Julian Smulikowski: Reakcja polska w walce z oświatą [1924]

`

Zakusy reakcji wystąpiły w całej pełni po stworzeniu rządu rzekomo narodowego pod prezydenturą Witosa. Odbiło się to fatalnie na szkolnictwie powszechnym i oświacie. W tym właśnie roku, w którym rozpocząć się miała wielka akcja, która, wyzyskując następstwa wojny i zmniejszoną liczbę urodzin, miała zmierzać do powszechnego nauczania, rozpoczęto od bezlitosnych skreśleń w budżecie oświaty. Po bardzo uciążliwych targach ustalono 170 milionów złotych, z czego Minister Skarbu urwał 65 milionów złotych. Nie ma więc mowy o jakiejkolwiek walce z ciemnotą, o tworzeniu nowych szkół, o budowie choćby jednej szkoły, a cała troska skupić się musi koło tego, jak uchronić rozpoczęte budowy od zniszczenia, bo kwota 700 tysięcy złotych na ten cel przeznaczona w budżecie ani nie zezwoli na samodzielną akcję budowlaną, ani nawet nie wesprze przedsiębiorczości gmin. Nie ma na nowe seminaria, na kształcenie nauczycieli, na obsadzenie posad ukończonymi seminarzystami, nie ma prawie nic na oświatę pozaszkolną. Czytaj dalej

Ludwik Krzywicki: Działalność oświatowa (1880-1918) [1933]

`

Świadom swojej odpowiedzialności, a mając do czynienia z przedstawicielami różnych partii robotniczych, zarząd, choć w większości swojej sympatyzował z PPS, przestrzegał uważnie bezstronności – był socjalistyczną wszechnicą nie jednej partii, ale ogółu robotniczego. Ale przed Uniwersytetem zaczęły się piętrzyć inne przeszkody: reakcja powoli podnosiła głowę, fabryki utrudniały urządzanie odczytów w ich murach, na prowincji z ambon występowano przeciw odczytom, sypały się denuncjacje do władz: „przecież my i wy wierzymy w tego samego Boga, więc dlaczego pozwalacie” itd. Dokoła Uniwersytetu zgęszczała się coraz cięższa atmosfera: tropiono działalność nielegalną tam, gdzie nie było dla niej miejsca. A co gorsza, władze zaczynały coraz ostrzej nacierać. Pojawiały się żądania, aby równolegle z systematycznymi wykładami języka polskiego odbywały się wykłady rosyjskiego. Jeszcze później zaczęto się w ogóle czepiać samej zasady wykładów systematycznych. Ale przede wszystkim rozpoczęły się najścia Ochrany. W maju 1907 r. na jeden z odczytów na Pradze wkroczyło wojsko z policją, strzałami ponad głowami uczestników powstrzymało ich od ucieczki i dokonało rewizji. Gdzie indziej wstrzymywano czynności biurowe, grożono zamknięciem wykładów itd. W r. 1908 jedna z wycieczek, zalegalizowana najformalniej u władz policyjnych, spotkała się z najściem zbrojnym kozaków i agentów Ochrany, ze strzelaniną i aresztowaniem kilku uczestników. Czytaj dalej

Sprawozdanie z prac Czerwonego Harcerstwa T.U.R. [1938]

`

Miarą rozwoju Czerwonego Harcerstwa może być ubiegłe dwulecie. Wbrew wzrastającym przeciwnościom ze strony burżuazji, a głównie kleru, zaznaczył się w tym okresie dalszy wyraźny postęp Czerwonego Harcerstwa, świadczący o rozmachu ideowym, ofiarności przewodników i potrzebie społecznej istnienia tego typu organizacji wychowawczej wśród klasy robotniczej. Silny rozwój jest widoczny w ożywieniu szeregu ośrodków do niedawna słabo pracujących, dalej w bardzo dobrym stanie prac hufców w ośrodkach przemysłowych, np. w Zagłębiu [Dąbrowskim] i w Łodzi. Nie widziało się dotychczas tak szerokiej i tak sprawnej akcji obozowej Czerwonego Harcerstwa, jak w okresie sprawozdawczym, wyrażającej się liczbą 16 dużych obozów stałych, zorganizowanych przez poszczególne hufce z udziałem 800 dzieci, i takiego ożywienia umysłowego, które daje się zauważyć w licznych kursach i wydawnictwach drukowanych oraz do druku przygotowanych. Czasopismo czerwono-harcerskie „Gromada” mimo licznych przeszkód wychodzi już dziewiąty rok, a w roku ostatnim zwiększyło znacznie swój format i nakład oraz ożywiło swą treść (Międzynarodówka Wychowania Socjalistycznego uważa „Gromadę” za jedno z najlepszych pism socjalistyczno-wychowawczych). Czytaj dalej

Józef Zieliński (?): Praca fizyczna a sporty [1925]

Praca fizyczna a sporty

Robotnik, który w fabryce lub warsztacie stał się automatem, maszyną, przekształca się zupełnie podczas gier i sportów dobranych dlań odpowiednio. Wszystkie mięśnie, wszystkie organy, które były bezczynne, jakby uśpione, budzą się i w całej pełni funkcjonują. Jego inteligencja, jego energia – wskrzeszona. Nabiera on wiary i zaufania w swą wartość i moc fizyczną i umysłową. Robotnik, który był niczym w fabryce, staje się kimś, znaczącą jednostką na polu gier lub boisku: daje inicjatywę, kieruje, staje się mistrzem równym swemu dyrektorowi i przedsiębiorcy. Podczas zabaw i gier sportowych rozwija się uczucie równości, solidarności, zmysł demokratyczny w czynach, a nie słowach. Można się przekonać, że strona duchowa odgrywa wielką rolę u robotnika. Rozpromieniony, wesoły pracownik wytwarza więcej i prędzej niż smutny, przygnębiony, niezadowolony. Jego organizm rozwija się lepiej, staje się odpornym na czynniki szkodliwe. Doznaje on radości życia i nie szuka śmierci. Taki robotnik, podczas pracy i po jej skończeniu, nie myśli o szynku, wódce, kartach i orgiach, chętnie biegnie na boisko, gdzie czerpie radość, uciechę, energię i szczęście. Czytaj dalej

Jarosław Górski: Aksjologia „Szkoły życia” Janusza Korczaka

...

Dla dobitności należy powtórzyć raz jeszcze: szkoła życia nie jest celem samym w sobie, to jedna doniosła próba przybliżająca cel zasadniczy, ostateczny i jedyny, to znaczy przerobienie, zmianę zasadniczą współczesnego niemądrego i niesprawiedliwego ustroju społecznego. Wychowańcy szkoły to zupełnie nowy, świadomie i dogłębnie ukształtowany typ etyczny człowieka. Będą oni forpocztami nowego świata. Ich pojawienie się w niedoskonałej rzeczywistości musi spowodować jej całkowitą przemianę. W konfrontacji ze szlachetnymi i mądrymi postawami absolwentów szkoły, ludzie prezentujący wartości starego świata zostają obnażeni. W całej jaskrawości ujawnia się ich hipokryzja i anachroniczność. Jak boleśnie odczuwa bankier moralną wyższość młodzieńca, który pracuje dla najwyższej nagrody, jaką jest praca właśnie, gardząc jej sztucznymi ekwiwalentami w postaci pieniędzy. Dokonujący inspekcji dostojnicy-łapówkarze przysłani, żeby znaleźć pretekst do zamknięcia szkoły, zawstydzeni siłą ducha i moralną niezłomnością wychowanków, piszą pochwalny raport, mimo ewidentnej nieprawomyślności głoszonych tu poglądów. Czytaj dalej

Henryk Dembiński: O szkołę uspołecznioną i produkcyjną [1938]

...

Uspołecznianie szkoły i jej młodzieży poprzez jej bezpośredni udział w walkach klasy robotniczej jest oczywiście niemożliwe i niewskazane. Nie chodzi o bezpośredni udział w walce. Chodzi jedynie o to, by młodzież mogła w pewnych ważniejszych momentach przeżyć razem z całą społecznie uświadomioną klasą robotniczą jej problemy dnia dzisiejszego, jej dążenia do nowego ładu społecznego, jej oceny i rozumienie obecnego ustroju, jej bohaterskie tradycje historyczne i jej metody pracy zbiorowej i demokratycznej dyscypliny. I niechże rodzice, zwłaszcza ci, co nie są socjalistami, zrozumieją, że nie chodzi tu o politykę. Chodzi bowiem wyłącznie o realizowanie tego elementarnego postulatu pedagogiki, który sformułował dobrze Bohdan Suchodolski, wręcz nie socjalista, który napisał, że o wychowaniu w miłości dla człowieka „może być mowa tylko tam, gdzie stawia się nieustępliwe żądania przebudowy społeczno-gospodarczej”. Czytaj dalej

Zygmunt Heryng: Jaką być winna Encyklopedia Ludowa [1908]

...

Pojawienie się encyklopedii ludowej, odpowiadającej co do popularności wykładu, doboru treści, niezbyt znacznych rozmiarów, a co za tym idzie i przystępności ceny, wymaganiom szerszych warstw społecznych, byłoby zawsze ze wszech miar pożądanym. W obecnej jednak dobie, myśl rozpoczęcia takiego wydawnictwa jest ideowym odbiciem jednej z najbardziej naglących naszych potrzeb. Społeczeństwo polskie przeżywa dziś krytyczną, przełomową rzec można, chwilę we wszystkich trzech dzielnicach. Czytaj dalej

Tadeusz Kotarbiński: Sprawy sumienia. Zagadnienia etyki niezależnej [1956]

`

Problem jest u nas teraz aktualnie i społecznie ważny. Kto bowiem ma oczy otwarte, ten widzi dokoła rozprzężenie moralne. W środowiskach tradycjonalistycznych, religijnych, istnieje wypracowana przez wieki świadomość etyczna i ona w znacznej mierze wyznacza postępowanie ludzi tak usposobionych. Inaczej rzecz się ma jednak w sferze wyznawców światopoglądu bezreligijnego, a przecież socjalizm naukowy, prąd dzisiaj przewodni, wyraziciel nieodwracalnego bodaj kierunku myśli badawczej i konstrukcyjnej, związany jest zasadniczo z naukowym poglądem na świat, w którym to poglądzie nie ma miejsca ani na Opatrzność, ani na życie przyszłe. Świadomość socjalistyczną rozwijają tedy i wedle niej usiłują kształtować stosunki społeczne ludzie potrzebujący etyki niezależnej. Tymczasem brak systemu takiej etyki i boleśnie dają się odczuć skutki tego braku w wychowaniu masowym. Czytaj dalej

Kazimierz Zakrzewski: Podstawy ideowe prac Robotniczego Instytutu Oświaty i Kultury + odezwa RIOK [1938/39]

...

Dążenia do wyzwolenia muszą być równoznaczne z dążeniami do stworzenia nowej kultury, przewyższającej kulturę stworzoną na użytek klas posiadających. Jak w narodzie-państwie RIOK widzi przede wszystkim wspólnotę moralną, podobnie swoją koncepcję kultury chce oprzeć na podłożu nowej moralności życia zbiorowego. Jest to cechująca środowiska proletariackie „moralność bezinteresownego, twórczego wysiłku”, którą RIOK przeciwstawia moralności kapitalistycznej, moralności kapitalistycznej, moralności wyzysku i egoistycznych dążeń jednostki. Wreszcie założeniem własnej kultury mas pracujących musi być „jedność i nierozłączność wysiłku fizycznego i twórczości umysłowej pracujących zbiorowości ludzkich”. Czytaj dalej

Wojciech Szukiewicz: Etyczna strona kooperatyzmu [1909]

...

Współdziałanie, czyli kooperatyzm, to nie jest sklepikarstwo po amatorsku traktowane, to nie jest nawet potężny i skuteczny środek do jakiegoś celu wyższego rzędu; wyraźnie zrozumieć należy, że współdziałanie jest celem samo w sobie, jest nowym typem kulturalnego bytowania ludzkiego, jest konkretną realizacją ideału ekonomicznego, społecznego, politycznego i duchowego, ideału, obejmującego całą ludzkość bez różnicy narodowości, koloru skóry, wyznania, klasy społecznej, płci, wieku i rozwoju umysłowego. Współdziałanie jest najdoskonalszym wcieleniem solidarności wszechludzkiej, najlepszym jej narzędziem, najdzielniejszym środkiem stałej poprawy zarówno materialnego, jak i etycznego bytu ludzkości. Czytaj dalej

Stanisław Ossowski: Społeczne funkcje nauki [1955/56]

Społeczne funkcje nauki

Kapitał zaufania, którym rozporządza ten, kto występuje w społecznej roli uczonego, sprawia, że jego wypowiedzi mają nierównie większą wartość propagandową, niż wypowiedzi urzędnika lub zawodowego agitatora. Ale na wypowiedzi uczonego kierowane nie prawdą, lecz posłuszeństwem zużywa się nie procent od kapitału zaufania, tylko sam kapitał. Gdy wypowiedzi uczonego lub artysty są tylko grą, kierowaną przez czyjeś decyzje, kapitał związany z wytwarzaniem tzw. wartości trwałych zostaje roztrwoniony, a rola uczonego traci użyteczność z punktu widzenia skutecznej propagandy. Słowa jego stają się puste. Oto groźny sens monopolu w nauce, zarówno gdy monopol jest osiągnięty presją złota, jak i presją władzy politycznej. Czytaj dalej

Kazimierz Korniłowicz: Spółdzielcza organizacja oświaty [1923]

socialism-and-hope1

Mamonizm przestaje być przywilejem klas posiadających – staje się udziałem nie tylko drobnomieszczaństwa i wzbogaconych włościan – udemokratycznia się – ogarnia wszystkich, przenika w głąb proletariatu inteligenckiego i robotniczego. Rewolucyjne prądy społeczne, pragnąc pociągnąć masy, wprawić je w ruch, idą nieraz drogą najmniejszego oporu, działają demagogicznie, opierają się na tymże dążeniu do zysku, na którym zbudowany jest stary świat. Nowe życie stworzyć może tylko nowy człowiek. Nowego człowieka wychować może tylko nowa idea. Praca więc nad jak najszybszą zmianą stosunków społeczno-gospodarczych i politycznych musi iść równolegle z pracą nad stwarzaniem już dzisiaj warunków ułatwiających rozwój wewnętrzny jednostki, wyzwolenie ukrytych w niej wartości, świadome i dobrowolne poświęcenie ich dla wspólnego celu, a tym samym ułatwiających jej znalezienie prawdziwej radości i prawdziwego szczęścia w życiu. Czytaj dalej

Roman Szczurkowski: TUR po raz trzeci [1958]

Szczurkowski-TUR

To nie był przypadek ani zbieg okoliczności, że właśnie w dniach października 1956 roku zawołanie społeczne w Kraju „o uczciwą i prawdziwą oświatę i kulturę robotniczą” dorosło do takiej rangi, iż stało się jednym z czołowych żądań robotniczych, postulowanych pod adresem reżymu. Przy tej sposobności ujawniło się jeszcze jedno i niezmiernie ciekawe zjawisko, polegające na tym, że po jedenastu latach systematycznego wbijania przez komunistów klina między polską klasę robotniczą i inteligencję, zarówno postulat oświaty i kultury robotniczej, jak i wszystkie inne zawołania społeczne w dniach października były wspólną myślą twórczą i wspólnym dziełem robotników i inteligencji. Czytaj dalej

Adam Ciołkosz: Wolne Harcerstwo [1921]

AdamCiokosz-WolneHarcerstwo

Wolny harcerz nie uznaje więzów organizacyjnych. Wolne harcerstwo nie tworzy nowego zrzeszenia ani związku, nie obleka się w żadne nowe formy zewnętrzne. Nie ma żadnych ustaw ani regulaminów. Wszyscy wolni harcerze należą do wolnego harcerstwa na zasadzie współrzędności; wolne harcerstwo nie uznaje w swym gronie stopni pod- i nadrzędnych. Nie ma żadnej egzekutywy, żadnej upełnomocnionej reprezentacji. Istnieje tylko jeden rodzaj odpowiedzialności: przed samym sobą. Czytaj dalej

Henryk Rowid: Rozwój samorządu w szkole twórczej [1931]

Rowid-samorzaduczniowski

W miarę jak klasa szkolna staje się jednostką psychiczną wyższego rzędu i wspólnotą duchową, wyłaniają się różne potrzeby grupy społecznej i wytwarzają równocześnie odpowiednie formy współżycia, wspólnej pracy i nauki. Formy te coraz bogatsze w treść i coraz różnorodniejsze rozwijają się dzięki współdziałaniu nauczycieli, dzieci i rodziców, którzy wchodzą w skład wspólnoty, opierającej się na zasadach samorządu, jako instytucji organicznie wchodzącej w życie szkoły twórczej. Samorząd uczniowski, czyli gmina szkolna, jest właśnie jednym z istotnych czynników umożliwiających realizację nowej szkoły, rzec można – stanowi o jej charakterze i duchu. Czytaj dalej

Henryk Jędrzejewski: Byliśmy pierwszym kołem OM TUR

Jedrzejewski-BylismypierwszymkolemOMTUR

W kole na Powązkach władze centralne wypróbowywały metody i formy pracy wśród młodzieży. Natchnienia i zalecenia władz centralnych znajdowały u nas swój początek i stąd rozchodziły się po kraju. Byliśmy więc warsztatem doświadczalnym dla kierownictwa, byliśmy, bez przesady mówiąc, baonem manewrowym w armii niebieskobluzych. W naszej gromadzie, pełnej rozwichrzonych czupryn, kurzyło się od pomysłów; byliśmy kołem, w którym przez cały czas istnienia trwało nieustanne współzawodnictwo w inicjatywie. Byliśmy wreszcie w Organizacji Młodzieży TUR kołem reprezentacyjnym. Jeżeli chciano pokazać turowców w ich codziennej pracy, to przede wszystkim odwiedzano nas na ul. Okopowej czy ul. Dzielnej. Czytaj dalej

Ksiądz Eugeniusz Okoń: Przemówienie w dyskusji nad projektem ustawy o ustroju władz szkolnych [1920]

ks.Oko-Szkolnictwo

Chcemy widzieć po wsiach szkoły doskonałe, nie chcemy widzieć po wsiach polskich szkół jednoklasowych. Szkoła jednoklasowa jest tylko surogatem szkoły, jest tylko zawiązkiem szkoły, bo w takiej szkole nie można dać dzieciom niezbędnej im nauki. Chcemy widzieć po wsiach przynajmniej czteroklasowe szkoły, a po większych gminach szkoły siedmioklasowe, odpowiadające szkołom wydziałowym miejskim, ażeby tam dzieci włościańskie mogły zaczerpnąć oświatę taką, jak dzieci po miastach. Czytaj dalej

RTPD: Robotnicze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci [1929]

RTPD

Robotnicze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci dąży do wychowania w dzieciach poczucia przynależności ich do klasy pracującej i przygotowania ich do przyszłej twórczej pracy społecznej. Stąd wynika konieczność wychowywania w dzieciach samodzielności, odpowiedzialności za swoje czyny, poczucia równości i poszanowania innych. Wprowadzanie więc zasady samorządów dziecięcych w życiu zakładów pozostaje w związku z zasadniczym zadaniem Towarzystwa. Samorząd dziecięcy obejmuje całe życie dziecka w zakładzie: ważne sprawy dotyczące ogółu dzieci rozpatrywane bywają przez walne zebrania wszystkich dzieci, przewinienia indywidualne są przedmiotem troski sądów koleżeńskich; różne potrzeby zakładu również jak i potrzeby umysłowe, kulturalne, towarzyskie itp. zaspakajają kółka grupujące dzieci zamiłowane w pewnym rodzaju pracy lub rozrywce; do badania żądań, poznawania opinii dzieci przeprowadzane są ankiety obejmujące wszystkie dzieci. Czytaj dalej

Władysław Wolert: Robotnicza i socjalistyczna oświata w Belgii [1924/1930]

Wolert-Owiatarobotnicza

Ta działalność społeczno-kulturalna, wpajająca ludziom ciężkiej pracy potrzebę rozrywki na wyższym poziomie, oddała wielkie usługi i przygotowała grunt przyszłej szerszej działalności oświatowej wśród warstwy robotniczej. Wciągnięci w sferę życia kulturalnego przez poranki muzyczne, zwiedzanie muzeów, sztukę dramatyczną, zaczęli robotnicy odczuwać potrzebę nauki jako potrzebę społeczną. Zaczęto tworzyć kółka nauk społecznych, kółka czytelników, stowarzyszenia propagandy dla zakupu książek, kółka śpiewacze, kółka marksowskie, kółka dramatyczne itp. Czytaj dalej

„Front Robotniczy”: O Stefanie Żeromskim [1933]

zeromski

Życie wyprzedza nas blisko o wiek i to wielkim grozi niebezpieczeństwem, z którego tak jasno zdawał sobie sprawę Żeromski, niestrudzony szermierz prawdziwej potęgi Polski, apostoł jej „mocarstwowości”, lecz w zrozumieniu współczesnym… Mocarstwowość – to prymat w idei kształtującej świat. Mocarstwowość – to zerwanie z „gasnącym światem” mieszczańskich fetyszów – kapitalizmu i obłudy religijnej; to odważne łamanie trudności państwowego i społecznego życia bez uciekania się do kunktatorstwa, półśrodków i znieczuleń chorego pacjenta oparami kadzideł narodowych samochwalstw… Mocarstwowość wreszcie to – wychowanie nowego człowieka, który posiadać będzie świadomą moralność, a którego żywiołem byłby czyn, nie słowa… O taką „mocarstwowość” walczył i walczy Żeromski… Czytaj dalej