„Życie Robotnicze”

Dziesięciolecie

[1928]

W tych dniach upływa 10 lat od chwili powstania Polski do Niepodległego bytu po półtorawiekowej niewoli w jarzmie zaborców.

Na dzień 11 listopada sfery rządzące wyznaczyły obchód święta 10-letniej Niepodległości Polski. Klasa robotnicza nie weźmie jednak udziału w obchodzie tego święta, urządziła bowiem obchód powstania Rządu Ludowego w dniu 7 listopada b.r.

Aby zrozumieć przyczyny, dla których klasa robotnicza stać będzie na boku w dniu uroczystości 10-lecia Polski Niepodległej, musimy się myślą cofnąć do listopada 1918 r.

Po 3-letniej rzezi, głodzie i poniewierce żołnierze odmówili posłuszeństwa generałom. Zaczął się bunt w armiach zaborczych, powrót do domów, rewolucja. Robotnicy odbierają broń wojskom zaborczym, obejmują władzę. W Lublinie dnia 7 listopada powstaje Pierwszy Polski Rząd z tow. Daszyńskim na czele. Rząd Ludowy przy pomocy robotników i Legionistów rozpędza Radę Regencyjną, Piłsudski wraca z Magdeburga i staje na czele państwa, prezesurę Rządu obejmuje Moraczewski, wówczas jeszcze socjalista.

Tak powstał Pierwszy Rząd Wolnej Polski Ludowej, Rząd Chłopsko-Robotniczy, który w Manifeście do Narodu proklamował niepodległość Polski Ludowej i Demokratycznej i zapowiedział zwołanie Sejmu, wybranego przez pięcioprzymiotnikowe głosowanie; ogłosił wolność słowa, zgromadzeń, stowarzyszeń, zapowiedział wprowadzenie ubezpieczeń społecznych i reformę rolną, zadekretował 46-godzinny tydzień pracy, podwyżkę zarobków o 100 proc., wydał dekret o Instytucji Pracy itd.

Po półtorawiekowej niewoli u zaborców, po gehennie cierpień w kopalniach Tobolska, na Kamczatce i tylu więzieniach rosyjskich i mroźnych tajgach sybirskich, po mordach masowych, szubienicach na stokach Cytadeli, po walkach bohaterskich Legionów, po Szczypiornie i Marmaroszsziget, z tej pożogi wojny, z kurzu bitew, z jęków konających bohaterów, z poświstów nahajek kozackich, ze zgrzytów szubienic carskich, z męki katowanych więźniów, z oparów krwi obficie za Polskę przelanej, ze stosów trupów i łez matek, wdów i sierot, z marzeń i tęsknot – narodziła się Polska Niepodległa. Polska Wolna, Ludowa Demokratyczna w listopadzie 1918 r., rękami Ludu zdobyta i obroniona.

Radość szalona, entuzjazm, wesele zagościło w sercach Ludu.

Tak Lud powitał Zmartwychwstanie Polski Niepodległej.

Tylko dzwony kościelne nie dzwoniły w Polsce na powitanie Polski Ludowej, kler modłów nie zanosił do Boga.

A książęta, hrabiowie, magnaci, paskarze, co na głodzie i nędzy mas robili majątki i kler, ich protektor i stróż prywatnej własności – wtulili się w kąty, kryli w zacisza. Ich Rada Regencyjna, wysługująca się okupantom, została rozpędzona. Lud wypłynął na widownię, ujął władzę w ręce z Piłsudskim na czele. Magnaci, którzy korzyli się wobec tronów zaborców, lizali ich buty w wiernopoddańczych pokłonach, wyrzekali się dążenia do Niepodległości, składali wieńce u stóp pomnika Katarzyny, składali pieniądze na złotą szablę dla generała Ruskiego za zajęcie Lwowa, te wszystkie „gorochowyje szuty”, jak powiedział Dmowskiemu jeden z generał-gubernatorów Warszawy – oni wszyscy zimno, spode łba powitali Polskę, bo w niej Lud objął władzę. Nie dali podatków skarbowi, uprawiali sabotaż, nie uruchamiali fabryk, pozamykali i schowali złoto. Powiedzieli głodnemu Ludowi: „oddaj rząd w nasze ręce, dostaniesz pracę i chleb”. Oddano im władzę. Przyjechał Paderewski i… mąka amerykańska. Powstał Sejm, w którym tyle nadziei pokładał Lud, że ziści on Manifest Rządu Ludowego. Ale Sejm w większości reakcyjnej i rządy burżuazyjne zaczęły urządzać Polskę dla burżuazji.

Chłopom rzucono reformę rolną, robotnikom zatwierdzono 8-godzinny dzień pracy, bo się bano odebrać to prawo. Zrobiono wiele obietnic Ludowi, aby jeszcze raz poszedł na front w 1920 r., bronić granic Polski.

Po odparciu najazdu bolszewickiego zaczął się wyścig robienia majątków, paskarze wyprawiali orgie, drożyzna szalała, marka spadała na łeb na szyję, mnożyły się miliony i miliardy marek. Nędza rozpostarła szeroko swe skrzydła nad izbami robotników i chłopów. Obiecanki poszły w zapomnienie. Przypuszczono szturm do zdobyczy robotników z okresu Rządu Ludowego. Zaczęto odbierać prawa Ludowi. Przeszło przez Polskę około 13 rządów burżuazyjnych. Klasy posiadające ssały ze skarbu pieniądze, kredyty, pożyczki, okradali, oszukiwali, tuczyli się. Paskarstwo i złodzieje obsiedli Lud, by pić z niego krew i soki żywotne.

Przez kraj przepływały fale strajków, nieraz długich i zaciętych. W walce tej robotnicy wyniszczyli się. Zarobek robotnika wynosił i wynosi dziś nędzną kwotę, ledwie wystarczającą na najprymitywniejsze odżywianie się i odzienie. Przemysł po wprowadzeniu złotego runął na łeb, bo był zgniły u podstaw, zacofany technicznie, przeciążony administracją, nierobami opłacanymi po królewsku, rynek zbytu niezorganizowany ani wewnętrzny, ani zewnętrzny. Towary zagraniczne zdusiły nasze droższe towary. Zaczął się kryzys, bezrobocie wzrastało, ataki na płace robotnicze i zdobycze socjalne podwoiły się i wzmogły. I kryzys ten ze wszystkimi swoimi skutkami wlecze się do dziś.

Robotnikowi wydarto w praktyce wiele praw. Zepchnięto go na dno nędzy. Robotnik obronił granice, spełnił z największym bohaterstwem i poświęceniem swój obowiązek, lecz Polska wobec niego nie spłaciła zaciągniętego długu. „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”.

Reformę rolną zagwożdżono i zawieszono na kołku, rozwój ustawodawstwa socjalnego zahamowano, wynagrodzenie zepchnięto do granicy, poniżej której zaczyna się nędzna wegetacja, głód.

A z drugiej strony rosną fortuny możnych, podnoszą się akcje, rośnie kapitał zakładowy, mnożą się wspaniałe wille, pensje dyrektorów liczone w dolarach sięgają królewskich kwot.

I to wszystko jeszcze nie zaspokoiło apetytów burżuazji.

Wyszły z zacisza na widownię najczarniejsze duchy reakcji – stara, zdradziecka magnateria rodowa, pokumała się z baronami przemysłu i podszeptuje rządowi wprowadzenie monarchii lub wzmocnienia dyktatury jednostki, zniesienia Sejmu lub ograniczenia praw wyborczych szerokich warstw ludowych.

Projekty zmiany konstytucji w duchu antydemokratycznym, lekceważenie parlamentu, ograniczenie wolności prasy, oddawanie władzy w ręce oficerów, rozbijanie klasy robotniczej zorganizowanej – to wszystko napawa klasę robotniczą obawą nie tylko o swój klasowy interes, lecz i o przyszłość Polski, o to, co będzie później, do czego to wszystko doprowadzi Polskę.

I oto ta troska o przyszłość Polski i klasy robotniczej oraz to, że w Polsce przyszli do głosu magnaci i rekiny kapitalistyczne, którzy zgięli kark klasie robotniczej i przez rozbijanie ich organizacji podstawiają nogę klasie robotniczej, to wszystko sprawiło, że klasa robotnicza nie weźmie udziału wespół ze sferami dziś rządzącymi w oficjalnym obchodzie święta 10-lecia powstania Niepodległości Polski.

Klasa robotnicza także raduje się w tym dniu, ale radość tę przygasiła nam obecna rzeczywistość, na którą patrzymy. Klasa robotnicza obchodziła 10-lecie w dniu 7 listopada w rocznicę powstania Pierwszego Rządu w Niepodległej Polsce, Rządu Ludowego, Chłopsko-Robotniczego.

________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Życie Robotnicze” nr 46/1928, Radom, 11 listopada 1928. Był to tygodnik wydawany przez radomskie regionalne struktury PPS i lewicowych związków zawodowych.

Jeden komentarz nt. “Dziesięciolecie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *