Mieczysław Niedziałkowski: Religia i polityka [1937]

6a00d834515f9b69e20120a55bc270970c-800wi

Przede wszystkim rzecz jedna, który oby położyła raz wreszcie kres formom najgłupszym klerykalnej demagogii: Polska Partia Socjalistyczna nie ma nic wspólnego z tzw. bezbożnictwem. Co to jest „bezbożnictwo”? Jest to swoisty rodzaj fanatyzmu „religijnego”, tylko z odwrotnej strony. „Osobiści wrogowie Pana Boga” są z reguły tak samo pozbawieni poczucia miary, taktu i szacunku dla wiary innego człowieka, jak zaciekli wodzowie skrajnego klerykalizmu. Tylko – znowuż – z odwrotnej strony. Ale wartość wychowawcza i moralna pozostaje po obu stronach taka sama: równa się zeru. Polski ruch socjalistyczny podchodzi do zagadnień religijnych zupełnie inaczej. Określiłbym to nasze podejście jednym słowem: szacunek.Szanujemy, człowieku, Twoją szczerą wiarę, wiarę rzymskokatolicką i prawosławną, ewangelicką i mozaistyczną, to jest Twoja zupełnie osobista dziedzina. Na ten teren Partia nie wkracza i Partia chce, by nie wkraczało Państwo. Państwo nie może być i nie powinno być policjantem wiary.Nie wolno plątać religii z polityką. Nie wolno nikomu przy żadnym systemie rządzenia przeobrażać religii w narzędzie, którym dysponuje minister spraw wewnętrznych albo kierownictwo jakiejkolwiek partii politycznej. Skoro ksiądz pojedynczy, albo cała hierarchia kościelna, wkracza na grunt polityki, przestaje być hierarchią kościelną, a staje się po prostu grupą polityków.Otóż w najgłębszym interesie religii leży, by takie „doświadczenia”, rzekomo w imię wiary, przeszły do dni minionych bezpowrotnie. Bo grupę polityków w sutannach Państwo Ludowe będzie musiało oczywiście zwalczać z całą energią, jeżeli ta grupa polityków wystąpi w imieniu reakcji. Czytaj dalej

dr hab. Rafał Łętocha: Prorok z Zagłębia. Mesjanizm i socjalizm ks. Andrzeja Huszny

dc4d02d44a1ffbec974d63d39bcc1f260270bbbe

Jednocześnie zdobywał sobie Huszno coraz większą popularność w środowisku robotniczym Zagłębia za sprawą ostrych wystąpień przeciwko kapitalistom i wyzyskowi mas pracujących. W „Głosie Ziemowida” można było przeczytać: „O Boże, któryś powiedział: »Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy spracowani i obciążeni jesteście, a ja was uchłodzę«, spraw to ochłodzenie dzisiaj dla nas pogardzanych, wyzyskiwanych, krzywdzonych, głodzonych, więzionych, uciskanych w nieludzki sposób poniewieranych. Ulituj się o Boże nędzy robotnika polskiego, szukającego na obczyźnie pracy i chleba, daj nam ludzi mądrych i sprawiedliwych w rządzie, a zmieć z powierzchni ziemi naszej tych patentowanych matołków i trutniów, to robactwo swojskie i obce, które toczy żywy organizm Ojczyzny naszej, dbając o swe kieszenie i brzuchy, a nie o dobro kraju naszego i polskiego ludu. O Boże, daj ducha jedności, trzeźwości i zrozumienia masom pracującym, aby się wzajemnie nie spychali w dół wyzysku i niewoli, ale w imię hasła »w jedności siła« aby stawali w obronie jeden drugiego”. Czytaj dalej

„Wyzwolenie Społeczne”: O pierwiastku socjalistycznym w chrześcijaństwie [1921]

St Mary Star Mural 100 tiff

Ewangelia Chrystusa była ewangelią ubogich: bogacze mogą dostąpić zbawienia tylko pod tym warunkiem, że wyrzekną się majętności swoich i zrównają się w ten sposób z innymi („Żaden nie może dwóm panom służyć. Nie może służyć Bogu i mamonie”, Mat. VI. 24). Potępienie samolubnych bogaczy stanowi jeden z najczęściej powtarzających się motywów ewangelicznych. W przypowieści o Łazarzu potępienie to wyrażone jest w najsurowszy i najbezwzględniejszy sposób. Bogacz jest tu skazany na męki piekielne, tylko dlatego, że jest bogaczem, że używał zbytków i rozkoszy wtedy, gdy obok niego cierpieli Łazarze. Wyrazem socjalistycznego sposobu życia pierwszych chrześcijan były też codziennie wspólne uczty, na których wierni „Łamiąc chleb po domach, pożywali pokarmy z radością i w prostocie serdecznej” (Dzieje apostoł. II. 46; Ananiasz i Safira VI). Z tego widzimy, że ów socjalizm pierwotnego chrześcijaństwa był socjalizmem nie wytwarzania, lecz używania dóbr. Każdy chrześcijanin na mocy związku bratniego miał prawo do dóbr wszystkich członków całej gminy, a w razie potrzeby mógł żądać, aby zamożniejsi członkowie udzielili mu ze swego majątku tyle, ile potrzebował. Jednakże tego rodzaju gospodarka nie mogła być trwała. Gdyby wszyscy wtedy „sprzedali swoje mienie i rozdali ubogim”, to wszelka gospodarka ustać by musiała. Ludzie przecież musieli wytwarzać, aby mieć co do „rozdawania ubogim”. Ów komunizm spożycia był możliwym tylko w początkach, kiedy chrystianizm miał mało wyznawców, a wszyscy wyznawcy nowej wiary odznaczali się zapałem i poświęceniem bez granic. Daremnie niektórzy ojcowie kościoła, przejęci duchem nauki Chrystusowej, napadali na bogactwo i domagali się wspólnoty dóbr; kazania ich nie mogły przezwyciężyć twardych stosunków ekonomicznych, które wywołały nierówność i egoizm (Św. Bazyli, IV stulecie). Czytaj dalej

Konrad Świerczyński: Walka o duszę dziecka [1946]

swier

Był rok 1922. Upłynęło 5 lat od wybuchu rewolucji rosyjskiej i obalenia caratu. Byłem sterany czteroletnim więzieniem, w tym walką na frontach Rewolucji Październikowej w okresie od 1917 do 1919 r., po powrocie do kraju ciężko walczyłem o egzystencję, pracując jako szewc-chałupnik, wyzyskiwany przez rodzimych wyzyskiwaczy, gnębiony i prześladowany przez rodzimy rząd w nędznym bycie proletariusza. Choć jeszcze młody, bo zaledwie 34-letni, czułem się już starcem na schyłku życia. I oto w tym roku 1922 i w tych warunkach bytu, życie rzuciło mi na barki wielki obowiązek. 22 sierpnia narodził mi się syn. Obowiązek wychowania go na pożytecznego członka społeczeństwa i kontynuatora mej walki, był bardzo ciężkim zadaniem. Jakże go kształcić? Jak rozwijać jego myśli, jego światopogląd? W szkole, której atmosfera przeładowana była nacjonalizmem, religią i nienawiścią rasową. Postanowiłem walczyć o duszę dziecka. Nie dopuścić do tego, by faszyzm wychował go na swojego janczara. W przekonaniu, że niewiele zostało mi czasu, bardzo wcześnie zająłem się jego nauką. I tak już w siódmym roku życia, oprócz znajomości czytania i pisania syn mój był już nieźle zaawansowany w językach rosyjskim i niemieckim. Nadszedł okres obowiązkowego nauczania. Co robić? Nie mogłem go rzucić na żer ówczesnej pedagogiki, postanowiłem ocalić go od niej. W ustawie o obowiązkowym nauczaniu wyczytałem, że dziecko może być zwolnione od uczęszczania do szkoły, o ile rodzice udowodnią, że kształcą je poza szkołą. Był to punkt ustawy przystosowany specjalnie dla tych, którzy pogardzali szkołą powszechną, nie ze względów jej nauczania, lecz jej klasowego charakteru „szkoły pariasów”. I choć nauka tej szkoły nie była im wstrętną, patrycjusze burżuazyjni unikali stykania swych dzieci z dziećmi plebejuszy proletariatu. Zgłosiłem wniosek o zwolnienie mego dziecka od obowiązku uczęszczania do szkoły powszechnej, ale zażądano ode mnie świadectwa urodzenia dziecka, względnie wyciągu z ksiąg ludności. Zagnało mnie to w ślepy zaułek. Czytaj dalej

„Tydzień Robotnika”: Katolicyzm a faszystowska rebelia [1937]

GCE_1616_BallesterA_264

Z cytowanych przezeń wypowiedzi wybitnych osobistości zwraca uwagę deklaracja przywódcy katolików baskijskich, Don José Antonio Aguirre, skierowana do rządu Republiki i Frontu Ludowego. „Uważam za słuszne wykazać, że nasz Kraj Basków, że my wszyscy, jesteśmy z wami przeciw imperializmowi i faszyzmowi, a to z przyczyny naszych zasad ściśle chrześcijańskich i katolickich. I bądźcie pewni, że jesteśmy i pozostaniemy lojalni, z całego serca, przy waszym boku. Chrystus nie wybrał bagnetu ani armaty dla zdobycia świata. Zdajemy sobie sprawę ze wszystkiego, co zawiera wasz ruch proletariacki prawdziwego i sprawiedliwego. Czy naprawdę masy, które ciągną za wami, stanęły po stronie utopii? Nie. Walczycie, podtrzymywani przez zapał i wsparcie mas robotniczych, które domagają się odnowienia zgniłego społeczeństwa. Ruch chrześcijański, jak nasz, usprawiedliwia postęp socjalny…”. Martin-Chauffier cytuje również zdanie słynnej Pasionarii, która wyraziła się, że „odwaga, z jaką niższy kler Kraju Basków podtrzymuje ludność przy naszym boku, jest czymś godnym podziwu”. Czytaj dalej

„Pobudka”: Kościół przeciw Polsce [1889]

arton777-0a357

Dwie te potęgi występują z sobą do odwiecznej walki, która po dziś dzień pozostaje nierozstrzygniętą. Obie mają dotąd rację bytu. Zabobon tłumu jest racją bytu kościoła, państwa. Rezultatem walki – kompromis: przeświadczeni o swej sile przeciwnicy, nie mogąc się wzajem pochłonąć, usiłują się wyzyskać. Robią sobie tedy ustępstwa i zawierają sojusz. Na powalonym cielsku ciemnej i znękanej ludzkości zbój z oszustem podają sobie ręce…Kompromis kościoła z polskim szlacheckim państwem stanął bardzo wcześnie. Naród-szlachta z łaski bożej miał prawo ciemiężenia ludu, ale musiał dla utrzymania tej łaski gromić niewiernych. Aż wybiła godzina, gdy szlacheckie państwo upadać, a łaska boża ulatniać się poczęła. Już w 1770 papież Klemens XIII pisze do pobożnej Marii Teresy: „Najechać i rozebrać Polskę nakazywała nie tylko polityka, ale i interes religii; a dla duchowej korzyści Kościoła było rzeczą konieczną, aby dwór wiedeński rozciągnął w Polsce panowanie swoje jak najdalej”. Prawowierni synowie kościoła, Polacy, muszą się stać tedy, pod grozą potępienia, wiernopoddanymi niewolnikami uświęconej przezeń władzy, zdrajcami własnej Ojczyzny! Kościół bowiem uświęcił gwałt dokonany nad Polską, uświęcił nad nami władzę najazdu z całą bezczelnością kosmopolitycznego oszusta, stając się przez to otwarcie sprzymierzeńcem naszych zaborców, stając się jednocześnie zaklętym wrogiem Polski – tym niebezpieczniejszym, że przybierając maskę jezuickiego patriotyzmu lub wyzyskując uczucia religijne, łatwiej znajdzie on posłuch w narodzie od najezdniczego żandarma. Patriotycznym więc obowiązkiem inteligencji polskiej jest nie tylko walka z Kościołem, agentem wrogich nam rządów, lecz dyskredytowanie samej idei bóstw: w złodziejskich rękach czarnej międzynarodówki staje się ona wytrychem, za pomocą którego katolicyzm wkrada się do naiwnego sumienia ludu, zarażając je jadem wiernopoddaństwa na korzyść naszych ciemiężców. Czytaj dalej

Ksiądz Andrzej Huszno: Chrystus a samoobrona robotników [1924]

on-being-a-catholic-and-a-leftist-carousel-rappler-20140305-1

Księża rzymscy tak uczą: Cierp, boś zgrzeszył, cierp, abyś nie zgrzeszył, błogosławieni, którzy za życia cierpią prześladowanie, albowiem po śmierci będą w niebie. Kto cię uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugiego, a kto ci odbiera płaszcz, oddaj mu i suknię. A tak pojmując Pismo Św., w czeluście piekielne spychają robotników za ich walkę z wyzyskiem kapitalistów i obszarników, za ich wołanie o ludzkie prawa i ludzkie traktowanie dla siebie, za ich 8-godzinny dzień pracy, za związki zawodowe, za reformę rolną itd. Chrystus przez usta gospodarza zapraszającego na gody weselne opornych, wyraźnie powiada: zmuście ich, by weszli. Zmuście ich, by przestali być pijawkami ludu mego, by przestali tuczyć się jego krzywdą, pracą i znojem, zmuście ich, by byli ludźmi szlachetnymi, uczciwymi, sprawiedliwymi, miłosiernymi, bo złodziejom, wyzyskiwaczom, trutniom społeczeństwa, niesprawiedliwym cześć będzie w jeziorze ognistym. Czytaj dalej

Kazimierz Czapiński: Klerykalizm żydowski. Przemówienie sejmowe z 23 listopada 1921 r.

Humanorah_(Society_for_Humanistic_Judaism)

Lojalnie czekaliśmy, że ci spośród kolegów żydowskich, którzy mienią się postępowcami, staną tu obok nas na trybunie i opowiedzą o tych wszystkich nadużyciach klerykalizmu żydowskiego, których świadkami jesteśmy w Polsce. Niestety, to się nie stało! Dzięki walce reprezentantów myśli radykalnej i demokracji polskiej, niejeden przeżytek klerykalizmu w szkole polskiej skasowano. Ale chedery do dzisiejszego dnia znajdują się na tym samym poziomie, na jakim znajdowały się niemal za czasów Mojżesza i Babilonu. Tak samo, jeśli przejdziemy do klerykalizmu żydowskiego, te wszystkie „cuda”, nadużycia i wyzyski ze strony cadyków nie są lepsze, a nawet, panie kol. Farbstein, gorsze niż wyzysk cadyków… innych wyznań w Polsce. Natomiast tak samo, jak nie jest prawdą, że Polska jest jedną masą reakcyjną, tak nie jest prawdą, że Żydzi w Polsce są jedną masą postępową, albowiem trzeba powiedzieć wszystkim, a między innymi także Europie Zachodniej, że olbrzymia masa Żydów w Polsce znajduje się na najniższym poziomie klerykalizmu, jakikolwiek jest do pomyślenia w danym momencie. Wiem, że niektórym kolegom Żydom nie bardzo się to podoba, co mówię, i powiedzą, że póki zwalczam klerykalizm polski, to jestem bardzo postępowy, ale jak się zabiorę do klerykalizmu żydowskiego, to znaczy, że jestem antysemitą. Przemawiam tu nie jako antysemita, ale jako socjalista, w imię tego dziecka żydowskiego, dręczonego hebrajską scholastyką w chederze i ludu żydowskiego, ogłupionego i wyzyskiwanego przez cadyków lub innych cudotwórców, zabieram tutaj głos w ich obronie, albowiem jesteśmy wrogami nieprzyjaciół postępu ludzkości, a więc klerykalizmu żydowskiego. Czytaj dalej

„Równość”: Pogadanka o religii [1898]

O11

Kiedy na zgromadzeniach robotniczych zaczęli się pojawiać jezuici, zadawali socjalistom zawsze jedno i to samo pytanie: „Jak się zapatrujecie na religię?”. A socjaliści odpowiadali zgodnie ze swym programem, że religia jest rzeczą sumienia każdego człowieka, czyli rzeczą prywatną. Pytania jezuitów czynione organizacjom robotniczym mają tę samą cechę intryganckich sideł, jak niegdyś pytanie stawiane Chrystusowi przez faryzeuszów. Pełno w nich podstępu i złej woli, a zmierzają wszystkie do tego, aby lud wciągnąć w walkę religijną i odwieść go od społecznej walki klasowej. Wobec tego jest obowiązkiem partii socjalno-demokratycznej przedstawić jasno, co rozumie ona przez zdanie naszego programu: „religia jest rzeczą prywatną”. Czytaj dalej

Maria Ossowska: Wzór obywatela w ustroju demokratycznym [1944-1946]

1

Człowiekowi biorącemu udział w życiu publicznym, a takim jest obywatel w ustroju demokratycznym, potrzebna jest odwaga i ten zwłaszcza jej gatunek, który bywa nazywany odwagą cywilną. Jak wiadomo, przypisujemy odwagę cywilną temu, kto głosi swoje przekonania i broni ich, mimo iż naraża przez to różne swoje żywotne interesy, mimo iż grozi mu z tego powodu nieżyczliwość ludzka i ludzkie oszczerstwa, że zamykają się przed nim możliwości kariery. Ileż to razy w dziejach lęk przed utratą popularności, obawa narażenia się komuś działały jako siły konserwatywne, podtrzymujące zakorzenione przesądy, które trzeba było mieć odwagę naruszyć. Kto jest odważny, ryzykuje coś, a ryzykować musi wszak zawsze w imię czegoś. Woli narazić swoje stanowisko, niż dłużej patrzeć w milczeniu na nieprawości, które się dokoła dzieją; woli naruszyć swój święty spokój, niż być biernym świadkiem cudzej krzywdy. Czytaj dalej

„Wyzwolenie Społeczne”: …moc truchleje! [1928]

1

Wspaniale i bogato mieszka Syn Boży w świątyniach, lecz nie tego sobie życzył, bo chciał i dzielił się z ubogimi i z nimi tylko przebywał, a złoto uznawał o tyle, o ile zań zmniejszyć się dała nędza. Wy możni tego świata, dyktatorzy, uczeni w piśmie faryzeusze i wszyscy wy, co biedny lud depczecie, co tylko od święta synów człowieczych znacie, gdy po kolędzie idziecie zabrać im częstokroć ostatnie ziarno, ostatni grosz, pamiętajcie, że nadchodzi czas, kiedy w ludzie syn człowieczy i godność człowiecza odżyje, a wtedy moc wasza struchleje i złoto wasze zaginie! Wtenczas będzie to ostatnia kolęda, przy dźwiękach której nowocześni, kapiący od złota i orderów Herodzi bez dekretu o nowym ustroju sądownictwa wepchnięci zostaną z powrotem do nor ciemności, skąd wyszli i skąd już dla nich powrotu nie będzie. Lud się budzi, moc truchleje! Czytaj dalej

Zdzisław Mierzyński: Franciszek Ferrer. Męczennik Wolnej Myśli, Twórca Nowoczesnej Szkoły Świeckiej. W piętnastoletnią rocznicę jego zamordowania [1924]

francisco-ferrer-flavio_costatini

13 października r. b. zebrali się w Brukseli przedstawiciele zrzeszeń wolnomyślnych Zachodu, ażeby wspólnie uczcić piętnastoletnią rocznicę mordu sądowego, popełnionego na Franciszku Ferrerze, męczenniku zarówno Wolnej Myśli, jak i idei wyzwolenia proletariatu, które miało być dokonane na drodze racjonalnego wychowania najmłodszego pokolenia. W Polsce imię Ferrera jest mniej znane szerokiemu ogółowi, jakkolwiek na całym Zachodzie rocznica jego śmierci (w roku 1909) jest uroczyście obchodzoną przez związki wolnomyślicielskie i zrzeszenia proletariackie. U nas jedynie Łódź rocznicę tę publicznie obchodzi, dzięki temu, że jej Koło wolnomyślicielskie składa się przeważnie z proletariatu pracującego fizycznie i umysłowo. Czytaj dalej

Maria Ossowska: Czy moralność zależy od religii? [1958]

1 (1)

Czy wielu ludzi powstrzymuje od kradzieży świadomość, że nakaz „nie kradnij” pochodzi od nadziemskiego kodyfikatora i że grozi im za to kara pośmiertna? Czy wielu myśli raczej o karze doczesnej? Jak dalece silnym powściągiem jest godność, która wzdryga się na myśl o wstydzie w razie wykrycia nieuczciwości, albo wzgląd na przykrość uczynioną okradzionemu? O działaniu tego ostatniego motywu świadczy fakt, że woli się okradać kogoś przynależnego do grupy obcej, kogoś, kogo krzywda mało nas obchodzi, a ma się większe opory w stosunku do swoich, zwłaszcza gdy się ich lubi i gdy nam ufają. O tym, że godność wchodzi tu w rachubę, zdaje się świadczyć fakt, że wsie polskie, które nigdy nie przeszły przez pańszczyznę, były, niezależnie od swego ewentualnego ubóstwa, znacznie uczciwsze od byłych wsi dworskich, gdzie czapkowanie dziedzicowi nie sprzyjało rozwojowi poczucia godności, a pospolity brak sympatii dla osoby i brak zaufania z jego strony ułatwiał drogę złodziejowi. Czytaj dalej

Warszawski Komitet Wyborczy Ogólnego Żydowskiego Związku Robotniczego w Polsce (Bundu): Do żydowskiej inteligencji pracującej! [1924?]

2

Udział robotników żydowskich w wyborach do Gminy jest ciosem wymierzonym w twierdzę wstecznictwa w społeczeństwie żydowskim. Na miejscu dotychczasowej Gminy wyznaniowej chcemy zbudować współczesną świecką organizację żydowską. Dążymy do zrealizowania w życiu żydowskim zasady oddzielenia religii od państwa. Niechaj ludzie wierzący tworzą inne, dobrowolne związki i sami opłacają koszty rytuału religijnego. Po wydzieleniu spraw religijnych Gmina Żydowska winna pokryć Warszawę siecią szkół ludowych i zawodowych, bibliotek, kursów dokształcających, które by zburzyły mur dzielący znaczną część masy żydowskiej od współczesnej kultury i cywilizacji. Chcemy wypędzić z Gminy rozpanoszonych bogaczy, którzy tam dotąd rej wodzą. W Gminie, jak i w państwie, dążymy do rządów rzesz pracujących. Chcemy, by lud pracujący żydowski pozbył się ogłupiającej opieki cadyków i cudotwórców i zdecydowanie a śmiało wkroczył na drogę europeizacji życia żydowskiego. Czytaj dalej

„Życie Robotnicze”: Zmartwychwstanie [1933]

love-budget

I oto w 1900 lat później jesteśmy świadkami zjawiska, gdy już nie jeden za miliony krzyżowany jest przez faryzeuszów i oprawców, ale miliony ludzi pracy, miliony proletariuszy miast i wiejskiej biedoty przechodzą Golgotę poniżenia i nędzy, dźwigają krzyż żywota w poniewierce, giną wśród drwin i rozpasania tych, którzy mają władzę, mają pieniądz, mają za sobą i ku swej obronie prawo. Tak jednak jak ten, który zginął za ideę 1900 lat temu, tak samo i dziś te miliony krzyżowane dzień w dzień przez przeklęty ustrój społeczny, oparty na wyzysku i przemocy, mają również swą wielką ideę, Ideę Wyzwolenia, Ideę Sprawiedliwości Społecznej, Ideę Wolności. I jak nie poszła na marne tamta ofiara sprzed 1900 lat, tak też nie może pójść i nie pójdzie na marne ofiara dni dzisiejszych. Czytaj dalej

Bronisław Siwik: Społeczność Boża na ziemi a proletariat [1926]

1

Są całe klasy i warstwy, które z fałszu i kłamstwa społecznego żyją, które wrogo są usposobione do samej myśli Społeczności Bożej na ziemi. To te klasy i warstwy uczyniły z idei chrześcijańskiej narzędzie panowania, a ideę Królestwa Bożego na ziemi świadomie przeniosły do nieba, z życia poza śmierć, aby nic nie uronić z przywilejów władzy panowania. Wskrzesić ideę Społeczności Bożej na ziemi, wskrzesić ideę pochowaną dla życia przez władców świeckich i kościelnych, nie można inaczej, jak związawszy ją z tą klasą, która z natury swego położenia gospodarczego i społecznego nie jest związana z teraźniejszością, z dniem dzisiejszym, lecz kroczy w przyszłość, która jest bezpośrednio zainteresowana w ustanowieniu ładu społecznego, znoszącego wszelką krzywdę społeczną, panowanie, niewolę, ucisk, a która jako zespół, jako klasa, jest społecznie najlepsza, bo żyje z ciężkiej pracy i nie ma na swym sumieniu niczyich łez, krwi i potu. Czytaj dalej

Zygmunt Żuławski: Humanitarne społeczeństwo [1937]

Scan10005

Tak, społeczeństwo kapitalistyczne jest bardzo humanitarne! Dba o człowieka, by nie dotknął palcami jedzenia i nie przeniósł w ten sposób na siebie bakcylów, ale spokojnie patrzy, jak zmęczony, wygłodniały robotnik na robotach publicznych, zarabiający niewiele ponad 10 zł w tygodniu, je brudnymi od roboty rękami przy przydrożnym rowie. Dba o dezynfekcję słuchawek telefonicznych – zwłaszcza gdy taka impreza dezynfekcyjna daje dobre dochody – ale spokojnie patrzy, jak stary człowiek lub dziecko wyciąga odpadki z ulicznych koszów, by znaleźć kawałek chleba, i szuka na podmiejskich śmietnikach, będących rozsadnikami zarazy, przedmiotów, które by mógł jeszcze zużyć. Dba o życie człowieka i ratuje je, ale nie dba o możność utrzymania tego życia, które uratowało, i nie chce mu go zapewnić na jutro. Czytaj dalej

Jadwiga Borowiczowa: Nie bijmy dzieci [1927]

1[1]

Bije się dzieci we wszystkich sferach i dziwną pod tym względem solidarność okazują sfery burżuazyjne i proletariackie. Tylko – być może – dzieci burżuazyjne karze się lżej, a dzieci robotnicze bije się bez litości. Nierzadkie są wypadki uszkodzeń cielesnych i zaburzeń nerwowych. Do sfer burżuazyjnych przenika już powoli myśl zastąpienia bicia innymi karami. Oczywiście, że sferom tym łatwiej dostosować się do najnowszych metod pedagogiki, bo w wychowaniu dzieci pomaga im cały szereg bon, nauczycielek i wychowawczyń, a i matka ma więcej czasu i spokoju, by dziećmi swoimi zająć się cierpliwie. Gorzej jest w sferach robotniczych, gdzie dzieci jest dużo, czasu i spokoju mało, gdzie zatroskany ojciec i zapracowana matka całą swoją złość na złe warunki życia odbijają nieraz na własnym dziecku. Nie myśli się wtedy nawet o winie czy karze, odbija się tylko własne zdenerwowanie na dziecku, bo ono właśnie nawinęło się pod rękę. Nowoczesna pedagogika zmierza do tego, by zarzucić zupełnie karę bicia, jako nie tylko nie prowadzącą do celu, ale wręcz szkodliwą. Czytaj dalej

Feliks Perl: Komunizm w pierwotnym chrześcijaństwie [1907]

1[1]

Jezus, ubogi cieśla, gromadka rybaków, których Chrystus uczynił „rybakami ludzi”, słowem: proletariusze, jakbyśmy dziś powiedzieli, byli pierwszymi głosicielami nowej wiary. A propaganda ich znajdowała odgłos nie wśród „silnych tego świata”, którzy ich prześladowali, lecz w sercach prostych, które łaknęły sprawiedliwości i oczekiwały wybawienia z niewoli. Chrześcijaństwo niewątpliwie w pierwszych swych czasach było religią demokratyczną, religią braterstwa i równości. Pragnienia i nadzieje ludu ówczesnego nie mogły wyrazić się inaczej jak w mglistej formie religijnej. Oczekiwano Zbawiciela, wysłannika Bożego, który by kres położył wszelkim nieprawościom. Chrześcijaństwo było wyrazem tych pożądań i tęsknot świata ówczesnego; dlatego też szybko ogarniało tłumy i, prześladowane z początku i zohydzone, wyszło zwycięsko z zamętu i upadku starożytnego świata… Wobec ludowego charakteru chrześcijaństwa w pierwszej jego dobie nic dziwnego, że znajdujemy w nim wyraźne i niewątpliwe dążenia komunistyczne. Jeżeli ludzie są sobie braćmi, jeżeli bliźniego należy kochać jak siebie samego, to czyż podobna odróżniać „moje” od „twojego”? Własność prywatna jest wyrazem samolubstwa i oschłości serca; kto pragnie miłości powszechnej i „Królestwa Bożego na ziemi”, ten powinien wyznawać zasadę wspólności i czynem ją stwierdzać. Dla pierwszych chrześcijan, ludzi ubogich i oddanych całą duszą „dobrej nowinie”, komunizm, to jest własność mienia, musiał być częścią składową ich wiary, musiał też znajdować zastosowanie w ich praktyce życiowej. Czytaj dalej

Warszawski Komitet Robotniczy PPS: Dzień Zaduszny [1915]

1[1]

W dniu tym szczególnie żywo odczuwamy łączność żyjącego pokolenia z tymi, co już po skończonej walce życiowej – odeszły. W święto umarłych pamięć nasza czcią żałobną pobudzona zwraca się przede wszystkim ku tym, co „śpią – w krwawym pochowani grobie”. Męczenników naszych i bohaterów wspominamy, którzy padli za naszą sprawę – za sprawę ludu pracującego i za sprawę Polski. Wszędzie rozsypane ich niezliczone mogiły – wszędzie ich czcigodne prochy wołają o pamięć, o pomstę, o to, byśmy ich krwawym śladem szli do Ziemi Obiecanej Wolności. Czytaj dalej