Wiktor Alter

Rasizm w praktyce

[1939]

Krótka jeszcze historia „protektoratu” Czech i Moraw jest już wielce pouczająca jako ilustracja istoty teorii rasizmu i praktyki hitleryzmu.

Treść tej historii jest prosta: krucjata niemiecka przeciwko Czechom, mająca na celu zniszczenie narodu czeskiego i przekształcenie terenów czeskich w ziemię niemiecką. Uzasadnienie: Czechy i Morawy należą do „przestrzeni życiowej” Niemców. Innymi słowy: wyższa rasa germańska niweczy niższą rasę słowiańską.

Metody działania hitlerowców w „protektoracie”, zarówno polityczne, jak gospodarcze, są przejrzyste. Czesi w „protektoracie” zostali od pierwszej chwili uznani jako ludzie gorszej kategorii w porównaniu z zamieszkałymi tamże Niemcami. Ci ostatni mają wszelkie prawa obywateli Rzeszy, ci pierwsi – żadnych. Ci ostatni są panami, ci pierwsi – podwładnymi. Ci ostatni rządzą, ci pierwsi mają jedyne „prawo” słuchać.

No, a autonomia Czechów? Autonomia była od początku pomyślana na wzór samorządu murzynów w koloniach angielskich. Ale i ta koncepcja okazała się dla hitleryzmu zbyt liberalną. Toteż następuje obecnie stopniowa likwidacja tej autonomii. Każdy pretekst jest dobry dla przykręcenia śruby ucisku. To, co się stało w Kladnie, jest symptomatycznym początkiem całkowitego podporządkowania Czechów samowoli i widzimisię administracji hitlerowskiej. Tendencja jest wyraźna: trzeba stworzyć Czechom tak ciężkie warunki polityczne, by im obrzydzić pobyt we własnej ojczyźnie. Najbardziej uniżone płaszczenie się sprzedawczyków w rodzaju Hachy, Chwalkowsky’ego czy Gajdy nie zmienią tej zasadniczej tendencji. Bo hitleryzm nie uznaje kompromisów, póki wydaje mu się, że zbrodnie jego ujdą mu bezkarnie.

Odpowiednikiem tej presji politycznej jest polityka gospodarcza Rzeszy w „protektoracie”. Cała prasa donosi o głębokim kryzysie gospodarczym, wywołanym przez brak surowców dla przemysłu wszelkiego rodzaju. By zrozumieć prawdę kryjącą się pod tą niewinną formułką: brak surowców, trzeba zestawić z sytuacją gospodarczą Rzeszy.

Tę ostatnią charakteryzuje berliński Instytut Koniunktury w sposób następujący (biuletyn z 5 czerwca r. b.):

„…Wszystkie sprężyny maszyny produkcyjnej są natężone do ostatecznych granic. Brak rąk roboczych pogarsza się we wszystkich niemal dziedzinach… Wiosną 1938 Trzecia Rzesza (w dawnych granicach) liczyła 20 milionów robotników, czyli o 7 procent więcej niż w 1928-29. Od tego czasu ilość ta powiększyła się jeszcze o 1 300 000 osób, czyli że wszelkie rezerwy rąk roboczych są całkowicie wyczerpane. Poza tym coraz bardziej wzrasta ilość pracy, wymagana od każdego robotnika…

…Od jesieni 1938 produkcja przemysłowa w granicach dawnej Rzeszy znowu wzrosła o 9,7 procent. W porównaniu z r. 1932 produkcja przemysłowa Niemiec wzrosła z 8,3 do 13,3 procent całej produkcji światowej…”.

Więc zjawisko wręcz odwrotne niż w „protektoracie”. Tu rozpędzone koło produkcji i brak rąk roboczych, tam – zastój w produkcji i nadmiar rąk roboczych. Ta przeciwstawność nie jest przypadkowa. Została stworzona, by… zmusić Czechów do przesiedlenia się w głąb Niemiec, by ułatwić kolonizację Czech i Moraw przez Niemców.

Czy plany zgermanizowania czeskich obszarów powiodą się? Wobec nowych metod stosowanych przez hitleryzm nie można powoływać się na przykłady historii. I chociaż Czesi coraz wyraźniej poczynają rozumieć, co oznacza dla nich jarzmo hitlerowskie, to jednakże nie jest pewnym, że potrafią oprzeć się brutalnemu naciskowi. Najprawdopodobniej wynik ostateczny tej walki zależeć będzie od… czasu. Bo przecież antyczeska polityka obliczona jest na dłuższą metę.

***

Ta sama eksterminacyjna polityka jest stosowana w Trzeciej Rzeszy wobec zamieszkujących tam Polaków. Pisma rozwodziły się już szeroko nad bezwzględną germanizacją niemieckich Polaków, ostatnio w związku z przeprowadzonym spisem ludności.

Dosadnie charakteryzuje nastawienie hitlerowców popularne obecnie w Gdańsku i w Niemczech hasło:

„Polacy to są biali Żydzi i damy sobie z nimi radę tak samo, jakeśmy sobie dali z czarnymi Żydami”.

Nazwanie Polaków „białymi Żydami” ma być oczywiście w ustach hitlerowca obelgą i stanowić miarę pogardy, jaką hitleryzm stara się wzbudzić śród ludności niemieckiej wobec Polaków.

Obiektywnie natomiast termin ten zdradza prawdziwy stosunek hitleryzmu do narodów słowiańskich, zajmujących „przypadkowo” „przestrzeń życiową” rasy germańskiej. Zapowiada walkę mającą na celu zniszczenie Polaków, prowadzoną równie brutalnie i bezwzględnie jak ich krucjata wobec Żydów.

Być może, że metody będą inne. Bo przecież Żydów jest kilkaset tysięcy – Polaków kilkadziesiąt milionów. Ale to nie zmienia istoty zagadnienia. Przecież żaden Czech nie pogodzi się z uciskiem swego narodu przez Hitlerię tylko dlatego, że Żydów traktuje się tam jeszcze okrutniej. Taka „pociecha” przystoi najwyżej – niewolnikom.

***

Hitleryzm jest śmiertelnym wrogiem Czechów, Polaków, Żydów i… wszystkich innych narodów, które historia i geografia umieściła na szlaku, wiodącym ku „germańskiej przestrzeni życiowej”. Zaś rasizm hitlerowski oznacza, że wobec tych wszystkich narodów hitleryzm zna jedną tylko skuteczną politykę: zniszczenie i unicestwienie.

Pod tym względem hitleryzm różni się zasadniczo od klasycznego imperializmu. Ten ostatni dążył do podboju innych narodów, spychając je na niższe szczeble drabiny społecznej, bogacąc się ich kosztem, ale uznając ich prawo istnienia jako odrębnej osobowości narodowej. Imperializm dba nawet o podbite ludy, jak się dba o tanie źródło siły roboczej, zarówno dla przemysłu, jak i dla handlu.

Inaczej hitleryzm. Tak zwanym „niższym” rasom odmawia on w ogóle prawa do życia w germańskiej „przestrzeni”. Nie chce ich mieć nawet jako żywe maszyny, produkujące nadwartości, nawet jako rezerwuar robotników i chłopów. Rasizm hitlerowski nie znosi odmienności narodowej w zasięgu swego bezpośredniego działania. Jednych wytępić, innych zasymilować – i koniec.

Dlatego też nie może być kompromisu między hitleryzmem a narodami, na które zagiął parol. Polityka przymierza z Trzecią Rzeszą nie daje tym narodom żadnej gwarancji bezpieczeństwa. Wprost przeciwnie, oddaje je dobrowolnie w ręce wroga, który rozumie „przymierze” jako podporządkowanie się jego woli (Słowacja, Czechy Hachy, a teraz… Węgry). Gdy następuje właściwa chwila, Hitler przedstawia słony rachunek za swą przyjaźń…

Jeśli polityka przymierza nie jest ratunkiem, to pozostaje polityka oporu, polityka walki. Ale warunkiem zwycięstwa w tej walce jest zarówno zrozumienie jej podstawowego zadania, jak i możność ujęcia inicjatywy w swe ręce.

Zadanie to jest tylko jedno: zniszczenie hitleryzmu. Ujęcie zaś inicjatywy w swe ręce oznacza czynną mobilizację wszystkich sił duchowych i materialnych, zdolnych i chętnych do walki z hitleryzmem.

Oznacza to w pierwszym rzędzie ideologiczne przezwyciężenie hitleryzmu – we wszystkich jego odmianach – w społeczeństwie tych narodów, którym hitleryzm zagraża.

Gdyż wolność i niepodległość tych narodów może być zapewniona tylko przez trwałą klęskę hitleryzmu. A klęska ta może być trwała wtedy, gdy będzie klęską nie tylko organizacyjną, ale również ideologiczną.

Wiktor Alter
___________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w dwutygodniku „Nowe Życie” nr 12(91)/1939, 30 czerwca 1939 r. Było to czasopismo związane z żydowską socjalistyczną partią Bund, choć na jego łamach gościli także działacze PPS.

Wiktor Alter (1890-1943) – działacz i publicysta socjalistyczny. Urodził się w żydowskiej chasydzkiej rodzinie w Mławie. Ukończył w Belgii studia jako inżynier-mechanik. Po powrocie ze studiów do Polski zaangażował się mocniej niż dotychczas w działalność w żydowskiej partii socjalistycznej Bund (jej członkiem był od roku 1905), za co został aresztowany i zesłany na Syberię. Uciekł stamtąd najpierw do Belgii, a po wybuchu I wojny światowej do Wielkiej Brytanii, gdzie wstąpił do Labour Party. Po wybuchu rewolucji lutowej wyjechał do Rosji, w marcu 1917 r. jako członek Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich był autorem deklaracji opowiadającej się za prawem Polski do pełnej i bezwarunkowej niepodległości. W grudniu 1917 r. został członkiem Komitetu Centralnego Bundu. Po odzyskaniu niepodległości powrócił do Polski, kontynuując działalność polityczną w Bundzie, do którego głównych liderów należał obok Henryka Ehrlicha. Początkowo zwolennik współpracy partii socjalistycznych (Bundu i PPS) z komunistami, w miarę narastania terroru w ZSRR zmienił stanowisko i sprzeciwiał się forsowanej przez komunistów idei „frontów ludowych”, był także przeciwnikiem wstąpienia Bundu do Międzynarodówki Komunistycznej i przeforsował ideę przynależności partii do Międzynarodówki Socjalistycznej (wszedł w skład jej władz centralnych). W międzywojniu kilkakrotnie wybierany radnym Warszawy, w latach 1921-1939 był reprezentantem żydowskich socjalistów w Komisji Centralnej Związków Zawodowych. Od roku 1936 zasiadał wskutek wyborów w zarządzie warszawskiej Wyznaniowej Gminy Żydowskiej, z której próbowano go usunąć pod pretekstem, iż jako osoba krytyczna wobec tradycji żydowskiej nie dokonał obrzezania swego syna. Po wybuchu II wojny światowej znalazł się na terenach objętych okupacją sowiecką, 29 września 1939 aresztowało go NKWD. Został skazany na śmierć, karę zamieniono jednak na 10 lat więzienia. Po podpisaniu układu Sikorski – Majski objęła go amnestia. Wraz z Ehrlichem zostali zwolnieni na mocy pomysłu Berii, by objęli funkcje liderów Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego – było to uzależnione od ich zgody na współpracę z NKWD, jednak zaraz po uwolnieniu odmówili wszelkich kontaktów z sowiecką bezpieką. Zajęli się m.in. próbą wyjaśnienia sowieckiego mordu na polskich żołnierzach w Katyniu, Charkowie i Miednoje. 4 grudnia 1941 został wraz z Ehrlichem aresztowany przez NKWD, następnie przetrzymywany w więzieniu (towarzyszyły temu liczne protesty środowisk żydowskich, socjalistycznych i związkowych w państwach alianckich), a później zamordowany (data nie jest znana) – władze sowieckie w 1943 r. wydały komunikat, iż Alter został skazany na śmierć za „szpiegostwo na rzecz Hitlera”, co było oczywiście zarzutem całkowicie fałszywym. Jego symboliczny grób powstał w roku 1988 na cmentarzu żydowskim w Warszawie przy ul. Okopowej. W międzywojniu był bardzo aktywnym publicystą prasy socjalistycznej i związkowej oraz autorem kilku książek: „Socjalizm walczący”, „Gdy socjaliści przyjdą do władzy…”, „Jedność i plan”, „O problemie żydowskim w Polsce”, „Antysemityzm gospodarczy w świetle cyfr”, „Hiszpania w ogniu”, „Comment Réaliser Le Socialisme”, „Der emes vegn Palestine”, „Grund-printsipien fun der proletarisher kooperatsye”, „Człowiek w społeczeństwie”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *