„Równość”: Samo płacenie składek niewiele znaczy! [1897]

e0f0bcf09d5da6a9d083c9a0ab102cd5--international-workers-day-power-pop

Ażeby jednak każdy był zdolnym do tego, ażeby z każdym dniem stawał się coraz to zdolniejszym, trzeba koniecznie regularnie uczęszczać na zgromadzenia, o ile ważne powody nie stają temu na przeszkodzie. Gdzieś w cyrku, przy muzyce, w propinacji lub najobskurniejszym szynku albo przed budą pierwszego lepszego wykpigrosza, który się pojawił z jakimś muzeum amerykańskim – tam zawsze można spotkać tłumy ciekawych. Na zgromadzenie żadnemu z nich nie spieszno, chociaż tam usłyszeliby z pewnością coś mądrzejszego i ważniejszego. Zwłaszcza zaś na prowincji można by bardzo wielu naliczyć takich robotników, którzy nawet należą do organizacji, opłacają składki, ale na zgromadzenie zjawiają się wtedy tylko, jeżeli przyjedzie jakaś „primadonna”, jakiś sławny obcy referent, którego się jeszcze nigdy nie słyszało, albo jeżeli ich zwabi jakiś nowy szczególnie ciekawy porządek dzienny. Ale z tego właśnie powodu bardzo wielu towarzyszy nie mają najmniejszego pojęcia o najważniejszych sprawach partyjnych lub zawodowych, a jeżeli potem nagle wydarzy się potrzeba, aby i oni coś zrobili, to wówczas albo wcale do niczego ich użyć nie można, albo też co zrobią, to zrobią źle, bo im brak wprawy i wyszkolenia. Szkody z takiego zaniedbywania zgromadzeń są większe, aniżeli jakby sobie ktoś myślał. Dlaczego niejeden strajk albo bojkot upadł marnie? Dlaczego teraz, kiedy się nasza partia zaczęła nagle tak potężnie rozrastać, to nam braknie odpowiednich sił agitacyjnych, mówców, a nawet zwykłych funkcjonariuszy na zgromadzenia? Dlaczego klerykałowie i narodowcy mogą swoje bezczelne kłamstwa tak bezkarnie rozszerzać i nikt się często nie znajdzie, który im bodaj jednym słowem odpowiedział? Dlaczego tak wielu towarzyszy nie jest w stanie najgłupszego nawet przeciwnego paplacza należycie, za pomocą przekonywujących argumentów odprawić? Dlaczego niejeden nawet własnej żony nie jest wstanie uświadomić? Dlaczego pisma nasze i broszury nie są tak rozszerzane, jakby to być powinno? Temu wszystkiemu są winni ci, którym się wydaje, że jeżeli zapłacą od czasu do czasu składkę do stowarzyszenia, to już wypełnili wszystkie swoje obowiązki i powinności. Czytaj dalej

Polska Partia Socjalistyczna: Na dziś [1916]

PPS - Na dziś

W obecnej chwili, gdy powstawać będą urządzenia Niepodległej Polski, żądajmy, żeby prawa ludu pracującego były w niej należycie zabezpieczone. Żądamy utworzenia Ministerstwa Pracy. Ono będzie musiało wypracować przepisy, które zapewnią robotnikowi polskiemu te same warunki życia, z jakich proletariat korzysta już w innych krajach przemysłowych. Zanim wszystkie te prawa będą przez Sejm uchwalone, w sprawach niecierpiących zwłoki Ministerstwo Pracy powinno wydawać rozporządzenia tymczasowe, usuwające najbardziej dotkliwe bolączki (długość pracy w niektórych przedsiębiorstwach, szczególniej w chałupnictwie, higiena i bezpieczeństwo pracy, kasy chorych). Pierwszym zadaniem tego Ministerstwa byłoby zwalczanie wszystkich klęsk, które na polski lud roboczy zwaliła wojna obecna. A więc przede wszystkim walka z bezrobociem. Ministerstwo Pracy powinno starać się o uruchomienie jak największej liczby fabryk krajowych, zmuszając przedsiębiorców do wykonywania najniezbędniejszych, związanych z wojną, zamówień dla rządu i wojska polskiego. Powinno zorganizować w szerokim zakresie roboty publiczne w kraju, zaczynając od tych, których wymagają okoliczności wojenne – drogi, szosy, mosty, koleje i kolejki podjazdowe, ale dbając również o to wszystko, co może mieć trwałą wartość dla kraju – budynki szkolne, regulacja rzek itp. Czytaj dalej

Adam Próchnik: Walka na ratuszu [1939]

New-Site-Local-Resources

Klasy posiadające, gdy mają przewagę w samorządzie, czy to dzięki pomyślnym dla nich wyborom, czy to dzięki rządom komisarycznym, przeprowadzają tam swoją, ściśle określoną, klasową politykę. Miasto, które jest rezultatem takiej polityki, jest w całej pełni miastem przywilejów. Posiada dzielnice luksusowe i rozległe, gęsto zaludnione i zamieszkane. Ma inne bruki dla ludności zamożnej i inne dla ubogiej, ma więcej powietrza i zieleni dla wielkich tego świata niż dla nadwyrężonych ciężką pracą piersi robotniczych, ma wspaniałe mieszkania dla bogatych i nie ma mieszkań dla ludzi pracy. Jeżeli to nie jest polityką klasową, polityką, która skamieniała w brukach, ulicach i gmachach miast naszych, to nie ma w ogóle polityki. Tej polityce masa pracująca musi przeciwstawić swoją politykę, politykę sprawiedliwości społecznej, pod hasłem: miasto, kultura, piękno są dla wszystkich! Czytaj dalej

Centralny Komitet Zagraniczny PPS: Odezwa 1-majowa [1982]

PPS zagranica 1982

W dziewięćdziesiątą rocznicę powstania Polskiej Partii Socjalistycznej, w dniu pierwszego maja nie będzie w kraju ani sztandarów PPS, ani flag „Solidarności”, ani mas robotniczych w radosnych pochodach, które dokumentowałyby, że Polska jest niepodległa, demokratyczna i socjalistyczna. Dyktatura komunistyczna cywilna i wojskowa, wbrew własnym obietnicom, terrorem i gwałtem przytłumiła wicher wolności w odradzającym się spontanicznie ruchu zawodowym „Solidarność”, ale nie wygasiła i nie wygasi aspiracji mas pracujących do samostanowienia o swoim losie w oparciu o historię i tradycje polskich ruchów demokratycznych. Czytaj dalej

Łódzki Okręgowy Komitet Robotniczy PPS: Odezwa pierwszomajowa [1916]

Lodzki PPS

Towarzysze! Zbliża się święto robotnicze, dzień 1 Maja – dzień obrachunku z ciemięzcami ludu pracującego. Dwadzieścia miesięcy szaleje burza wojenna, wywołana przez chciwych zysku, żądnych nowych bogactw, kapitalistów europejskich. Rozdarta przez zaborców, pozbawiona własnych rządów, Polska stała się miejscem walk morderczych, okrutnych. Pobite wojska moskiewskie, ustępując, niszczyły zasiewy, paliły zapasy żywności, wywoziły maszyny, uprowadzały w niewolę setki tysięcy ludu polskiego na nędzę, głód i poniewierkę. Jak sen złowrogi, jak upiorne mary, zniknęły władze carskie. Uciekło kozactwo, mordujące niegdyś bezbronną ludność polską. Powędrowali na wschód, do Azji – szpicle, żandarmi i łapownicy, kaci i wyzyskiwacze polskiego robotnika. Kapitaliści, dziedzice i trzymający z nimi księża, w obawie o swe majątki i dochody zalecali ludowi pracującemu spokój i zgodę z losem, bierność wobec przemocy zaborcy. Toteż dziś odczuwamy na swej skórze skutki „neutralności”. Bałamucona przez burżuazyjnych pismaków klasa robotnicza nie zdobyła się na czyn rewolucyjny –stworzenie demokratycznych rządów polskich. Dlatego też na miejsce carskich opryszków spadły na kraj nasz, jak kruki żarłoczne lub zgłodniałe wilki, najgorsze wyrzutki pruskiego junkierstwa. Ci sami, co gnębili lud polski w Poznańskim – ci, co uciskali proletariat socjalistyczny niemiecki. Półtora roku hakatyści pruscy rabują u nas wszystko, co ma jakąkolwiek wartość, okradają Polskę z wytworów znojnej pracy ludu roboczego. Czytaj dalej

„Nasze Hasła”: Proletariat żydowski a palestynizm [1928]

w-zion-103112-1425712162

Dążność robotniczych mas żydowskich do terytorialnej koncentracji w Palestynie jest wyrazem dążności proletariatu żydowskiego do wzmocnienia swej pozycji ekonomicznej i siły politycznej. Proletariat żydowski w Palestynie nie znajduje żadnych przeszkód w przenikaniu do podstawowych gałęzi budzącej się lub rozrastającej się wytwórczości rolniczej, produkcji środków produkcyjnych, komunikacji itd. Staje się pierwszorzędną siłą produkcyjną, zdolną do bezpośredniego oddziaływania na bieg życia w kraju. Zmienia się jego rola w najlepszym razie pomocnika proletariatu narodu większości w walce tegoż z kapitalizmem. Jego walka klasowa bezpośrednio kształtuje stosunki w kraju. W ślad za tym wzrasta znaczenie polityczne proletariatu żydowskiego w Palestynie. Staje się on jedynym elementem szczerze rewolucyjnym na bliskim Wschodzie. Walka jego godzi bezpośrednio w imperialistyczne plany Anglii, która tracąc grunt w dotychczasowym swym ośrodku strategicznym nad Morzem Śródziemnym, w Egipcie, przenosi go powoli na teren Palestyny. Organizując w interesie skutecznej walki klasowej, masy żydowskie i arabskie przeciwko burżuazji żydowskiej i arabskiej oraz uciskowi angielskiemu, spełnia żydowski proletariat palestyński prawdziwie wielką rolę burzyciela imperializmu brytyjskiego. Żydowska Palestyna robotnicza stanie się zarzewiem rewolucji na Wschodzie. Niestety, nie cały proletariat żydowski, który stworzenie w Palestynie centrum robotniczego uznaje za swój cel, kroczy drogą konsekwentnej walki klasowej. Do dziś, mimo tylu smutnych doświadczeń życia, znajdują się elementy robotnicze współpracujące z burżuazją. Biorąc udział w kongresach syjonistycznych, w akcjach organizacji syjonistycznej; pomagają one burżuazji w jej klasowych celach. Czytaj dalej

Cezary Miżejewski: Izba Samorządowa zamiast Senatu [1989]

2016_0903work_1-218x150

PPS-Rewolucja Demokratyczna proponuje utworzenie Izby Samorządowej jako drugiej izby w parlamencie. Dlaczego właśnie w takim charakterze?
1. Będzie to przejaw bezpośredniej podmiotowości politycznej pracowników. Powstałby w ten sposób niezależny nurt przedstawicielstwa pracowniczego, nie korzystający z pośrednictwa systemu partyjnego.
2. Służy to integrowaniu środowiska, wyrażaniu i reprezentowaniu w szerszej, ogólnopolskiej skali interesów, opinii i stanowisk samorządów (a więc załóg) w istotnych dla przedsiębiorstw i gospodarki sprawach. Izba scalałaby ich dążenia i postulaty oraz wytwarzała ogólnopracowniczy punkt widzenia na politykę społeczno-gospodarczą.
3. Wszystkie poprzednie sprawy można oczywiście załatwiać poza parlamentem, oprócz jednej – decydowania. Tworzenie ciała, które będzie miało możliwość tylko „opiniowania” i „wysuwania dezyderatów”, nie rozwiązuje problemu. Załogi nadal będą bezsilne, jeżeli nie wyposaży się ich w prawo decydowania o gospodarce. Jeżeli tego nie będzie na terenie poszczególnych przedsiębiorstw, nadal będą wybuchać konflikty zastępcze. Czytaj dalej

Józef Piłsudski: Nasze hasło [1895]

Scan10056

Doświadczenie historyczne uczy nas, że konstytucje demokratyczne, odpowiadające interesom klasy robotniczej, możliwymi są tylko tam, gdzie proletariat, dzięki potędze liczebnej i świadomości, poważną stanowi siłę i, korzystając z niej, na urządzenia politycznych piętno demokratyzmu wycisnąć potrafi. Tam zaś, gdzie proletariat do takiej powagi nie dorósł, klasy posiadające w ręce swe zagarniają władzę, i konstytucje, bladym, liberalnym atramentem pisane, masom pracującym niekiedy cień tylko swobody zostawiają. I w Rosji konstytucja odpowiadać musi układowi sił społecznych tego kraju. Najliczniejszą tam jest klasa włościańska. Ogromna ta szara masa, stale ogłupiana, a do pokory przez szkołę tatarsko-carską dobrze ułożona, nie rozumie wcale korzyści, jakie dla niej ze swobody politycznej płyną, i na sprawy polityczne jest najzupełniej obojętną. Proletariat miejski, od którego głównie większa lub mniejsza demokratyczność konstytucji zależy, rozsypany w bezbrzeżnym oceanie chłopstwa, ściśle jeszcze w większości wypadków duchowo z nim związany, dotychczas poważnej nie może przedstawiać siły. Jedynie wśród klas posiadających istnieją tam silniejsze i bardziej określone dążenia polityczne. Nie występują one jednak do otwartej z caratem walki, lecz czekają chwili, gdy przez niedołężną i rabunkową gospodarkę zbankrutowany carat sam w ich ręce odda likwidację swych interesów. Wobec takiego układu sił społecznych zawczasu określić możemy, czym będzie Rosja po usunięciu samowładnego rządu. Wyżej łba uszy nie rosną – mówi przysłowie rosyjskie i stosownie do tego demokratyczność przyszłej konstytucji nie przerośnie samego społeczeństwa. Miarodajną wtedy klasą będą posiadacze, ideałem których jest co najwyżej konstytucja liberalna. Z kolei więc rzeczy przejść musimy do rozpatrzenia skutków, jakie za sobą
dla proletariatu polskiego pociągnie ta zmiana. Czytaj dalej

Marian Malinowski: Co nam czynić należy? [1918]

ggg

Nic samo się nie stanie, wszystkiego człowiek musi sam dokonać! Cofanie się Niemców na wszystkich frontach, prośba o zawieszenie broni i godzenie się nowego rządu niemieckiego na czternaście punktów pokojowej propozycji Wilsona, wypowiedzenie się stronnictw socjalistycznych oraz postawienie kwestii polskiej i w ogóle narodowościowej przez tow. Daszyńskiego w Austrii, stawia nas oko w oko z faktem, że Polska Zjednoczona i Niepodległa zaczyna się realizować. Rozumiemy, że wiele z tych koniecznych reform może być rozstrzygnięte tylko przez Sejm Ustawodawczy, czyli Konstytuantę. Rozumiemy i na pewno wszyscy się zgodzimy, że dobrze by było, gdyby wyżej wyłuszczonych reform społecznych można było dokonać bez ostrych starć i mordu wzajemnego, jak to ma miejsce w Rosji, ale powiadamy: dziś polska klasa robotnicza i masy ludu chłopskiego, dziś a nie kiedy indziej na wszystko muszą być gotowe – nawet na najostrzejszą walkę wewnętrzną, jeśli polska burżuazja wypowie wojnę proletariatowi polskiemu, żądającemu praw i zupełnego zdemokratyzowania urządzeń politycznych i gospodarczych. Robotnicy i chłopi muszą być dziś natychmiast gotowi na wszystko, dziś bowiem nie czas na dyskusje, dziś trzeba robić robotę, przystąpić do stworzenia republikańskiego i zupełnie demokratycznego państwa polskiego! Czytaj dalej

Piotr Kuligowski: „Socjalizm” powstańców listopadowych. Rzecz o Gromadach Ludu Polskiego

Scan10022

Czy z Ludu Polskiego coś pozostało? Z całą pewnością przez wiele lat utrzymywała się jego formuła organizacyjna, powracając w różnych kontekstach i konfiguracjach. W 1856 r. Gromadę Rewolucyjną Ludu Polskiego w Londynie utworzyli Świętosławski i Kryński, w 1872 r. byli uczestnicy Komuny Paryskiej powołali w Wielkiej Brytanii Związek Ludu Polskiego (organizacja przetrwała do 1877 r.), wreszcie – w 1881 r. w Genewie Bolesław Limanowski współtworzył Stowarzyszenie Socjalistyczne Lud Polski. Tenże Limanowski w roku 1889 na łamach paryskiej „Pobudki” m.in. z tradycji Ludu Polskiego wywodził rodowód polskiego socjalizmu. Szlakiem wyznaczonych przez Gromady ścieżek ideowych podążyły całe pokolenia polskich socjalistów, ludowców czy kooperatystów. Trwałe okazało się operowanie pojęciem ludu, rozumianym jako szeroka baza społeczna, której przypisuje się wielkie zadania przebudowy rzeczywistości, nie tylko w zakresie materialnym. W kręgu lewicowych idei na dobre zakorzenił się też termin „Polski Ludowej”, który aż do 1945 r., kiedy to stał się „zepsutym znaczącym”, był spoiwem dla całokształtu emancypacyjnych i socjalistycznych programów politycznych. Wreszcie, Lud Polski w latach 1835–46 sformułował szereg krytycznych uwag pod adresem Polski szlacheckiej, które chyba do dziś nie zostały przepracowane w debacie publicznej, a tym bardziej – w zbiorowej pamięci i w kanonach myślenia o historii. Ten aspekt testamentu Ludu Polskiego wciąż domaga się wypełnienia. Czytaj dalej

Stanisław Miłkowski: Najbliższe zadania [1932]

POWER-4-

Stwierdzamy, że ruch ludowy ma szanse zaciążenia na szalach państwa i nie tylko ma szanse, ale przede wszystkim to jest jego podstawowym obowiązkiem. Ale jakżeż ruch ludowy może przeciwstawić się innym kierunkom, które przychodzą do walki uzbrojone w program głęboko i wszechstronnie opracowany w osobnych dziełach naukowych. Cóż my możemy przeciwstawić pod tym względem komunizmowi czy nacjonalizmowi? Tamte kierunki wychowują swoich ludzi na bogatej literaturze, a my zawsze w koło powtarzamy, że chłop powinien rządzić państwem, bo stanowi większość, chłop potęgą jest i basta, siła leży w ludzie… i na tym koniec. A gdy chodzi o odpowiedź na jakieś zasadnicze pytanie, wykręcamy się ogólnymi formułkami, dostosowywanymi do danej sytuacji, które następnie mają usprawiedliwić naszą działalność. Ruch ludowy bez naukowego opracowania swych podstaw nie osiągnie tego, do czego dąży. Czas więc najwyższy podjąć pracę w tym kierunku. Obowiązek ten spoczywa przede wszystkim na nas młodych. Trud ten nie może spocząć na barkach jednostki, lecz musi to być wysiłek zbiorowy. Agraryzm czeka na swojego Marksa, chociażby w postaci zbiorowej. Byłoby dobrze, aby dla tych celów stworzyć jakąś odrębną instytucję, która by koordynowała wysiłki w tym kierunku. Czytaj dalej

„Gazeta Ludowa”: Do Czytelników [1902]

gl

Moskal na ziemi ludu polskiego się rządzi jakby we własnym kraju. A my w ojczyźnie naszej jak niewolnicy cudzych rozkazów słuchać musimy. Polska Partia Socjalistyczna dąży więc do zrzucenia jarzma niewoli moskiewskiej, do odzyskania niepodległości, ażeby lud polski był niezależnym gospodarzem na swojej ziemi, ażeby lud polski sam sobie prawa stanowił, sam swych urzędników wybierał. W ojczyźnie naszej wiele biedy i niesprawiedliwości. I niesprawiedliwość ta nie tylko od Moskali przychodzi. Właśni rodacy także lud polski krzywdzą. Po folwarkach szlachta opływa w dostatki, a parobek, służący, komornik często nie ma za co dzieci wyżywić i przyodziać. To jest krzywda ludowi pracującemu. Bez pracy naszej nic by się nie urodziło. Ziemia bez pracy jest jałowa. Więc z tego, co ziemia rodzi, my, lud pracujący, powinniśmy mieć dość do wyżywienia nas i rodzin naszych. Toteż Polska Partia Socjalistyczna żąda, ażeby praca była dostatecznie wynagradzana, ażeby każdy, co pracuje, miał pełny owoc swej pracy. Dziś tak nie jest. Czytaj dalej

Zasady działania PPS w okresie do Zjazdu Statutowego [1988]

zadyma5

Wobec pogłębiającego się kryzysu gospodarczego oraz wobec faktu, iż władze prowadzą coraz bardziej antypracowniczą i antysocjalistyczną politykę, naturalnym prawem załóg pracowniczych jest prawo do samoobrony. Siła i gwałtowność form protestu pozostają proporcjonalnie do skali zamachu na prawa i interesy ludzi pracy. PPS nie ograniczy się li tylko do moralnego poparcia społecznych protestów. Zadaniem partii jest zarówno udział w akcjach rewindykacyjnych, jak i ich inspirowanie i organizowanie. W dzisiejszej dramatycznej sytuacji społecznej miejsce członków PPS jest wśród strajkujących załóg, w Komitetach Założycielskich „Solidarności”, Samorządach Pracowniczych – po stronie uciskanych i wyzyskiwanych.
Za szczególnie ważne zadanie uważa PPS wspieranie organizacji zakładowych NSZZ „Solidarność”. „Solidarność” bowiem jest głównym orężem w walce o prawa pracownicze. Można bez przesady powiedzieć, że od siły tego związku zawodowego zależy pomyślność i dobrobyt przeważającej większości Polaków, dla których podstawą egzystencji jest ani zysk, ani udział w aparacie władzy, lecz praca. Dlatego uważamy, że byłoby fatalne w skutkach osłabienie związkowego charakteru „Solidarności” przez przekształcenie jej w ruch społeczny lub partię polityczną. Czytaj dalej

Centralny Komitet Wykonawczy Polskiej Partii Socjalistycznej: Odezwa na Dzień Młodzieży Robotniczej [1927]

wer2323 (3)

Wznieśmy nasze wspólne żądania powszechnego obowiązku szkolnego, jednolitej, powszechnej i świeckiej szkoły, udostępnienia nauki średniej i wyższej młodzieży proletariackiej, skrócenia czasu służby wojskowej. Mniej pieniędzy na wojsko, policję, a więcej szkół i nauczycieli. Żądamy sześciogodzinnego dnia pracy i wyższej płacy dla młodocianych, przywrócenia i powiększenia zasiłków dla bezrobotnych, urzeczywistnienia ustawy o ochronie pracy kobiet i młodocianych, uchylenia średniowiecznej ustawy przemysłowej, krzywdzącej młodzież robotniczą. Twórzmy nowe organizacje i koła organizacji młodzieży TUR, twórzmy sekcje młodocianych w związkach zawodowych, organizujmy gromady czerwonych harcerzy, organizujmy robotnicze drużyny sportowe. Czytaj dalej

Mieczysław Niedziałkowski, Herman Lieberman: O wolność i władzę dla ludu. Mowy posłów socjalistycznych tow. Niedziałkowskiego i Liebermana przeciw reakcyjnemu projektowi konstytucji bloku bezpartyjnego, czyli „Jedynki” [1929]

renato-2

Polska może być tylko demokracją. Między projektem Panów a naszym stanowiskiem leży przepaść nieprzebyta, nad którą nie ma żadnego mostu wiodącego do kompromisu. Weszliście na drogę prowadzącą Państwo z nieubłaganą konsekwencją do bonapartyzmu i samowładztwa Prezydenta. Straciliście wiarę w to, że lud wybrać może takich przedstawicieli, którzy wyrażać będą istotne jego dążenia zgodne z interesem Polski. Myśmy tej wiary nie tylko nie stracili, lecz utrwalili ją w sobie. Polska – zdaniem naszym – nie może istnieć, jeśli masy ludowe nie będą z nią związane, a nie widzimy innego sposobu tego związania jak ten, aby te masy wzięły na siebie pełną odpowiedzialność za losy kraju. Nie widzimy innej drogi poza demokracją parlamentarną. Nie bronimy naszych przywilejów poselskich, lecz tego przekonania, że Polska się nie utrzyma w obecnych swych granicach, jeśli zejdzie z drogi demokracji parlamentarnej. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Przemówienie sejmowe w dniu 14 grudnia 1922 roku + wniosek parlamentarny PPS i PSL „Wyzwolenie” w sprawie zorganizowanych przez obóz prawicowy gwałtów i zaburzeń ulicznych w Warszawie w dniu zaprzysiężenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

6549

Ale nie tylko bezbronność naszej Ojczyzny, ale klęska klęsk w naszych warunkach, wojna domowa, grozi straszliwą łuną zabłysnąć nad Polską. Bo, Panowie, każdy z was, który obala demokrację, który plwa na wolę większości tego ciała, który znieważa i hańbi wolno obranego Prezydenta Republiki Polskiej , ten daje hasło do wojny domowej, ten podpala gmach Rzeczypospolitej, bo nie myślcie Panowie, że lud miejski i wiejski, że robotnicy i chłopi ustąpią przed dyktaturą mniejszości. Panowie, dziś uspokajacie się tym, że po waszej stronie są urzędy i sądu, że skorumpowana administracja nie ściga was i że wam włos z głowy nie spadnie, kiedy znieważacie Prezydenta Republiki i hańbicie Zgromadzenie Narodowe. Tak jest, Panowie, możecie dziś uznawać się za zwycięzców, ale Panowie, kto sieje wiatr – zbiera burzę! Czytaj dalej

Aleksander Erlich: Dlaczego zwyciężyliśmy? [1939]

bund

W strukturze społecznej ludności żydowskiej Polski uwydatniły się w ciągu ostatnich lat głębokie i daleko sięgające przemiany. Wprawdzie wiadoma polityka utrudnia nadal tworzenie się żydowskiego proletariatu wielkoprzemysłowego, hamuje dopływ żydowskich inteligentów do szeregu zawodów oraz zamyka przed nimi coraz to szczelniej drzwi instytucji państwowych i komunalnych. Lecz tendencja ku unowocześnieniu żydowskiego życia, która wystąpiła jeszcze w drugiej połowie ubiegłego stulecia, okazała się silniejsza ponad wszystkie przeszkody. Coraz liczniejsze rzesze odpływają z małych miasteczek ku wielkim miastom, coraz znaczniejszy ich odłam przenosi się z tradycyjnego handlu do rzemiosła i przemysłu: „Rośnie fala proletariatu żydowskiego” – stwierdza melancholijnie „Dziennik Narodowy”. Mizerni kramikarze przekształcają się w produkcyjnie czynnych pracowników. Wyrwani z kręgu „równych i wolnych” sprzedawców i nabywców towarów, stają oni twarzą w twarz z kapitalistycznym wyzyskiem fabrykanta, wielkiego majstra czy kupca. Wielkie miasto, z jego jaskrawymi przeciwieństwami społecznymi i bujną dynamiką wewnętrznego życia, zmienia ich psychikę znacznie szybciej i intensywniej, niż patriarchalno-tradycjonalistyczna atmosfera małomiasteczkowa. Cóż dziwnego, że ludzie ci upodobniają się stopniowo do robotników, z którymi zostali społecznie zrównani? I czyż nie jest naturalne, że takie rozszerzenie się bazy społecznej żydowskiego proletariatu musi potężnie wzmóc promieniowanie jego idei wśród warstw, które, jakkolwiek nie sproletaryzowane, nie mniej, a nieraz bardziej boleśnie niż on odczuwają na swej skórze dobrodziejstwa obecnego ustroju, których ich – pożal się Boże – własność prywatna nie osłania w najmniejszym stopniu przed tyranią wielkiego kapitału? Czytaj dalej

Józef Kaźmierczak: 1918 rok w Częstochowie (w dwudziestolecie wyzwolenia Polski) [1939]

renato-guttuso-12-stw2

Nie zapomnę nigdy tych radosnych chwil, gdy z bronią na plecach wkraczaliśmy do Rakowa, jako żołnierze rewolucji, niosąc wolność i niepodległość ojczyzny. Gdy wkraczaliśmy do Rakowa, do tej twierdzy rewolucyjnej, w której każdy dom był większą czy mniejszą pamiątką historyczną, gdzie czerwony sztandar promieniował na całą okolicę z kominów fabrycznych na każdego pierwszego maja, gdzie w biały dzień odbywały się nielegalne zebrania, liczące nieraz do 300 osób (konferencje partyjne), gdzie Polska Partia Socjalistyczna miała zawsze silne oparcie i zasięg bojowników, z bronią w ręku piątkami wykonujących niejeden śmiały i bohaterski czyn terrorystyczny, to zdawało mi się, że nie idę, lecz płynę, że wszystko, co jest na ziemi, jest takie piękne i wszystko się razem ze mną cieszy, śmieje i wiwatuje na cześć wielkiej zdobyczy, jaką jest niepodległość narodu. Lecz wszystkie te uczucia nie były snem i przeistoczyły się w prawdziwą rzeczywistość, gdyż w chwili, gdy wkroczyliśmy na teren kolonii domów fabrycznych, zamieszkałych przez robotników (a była to godzina 4 rano), otwierały się okna i kobiety, wyrywając kwiaty z doniczek, obrzucały maszerujący zbrojny oddział rewolucyjny. A myśmy dziarsko i nie odczuwając zmęczenia na całe gardło śpiewali pieśni rewolucyjne i żołnierskie. Czytaj dalej

M. Raczyński: Na widnokręgu wyborczym [1928]

zrzut-ekranu-2016-10-19-20-19-43

Zgrupowana reakcja w bloku prorządowym (Wiślicki, Sapieha, Radziwiłł, Stecki i cały legion innych), przedstawiciele wielkiego kapitału i obszarnictwa, zdecydowani wrogowie demokracji, ciemiężyciele i wyzyskiwacze klasy robotniczej, aby oszukać lud miasta i wsi, w akcji wyborczej rzucają hasło kontroli nad przemysłem i produkcją. Czyż nie jest to obłudą i nikczemnością, że ci, którzy gnębią lud pracujący, którzy go wyzyskują, którzy w pogoni za bogaceniem się zepchnęli robotnika na dno nędzy, którzy przez stałe podnoszenie cen na swoje produkty wytworzyli stan chronicznego bezrobocia, dziś gdy potrzeba im głosów dla zdobycia mandatów, dają obietnice kontroli źródeł, z których płynie bogactwo do ich kas. Gdy posłowie socjalistyczni w poprzednim sejmie zgłosili wniosek o kontrolę nad produkcją, ci panowie podnieśli wrzawę, że to bolszewizm i zagrozili w razie uchwalenia wniosku, konsekwencjami w postaci unieruchomienia fabryk. A postulaty o ubezpieczeniu na wypadek starości, kalectwa, śmierci itp. w ustach kapitalisty i obszarnika wyzyskiwaczy, toć przecież urąganie dzisiejszej doli robotniczej, to ohydne kłamstwo i demagogia, bowiem nikt inny, jak tylko panowie Wiśliccy w Sejmie zwalczali ubezpieczenia społeczne. Idąc do wyborów pod hasłem współpracy z marszałkiem Piłsudskim burżuazja chce uśpić czujność klasy robotniczej, aby dostawszy się do sejmu, zadać cios zdobyczom socjalnym i jak za dawnych „dobrych czasów” pod rządami caryzmu gnębić robotnika. Prowadzona w tym kierunku agitacja ze strony bloku (czytaj: czwartej brygady) musi być należycie ocenioną ze strony społeczeństwa, a szczególnie klasy robotniczej. Ostatnio jesteśmy świadkami bałamutnej agitacji za jedynką uprawianej w kinoteatrach przed wyświetlanie obrazów o dobrodziejstwach, jakie spłynęły na ludzi pracy dzięki rządowi pomajowemu. Pokazuje się kominy kopalń węglowych, które blokowcy nazywają bogactwem narodu i dlatego każą głosować na listę numer jeden. I nie do pomyślenia, aby uprawiający agitację za pomocą filmów mieli czoło nazywać to bogactwem narodu, gdy robotnik pracując w podziemiach węglowych mrze z głodu, gdy na każdym kroku czyha na niego straszna śmierć, gdy pracując w pocie czoła dobywa ostatka sił i nie ma żadnego zapewnienia na starość, gdy niemoc go owładnie, a wyczerpanego fizycznie rzuca się na pastwę losu. Czy bogactwa baronów węglowych nazywacie panowie z jedynki bogactwem narodu? Czytaj dalej

Centralny Komitet Wykonawczy Polskiej Partii Socjalistycznej: Odezwa pierwszomajowa z 9 kwietnia 1922 r. [1922]

22

Lud pracujący Polski musi ze szczególną siłą rzucić rękawicę ponoszącej się u nas reakcji. Dąży ona coraz zuchwalej do wzięcia w swoje ręce niepodzielnej władzy – do wzmocnienia i utrwalenia rządów ciemnoty klerykalnej, ucisku mniejszości narodowych, niczym nieskrępowanego wyzysku paskarskiego. Reakcja dąży do obalenia 8-godzinnego dnia pracy, kas chorych, do pozbawienia robotników prawa strajku, knuje stany wyjątkowe, drwi z podstawowych swobód obywatelskich. Sztandar nasz jest sztandarem wszystkich wyzyskiwanych. Żądania nasze wyrażają potrzeby wszystkich ludzi pracy: robotników miejskich i wiejskich, inteligencji pracującej, włościan małorolnych. Wzywamy więc wszystkich ludzi pracy, aby 1 maja przyłączyli się do szeregów socjalistycznych, aby stanęli pod dumnym znakiem wyzwolenia pracującej Ludzkości. Niech dzień 1 maja będzie dniem łączności wszystkich ludzi pracy w imię wspólnego frontu walki klasowej w szeregach Polskiej Partii Socjalistycznej. Czytaj dalej