Szymon Diksztajn

Hajże na Żydów!

[1882]

„Hajże na Żydów! Bijmy ich, zabijajmy, rabujmy! Może się wylękną, może nam dadzą spokój wreszcie… może się tej plagi pozbędziemy z naszych domów, wsi i miast naszych!… Wówczas to odetchniemy swobodniej: nie będziemy znali lichwy, nie będziemy oszukiwani przy kupnie, nie będziemy sprzedawali towarów za bezcen – zarobek się wszędzie powiększy… Więc hajże na Żydów! Tłuczmy ich, niszczmy ich siedziby, wypędzajmy ich!”.

Ot, jakie myśli rozchodzą się od lat kilku pomiędzy ludem. Zaczęło się takie gadanie przed trzema laty w Niemczech, a za nim bijatyki – ,,judenhetze”; z Niemiec przyszły one do Rosji, a stamtąd do Polski, do Warszawy; teraz na Węgrzech krzyczą, że się coś przeciw Żydom gotuje, a kto wie, czy się to wszystko do Polski nie wróci jeszcze…

Nie dziwne tedy, że w głowie powstaje pytanie u każdego: co i jak tu robić? Czy to słuszne bić i kaleczyć Żydów, czy nie ma w tym może słuszności i wygody żadnej – owszem, może słuszniej inaczej postąpić?

Pytanie to bardzo ważne – zwłaszcza ważne ono dla robotników, którzy przeciw krzywdzie swojej powstają, a którym przeto krzywdzić innych nie wolno; chcą oni słuszności dla siebie, rzecz więc konieczna, aby i względem innych słusznymi byli.

Jeszcze raz powtarzamy: pytanie to dla każdego mądrego i uczciwego robotnika bardzo ważne, każdy powinien się nad nim zastanowić i słuszną dać sobie na nie odpowiedź. Cóż więc mamy o biciu i rabowaniu Żydów trzymać?

Aby odpowiedzieć na to pytanie należycie, wystawmy sobie na chwilę, że w całej Polsce Żydów już nie ma, że powynosili się wszyscy co do jednego do Palestyny lub Ameryki, a w kraju sami tylko chrześcijanie pozostali.

No, jakże myślicie, cóż będzie wtedy?

Czyż wtedy, skoro wieśniakowi ziemia za mało urodzi lub skoro mu podatek podwyższą albo jeśli mu syna do wojska zabiorą, czyż wtedy nie będzie on musiał pieniędzy jak dawniej pożyczać?

Czy dalej rzemieślnik, kiedy mu kundmanów zabraknie, nie będzie musiał towarów za byle jaki grosz odprzedać, tak jak przedtem Żydom odprzedawał? Lub wreszcie, czy kiedy Żydów wypędzimy, nie będą chrześcijańscy przekupnie oszukiwać? Alboż nie oszukują dziś, podobnie jak Żydzi? Czyż kiedy Żydów nie będzie, chrześcijanie, korzystając z potrzeby, nie każą sobie lichwiarskich procentów za pożyczkę płacić? Przecież i dziś już tak robią!

Czyż życie robotników po wypędzeniu Żydów będzie lepiej zabezpieczane, czy zmniejszą się przez to podatki, czy usunie się branka wojskowa, czy swobody przybędzie nam więcej?

Na wszystkie te pytania, namyśliwszy się trochę, nietrudno odpowiedzieć. Każdy łatwo zrozumie, że tak z Żydami, jak i bez Żydów wieśniak będzie musiał wciąż pożyczać, bo tu nie Żydzi winni, a to, że ma za mało ziemi. Dalej rzemieślnik, znowuż bez względu na to, czy z Żydem, czy nie z Żydem będzie miał interes, sprzeda swój wyrób za byle co, bo go wielkie fabryki rujnują, wyrabiając to samo co on, daleko taniej; wreszcie robotnik i bez Żydów będzie zmuszony pracować nad siły, i to za marne wynagrodzenie, bo nie ma swoich narzędzi do pracy, bo musi pracować na innych, bo musi się sprzedawać.

Życie robotników, słowem, po wypędzeniu Żydów nie polepszy się, nie będzie więcej niż dziś zabezpieczone i swobodniejsze; podatki przez to nie zmniejszą się, branka wojskowa nie ustanie, wieśniakowi ziemi nie przybędzie, upadek stanu rzemieślniczego nie powstrzyma się. Wszystko zostanie tak jak dzisiaj, jeno zamiast lichwiarzy i przekupniów-oszustów żydowskiego pochodzenia będziemy mieli lichwiarzy i oszustów chrześcijan, ale z tego mało co komu przyjdzie, bo lichwiarz takiego lub innego pochodzenia, takiej lub innej wiary zawsze będzie lichwiarzem, zawsze będzie pijawką wysysającą krew pracującego ludu.

Kto by jeszcze nie chciał tego wyrozumieć, niech porówna z naszą Polską kraje, w których Żydów nie ma, albo też [jest] bardzo mało.

Czy myślicie, że we Włoszech, gdzie Żyda ledwo na lekarstwo znajdziesz, robotnikom lub rzemieślnikom lżej żyć niż u nas?

Albo znowuż, czy w Irlandii, gdzie Żydów nie ma wcale, wieśniak mniejszą znosi nędzę i prześladowanie niż w naszym kraju?

Gdzież tam! Wcale nie! Tak samo tam się dzieje jak z nami… A wiecież, czemu?

Oto dlatego, że ciężko i trudno żyć nam nie dlatego, że nas gniecie lub oszukuje ten lub inny człowiek – Żyd, Niemiec, Moskal czy swój, ale dlatego, że nas przygniata cały dzisiejszy porządek. A ten porządek wszędzie jest ten sam, czy u nas w Polsce, gdzie Żydów wiele, czy w Irlandii, gdzie ich wcale nie ma.

Hajże na Żydów!

Kto więc chce, aby ludziom naprawdę lepiej było na świecie, kto chce sobie i innym cierpiącym dziś biedę rzeczywiście ulżyć – ten musi nie Żydów zabijać i rabować, ale starać się cały dzisiejszy porządek społeczny odmienić.

Tak też powinni robić robotnicy godność swoją szanujący i rozumiejący dobrze swój interes – tak to powinni postępować robotnicy-socjaliści… Dla nich wszystko jedno, czy ich „pan” nazywa się Icek Moszkowicz, czy Gottlieb Szulce, czy Cegielski – oni żadnych panów nie chcą i kwita!

Otóż kto to zrozumie, powinien sobie i innym mówić: „Pracy naszej i sił naszych szkoda na hece i bijatyki żydowskie. Pobić kilku albo kilkuset biednych Żydków, jak to było w Warszawie, to nie zasługa żadna, ani też rozum wielki, palić siedziby, zabijać bezbronnych, wypalać oczy dzieciom lub gwałcić dziewczęta, jak w Bałcie (w południowej Rosji), to wstyd i hańba dla stanu robotniczego!”.

Wszystko to – to powtarzamy raz jeszcze – ani zasłużone, ani mądre owszem, to wstyd i hańba; wszystko to żadnych korzyści nie daje i dać nie może nie tylko klasom pracującym, ale i żadnemu człowiekowi uczciwemu.

Zyskują na tym swoi, ale swoi lichwiarze i oszusty, którzy tak samo są naszymi wrogami, jak i wyzyskiwacze żydowscy!

Otóż, bracia, te hece żydowskie to nie nasza rzecz, nie bierzmy w nich udziału, pouczajmy innych, aby się do tego nic mieszali – plujmy na tych, którzy chcą nas słowem i pismem zachęcić do zhańbienia siebie, do zhańbienia stanu robotniczego, do zhańbienia naszej świętej sprawy robotniczej! Plujmy na tych podszczuwaczy i odpychajmy ich ze wzgardą!

Nam o ważniejsze sprawy chodzi. My mamy nowe społeczeństwo urządzić, nam idzie o to, aby wszystkie narzędzia pracy (fabryki, warsztaty, ziemia etc. etc.) przeszły na wspólną własność pracujących, idzie nam o zaprowadzenie w społeczeństwie sprawiedliwości, braterstwa i równości.

Długa to i mozolna praca dopięcie tych celów – wiemy o tym, i dlatego tym poważniej zadania nasze rozumieć powinniśmy, tym więcej mamy się bronić przed wciąganiem nas w jakiekolwiek „hece”. Te żydowskie hece nam tylko oczy od prawdziwego celu klas pracujących odwracają. Są one jeno pułapką na naszą nierozwagę, przez wrogów naszych zastawioną! Nam nie o to idzie, aby Żydów się pozbyć – my oszustwo i wyzyskiwanie brata przez brata, człowieka przez człowieka chcemy z tego świata wyplenić. Nie ma już dziś czasu na walki z ludźmi innej wiary – teraz wszędzie klasy pracujące inny dźwigają sztandar, inną podnoszą walkę – walkę o swobodę, o szczęście dla wszystkich, ale to dla wszystkich ludzi, bez różnicy wiary, narodowości lub płci.

Robotnicy polscy nie pozostaną w tyle poza braćmi swymi całego świata, owszem, oni z godnością i należytym rozumieniem interesu swego na krzyki: „Hajże na Żydów!” – odpowiedzą: „Precz z ciemięzcami i wyzyskiwaczami, do jakiejkolwiek należą oni narodowości i wiary, a przede wszystkim precz ze swoimi wyzyskiwaczami!”.

 

Szymon Diksztajn
_______________________
Powyższy tekst, w oryginale sygnowany inicjałami, pierwotnie ukazał się w piśmie „Przedświt (L’ Aurore). Czasopismo socjalistyczne” nr 1, 1882, 1 września 1882 r. Następnie został wznowiony w pracy „Pierwsze pokolenie marksistów polskich. Wybór pism i materiałów źródłowych z lat 1878-1886” tom II, Książka i Wiedza, Warszawa 1962. Przedruk za tym ostatnim źródłem. „Przedświt” był emigracyjnym czasopismem polskich socjalistów, wydawanym w Genewie przez działaczy, którzy musieli uciekać z terenu Polski przed carską policją. Początkowo miał charakter wielonurtowy, od roku 1884 do 1886 był organem partii „Proletariat”. Jako grafikę wykorzystano antysemicką rosyjską pocztówkę z czasów caratu.

 

Warto zajrzeć do działu Przeciwko antysemityzmowi

 

Szymon Dickstein (Diksztajn) (1858-1884) – pochodził z warszawskiej rodziny mieszczańskiej, absolwent wydziału przyrodniczego Uniw. Warszawskiego, następnie studiował medycynę. Podczas studiów związał się z ruchem socjalistycznym; z jego inicjatywy Koło Delegatów Wydziałowych podjęło uchwałę, aby kwotę zebraną z okazji 400-lecia urodzin Kopernika przeznaczyć na polską edycję dzieł Marksa lub Spencera. Po nawiązaniu znajomości z Ludwikiem Waryńskim, zintensyfikował działalność w ruchu socjalistycznym. Był w owym okresie jednym z czołowych propagatorów idei socjalistycznych, autorem tekstów i broszur popularyzatorskich. Początkowo bliski był anarchizmowi i narodnictwu, stopniowo ewoluował ku ortodoksyjnemu marksizmowi. Wiosną 1878 r. zaczęła go poszukiwać carska policja, więc zbiegł najpierw do Krakowa, a stamtąd do Heidelbergu. Następnie został zaproszony przez polskich socjalistów-emigrantów do Genewy, gdzie od jesieni 1879 r. był redaktorem i zecerem pierwszego polskiego pisma socjalistycznego „Równość”, a wkrótce został także jednym z głównych twórców pism „Walka Klas” i „Przedświt”. Wraz z Waryńskim, S. Mendelsonem i K. Dłuskim był autorem pierwszego polskiego programu stricte socjalistycznego – „Programu socjalistów polskich” („Program brukselski”). Był autorem rozprawy „Dążenia socjalistyczne na emigracji polskiej 1831 r.”. Opublikował dwie broszury popularyzujące teorię Marksa – „O wartości dodatkowej”, a następnie „Kto z czego żyje?”. Ta druga broszura zyskała wielką popularność – doczekała się licznych wydań polskich oraz przekładów na przynajmniej kilka języków obcych, stając się jedną z najpopularniejszych publikacji międzynarodowego ruchu robotniczego. Był także tłumaczem na polski rozpraw m.in. Engelsa i Lassalle’a oraz współpracownikiem przy pierwszym tłumaczeniu I tomu „Kapitału” Marksa, a także inicjatorem przekładu „O pochodzeniu gatunków” Darwina. Współpracował z I Proletariatem, był zagranicznym korespondentem jego pisma „Proletariat”, brał udział w nawiązaniu współpracy ugrupowania z Narodną Wolą. Zmarł w Genewie wskutek samobójstwa spowodowanego problemami osobistymi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *