Jan Strzelecki: Organizacja i działalność Towarzystwa Osiedli Robotniczych [1935]

`

W swej działalności Towarzystwo Osiedli Robotniczych ciągle musi zwalczać poglądy tych wszystkich, którzy chcieliby „uszczęśliwiać” robotników dużymi mieszkaniami, kosztownie wyposażonymi, tych, którzy zarzucają Towarzystwu Osiedli Robotniczych, że obniża poziom mieszkań robotniczych. Nie ulega wątpliwości, że poziom mieszkań, które buduje Towarzystwo Osiedli Robotniczych, jest może nieco za niski jeżeli chodzi o wymagania i zdolności płatnicze śmietanki arystokracji finansowej proletariatu, nie ulega natomiast żadnej wątpliwości, że gdyby Towarzystwo Osiedli Robotniczych było w stanie zaopatrzyć wszystkich robotników w Polsce w takie mieszkania, jakie buduje, to, aczkolwiek nie zrealizowałoby marzeń Żeromskiego o szklanych domach, bardzo wysoko podniosłoby dzisiejszy poziom mieszkań ogółu robotników, a to jest właśnie jego zadaniem. Czytaj dalej

Henryk Dembiński: O człowieka chodzi, a nie o złotówkę [1938]

`

Polityka ulg podatkowych i tanich kredytów, dążąca do osiągnięcia najwyższej rentowności dla prywatnego kapitału inwestującego w budownictwie, daje skutki sprzeczne z dążeniem do najwyższej rentowności społecznej środków publicznych, zużywanych na popieranie budownictwa. Luksusowe mieszkania burżuazji są najbardziej rentowne dla prywatnego kapitalisty, ale są całkiem nierentowne dla narodu, dla jego tężyzny fizycznej i moralnej. Nowoczesne higieniczne mieszkania, przeznaczone dla robotników, w granicach ich możliwości płatniczych, są całkowicie nierentowne dla prywatnego kapitalisty, ale są najbardziej rentowne z punktu widzenia interesów całego społeczeństwa i jego zdolności do pracy wytwórczej. Czytaj dalej

R. Winter: Hiszpania – chłopi dostali ziemię [1937]

`

W jaki sposób uprawiane są ziemie, oddane w wyniku reformy rolnej w ręce włościaństwa: indywidualnie czy zbiorowo? Otóż prawo pozostawia pod tym względem zupełną swobodę chłopom obdarzonym ziemią. Dekret o wywłaszczeniu wielkiej własności ziemskiej stanowi bowiem, że „uprawa tych gruntów odbywać się będzie albo zbiorowo, albo indywidualnie, stosownie do woli większości osób, które otrzymały ziemię, w myśl uchwały powziętej na zwołanym w tym celu zgromadzeniu”. Decyduje więc swobodny wybór obywateli. Kłamstwem jest zatem twierdzenie, jakoby na wsi hiszpańskiej zapanował bolszewizm, którego polityka rolna oparta jest, jak wiadomo, na zgoła odmiennych podstawach.
Tak samo nie wolno w Hiszpanii zabierać chłopom – pod żadnym pozorem! – produktu ich pracy. Minister rolnictwa Rządu Ludowego wydał w tej sprawie specjalny okólnik, surowo zabraniający jakichkolwiek konfiskat czy rekwizycji produktów rolniczych na rzecz państwa czy jakiejkolwiek instytucji. W każdym wypadku, gdy rząd kupuje u włościan produkty dla potrzeb frontu lub tyłów, obowiązany jest płacić za nie ceny odpowiednie do włożonej w nie pracy. Więc i pod tym względem istnieje poważna różnica między polityką rolną Rządu Ludowego Hiszpanii, a tą, jaka była przez długie lata stosowana w Sowietach. Czytaj dalej

Stefan Ignar: Wywłaszczenie i spółdzielczość [1936]

`

Przez wywłaszczenie masy pracujące zdobędą majątek, wartości gospodarcze, kapitał i dopiero wtedy będą mogły zorganizować potężne spółdzielnie. Dzisiejsze spółdzielnie, jakie istnieją i jakie jeszcze w ustroju kapitalistycznym powstaną, są konieczne, ponieważ w tym ciężkim okresie przejściowym u schyłku kapitalizmu chronią od głodu i krańcowego wyzysku chłopów i robotników (spółdzielnie rolnicze, spółdzielnie spożywców). Muszą istnieć i powstawać nowe, aby zaprawiać ludzi do społecznej gospodarki i wzniecać poczucie braterstwa i siły wśród ludzi pracujących, ale bez wywłaszczenia obszarników i kapitalistów nie zmienimy gospodarczego oblicza państwa, nie osiągniemy i politycznej demokracji. Nie zmienimy tego, choćby nawet hrabia Potocki odstawiał wszystko mleko do spółdzielni mleczarskiej, choćby dziedzic był prezesem kasy Stefczyka, choćby minister wydał rozporządzenie o propagowaniu i zakładaniu spółdzielni przez wszystkich starostów. Czytaj dalej

Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa [1938]

`

O zdrowie i rozwój fizyczny dziecka dba od najmłodszych lat poradnia lekarska „Zdrowie Dziecka”. Poradnia nie leczy dzieci chorych, lecz ucząc rodziców zasad racjonalnego wychowania i pielęgnowania dziecka od niemowlęctwa, przeciwdziała powstaniu chorób i schorzeń. Przy poradni prowadzona jest kuchnia mleczna dla niemowląt, dostarczająca dzieciom najmłodszym zdrowego i dostosowanego do indywidualnych potrzeb organizmu dziecka pożywienia. W 1937 roku poradnia udzieliła 1584 porad. Z lampy kwarcowej korzystało 257 dzieci. W roczniku statystycznym Warszawy (1936 rok) w tablicy śmiertelności niemowląt obwód „Plac Wilsona” wykazuje najniższą śmiertelność niemowląt ze wszystkich obwodów Warszawy (3,3% na przeciętną 9,5%). Nie ulega wątpliwości, że obecność poradni wpływa na wysokość tej liczby. Jest to najlepszym dowodem wielkiej społecznej roli placówki. Czytaj dalej

Stanisław Garlicki: Strajki okupacyjne [1937]

`

Nie tylko więc wzrasta ilość strajków i ilość uczestników, lecz i przeciętna ilość uczestników na jeden strajk. Przeciętna ta w 1936 r. była o 50% większa aniżeli w 1935 r. To nam pozwala sformułować wręcz przeciwne aniżeli „Gazeta Polska” twierdzenie, a mianowicie, że strajk okupacyjny zdradza tendencje do obejmowania coraz większych zakładów pracy. Nie tylko więc pod względem ilości, lecz także pod względem jakości, tzn. wpływu na życie gospodarcze kraju strajk okupacyjny staje się zjawiskiem coraz poważniejszym, odgrywa z każdym rokiem donioślejszą rolę. Strajk okupacyjny, jak wskazują doświadczenia, jest trudniejszą formą walki, aniżeli strajk zwykły, nie tylko przez zasób energii, której wymaga, ale i przez czas trwania. Strajki okupacyjne przeciętnie są dłuższe, aniżeli strajki zwykłe. W 1935 r. brało udział w strajkach w ogóle 450000 pracowników przez 2 miliony dni. Jeden strajkujący przeciętnie był nieczynny przez 4,4 dnia. W tymże roku uczestnik strajku okupacyjnego był nieczynny przez 6,2 dnia. Odpowiednie cyfry dla 1936 r. brzmią: 5,9 i 7,5. Strajk okupacyjny trwa więc przeciętnie o 40% dłużej, aniżeli strajk zwykły. Czytaj dalej

Sprawy emigracyjne – Rezolucja sekcji polskich przy Generalnej Konfederacji Pracy [1925]

`

Należy zerwać z dotychczasowym stanem, który sprawia, ze kapitalista francuski ma monopol na polski proletariat emigrujący, a tym samym dyktuje mu swe warunki. Uznając w zasadzie zjawisko emigracji za szkodliwe, ale nieodłącznie związane z dzisiejszym ustrojem kapitalistycznym, żądamy jednak od czynników miarodajnych należytego prowadzenia polityki emigracyjnej. Pierwszym krokiem na drodze wyrwania robotnika polskiego spod monopolu emigracyjnego kapitalistów Francji będzie otwarcie innych rynków pracy przez zawarcie korzystnych konwencji emigracyjnych z Niemcami, Danią, Brazylią itd. Czytaj dalej

Maurycy Orzech: „Stabilizacja” kapitalizmu [1937]

`

Stajemy przed największym paradoksem i absurdem w dziejach kapitalizmu. Jeszcze nie obeschła farba drukarska w artykułach, które obwieszczały radośnie światu, że uporano się z kryzysem. Jeszcze szereg krajów, z Francją na czele, zaledwie zaczyna wyłazić z kryzysu i ma do przebycia spory szmat drogi, zanim przybędzie do upragnionej mety, tzn. do poziomu produkcji z 1928 r. Koniunktura światowa nie zdołała nawet się utrwalić. Handel międzynarodowy (91 krajów) pod względem wartości obrotów wynosi nadal jeszcze 37,3 w stosunku do r. 1928. Osławiona „poprawa” jest tylko statystyczna, znajduje swój wyraz w biuletynach statystycznych, w rencie niektórych przedsiębiorstw kapitalistycznych, ale masy ludności w swych żołądkach nie odczuły dotychczas tej poprawy. A tu burżuazyjni, nie socjalistyczni, ekonomiści i publicyści obwieszczają i przestrzegają świat, że Hannibal ante portas! – nowy kryzys, może jeszcze groźniejszy niż ten ubiegły, puka do wrót kopalń, hut, banków, fabryk, domów towarowych i sklepów! Czytaj dalej

PPS: Młodzież pod obuchem bezrobocia [1937]

`

Czemu to pozwala się, aby setki tysięcy rąk nie zostały do pracy wykorzystane? Czemu to zamyka się fabryki, warsztaty, miast budować nowe? Czemu to nie tylko spycha się młodzież w otchłań nędzy, ale paczy się jej charaktery, skazując na przymusową bezczynność. Odpowiadamy na to: kapitalizm, ustrój, oparty na prywatnej własności środków wytwarzania jest tą przyczyną. Fabryka nie po to pracuje dzisiaj, aby zaspokoić potrzeby społeczeństwa, lecz po to, aby dać zysk fabrykantowi. Choćby dziesiątki i setki tysięcy rodzin kostniało z zimna, choćby matka robotnica nie miała węgla na ugotowanie strawy, nie wydobędzie z kopalni baron węglowy ani jednej tony węgla, jeżeliby nie miał na niej swego zysku. Raczej zalać kopalnie wodą, niż wyrzec się zysku. Dopóki fabryka, kopalnia, bank znajduje się w prywatnym władaniu, dopóty rządzi gospodarką zysk kapitalisty. Dlatego nie ma rozwiązania zagadnienia bezrobocia, dostarczenia pracy młodemu pokoleniu przede wszystkim – bez odebrania środków wytwarzania spod władzy jednostek i przeniesienia tej władzy na społeczeństwo. Uspołecznienie środków produkcji, czyli socjalistyczna gospodarka może dopiero zlikwidować bezrobocie. Socjalizm – to praca dla wszystkich. Czytaj dalej

dr Teodor Ringelheim: Demokratyzacja przemysłu [1924]

`

W przedsiębiorstwach nie będących własnością jednego przedsiębiorcy, lecz anonimowych spółek akcyjnych, a więc osób, które ze samym przedsiębiorstwem są bardzo luźnie związane, posiadacz akcji, a więc współwłaściciel przedsiębiorstwa, często nie wie nawet, gdzie się fabryka znajduje, jakie towary wytwarza, a mimo to ma decydujący głos na walnym zgromadzeniu wspólników, a więc udział w zarządzie przedsiębiorstwa i w jego kontroli, udział w wyborach dyrekcji, którego robotnik, związany z przedsiębiorstwem przez długie lata pracy, nie ma. Produkcją kieruje tedy dzisiaj, gdy przeważająca część przedsiębiorstw znajduje się w rękach spółek akcyjnych, chwilowy posiadacz akcji, nabytej na giełdzie, który ustanawia swoich pełnomocników, dyrektorów. Martwy papier, akcja symbolizująca tytuł własności, rządzi w fabryce, podczas gdy robotnik związany z fabryką swoją pracą i całym bytem, jest wszelkiego udziału w zarządzie przedsiębiorstwa pozbawiony: autokracja kapitału zupełnie podobna do autokracji monarchy, który nie troszcząc się o wolę poddanych, mianował według własnego upodobania urzędników tylko sobie odpowiedzialnych. Czytaj dalej

Jerzy Wendel: Dzieło sprawiedliwości społecznej nie jest sprzeczne z postępem materialnym [1936]

`

I w rzeczy samej, całe ustawodawstwo Roosevelta nacechowane jest głębokim pragnieniem zapewnienia klasie robotniczej pewnych elementarnych warunków pracy i płacy oraz okiełznania anarchii produkcji i spekulacji, odpowiedzialnych za kataklizm 1929 r., normami i ograniczeniami podyktowanymi przez interes zbiorowości. Jeżeli poprawa amerykańska będzie postępowała, to zasługą prezydenta Roosevelta pozostanie otwarcie nowych dróg, wiodących świat ku lepszym przeznaczeniom oraz okazanie, że – wbrew wszelkim sofizmatom egoizmów klas uprzywilejowanych – dzieło sprawiedliwości społecznej nie jest bynajmniej sprzeczne z postępem materialnym. Zadokumentowanie tej prawdy – to największy dorobek Roosevelta, tego niezmordowanego pioniera nowego porządku, który z wolna wyłania się z olbrzymich przeobrażeń ekonomicznych XX wieku. Czytaj dalej

Jan Kwapiński: Przemówienie w debacie sejmowej nad ustawą o reformie rolnej [1925]

...

Dla nas kwestia naprawy ustroju rolnego w Państwie jest kwestią pierwszorzędnej wagi zarówno z punktu widzenia gospodarczego, jak i politycznego. Jesteśmy świadkami niebywałego kryzysu w przemyśle. Poszukuje się rynków zbytu, poszukuje się konsumentów wyrobów przemysłowych. Lewiatan nie myśli o tym, aby zbudować rynek na podstawach wewnętrznych, ażeby stworzyć masowego konsumenta wewnątrz kraju; dąży do niskich płac i wysokich cen w kraju, a jednocześnie do taniego eksportu. My dążymy przede wszystkim do oparcia się na rynku wewnętrznym. Tym wewnętrznym rynkiem są ogromne masy ludności wiejskiej. Konieczne jest podniesienie stopy życia tych mas – stworzy to ogromny rynek zbytu dla przemysłu. A tego nie da się zrobić bez reformy rolnej, bez wywłaszczenia w bardzo szerokich rozmiarach wielkiej własności. Czytaj dalej

Wiktor Alter: Gdy socjaliści dojdą do władzy – Część gospodarcza [1934]

...

Powiększenie produkcji? Ależ tego potrafi doskonale dokonać ustrój kapitalistyczny, o ile jest zapotrzebowanie na tę produkcję. Więc gdyby rząd socjalistyczny gospodarował nie gorzej lub nie o wiele gorzej niż dotychczasowy ustrój, to by w krótkim czasie mógł znacznie podnieść produkcję. Technokraci obliczyli, że już przy dzisiejszym stanie sił wytwórczych możliwe jest przy racjonalnej organizacji produkcji zapewnić każdej jednostce za cztery godziny pracy dziennie zarobek umożliwiający nie tylko dobrobyt, ale nawet pewien zbytek. Lecz ustrój kapitalistyczny nie jest w stanie nie tylko podnieść poziomu dobrobytu, ale nawet utrzymać go na poziomie powiedzmy przedkryzysowym. A to dlatego, że choć potrafi produkować, ale nie potrafi zorganizować podziału wyprodukowanych dóbr. Czytaj dalej

Uchwały konferencji mieszkaniowej robotniczych działaczy zawodowych, spółdzielczych i samorządowych, zwołanej przez Komisję Centralną Związków Zawodowych w dn. 20 marca 1927 r.

`

Akcja budowlana musi mieć na celu stworzenie jak największej ilości małych mieszkań, odpowiadających zasadniczym wymogom higieny i wygody. Budowa wyłącznie tego rodzaju mieszkań, których koszt wynajmu nie będzie przekraczać możliwości płatniczych warstwy robotniczej, gwarantuje najbardziej celowe i pożyteczne zużytkowanie, z natury rzeczy ograniczonych, środków finansowych. Dotychczasowa akcja budowlana, prowadzona przez Państwo lub przy pomocy Państwa, przez osoby i spółki prywatne oraz spółdzielnie budowlane – miała na celu prawie wyłącznie dostarczanie mieszkań warstwom zamożniejszym. Akcja ta, prowadzona bezplanowo i nieracjonalnie, powoduje niesłychane marnotrawstwo szczupłych funduszów, przeznaczonych na ruch budowlany i nie przyczynia się niczym do poprawy ciężkich warunków mieszkaniowych najszerszych warstw ludności kraju. Czytaj dalej

Białostocki Socjaldemokratyczny Komitet Bundu: Odezwa ws. kryzysu gospodarczego [czerwiec 1902]

`

Tracimy nasze życie przy znojnej pracy, tworzymy góry różnego rodzaju towarów, budujemy domy, napełniamy sklepy produktami. I nagle mówią nam, że nie jesteśmy więcej potrzebni, wyrzucają nas na bruk jak zużytą zbędną rzecz… Zostajemy bez pracy, nie mamy się komu sprzedać, a to oznacza dla nas nędzę, głód, choroby itp. Kryzys jest straszny nie tylko dlatego, że skazuje część robotników na głód. Kryzys pogarsza sytuację wszystkich robotników. W czasie kryzysu, kiedy tysiące robotników nie mają pracy, właściciele obniżają jak tylko mogą zarobki. Tracimy więc wszystkie zdobycze, wszystko, co dotąd wywalczyliśmy celem poprawienia naszych warunków pracy. A kiedy kryzys mija, musimy od nowa rozpocząć walkę o przywrócenie poprzednich warunków pracy. Czytaj dalej

Wojciech Szukiewicz: Etyczna strona kooperatyzmu [1909]

...

Współdziałanie, czyli kooperatyzm, to nie jest sklepikarstwo po amatorsku traktowane, to nie jest nawet potężny i skuteczny środek do jakiegoś celu wyższego rzędu; wyraźnie zrozumieć należy, że współdziałanie jest celem samo w sobie, jest nowym typem kulturalnego bytowania ludzkiego, jest konkretną realizacją ideału ekonomicznego, społecznego, politycznego i duchowego, ideału, obejmującego całą ludzkość bez różnicy narodowości, koloru skóry, wyznania, klasy społecznej, płci, wieku i rozwoju umysłowego. Współdziałanie jest najdoskonalszym wcieleniem solidarności wszechludzkiej, najlepszym jej narzędziem, najdzielniejszym środkiem stałej poprawy zarówno materialnego, jak i etycznego bytu ludzkości. Czytaj dalej

Ludwik Krzywicki: Municypalne piekarnie i rzeźnie [1891]

assddewqw

W Pampelunie piekarnia miejska istnieje od lat wielu – i jakoś istnieje. Ludziska muszą być zadowoleni, bo gdyby coś im doskwierało, natychmiast jakiś piekarczyk schyliłby się im do nóg i zyskałby względy. Rzućmy Hiszpanię i jedźmy do Lizbony! Rano zobaczymy jeden i drugi olbrzymi wagon sunący przez miasto. Ktoś z okna daje znak ręką, wagon staje, osoba wybiega z domu. Cóż to takiego? Podają jej mięso z wagonu, ona płaci… Pytamy się i dowiadujemy, że w dniu 20 marca 1876 rada miejska postanowiła założyć miejskie rzeźnie. Dzisiaj ma już cztery, a nadto dwie ruchome, jeżdżące po mieście. Nie dosyć tego. Prowadzi ona jeszcze 8 innych – przy pomocy rzeźników. Czy wszystko dobrze idzie? – rzucamy pytanie, pomni niepowodzeń madryckich. „Rzeźnicy uporczywie i długo walczyli, używali wszystkich godziwych i niegodziwych środków”, odpowie lizbończyk i z dumną przesadą południowca doda: „ale my, lizbończycy, nie jesteśmy kpami i nie daliśmy się wziąć na kawał”. Czytaj dalej

Halina Krahelska: Ochrona pracy w Polsce [1928]

Krahelska-OchronapracywPolsce

W dziedzinie polskiego ustawodawstwa społecznego zaznaczył się w krótkim okresie dwóch ostatnich lat poważny postęp. Wydany został szereg nowych ustaw, stanowiących znaczny krok naprzód. Ważną jednak kwestią jest nie tylko rozbudowa istniejącego ustawodawstwa pracy, ale nie mniej doniosłą sprawą jest jego należyte wykonywanie. Praca niniejsza tej właśnie kwestii będzie poświęcona. Pragniemy przedstawić, jak na tle obecnego ustawodawstwa wygląda rzeczywisty stan ochrony pracy w Polsce, tzn. stan wykonywania ustaw społecznych, czy da się stwierdzić postęp w tej dziedzinie i jakie byłyby najskuteczniejsze sposoby zabezpieczenia należytego wykonywania praw pracy. Czytaj dalej

Tytus Filipowicz: Czy Polsce jest potrzebna gospodarka planowa? [1935]

Filipowicz

W społeczeństwie polskim istnieje szereg zastrzeżeń przeciw wszelkiej formie gospodarki planowej, a nie brak sfer, gdzie planowość uważana jest za wymysł bolszewicki. Tymczasem sprawą jedynie istotną jest, czy gospodarka planowa jest Polsce potrzebna, czy niepotrzebna, bynajmniej zaś nie to, gdzie przyszła na świat. Gdy okazuje się, że jest potrzebna, to odrzucać ją dlatego, że jest urodzoną w Bolszewii, byłoby błędem takim samym, jak za wojen napoleońskich było odrzucenie przez generałów austriackich myśli organizowania armii na podstawie poboru, dlatego że była to koncepcja jakobińska. Wiadomo, jakie to miało rezultaty dla Austrii. Lecz myśl organizowania gospodarki w sposób planowy bynajmniej nie jest wynalazkiem bolszewików. Ojczyzną tej myśli w jej formie nowoczesnej jest kraj, który, jako najbardziej gospodarczo rozwinięty, dał już niejedną doktrynę ekonomiczną – Anglia. Kiedy około r. 1900 zaczął być popularyzowany w Anglii projekt utworzenia Związku celnego, obejmującego wszystkie posiadłości brytyjskie, niektórzy ekonomiści angielscy dowodzili, że urzeczywistnienie projektu winno polegać na naukowym podziale różnych gałęzi produkcji pomiędzy najbardziej odpowiednie terytoria brytyjskie, oraz że w konsekwencji doprowadzi do utworzenia w Londynie urzędu kontrolującego cały angielski handel zagraniczny. Nawiasem powiedziawszy, widać z tendencji obecnie istniejących w Anglii, że ekonomiści owi nie mylili się. Czytaj dalej

Jan Żerkowski: PPS a ruch spółdzielczy w Polsce [1933]

PPSwobecspoldz

Stosunek socjalizmu do spółdzielczości ulegał przeobrażeniom. Przede wszystkim spółdzielczość zaczęła rozwijać się wcześniej, niż ruch socjalistyczny. Wszak początki ruchu spółdzielczego sięgają 1844 r. (spółdzielnia angielskich tkaczy w Rochdale). Po drugie, spółdzielczość traktowano przez długi czas jako organizację nie mającą w sobie momentu klasowego – widziano w jej założeniu gospodarczym raczej cechę drobnomieszczańską. Zwłaszcza, że w wielu ośrodkach spółdzielczych kierownictwo ruchu nadawało mu istotnie taki charakter. Jednak już w końcu XIX stulecia pogląd ten ulega zmianie; spółdzielnie spożywców rozwijają się w coraz potężniejsze organizacje. Jako instytucje dające lepsze warunki życia dla robotnika, wciągają w swą orbitę coraz większe masy proletariatu, który zaczyna dostrzegać już w spółdzielczości nową formę walki z kapitałem. Czytaj dalej