Adam Ciołkosz: Zgon Teodora (o Adamie Rysiewiczu) [1964]

a9d0189e2eed61546046a250acb64ca0

W pracę organizacyjną wkładał całe swe serce. On był pierwszym komendantem Gwardii Ludowej WRN, których strzały w oprawców hitlerowskich budziły otuchę wśród mieszkańców Krakowa. Ukochanym jego dzieckiem były Socjalistyczne Bataliony Śmierci. Z jego inicjatywy powstały, z zadaniami dywersji i sabotażu. On je organizował i był ich komendantem do chwili śmierci. Drugi odcinek, którego był jednym z współtwórców i dużo mu poświęcił pracy, to akcja pomocy więźniom obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Sam dowodził poszczególnymi akcjami, związanymi z tą pomocą. Pracował nad planem, aby w odpowiednio ku temu wybranym momencie przez równoczesne uderzenie od zewnątrz i powstanie wewnątrz obozu uratować od zagłady więźniów Oświęcimia. Jego głównie wysiłkiem i pracą zorganizowano i prowadzano akcję pomocy dla więźniów obozów hitlerowskich. Już z końcem 1941 powstała sieć systematycznej, zorganizowanej łączności pomiędzy więźniami pepesowcami w Oświęcimiu a kierownictwem okręgowym WRN w Krakowie. Grypsy miały początkowo charakter informacyjny. Na jesieni 1942 do Brzeszcz, starej i twardej twierdzy PPS, przybył Teodor, by omówić z tamtejszymi górnikami sprawę utworzenia organizacji przerzutowej i pomocowej dla obozu w Oświęcimiu. Omówił również sprawę ucieczek z obozu.W chwili śmierci Teodor liczył lat 26. Jego zgon okrył ciężką żałobą podziemny ruch całej organizacji WRN, która zresztą w tym właśnie czasie powróciła do dawnej nazwy PPS. Płakał też nad tym grobem młodego bojowca cały Kraków. Czytaj dalej

Konrad Świerczyński: Wspomnienie o Boruchu Szulmanie [1920]

radical-politics

Znów przyszła jesień 1906 r. W ubogim mieszkaniu krawca chałupnika Szulmana, zgarbieni na robotą siedzi on wraz z synem. Siedzą zapatrzeni w robotę, a ręce uzbrojone w igły szybko automatycznie to dotykają igłą materiału, to odrzucane w bok wloką za igłą nitkę. Naraz chłopiec przerwał milczenie – Tate, ja muszę iść, ja mam ważny interes do załatwienia. Ojciec spojrzał na niego z troską w oczach – wiedział, że syn jego został wchłonięty w nurt rewolucji, wiedział że z nurtu tego nie wszyscy wychodzą żywi. Ojciec opuścił ręce na robotę i wodził oczami za synem ubierającym się w długi żydowski chałat i płytką czapeczkę z malutkim daszkiem, był to strój, który syn przywdziewał tylko w tym wypadku, kiedy wypadało zamaskować swą działalność rewolucyjną. Ubrany w powszednie noszącą odzież Żyd, a zwłaszcza młody, zdradzał postępowe przekonania i zwracał na siebie uwagę policji. – Boruch, wracaj prędko, bo sabas się zbliża i niedługo świeczki zapalimy – lecz właściwie nie o tradycję sabasu mu chodziło, lecz to, że chodzenie po ulicach miasta wieczorem jest niebezpieczne. Represje stanu wojennego wieczorem w nocy potęgują się. Wzmocnione patrole policyjne i wojskowe krążą gęsto po ulicach, masakrują i aresztują przechodniów. To wywołuje reakcję rewolucjonistów – często grzmią strzały, padają zabici i ranni. Ojciec nie chce o tym mówić Boruchowi, by „nie wywoływać wilka z lasu”, więc powtarza jeszcze raz: pamiętaj o sabasie. Boruch spojrzał czule na ojca, rozumiał jego obawę i już na progu krzyknął wesoło, by rozwiać ponurą troskę ojca: A gite sabes Tate – i znikł za drzwiami. Daremnie ojciec Szulman oczekiwał z „kuglem” syna Borucha Szulmana. Wyrokiem sądu wojennego ciężko ranny i torturowany przy śledztwie Boruch zostaje skazany na karę śmierci przez powieszenie i ginie na szubienicy na stokach cytadeli. Ten młody żydowski robotnik swym bohaterskim czynem i śmiercią męczeńską dowiódł jak silna więź łączy proletariat mimo różnicy rasy, nacji i wierzenia. Czytaj dalej

„Robotnik”: Pamięci bohatera [1906]

Szulman

Jako Żyd, jako robotnik, Szulman należał do tych, co od młodości przechodzą wielką szkołę niewoli i nędzy. Wokół siebie widział poczerniałe twarze, ginące od głodu i wilgoci suteren dzieci, widział jak powoli umierali od nadmiaru pracy wszyscy wokół niego. A gdy dorósł, gdy począł tęsknić i szukać odpowiedzi na dręczące go pytania, ujrzał jak każdy policyjny stupajka bezkarnie lży i znieważa ludzi… Nieraz widział, jak katowano ludzi za głębsze westchnienie do upragnionej wolności, słyszał ich jęki, słyszał smutną opowieść o ich mękach i torturach. I słysząc i widząc to, uczył się żyć, uczył się nienawidzić. Znienawidził okrutnych dręczycieli, znienawidził krzywdzący ustrój, znienawidził wszystkich, co biernie patrzyli na podłość i okrucieństwa. Lecz nienawiść młodego, szlachetnego serca to tylko wypływ miłości. Patrząc na tysiączne ofiary przemocy i wyzysku, pokochał te zastępy poniewieranych, wyzyskiwanych i ciemiężonych, i dla nich począł szukać prawdy i sprawiedliwości. A skoro poznał dobrą nowinę socjalistyczną, całą duszą, całym swym miłującym i nienawidzącym jestestwem przystąpił do pracy. Uwierzył, że ucisk i poniewierka muszą się skończyć, że proletariat łącznym natarciem zerwie okowy i przyśpieszy zwycięstwo prawdy i sprawiedliwości. Jako Żyd i jako robotnik wierzył on, że wszyscy ci, których łączy wspólna krzywda i wspólna praca muszą iść razem. Wstąpił do PPS i w jej szeregach w ciągu dwóch lat pracował. Czytaj dalej

Adam Próchnik: Walka na ratuszu [1939]

New-Site-Local-Resources

Klasy posiadające, gdy mają przewagę w samorządzie, czy to dzięki pomyślnym dla nich wyborom, czy to dzięki rządom komisarycznym, przeprowadzają tam swoją, ściśle określoną, klasową politykę. Miasto, które jest rezultatem takiej polityki, jest w całej pełni miastem przywilejów. Posiada dzielnice luksusowe i rozległe, gęsto zaludnione i zamieszkane. Ma inne bruki dla ludności zamożnej i inne dla ubogiej, ma więcej powietrza i zieleni dla wielkich tego świata niż dla nadwyrężonych ciężką pracą piersi robotniczych, ma wspaniałe mieszkania dla bogatych i nie ma mieszkań dla ludzi pracy. Jeżeli to nie jest polityką klasową, polityką, która skamieniała w brukach, ulicach i gmachach miast naszych, to nie ma w ogóle polityki. Tej polityce masa pracująca musi przeciwstawić swoją politykę, politykę sprawiedliwości społecznej, pod hasłem: miasto, kultura, piękno są dla wszystkich! Czytaj dalej

Tadeusz Szturm de Sztrem: Rewolucja polska [1918]

rev-09

Zaledwie rok nas dzieli od tej chwili, gdy usłyszeliśmy pierwsze gromy zwiastujące, że pod pokrywą przemocy kapitału dojrzewają już przeobrażenia dziejowe, wzbierają potężne masy ludowe w wielkim gniewie za przepełnioną miarę zbrodni kapitalizmu. Zaledwie rok minął od chwili, gdyśmy usłyszeli ze strony dokonywujących się już zmian historycznych pierwszy apel, którego treścią – wytężyć całą swą moc twórczą, na jaką stać nas, całe swoje męstwo dojrzałej myśli współczesnej, którą byśmy potrafili potęgę gniewu ludowego przemienić w świadomość dziejową, władną uczynić z ludzkości systemat spójnych organizmów pracy, dość silną, aby przerwać już niegodną dorobków współczesnej kultury europejskiej fatalność wypadków historycznych. Chodzi tu o męstwo niebywałe: o dyktaturę myśli dojrzałej nad życiem. Wyboru dziś nie ma. Albo powolne dogasanie ognisk kultury współczesnej pod gruzami walącego się kapitalizmu – albo jej szczyt, którego znakiem wyzwolenie ludzkości i człowieka. Wszak w zaraniu współczesnej myśli socjalistycznej tkwiło już przewidywanie tego momentu, gdzie człowiek dojdzie szczytów swej dojrzałości właśnie w chwili powszechnego kataklizmu. Przeciwpolską i przeciwspołeczną stała się świadomość klas posiadających, gdyż tak ją wychował rozwój wypadków historycznych w okresie porozbiorowym, gdyż zaborców przemoc była kręgosłupem, wokół którego rozkwitało życie naszych klas posiadających. Tylko ruch polskich klas pracujących jest dziś jedynym właściwym terenem, na którym odbywać się może walka o naszą samoistność. Tylko jego warunki mogły stworzyć podstawę do wychowania największego męstwa, jakim jest dla nas polski socjalizm. Czytaj dalej

Centralny Komitet Zagraniczny PPS: Odezwa 1-majowa [1982]

PPS zagranica 1982

W dziewięćdziesiątą rocznicę powstania Polskiej Partii Socjalistycznej, w dniu pierwszego maja nie będzie w kraju ani sztandarów PPS, ani flag „Solidarności”, ani mas robotniczych w radosnych pochodach, które dokumentowałyby, że Polska jest niepodległa, demokratyczna i socjalistyczna. Dyktatura komunistyczna cywilna i wojskowa, wbrew własnym obietnicom, terrorem i gwałtem przytłumiła wicher wolności w odradzającym się spontanicznie ruchu zawodowym „Solidarność”, ale nie wygasiła i nie wygasi aspiracji mas pracujących do samostanowienia o swoim losie w oparciu o historię i tradycje polskich ruchów demokratycznych. Czytaj dalej

Zygmunt Zaremba: 1 Maj 1939 roku

Zaremba

Zgodnie z wezwaniem PPS klasa robotnicza Polski chce nadać swemu świętu w tym roku szczególnie uroczysty charakter. Dlaczego? Przecież właśnie w tym roku z różnych stron usiłowano podsunąć klasie robotniczej myśl, by wyrzekła się swojego święta. Przecież dla umotywowania tych podszeptów użyto najwznioślejszych haseł patriotyzmu i wypowiedziano całą masę zaklęć na dobro Ojczyzny. Przecież powołano się przy tym na przykład Francji, gdzie związki […]

Łódzki Okręgowy Komitet Robotniczy PPS: Odezwa pierwszomajowa [1916]

Lodzki PPS

Towarzysze! Zbliża się święto robotnicze, dzień 1 Maja – dzień obrachunku z ciemięzcami ludu pracującego. Dwadzieścia miesięcy szaleje burza wojenna, wywołana przez chciwych zysku, żądnych nowych bogactw, kapitalistów europejskich. Rozdarta przez zaborców, pozbawiona własnych rządów, Polska stała się miejscem walk morderczych, okrutnych. Pobite wojska moskiewskie, ustępując, niszczyły zasiewy, paliły zapasy żywności, wywoziły maszyny, uprowadzały w niewolę setki tysięcy ludu polskiego na nędzę, głód i poniewierkę. Jak sen złowrogi, jak upiorne mary, zniknęły władze carskie. Uciekło kozactwo, mordujące niegdyś bezbronną ludność polską. Powędrowali na wschód, do Azji – szpicle, żandarmi i łapownicy, kaci i wyzyskiwacze polskiego robotnika. Kapitaliści, dziedzice i trzymający z nimi księża, w obawie o swe majątki i dochody zalecali ludowi pracującemu spokój i zgodę z losem, bierność wobec przemocy zaborcy. Toteż dziś odczuwamy na swej skórze skutki „neutralności”. Bałamucona przez burżuazyjnych pismaków klasa robotnicza nie zdobyła się na czyn rewolucyjny –stworzenie demokratycznych rządów polskich. Dlatego też na miejsce carskich opryszków spadły na kraj nasz, jak kruki żarłoczne lub zgłodniałe wilki, najgorsze wyrzutki pruskiego junkierstwa. Ci sami, co gnębili lud polski w Poznańskim – ci, co uciskali proletariat socjalistyczny niemiecki. Półtora roku hakatyści pruscy rabują u nas wszystko, co ma jakąkolwiek wartość, okradają Polskę z wytworów znojnej pracy ludu roboczego. Czytaj dalej

Cezary Miżejewski: Izba Samorządowa zamiast Senatu [1989]

2016_0903work_1-218x150

PPS-Rewolucja Demokratyczna proponuje utworzenie Izby Samorządowej jako drugiej izby w parlamencie. Dlaczego właśnie w takim charakterze?
1. Będzie to przejaw bezpośredniej podmiotowości politycznej pracowników. Powstałby w ten sposób niezależny nurt przedstawicielstwa pracowniczego, nie korzystający z pośrednictwa systemu partyjnego.
2. Służy to integrowaniu środowiska, wyrażaniu i reprezentowaniu w szerszej, ogólnopolskiej skali interesów, opinii i stanowisk samorządów (a więc załóg) w istotnych dla przedsiębiorstw i gospodarki sprawach. Izba scalałaby ich dążenia i postulaty oraz wytwarzała ogólnopracowniczy punkt widzenia na politykę społeczno-gospodarczą.
3. Wszystkie poprzednie sprawy można oczywiście załatwiać poza parlamentem, oprócz jednej – decydowania. Tworzenie ciała, które będzie miało możliwość tylko „opiniowania” i „wysuwania dezyderatów”, nie rozwiązuje problemu. Załogi nadal będą bezsilne, jeżeli nie wyposaży się ich w prawo decydowania o gospodarce. Jeżeli tego nie będzie na terenie poszczególnych przedsiębiorstw, nadal będą wybuchać konflikty zastępcze. Czytaj dalej

Józef Piłsudski: Nasze hasło [1895]

Scan10056

Doświadczenie historyczne uczy nas, że konstytucje demokratyczne, odpowiadające interesom klasy robotniczej, możliwymi są tylko tam, gdzie proletariat, dzięki potędze liczebnej i świadomości, poważną stanowi siłę i, korzystając z niej, na urządzenia politycznych piętno demokratyzmu wycisnąć potrafi. Tam zaś, gdzie proletariat do takiej powagi nie dorósł, klasy posiadające w ręce swe zagarniają władzę, i konstytucje, bladym, liberalnym atramentem pisane, masom pracującym niekiedy cień tylko swobody zostawiają. I w Rosji konstytucja odpowiadać musi układowi sił społecznych tego kraju. Najliczniejszą tam jest klasa włościańska. Ogromna ta szara masa, stale ogłupiana, a do pokory przez szkołę tatarsko-carską dobrze ułożona, nie rozumie wcale korzyści, jakie dla niej ze swobody politycznej płyną, i na sprawy polityczne jest najzupełniej obojętną. Proletariat miejski, od którego głównie większa lub mniejsza demokratyczność konstytucji zależy, rozsypany w bezbrzeżnym oceanie chłopstwa, ściśle jeszcze w większości wypadków duchowo z nim związany, dotychczas poważnej nie może przedstawiać siły. Jedynie wśród klas posiadających istnieją tam silniejsze i bardziej określone dążenia polityczne. Nie występują one jednak do otwartej z caratem walki, lecz czekają chwili, gdy przez niedołężną i rabunkową gospodarkę zbankrutowany carat sam w ich ręce odda likwidację swych interesów. Wobec takiego układu sił społecznych zawczasu określić możemy, czym będzie Rosja po usunięciu samowładnego rządu. Wyżej łba uszy nie rosną – mówi przysłowie rosyjskie i stosownie do tego demokratyczność przyszłej konstytucji nie przerośnie samego społeczeństwa. Miarodajną wtedy klasą będą posiadacze, ideałem których jest co najwyżej konstytucja liberalna. Z kolei więc rzeczy przejść musimy do rozpatrzenia skutków, jakie za sobą
dla proletariatu polskiego pociągnie ta zmiana. Czytaj dalej

Marian Malinowski: Co nam czynić należy? [1918]

ggg

Nic samo się nie stanie, wszystkiego człowiek musi sam dokonać! Cofanie się Niemców na wszystkich frontach, prośba o zawieszenie broni i godzenie się nowego rządu niemieckiego na czternaście punktów pokojowej propozycji Wilsona, wypowiedzenie się stronnictw socjalistycznych oraz postawienie kwestii polskiej i w ogóle narodowościowej przez tow. Daszyńskiego w Austrii, stawia nas oko w oko z faktem, że Polska Zjednoczona i Niepodległa zaczyna się realizować. Rozumiemy, że wiele z tych koniecznych reform może być rozstrzygnięte tylko przez Sejm Ustawodawczy, czyli Konstytuantę. Rozumiemy i na pewno wszyscy się zgodzimy, że dobrze by było, gdyby wyżej wyłuszczonych reform społecznych można było dokonać bez ostrych starć i mordu wzajemnego, jak to ma miejsce w Rosji, ale powiadamy: dziś polska klasa robotnicza i masy ludu chłopskiego, dziś a nie kiedy indziej na wszystko muszą być gotowe – nawet na najostrzejszą walkę wewnętrzną, jeśli polska burżuazja wypowie wojnę proletariatowi polskiemu, żądającemu praw i zupełnego zdemokratyzowania urządzeń politycznych i gospodarczych. Robotnicy i chłopi muszą być dziś natychmiast gotowi na wszystko, dziś bowiem nie czas na dyskusje, dziś trzeba robić robotę, przystąpić do stworzenia republikańskiego i zupełnie demokratycznego państwa polskiego! Czytaj dalej

Gustaw Daniłowski: Na stokach Cytadeli [1916]

Józef Mirecki - ilustracja z broszury

W ten sposób od chwili śmierci Traugutta na stokach Cytadeli poczyna się stwarzać jak gdyby drugi Wawel rewolucyjnej Polski, stos kości bohaterów mordowanych w noc głuchą, grzebanych tajemnie. A w dobie między 1905 i 1907 rokiem nowy męczeński Panteon narodowy chłonie życie walecznych tak gwałtownie, jak nigdy. Lista nazwisk powieszonych w tych latach zajęłaby kilka stronic tej książki. Jednym z ostatnich, co szli po szczeblach szafotu, jakby stąpali po stopniach tronu, jest Józef Mirecki, prawdziwy Książę Niezłomny Rewolucyjnej Polski. Niepodobna przedstawić w całej okazałości tej posągowej postaci… Wiele z chwały musi być przemilczane, powierzane tylko z ust do ust pamięci szeptem tajemnym. Sądzimy jednak, że z tej cząstki działalności Mireckiego, która da się ujawnić, naród odczuje, kogo mu wydarł nikczemny mord, jak drogocenny skarb ukradł, by zniszczyć, dziki najazd, co od wieku tępił i wytracał najszlachetniejszych w każdym pokoleniu. Dojrzewała w nim od początku rewolucyjnej działalności kiełkująca myśl, że cały ruch winien konsekwentnie zmierzać ku temu, by mógł się zmierzyć orężnie ze zbrojnym panowaniem przemocy i gwałtu. W kraju, gdzie tradycja bojowa przez filozofię niewoli została zabita, trup jej wyśmiany, widmo odepchnięte, trzeba było żywej i ofiarnej krwi, by wystygłą sprawę rozniecić, potężnego ramienia, by ją z grobu wydźwignąć, nieustraszonego męstwa, by wyklęty sztandar rozwinąć, i heroizmu, by kazać się w nim rozkochać współczesnym i dorastającym pokoleniom. Jednym z takich wskrzesicieli zadeptanego ognia, Prometeuszem buntu w zduszonym narodzie, postanowił się stać Mirecki. Czytaj dalej

„Gazeta Ludowa”: Do Czytelników [1902]

gl

Moskal na ziemi ludu polskiego się rządzi jakby we własnym kraju. A my w ojczyźnie naszej jak niewolnicy cudzych rozkazów słuchać musimy. Polska Partia Socjalistyczna dąży więc do zrzucenia jarzma niewoli moskiewskiej, do odzyskania niepodległości, ażeby lud polski był niezależnym gospodarzem na swojej ziemi, ażeby lud polski sam sobie prawa stanowił, sam swych urzędników wybierał. W ojczyźnie naszej wiele biedy i niesprawiedliwości. I niesprawiedliwość ta nie tylko od Moskali przychodzi. Właśni rodacy także lud polski krzywdzą. Po folwarkach szlachta opływa w dostatki, a parobek, służący, komornik często nie ma za co dzieci wyżywić i przyodziać. To jest krzywda ludowi pracującemu. Bez pracy naszej nic by się nie urodziło. Ziemia bez pracy jest jałowa. Więc z tego, co ziemia rodzi, my, lud pracujący, powinniśmy mieć dość do wyżywienia nas i rodzin naszych. Toteż Polska Partia Socjalistyczna żąda, ażeby praca była dostatecznie wynagradzana, ażeby każdy, co pracuje, miał pełny owoc swej pracy. Dziś tak nie jest. Czytaj dalej

Zasady działania PPS w okresie do Zjazdu Statutowego [1988]

zadyma5

Wobec pogłębiającego się kryzysu gospodarczego oraz wobec faktu, iż władze prowadzą coraz bardziej antypracowniczą i antysocjalistyczną politykę, naturalnym prawem załóg pracowniczych jest prawo do samoobrony. Siła i gwałtowność form protestu pozostają proporcjonalnie do skali zamachu na prawa i interesy ludzi pracy. PPS nie ograniczy się li tylko do moralnego poparcia społecznych protestów. Zadaniem partii jest zarówno udział w akcjach rewindykacyjnych, jak i ich inspirowanie i organizowanie. W dzisiejszej dramatycznej sytuacji społecznej miejsce członków PPS jest wśród strajkujących załóg, w Komitetach Założycielskich „Solidarności”, Samorządach Pracowniczych – po stronie uciskanych i wyzyskiwanych.
Za szczególnie ważne zadanie uważa PPS wspieranie organizacji zakładowych NSZZ „Solidarność”. „Solidarność” bowiem jest głównym orężem w walce o prawa pracownicze. Można bez przesady powiedzieć, że od siły tego związku zawodowego zależy pomyślność i dobrobyt przeważającej większości Polaków, dla których podstawą egzystencji jest ani zysk, ani udział w aparacie władzy, lecz praca. Dlatego uważamy, że byłoby fatalne w skutkach osłabienie związkowego charakteru „Solidarności” przez przekształcenie jej w ruch społeczny lub partię polityczną. Czytaj dalej

Centralny Komitet Wykonawczy Polskiej Partii Socjalistycznej: Odezwa na Dzień Młodzieży Robotniczej [1927]

wer2323 (3)

Wznieśmy nasze wspólne żądania powszechnego obowiązku szkolnego, jednolitej, powszechnej i świeckiej szkoły, udostępnienia nauki średniej i wyższej młodzieży proletariackiej, skrócenia czasu służby wojskowej. Mniej pieniędzy na wojsko, policję, a więcej szkół i nauczycieli. Żądamy sześciogodzinnego dnia pracy i wyższej płacy dla młodocianych, przywrócenia i powiększenia zasiłków dla bezrobotnych, urzeczywistnienia ustawy o ochronie pracy kobiet i młodocianych, uchylenia średniowiecznej ustawy przemysłowej, krzywdzącej młodzież robotniczą. Twórzmy nowe organizacje i koła organizacji młodzieży TUR, twórzmy sekcje młodocianych w związkach zawodowych, organizujmy gromady czerwonych harcerzy, organizujmy robotnicze drużyny sportowe. Czytaj dalej

Mieczysław Niedziałkowski, Herman Lieberman: O wolność i władzę dla ludu. Mowy posłów socjalistycznych tow. Niedziałkowskiego i Liebermana przeciw reakcyjnemu projektowi konstytucji bloku bezpartyjnego, czyli „Jedynki” [1929]

renato-2

Polska może być tylko demokracją. Między projektem Panów a naszym stanowiskiem leży przepaść nieprzebyta, nad którą nie ma żadnego mostu wiodącego do kompromisu. Weszliście na drogę prowadzącą Państwo z nieubłaganą konsekwencją do bonapartyzmu i samowładztwa Prezydenta. Straciliście wiarę w to, że lud wybrać może takich przedstawicieli, którzy wyrażać będą istotne jego dążenia zgodne z interesem Polski. Myśmy tej wiary nie tylko nie stracili, lecz utrwalili ją w sobie. Polska – zdaniem naszym – nie może istnieć, jeśli masy ludowe nie będą z nią związane, a nie widzimy innego sposobu tego związania jak ten, aby te masy wzięły na siebie pełną odpowiedzialność za losy kraju. Nie widzimy innej drogi poza demokracją parlamentarną. Nie bronimy naszych przywilejów poselskich, lecz tego przekonania, że Polska się nie utrzyma w obecnych swych granicach, jeśli zejdzie z drogi demokracji parlamentarnej. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Przemówienie sejmowe w dniu 14 grudnia 1922 roku + wniosek parlamentarny PPS i PSL „Wyzwolenie” w sprawie zorganizowanych przez obóz prawicowy gwałtów i zaburzeń ulicznych w Warszawie w dniu zaprzysiężenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

6549

Ale nie tylko bezbronność naszej Ojczyzny, ale klęska klęsk w naszych warunkach, wojna domowa, grozi straszliwą łuną zabłysnąć nad Polską. Bo, Panowie, każdy z was, który obala demokrację, który plwa na wolę większości tego ciała, który znieważa i hańbi wolno obranego Prezydenta Republiki Polskiej , ten daje hasło do wojny domowej, ten podpala gmach Rzeczypospolitej, bo nie myślcie Panowie, że lud miejski i wiejski, że robotnicy i chłopi ustąpią przed dyktaturą mniejszości. Panowie, dziś uspokajacie się tym, że po waszej stronie są urzędy i sądu, że skorumpowana administracja nie ściga was i że wam włos z głowy nie spadnie, kiedy znieważacie Prezydenta Republiki i hańbicie Zgromadzenie Narodowe. Tak jest, Panowie, możecie dziś uznawać się za zwycięzców, ale Panowie, kto sieje wiatr – zbiera burzę! Czytaj dalej

Józef Kaźmierczak: 1918 rok w Częstochowie (w dwudziestolecie wyzwolenia Polski) [1939]

renato-guttuso-12-stw2

Nie zapomnę nigdy tych radosnych chwil, gdy z bronią na plecach wkraczaliśmy do Rakowa, jako żołnierze rewolucji, niosąc wolność i niepodległość ojczyzny. Gdy wkraczaliśmy do Rakowa, do tej twierdzy rewolucyjnej, w której każdy dom był większą czy mniejszą pamiątką historyczną, gdzie czerwony sztandar promieniował na całą okolicę z kominów fabrycznych na każdego pierwszego maja, gdzie w biały dzień odbywały się nielegalne zebrania, liczące nieraz do 300 osób (konferencje partyjne), gdzie Polska Partia Socjalistyczna miała zawsze silne oparcie i zasięg bojowników, z bronią w ręku piątkami wykonujących niejeden śmiały i bohaterski czyn terrorystyczny, to zdawało mi się, że nie idę, lecz płynę, że wszystko, co jest na ziemi, jest takie piękne i wszystko się razem ze mną cieszy, śmieje i wiwatuje na cześć wielkiej zdobyczy, jaką jest niepodległość narodu. Lecz wszystkie te uczucia nie były snem i przeistoczyły się w prawdziwą rzeczywistość, gdyż w chwili, gdy wkroczyliśmy na teren kolonii domów fabrycznych, zamieszkałych przez robotników (a była to godzina 4 rano), otwierały się okna i kobiety, wyrywając kwiaty z doniczek, obrzucały maszerujący zbrojny oddział rewolucyjny. A myśmy dziarsko i nie odczuwając zmęczenia na całe gardło śpiewali pieśni rewolucyjne i żołnierskie. Czytaj dalej

„Wyzwolenie Społeczne”: Wspaniała manifestacja jedności robotniczo-chłopskiej [1928]

wdd

Naród polski stał wówczas na rozstaju między bolszewickim Wschodem a reakcją Zachodu, opierającą się na niedołężnej reakcji polskiej, czekającej, aż Komitet Narodowy w Paryżu wkroczy do Polski z jakimś »Wysokim Komisarzem« koalicji na czele. Wschód groził nowym zaborem i ostateczną ruiną kraju i tak zniszczonego. Zachód gotów był uważać Polskę za kolonię, za jakiś »kraj mandatowy«… Instynkt samozachowawczy i rozum polityczny wskazywały Republikę Demokratyczną jako jedyną drogę Polski w przyszłości. Drogę tę wybrał Tymczasowy Rząd Ludowy w Lublinie. Jest ona drogą życia i rozwoju. Nie wolno w Polsce zbaczać z tej drogi ani ku krwawym szaleństwom dyktatury moskiewskiej, ani na bagna reakcji. Kilkudniowe trwanie Tymczasowego Rządu lubelskiego było płodne w następstwa polityczne państwowej miary. Nie znam przykładu podobnego w dziejach naszych. Wywieszenie sztandaru demokracji w Lublinie stało się hasłem politycznym dla całego narodu, że Rzeczpospolita Polska na współudziale ludu pracującego w rządach oprzeć się musi. Nie opuszczajmy tego zbawczego sztandaru. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Przemówienie premiera Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej na wiecu w Lublinie [10 listopada 1918]

scan10014

Na uwolnionej od najazdu wroga części ziemi polskiej utworzył się w Lublinie przed trzema dniami Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej. Utworzył się na podstawie nakazu stronnictw polskiego ludu pracującego, robotników, włościan i tej części inteligencji mieszczańskiej, która uznaje prawo ludu do władzy. Ani w Krakowie, ani w Lublinie ręce nasze nie splamiły się krwią polską. Lud władzę wziął mocą swej liczby i siły, mocą nieskończonych cierpień i ofiar, nałożonych mu przez wojnę światową. Rząd republikański powstać mógł tylko na wolnej ziemi. Nie śmiał powstać z woli Rady Regencyjnej w Warszawie, za pozwoleniem krzyżackiego najeźdźcy. Aby zaś złączyć faktycznie i istotnie całą ojczyznę, Rząd Tymczasowy zamierza przenieść się do Krakowa lub do oczyścić się mającej z najazdu obcego Warszawy. W ten sposób jedność ludu Polski urzeczywistni się w jednym, jedynym Rządzie Ludowym na całą Polskę. Nie ma dziś w Polsce innego rządu, a wszelkie próby reakcji stworzenia rządu zostaną przez lud zmiecione. Rzeczą polityki Tymczasowego Rządu Ludowego będzie dokonać rzeczywistego zjednoczenia tych dzielnic, które wkrótce będą już wolne, i czynnie wystąpić do walki o resztę ojcowizny. Tak zabór pruski, jak i polskie dziedziny na wschodzie muszą być wyzwolone i do wolnej Polski przyłączone. Rząd będzie walczył o dostęp do morza dla Polski i do własnego wybrzeża. Przeciw rządowi ludowemu podnosi się ze strony klas posiadających hasło koalicji wszystkich stronnictw. Stanowisko rządu w tej sprawie jest takie, że rząd nie odrzuca szczerej pracy i pomocy niczyjej, ale nie podda ludu pod niczyje rozkazy, jak tylko z woli ludu płynące. Polska musi być ludowa lub upadnie; kto chce Polski silnej, ten podda się ludowi polskiemu. Szlacheckie czy kapitalistyczne rządy w Polsce są niemożliwe, a próba ich utworzenia wywołać musi wojnę domową. Czytaj dalej