Maria Orsetti: Referat na Zjeździe Założycielskim Ligi Kooperatystek w Polsce [1935]

msww

Po pierwsze, hasło „dobrobyt dla wszystkich” przestało być mrzonką [1] dzięki cudownym zdobyczom techniki i dalszym możliwościom rozwoju produkcji, pod warunkiem, że przestanie być kierowana egoistycznie oraz że przyrost ludności utrzymany zostanie w rozsądnych granicach. Po wtóre i w związku z tym: przymus ciężkiej fizycznej pracy dla zaspokajania potrzeb niezbędnych do życia, który to przymus nałożyła na człowieka przyroda, traci na ostrości w miarę, jak człowiek w coraz większym stopniu nauczył się wprzęgać siły przyrody w swą służbę. Wśród ogólnego chaosu i wstrząsów jednak wielkimi krokami zbliżamy się do czasów, w których przepowiednie Morusów, Godwinów, Kropotkinów o tym, że dostateczny będzie parogodzinny tylko dzień pracy, staną się rzeczywistością. Człowiek zyska dużo wolnego czasu jako konieczną przeciwwagę monotonnej, zabójczej dla umysłu przez swe zmechanizowanie dzisiejszej pracy przemysłowej. Rozumne zużytkowanie tego wolnego czasu stanie się w niedalekiej przyszłości centralnym zagadnieniem społeczno-kulturalnym o nieograniczonych możliwościach. Człowiek uwolniony w pewnym stopniu z troski o głód fizyczny, będzie miał możność pełnego rozwijania wszystkich swych sił i zdolności duchowych, otwiera się przed nim droga do prawdziwego człowieczeństwa i zapłodnienia twórczymi ideami wszystkich dziedzin życia. Skąpstwo czy żywiołowe wybuchy przyrody nie odgrywają już dawnej gnębiącej roli. Poglądowy obraz obecnego kryzysu daje następująca dykteryjka, zrodzona w Stanach Zjednoczonych. Pytanie: co by zrobiły małpy wobec niespodziewanego urodzaju orzechów kokosowych, które służą im za pożywienie? Czy pozwoliłyby swemu potomstwu degenerować się z tego powodu z wyczerpania i głodu? Powtórzmy to pytanie dla jakichkolwiek innych zwierząt. Zawsze odpowiedź wypadnie negatywna, aż nie dojdziemy do człowieka. Wówczas dopiero trzeba odpowiedzieć twierdząco: dziesiątki milionów ludzi głodnych i w łachmanach na tle masowego niszczenia pożytecznych dóbr, zmniejszania przestrzeni uprawy rolnej, sztucznego ograniczenia produkcji, są dowodem, że kryzys obecny jest właśnie paradoksalnym kryzysem z nadmiaru. Kiedy mowa o udziale kobiet w spółdzielczości, ma się zazwyczaj przede wszystkim na myśli spółdzielczość spożywców, gdzie gospodarcza potęga koszyka do zakupów szczególnie rzuca się w oczy. Ale również i w innych formach ruchu spółdzielczego kobieta ma duże pole do pracy. Czytaj dalej

Mieczysław Niedziałkowski, Herman Lieberman: O wolność i władzę dla ludu. Mowy posłów socjalistycznych tow. Niedziałkowskiego i Liebermana przeciw reakcyjnemu projektowi konstytucji bloku bezpartyjnego, czyli „Jedynki” [1929]

renato-2

Polska może być tylko demokracją. Między projektem Panów a naszym stanowiskiem leży przepaść nieprzebyta, nad którą nie ma żadnego mostu wiodącego do kompromisu. Weszliście na drogę prowadzącą Państwo z nieubłaganą konsekwencją do bonapartyzmu i samowładztwa Prezydenta. Straciliście wiarę w to, że lud wybrać może takich przedstawicieli, którzy wyrażać będą istotne jego dążenia zgodne z interesem Polski. Myśmy tej wiary nie tylko nie stracili, lecz utrwalili ją w sobie. Polska – zdaniem naszym – nie może istnieć, jeśli masy ludowe nie będą z nią związane, a nie widzimy innego sposobu tego związania jak ten, aby te masy wzięły na siebie pełną odpowiedzialność za losy kraju. Nie widzimy innej drogi poza demokracją parlamentarną. Nie bronimy naszych przywilejów poselskich, lecz tego przekonania, że Polska się nie utrzyma w obecnych swych granicach, jeśli zejdzie z drogi demokracji parlamentarnej. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Przemówienie sejmowe w dniu 14 grudnia 1922 roku + wniosek parlamentarny PPS i PSL „Wyzwolenie” w sprawie zorganizowanych przez obóz prawicowy gwałtów i zaburzeń ulicznych w Warszawie w dniu zaprzysiężenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

6549

Ale nie tylko bezbronność naszej Ojczyzny, ale klęska klęsk w naszych warunkach, wojna domowa, grozi straszliwą łuną zabłysnąć nad Polską. Bo, Panowie, każdy z was, który obala demokrację, który plwa na wolę większości tego ciała, który znieważa i hańbi wolno obranego Prezydenta Republiki Polskiej , ten daje hasło do wojny domowej, ten podpala gmach Rzeczypospolitej, bo nie myślcie Panowie, że lud miejski i wiejski, że robotnicy i chłopi ustąpią przed dyktaturą mniejszości. Panowie, dziś uspokajacie się tym, że po waszej stronie są urzędy i sądu, że skorumpowana administracja nie ściga was i że wam włos z głowy nie spadnie, kiedy znieważacie Prezydenta Republiki i hańbicie Zgromadzenie Narodowe. Tak jest, Panowie, możecie dziś uznawać się za zwycięzców, ale Panowie, kto sieje wiatr – zbiera burzę! Czytaj dalej

„Wyzwolenie Społeczne”: Wspaniała manifestacja jedności robotniczo-chłopskiej [1928]

wdd

Naród polski stał wówczas na rozstaju między bolszewickim Wschodem a reakcją Zachodu, opierającą się na niedołężnej reakcji polskiej, czekającej, aż Komitet Narodowy w Paryżu wkroczy do Polski z jakimś »Wysokim Komisarzem« koalicji na czele. Wschód groził nowym zaborem i ostateczną ruiną kraju i tak zniszczonego. Zachód gotów był uważać Polskę za kolonię, za jakiś »kraj mandatowy«… Instynkt samozachowawczy i rozum polityczny wskazywały Republikę Demokratyczną jako jedyną drogę Polski w przyszłości. Drogę tę wybrał Tymczasowy Rząd Ludowy w Lublinie. Jest ona drogą życia i rozwoju. Nie wolno w Polsce zbaczać z tej drogi ani ku krwawym szaleństwom dyktatury moskiewskiej, ani na bagna reakcji. Kilkudniowe trwanie Tymczasowego Rządu lubelskiego było płodne w następstwa polityczne państwowej miary. Nie znam przykładu podobnego w dziejach naszych. Wywieszenie sztandaru demokracji w Lublinie stało się hasłem politycznym dla całego narodu, że Rzeczpospolita Polska na współudziale ludu pracującego w rządach oprzeć się musi. Nie opuszczajmy tego zbawczego sztandaru. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Przemówienie premiera Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej na wiecu w Lublinie [10 listopada 1918]

scan10014

Na uwolnionej od najazdu wroga części ziemi polskiej utworzył się w Lublinie przed trzema dniami Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej. Utworzył się na podstawie nakazu stronnictw polskiego ludu pracującego, robotników, włościan i tej części inteligencji mieszczańskiej, która uznaje prawo ludu do władzy. Ani w Krakowie, ani w Lublinie ręce nasze nie splamiły się krwią polską. Lud władzę wziął mocą swej liczby i siły, mocą nieskończonych cierpień i ofiar, nałożonych mu przez wojnę światową. Rząd republikański powstać mógł tylko na wolnej ziemi. Nie śmiał powstać z woli Rady Regencyjnej w Warszawie, za pozwoleniem krzyżackiego najeźdźcy. Aby zaś złączyć faktycznie i istotnie całą ojczyznę, Rząd Tymczasowy zamierza przenieść się do Krakowa lub do oczyścić się mającej z najazdu obcego Warszawy. W ten sposób jedność ludu Polski urzeczywistni się w jednym, jedynym Rządzie Ludowym na całą Polskę. Nie ma dziś w Polsce innego rządu, a wszelkie próby reakcji stworzenia rządu zostaną przez lud zmiecione. Rzeczą polityki Tymczasowego Rządu Ludowego będzie dokonać rzeczywistego zjednoczenia tych dzielnic, które wkrótce będą już wolne, i czynnie wystąpić do walki o resztę ojcowizny. Tak zabór pruski, jak i polskie dziedziny na wschodzie muszą być wyzwolone i do wolnej Polski przyłączone. Rząd będzie walczył o dostęp do morza dla Polski i do własnego wybrzeża. Przeciw rządowi ludowemu podnosi się ze strony klas posiadających hasło koalicji wszystkich stronnictw. Stanowisko rządu w tej sprawie jest takie, że rząd nie odrzuca szczerej pracy i pomocy niczyjej, ale nie podda ludu pod niczyje rozkazy, jak tylko z woli ludu płynące. Polska musi być ludowa lub upadnie; kto chce Polski silnej, ten podda się ludowi polskiemu. Szlacheckie czy kapitalistyczne rządy w Polsce są niemożliwe, a próba ich utworzenia wywołać musi wojnę domową. Czytaj dalej

Adam Ciołkosz: Przemówienie na V kongresie Międzynarodówki Socjalistycznej w Wiedniu 3 lipca 1957 roku

30051000277985

Zabieram głos imieniem Polskiej Partii Socjalistycznej. Od roku pojawił się nowy czynnik w polityce międzynarodowej: ujarzmione kraje Europy Wschodniej – już nie jako bezwolny przedmiot, lecz jako podmiot polityki. Biorą one swój los we własne swe ręce. Komuniści mówili nam często, o czym zresztą wiedzieliśmy sami bardzo dobrze, że nie ma powrotu do roku 1939. Teraz my możemy powiedzieć komunistom, że nie ma powrotu do roku 1944, 1947, 1952. Kiedy przed rokiem 50 000 robotników w Poznaniu porzuciło pracę i wyszło na ulice miasta, wypisali oni kredą na deskach wyrwanych z płotu trzy hasła: „Chcemy wolności, chcemy chleba, Rosjanie, wracajcie do Rosji”. To było preludium do przełomu październikowego, który również przedstawiał tylko etap w rozwoju wydarzeń w Polsce. Przyrzekano nam oswobodzenie, liberation. Co to jednak miało oznaczać? Nigdy nie pragnęliśmy nowej wojny; kraj, który w ciągu ostatniej wojny stracił 6 milionów żyć, nie może pragnąć nowej wojny. Potem mówiono o samowyzwoleniu, self-liberation. Węgrzy podjęli próbę oswobodzenia się swą własną mocą: mężczyźni, kobiety i dzieci zerwali się do walki – i zostali pobici. Mocarstwa zachodnie powtórzyły gest Poncjusza Piłata, gest, który w Polsce znamy niestety bardzo dobrze z czasów powstania warszawskiego w roku 1944. Obradujemy tutaj nad sprawą zjednoczenia Niemiec, zjednoczenia w wolności. Winniśmy jednak wybiec myślą dalej i obradować nad zjednoczeniem Europy, zjednoczeniem w wolności, albowiem linia podziału Niemiec jednocześnie dzieli Europę na dwie części. Rozstrzygające jest, że w ogóle nie ma żadnej możliwości zjednoczenia dwóch państw niemieckich (gdyż w rzeczywistości są to dwa państwa), jeśli jednocześnie nie zostanie rozwiązana kwestia Wschodu Europy. Czytaj dalej

Kazimierz Czapiński: Klerykalizm żydowski. Przemówienie sejmowe z 23 listopada 1921 r.

Humanorah_(Society_for_Humanistic_Judaism)

Lojalnie czekaliśmy, że ci spośród kolegów żydowskich, którzy mienią się postępowcami, staną tu obok nas na trybunie i opowiedzą o tych wszystkich nadużyciach klerykalizmu żydowskiego, których świadkami jesteśmy w Polsce. Niestety, to się nie stało! Dzięki walce reprezentantów myśli radykalnej i demokracji polskiej, niejeden przeżytek klerykalizmu w szkole polskiej skasowano. Ale chedery do dzisiejszego dnia znajdują się na tym samym poziomie, na jakim znajdowały się niemal za czasów Mojżesza i Babilonu. Tak samo, jeśli przejdziemy do klerykalizmu żydowskiego, te wszystkie „cuda”, nadużycia i wyzyski ze strony cadyków nie są lepsze, a nawet, panie kol. Farbstein, gorsze niż wyzysk cadyków… innych wyznań w Polsce. Natomiast tak samo, jak nie jest prawdą, że Polska jest jedną masą reakcyjną, tak nie jest prawdą, że Żydzi w Polsce są jedną masą postępową, albowiem trzeba powiedzieć wszystkim, a między innymi także Europie Zachodniej, że olbrzymia masa Żydów w Polsce znajduje się na najniższym poziomie klerykalizmu, jakikolwiek jest do pomyślenia w danym momencie. Wiem, że niektórym kolegom Żydom nie bardzo się to podoba, co mówię, i powiedzą, że póki zwalczam klerykalizm polski, to jestem bardzo postępowy, ale jak się zabiorę do klerykalizmu żydowskiego, to znaczy, że jestem antysemitą. Przemawiam tu nie jako antysemita, ale jako socjalista, w imię tego dziecka żydowskiego, dręczonego hebrajską scholastyką w chederze i ludu żydowskiego, ogłupionego i wyzyskiwanego przez cadyków lub innych cudotwórców, zabieram tutaj głos w ich obronie, albowiem jesteśmy wrogami nieprzyjaciół postępu ludzkości, a więc klerykalizmu żydowskiego. Czytaj dalej

Gustaw Zieliński: Przemówienie prezesa Generalnej Federacji Pracy na kongresie połączeniowym Związku Związków Zawodowych [1931]

1 (4)

Wobec nieudolności, słabości i ciasnych horyzontów myślowych polskiego kapitalizmu, który pragnąłby żyć na koszt Państwa i ogółu społeczeństwa, który zdołał już wykazać się całkowitym brakiem inicjatywy, zupełnym marazmem w działaniu i brakiem energii twór­czej – Państwo Polskie, by żyć, rozwijać się, potężnieć – a to w Ge­neralnej Federacji Pracy uważaliśmy zawsze za cel najwyższy – Pań­stwo Polskie musi oprzeć się o jedyny w Polsce czynnik twórczy, jakim jest klasa pracująca miast i wsi. Dlatego też Państwo polskie, za które winny wziąć odpowiedzialność masy, musi możliwie szyb­ko odbyć ewolucję ku demokracji społeczno-gospodarczej, w której organizacje zawodowe klasy pracującej znalazłyby miejsce w ustroju Państwa, stałyby się integralną częścią składową struktury państwowej. Ale klasa pracująca musi mieć w stosunku do roli i odpowie­dzialności, w stosunku do swego obowiązku wobec Państwa odpowied­nie wpływy, znaczenie i uprawnienia. A że zadania te i obowiązki klasy pracującej są wielkie i ciężkie, przeto odpowiednio wielkie mu­szą być jej uprawnienia. Czytaj dalej

Tadeusz Reger: O walkę z alkoholizmem [1925]

242

Jak bardzo potrzebnym było takie postanowienie, widzimy z tego, że chociaż klęska pijaństwa szerzy się, zwłaszcza w miastach, zagłębiach węglowych i niektórych ośrodkach przemysłowych oraz większych garnizonach wojskowych, w sposób zastraszający, niszcząc zdrowie i dobrobyt ludności, to jednak na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej nie mamy dotychczas choćby jednego łóżka w ogólnych szpitalach, nie mamy ani jednego uzdrowiska dla alkoholików. Notorycznych alkoholików, pozbieranych na ulicy, gromadzi się „dla wyspania się” w areszcie policyjnym, chorych na delirium tremens zamyka się w domu obłąkanych lub odsyła się ich do „opieki domowej”, czego wynikiem bywa 80 do 100 wypadków rocznie „zabójstwa w stanie opilstwa lub szału opilczego”… Czytaj dalej

Dorota Kłuszyńska: Przemówienie w Senacie RP dnia 21 czerwca 1928 r.

455 (1)

Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że Ministerstwo Pracy ma faktycznie na wszystkie swoje potrzeby 35 milionów, to jest kropla w morzu potrzeb tego Ministerstwa. To jest markowanie, że się coś robi, wobec zagranicy, no i wobec tej opinii w kraju, która się tymi sprawami interesuje. 135 inspektorów pracy ma zwiedzić wszystkie zakłady, które stoją poniżej wszelkiego dopuszczalnego poziomu. To są warsztaty, w których się wylęga gruźlica, które są siedliskiem chorób, warsztaty bez światła, w podziemiach. Wiem, że człowiek w Polsce nic nie znaczy; rodzi się pół miliona ludzi co roku, więc każdy wie, że w tym wypadku podaż i popyt ma uzasadnienie, skoro tego towaru jest tak niesłychanie dużo. Oczywista rzecz, że o niego nie potrzeba się troszczyć, dlatego że armia zawsze znajdzie rekruta, fabrykanci swych robotników, a wszyscy inni mogą żyć tak czy inaczej. Urządza się w Polsce wprawdzie „Dzień Matki”, urządza się różne uroczystości, daje się kwiatki, lilijki, ale przecież to nie jest poważna sprawa, w ten sposób tego załatwić nie można. Czytaj dalej

Eugeniusz Śmiarowski: Mowa obrończa w procesie „Hromady” [1928]

1[2]

Stwierdzić musimy kategorycznie, że narodowość białoruska istnieje, że jesteśmy świadkami rodzącej się świadomości narodowej Białorusinów i tego nikt nie powstrzyma, bo to jest rzeczywistość. Po cóż Polska stawać ma z Białorusinami do krwawej wojny. Darujmy tym chłopom to, że marzą o niepodległości. Cofnijmy się o 30 lat wstecz, do tych czasów, kiedy i myśmy żyli mrzonkami, kiedy nasza młodzież żyła tym marzeniem i ideą, choć one nie miały wtedy realnych podstaw. Chłopi białoruscy mogą marzyć, bo otaczająca ich rzeczywistość – to państwo, rozporządzające siłą, mające do swych usług armię, wobec którego białoruscy chłopi są znikomą garstką. Leży w interesie Polski, żeby jednocześnie z marzeniami i świadomością narodową Białorusinów rodziło się przekonanie, że ich narodowość znajdzie w Polsce swą ostoję, że będzie się mogła oprzeć na zachodzie, a nie będzie zmuszona patrzeć w stronę przeciwną – na wschód. I dlatego nie stwarzajmy sobie wrogów, nie kujmy z idealistycznych mrzonek Białorusinów zbrojnego powstania. Czytaj dalej

Jerzy Grotowski: Cywilizacja i wolność – nie ma innego socjalizmu [1957]

~~~[1]

Żyjemy w kraju szkapy i furmanki panującej na gościńcach. Ilu ludzi w tym kraju na własne oczy oglądało telewizory? Kraj, którego przemysł z grubsza rozbudowany jest przestarzały. To nie znaczy, że przez dwanaście lat nasz trud szedł na marne. Przeciwnie. To znaczy między innymi, że spadek kapitalizmu był fatalny i nie zawsze budowaliśmy dobrze. Jednocześnie należy stwierdzić, że w chwili obecnej jeszcze ciągle temu krajowi bliższy jest wiek XIX aniżeli atomowy. Żyjemy w kraju ciemnych zakamarków, w których gnieździ się biurokracja, kliki, koteria, złodziejstwo, spekulacja, marnotrawstwo, krzywda ludzka, ciemnota, zabobony, rządy plebanii. W kraju, w którym ludzi dręczy zmora, w którym ludzie wzdrygają się, czy nie wyrzucą ich z pracy… dzisiaj, jutro, za miesiąc… W tym kraju młodzież tęskni do cywilizacji, do ludzkiego poziomu życia, do sprawiedliwości, do decydowania o swoich losach, do postępu technicznego. Ta tęsknota pokazuje nam drogę. Cywilizacja i Wolność. Nie ma innego socjalizmu; Karol Marks, Albert Einstein. Czytaj dalej

Józef Hudec: Przemówienie w parlamencie austriackim w sprawie wyborów [1907]

~~[1]

Panowie! Jestem silnie przekonany, że będziecie głosowali za nagłością; dla parlamentu ludowego nie może być obojętnym, czy w nim znajdują się ludzie, którzy przy pomocy gwałtów, nadużyć, korupcji, wymuszenia wbrew woli wyborców mandaty zdobyli. Nie żądamy przecież, aby ci ludzie zaraz zostali osądzeni; chcemy tylko, aby zarzucone im czyny zostały dokładnie i bezpartyjnie zbadane. Wyrok niech wyda potem cała Izba. Jeszcze jedna tylko uwaga. Panowie z Koła Polskiego – moi rodacy – przygotowali już korzystne dla siebie usposobienie, grając rolę niewinnych i opowiadając szeroko o terroryzmie socjalistów. Czyż to my mieliśmy policjantów, żandarmów, wojsko, urzędników państwowych, krajowych i gminnych do swej dyspozycji? W waszych rękach była cała władza państwowa, były wszystkie środki, którymi przyzwyczajeni jesteście walczyć, po naszej stronie byli tylko biedni ludzie, którzy usiłują spod waszej władzy się wydostać. Lud jest już dziś uświadomiony i nie da się już tak łatwo nastraszyć i oszukać. Czytaj dalej

Zygmunt Piotrowski: Precz z ministrem oświaty (przemówienie w Sejmowej Komisji Budżetowej) [1925]

1[1]

Uważamy za podstawę szkolnictwa w Państwie szkołę powszechną, która winna być bezpłatna, obowiązkowa, przystępna dla wszystkich dzieci, o organizacji i typie 7 klas. Każdy obywatel winien przejść i ukończyć taką szkołę, a szkoła średnia powinna być nadbudową i po zniesieniu trzech najniższych obecnych klas przystosowaną do dalszego kształcenia. Mówcy poprzedni atakowali szkołę średnią, jako przeznaczoną dla specjalnych sfer, która wiele kosztuje Skarb i produkuje jedynie „nadmiar inteligencji”. Jesteśmy za udostępnieniem szkoły średniej dla wszystkich, zdolności winny jedynie decydować o możności korzystania ze szkoły. Nie możemy cofać się w rozwoju szkolnictwa i sztucznie zamykać dostęp do szkół średnich, ale będąc za ogólnokształcącymi szkołami średnimi, musimy jak najkategoryczniej zastrzec się i zaprotestować przeciwko obecnemu duchowi, który zapanował w szkole średniej. Duch serwilizmu i biurokratyzmu panoszy się, jest przepaść między wychowawcą a uczniem. Władze tolerują taki stan, że duch w szkole jest obcy naszemu życiu demokratycznemu. Czytaj dalej

Jadwiga Petrażycka-Tomicka: Przemówienie o spółdzielczości na walnym zgromadzeniu Związku Równouprawnienia Kobiet [22 czerwca 1911]

`[1]

W krajach, gdzie się kooperatywa rozwija należycie – zaspakaja ona prawie wszystkie potrzeby stowarzyszonych: dostarcza wiktuałów, ma swoje restauracje i hotele, buduje i mebluje domy, oświetla je i opala; dostarcza ubrania; zakłada szkoły dla dzieci, kształci dorosłych, dostarczając im książek, pism, zakładając uniwersytety ludowe; pośredniczy w szukaniu zarobku, spieszy z pomocą, gdy zarobku brak; chorym daje opiekę i lekarstwo; w razie potrzeby wysyła ich do własnych sanatoriów nad morzem, w górach, w stacjach klimatycznych; kooperatywy mają własne kolonie letnie dla dzieci; w salach domów ludowych, wzniesionych przez kooperatywę, odbywają się przedstawienia teatralne, koncerty, bale. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Przemówienie sejmowe z powodu strzelania do górników [20 marca 1919]

1[1]

Czyż Sejm, czyż my tego Sejmu partie i członkowie, pozostaniemy głusi na ten jęk, na ten płacz mas chłopskich i robotniczych, czyż my rzeczywiście pod płaszczykiem teoretycznych debat o bolszewizmie zatkamy uszy na jęki parobków i służby folwarcznej, na krzyki, na kule i razy, padające gęsto na każdego, kto się naraził żandarmom? Moi Panowie – był czas, kiedy jednym z najpopularniejszych argumentów ze strony esdecji było pytanie: Do czego wy, socjaliści polscy, dążycie? Dążycie do zamiany rosyjskiego czy austriackiego żandarma na polskiego żandarma. I wówczas odpowiadaliśmy, że choćby ten polski żandarm próbował wystąpić tak, jak występowali jego koledzy rosyjscy czy austriaccy – wówczas polski Sejm, polski, wolny, zorganizowany lud potrafi go obezwładnić, ukarać. A dziś na Boga! – toż to szyderstwo esdecji staje się ciałem w Polsce, toż to ten polski żandarm jest jak gdyby wyrafinowanym okrucieństwem rosyjskiego i austriackiego żandarma. Toż to wszyscy świadkami jesteśmy tego, od czego krew mrozi się w żyłach. Pod egidą polskiego rządu, pod hasłem Białego Orła, pod znakiem Rzeczypospolitej! Czytaj dalej

Marian Rapacki: Program gospodarczy spółdzielczości spożywców [1936]

`

Przesilenie, które przechodzimy, jest przesileniem nie koniunkturalnym, które częstokroć w ustroju kapitalistycznym występowało, ale przesileniem samej struktury, samych zasad ustroju kapitalistycznego. Skoro to stwierdzimy, to staje się jasnym zupełnie, że tylko zmiana podstaw istniejącego ustroju, tylko usunięcie przyczyn, usunięcie źródła zła może wpłynąć na zmianę stosunków, może spowodować usunięcie tych niedomagań, które pomimo chwilowych niewielkich wahań muszą z roku na rok, z pięciolecia na pięciolecie się pogarszać. I dlatego też podstawową ideą każdego programu gospodarczego, opartego na realnych przesłankach, musi być zmiana podstaw ustroju, przebudowa ustroju społeczno-gospodarczego. Czytaj dalej

Jan Stapiński: Przemówienie sejmowe w sprawie reformy rolnej [1919]

`

Żądamy wywłaszczenia obszarów dworskich bez zapłaty i bez odszkodowania. Godzimy się tylko na dostarczenie wywłaszczonym obszarnikom pensji na pewien czas, aż się nauczą pracować, tudzież na koszta nauki szkolnej ich dzieci. Zapłata za ziemię obszarnikom się nie należy, albowiem najpierw oni w dawnych latach albo za darmo tę ziemię posiedli, albo chłopom wydarli. Następnie chłopi swą pracą na łanach dworskich albo zupełnie bezpłatną za pańszczyzny, albo nisko płatną po zniesieniu pańszczyzny, rzeczywiście wartość owej ziemi już dworom odrobili. Więc dość już zabrali i po sprawiedliwości nie należy się im zapłata. Otrzymają zresztą kawał ziemi na równi z chłopami, więc mogą pracować i zarabiać na życie tak, jak wszyscy inni. Chłopi zapłacą za przydzielone im grunta chętnie w miarę możności, ale do Kasy Państwowej na potrzeby państwa, a nie obszarnikom na zbytki. Państwo nasze potrzebuje teraz i będzie potrzebować wielkich sum na urządzenie państwowe, na budową kolei, dróg lądowych i wodnych, na inwalidów, na odbudowę gospodarstw i fabryk zniszczonych przez wojnę, na spłatę długów itd. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Mowa za powszechnym, równym, bezpośrednim prawem wyborczym [1905]

`

Nasze demonstracje w ostatnich miesiącach, nie tylko za prawem wyborczym do parlamentu, lecz także za sejmową reformą wyborczą, dowiodły, że miasta galicyjskie maszerują po tej wielkiej linii, na której się znajduje proletariat całego państwa, że i w miastach galicyjskich pragnie się powszechnego, równego i bezpośredniego prawa wyborczego. I nie zapominajcie, że walka w Rosji jeszcze nie rozstrzygnięta, że nam każdy dzień, każda godzina donosi o nowych ofiarach, które nasi rodacy, walcząca rewolucja w zaborze rosyjskim, składają na ołtarzu wolności. Nie zapominajcie, że Polacy w Galicji także muszą to zrobić, co są w stanie zrobić po drugiej stronie kordonu rosyjskiego. Dziś albo nigdy możemy wywalczyć nasze prawo, i wywalczymy je! Czytaj dalej

„Prawo Ludu”: Pierwsze przemówienie posła socjalistycznego w sejmie [1907]

``

Przez cały czas tych mów panowała na sali zabójcza obojętność, ostatniego mówcy słuchało zaledwie 56 posłów. Naraz usłyszano głos marszałka Badeniego: „Poseł Szmigielski ma głos!”. Ruch zapanował na sali. Co tylko było obecne, zbiegło się do tego miejsca, z którego przemawiał pierwszy socjalny demokrata tow. Szmigielski. Jedni drugim dają znaki, ktoś wybiegł na korytarz i puścił między bawiących się swobodnie wielmożów wiadomość: „Szmigielski mówi!”. Owego „czerwonego wilka”, jak tow. Szmigielskiego ochrzcił jeden z Podolaków – ciekawi byli wszyscy słuchać. Zerwali się więc i ci, co na aksamitnych kanapach palili cygara, i ci, co pokrzepiali się winem po męczących nudach, i ci, co w czytelni przerzucali dzienniki. Koło tow. Szmigielskiego zebrał się tłum osób. Czytaj dalej