św. gruntowne poznanie starać się będzie, gdy wszelkie przeciwne zdania, nauki, skądkolwiek by pochodziły, jako wymysł ludzi odrzucicie, pomni na słowa Apostoła: »ale choćby my albo anioł z nieba przepowiadał mimo to, cośmy wam przepowiadali«, gdy wreszcie prawo boskie starać się będziecie zachowywać. Pamiętajcie, że przykazania boskie są podstawą praw ludzkich, że w tych przykazaniach jest nie tylko zabroniony zamach na życie, zdrowie i własność bliźniego, na jego niewinność, ale i wszelka zła chęć, zamiar, pożądanie cudzej własności.

„A teraz do was samych się zwracam – mości panowie wójtowie. Wyście postawieni na czele gmin, będących jakby ogniwami, z których połączenia powstaje społeczność, kraj i państwo. Waszą jest powinnością czuwać w zakresie swoim, by każdy dochowując wiary swojemu Monarsze, spełniał przede wszystkim obowiązki sumienia. Dając sami dobry przykład powierzonym sobie gminom, przykład sumiennego wykonywania obowiązków, wzór bezstronnej sprawiedliwości, troskliwości o dobro ogółu, życia wreszcie chrześcijańskiego, dobrze się wywiążecie z obowiązków na was włożonych, dobrze się zasłużycie swojej gminie, krajowi i państwu, a na siebie ściągniecie błogosławieństwo niebios i zasługę na zapłatę wiekuistą”.

Biada ci, Narodzie, skoro zdradzają cię twe bogi…!

Zmarniejesz pod knutem moskiewskim, w oczekiwaniu zapłaty wiekuistej i błogosławieństwa niebios, jeżeli nie potrzaskasz twych bałwanów, nie zburzysz twych świątyń, nie wytępisz czarnego plemienia kapłanów…

Rokosz
___________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Pobudka (La Diane). Czasopismo narodowo-socjalistyczne nr 5, Paryż, maj 1889 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Przypisy:

1. L’invasion et le partage de la Pologne étaient non seulement politiques, mais dans l’intérêt de la religion, et pour l’avantage spirituel de l’Eglise, il était nécessaire que le cour de Vienne étendit sa domination en Pologne aussi loin que possible. Lelewel, Hist. de Pologne, T. II, p. 60, Paris et Lille, 1844.

2. Michał Bakunin, Dieu et l’Etat, page 20, Genève, 1882.

3. Czerpiemy materiał z dokumentów zebranych i opublikowanych przez J. N. Janowskiego w broszurze „Rzym i Polska”, Paryż, 1868.

4. Patrz: Rzym i Polska, str. 19, 20. 21.

5. Id., str. 23, 25.

6. Str. 8 – (2) str. 32.

7. Przedrukowujemy dosłownie z „Przeglądu Katolickiego”.

8. Bardzo słusznie (przyp. R.).

Jeden komentarz nt. “Kościół przeciw Polsce

  1. Kościół katolicki zawsze był wrogiem ludzi myślących samodzielnie.Wytrwale ich zwalczał,faworyzował bezmyślną masę, bo nią najłatwiej rządzić. Wystarczy coś obiecać, dać nadzieję i sprawa załatwiona. Jak nie wyjdzie, no to bóg tak chciał.Kler był od pokrzykiwania co zostało mu do dziś.Nikt nie zadaje pytań o rolę boga w życiu doczesnym.Religia ma jeden cel, zniszczyć to co dla ludzi ma wartość nadrzędną czyli spokój.Narobić bałaganu, rozpętać wojnę,po chaosie ludzie cichną nie znają przyczyn tego wszystkiego ale ze skutkami muszą się zmierzyć.Komu religia przypisze winę za taki model życia? Oczywiście ludziom.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *