„Wieś i Miasto” PPS WRN: Demokratyczna polska w wolnej Europie [1943]

Stalin_Hitler

Nowa Europa zarysowuje się zatem jeszcze nie dość wyraźnie, zwłaszcza jeżeli chodzi o granice. Pewną jest rzeczą za to, że nie będzie miejsca w tej nowej Europie dla ustrojów dyktatorskich. Wbrew woli ludności żadne kliki nie będę mogły rządzić. W ramach demokracji zaś decydujące znaczenie muszą mieć masy pracujące, które jedyne są zdolne rozwiązać zawiłe problemy odbudowy. Ileż znaczenia ma fakt, że na przykład całą sprawę przesiedleń, repatriacji itd. rząd angielski powierzył do opracowania międzynarodowemu związkowi robotników transportowych. Demokracja nowej Europy musi być społeczną demokracją. Czytaj dalej

Adam Ciołkosz: Tajemnice Oświęcimia [1964]

file.os10

Cyrankiewicza później przewieziono z Oświęcimia do obozu w Mauthausen. Po oswobodzeniu przez wojska amerykańskie, udał się natychmiast do Krakowa, a stamtąd do Warszawy gdzie odbył rozmowę z Bierutem i włączył się do prac fałszywej PPS, obejmując w niej stanowisko sekretarza generalnego. Tu zatem mamy nitkę, która nas doprowadzi do kłębka. Tu znajdziemy jedyną logiczną odpowiedź na zapytanie, jakie to bardzo ważne sprawy organizacyjne zatrzymały Cyrankiewicza 22 czerwca 1944 w obozie w Oświęcimiu, tak że nie mógł przybyć na umówiony punkt w Ryczowie, gdzie czekał na niego Rysiewicz. Te sprawy organizacyjne to powiązania z komunistami, w szczególności był Cyrankiewicz już wówczas ściśle związany z komunistą austriackim Ernestem Burgerem. Burgerowi i innym komunistom był Cyrankiewicz bardzo potrzebny. On bowiem, drogami podziemnej łączności WRN, zapewniał im kontakt ze światem zewnętrznym i pomoc z Krakowa. Oto więc przyczyna, dla której nie pozwolili mu opuścić Oświęcimia, z drugiej zaś strony wyjaśnienie, dlaczego Cyrankiewicz zaraz po oswobodzeniu skierował swe kroki w stronę Bieruta. Hipoteza ta nie zwalnia nas od postawienia zapytania, dlaczego wciąż zataja się te trzy litery WRN i stworzoną przez WRN organizację pomocy dla więźniów Oświęcimia PWOK? Dlaczego głuche milczenie otacza po dzień dzisiejszy wszystko co łączyło się z tą akcją i z ucieczkami organizowanymi przez WRN? Dlaczego nie ma o tej akcji ani słowa w albumie wydanym przed trzema laty przez Państwowe Muzeum w Oświęcimiu? Dlaczego nie ma żadnej książki, opisującej tę wielką, pełną bezgranicznego poświęcenia pracę, dlaczego nie ma zbioru relacji uczestników owych przejść i wydarzeń? Czy tylko dlatego, że byli oni związani z WRN i działali z ramienia WRN ma pójść w niepamięć poświęcenie w akcji pomocy dla więźniów Oświęcimia ludzi takich jak Nosal, zakatowany wraz z żoną na śmierć w obozie oświęcimskim, albo Emil Gołczyk, pseudonim Jantar, który po ucieczce Edwarda Hałonia odgrywał doniosłą rolę jako łącznik w Brzeszczach i którego całą rodzinę hitlerowcy wymordowali, albo jak Łapczyńska, która zginęła od niemieckiej bomby w Krakowie, albo jak Rysiewicz (Teodor), który był duchem-czynicielem całej akcji pomocy dla więźniów katowni oświęcimskiej i który swój udział w tej akcji przypłacił życiem? Czytaj dalej

Zygmunt Zaremba: Społeczne oblicze powstania [3 września 1944]

warsaw_uprising_bata

Znajdujemy tu zarys programu rzetelnej demokracji, zmierzającej ku gruntownej przebudowie ustroju społeczno-gospodarczego państwa. Dumny może być polski ruch socjalistyczny, jego to bowiem zasady programowe znalazły tu powszechną aprobatę! Rada Jedności Narodowej pod przewodnictwem Kazimierza Pużaka, sekretarza generalnego PPS, nie tylko przyjęła ten program społecznej demokracji, ale korzystając z możności zgromadzania się, przystąpiła natychmiast do obleczenia tych zasad w konkretne formy ustaw i rozporządzeń. Praca przygotowawcza do tego celu była wykonana w dużej mierze już dawniej, w komórkach fachowych delegatury rządu, gdzie wszystkie ważniejsze zagadnienia były dokładnie przepracowane w toku długich lat okupacji. Idea uspołecznienia produkcji wyraziła się w ustawie o radach zakładowych, mających realizować zasady demokracji w wewnętrznym życiu fabryk i kopalń. Ustalała ona zasady praktycznego wprowadzania robotników do kierownictwa przedsiębiorstw i do organów kontrolujących produkcję. Była ona pierwszym aktem opracowanego w konspiracji systemu reprezentacji robotniczej w nowym ustroju gospodarki rządzącej się planowością społeczną. Tendencje te zostały po tym brutalnie przekreślone lub niedołężnie przejęte przez politykę PKWN triumfującego przy pomocy obcych bagnetów nad społeczeństwem polskim. Mimo to jednak dorobek ideologiczny powstania, dający wyraz przemianom społecznym i nowym poglądom, jakie utrwaliły się w łonie społeczeństwa polskiego w toku walki z okupantem niemieckim, nic nie traci na swym znaczeniu. Stanowi ono nadal podstawę, na której społeczeństwo chce się rozwijać i do której wbrew swej woli musi się naginać nawet system rządów narzuconych. Stanowi on również wyraźny probierz do oceny każdego posunięcia mającego kształtować nasze życie społeczne i polityczne. Dzięki temu dorobkowi zmiany ustrojowe, przeprowadzane obecnie przez rząd tymczasowy, mogą znaleźć i znajdują słuszną ocenę z punktu widzenia postępu społecznego i ideologii demokratycznej, dojrzałej w naszym społeczeństwie. Przez to jedni nie mogą się przystrajać w piórka realizatorów wielkich idei wypracowanych przez masy ludowe, z drugiej zaś strony dorobek Powstania Warszawskiego kładzie potężną zaporę tendencji żywiołów reakcyjnych, które pragną powrotu czasów przedwrześniowych. Jednym i drugim Powstanie Sierpniowe, krystalizując ostatecznie oblicze nowej Polski, przeciwstawia jasny obraz organizacji i życia odrodzonego państwa polskiego bazującego na zasadach demokracji społecznej. Czytaj dalej

Mieczysław Niedziałkowski: Uwagi o komunizmie [1919]

preview_lenine-le-communisme-et-la-fondation-de-l-urss-a-l-appel-du-grand-lenine-youtube

Toteż Marks podkreślił, że dyktatura proletariatu nie może być dyktaturą drobnej mniejszości nad większością, jak rządy burżuazji, i sławił Komunę Paryską za powszechne prawo wyborcze, które legło u jej podstawy. Rozumni, wykształceni teoretycy komunizmu rosyjskiego nie umieli dotychczas wybrnąć z nastręczających się trudności, nie stwierdzili wyraźnie swego stanowiska wobec bijących w oczy sprzeczności. Różne natomiast „drobne ryby” nie czyniły ceremonii i bez zająknienia burzyły stare ołtarze. Duchowi prowodyrzy „czerezwyczajek”, konsekwentni apologeci egoizmu klasowego, a nade wszystko komuniści polscy, przyzwyczajeni ze swej „socjaldemokratycznej” doby do rozpaczliwie uproszczonego i zwulgaryzowanego sposobu myślenia, wcielali doktrynę w życie, popełniali setki artykułów i broszur, zajadle dyskutowali, krzyczeli, aż wymietli „na czysto” serca i mózgi z pozostałości socjalistycznych myśli i odczuć. Praktycy bolszewizmu zrozumieli następująco okres przejściowy pomiędzy kapitalizmem imperialistycznym a socjalizmem: władza polityczna spoczywa w rękach biurokracji partyjnej, masy robotnicze sankcjonują milcząco politykę komisarzy, włościaństwo pozostaje na uboczu, jako grupa chwilowo tolerowana, klasy posiadające, a zarazem wszystkie niekomunistyczne partie zostają wyjęte spod prawa. I nastąpiła epoka dyktatury komisarskiej, jak powiada „Wsiegda wpieriod”, organ lewicowych socjalistów-rewolucjonistów. Lenin walczył z tym wypaczeniem, niemniej istnieje ono po dzień dzisiejszy, potwierdzając – pozornie przynajmniej – teorię pesymistyczną Pareto, wedle której rozwój społeczny prowadzi do zastąpienia jednych władców przez innych, do wieczystej „cyrkulacji elit” przy ustawicznej zależności mas proletariatu. Czytaj dalej

Centralny Komitet Zagraniczny PPS: Odezwa 1-majowa [1982]

PPS zagranica 1982

W dziewięćdziesiątą rocznicę powstania Polskiej Partii Socjalistycznej, w dniu pierwszego maja nie będzie w kraju ani sztandarów PPS, ani flag „Solidarności”, ani mas robotniczych w radosnych pochodach, które dokumentowałyby, że Polska jest niepodległa, demokratyczna i socjalistyczna. Dyktatura komunistyczna cywilna i wojskowa, wbrew własnym obietnicom, terrorem i gwałtem przytłumiła wicher wolności w odradzającym się spontanicznie ruchu zawodowym „Solidarność”, ale nie wygasiła i nie wygasi aspiracji mas pracujących do samostanowienia o swoim losie w oparciu o historię i tradycje polskich ruchów demokratycznych. Czytaj dalej

Cezary Miżejewski: Izba Samorządowa zamiast Senatu [1989]

2016_0903work_1-218x150

PPS-Rewolucja Demokratyczna proponuje utworzenie Izby Samorządowej jako drugiej izby w parlamencie. Dlaczego właśnie w takim charakterze?
1. Będzie to przejaw bezpośredniej podmiotowości politycznej pracowników. Powstałby w ten sposób niezależny nurt przedstawicielstwa pracowniczego, nie korzystający z pośrednictwa systemu partyjnego.
2. Służy to integrowaniu środowiska, wyrażaniu i reprezentowaniu w szerszej, ogólnopolskiej skali interesów, opinii i stanowisk samorządów (a więc załóg) w istotnych dla przedsiębiorstw i gospodarki sprawach. Izba scalałaby ich dążenia i postulaty oraz wytwarzała ogólnopracowniczy punkt widzenia na politykę społeczno-gospodarczą.
3. Wszystkie poprzednie sprawy można oczywiście załatwiać poza parlamentem, oprócz jednej – decydowania. Tworzenie ciała, które będzie miało możliwość tylko „opiniowania” i „wysuwania dezyderatów”, nie rozwiązuje problemu. Załogi nadal będą bezsilne, jeżeli nie wyposaży się ich w prawo decydowania o gospodarce. Jeżeli tego nie będzie na terenie poszczególnych przedsiębiorstw, nadal będą wybuchać konflikty zastępcze. Czytaj dalej

Jan Maurycy Borski: Róża Luxemburg [1919]

rosa_luxembourg_0

Niemieccy socjaliści w większości ciężkie popełnili grzechy, wielu z nich nie zasługuje na miano socjalisty, lecz tym nie mniej potępić należy taktykę spartakusowców [ruch kierowany przez Różę Luksemburg – przyp. red.]. Po rewolucji partia socjalistyczna stanęła na czele rządu. Partie burżuazyjne, skompromitowane wojną, nie mogły przeciwstawić żadnej siły klasie robotniczej. Nie czas więc było na zamachy stanu, na terror większości przez mniejszość, na rzucenie kraju w objęcia anarchii, głodu i kontrrewolucji. I w imię czego uprawiano tę politykę rozprzężenia i gwałtu? Dyktatury proletariatu, który faktycznie był i jest u władzy, domagającej się jedynie utrwalenia? Nie, chodziło o uratowanie bolszewików w Rosji, o ocalenie czystego i prawdziwego socjalizmu. Robiło się eksperymenty na ciele ludzkim dla rehabilitowania doktryny. Chciano podejść historię, rozwój dziejowy, wykonać salto-mortale do państwa socjalistycznego. Róża Luksemburg przed wojną przez szereg lat wcielała Polskę (a raczej Królestwo, bo o inne zabory wcale się nie troszczyła) do Rosji, „naukowo oczyszczała” socjalizm polski od „naleciałości niepodległościowych”. Gdy w toku wojny Królestwo haniebnie zdradziło swój organizm-matuszkę, że aż oderwało się od tegoż, zwolennicy Róży Luksemburg, którzy zawsze mają rację i wszystko z góry wywróżyć potrafią z talmudu komunistycznego, tym razem wpadli w konsternację. Bo czymże zastąpić autonomię? I wpadli na genialny pomysł, diabelnie maksymalistyczny: precz z granicami! Tak zbankrutowała teoria Róży Luksemburg. Lecz musimy uznać niezłomną siłę woli, nieugiętą energię i żar rewolucyjny tej kobiety. Wytrwała w swoich przekonaniach i broniła ich do ostatniej chwili, mimo prześladowania i więzienia. Okrutna jej śmierć szczere wzbudziła współczucie. Czytaj dalej

Adam Próchnik: Socjalizm a bolszewizm [1920]

53ca725bdec8cf6ac7d49c561212169c

Tego, co jednak dziś bolszewizm czyni, nie można uważać za co innego, jak za utratę wiary w taktykę rewolucyjną, utratę wiary w możność wybuchu rewolucji światowej. Utraciwszy tę wiarę, bolszewizm nie nawrócił jednak do drugiej taktyki, do ewolucji, ani nie skombinował w jakikolwiek sposób jednej metody z drugą, ale zastosował właśnie trzecią metodę – tę, którą urzeczywistnia dziś w Polsce, którą urzeczywistniał od dłuższego już czasu na ziemiach leżących między Polską a Rosją. Jest to metoda narzucenia idei siłą i przemocą orężną. Nie jest to ewolucja, naturalnie, ale nie jest to i rewolucja w żadnym wypadku – jest to próba wprowadzenia idei w życie przez wojnę. Nie jest to ostatecznie metoda nowa. Stosowali ją wodzowie rewolucji francuskiej i ich ideowym dziedzictwem obciążony cesarz Napoleon. Jednakowoż, choć w rezultacie udało się ustalić społeczne zasady rewolucji we Francji, propaganda w sąsiednich krajach przy pomocy wojsk wygłodniałych, rabujących i pustoszących, nie dała bezpośredniego rezultatu. Stworzone różne republiki i republiczki nie istniały długo, a gwałty wojsk rewolucyjnych wywołały raczej reakcję antyrewolucyjną w poprzednio nadzwyczaj przychylnie dla rewolucji nastrojonych ludach. Metoda szerzenia idei walką zbrojną zawiodła i zawieść musiała, zniszczyła nawet te pierwiastki, na których idea mogła się oprzeć. I trzeba było potem jeszcze kilkunastu, a gdzieniegdzie kilkudziesięciu lat, aby idea rewolucji francuskiej zdołała ogarnąć cały świat i zwyciężyć ostatecznie rzeczywistość feudalno-szlachecką. Ale wtedy nastąpiło to drogą samodzielnych rewolucji, wybuchających żywiołowo w każdym kraju, na gruncie ich własnej dojrzałości społecznej i siły. Belgia, Niemcy i Włochy zdobyły się samodzielnie na obalenie starego porządku, a ich triumf był już trwałym i decydującym. Idea rozwinęła się i zwyciężyła na jedynej drodze, na której mogła dojść do zwycięstwa, na drodze, która czy to posługuje się ewolucją, czy rewolucją, jest w każdym wypadku wyrazem własnej siły, potęgi i świadomości walczących klas. W ogniu doświadczeń i przeżyć historycznych nie utrzymała się metoda interwencji ideowej. Zatriumfowała metoda samodzielnej walki opartej na zdrowej, rozumnej i szeroko pojmowanej solidarności. Nie chcą z tych dziejowych lekcji i przykładów brać nauki bolszewicy, którzy są niezrównani w naśladowaniu rewolucji francuskiej w jej błędach. Jest to wynikiem tego, że nie ufając nigdy ewolucji, stracili łatwo, jak bardzo łatwo, pod wpływem kilku niepowodzeń (Węgry!) nadzieję i wiarę w rewolucję. Znaleźli się nagle bez gruntu pod nogami i grzęzną w bagnisku, z którego nie umieją się wydobyć. Oby nie pociągnęli za sobą socjalizmu, który nadal wierzy w rewolucję, ale który ją buduje na ruchu robotniczym, a nie na zewnętrznej przemocy. Czytaj dalej

Zasady działania PPS w okresie do Zjazdu Statutowego [1988]

zadyma5

Wobec pogłębiającego się kryzysu gospodarczego oraz wobec faktu, iż władze prowadzą coraz bardziej antypracowniczą i antysocjalistyczną politykę, naturalnym prawem załóg pracowniczych jest prawo do samoobrony. Siła i gwałtowność form protestu pozostają proporcjonalnie do skali zamachu na prawa i interesy ludzi pracy. PPS nie ograniczy się li tylko do moralnego poparcia społecznych protestów. Zadaniem partii jest zarówno udział w akcjach rewindykacyjnych, jak i ich inspirowanie i organizowanie. W dzisiejszej dramatycznej sytuacji społecznej miejsce członków PPS jest wśród strajkujących załóg, w Komitetach Założycielskich „Solidarności”, Samorządach Pracowniczych – po stronie uciskanych i wyzyskiwanych.
Za szczególnie ważne zadanie uważa PPS wspieranie organizacji zakładowych NSZZ „Solidarność”. „Solidarność” bowiem jest głównym orężem w walce o prawa pracownicze. Można bez przesady powiedzieć, że od siły tego związku zawodowego zależy pomyślność i dobrobyt przeważającej większości Polaków, dla których podstawą egzystencji jest ani zysk, ani udział w aparacie władzy, lecz praca. Dlatego uważamy, że byłoby fatalne w skutkach osłabienie związkowego charakteru „Solidarności” przez przekształcenie jej w ruch społeczny lub partię polityczną. Czytaj dalej

Lidia Ciołkoszowa: Jan Józef Lipski [1991]

9e249e56-716b-458b-ab75-7cc2d1901b4d

Dla nas obojga robotnicze strajki i demonstracje w Ursusie, Płocku i Radomiu w czerwcu 1976 r. oraz powstanie KOR-u we wrześniu tegoż roku jako rezultat masowych represji reżimowych wobec robotników, były ogromnym przeżyciem. Wszak żyliśmy tu na emigracji w głębokim przeświadczeniu, że komuniści robotników polskich nie zdobędą, że to oni właśnie będą siłą, która narzucony i znienawidzony system obali. Staliśmy się entuzjastycznymi zwolennikami KOR-u i pamiętam dobrze naszą radość, gdy pod założycielskim apelem KOR-u na czternastu założycieli znaleźliśmy pięciu pepesowców, a wśród nich najbliższych przyjaciół. Pod apelem był też podpisany nasz gość, Jan Józef Lipski. Zdobył nas sobie gruntownie nie tylko inteligencją i zasobem wiadomości przywiezionych z Polski, ale przede wszystkim głębią uczucia, z jaką podchodził do robotników Ursusa czy Radomia, gdy o tych zajściach mówił. Czytaj dalej

„Robotnik”: Moskwa wobec powstania [1944]

krzyz_powstanca

Przypomnijmy, że od czasów ofensywy sowieckiej Rząd Polski wielokrotnie usiłował nawiązać z rządem rosyjskim porozumienie, obejmujące chociażby problemy współdziałania wojskowego. Wszelkie propozycje polskie rozbijały się zawsze o tendencję polityki Sowietów, zmierzającą do wymuszenia na Rządzie Polskim akceptacji czwartego rozbioru i narzucenia nam na kierowników Państwa ludzi miłych Sowietom. Nawet po rozbiciu tych wszystkich prób porozumienia, Rząd nasz i dowództwo armii polskiej zdecydowało się na współdziałanie wojskowe, co miało miejsce na szerszą skalę na Wołyniu i w Wilnie. Nie może więc nas obciążać zarzut nieczynienia żadnej próby skoordynowania naszych wysiłków zbrojnych z Sowietami. Wychodziliśmy i wychodzimy z założenia, że bić Niemców będziemy do spółki z każdym, kto Niemców bije, nawet w takich ciężkich i nieokreślonych warunkach, jakie wytworzyły się między Polską i Rosją. Rosja wyznaje inne zasady. Dlatego też Rosja obojętnie patrzy, jak lud Warszawy broczy w krwi serdecznej, gołymi rękami zdobywając niemieckie czołgi i armaty, a na dodatek jeszcze w obliczu tych właśnie bohaterskich zmagań usiłuje podważyć zaufanie narodu polskiego do jego prawowitego rządu. Czytaj dalej

Tomasz Arciszewski: Moralno-polityczne znaczenie powstania warszawskiego [1949]

Powstanie_Warszawskie_Patrol_Agatona

Wojska sowieckie były pod Warszawą. Na południe od niej przeprawiły się na lewy brzeg Wisły. Miastu groziło zniszczenie na skutek przeistaczania przez Niemcy Stolicy w fortecę. Hitlerowcy zdecydowali, że z początkiem sierpnia ludność Warszawy zostanie zapędzona do robót fortyfikacyjnych. Centrum polskiego ruchu podziemnego groziła ze strony Niemców niemal całkowita likwidacja. Powstanie Warszawskie nie było dziełem 40 tysięcy żołnierzy AK. To poprzez całą społeczność Stolicy objawił się w pełni, na oczach całego świata, potężny pęd narodu do wolności i samodzielności. Powstanie upadło. Ale duch oporu, który dawał ludności stolicy siły i determinację, nie osłabł. Objął on w posiadanie całe społeczeństwo polskie, cierpiące pod butem nowego okupanta. Wielka i bohaterska legenda Warszawy daje moc i wiarę przetrwania. I dlatego też wróg pragnie ją zohydzić, zniszczyć, wyplenić z serc i umysłów Polaków. Ale są to próżne zabiegi. Jest jeszcze inny aspekt Powstania, ważny i aktualny w dzisiejszej sytuacji. Rada Jedności Narodowej i Krajowa Rada Ministrów, które pracowały przez cały okres w niezmiernie ciężkich warunkach, dzieląc los żołnierza i całego ludu Warszawy, w wydanej odezwie tak określiły znaczenie Powstania: „…Powstanie Warszawskie pozostawiło ponownie w końcowej fazie wojny problem Polski nie jako problem przetargów dyplomatycznych gabinetów, ale jako zagadnienie wielkiego narodu walczącego krwawo i bezkompromisowo o wolność, całość i sprawiedliwość społeczną w życiu ludzi i narodów, o szlachetne zasady Karty Atlantyckiej, o wszystko to, o co walczy dziś lepsza część świata…”. Cóż do tych słów więcej można dodać? Czytaj dalej

Adam Ciołkosz: Przemówienie na V kongresie Międzynarodówki Socjalistycznej w Wiedniu 3 lipca 1957 roku

30051000277985

Zabieram głos imieniem Polskiej Partii Socjalistycznej. Od roku pojawił się nowy czynnik w polityce międzynarodowej: ujarzmione kraje Europy Wschodniej – już nie jako bezwolny przedmiot, lecz jako podmiot polityki. Biorą one swój los we własne swe ręce. Komuniści mówili nam często, o czym zresztą wiedzieliśmy sami bardzo dobrze, że nie ma powrotu do roku 1939. Teraz my możemy powiedzieć komunistom, że nie ma powrotu do roku 1944, 1947, 1952. Kiedy przed rokiem 50 000 robotników w Poznaniu porzuciło pracę i wyszło na ulice miasta, wypisali oni kredą na deskach wyrwanych z płotu trzy hasła: „Chcemy wolności, chcemy chleba, Rosjanie, wracajcie do Rosji”. To było preludium do przełomu październikowego, który również przedstawiał tylko etap w rozwoju wydarzeń w Polsce. Przyrzekano nam oswobodzenie, liberation. Co to jednak miało oznaczać? Nigdy nie pragnęliśmy nowej wojny; kraj, który w ciągu ostatniej wojny stracił 6 milionów żyć, nie może pragnąć nowej wojny. Potem mówiono o samowyzwoleniu, self-liberation. Węgrzy podjęli próbę oswobodzenia się swą własną mocą: mężczyźni, kobiety i dzieci zerwali się do walki – i zostali pobici. Mocarstwa zachodnie powtórzyły gest Poncjusza Piłata, gest, który w Polsce znamy niestety bardzo dobrze z czasów powstania warszawskiego w roku 1944. Obradujemy tutaj nad sprawą zjednoczenia Niemiec, zjednoczenia w wolności. Winniśmy jednak wybiec myślą dalej i obradować nad zjednoczeniem Europy, zjednoczeniem w wolności, albowiem linia podziału Niemiec jednocześnie dzieli Europę na dwie części. Rozstrzygające jest, że w ogóle nie ma żadnej możliwości zjednoczenia dwóch państw niemieckich (gdyż w rzeczywistości są to dwa państwa), jeśli jednocześnie nie zostanie rozwiązana kwestia Wschodu Europy. Czytaj dalej

„Tydzień Robotnika”: Niewola niemieckiego robotnika [1938]

00-kprf-red-fist-smashes-nazi-swastika-02-03-14

Przede wszystkim obowiązuje w Niemczech absolutny zakaz organizowania się robotników w wolnych związkach zawodowych. Istnieje tylko jedna legalna organizacja ,Front Pracy, skupiająca w swych szeregach pracowników i pracodawców. Nie jest to organizacja służąca do obrony robotników przed wyzyskiem kapitału, a wprost przeciwnie, spełnia ona rolę narzędzia w rękach rządu i kapitału. Front Pracy to kaftan bezpieczeństwa narzucony robotnikowi niemieckiemu przemocą, mający spętać swobodę jego ruchów. Zakaz istnienia związków robotniczych i zakaz strajków pociąga za sobą z całą koniecznością obniżkę zarobków, związki bowiem zawodowe i walka strajkowa są jedyną bronią, przy pomocy której robotnicy mogą obronić swoje zarobki przed zamachami kapitału. Ale od pogorszenia warunków bytu jeszcze gorsza jest prawdziwa niedola osobista narzucona przez hitleryzm niemieckiemu robotnikowi. Robotnicy znaleźli się niemal w takiej sytuacji, jak dawniej chłopi, kiedy jeszcze obowiązywało poddaństwo chłopów. Czytaj dalej

Feliks Gross: Europa powojenna [1944]

peaceful-things

Przeciwieństwem źle pojętego „realizmu” w polityce europejskiej są plany nowej organizacji europejskiej. Jest to „dobrze pojęty” realizm: dotychczasowe systemy międzynarodowe były złe i muszą ustąpić miejsca koncepcjom nowym i odważnym. Uczciwi realiści przyznają, że anarchia w stosunkach międzynarodowych była jedną z przyczyn obecnej wojny, by uniknąć trzeciej wojny trzeba dotychczasowy nieład zastąpić organizacją. Europa będzie ogromnie wyniszczona wojną. Poszczególne narody europejskie nie będą miały tej dostatecznej siły, co po wojnie ubiegłej. Odbudowa kultury europejskiej będzie wymagała wysiłku zbiorowego, wysiłku wszystkich państw i narodów. Silne przesądy nacjonalistyczne, wąski egoizm narodowy, będą tylko przeszkodą w odbudowie wielkiej kultury europejskiej wyniszczonej barbarzyństwem hitleryzmu i wojną. Gospodarczo Europy nie da się odbudować na zasadach przedwojennych. Mit „samowystarczalności” i nacjonalizm gospodarczy doprowadziły już przed wojną Europę do absurdów i katastrofy. Konsolidacja Europy staje się koniecznością odbudowy politycznej, kulturalnej i gospodarczej. Formy tej konsolidacji mogą być oczywiście rozmaite – począwszy od luźnej kooperacji, a skończywszy na formach federacyjnych. Obok koncepcji federacji centralnej i wschodniej Europy odżyły także i dawniejsze projekty Unii Europejskiej. Znaczna część wschodnioeuropejskich federalistów sympatyzuje z ideą Unii Europejskiej, pod warunkiem zachowania w Europie koncepcji regionalnej, która by uwzględniała federację wschodnioeuropejską jako element gospodarczy i polityczny. Chodzi bowiem o stworzenie silnych organizmów wokół Niemiec. Związek Sowiecki nie zajął oficjalnego stanowiska w sprawie koncepcji federacji, ale w czasopiśmie „Wojna i Klasa Robotnicza” ukazał się ostry artykuł przeciw wielkiej federacji europejskiej czy wschodnioeuropejskiej. Czytaj dalej

Zygmunt Zaremba: Dyskusja z Kuroniem i Modzelewskim

1965-Jacek-Kuron

Uwięzienie Kuronia i Modzelewskiego nie zamknęło – jako to wydaje się policjantom reżymowym – sprawy, którą oni podjęli. Przeciwnie, godna postawa, odwaga przekonań i gotowość poświęcenia dla nich swej wolności nadała głoszonym przez nich ideom aureoli wielkiej sprawy. Świadczy to o poważnym poszukiwaniu przez młode pokolenie, wtłoczone w zaułek pełen kłamstwa i obłudy, wyjścia ku zgodności między głoszonymi oficjalnie ideami i zaprzeczającą im działalnością partii. Te poszukiwania obejmują dziś szerokie kręgi członków PZPR. Nie bagatelizujemy ich, choć w wielu punktach zajmujemy przeciwne niż Kuroń i Modzelewski stanowisko. Świadczą one bowiem o nieuniknionych przemianach w postawie całego młodego pokolenia, przemianach prowadzących ku uwolnieniu mas pracujących z kajdan monopolu ideologicznego i organizacyjnego. Dlatego też platformie Kuronia i Modzelewskiego poświęcamy dużą uwagę, zajmując nasze stanowisko socjalistyczne wobec głoszonych przez nich poglądów. Czytaj dalej

Adam Ciołkosz: Testament Stawara [1961]

anti_communism_by_sokarca

„Pisma ostatnie Andrzeja Stawara”* są książką niezwykle interesującą. Ukazuje nam ona komunistę, który raz odzyskawszy w roku 1934 zdolność do samodzielnego myślenia, czynił z niej pełny i konsekwentny użytek aż do swej śmierci w roku 1961. Nie zaciągnął się do żadnej komunistycznej sekty, pozostał sam. Na szczególną uwagę zasługują np. uwagi Stawara na temat Trockiego: widzi w Trockim pendant do Stalina, tak jak antypapież stanowił pendant do papieża; istotą jego walki ze Stalinem była walka o następstwo po Leninie, o jedynowładztwo, a nie walka o kierunek rządzenia. Stawar degraduje wszystkich bogów na komunistycznym Olimpie: Lenina, Trockiego, Stalina, Chruszczowa; depersonalizuje ich, a różnice między nimi bagatelizuje; istotę rzeczy widzi w działających w danym okresie siłach społecznych i w sytuacjach historycznych. Czytaj dalej

Tadeusz Podgórski: Przetrawianie komunizmu. Uwagi o narastaniu opozycji demokratycznej w PRL [1975]

break-the-chains-header

Jesienią roku 1974 paryska „Kultura” zainicjowała dyskusję pod hasłem: „Co robić”? Chodziło w pierwszym rzędzie o próbę nowego określenia zadań niezależnej polityki polskiej w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Rzecz oczywista, zawadzono przy tym siłą rzeczy o zagadnienie opozycji politycznej w kraju. Oceny były różne: od pesymistycznych po optymistyczne, od wskazujących na przejawy opozycji – po kwestionujące możliwości opozycyjnego działania w kraju. Padły nawet głosy, jakoby opozycja „sensu stricto” nie była pod rządami komunistów możliwa. Czy takie oceny mają uzasadnienie? Jest faktem niezaprzeczalnym, że system komunistyczny, oparty na dyktaturze oligarchii monopartyjnej oraz zetatyzowanym aparacie władzy, nie uznaje istnienia otwarcie działającej opozycji. Nie znaczy to przecież, aby społeczeństwa przez komunistów rządzone godziły się z tym systemem. Nie znaczy to również, aby brak uprawnień dla opozycji oznaczał akceptowanie przez społeczeństwo komunistycznej doktryny sprawowania władzy. Cóż z tego, że komuniści odmawiają rządzonym przez siebie społeczeństwom prawa kwestionowania leninowskich form sprawowania władzy, że nie pozwalają na krytykę poczynań swoich partii? Zakaz nie powstrzymuje obywateli od myślenia. Przeciwnie, wytwarza się wówczas szczególna sytuacja, typowa właściwie dla wszystkich reżimów totalitarnych. Sytuacja, która zmusza społeczeństwo do szukania i stosowania takich form sprzeciwu wobec niechcianej władzy, które na różny sposób powodują zmiany w biegu wydarzeń po linii przeciwnej założeniom panującej w danym kraju dyktatury. Jeśli zatem leninowski system „dyktatury proletariatu” uniemożliwia formowanie się i działanie jawnej, legalnej opozycji – powstaje w jej miejsce spontaniczna opozycja niezorganizowana, jak gdyby „podskórna”, która kanalizuje nurt niezadowolenia społeczeństwa. Z taką opozycją mamy teraz do czynienia w Polsce. Czytaj dalej

„Czyn Związku Syndykalistów Polskich”: Sprawa granic postulatem świata pracy [1944]

Fbukowska

Wielkie obszary ziemskie kresów wschodnich stanowią rezerwę ziemi dla przyszłej reformy rolnej i stworzą podstawy pod osadnictwo małorolnych i bezrolnych. Słabo rozbudowane i nieliczne miasta wschodu Polski staną otworem dla rzemieślnika i robotnika i spółdzielcy. Ostatnie lata przedwojennego okresu wykazały, że dzieło odbudowy i zagospodarowania ziem wschodnich Rzeczypospolitej jest naszym dziejowym nakazem. Tereny te, będące przedmiotem wiekowych sporów, w epoce gospodarki rosyjskiej leżały odłogiem tak jak i wiele innych olbrzymich przestrzeni znajdujących się pod władztwem przedtem carskiej, a dziś sowieckiej biurokracji. Toteż kiedy dzisiaj Związek Radziecki wysuwa swoje pretensje do tych ziem, musimy stwierdzić, że z jednej strony jako rzekomy obrońca demokratycznych frazesów zapomina równie o demokratycznych prawach do rozwoju narodu polskiego, a z drugiej strony ubierając się w togę obrońcy uciśnionego proletariatu, zbyt łatwo wpada w faszystowsko-imperialistyczną manierę. Czytaj dalej

„Robotnik Polski w Wielkiej Brytanii”: Za grobem zwycięstwo [1944]

7687407310_41d34c8a81_b

Miała Warszawa prawo do powzięcia decyzji o powstaniu także polityczno-moralne. Po pierwsze dlatego, że prawo do uwolnienia stolicy własnymi rękami Polaków było logicznym uwieńczeniem tej nieubłaganej walki, jaką naród polski od pięciu lat toczy przeciw niemieckiemu najeźdźcy, nie wydając ani jednego Hachy czy Quislinga, nie cofając się nigdy przed żadną ofiarą, nie wątpiąc nigdy, nawet w najcięższych i najwątpliwszych momentach – nawet w momencie ujawnienia zbrodni katyńskiej – gdzie jest wróg, z którym się toczy walka na śmierć i życie. Prawa takiego wojska brytyjskie i amerykańskie nie odmówiły kombatantom francuskim i ludowi Paryża. Chętnie i świadomie przyznały im prawo pierwszeństwa w wyzwoleniu stolicy Francji. Po wtóre dlatego, że decydujący współudział Armii Krajowej w oswobodzeniu szeregu ośrodków polskich, np. Wilno, Lwów, ani razu nie został oficjalnie pokwitowany przez Armię Czerwoną, jeśli pokwitowaniem nie nazwać aresztów i deportacji oficerów i szeregowych Armii Krajowej przez władze sowieckie. Po trzecie dlatego, że – powiedzmy to otwarcie – gdy się kwestionuje pod obłudną, ale przejrzystą maską samo prawo narodu polskiego do swobodnego decydowania o swoim losie – stało się rzeczą niezbędną wskazać, kto jest gdzie gospodarzem. Czytaj dalej