„Nasze Hasła”: Proletariat żydowski a palestynizm [1928]

w-zion-103112-1425712162

Dążność robotniczych mas żydowskich do terytorialnej koncentracji w Palestynie jest wyrazem dążności proletariatu żydowskiego do wzmocnienia swej pozycji ekonomicznej i siły politycznej. Proletariat żydowski w Palestynie nie znajduje żadnych przeszkód w przenikaniu do podstawowych gałęzi budzącej się lub rozrastającej się wytwórczości rolniczej, produkcji środków produkcyjnych, komunikacji itd. Staje się pierwszorzędną siłą produkcyjną, zdolną do bezpośredniego oddziaływania na bieg życia w kraju. Zmienia się jego rola w najlepszym razie pomocnika proletariatu narodu większości w walce tegoż z kapitalizmem. Jego walka klasowa bezpośrednio kształtuje stosunki w kraju. W ślad za tym wzrasta znaczenie polityczne proletariatu żydowskiego w Palestynie. Staje się on jedynym elementem szczerze rewolucyjnym na bliskim Wschodzie. Walka jego godzi bezpośrednio w imperialistyczne plany Anglii, która tracąc grunt w dotychczasowym swym ośrodku strategicznym nad Morzem Śródziemnym, w Egipcie, przenosi go powoli na teren Palestyny. Organizując w interesie skutecznej walki klasowej, masy żydowskie i arabskie przeciwko burżuazji żydowskiej i arabskiej oraz uciskowi angielskiemu, spełnia żydowski proletariat palestyński prawdziwie wielką rolę burzyciela imperializmu brytyjskiego. Żydowska Palestyna robotnicza stanie się zarzewiem rewolucji na Wschodzie. Niestety, nie cały proletariat żydowski, który stworzenie w Palestynie centrum robotniczego uznaje za swój cel, kroczy drogą konsekwentnej walki klasowej. Do dziś, mimo tylu smutnych doświadczeń życia, znajdują się elementy robotnicze współpracujące z burżuazją. Biorąc udział w kongresach syjonistycznych, w akcjach organizacji syjonistycznej; pomagają one burżuazji w jej klasowych celach. Czytaj dalej

Hirsh Glick: Zog nit kejn mol (tłumaczenie) [1943]

13010711_10206304685151556_7095451420639302189_n

Nie, to nie ołów w pieśni dźwięczy – tętni krew,
bojowy sygnał, nie beztroski ptaków śpiew.
Zew przeszył miasto, armat zagłuszając huk,
gdy na wezwanie z bronią w ręku stanął lud.

Więc nie mów, że już czas w ostatnią drogę iść,
choć ołów nieba skrywa błękit naszych dni.
Blisko już najdroższa z upragnionych chwil,
po bruku krzykiem naszym dudni kroków rytm. Czytaj dalej

Aleksander Erlich: Dlaczego zwyciężyliśmy? [1939]

bund

W strukturze społecznej ludności żydowskiej Polski uwydatniły się w ciągu ostatnich lat głębokie i daleko sięgające przemiany. Wprawdzie wiadoma polityka utrudnia nadal tworzenie się żydowskiego proletariatu wielkoprzemysłowego, hamuje dopływ żydowskich inteligentów do szeregu zawodów oraz zamyka przed nimi coraz to szczelniej drzwi instytucji państwowych i komunalnych. Lecz tendencja ku unowocześnieniu żydowskiego życia, która wystąpiła jeszcze w drugiej połowie ubiegłego stulecia, okazała się silniejsza ponad wszystkie przeszkody. Coraz liczniejsze rzesze odpływają z małych miasteczek ku wielkim miastom, coraz znaczniejszy ich odłam przenosi się z tradycyjnego handlu do rzemiosła i przemysłu: „Rośnie fala proletariatu żydowskiego” – stwierdza melancholijnie „Dziennik Narodowy”. Mizerni kramikarze przekształcają się w produkcyjnie czynnych pracowników. Wyrwani z kręgu „równych i wolnych” sprzedawców i nabywców towarów, stają oni twarzą w twarz z kapitalistycznym wyzyskiem fabrykanta, wielkiego majstra czy kupca. Wielkie miasto, z jego jaskrawymi przeciwieństwami społecznymi i bujną dynamiką wewnętrznego życia, zmienia ich psychikę znacznie szybciej i intensywniej, niż patriarchalno-tradycjonalistyczna atmosfera małomiasteczkowa. Cóż dziwnego, że ludzie ci upodobniają się stopniowo do robotników, z którymi zostali społecznie zrównani? I czyż nie jest naturalne, że takie rozszerzenie się bazy społecznej żydowskiego proletariatu musi potężnie wzmóc promieniowanie jego idei wśród warstw, które, jakkolwiek nie sproletaryzowane, nie mniej, a nieraz bardziej boleśnie niż on odczuwają na swej skórze dobrodziejstwa obecnego ustroju, których ich – pożal się Boże – własność prywatna nie osłania w najmniejszym stopniu przed tyranią wielkiego kapitału? Czytaj dalej

Leon Wasilewski: Polityka narodowościowa Sowietów [1929]

2164658-soviet_union

Konstytucja ZSRR z lipca 1923 r. głosi: „Związek jest dobrowolnym zespoleniem równouprawnionych narodów” i „każda z republik ma zagwarantowane prawo wolnego wystąpienia ze Związku”. Faktycznie Związkiem rządzi scentralizowana partia komunistyczna, toteż ta, bardzo liberalnie brzmiąca, zasada konstytucji Związku musi być interpretowana w świetle teorii i praktyki komunistów. Komuniści rosyjscy (bolszewicy) stali zasadniczo na obowiązującym międzynarodowy obóz socjalistyczny stanowisku tzw. samookreślenia, czyli prawa każdego narodu do rozporządzania swym losem, jak to ustalała decyzja kongresu socjalistycznego w Londynie w r. 1896. Jednakże z chwilą, kiedy rozkład caratu i bankructwo Rządu Tymczasowego wysunęły przed bolszewikami rosyjskimi perspektywy faktycznej realizacji ich programu, następuje zasadnicza modyfikacja wzmiankowanego hasła. Mówi się o „samookreśleniu” mas pracujących poszczególnych narodów. Ale i to faktycznie było niedogodne, gdyż określenie powyższe obejmowało również chłopów, idących w całej swej masie nie za bolszewikami, lecz za eserami. Następuje więc nowa zmiana: rozstrzyga o losie każdego narodu „samookreślenie” proletariatu. Lecz i tu nasuwały się trudności, bo proletariat przemysłowy szedł w znacznej swej części nie za bolszewikami, tylko za ich antagonistami – mieńszewikami i innymi grupami socjalno-demokratycznymi, jak Bund itp. organizacje narodowo-socjalistyczne. Skończyło się więc faktycznie na „samookreśleniu” komunistów każdej narodowości. Ich wolę uznano za wyraz woli danego narodu, przy czym trzeba zaznaczyć, że właściwą wolę narodu wyrażają nie komuniści w ogóle, lecz tylko ci, którzy należą do urzędowej komunistycznej partii bolszewików. Inne komunistyczne partie, jak np. komunistyczny odłam Bundu, Poalej-Syon lub Ukraińska Partia Komunistyczna zostały w drodze przymusowej zlikwidowane. Istnieje poza tym tendencja związania poszczególnych terytoriów interesami ekonomicznymi, ale zadanie to jest bardzo trudne, gdyż centrum, Wielkoruś, jest krajem najuboższym, eksploatującym inne. Ani Kaukaz, ani Turkiestan, ani Ukraina nie potrzebują Wielkorusi, natomiast ona ich potrzebuje. Czytaj dalej

„Gazeta Ludowa”: Nowy pomysł rządu carskiego [1903]

anti-semitism

To, co się stało w Kiszyniowie, na długo zepsuło tam wszelką walkę z rządem. Nie można więc wątpić, że rząd zechce i u nas wywołać coś podobnego, ażeby osłabić wszystkich tych, którzy walczą z rządem. Już przed 1 maja, kiedy robotnicy-socjaliści gotowali się do uroczystego obchodzenia swego święta, rząd puszczał pogłoski o gotujących się rozruchach przeciwko Żydom. Tak było w Warszawie i w Wilnie, w Kownie i w Lublinie, w Łodzi i w Radomiu. Ale nie udało się rządowi carskiemu wywołać u nas tego, co zamierzał. Nasz robotnik rozumie już, że jego wrogiem, że głównym wrogiem całego narodu polskiego jest carat, rząd carski, że z nim musi walczyć przede wszystkim. Ale że się rządowi nie udało wykonać swego zamiaru na razie, z tego nie wynika, aby nie chciał on powtórzyć prób takich kiedy indziej. Miejmy się więc na baczności, tłumaczmy ciemnym i nierozumnym, dla kogo pożądane są rozruchy przeciwko Żydom, kto je wywołuje i w jakim celu. Gdyby rządowi udało się gdzie u nas wywołać rozruchy przeciwko Żydom, obowiązkiem każdego uczciwego człowieka, każdego nieprzyjaciela caratu, jest powstrzymać, chociażby przemocą i gwałtem, nierozumnych ludzi, nieświadomie pomagających naszemu najstraszniejszemu wrogowi – rządowi carskiemu – i bronić napastowanych Żydów, chociażby z narażeniem własnego życia. Czytaj dalej

Jerzy Górzański: Biała kurtka, biała kura, trzycalowe gwoździe [1982]

2nd_ann_s_s_pppa

Podobno powieść Hermana Melville’a White Jacket została przedłożona Kongresowi USA i doprowadziła do likwidacji kary chłosty. Był to rok 1850. Przykład budujący wpływu literatury na zmianę stosunków społecznych. Marzenie każdego pisarza, nie pozbawionego instynktu moralnego – napisać jedną taką książkę, a potem usunąć się w cień prywatności. Czy ten odwieczny problem zasięgu i oddziaływania literackiego opisu nie stał się dzisiaj zwykłą fikcją […]

Leon Wasilewski: Asymilacja narodowościowa a socjalizm [1912]

fasc_commonsense4worldequality

Nie tylko warunki przymusu narodowego – z jednej strony, zaś asymilacji narodowej – z drugiej, są odmienne. Różny jest też ich charakter klasowy. Asymilacja jest zawsze upodobnieniem się do członków odpowiedniej klasy, gdy przymus narodowy jest poddaniem jednej klasy woli innej, czy to za pomocą nacisku ekonomicznego, czy też przez użycie władzy państwowej. Dlatego też socjaliści muszą zupełnie inaczej traktować jedno i drugie zjawisko. Kiedy kapitalista wywiera gwałt na robotniku, musimy stanąć po stronie ostatniego i występować przeciwko uroszczeniom kapitału. Kiedy jednak robotnik dobrowolnie dopasowuje się do swych towarzyszy klasowych w pokojowym obcowaniu z nimi, kiedy padają szranki językowe, istniejące wewnątrz klasy robotniczej, tak że proletariat jednego miasta tą drogą zlewa się w jedną wspólnotę, musimy się z tego tylko cieszyć. Obowiązani jesteśmy bronić robotników przed wszelkim gwałtem ze strony klas panujących i państwa klasowego. Ale nie jest naszym zadaniem utrwalanie wewnątrz masy robotniczej przegródek, które pokojowe stosunki wzajemne obalają. Czytaj dalej

Dorota Kłuszyńska: Rada Narodowa obejmuje we władanie Śląsk Cieszyński

revolution_by_dracosai

W Radzie Narodowej od września 1918 r. do sierpnia 1920 r. socjaliści odgrywali przodującą rolę z tow. Regerem, Kunickim i Kłuszyńską na czele. Dysponowali sprawną organizacją polityczną, zawodową i oświatową i robotnicy, w pierwszym rzędzie górnicy i hutnicy, zdolni byli do obrony Śląska, a zwłaszcza zagłębia węglowego. We wszystkich przedsiębiorstwach zaprowadzono 8-godzinny dzień roboczy, rozszerzono ustawodawstwo ochronne robotników, ale walka narodowościowa rozpoczęta przez Czechów nie pozwalała na dalszą owocną pracę; cały wysiłek skierowany był na obronę, zapanowały walki nieustające, w każdej gminie. Powstanie rządu robotniczo-chłopskiego w Lublinie i później w Warszawie powitano na Śląsku bardzo gorąco, zwłaszcza robotnicy oświadczyli gotowość popierania go z całej siły, czemu dano wyraz na 23 zgromadzeniach, zwołanych w większych miejscowościach 1 grudnia 1918 r. W rezolucji uchwalonej powiedziano, że lud polski zamieszkujący Ziemię Śląską uważa ją za nierozerwalnie związaną z państwem polskim i postanowiono wziąć udział w wyborach do Sejmu w Warszawie. Na uwagę zasługuje bohaterska walka górników zagłębia karwińsko-ostrawskiego. Przez sześć tygodni trwali w strajku politycznym, nie wykuwając żadnych żądań ekonomicznych, wyłącznie przyłączenia całego Śląska do Polski. Czytaj dalej

Tadeusz Gładych: Żydowskie teatralne studio robotnicze [1932]

2012-05-09-uprising

Wchodzę do okrągłej, biednej sali. Nikt się nie tłoczy. Wszyscy są uprzedzająco, aż śmiesznie grzeczni dla siebie. Miejsca są bardzo tanie: po złotemu pierwsze rzędy. Lecz przedstawienie nie zaczyna się jeszcze. Rozmowy rozpierają teraz, wprost rozświetlają mroczną salę proletariackiego teatru. W holu robotnicy niosą worki, po schodach, w prawo. Po lewej stronie urzędnik młyna, garbaty Josef, odprawia z niczym gromadę zredukowanych tragarzy, którzy nieśmiało, a potem groźnie protestują. Wpada policjant i przepędza ich. Wybuchają śmiechem trzej kupcy, którzy pod ścianą czekają na właściciela. „Więcej worków!” – woła dozorca do tragarzy, a sam uprowadza w ciemny kąt jedną z pracownic. – „Wy, socjaliści, szmocjaliści!” – woła Josef za zredukowanymi, którzy odchodzą, złorzecząc sługusowi kapitału.
A na górze widzimy inną tragedię w przekroju młyna. Estera, córka jednego z tragarzy, Głuchego, skarży się swojemu uwodzicielowi, synowi właściciela, że jest w ciąży. Czołga się u jego kolan, lecz on śmieje się z niej i ucieka przed jej lamentem. Dwie te akcje, splecione z sobą, rozwijają się z zawrotną szybkością. Raz po raz ukazują się to robotnicy walczący o swoje prawa, to na razie zwycięski i szyderczy kapitalista. Podły, wstrętny Josef, dowiedziawszy się od tragarzy, że Estera jest w ciąży, przy pierwszej sposobności wykrzykuje tę tragiczną wiadomość w niesłyszące uszy Głuchego. Cieszy go przerażenie malujące się na twarzy starca. Chichocze. Głuchy ucieka nieprzytomnie i ulega wypadkowi. Poranione jego ciało składa tłum u stóp młynarza, z okrzykiem „Tyś to sprawił!”. Nigdy dotąd nie widziałem takiego teatru. Ani takiego widza, ani takiego aktora. Widz chłonie słowa aktorów, mimo woli naśladuje gesty, skamieniały w zasłuchaniu, płonący w podnieceniu. Gra aktorów niezwykle bezpośrednia, naturalna, jarzmiąca. Ubrani tak, jak się ubierają współcześni proletariusze żydowscy. Nie ma wśród nich zawodowych aktorów. Oni stali się aktorami, bo to jest jeszcze jeden sposób walki. Czytaj dalej

Mieczysław Braun: Maski antysemityzmu i jego istota [1938]

mem-diksztajn2

Ile epok i krajów, ile swoistych warunków życia, tyle masek, w których zjawia się wiecznie ten sam antysemityzm. Jaka jest jego istota, jego prawdziwa twarz? Przecież posługuje się rozmaitymi metodami i używa różnych haseł: raz zwalcza Żydów dlatego, że są innej religii, a raz, że są innej rasy; raz, że są niebezpieczni dla caratu, raz, że są wrogami republiki; że zajmują się handlem i unikają pracy, że przenikają od różnych zawodów i porzucają handel; że nie dają się zasymilować kulturalnie, że zagrażają kulturze, zajmując w niej znaczące pozycje. Zarzuty stawiane Żydom wykluczają się wzajemnie: jednocześnie oskarża się ich o sprzyjanie komunizmowi i kapitalizmowi, o popieranie rządu przeciw ludowi i o podburzanie ludu przeciw rządowi, o obojętność dla spraw publicznych kraju i o chęć zagarnięcia szerokich wpływów, o tchórzostwo i o bezwzględność w walce, o sprzedajność i o uporczywe trwanie przy żydostwie. Paradoksalne argumenty kłócą się z logiką, z życiem i ze sobą, ale oparty na nich antysemityzm trwa i rozwija się, nie gardząc absurdalnym argumentem, obłudnym hasłem i przewrotnym wymysłem. Czytaj dalej

„Metalowiec”: Kwestia narodowościowa w organizacji zawodowej [1909]

Scan10001

Narodowców nie boli, że większa część narodu chodzi głodna, że zarobki ich nie wystarczają na zaspokojenie najprymitywniejszych potrzeb, że setki i tysiące opuszcza kraj swój, by szukać szczęścia na obczyźnie. Dla nich to nic. Ich boli tylko to, że robotnicy łączą się we wspólne związki ze swymi niemieckimi towarzyszami klasowymi, aby przy ich pomocy zdobyć sobie wyższe zarobki i zapewnić sobie możność egzystencji, aby móc wziąć udział w całej narodowej pracy kulturalnej. Frazesy narodowościowe, przy pomocy których nasze sfery mieszczańskie starają się przyciągnąć robotników do związków narodowych, dyktowane są tylko jedynie starą zasadą: „Divide et impera”, rozdzielaj i rządź zwaśnionymi. Dla rozwoju narodu jednak daleko więcej znaczy każde skrócenie dnia roboczego, każda korona podwyżki zarobku, co wszystko można zdobyć tylko za pomocą zgodnego współdziałania wszystkich robotników, niż najpiękniej brzmiące frazesy. Robotnicy łącząc się w międzynarodowe wspólne związki zawodowe więcej robią dla swego narodu, niż ci, którzy siedząc zazdrośnie na swojej zagrodzie, krzyczą: „Naród” – a równocześnie wyzyskują słabszych swych braci. Czytaj dalej

Kazimierz Czapiński: Klerykalizm żydowski. Przemówienie sejmowe z 23 listopada 1921 r.

Humanorah_(Society_for_Humanistic_Judaism)

Lojalnie czekaliśmy, że ci spośród kolegów żydowskich, którzy mienią się postępowcami, staną tu obok nas na trybunie i opowiedzą o tych wszystkich nadużyciach klerykalizmu żydowskiego, których świadkami jesteśmy w Polsce. Niestety, to się nie stało! Dzięki walce reprezentantów myśli radykalnej i demokracji polskiej, niejeden przeżytek klerykalizmu w szkole polskiej skasowano. Ale chedery do dzisiejszego dnia znajdują się na tym samym poziomie, na jakim znajdowały się niemal za czasów Mojżesza i Babilonu. Tak samo, jeśli przejdziemy do klerykalizmu żydowskiego, te wszystkie „cuda”, nadużycia i wyzyski ze strony cadyków nie są lepsze, a nawet, panie kol. Farbstein, gorsze niż wyzysk cadyków… innych wyznań w Polsce. Natomiast tak samo, jak nie jest prawdą, że Polska jest jedną masą reakcyjną, tak nie jest prawdą, że Żydzi w Polsce są jedną masą postępową, albowiem trzeba powiedzieć wszystkim, a między innymi także Europie Zachodniej, że olbrzymia masa Żydów w Polsce znajduje się na najniższym poziomie klerykalizmu, jakikolwiek jest do pomyślenia w danym momencie. Wiem, że niektórym kolegom Żydom nie bardzo się to podoba, co mówię, i powiedzą, że póki zwalczam klerykalizm polski, to jestem bardzo postępowy, ale jak się zabiorę do klerykalizmu żydowskiego, to znaczy, że jestem antysemitą. Przemawiam tu nie jako antysemita, ale jako socjalista, w imię tego dziecka żydowskiego, dręczonego hebrajską scholastyką w chederze i ludu żydowskiego, ogłupionego i wyzyskiwanego przez cadyków lub innych cudotwórców, zabieram tutaj głos w ich obronie, albowiem jesteśmy wrogami nieprzyjaciół postępu ludzkości, a więc klerykalizmu żydowskiego. Czytaj dalej

Centralny Komitet organizacji Bund w Polsce: Odezwa z 1918 roku

protest2

Jesteśmy ściśnięci w kleszczach dyktatury wojskowej, jak ołów ciąży nam jarzmo naszych „oswobodzicieli” i tamuje wolny oddech. „Banda szpicli” niemiecko-cesarskiej „ochrany” napastuje legalne robotnicze instytucje, aresztuje niewinnych ludzi, rzuca ich do ponurych kazamatów carskiej cytadeli. Siepacze niemieccy nie gorzej pracują od carskich stupajek. Precz z władzą okupacyjną i jej pachołkami! Oczyszczonym być musi kraj od wojsk okupacyjnych. Pozbyć się musimy nieproszonych opiekunów! Jedynie wtedy wola całej ludności będzie mogła wyrazić się swobodnie i jedynie wtedy, gdy dana będzie możność powrotu do kraju obywatelom Polski, zarówno tym, których carskie wojska wlokły za sobą podczas ewakuacji, jak i tym, którzy musieli dobrowolnie opuścić kraj za czasów okupacji, jak też i tym, których „oswabadzający” okupanci zaprzęgli do robót przymusowych – jedynie wtedy konstytuanta, zwołana na zasadzie bezpośredniego, powszechnego, równego, tajnego i proporcjonalnego prawa wyborczego, będzie mogła stanowić o losie naszego kraju, o jego politycznym układzie i o współżyciu z sąsiednimi państwami i ludami. Czytaj dalej

Kazimiera Muszałówna: Klimat antysemicki [1936]

6

Oto są czynniki, na których ruch antysemicki wyrasta i rozwija się, a przyznać trzeba – w chwili obecnej w Polsce na czynnikach tych nie zbywa. Na tle obrazu Europy powojennej kraj nasz ustanowił i nieprzerwanie dzierży tragiczny rekord nędzy, bezrobocia i upadku oświaty. Linia podziału pomiędzy szerokimi masami społeczeństwa, wydanymi na wszystkie głody ciała i na wszystkie niedostatki kultury, a niewielką grupą klasy posiadającej i warstwy rządzącej, ta linia podziału przebiega coraz ostrzej i głębiej. Dzień każdy pogrąża nas w chaos coraz większy, w nędzę coraz dotkliwszą, w ciemnotę coraz bardziej ślepą. Siła natarcia dołów społecznych na istniejący ustrój krzywdy rośnie samorzutnie. Objawy niezadowolenia i gniewu, rozpaczy i buntu, niebezpiecznie uderzają w tych, którzy – mimo zasłony państwowo-twórczych haseł – bronią we własnym tylko interesie istniejącego stanu rzeczy. Ten wrzący ferment dołów, ten gotowy do wystrzału pocisk gniewu i buntu, pragną wykorzystać na swój rachunek karierowicze władzy. Zaciśniętą pięścią wskazują Żydów: oto jedyni wrogowie, sprawcy wszystkiego zła w życiu polskim. Wystarczy wypędzić Żydów, na opróżnione przez nich stanowiska i posady wsadzić pełnokrwistych Polaków i oto już wystarczy, żeby było dobrze. To niechlujne kłamstwo nie kusi się nawet o wytłumaczenie, dlaczego to wraz z wypędzeniem Żydów miałaby zniknąć zbrodnicza działalność karteli, głodowe płace, niszczenie zdobytych praw robotniczych i konflikt pomiędzy światem kapitału a światem pracy, zaostrzający się we wszystkich państwach kapitalistycznych niezależnie od procentu obywateli-Żydów. Czytaj dalej

„Nasze Hasła”: Borochow o kwestii narodowej [1928]

borochovyouth_pppa

Międzynarodówka socjalistyczna przed wojną nie umiała sobie poradzić z tymi zagadnieniami, plącząc się w ich skomplikowanej sieci. Jest rzeczą niewątpliwą, że jedną z przyczyn tej niemocy był brak teoretyczno-marksowskiej analizy narodowościowych zagadnień. Brak ten dawał się szczególnie ostro we znaki proletariatowi żydowskiemu, który w całym szeregu krajów (Polska, Rosja, Litwa, Rumunia) znajdował się pod podwójnym brzemieniem ucisku klasowego i narodowego i szukał dróg wyzwoleńczych. Socjalna demokracja (rosyjska i polska), podobnie jak Bund, ujmowała kwestię żydowską idealistycznie, jako kwestię wyłącznie polityczną lub polityczno-kulturalną i nie dawała odpowiedzi na bolączki życia pracujących mas żydowskich. Bolączki te były jednak zbyt palące, odpowiedź musiała się znaleźć! Istotne oblicze dążeń i walk narodowych wyraźniej można było dojrzeć właśnie w życiu żydowskim. Każda inna narodowość uciskana zamieszkuje mniejsze lub większe terytorium; jej walka narodowa nosi charakter ruchu wyzwoleńczo-politycznego, co może wywoływać złudzenie, że te dążenia polityczne stanowią istotę zagadnienia narodowego. Naród żydowski, nie stanowiąc nigdzie większości terytorialnej, nie mógł stworzyć ruchu niepodległościowego; polityczne hasła najmniej mogły tu maskować ekonomiczne jądro kwestii narodowej. Nic więc dziwnego, że właśnie wśród proletariatu żydowskiego znalazł się teoretyk, który oświetlił skomplikowaną kwestię narodową przez konsekwentne zastosowanie teorii Marksa. Był nim Ber Borochow. Czytaj dalej

H. Polankowski: Polska historyczna i etnograficzna [1889]

I_RP

zamiast przedwcześnie kiereszować mapę Europy, lepiej zabrać się energicznie do propagandy rewolucyjnej wśród ludu. Jest to posłannictwem polskiej inteligencji. Nie powinna się ona przy tym krępować żadnymi skrupułami językowymi, ani barierami rasowymi, przemawiając do ludu w zrozumiałym dla niego języku i rzucając ziarno politycznej i socjalnej rewolucji jak najszerzej, pomna, że jeżeli Litwa i Ruś nie będą z rewolucją i z nami – będą z reakcją i przeciwko nam, że wszelka rewolucja tym mniejsze ma szanse powodzenia, im ciaśniejsze zakreśla terytorium. Nie powinniśmy sobie również wiele robić z zarzutu wtrącania się na Litwie i Rusi do spraw obcych. Propagując bowiem idee unarodowienia ziemi i narzędzi pracy, działamy w imię cywilizacji, dla której sprawy obce nie istnieją. Przeciwnie, wtrącać się powinniśmy w te sprawy tym bardziej, że inteligencja rusińska jest bardzo nieliczną, a litewska prawie nie istnieje, że wtrąca się tam na niekorzyść sprawy polskiej polski pan, wyzyskujący chłopa litewskiego i ruskiego. Spór zaś o granice nieistniejącego jeszcze państwa uważamy na dziś co najmniej za przedwczesny w przekonaniu, że granice przyszłej Rzeczpospolitej nie będą zależeć ani od polityczno-filologicznych, ani od polityczno-historycznych doktryn, lecz od granic, jakie zakreśli zwycięska rewolucja. O jej zwycięstwo przede wszystkim powinniśmy się starać. Czytaj dalej

Józef Litauer: Endecja przyczyną wpływów komunistycznych wśród Żydów [1936]

80c473c147d3

Dlatego też, gdy sądy nasze sądzą Żydów komunistów, to zawsze uważam, że obok nich na ławie oskarżonych powinni zasiadać i ci, którzy Żydów tych do partii komunistycznej skierowali: endecy, oenerowcy i w ogóle wszelkiego koloru nacjonaliści i antysemici, a jako główni sprawcy znacznie surowiej od owych Żydów powinni być ukarani. „Ty rękę karaj, nie ślepy miecz!”. Zrównajcie Żydów w prawach z pozostałą ludnością, otwórzcie przed nimi na równi z wszystkimi wszystkie możliwości życiowe, zrzućcie z nich ciężar obywatelstwa drugiego rzędu, odprujcie z odzieży ich żółtą łatę, znieście jednym słowem naprawdę getto moralne i fizyczne, a przyczynicie się najlepiej do osłabienia komunizmu w Polsce, do wyparcia Żydów z jego szeregów. Zjawiska życiowe należy zmieniać przez walkę z ich przyczynami. Aby zwalczyć zaś komunizm wśród Żydów, należy najpierw zwalczyć jego wychowawców: nacjonalistów. Walka z „żydokomuną” to walka z nacjonalizmem, szowinizmem, faszyzmem i antysemityzmem. Czytaj dalej

Lucjan Blit: Walka trwa nadal [1939]

wer2323 (13)

Akademicy żydowscy w swej większości pochodzą ze sfer obcych nam społecznie. Do niedawna stosunek ich do socjalistycznego ruchu robotników żydowskich był co najmniej obojętny. Ale właśnie na nich spadł teraz ciężar walki o elementarne prawa ludności żydowskiej i o jej godność ludzką. A gdy do tej walki przyszło –„narodowe” partie mieszczaństwa żydowskiego okazały swą nicość polityczną i… moralną. Jedynym punktem oparcia także i dla akademików okazała się żydowska klasa robotnicza i jej wielki ruch bundowski. Żydowska młodzież robotnicza, cała żydowska klasa robotnicza od pierwszej chwili w całej pełni doceniła wielką wagę walki toczącej się wokół „ławek gettowych”. Zrozumiała ona niebezpieczeństwo płynące stąd dla niej samej. Zrozumiała, że powstał niebezpieczny odcinek frontu, którego przerwanie grozi dewastacją polityczną dla całej ludności żydowskiej w Polsce. W głębokim przekonaniu, że broni praw do równości, zwracała się niejednokrotnie o pomoc do polskiej klasy robotniczej. I nigdy się przy tym nie zawiodła. Czytaj dalej

„Równość”: Socjalna demokracja a narodowość polska na Śląsku [1900]

yttrr (1)

Gdyby ewangelię socjalizmu wygłaszano wobec robotników w szacie obcej, to nie przyczyniłoby się to wcale do rozwoju myśli socjalistycznej. Dlatego należało przemawiać i pisać do ludu po polsku. I stało się coś dziwnego. Jakby różdżką czarodziejską dotknięte podniosły się masy robocze, poczęły wsłuchiwać się w to żywe polskie słowo, poczęły po raz pierwszy czuć się Polakami i myśleć po polsku. Nie szastając frazesami narodowymi, nie strasząc filistrów galicyjskich germanizacją Śląska dokonaliśmy wielkiego dzieła, dzieła odrodzenia narodowości polskiej we wschodnim Śląsku. Ale partia nasza pracując równocześnie dla narodowości, rozbudzając polskość wśród robotników nie zapomniała nigdy i nie zapomni głównego swego celu: wyswobodzenia klasy pracującej z pęt kapitału. Czytaj dalej

Leon Wasilewski (?): Zatarg niemieckiej partii socjalno-demokratycznej z polskim obozem socjalistycznym [1913]

1

Ataki przeciwko PPS zaboru pruskiego spotęgowały się właśnie wówczas, kiedy stworzona została placówka ruchu socjalistycznego na Górnym Śląsku, dokąd przeniesiono z Berlina i „Gazetę Robotniczą”, i centrum kierownicze PPS. Antagoniści tej ostatniej zrozumieli, że socjalizm polski pozyskuje grunt wśród mas i przekształca się z wątłej, sztucznie hodowanej roślinki emigracyjnej, na krzepkie drzewo, wrastające korzeniami w grunt rodzimy. Wytężyli więc wszystkie siły, aby proces ten uniemożliwić. W dobie najostrzejszych prześladowań, jakie spadły na pionierów PPS na Górnym Śląsku, Róża Luksemburg zakłada w Poznaniu pismo konkurencyjne, mające podkopać byt „Gazety Robotniczej” – „Gazetę Ludową” i domaga się od partii niemieckiej, aby położyła kres samodzielnemu istnieniu organizacji polskiej. Wprawdzie najazd esdecki na Poznań skończył się haniebnym fiaskiem, bo „Gazeta Ludowa” zdobyła aż… 37 prenumeratorów i wkrótce po całej tej hałaśliwej imprezie nie zostało niemal śladu. Niemniej jednakże stosunki socjalistów polskich z partią niemiecką pogorszyły się ogromnie. Czytaj dalej