„Życie Robotnicze”

Brunatne koszule krajowego wyrobu

[1933]

Stronnictwo Narodowe było w kłopocie, gdyż wszystkie dotychczasowe czołowe hasła wysuwane przez nie zostały zabrane mu przez BBWR. Szczególnie wyraźnie widać to było na zjeździe gospodarczym BBWR w Warszawie i takich samych zjazdach regionalnych.

Endecji pozostałoby więc tylko licytowanie się z sanacją, a co najwyżej demagogiczne rozdzieranie szat w obronie prawa, praworządności, czystości i uczciwości w życiu publicznych itp. wytarte frazesy.

Nadszedł jednak ratunek, przybyły nowe hasła, a stare nabrały nowej wartości.

Zwycięska „rewolucja narodowa” w Niemczech, przeprowadzona przez narodowych „socjalistów”, dała nowe hasła naszym narodowym „demokratom”, a stare hasło antysemityzmu nabrało nowej treści. Oddźwięk tego znajdujemy w uchwałach o najbliższych zadaniach i taktyce „Stronnictwa Narodowego” powziętych na ostatnim posiedzeniu Rady Naczelnej.

Wprawdzie uchwały te zostały w całości skonfiskowane, ale z wynurzeń prasy możemy poznać ich główne tezy.

Na czoło tych uchwał i komentarzy prasowych do nich dorabianych wysuwają się hasła „rewolucji narodowej” i antysemityzmu.

Czymże ma być owa „rewolucja narodowa”? Znaną nam, na modłę hitlerowską skrojoną kontrrewolucją faszystowską. Ma ona skierować rozgoryczenie i wściekłość mas bezrobotnych i sproletaryzowanych chłopów, rzemieślników, kupców, inteligentów przeciwko Żydom, tym sprawcom wszystkiego zła.

Korytem antysemityzmu ma spłynąć fala rewolucyjna, wzbierająca w masach, aby w ten sposób uchronić od rewolucji społecznej obecny ustrój kapitalistyczny.

Uchwały o treści „gospodarczej” dają temu najlepszy wyraz. Zamiast walki z kapitalizmem w ogóle, zaleca się walkę z obcym kapitałem w imię wytwarzania kapitału rodzimego, „drogą opłacalności gospodarki prywatnej i umożliwienia oszczędności”. Główną rolę w państwie ma mieć wielki kapitał, który jest „chlubą i jedną z podstaw mocarstwowej potęgi”; koniecznym jest również „popieranie wytwórczości polskiej, rolniczej i przemysłowej, w szczególności średniej i drobnej, jako dodatkowego czynnika kapitalizacji wewnętrznej”. Ważnym jest żądanie „zmniejszenia obowiązków państwa”, redukcji wydatków „samorządowych i ubezpieczeniowych, z zastrzeżeniem, że ta redukcja wydatków „nie może być dokonana przez zmniejszenie siły obronnej państwa”.

Jako środek walki z bezrobociem wysuwa Stronnictwo Narodowe „użycie większej ilości pracy ręcznej, przyczyniającej się do zmniejszenia się bezrobocia”.

Wszystkie te hasła są w rzeczywistości naiwnymi, gospodarczo nieuzasadnionymi komunałami. Ale tu nie chodzi o wskazania słuszne, tu chodzi o odwrócenie uwagi od rzeczywistej drogi wyjścia, o możliwie dokładne przeszczepienie równie głupich, ale popłatnych haseł hitlerowskich na grunt polski.

Uchwały Stronnictwa Narodowego kopiując hitleryzm, stwierdzają, że „walka z Żydami to sprawa państwa”. Odpowiedzialność za obecny stan gospodarczy mają ponosić Żydzi, którzy rzekomo zabierają pracę Polakom, gdyż dzięki nim „nie ma chleba dla wszystkich”.

Co endecja chce zabrać Żydom, aby nadzielić Polaków, nie wiemy. Przecież 3/4 ludności żydowskiej to nędzarze, żyjący na takim samym, a może i gorszym poziomie, co bezrobotni proletariusze miast i wsi. Z walki z Żydami kapitaliści żydowscy wyjdą oczywiście nietknięci, co zresztą obserwujemy obecnie w Niemczech.

Antysemityzm ma być tylko piorunochronem, wystawionym nad gmachem kapitalizmu. Czy tę rolę spełni, wątpimy, bo gdy runą fundamenty gmachu, runie i piorunochron.

Niebezpieczeństwo tego hasła tkwi jednak w jego bezkrytycznej popularności, którą zwalczać należy.

Poważne niebezpieczeństwo kryje się nie tylko w hasłach, ale i w taktyce. Stronnictwo Narodowe idąc śladami Hitlera, dąży do zdobycia jak największych wpływów w warstwach średnich, wśród robotników i na wsi. Pomocną mu jest organizacja młodzieży pn. Związek Młodych Narodowców (powstały po likwidacji Obozu Wielkiej Polski).

Młodzież, która będąc z natury rzeczy bardziej bezkrytyczną i podatną demagogii „narodowo-rewolucyjnej”, dla której przyszłość przedstawia się w ciemnych kolorach wobec niemożności znalezienia pracy w mieście, a ludzkich warunków bytu na wsi – staje się rozsadnikiem polskiego hitleryzmu.

Tą drogą, deprawując dusze młodych zoologiczną nienawiścią rasową, jednocześnie wsiąka „myśl” nacjonalistyczna w starsze pokolenia.

W tym tkwi niebezpieczeństwo, gdyż tą samą metodą posługiwali się hitlerowcy. Tej akcji musimy przeciwstawić własną agitację uświadamiającą, że ratunkiem z obecnego kryzysu są nie mgliste frazesy endeckie, nie antysemityzm, ale gospodarcza przebudowa ustroju na nowych podstawach, ale tylko jak najszybsze obalenie panującej bezplanowości i zastąpienie jej planową gospodarką społeczną, ale tylko Rewolucja Społeczna.

__________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Życie Robotnicze” nr 39/1933, 30 lipca 1933 r. Był to lewicowy tygodnik, początkowo wydawany przez radomskie środowisko PPS, a później przez Radę Związków Zawodowych miasta Radomia, zrzeszającą związki należące do lewicowej Komisji Centralnej Związków Zawodowych. Rysunek wykorzystany jako ilustracja pochodzi z PPS-owskiego pisma „Tydzień Robotnika”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *