„Robotnik Śląski”

Bóg się rodzi, moc truchleje

[1904]

Cudowny czar dawnych ludowych godów i prześlicznych legend chrześcijańskich, połączone przez kościół katolicki w jedną całość, nadają zbliżającym się świętom niezwykłego uroku. Dawne pogańskie uroczystości zimowego przesilenia nocy i święto narodzenia Chrystusa to wielkie i wesołe gody. Pierwsze z nich zwiastują powrót słońca i są zapowiedzią nowego, przyszłego życia dla roślin, zwierząt i ludzi – drugie zwiastują narodziny światła prawdy, miłości i sprawiedliwości…

…Pierwsi, opowiada legenda, stanęli u wrót stajenki betlejemskiej, zwabieni cudowną jasnością płonącą na niebie, ubodzy pastuszkowie. Spieszno im było ujrzeć święte Dzieciątko, leżące w żłobku na sianie pomiędzy osłem i wołem, aby mu oddać skromne swe dary i pokłonić się Jemu. Pierwsi więc ubodzy proletariusze przyszli, aby oddać cześć rodzącej się prawdzie, sprawiedliwości i miłości wszechludzkiej…

Dopiero później, opowiada dalej ta sama legenda, zdążyli nadciągnąć w okazałym orszaku trzej królowie, którzy przynieśli w ofierze ubogiemu synowi cieśli: złoto, kadzidło i mirrę. Przyszli oni w całym blasku swej potęgi i swego królewskiego majestatu, aby się przekonać, azali jest prawdą, co przepowiedzieli prorocy i co jasna gwiazda na niebie im zwiastowała. A ujrzawszy cudowne Dziecię prawdy, sprawiedliwości i miłości padli przed nim kornie na kolana owi mocarze odziani w kosztowne szaty i klejnoty…

Lecz blask tego przepychu olśnił oczy biednych prostaczków, którzy, nie mogąc przez mnogość tłumu królewskiego znaleźć pomieszczenia w ubogiej chatce, musieli ustąpić na pole. Odtąd prawda, sprawiedliwość i miłość pozostały na długo odgraniczone od ludu przez mocarzy ziemskich, którzy je wzięli w wyłączna swą arendę…

Trzej potężni wszechwładcy ludzkości: pieniądz, miecz i kropidło, czyli kapitalizm, militaryzm i klerykalizm, dodały wprawdzie zewnętrznego blasku świątyniom i ołtarzom, lecz pozbawiły je dawnego ich znaczenia. Lud, wypchnięty na ulicę, nie wierzy już samozwańczym i dobrze zapłaconym kapłanom.

Zbiera on się, organizuje i uświadamia i gotuje się budować nowe Jeruzalem…

Wigilia tegoroczna i Nowy Rok zastają nas wśród ciężkich warunków, ale też i wśród niezwykłych zapowiedzi na przyszłość. Jako cząstka międzynarodowej rodziny proletariatu i jako lud polski przeżywamy bowiem czas, który w dziejach rozwoju ludzkości stanowił będzie epokę przełomową.

Rozrost ruchu robotniczego, wzmagające się wszędzie uświadomienie mas ludowych i coraz silniej zacieśniające się węzły międzynarodowej solidarności napełniają nas otuchą, że niedługo już wypadnie nam czekać, kiedy anielskie chóry, rozbrzmiewające niegdyś nad stajenką w Betlejem, zagrzmią potężnym echem po wszystkich rubieżach ziemi: Pokój ludziom na ziemi!

Przez tyle niestety już wieków podstępem i obłudą oderwane od życiu ludu prawda, sprawiedliwość i miłość znalazły dziś miliony szermierzy, w boju zahartowanych, wytrawnych i śmiałych, którzy nie pozwolą już po raz wtóry zasłonić jej, sfałszować i w niwecz obrócić. Socjalizm, objąwszy spadek po chrześcijanizmie, gotuje się do urzeczywistnienia wielkich jego ideałów. Wigilia, która dla świata chrześcijańskiego jest już tylko uroczystością pamiątkową, wspomnieniem – nabiera pod tchnieniem socjalizmu i ruchu robotniczego nowego uroku świetnych nadziei na przyszłość. Nadzieje te są tym jaśniejsze zaś i radośniejsze, o ile że poparte są nie jedną już zdobyczą, co nam daje otuchę, niemal pewność zwycięstwa…

Naród nasz polski, przytłoczony ciężką łapą trzech państw zaborczych, wita – daleką może jeszcze na razie, ale nie mniej pewną – jutrzenkę swobody, politycznej niepodległości i zjednoczenia rozdartych swych członków. Ciosy, jakie zadaje despotycznej Rosji szybko potężniejący ruch rewolucyjny wewnątrz państwa i celne strzały Japończyków na Dalekim Wschodzie, przyspieszą niezawodnie nie tylko ostateczny rozkład i upadek tego filara reakcji europejskiej, ale w pierwszym rzędzie, i to przede wszystkim, zmuszają już teraz carat do zwolnienia więzów, którymi skuł i skrępował podbite narody. Raz zwolnione więzy nie będzie tak trudno zerwać do szczętu… Nie zaćmią ideałów i nie zniweczą nadziei naszych żadni nowi trzej królowie; kapitalizm, militaryzm i klerykalizm muszą runąć i runą niezawodnie. Wielka wigilia socjalizmu nadejdzie już niedługo.
__________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Robotnik Śląski. Organ Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej” nr 30/1904, Cieszyn, 23 grudnia 1904 r. Od tamtej pory nie był wznawiany. Poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *