Leopold Kronenberg

Ruch robotniczy wobec esperanta

[1921]

Esperanto, pomocniczy język międzynarodowy, odznaczający się niesłychanie łatwą a zarazem logiczną budową, rozszerza się obecnie, po skończonej wojnie światowej, w sposób bardzo szybki. Wzrost swój zawdzięcza zaś w pierwszym rzędzie tej okoliczności, że po uznaniu zasady samostanowienia narodów, gdy małe narody uzyskały swój byt niepodległy, wystąpiła w całej sile inna zasada, uzupełniająca tamtą, a mianowicie zasada równouprawnienia językowego. Po uzyskaniu bytu niepodległego małe narody żądają także równouprawnienia ich na polu językowym, żądają, by zaznajomiono się z ich językiem i literaturą, a ponieważ tych małych narodów jest bardzo wielka ilość, tak że jest fizyczną niemożliwością zapoznać się z językami wszystkich narodów, przeto wysuwa się na plan pierwszy hasło uznania jednego pomocniczego języka międzynarodowego, który by dla każdego kulturalnego człowieka był drugim językiem. Polak rozmawiając z Polakiem, rozmawiałby po polsku, spotkawszy się natomiast z Niemcem, Francuzem, Anglikiem lub Japończykiem, używałby pomocniczego języka międzynarodowego.

Takim pomocniczym językiem międzynarodowym nie może być łacina, ani też żaden z języków narodowych, a więc język angielski, francuski, włoski lub niemiecki. Łacina jest za trudną i brak jej wyrażeń współczesnych, co się zaś tyczy języków narodowych, to zawiść narodowa nie pozwala, by pomocniczym językiem całej ludzkości został jeden z nich. Ponieważ zaś nauka kilku języków obcych pochłania bardzo wiele czasu i pieniędzy, i jest dostępną tylko dla nielicznych wybranych, przeto siłą rzeczy pomocniczym językiem międzynarodowym może być tylko język neutralny, a takim jest język esperanto.

Idea pomocniczego języka międzynarodowego jest dla ruchu robotniczego niezmiernie ważną. Robotnik bowiem nie ma nigdy ani czasu, ani pieniędzy, by mógł uczyć się kilku języków, jakże zaś często robotnik zmuszony jest dla chleba wyjeżdżać ze swego ojczystego kraju i udawać się do krajów innych? Rokrocznie emigranci polscy wyjeżdżają za zarobkiem do Ameryki, Westfalii, Saksonii i Danii, a każdy, kto zaznajomił się choćby powierzchownie z ruchem uchodźczym, wie, ile trudności językowych spotyka każdego z uchodźców. Toteż klasa robotnicza odnosi się do ruchu esperanckiego bardzo przychylnie i rozszerzając ten język, służy sama sobie, gdyż ułatwia zwycięstwo idei języka, który w pierwszym rzędzie klasie robotniczej będzie służył. Warto jest zaznajomić się tedy ze zdobyczami esperanta wśród partii socjalistycznych różnych krajów, bo zaznajomienie to da nam obraz ładnego współdziałania dwóch idei: równouprawnieniu socjalnego i równouprawnienia językowego.

Pierwszym socjalistycznym miesięcznikiem esperanckim było wydawane przed wojną w Amsterdamie pism pt. „Socia Revno” (Przegląd socjalny). Pismo to cieszyło się bardzo wielkim powodzeniem wśród socjalistów Zachodu i podawało znakomicie redagowane sprawozdania z ruchu socjalistycznego w Holandii, Belgii, Francji, Anglii, Hiszpanii, Portugalii i Włoszech. Z krajów wschodnich nie miało jednakże żadnych wiadomości, przeto w Polsce nie było nigdy popularne nawet wśród esperantystów-socjalistów.

Po wojnie wszczął się wśród partii robotniczych wszystkich krajów żywy ruch za wprowadzeniem esperanta. Niemal w całej Europie utworzyły się związki socjalistyczno-esperanckie, z których najwybitniejszymi był związek bułgarski, francuski, hiszpański, niemiecki i chiński. W Rumunii zjazd socjalistów Transylwanii uznał esperanto za swój język urzędowy: w Rosji sowieckiej wprowadzono esperanto, stosownie do rozporządzenia komisarza ludowego dla spraw oświaty, Łunaczarskiego, jako przedmiot obowiązkowy do wszystkich szkół średnich. We Francji uznały esperanto za język korespondencji z zagranicą związki syndykalistyczne, podobnie w Hiszpanii i Portugalii. W Chinach i Japonii związki socjalistyczne uznały potrzebę oficjalnego rozszerzania esperanta i poleciły naukę tego języka wszystkim towarzyszom. Prócz tego w Paryżu założono międzynarodowy związek esperantystów-socjalistów pt. „Liberiga Stelo” (Gwiazda Wolności), którego oficjalnym organem jest miesięcznik „Esperantista Laboristo” (Esperancki Robotnik), mający kilka tysięcy nakładu. Redaktorem tego organu jest socjalista francuski, Z. Adam, duszą zaś związku esperantystów-socjalistów i ich organu jest znany literat francuski, towarzysz Henri Barbusse, przewodniczący międzynarodowego Związku inwalidów wojennych. Prócz tego mają esperantyści-socjaliści drugą osobną grupę w „Powszechnym Związku Esperanckim” (Universala Esperanto-Asocio), oraz osobny dział w organie tegoż związku „Esperanto”, wychodzącym w Genewie pod redakcją dr. Privata.

W Polsce ruch socjalistyczno-esperancki jest dopiero w powijakach. W czasie niewoli musieliśmy się starać przede wszystkim o zachowanie własnej mowy i jej bronić przed zakusami. Po wojnie jednakże i u nas na tym polu żywy ruch się rozpoczął. Wymienić należy grupę polskich socjalistów esperantystów przy klubie proletariackim w Warszawie, jak również grupę robotniczą „Lumo” (Światło) w Kaliszu. Wśród socjalistów niemieckich republiki polskiej rozszerza esperanto „Volkszeitung” w Bydgoszczy, redagowany przez tow. Pankratza, jak również ,.Volkszeitung” w Bielsku. Do wybitnych esperantystów polskich należy tow. dr Bolesław Drobner z Krakowa.

W ostatnim czasie zaczęły wielką agitację za esperantem partie chrześcijańsko-społeczne kilku krajów. I tak na Węgrzech poseł sejmowy, ks. dr Giesswein, przywódca chrześcijańsko-społecznych, rozszerza esperanto wśród chrześcijańskich robotników węgierskich, zaś w Austrii zaczęto wydawać pismo „Espero Katolika” (Nadzieja katolicka), organ „międzynarodówki katolickiej”. O język esperanto zaczęła się więc niejako walka dwóch światopoglądów: katolickiego i socjalistycznego. „Katoliccy” esperantyści wystąpili do walki z „błogosławieństwem” papieża i z pomocą finansową proboszczów holenderskich, duńskich i szwedzkich, których waluta ma kurs tak wysoki; organizacje socjalistyczno-esperanckie natomiast z zapałem do głoszonych przez siebie haseł i z wiarą gorącą w prawdę słów:

Porządek stary już się wali,

Żywotem dla nas jego zgon,

My wspólnie będziem pracowali

I wspólny będzie pracy plon

A więc uczcie się esperanta, młodzi towarzysze!

Leopold Kronenberg
____________________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Oświata – pismo dla młodzieży robotniczej stowarzyszenia polskich robotników i robotnic »Siła« na Śląsku” nr 9/1921, wrzesień 1921 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Jeden komentarz nt. “Ruch robotniczy wobec esperanta

  1. Pingback: Internetówka 227 | Skojarzenia. Bohdan Kaczmarek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *