„Siła”

Młodzież robotnicza a związki zawodowe

[1937]

Jakim będzie wychowanie młodzieży, taką będzie przyszłość ŚWIATA PRACY. O tym winna wiedzieć i pamiętać młodzież robotnicza, która przecież wiecznie młodą i beztroską nie będzie, lecz rychło bardzo stanie się tym przyszłym Światem Pracy.

Obserwując z praktycznej strony młodzież, nie wszędzie da się zauważyć, by ta właśnie młodzież zdawała sobie sprawę ze swej dziejowej przyszłości. Również i cała dojrzała klasa robotnicza nie docenia należycie właściwego wychowania młodzieży. Natomiast jeśli pilnie obserwujemy działalność wszystkich zrzeszeń, klasowych, lecz nie robotniczych, a burżuazyjnych, klerykalnych i pseudorobotniczych, to przekonamy, że najważniejszą ich działalnością jest pozyskanie dla swych szeregów młodzieży robotniczej.

Stwierdziwszy to, zapytujemy: jaki cel przyświeca tym zrzeszeniom wtedy, gdy zajmują się młodzieżą? Odpowiedź jest jedna, jasna, oparta na doświadczeniu. Celem tym jest duchowe ujarzmienie młodzieży, skierowanie jej myśli na fałszywe tory. Burżuazja, kler i państwa rządzone przez burżuazję i biurokratycznych karierowiczów, mając młodzież nieświadomą swego istnienia i swych celów, mogą dowolnie uprawiać wyzysk i sprawować rządy ku własnej wyłącznie korzyści i nie potrzebują obawiać się żadnych groźnych następstw dla siebie.

Czyż gdyby nie ten ich egoistyczny cel, zajmowaliby się wychowaniem młodzieży? Na pewno nie! Czy dawne to czasy, jak księża i wyzyskiwacze mawiali robotnikom i chłopom: „Kto się zna na piśmie, ten się do piekła ciśnie”. Jeśli zmienili obecnie swoje zdanie, to tylko dla utrzymania wpływu nad duszą ludzi pracy, by ciągnąć z nich wszystkie soki żywotne. Rzekomi opiekunowie stają się owym diabłem z bajki, gnębicielem ludzkości.

W dzisiejszych ciężkich, kryzysowych czasach spaczenie ducha i klasowego nastawienia jest rzeczą dość łatwą. Młodzież robotnicza od kolebki aż do pełni swych lat gnębiona głodem nędzą, poniewierką, bezrobociem – łatwo przyjmuje błyskotliwe hasła burżuazji, hasła obłudnie fałszywe, które można porównać do nędznych odpadków z pańskiego stołu. Młodzież, ujęta obłudną opiekę klerykalno- burżuazyjną, przyjmuje ją za prawdziwą i staje się antyklasową, to znaczy zamiast prowadzić walkę z wyzyskiem kapitalistycznym i z niesprawiedliwością społeczną, staje sama w obronie niesprawiedliwości i wyzyskiwaczy.

Zobaczmy jeszcze oddzielnie tak zwane wychowanie młodzieży. Czy idzie ono po właściwej linii? Ludziom nie umiejącym myśleć społecznie i politycznie widzi się, że „tak”! Lecz człowiek wyrobiony społecznie i politycznie, stwierdza, że „nie”! Przejdźmy do przykładów. Posłuchajmy chociażby nauki w szkołach od najniższych do najwyższych. Czy usłyszymy na wykładach o tym, aby dziatwę szkolną uczono, że gdy wejdzie w szeregi młodzieży pracującej, to powinna wspólnym wysiłkiem dążyć do sprawiedliwości społecznej? Czy młodzież w szkole dowiaduje się, jak ma walczyć z wyzyskiem kapitalistycznym, jak organizować się i stwarzać potężną rodzinę proletariacką, która zdolna byłaby usunąć niesprawiedliwość i wyzysk? Niestety się nie zdarza. Gdyby którykolwiek z nauczycieli ośmielił się na takie wykłady, posądzono by go o demoralizowanie młodzieży, o szerzenie komunizmu, a nawet antypaństwowości. Prawda, mówi się w szkole o pracy państwowo-twórczej, o sile obronnej państwa, o LOPP-ie i FON-ie, ba, nawet o wybieraniu najodpowiedniejszego zawodu, ale nie mówi się, że ta siła państwa tkwić może tylko w dobrobycie i sprawiedliwości społecznej. Nie wystarczy więc deklamować tylko, ale trzeba wskazać wyraźnie: nędza i bezrobocie znikną wtedy, gdy będzie rządził ten, kto pracą swą utrzymuje państwo, tj. lud pracujący, sam. Wówczas nastąpi także przywiązanie do państwa i przyniesie jego obronę. Nie będzie takiej siły, która zdołałaby zanarchizować tak wychowany naród. I odwrotnie, nie masz takiej siły, która by ujarzmiała i podporządkowała interesom państwa na dłuższe lata całe narody, jeśli będą gnębione, niezadowolone. Rozpadło się imperium rzymskie, rozleciała się Austria, upadł carat, bo ludy były przeciwko nim.

Powie ktoś, że w Polsce istnieje ustawa o ochronie młodocianych, rządzący są więc w porządku. To prawda, istnieje ustawa, zdobyta jeszcze za „sejmowładztwa”, lecz to też jest prawdą, że wykonawcą jej jest biurokratyzm. Zobaczmy więc jak to wygląda w praktyce. Kto ma rację? Rozglądnijmy się po warsztatach rzemieślniczych i fabrykach, gdzie „uczy się” i pracuje ciężko młodzież robotnicza, ta przyszła potęga Polski. Przecież prawie we wszystkich warsztatach młodzież ta pracuje po 16 godzin, a często i więcej na dobę. Sypia w ciasnych, zatęchłych, za gorących lub całkiem zimnych norach. Jada nędznie, bita, kopana i poniewierana często przez swego pana lub panią. Czy jest płatna? Kto o to pyta? Wystrzelają w górę piękne kamienice i wille, ale u pana mistrza, a u ucznia owszem… gruźlica i inne straszliwe choroby. A we fabrykach czy jest może lepiej? I tutaj bezlitośnie wyzyskuje się młodzież pracującą. Bezwstydnie korzysta kapitalista ze zwinnej młodej siły, lecz płacić nie chce, twierdząc, że młodzież się demoralizowałaby przy pieniądzach. Tego że młodociany robotnik ma na utrzymaniu starszych rodziców i resztę rodzeństwa, o tym wiedzieć nie chce. O, gdyby ci wszyscy biurokraci, którzy mają powierzoną sobie ustawową opiekę nad młodzieżą, zechcieli się zająć naprawdę losem tej młodzieży, dokonaliby wielkiego dzieła państwowego. Aby to się stać mogło, trzeba uruchomić demokratyczny bat, który by ich poganiał do prawdziwego czynu.

Widzimy tedy, że stosowane dotychczas środki wychowawcze, prywatne czy państwowo-ustawowe, nic albo prawie nic nie dają młodzieży i Państwu, a wręcz odwrotnie, powodują zamęt i deprawację dusz młodzieży oraz dalszą jej nędzę, bezrobocie i wyzysk.

W tym stanie rzeczy młodzież robotnicza i chłopska musi szukać innych dróg i środków, które by doprowadziły ją do Państwa takiego, w którym nie będzie niewolnictwa i wyzysku. Te drogi, naukę prawdy, a nie kapitalistyczno-klerykalnej obłudy i otumaniania, znajduje młodzież w szeregach socjalistycznej organizacji oświatowej „Siła” i Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego. Trzydzieści lat istnienia i pracy „Siły” i trzynaście lat TUR-a dały młodzieży bardzo dużo. Skuteczną obronę młodzieży robotniczej, uczącej się i pracującej równocześnie, prowadzą od powstania swego klasowe związki zawodowe. Żadna inna organizacja nie może się poszczycić takimi wynikami, mimo subwencji i poparcia ze strony miarodajnych czynników i kleru. Lecz to nie wszystko. Jeśli chodzi o sprawę gospodarczą, ekonomiczną, o codzienne warunki bytowania, o pracę i chleb, to akcja ta spoczywa w rękach klasowych związków zawodowych. Młodzież robotnicza od najmłodszych lat już powinna być przez swych rodziców kierowana do klasowych związków zawodowych i do literatury omawiającej zadania ruchu klasowo-zawodowego. Lektura ta może jest mniej zajmująca niż kopanie piłki czy inne gry, które zresztą również uznajemy za pożyteczne, jednak powinna być studiowana stale i poważnie przez młodzież. Nie sposób jest posiadać rozrywki różnego rodzaju, jeżeli się nie ma ku temu warunków materialnych. Z doświadczenia codziennego widzimy, że poza związkami klasowymi nie ma organizacji, które by zajmowały się szczerze obroną pracy ludzkiej przed wyzyskiem kapitalistycznym. Jeżeli przyjrzymy się bezstronnie choćby tylko w bliskiej przeszłości, bo od kwietnia 1936 roku, od kiedy ruch zawodowy ponownie stał się potęgą czynną, to zobaczymy jak szybko, i to w znacznym procencie, wzrosły zarobki robotnicze. Czy to nie wpłynęło korzystnie na młodzież robotniczą? Sądźmy, że tak.

Przed klasą robotniczą, a w pierwszym rzędzie przed młodzieżą, jest jeszcze wiele rzeczy do spełniania, i to właśnie w organizacjach zawodowych. Przede wszystkim musimy dążyć do zniesienia klęski bezrobocia i zatrudnienia wszystkiej młodzieży, lecz nie kosztem wyrzucania rodziców z pracy, a przyjmowania na ich miejsce młodzieży jako wydajniejszej i niżej płatnej siły roboczej. Aby dać wszystkim zatrudnienie, musimy walczyć o skrócenie czasu pracy do 6 godzin dziennie przy równoczesnym podwyższeniu zarobków do granic możliwości. Musimy przeprowadzić prawdziwą ochronę pracy młodzieży i dorosłych. Musimy zabezpieczyć młodzieży warunki higieniczne i zdrowotne. Bo chcemy wychować zdrowych moralnie i fizycznie przyszłych pionierów Wolności i Socjalizmu.

Jeśli dokładnie przemyślimy to, cośmy powyżej przeczytali, to dojdziemy do przekonania, że bez klasowo-zawodowego uświadomienia młodzieży nie może być trwałego rozwoju związków zawodowych i odwrotnie, młodzież robotnicza bez związków zawodowych nie potrafi wyzwolić się z pęt wyzysku, poniewierki i bezrobocia.

Bez obrony ze strony klasowych związków zawodowych będzie wiecznie narzędziem w ręku rządzących i wyzyskiwaczy.

Hasłem młodzieży stać się musi: Cała młodzież do szeregów klasowych związków zawodowych!

J. Z.
_____________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w publikacji „Siła – jednodniówka” nr 1, Bielsko-Biała 23 X 1937 r., wydawca: Zarząd Główny Robotniczego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego „Siła” w Cieszynie. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. Stowarzyszenie „Siła” powstało w roku 1908 i zrzeszało młodzież socjalistyczną z terenu Śląska Cieszyńskiego. Po aneksji Zaolzia przez Czechosłowację na początku lat 20. większość struktur „Siły” znalazła się w granicach Czechosłowacji i tam kontynuowała działalność. Mniejsza część została w Polsce – powyższy tekst pochodzi z publikacji struktur „Siły” w Rzeczpospolitej Polskiej.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *