Adam Próchnik: Walka na ratuszu [1939]

New-Site-Local-Resources

Klasy posiadające, gdy mają przewagę w samorządzie, czy to dzięki pomyślnym dla nich wyborom, czy to dzięki rządom komisarycznym, przeprowadzają tam swoją, ściśle określoną, klasową politykę. Miasto, które jest rezultatem takiej polityki, jest w całej pełni miastem przywilejów. Posiada dzielnice luksusowe i rozległe, gęsto zaludnione i zamieszkane. Ma inne bruki dla ludności zamożnej i inne dla ubogiej, ma więcej powietrza i zieleni dla wielkich tego świata niż dla nadwyrężonych ciężką pracą piersi robotniczych, ma wspaniałe mieszkania dla bogatych i nie ma mieszkań dla ludzi pracy. Jeżeli to nie jest polityką klasową, polityką, która skamieniała w brukach, ulicach i gmachach miast naszych, to nie ma w ogóle polityki. Tej polityce masa pracująca musi przeciwstawić swoją politykę, politykę sprawiedliwości społecznej, pod hasłem: miasto, kultura, piękno są dla wszystkich! Czytaj dalej

„Gazeta Ludowa”: Nowy pomysł rządu carskiego [1903]

anti-semitism

To, co się stało w Kiszyniowie, na długo zepsuło tam wszelką walkę z rządem. Nie można więc wątpić, że rząd zechce i u nas wywołać coś podobnego, ażeby osłabić wszystkich tych, którzy walczą z rządem. Już przed 1 maja, kiedy robotnicy-socjaliści gotowali się do uroczystego obchodzenia swego święta, rząd puszczał pogłoski o gotujących się rozruchach przeciwko Żydom. Tak było w Warszawie i w Wilnie, w Kownie i w Lublinie, w Łodzi i w Radomiu. Ale nie udało się rządowi carskiemu wywołać u nas tego, co zamierzał. Nasz robotnik rozumie już, że jego wrogiem, że głównym wrogiem całego narodu polskiego jest carat, rząd carski, że z nim musi walczyć przede wszystkim. Ale że się rządowi nie udało wykonać swego zamiaru na razie, z tego nie wynika, aby nie chciał on powtórzyć prób takich kiedy indziej. Miejmy się więc na baczności, tłumaczmy ciemnym i nierozumnym, dla kogo pożądane są rozruchy przeciwko Żydom, kto je wywołuje i w jakim celu. Gdyby rządowi udało się gdzie u nas wywołać rozruchy przeciwko Żydom, obowiązkiem każdego uczciwego człowieka, każdego nieprzyjaciela caratu, jest powstrzymać, chociażby przemocą i gwałtem, nierozumnych ludzi, nieświadomie pomagających naszemu najstraszniejszemu wrogowi – rządowi carskiemu – i bronić napastowanych Żydów, chociażby z narażeniem własnego życia. Czytaj dalej

Mieczysław Braun: Maski antysemityzmu i jego istota [1938]

mem-diksztajn2

Ile epok i krajów, ile swoistych warunków życia, tyle masek, w których zjawia się wiecznie ten sam antysemityzm. Jaka jest jego istota, jego prawdziwa twarz? Przecież posługuje się rozmaitymi metodami i używa różnych haseł: raz zwalcza Żydów dlatego, że są innej religii, a raz, że są innej rasy; raz, że są niebezpieczni dla caratu, raz, że są wrogami republiki; że zajmują się handlem i unikają pracy, że przenikają od różnych zawodów i porzucają handel; że nie dają się zasymilować kulturalnie, że zagrażają kulturze, zajmując w niej znaczące pozycje. Zarzuty stawiane Żydom wykluczają się wzajemnie: jednocześnie oskarża się ich o sprzyjanie komunizmowi i kapitalizmowi, o popieranie rządu przeciw ludowi i o podburzanie ludu przeciw rządowi, o obojętność dla spraw publicznych kraju i o chęć zagarnięcia szerokich wpływów, o tchórzostwo i o bezwzględność w walce, o sprzedajność i o uporczywe trwanie przy żydostwie. Paradoksalne argumenty kłócą się z logiką, z życiem i ze sobą, ale oparty na nich antysemityzm trwa i rozwija się, nie gardząc absurdalnym argumentem, obłudnym hasłem i przewrotnym wymysłem. Czytaj dalej

Kazimiera Muszałówna: Klimat antysemicki [1936]

6

Oto są czynniki, na których ruch antysemicki wyrasta i rozwija się, a przyznać trzeba – w chwili obecnej w Polsce na czynnikach tych nie zbywa. Na tle obrazu Europy powojennej kraj nasz ustanowił i nieprzerwanie dzierży tragiczny rekord nędzy, bezrobocia i upadku oświaty. Linia podziału pomiędzy szerokimi masami społeczeństwa, wydanymi na wszystkie głody ciała i na wszystkie niedostatki kultury, a niewielką grupą klasy posiadającej i warstwy rządzącej, ta linia podziału przebiega coraz ostrzej i głębiej. Dzień każdy pogrąża nas w chaos coraz większy, w nędzę coraz dotkliwszą, w ciemnotę coraz bardziej ślepą. Siła natarcia dołów społecznych na istniejący ustrój krzywdy rośnie samorzutnie. Objawy niezadowolenia i gniewu, rozpaczy i buntu, niebezpiecznie uderzają w tych, którzy – mimo zasłony państwowo-twórczych haseł – bronią we własnym tylko interesie istniejącego stanu rzeczy. Ten wrzący ferment dołów, ten gotowy do wystrzału pocisk gniewu i buntu, pragną wykorzystać na swój rachunek karierowicze władzy. Zaciśniętą pięścią wskazują Żydów: oto jedyni wrogowie, sprawcy wszystkiego zła w życiu polskim. Wystarczy wypędzić Żydów, na opróżnione przez nich stanowiska i posady wsadzić pełnokrwistych Polaków i oto już wystarczy, żeby było dobrze. To niechlujne kłamstwo nie kusi się nawet o wytłumaczenie, dlaczego to wraz z wypędzeniem Żydów miałaby zniknąć zbrodnicza działalność karteli, głodowe płace, niszczenie zdobytych praw robotniczych i konflikt pomiędzy światem kapitału a światem pracy, zaostrzający się we wszystkich państwach kapitalistycznych niezależnie od procentu obywateli-Żydów. Czytaj dalej

Józef Litauer: Endecja przyczyną wpływów komunistycznych wśród Żydów [1936]

80c473c147d3

Dlatego też, gdy sądy nasze sądzą Żydów komunistów, to zawsze uważam, że obok nich na ławie oskarżonych powinni zasiadać i ci, którzy Żydów tych do partii komunistycznej skierowali: endecy, oenerowcy i w ogóle wszelkiego koloru nacjonaliści i antysemici, a jako główni sprawcy znacznie surowiej od owych Żydów powinni być ukarani. „Ty rękę karaj, nie ślepy miecz!”. Zrównajcie Żydów w prawach z pozostałą ludnością, otwórzcie przed nimi na równi z wszystkimi wszystkie możliwości życiowe, zrzućcie z nich ciężar obywatelstwa drugiego rzędu, odprujcie z odzieży ich żółtą łatę, znieście jednym słowem naprawdę getto moralne i fizyczne, a przyczynicie się najlepiej do osłabienia komunizmu w Polsce, do wyparcia Żydów z jego szeregów. Zjawiska życiowe należy zmieniać przez walkę z ich przyczynami. Aby zwalczyć zaś komunizm wśród Żydów, należy najpierw zwalczyć jego wychowawców: nacjonalistów. Walka z „żydokomuną” to walka z nacjonalizmem, szowinizmem, faszyzmem i antysemityzmem. Czytaj dalej

A. Winkiel: Handel „narodowy” [1936]

1

Stronnictwo Narodowe (endecy) wjechało do wsi na koniku „odżydzenia” i „unarodowienia” handlu. Gazety endeckie, których jest moc, a które masowo są rozrzucane po wsiach, wmawiają w chłopa, że tylko „unarodowienie” handlu, to znaczy usunięcie Żyda, da nam gwarancje zlikwidowania wyzysku, stosowanego przez pośredników-Żydów. Nie ma artykułu w takiej gazecie, by nie było pisane o „kwestii żydowskiej”, by nie namawiano do „bicia Żyda” i przepędzania go ze wsi. Stronnictwo Narodowe w znacznej mierze rekrutuje się z drobnomieszczańskiego elementu, który walczy o swój tylko interes i chce wyprzeć dotychczasowego Żyda-wyzyskiwacza z handlu, aby objąć po nim spadek i samemu wyzyskiwać chłopów. A jeśli chodzi o chłopów, o wieś, to nie kierują się narodowcy interesem mas i wcale nie mają zamiaru poprawiać ich bytu. Wobec chłopa przeciwżydowskie hasła mają być sposobem do odwrócenia jego uwagi od rzeczywistych przyczyn zła i wyzysku przez kapitał „narodowy” i ten „masoński” międzynarodowy. Bo co zasadniczo się zmieni, gdy na miejsce Żyda- pośrednika przyjdzie pośrednik-Polak? Czy w tej chwili nie mamy sporej ilości handlarzy polskich? Czyż nasz „brat” Polak zadowala się mniejszym zarobkiem? Tak samo zdziera skórę. Czytaj dalej

Stefan Czarnowski: Zajścia antysemickie w szkołach wyższych [1936]

1

Normalne funkcjonowanie nieomal wszystkich szkół akademickich w Polsce jest zakłócane wybuchającymi to tu, to tam zaburzeniami antysemickimi o charakterze bardzo brutalnym, uwłaczającym zarówno godności nauki, jak tych, którzy winni być tejże nauki szerzycielami – ciała profesorskiego i władz akademickich. Pomijamy kwestię, czy zaburzenia te uwłaczają również godności ich sprawców; wątpimy bowiem w to, czy młodzieńcy napadający znienacka w kilku na jednego, okładający bezbronnych – nie wyłączając kobiet – laskami, kastetami i schowanymi w teczkach odważnikami, kopiący i depczący obalonych, urządzający prawdziwe polowanie na ludzi po podwórzach, korytarzach i pracowniach uczelni – wątpimy w to, by wyobrażenia ich o godności własnej odpowiadały ogólnie uznanym w tym świecie, który sam siebie nazywa cywilizowanym. Czytaj dalej

Wiesław Wohnout: Prawdziwi Polacy [1946]

1

To było regułą. Na pomoc od Adolfa mógł liczyć każdy z nas. Bez względu oczywiście na różnice poglądów. O! – chociażby ja. Małoż to razy skakaliśmy sobie z pazurami do oczu, zwłaszcza za moich poznańskich czasów… Pomagał oczywiście ten wojujący antysemita także kolegom Żydom. Sam, jak wiadomo, majątku żadnego nie posiadał, mógł więc jedynie pomoc „organizować”, czyli, mówiąc po prostu, wyżebrywać ją. Patrzyłem na niezmordowane wędrówki Adolfa. Starczym, plączącym się już nieraz krokiem, chodził tak od drzwi do drzwi, od klamki do klamki. Widziałem, jak wspinając się na III czy IV piętro (windy w Warszawie z reguły nie były czynne, a tam, w urzędach, gdzie były czynne, używanie ich nie było dozwolone Polakom) – zatacza się i łapie za serce. Pomimo to wydeptywał dalej przedpokoje w K.K.O. miasta Warszawy i powiatu warszawskiego, na Traugutta i Jasnej… – w bankach, spółdzielniach i spółkach, a także u co zamożniejszych burżujów o endeckiej przeszłości, wyżebrując pożyczki wekslowe i bezzwrotne zapomogi dla młodszych kolegów: prawicowców, lewicowców, klerykałów, wolnomyślicieli, katolików, przechrztów i Żydów. Czytaj dalej

Szymon Diksztajn: Hajże na Żydów! [1882]

1 (2)

Czy myślicie, że we Włoszech, gdzie Żyda ledwo na lekarstwo znajdziesz, robotnikom lub rzemieślnikom lżej żyć niż u nas? Albo znowuż, czy w Irlandii, gdzie Żydów nie ma wcale, wieśniak mniejszą znosi nędzę i prześladowanie niż w naszym kraju? Gdzież tam! Wcale nie! Tak samo tam się dzieje jak z nami… A wiecież, czemu? Oto dlatego, że ciężko i trudno żyć nam nie dlatego, że nas gniecie lub oszukuje ten lub inny człowiek – Żyd, Niemiec, Moskal czy swój, ale dlatego, że nas przygniata cały dzisiejszy porządek. A ten porządek wszędzie jest ten sam, czy u nas w Polsce, gdzie Żydów wiele, czy w Irlandii, gdzie ich wcale nie ma. Kto więc chce, aby ludziom naprawdę lepiej było na świecie, kto chce sobie i innym cierpiącym dziś biedę rzeczywiście ulżyć – ten musi nie Żydów zabijać i rabować, ale starać się cały dzisiejszy porządek społeczny odmienić. Tak też powinni robić robotnicy godność swoją szanujący i rozumiejący dobrze swój interes – tak to powinni postępować robotnicy-socjaliści… Dla nich wszystko jedno, czy ich „pan” nazywa się Icek Moszkowicz, czy Gottlieb Szulce, czy Cegielski – oni żadnych panów nie chcą i kwita! Czytaj dalej

Mojżesz Kaufman (Mojsie Mezryczer): Początki roboty żydowskiej PPS [1933]

qwqf[1]

Naród polski spłaca dziś zarówno poległym, jak i przy życiu pozostałym bojownikom o wolność swój moralny dług. Byłoby jednak wielką niesprawiedliwością, gdyby w historii polskiego ruchu wolnościowego przemilczano o znacznym udziale w nim żydowskiego robotnika. Do złotej księgi historii muszą być wpisani wszyscy bohaterzy bez różnicy pochodzenia, i przyszłe pokolenia w Polsce muszą wiedzieć o pionierach, którzy na „żydowskiej ulicy” rzucali pierwsze ziarnka idei niezawisłej Polski. Przyszłe pokolenia w Polsce muszą wiedzieć, jaką rolę odegrali pepeesowcy-Żydzi, którzy walczyli i cierpieli dla wyzwolenia klasy robotniczej i Polski. Czytaj dalej

Leon Kruczkowski: Antysemityzm kulturalny [1936]

1[1]

W warunkach polskich jest to zjawisko stosunkowo nowe. Aż do lat bezpośrednio powojennych w Polsce stwierdzić można całkowity niemal brak prądów antysemickich. Wręcz przeciwnie, jeżeli chodzi np. o literaturę, wskazać w niej można wielu pisarzy, których stosunek do Żydów miał wszelkie cechy jawnej życzliwości, nieraz wręcz żarliwej – od notorycznego „judofila” Mickiewicza do Konopnickiej, Orzeszkowej, Zapolskiej, Żeromskiego i licznych pomniejszych. Sprawiedliwość nakazuje stwierdzić, iż rzecznikami antysemityzmu „kulturalnego” są u nas (poza bardzo nielicznymi wyjątkami) przeważnie twórcy mierni, słabi, trzeciorzędni. Ci najgłośniej biadają nad rzekomym „zażydzeniem” polskiego życia kulturalnego, pragnąc w ten sposób własne beztalencie lub niedołęstwo duchowe przedstawić jako uciśnioną cnotę, jako ofiarę wrogiej konkurencji żydowskiej. Czytaj dalej

„Życie Robotnicze”: Brunatne koszule krajowego wyrobu [1933]

1[1]

Młodzież, która będąc z natury rzeczy bardziej bezkrytyczną i podatną demagogii „narodowo-rewolucyjnej”, dla której przyszłość przedstawia się w ciemnych kolorach wobec niemożności znalezienia pracy w mieście, a ludzkich warunków bytu na wsi – staje się rozsadnikiem polskiego hitleryzmu. Tą drogą, deprawując dusze młodych zoologiczną nienawiścią rasową, jednocześnie wsiąka „myśl” nacjonalistyczna w starsze pokolenia. W tym tkwi niebezpieczeństwo, gdyż tą samą metodą posługiwali się hitlerowcy. Tej akcji musimy przeciwstawić własną agitację uświadamiającą, że ratunkiem z obecnego kryzysu są nie mgliste frazesy endeckie, nie antysemityzm, ale gospodarcza przebudowa ustroju na nowych podstawach, ale tylko jak najszybsze obalenie panującej bezplanowości i zastąpienie jej planową gospodarką społeczną, ale tylko Rewolucja Społeczna. Czytaj dalej

Leon Wasilewski: Polska dla Polaków czy Polska dla wszystkich obywateli polskich? (sprawa mniejszości narodowych w Polsce) [1924]

1[2]

W ostatnich czasach bardzo często daje się słyszeć hasło „Polska dla Polaków”. Niejednemu też robotnikowi, który nie zastanowi się głębiej nad właściwym znaczeniem tego hasła, może się ono nawet spodobać. Istotnie, Polska jest państwem o charakterze polskim. Przeważająca większość ludności Rzeczypospolitej naszej jest polska. Polscy robotnicy i chłopi walczyli o niepodległość państwa i z zaborcami przed wojną, i z nawałą bolszewicką. Zdawałoby się więc, że hasło „Polska dla Polaków” jest zupełnie słuszne. Dla kogóż więc ma być państwo polskie, stworzone przez Polaków, jeśli nie dla nich? Otóż z hasłem „Polska dla Polaków” występują ciż sami ludzie, którzy zawsze i wszędzie zwalczają dążność klasy robotniczej do ustroju socjalistycznego i nawet do poprawy bytu warstw pracujących w obecnym ustroju kapitalistycznym. Hasło to głoszą narodowi demokraci i klerykałowie rozmaitych odcieni – ci sami, którzy nawołują do obalenia 8-godzinnego dnia pracy i innych zdobyczy proletariatu, zorganizowanego pod czerwonym sztandarem socjalizmu. Czytaj dalej

Wiktor Alter: Rasizm w praktyce [1939]

12

Hitleryzm jest śmiertelnym wrogiem Czechów, Polaków, Żydów i… wszystkich innych narodów, które historia i geografia umieściła na szlaku, wiodącym ku „germańskiej przestrzeni życiowej”. Zaś rasizm hitlerowski oznacza, że wobec tych wszystkich narodów hitleryzm zna jedną tylko skuteczną politykę: zniszczenie i unicestwienie. Pod tym względem hitleryzm różni się zasadniczo od klasycznego imperializmu. Ten ostatni dążył do podboju innych narodów, spychając je na niższe szczeble drabiny społecznej, bogacąc się ich kosztem, ale uznając ich prawo istnienia jako odrębnej osobowości narodowej. Imperializm dba nawet o podbite ludy, jak się dba o tanie źródło siły roboczej, zarówno dla przemysłu, jak i dla handlu. Inaczej hitleryzm. Tak zwanym „niższym” rasom odmawia on w ogóle prawa do życia w germańskiej „przestrzeni”. Nie chce ich mieć nawet jako żywe maszyny, produkujące nadwartości, nawet jako rezerwuar robotników i chłopów. Rasizm hitlerowski nie znosi odmienności narodowej w zasięgu swego bezpośredniego działania. Jednych wytępić, innych zasymilować – i koniec.
Dlatego też nie może być kompromisu między hitleryzmem a narodami, na które zagiął parol. Czytaj dalej

Adam Pragier: Śmierć Zygielbojma [1968]

1

Zygielbojm był przez całe życie rzecznikiem, doradcą i orędownikiem robotników żydowskich. Czuł się wciąż za nich odpowiedzialny, a zarazem bezradny wobec zagłady ludności żydowskiej. Docierał gdzie mógł, by znaleźć jakieś środki przeciwdziałania – nadaremnie. Obiecywano mu tylko w Labour Party i gdzie indziej, że po wojnie winni będą ukarani. Ale on przecie wiedział, że to nikogo nie ocali. Chciał jakimś rozpaczliwym krokiem poruszyć „sumienie świata” – które nie istnieje. Myślał o zbiorowym samobójstwie przywódców żydowskich przed drzwiami siedziby premiera brytyjskiego. Nie znalazł nikogo skłonnego do takiego czynu. Pamiętam, gdy mi mówił: „Dla mnie nie ma już miejsca w życiu. Ludzie, z którymi żyłem i pracowałem, giną i gdybym wrócił do Polski, już bym ich nie zastał. A poza Polską żyć nie mogę”. Tylko w Polsce wśród robotników żydowskich widział swoje miejsce. Czytaj dalej

Rozmowa ze Stefanią Sempołowską o getcie ławkowym [1937]

`[2]

Jeżeli to jest wspomnienie z przeszłości – to dzisiaj jestem świadkiem stosowania metod piętnastego wieku przez bandę uzbrojonych w pałki i żyletki młodzieńców noszących czapki uniwersyteckie. Ta banda zdobyła sobie u władz oświatowych prawo niedopuszczania kolegów innego pochodzenia do wspólnej nauki, a przynajmniej do oddzielenia się od niej określonymi miejscami. Czytaj dalej

Sprawozdanie Komitetu Centralnego Bundu w Polsce do przedstawicielstwa Bundu w Londynie za okres od 1 IX 1942 r. do 22 VI 1943 r.

`

Stanęliśmy wobec rzeczy wielkich, największych, jakie kiedykolwiek naród przeżywał. Ale w analizie i refleksjach na ten temat nie mogę nie podkreślić, że gromy, które w nas uderzyły, są rezultatem wojennego działania faszyzmu, jako prądu wybitnie reakcyjnego i kontrrewolucyjnego, że zatem nasze dawne stanowisko, nasz światopogląd znalazły potwierdzenie w smutnej rzeczywistości, która nas tak tragicznie dotknęła. Toteż jeśli sytuacja nasza narzuca nam zajmowanie się wyłącznie niemal odcinkiem żydowskim – i to czynimy z punktu widzenia całości społeczeństwa żydowskiego i harmonijnie zgodnie z naszym politycznym nastawieniem – to nie zapominamy o całokształcie sytuacji całej Polski i o Wolność walczących Ludów i uświadamiamy sobie, o co się bój na świecie toczy i dokąd zmierza. Ale zarazem wiemy – my, czynni tu w naszej partii – że najprawdopodobniej nie będziemy już mogli współdziałać z innymi bratnimi organizacjami w tworzeniu Zrębów Nowego Świata Pokoju i Sprawiedliwości Społecznej. I tego nam mocno żal. Mamy jednak świadomość, że choć społeczeństwo żydowskie zapłaciło haracz najpotężniejszy na rzecz powstania tego świata, a my w nim również – nie tylko liczbowo – spełniać będziemy naszą powinność nadal, do ostatniego tchu. Czytaj dalej

Władysława Chomsowa: Nowy posiew… [1959]

`

P. Ajnsztein w swej zaciekłości nie zdaje sobie prawdopodobnie sprawy z potworności zarzutu, jaki stawia chłopom polskim, jakoby „uważali Hitlera za narzędzie sprawiedliwości bożej”. Gdzie p. Ajnsztein ma dowody, potwierdzające takie oskarżenie? Chłopi, np. w Zamojszczyźnie przyłapani przez Niemców między innymi na ukrywaniu Żydów, krzyżowani byli na drzwiach własnych chałup i wraz z nimi żywcem paleni, kobiety wywożone były do obozów w Niemczech, a dzieci rozmieszczane po rodzinach niemieckich. Chłopi być może Żydów nie lubili, przecież we wszystkich krajach świata różne odłamy społeczeństwa niekoniecznie się kochają, ale chłopi polscy w swej masie nie byli aktywnymi antysemitami. W każdym razie na przestrzeni stuleci grupa osiadłych w Polsce Żydów, chroniona jej ustawodawstwem, rozrosła się do pokaźnej cyfry ludności. Dlaczego p. Ajnsztein nie wspomina o dziesiątkach tysięcy Żydów tzw. Litwaków, którzy za caratu ratowali się ucieczką do Polski; o setkach tysięcy Żydów, którzy porzucili Związek Sowiecki i szukali ocalenia w Polsce w okresie po pierwszej wojnie światowej; o dziesiątkach tysięcy Żydów niemieckich, którzy w okresie lat 1933-1937 w przerażeniu i panice przekraczali granicę polską, znajdując w Polsce bezpieczeństwo i opiekę; oraz o dziesiątkach tysięcy Żydów, dawnych obywateli polskich, którzy ciągną teraz ze Związku Sowieckiego do Polski jako repatrianci? Czytaj dalej

Adam Ciołkosz; PPS-WRN: Walka i zagłada Żydów polskich. W 25 rocznicę powstania w getcie warszawskim + Bohaterom cześć! [1968; 1943]

`

17 grudnia tegoż roku Raczyński przemawiał w języku angielskim przez radio z Londynu, we wzruszających słowach omawiając treść noty rządu polskiego, ogrom zbrodni niemieckich i ogrom żydowskiej tragedii. „Gdy myślę o mym własnym narodzie – mówił wtedy – masakrowanym, a mimo to zdolnym do takich czynów sprzeciwu i współczucia, jak zniszczenie przez robotników polskich części muru otaczającego getto w Warszawie, nie mogę oprzeć się myśli, jak mały jest ten potężny naród niemiecki i jak bezgraniczna jest jego hańba”. Tego samego dnia rządy europejskich państw sprzymierzonych wydały uroczystą deklarację, zapewniając, że zdecydowane są wypalić rozpalonym żelazem zło, które tak zaraża naród niemiecki. Wszystko – w czasie przyszłym, po wygraniu wojny, po zwycięstwie. Lecz do dnia zwycięstwa było jeszcze daleko! Nic nie mogło już zbawić Żydów polskich jako społeczności. Pozostała jeszcze tylko myśl: zginąć w walce – i taki cel walki zakreślała odezwa Żydowskiej Organizacji Bojowej z dnia 23 kwietnia 1943 roku do Polaków – żołnierzy wolności. Mówiła ona: „Możemy wszyscy zginąć w tej walce, lecz nie poddamy się”. Słowami tej odezwy, walka toczyła się o ludzki, społeczny i narodowy honor i wolność. Wedle relacji płk. Stanisława Webera z rozmowy z dowództwem Ż.O.B., celem organizacji była „walka z Niemcami, aby drogo sprzedać swe życie”. Ten cel został osiągnięty. Nic więcej w walce tej osiągnąć nie było można. Czytaj dalej

Halina Krahelska: Człowiek jest żywy… Trujące siły faszyzmu przeminą [1938]

`

Dziś chcę tu poruszyć sprawę tę pod jednym tylko kątem: właśnie stwierdzenie, że w Polsce, w postawie ludności Zbąszynia, przemówił tu żywy człowiek, przemówiła dusza ludzka: zasady prawdziwej etyki stosunku do człowieka, miłości bliźniego okazały się nietknięte, żywe, czynne. Jest to wielkie zadowolenie dla każdego prawdziwego patrioty, wielki tytuł do dobrze zrozumiałej dumy narodowej. Nasza ludność okazała wygnańcom nie tylko pomoc, ale i serce. W obliczu wielkiego nieszczęścia i nędzy wysiedlonych zamilkły, przestały działać trutki zoologiczne nacjonalizmu, zaszczepiane tak intensywnie do organizmów ludzkich za przykładem hitleryzmu. Żydzi nie spotkali się ze strony naszej ludności nie tylko z żadnym gestem brutalnym czy barbarzyńskim, żadnym obelżywym okrzykiem, ale doznali życzliwości, serdeczności, ciepła. To właśnie przemówiła Polska, Polska prawdziwa, Polska tolerancji, Polska tradycji humanitarnych. Ludność licząca sześć tysięcy mieszkańców i w tym tylko osiem rodzin żydowskich, samorzutnie, w najpierwszych godzinach rozlokowała w swych mieszkaniach parę tysięcy Żydów, zaopatrując małe dzieci żydowskie w ciepłą odzież, w żywność, dając im miejsce obok własnych dzieci. Czytaj dalej