Działalność społeczno-wychowawcza kooperatyw

[1919]

Jedną z tych wielkich prawd, których ciągłe głoszenie stanowi bezwzględną konieczność życiową, jest twierdzenie o potrzebie i konieczności prowadzenia działalności oświatowej i wychowawczej przez kooperatywy.

Dziś już powszechnie uznano, że prawdziwym stowarzyszeniem spółdzielczym, nie nadużywającym tej szczytnej nazwy dla celów pobocznych, jest jedynie taka kooperatywa, której członkowie ożywieni są dążeniem do przekształcenia istniejących stosunków gospodarczych i społecznych w duchu prawdy i sprawiedliwości. Dziś też już niemal powszechnie zrozumiano, że przyczynić się do tej zmiany można jedynie drogą tworzenia nowych, opartych na odmiennych zasadach form gospodarczych, a równolegle drogą tworzenia ludzi, którzy by potrafili wejść „do nowego świata moralnego”, jak to głosił ojciec kooperacji Robert Owen, z odpowiednim zasobem wiedzy, moralności i charakteru i zająć w nim należne człowiekowi miejsce.

Kooperacja właśnie tworzy jedno i drugie.

Będąc „jednocześnie wielkim, mądrym, rozumnym interesem i mocną, gorącą wiarą”, kooperacja pragnie na podstawie ściśle gospodarczej zbudować gmach ładu i sprawiedliwości społecznej, kształtując odpowiednich budowniczych drogą usilnej pracy wychowawczo-społecznej.

Zaznaczyć także wypada, że niezależnie od pobudek ideowych względy czysto praktycznie nawet, a mianowicie ścisłe przestrzeganie zasad i znajomość kooperacji przez członków, jako rękojmia ich wierności i przywiązania, przemawiają za koniecznością prowadzenia roboty wychowawczej.

Przechodząc do omówienia jej treści i udzielenia wskazówek praktycznych, które by mogły ułatwić naszym stowarzyszeniom jej należyte zorganizowanie, wypada się zastanowić kolejno nad trzema zagadnieniami:

1) Kto ma prowadzić w stowarzyszeniu pracę społeczno-wychowawczą;

2) Skąd czerpać fundusze na jej prowadzenie;

3) Na czym winna praca wychowawcza i oświata w kooperatywie polegać.

1. Kto winien prowadzić robotę?

Rzecz prosta, że nie podobna obarczać pracą wychowawczo-społeczną zarządów stowarzyszeń z tej prostej przyczyny, że mają one dość roboty w prowadzeniu kooperatywy pod względem handlowym. Dlatego też należy przy każdym stowarzyszeniu wytworzyć specjalny wydział do spraw oświatowych, który by w przeciwstawieniu do zarządu, dbającego o chleb codzienny dla członków, pamiętał, że „nie samym chlebem człowiek żyje”.

Poszczególne wydziały społeczno-wychowawcze stowarzyszeń mogłyby się stale komunikować i przez stałą wymianę myśli na naradach okręgowych doprowadzić pracę do doskonałości. Ponieważ jednakie są sprawy, które przerastają siły pojedynczych stowarzyszeń i ich wydziałów społeczno-wychowawczych, a nawet zjednoczonych wydziałów określonego okręgu, więc musi istnieć ciało centralne, które by miało na celu uzgodnienie i ujednostajnienie działalności społeczno-wychowawczej na terenie całego kraju i niesienie pomocy tym stowarzyszeniom, którym środki nie pozwalają na należyte zorganizowanie pracy społeczno-wychowawczej.

Dlatego zgodnie z uchwałą zjazdu 1917 r. zorganizowany został w Warszawie przy Związku Centralny Wydział Społeczno-Wychowawczy, który właśnie, jak brzmi odnośna uchwała, „miałby pieczę nad działalnością oświatowo-kulturalną stowarzyszeń, udzielał im w tych sprawach fachowej pomocy i przedsiębrał prace, działalność tę ułatwiające”.

Przy podobnej organizacji działalność oświatowa i wychowawcza kooperacji polskiej niewątpliwie wartkim popłynie prądem i przyczyni się do podniesienia jej na te wyżyny, na których obok szyldu stowarzyszenia świeci i promieniuje „gwiazda spółdzielcza”, a żyje duch spółdzielczy.

2. Skąd czerpać fundusze?

Jest to bezsprzecznie pytanie trudne. Wiadomą jest rzeczą, że drobne stowarzyszenia nasze prowadzą zazwyczaj żywot suchotniczy, wciąż się borykając z trudnościami pieniężnymi, a tu jeszcze się mówi o jakiejś działalności wychowawczej…

A jednak działalność ta jest bezwzględnie konieczna i pieniądze znaleźć się muszą, co więcej: przy rozumnej gospodarce zawsze się znajdą. Przypomnijmy sobie bowiem, że w końcu roku w kooperatywie tworzy się pewien fundusz z nadwyżki przy sprzedaży. Fundusz ten po odliczeniach na różne cele bywa zwracany członkom. Otóż pytanie: czy nie wydaje się słusznym, aby wśród odliczeń, o których mowa, znalazło się także jedno, przeznaczone na cele społeczno-wychowawcze? Odpowiedź jasna: bezwzględnie tak.

Już ojcowie kooperacji, pionierzy roczdelscy, uczyli nas, że przynajmniej 2,5% nadebranego musi być zużyte na cele oświatowe. Podobnym przykładem świecą nam wszystkie najprzedniejsze i najgodniejsze stowarzyszenia spożywców świata całego. Dlatego nasz ostatni zjazd pełnomocników związkowych, który odbył się w czerwcu b.r. w Warszawie, wprost nakazał, aby „wydatki na działalność kulturalno-oświatową stanowiły część składową normalnego budżetu wydatków i wynosiły nie mniej niż 5% ogólnej sumy budżetu”.

Poza tym źródłem dochodu przeznaczanego na cele wychowawcze mogą być płatne odczyty, zabawy, wieczory itp., urządzane przez stowarzyszenie dla członków i wprowadzonych gości.

Niechaj jednakże każde stowarzyszenie liczy przede wszystkim na własne środki. Niech nie oszczędza na działalności oświatowej i wychowawczej, jest to bowiem oszczędność zła i krótkowzroczna. Wydatki na oświatę spółdzielczą nigdy daremnie nie giną, przyszłość zawsze stokrotnie je okupi. Gdyż pamiętać należy, że oświata spółdzielcza urabia członków, a wyłącznie członkowie urabiają stowarzyszenie i decydują o jego powodzeniu.

3. Co należy robić?

Jak już zaznaczaliśmy na innym miejscu tego kalendarza, działalność wychowawcza i oświatowa kooperacji ma za zadanie: 1) kształcenie ludzi, 2) wychowanie obywateli, 3) urabianie spółdzielców. Zgodnie z tak szerokimi zadaniami kooperacja ma przed sobą w tej dziedzinie rozległe a nader wdzięczne pole do pracy i niewątpliwie stać się może jednym z pierwszorzędnych czynników oświaty narodowej i uświadomienia obywatelskiego.

Nie wdając się w tej chwili w omawianie całokształtu prac oświatowych kooperacji, zapytajmy się przede wszystkim, co może uczynić poszczególne stowarzyszenie i w jakiej kolejności winno ono swą działalność wychowawczo-społeczną rozwijać.

A więc od czego zaczynać? Rzecz prosta od rzeczy najłatwiejszych, tj. od rozpowszechniania wśród członków „Społem”, a także książek i broszur o spółdzielczości. Niech każdy członek stowarzyszenia czytuje swe pismo kooperacyjne, niech myśl spółdzielcza sięgnie pod strzechy i pogłębia świadomość i wiarę w siłę kooperacji wśród najszerszych rzesz spożywców.

Następną sprawą będzie założenie przy stowarzyszeniu czytelni i biblioteki. Jak w każdym przedsięwzięciu, należy rozpoczynać i tu od małego. Mały pokoik, a w nim stół i szafka, kilka pism, trochę książek – oto pierwsze kroki. Dobór książek winien być bardzo staranny i dlatego w tej sprawie zwracać się należy do Centralnego Wydziału ze wskazaniem przeznaczonej sumy. Wydział ze swej strony odpowiedni wykaz książek ułoży, a nawet zakupi je w Warszawie i prześle stowarzyszeniu. Co się tyczy pism, to należy się wystrzegać prenumerowania pism wyłącznie partyjnych, gdyż to mogłoby wywołać niepożądany rozdźwięk wśród członków.

Z lokalu, w którym znajduje się czytelnia i biblioteka, należy skorzystać w celu urządzania pogadanek, odczytów, czytanek z obrazami świetlnymi itp. na tematy spółdzielcze, ogólnospołeczne i naukowe. Rzecz prosta, że niepodobna w tym miejscu nawet w przybliżeniu nakreślić ich planu. Jest to sprawa, którą zostawia się do uznania poszczególnych wydziałów społeczno-wychowawczych. Są jednakże takie tematy, które należałoby koniecznie w opracowanym planie uwzględnić. W razie gdyby ułożenie tematów i wyszukanie odpowiednich prelegentów (wykładowców) napotykało na miejscu na trudności, to należy się znowu zwrócić do Centralnego Wydziału, który ułoży odpowiedni spis tematów, a na żądanie przyśle także prelegenta lub ułożony odczyt.

Poza odczytami – stałymi i dorywczymi, popularnymi pogadankami dla członków i szerszej publiczności, którą się w ten sposób zapoznaje z zasadami spółdzielczości i jej dobrodziejstwami, poza czytankami dla dorastających dzieci członków, należy od czasu do czasu urządzać wieczory towarzyskie i dyskusyjne, na których członkowie mogliby zbliżyć się wzajemnie do siebie przy rozmowie o wspólnych sprawach i troskach, o bieżących zagadnieniach dnia.

Gdy odczyty i pogadanki wykażą znaczniejsze zainteresowanie się członków, należy przystąpić do zorganizowania stałych kursów wieczorowych dla członków i ich rodzin, czy to z dziedziny spółdzielczości, czy jakiejkolwiek innej. W układaniu programu kursów i wyszukaniu odpowiednich wykładowców znów udzielić może cennego poparcia Wydział Centralny.

Z czasem, gdy stowarzyszenie opiera się już na mocnym gruncie, pomyśleć można także o założeniu szkółki dla dzieci członków, w której uczyliby się między innymi czuć i rozumieć ducha braterstwa i łączności, który ich w przyszłości na pewno poprowadzi na drogę kooperacji i uczyni z nich prawdziwych pracowników spółdzielczych.

W dalszym ciągu nasuwa się myśl o udzielaniu zapomóg na cele kształcenia spółdzielczego w specjalnych zakładach naukowych zdolnym członkom lub ich starszym dzieciom; można też mówić o założeniu przy stowarzyszeniach klubów towarzyskich, w których bezwzględnie niedopuszczalne jest używanie wrogiego kooperacji napoju – alkoholu, o organizowaniu własnych chórów, orkiestr, teatrów amatorskich, wycieczek dla członków i ich rodzin, zabaw towarzyskich, uroczystości i pochodów itd.

Wiele by jeszcze można podać słusznych i płodnych myśli, ale sądzimy, że wystarczy to, cośmy powiedzieli. Widać z tego, jak rozległe i wdzięczne jest pole pracy wychowawczej i oświatowej dla każdego stowarzyszenia i wiele dobrego może każde z nich przy dobrej woli uczynić.

Jeśli zaś chodzi teraz o wyłożenie zadań Centralnego Wydziału Społeczno-Wychowawczego, to są one w znacznym stopniu widoczne z wyłożonego powyżej programu działalności poszczególnych stowarzyszeń i dadzą się ująć w następujących punktach:

1) Opracowywanie odczytów popularnych dla odczytywania na zebraniach stowarzyszeń oraz dostarczanie materiałów do samodzielnego opracowywania odczytów;

2) pomoc w urządzaniu pogadanek i kursów o kooperacji i ogólnych przez delegowanie odpowiednich prelegentów, a także opracowywanie programów kursów;

3) pomoc przy urządzaniu bibliotek i oddziałów księgarskich przy stowarzyszeniach;

4) porady dla samouków;

5) wydawanie i rozpowszechnianie wydawnictw o kooperacji, a także krzewienie wiedzy spółdzielczej w kraju przez zakładanie katedr kooperacji przy wyższych uczelniach itp.

W ogóle w pierwszym rzędzie Centralny Wydział Społeczno-Wychowawczy będzie miał za zadanie załatwianie wszystkich potrzeb poszczególnych wydziałów społeczno-wychowawczych i dlatego też każdy z nich we wszystkich sprawach związanych z działalnością oświatowo-wychowawczą przy wszelkich trudnościach i przeszkodach winien niezwłocznie zwracać się pod adresem: Warszawa, Mokotów, ul. Mickiewicza, „Społem”, Centralny Wydział Społ.-Wychow. lub skrzynka pocztowa Nr 38, a zawsze znajdzie poparcie i pomoc, które niewątpliwie znacznie ułatwią mu trudną w początku pracę.

4. Co się już robi?

Po przeczytaniu powyżej nakreślonego planu działalności oświatowo-wychowawczej kooperacji w umysłach czytelników na pewno zrodzi się pytanie, czy to wszystko już gdzieś istnieje, czy to nie są tylko bezpodstawne marzenia, owoc wyobraźni piszącego?

Tak jednak nie jest. Nie mówiąc już o krajach szczęśliwszych i bogatszych niż nasza kochana Ojczyzna, weźmy dla przykładu kilka naszych stowarzyszeń, a zobaczymy, że i u nas pod tym względem coś niecoś zaczyna się już robić.

Lubelskie Stowarzyszenie Spożywców przeznacza już od dwóch lat na cele swego wydziału społeczno-wychowawczego 20% nadwyżki. Jest to dowód głębokiego zrozumienia potrzeby oświaty spółdzielczej, z którego możemy być dumni. Rozporządzając w ten sposób znacznymi funduszami, Stowarzyszenie Lubelskie rozwija bardzo energiczną i rozległą działalność na polu wychowawczo-oświatowym. Jego wydział społeczno-wychowawczy składa się z kilku komisji, a więc: komisji wykładowej, bibliotecznej, życia towarzyskiego i innych. W sprawozdawczym np. roku 1917 staraniem wydziału odbyło się 56 odczytów i pogadanek, których wysłuchało koło 3000 osób, z czego 2/3 przypada na członków stowarzyszenia. Poza tym odbyło się pięć pogadanek informacyjnych dla nowo wstępujących członków i osiem zebrań dyskusyjnych dla członków. Komisja wykładowa zorganizowała także kilka systematycznych kursów: trzymiesięczne kursy języka polskiego i dwa kursy arytmetyki.

Komisja życia towarzyskiego urządziła w lecie parę wycieczek zamiejskich, zorganizowała kółko dramatyczne i chór, urządziła w listopadzie wieczornicę artystyczną ze śpiewami, deklamacjami, grą na skrzypcach i pogadanką spółdzielczą. Poza tym odbyło się kilka zabaw dla dzieci, z których szczególnie okazała była zabawa wigilijna, która zebrała przeszło 300 dzieci. Biblioteka stowarzyszenia liczy przeszło 1500 dzieł.

Stowarzyszenie spożywców „Jedność” w Częstochowie posiada bibliotekę dla dzieci członków, zawierającą przeszło 350 tomów. Wydział społeczno-wychowawczy tego stowarzyszenia rozwija gorliwą i ochoczą działalność. Organizuje on wieczory dyskusyjne, kursy wieczorne, a w r. 1916 ogłosił konkurs na piśmienne wypracowanie o kooperacji dla dzieci członków stowarzyszenia. Nadesłano 35 prac, z których nagrodzono dwie.

Stowarzyszenie spożywców w Przysusze (gub. radomska) prowadzi kursy wieczorne dla analfabetów, kursy ogólnokształcące, utrzymuje cztery ochrony i progimnazjum, które ma być przekształcone na 4-klasową szkołę ogólnokształcącą z dwuletnimi kursami uzupełniającymi o kierunku rolnym, rzemieślniczym i spółdzielczym. Szkoła posiada internat i jadłodajnię, a obecnie stowarzyszenie nosi się z zamiarem wybudowania własnego gmachu szkolnego. We wszystkich zakładach naukowych stowarzyszenia w Przysusze pobierało ostatnio naukę z górą 300 osób. Przy stowarzyszeniu istnieje biblioteka i czytelnia, a także sekcje: odczytowa, szkolna i rozrywek towarzyskich.

Przykładów chyba wystarczy, aby przekonać stowarzyszenia i ich członków, że i w Polsce przy dobrej woli akcja kulturalno-oświatowa kooperacji może poczynić znaczne i rokujące świetne nadzieje postępy.

Wypada w tym miejscu jeszcze słów kilka powiedzieć o założonej przez Związek szkole spółdzielczej dla pracowników kooperatyw w Ołtarzewie pod nazwą „Praktyczne kursy kooperacji im. Stanisława Kierbedzia”. Szkoła miała być uruchomiona w jesieni 1914 r., wybuch wojny jednakże udaremnił ten zamiar. Dopiero w r. 1917/18 mógł się odbyć pierwszy rok szkolny w dwóch kompletach. Wykładano przede wszystkim przedmioty spółdzielcze, lecz uwzględniano także przedmioty ogólnokształcące. Wysoki koszt utrzymania słuchaczy w internacie istniejącym przy kursach i wydatki związane z prowadzeniem szkoły pociągnęły za sobą znaczny bardzo deficyt, który zmusił do zaniechania wykładów w tym roku wobec tego, że nie zgłosiła się na rok szkolny 1918/19 dostateczna liczba kandydatów. Należy się spodziewać, że z chwilą, gdy miną trudności doby wojennej i stowarzyszenia wykażą większe zainteresowanie do tak ważnej placówki kooperacyjnej, Ołtarzew zabłyśnie na cały kraj jako kuźnia wiedzy i mocy spółdzielczej.

5. Potrzeba kształcenia pracowników

W ogóle zaznaczyć należy, że wychowanie i oświata spółdzielcza w pierwszym rzędzie musi objąć pracownika kooperatywy. On bowiem, jak głosi odezwa dyrekcji związku w sprawie kursów w Ołtarzewie, „to nie tylko subiekt, który umie szybko liczyć i umiejętnie ekspediować, ale działacz społeczny, przejęty ważnością zadań, jakie stowarzyszenie ma do spełnienia”. I dlatego zjazd pełnomocników związku w roku 1917 tak usilnie podkreśla, że pracownicy stowarzyszeń winni mieć warunki pracy i płacy lepsze niż w przedsiębiorstwach prywatnych, bo wymagania, jakie się im stawia, są wyższe i bardziej odpowiedzialne niż gdzie indziej.

Od pracowników kooperatywy zależy w znacznym stopniu powodzenie, a nawet – byt. Jedynie oświata spółdzielcza przez kursy dla pracowników, wykłady, pogadanki itp. może podnieść ich na odpowiedni poziom i stworzyć z nich prawdziwych pracowników społecznych. Toteż hasło: „kształćmy i wychowujmy pracowników” winno stać się naczelnym wskazaniem w działalności wychowawczo-oświatowej kooperatyw.

***

Rozległe przed nami ukazują się horyzonty. I choć mgła ucisku społecznego i bezładu gospodarczego przesłania nam jeszcze jasne perspektywy przyszłości, pewni jesteśmy, że krocząc naprzód powoli i wytrwale, osiągamy w codziennej pracy i walce te szczytne cele, jakieśmy sobie nakreślili. Pamiętajmy tylko, że bez kształcenia charakterów, bez podnoszenia serc i bez bogacenia umysłów – praca nasza na polu gospodarczym idzie w znacznym stopniu na marne. Jedynie przy równoległym wznoszeniu nowego gmachu społecznego i kształceniu człowieka, który by mógł zostać jego panem, budujemy lepszą przyszłość. Droga ta jest niezawodna.

Wejdźmy więc na nią i kroczmy wytrwale, a niech nam przyświecają jako hasło pracy słowa wieszcza naszego:

Niech nas darmo nie przestrasza,

Że dziś podłość górą wszędzie,

Z wiary naszej – wola nasza,

Z naszej woli – czyn nasz będzie.

W. N-on
___________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w „Kalendarzu spółdzielczym na 1919 rok”, Wydawnictwo Związku Stowarzyszeń Spożywców, Warszawa 1919. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł, ze zbiorów Remigiusza Okraski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *