dr hab. Rafał Łętocha

Prorok z Zagłębia. Mesjanizm i socjalizm ks. Andrzeja Huszny

„Ks. Huszno siał wielki zamęt w głowach mieszkańców Dąbrowy Górniczej i całego Zagłębia. Przystojny mężczyzna oraz charyzmatyczny i elokwentny mówca cieszył się wielkim poważaniem wśród robotników i robotnic, stając się w pewnym sensie ich »ludowym trybunem«. Przyciągał ich do siebie nie tyle swoimi wywrotowymi po względem teologicznym kazaniami, co otwartym przyklaskiwaniem szerzącym się w tym robotniczym regionie ideom socjalistycznym i komunistycznym, wrogim w stosunku do chrześcijaństwa i Kościoła katolickiego (osobiście był sympatykiem Polskiej Partii Socjalistycznej). Zjednywał sobie ludzi także praktykowanym przez siebie ziołolecznictwem”[1]. Tego rodzaju opinie możemy jeszcze dziś przeczytać na łamach prasy katolickiej. Nie może więc dziwić, że w latach międzywojennych ten kapłan, niepokorny i dość ekstrawagancki w swoich poglądach i działalności, spotykał się z zajadłym atakiem ze strony duchownych Kościoła katolickiego. Poświęcono mu w tamtym czasie dużą liczbę artykułów prasowych, a w osobnych broszurach omawiano jego działalność i poglądy, przedstawiając go w jak najgorszym świetle i przypisując mu wszelkie możliwe przewiny i występki. Nie mamy do czynienia jedynie z konfabulacjami, oszczerstwami oraz niemającą żadnych podstaw nagonką pod adresem świątobliwego kapłana-obrońcy robotników. Z taką interpretacją wydarzeń z lat międzywojennych spotykamy się coraz częściej na łamach prasy lewicowej, w której pojawiło się w ostatnich latach kilka artykułów poświęconych ks. Husznie. Trzeba uczciwie powiedzieć, że ks. Huszno nie był człowiekiem pozbawionym wad, wiele zarzutów wysuwanych pod jego adresem ze strony środowisk katolickich miało uzasadnienie. Nie był jednak też moralnym potworem, zwodzącym maluczkich dla swoich egoistycznych celów i interesów. Jego troska o położenie klasy robotniczej oraz walka o jej interesy wydają się czymś ze wszech miar autentycznym i zasługującym na uznanie.

***

Andrzej Huszno urodził się 6 listopada 1892 roku we wsi Goleniowy w powiecie włoszczowskim, w rodzinie chłopskiej [2]. Ukończył seminarium w Kielcach, gdzie w 1915 roku został wyświęcony na księdza. W 1917 roku został jednak suspendowany przez władze kościelne w związku z zarzutami natury obyczajowej oraz wydaniem przez niego broszury zatytułowanej „Syn Człowieczy”, w której pojawiły się wątki uznane przez ówczesną hierarchię za nieprawowierne. Odtąd postanowił prowadzić działalność religijną na własną rękę, w związku z tym bez pozwolenia władzy diecezjalnej objął probostwo parafii Mstyczów koło Sędziszowa, która obłożona była interdyktem.

Na wniosek rady parafialnej wydał wkrótce pracę pt. „Kościół demokratyczny”. Przedstawił w niej zasady funkcjonowania nowej wspólnoty, dając wyraz poglądom richerystycznym, tzn. wskazującym na potrzebę parlamentarnej struktury Kościoła i wyboru hierarchów przez ogół wiernych. Huszno występował w broszurze przeciwko wszelkim formom monarchizmu, autokratyzmu, despotyzmu czy dyktatury, gdyż uznawał, że są one przebrzmiałe, coraz mocniej rugowane z życia politycznego, podczas gdy w sferze religijnej mają się ciągle świetnie. W związku z tym postulował wprowadzenie wybieralności proboszczów przez rady parafialne, biskupów przez rady diecezjalne i papieża przez tzw. radę ludów. W skład tych ciał mieliby prawo wchodzić wybrani obywatele, którzy ukończyli 21. rok życia. Ciałami ustawodawczymi w Kościele miałyby być: sobór powszechny złożony z delegatów wszystkich narodowości, bez różnicy płci i stanów; w odniesieniu do Kościoła narodowego – sobór narodowy; następnie sobory diecezjalne i zebrania parafialne [3].

Na wniosek bpa Augustyna Łosińskiego Huszno z powodu takich poglądów został wkrótce zatrzymany przez władze państwowe i osadzony w areszcie jako wywrotowiec. Przebywał w nim 10 miesięcy. Poseł PPS Kazimierz Czapiński w swojej mowie sejmowej przywoływał aresztowanie ks. Huszny jako przykład wyjątkowego bezprawia i ulegania naciskom duchowieństwa przez władze państwowe. „Czytamy dalej akt oskarżenia i dowiadujemy się, że ks. Huszno popełnił zbrodnię wielką. Wprawdzie nikogo nie okradł, nikogo nie zamordował, nie obraził, nikogo nie uderzył, broń Boże, ale napisał heretycką broszurę: »Kościół demokratyczny«, w której powiedział, że należytości kościelne powinny być mniejsze i kościół powinien w ten sposób być zorganizowany, aby księża byli przez gminy wybierani. […] I dalej w sposób niezmiernie charakterystyczny ten akt oskarżenia powiada, że pod wpływem ks. Huszny miejscowi chłopi poszli na lewo i zepsuł się stosunek do dworu. Nie to, żeby ten dwór został w jakikolwiek sposób uszkodzony, obrabowany czy cośkolwiek innego – nie, tego nie ma, ale popsuł się »stosunek do dworu«. […] W służbie biskupów, w służbie kleru i obszarników interesów połączonych bardzo charakterystycznie – prokuratoria daje rozporządzenie, ażeby na 10 miesięcy ks. Husznę wpakować do kryminału”[4].

Po opuszczeniu więzienia początkowo utrzymywał się głównie z ziołolecznictwa, niebawem zaś wstąpił do Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego (PNKK). Został on założony przez imigrantów w USA, lecz po odzyskaniu przez Polskę niepodległości rozpoczął ożywioną działalność misyjną w kraju. Jednak przynależność Huszny do PNKK nie trwała długo. Zrażony do stojącego na jego czele bpa Franciszka Hodura, który pominął go w nominacji na stanowisko biskupa tego Kościoła, oraz, jak sam twierdził, rozczarowany jego „grubym racjonalizmem” w kwestii rozumienia Pisma Św. i dogmatów, implikującym odrzucanie wszystkiego, co stanowi tajemnicę wiary [5], opuścił tę inicjatywę i stworzył niezależną pod nazwą Polsko-Katolicki Kościół Narodowy (PKKN) z siedzibą w Dąbrowie Górniczej. Jego głową niewidzialną, jak sam to określił, jest sam Chrystus, Król-Duch. Kościół ten to, jak pisał ks. Huszno, nowa Arka i nowa Prawda, „Kościół Ojca Polaków Eli Lachów (którego czczą mahometanie pod imieniem Allacha, a żydzi pod imieniem Ellochim)”[6].

Wówczas to pojawiły się w jego koncepcjach coraz mocniejsze wątki mesjanistyczne. Wskazywał w „Tezach dogmatycznych” PKKN, że do narodu polskiego w szczególny sposób są przywiązane Boże obietnice, że jest on wybrany na piastuna idei Królestwa Bożego [7]. Rola PKKN miała zaś polegać na rozświetlaniu mroków, uświadomieniu Polakom posłannictwa, jakie na nich ciąży, a w ostateczności – na doprowadzeniu do przezwyciężenia zróżnicowania religijnego, zaistnienia jednego kościoła powszechnego oraz ustanowienia prawdziwej jedności ludzkości [8].

Pomimo kilkakrotnie podejmowanych prób rejestracji tej wspólnoty wyznaniowej, nie udało się jej przeprowadzić. W związku z tym ksiądz szukał wsparcia zarówno w kościele ewangelicko-augsburskim (luterańskim), jak i w ewangelicko-reformowanym (kalwińskim). W grudniu 1924 roku zaczął wydawać organ prasowy swego Kościoła, pod nazwą „Głos Ziemowida” – nakład wahał się od 4 do 10 tys. egzemplarzy. Tam właśnie przedstawiał swoją specyficzną koncepcję religijną łączącą pierwiastki prasłowiańskie, mesjanistyczne, religii Indii, teozoficzne, biblijne i inne. W pierwszym numerze tego pisma wyjaśniano nazwę przyjętą przez periodyk: „Ponieważ mienimy się być Kościołem Polsko-Katolickim, wierząc w Boskie posłannictwo szczepu słowiańskiego, a w nim narodu polskiego, który w naszym przekonaniu jest wybrany na piastuna idei Królestwa Bożego na ziemi przed wszystkimi narodami, przeto i mityczny symbol tego Króla Ducha, uosobiony w Ziemowidzie synu Piasta, za swój przyjmujemy. Imię Ziemowid odpowiada hebrajskiemu Dawid, znaczy ono arcykapłan ziemi, prorok ziemi. A tym nikt inny być nie może, jeno sam Chrystus, ten prawdziwy Ziemowid” [9].

Jednocześnie zdobywał sobie Huszno coraz większą popularność w środowisku robotniczym Zagłębia za sprawą ostrych wystąpień przeciwko kapitalistom i wyzyskowi mas pracujących. W „Głosie Ziemowida” można było przeczytać: „O Boże, któryś powiedział: »Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy spracowani i obciążeni jesteście, a ja was uchłodzę«, spraw to ochłodzenie dzisiaj dla nas pogardzanych, wyzyskiwanych, krzywdzonych, głodzonych, więzionych, uciskanych w nieludzki sposób poniewieranych. Ulituj się o Boże nędzy robotnika polskiego, szukającego na obczyźnie pracy i chleba, daj nam ludzi mądrych i sprawiedliwych w rządzie, a zmieć z powierzchni ziemi naszej tych patentowanych matołków i trutniów, to robactwo swojskie i obce, które toczy żywy organizm Ojczyzny naszej, dbając o swe kieszenie i brzuchy, a nie o dobro kraju naszego i polskiego ludu. O Boże, daj ducha jedności, trzeźwości i zrozumienia masom pracującym, aby się wzajemnie nie spychali w dół wyzysku i niewoli, ale w imię hasła »w jedności siła« aby stawali w obronie jeden drugiego” [10].

Jego działalność religijna została uznana za nielegalną, w związku z tym znów spotkały go szykany ze strony władz. Aby jakoś zaradzić tej niekomfortowej sytuacji, poddał się on wraz ze wspólnotą, na czele której stał, mającą liczyć ok. 2 tysięcy osób, jurysdykcji Cerkwi prawosławnej. Doszło do tego 16 lipca 1926 roku. Jego gmina otrzymała nazwę Polski Narodowy Kościół Prawosławny (PNKP) św. Michała Archanioła w Dąbrowie Górniczej, a „Głos Ziemowida” został wkrótce przemianowany na „Polski Kościół Narodowy”. W interpretacji Huszny krok ten nie oznaczał wcale połączenia z prawosławiem, ale jedynie legalizację jego Kościoła pod firmą Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Dał temu wyraz otwarcie w liście adresowanym do duchownych związanych z PNKK, zachęcając ich do przyłączenia się do niego wraz z parafiami. Sam przebieg zawarcia unii z Kościołem prawosławnym oraz jej przyczyny uzasadnił w osobnej broszurze pt. „Polski Kościół Narodowy, jego historia, cel i zasady”. Natomiast na łamach „Głosu Ziemowida” podkreślał, że „wszystkie postulaty, których domagał się Kościół Narodowy w przeszłości, znaleźliśmy w Kościele Wschodnim, znanym u nas pod nazwą Kościoła Prawosławnego. Unia przeto obecna jest całkiem naturalnym zjawiskiem i historycznie całkowicie uzasadnionym. Sprawie Unii naszej mógł stanąć na przeszkodzie tylko nasz mesjanizm polski, któryśmy również wcielili do naszego wyznania polskiego, aliści w tym szlachetnym samopoczuciu wieszczów narodowych polskich i naszym wierzeniu w mesjaniczne posłannictwo Narodu Polskiego, biskupi Kościoła Prawosławnego nie znaleźli nic zdrożnego, więc przeszkód do Unii nie było żadnych” [11].

Wkrótce jednak rozpoczęły się zatargi z władzami Kościoła prawosławnego, a Huszno został nawet pozbawiony na pewien czas urzędu administratora PNKP w związku z konfliktem z ks. Stanisławem Zacharjasiewiczem [12]. Coraz trudniejsza sytuacja, bojkot, konfiskata wydawanych przez niego broszur i inne szykany spowodowały, że stopniowo wycofywał się z życia publicznego. Najpierw w 1928 roku zawiesił wydawanie pisma „Polski Kościół Narodowy”, w latach trzydziestych pokusił się jednak o powołanie do życia kolejnego, dość efemerycznego periodyku zatytułowanego „Kultura Duchowa”.

Przez lata zmagał się Huszno z chorobą nowotworową. Kiedy jego stan się pogorszył, 24 maja 1939 roku, poprosił o przybycie katolickiego kapłana. Był nim ks. Stefan Niedźwiedzki. W jego obecności pogodził się z Kościołem katolickim, odbył spowiedź z całego życia i spisał akt żalu. Zmarł 4 czerwca 1939 roku w Dąbrowie Górniczej. Na jego pogrzeb miało przybyć ok. 10 tys. ludzi. Pochowano go jako osobę świecką, bez szat liturgicznych. Nabożeństwo odbyło się w katedrze NMP Anielskiej. Warto wspomnieć, że Huszno stał się pierwowzorem postaci ks. Kani z głośnej powieści „Czarne skrzydła” Juliusza Kaden-Bandrowskiego.

***

W poglądach prezentowanych przez ks. Husznę charakterystyczne wydają się dwa momenty: akcentowanie mesjanistycznych przekonań oraz bezkompromisowa obrona mas uciskanych, marginalizowanych, ciemiężonych i wykluczonych. Jak pisał w jednym z artykułów, w którym wątki te niejako zostały połączone: „Brama, przez którą mamy wejść ze starego świata do nowego, z piekła tej ziemi, z otchłani zła i błędu, z ziemi wygnania do raju, czyli Nieba – nie gdzieś w obłokach, jak to księża opowiadali, ale do Nieba tu na ziemi – jest jedna, a Bramą tą jest Polsko-Katolicki Kościół Narodowy. Polsko-Katolicki Kościół Narodowy był tą bramą w starym świecie, przed tysiącami lat, o czym tylko mamy dzisiaj legendy w pismach świętych spisane. To bowiem, co nasi poeci przed stu laty o Polsce i jej posłannictwie w ludzkości całej pisali, to pisali w duchu wieszczym i proroczym, mając światło z góry. A co oni przewidywali w natchnieniu poetyckim, to my dzisiaj wypełniamy, niosąc światu chleb anielski, Prawdę Żywą, Prawdę Polską. Bo Polska, a nie inny kraj, jest u Boga wybrana i powołana do piastowania idei Królestwa Bożego na ziemi. Z Polski wyjdzie odrodzenie w duchu i prawdzie na cały świat” [13].

Nieobce przy tym były mu pewne przekonania katastroficzne, charakterystyczne przecież dla myślenia mesjanistycznego, w którym wyczekiwanie na urzeczywistnienie Królestwa Bożego na Ziemi wiąże się zazwyczaj z przeczuciem katastrofy, zapowiedzią czasu przełomu, stanowiącego swoisty adwent, wprowadzenie do nowych lepszych czasów, przejście od świata zastanego do oczekiwanego. „Ludzkość współczesna mimo postępu materialnego w dziedzinie wynalazków milowymi krokami spieszy do bankructwa politycznego, społecznego i religijnego. I tylko czekać – rychło własnymi rękami wykopie sobie grób przy huku armat i dynamitu, w trzasku samolotów bojowych i dymie gazów trujących. Brak zasad etycznych u szczytu i u dołu, u duchownych i świeckich, gonitwa za niepomiernymi zyskami, sobkostwo, to cechy wybitne dni naszych. Jesteśmy jak ta grusza stara i niepłodna zdatni na ścięcie i spalenie. Czas idzie, a za nim godzina sądu się zbliża. Lecz nie sam człowiek jest panem ziemi i nie sami ludzie decydować będą o końcu starego świata i powstaniu nowego. Palec Boży w tym będzie, że świat stary rozleci się w gruzy, a nowy nastanie. I tej pomocy Bożej my czekamy. Sam Bóg nas osądzi i sam Bóg nas uratuje” [14].

Uzasadniając swoje poglądy mesjanistyczne i wyjątkową rolę w dziejach świata, którą miał spełnić założony przez niego Kościół, ks. Huszno nie wahał się uciekać do bardzo ekscentrycznych i skomplikowanych spekulacji historiozoficzno-teologicznych. Odczytywanie symboliczne wszelkich opowieści, łączenie ich ze sobą, prowadziło go do zaskakujących wniosków. Amatorskie, chaotyczne i zagmatwane analizy filologiczne, teologiczne czy religioznawcze miały służyć znalezieniu dowodów uzasadniających twierdzenie, że wszystkie ludy Europy i Azji mają wspólne pochodzenia w dwunastu plemionach Izraela, że „Słowianie, względnie Polacy, są tym wybranym pokoleniem Judy, które daje Zbawienie światu”, że Polska jest krajem, w którym jako pierwsza głoszona była dobra nowina o Królestwie Bożym i że w związku z tym chrześcijaństwo jest rodzimą polską wiarą, zniekształconą następnie przez Kościół rzymski. Wszystkie bowiem mitologie świata, wedle Huszny, podają te same prawdy i zasadniczo się między sobą nie różnią. „Różnica polega na wielości i jakości symboli oraz imion Boga. My tego Boga Zbawcę dzisiaj czcimy niby dzięki Rzymowi i Grekom pod imionami: Jezusa Chrystusa, Jana Chrzciciela, Michała Archanioła, Syna Dawidowego, Eliasza. Przed 2000 lat Rzymianie Boga czcili pod wezwaniem Jowisza, Grecy pod wezwaniem Zeusa, żydzi pod wezwaniem Jehowy, a nasi praojcowie swego Ziemowida czcili pod imieniem Jezusa Chrystusa, Eliasza syna Ramy. Nazywali Go Jesse Lado albo Jasza, Eli Eli, Iwanem Kupałą, Koladą, Ilją Muromcem, które to nazwy w brzmieniu greckim czy romańskim znaczą Isus Christos, Jezus Christus, Elias, Jan Chrzciciel etc.” [15].

Jego krytyka Kościoła katolickiego opierała się przede wszystkim na założeniu, że zniekształcił on prawdę i naukę chrześcijańską. W dodatku, jego zdaniem, Kościół stał się sojusznikiem możnych tego świata: władców, kapitalistów i wyzyskiwaczy. Co prawda w nauce Kościoła występowano w obronie maluczkich i upośledzonych, jednak w praktyce skutki tych działań i apelów były mocno ograniczone. Nie zdołano w imię szczytnych ideałów i miłości Chrystusa skłonić kapitalistów do właściwego wynagradzania robotników, a posiadaczy ziemskich do zniesienia pańszczyzny. Wszystko to musiało zaowocować odchodzeniem mas pracujących od religii jako takiej oraz rosnącą popularnością różnego rodzaju ideologii antyreligijnych. „Zmora średniowiecznych zabobonów, feudalizmu, ciemnoty, ordynarnego bałwochwalstwa, ślepej uległości dla rekinów kapitalizmu – oto owoce pracy społecznej kościołów śmierci. Nic też dziwnego, że robotnicy uświadomieni, odczuwając na swej skórze jałowość tego chrześcijaństwa, z uprzedzeniem witają myśl o jakimkolwiek kościele. A bluźniąc przeciwko tak fałszywie pojętemu kościołowi, bluźnią nawet często przeciwko Bogu” [16].

Co więcej, odnosząc się do tez przedstawionych w artykule o. Jana Rostworowskiego SI pt. „Co Rzym dał Polsce?” wskazywał Huszno na coś jeszcze. We wzmiankowanym artykule jezuita podkreślał, że wśród wielu zasług duchowieństwa w naszym kraju należy zwrócić uwagę na to, że wychowało ono polski lud do cierpliwego znoszenia wszelkich krzywd. Huszno grzmiał: „Omyliwszy się powiedział prawdę, czy jednak zasługa ta zgodna jest z etyką Chrystusa? Rozważmy… Księża rzymscy tak uczą: Cierp, boś zgrzeszył, cierp, abyś nie zgrzeszył, błogosławieni, którzy za życia cierpią prześladowanie, albowiem po śmierci będą w niebie. Kto cię uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugiego, a kto ci odbiera płaszcz, oddaj mu i suknię. A tak pojmując Pismo Św., w czeluście piekielne spychają robotników za ich walkę z wyzyskiem kapitalistów i obszarników, za ich wołanie o ludzkie prawa i ludzkie traktowanie dla siebie, za ich 8-godzinny dzień pracy, za związki zawodowe, za reformę rolną itd. Panie Jezuito! Takaż to miłość bliźniego, którego przecież Chrystus kazał miłować tak, jak siebie samego? Pomyśl, jakie to straszne sobkostwo byłoby ze strony robotników krzywdzonych, gdyby oni cierpliwie znosili wyzysk kapitalisty, swego chlebodawcy?! Toż robotnikom otwierasz drogę do nieba kosztem wiecznego potępienia kapitalisty! Czyż kapitalista nie jest bliźnim robotnika, ba, nawet dobrodziejem, dając mu możliwość zarobkowania? […] Czyż może być nazywany chrześcijaninem robotnik, który do organizacji samoobrony robotniczej nie należy, idąc samopas pozwala się wyrzucić z pracy bez powodu, pozwala się kraść i gnębić ekonomicznie i moralnie? Wszak Chrystus powiedział »po tym poznają was, żeście uczniami moimi, jeśli miłość mieć będziecie jeden ku drugiemu«, a czyż taki »dziki« robotnik może powiedzieć, że on kocha swojego chlebodawcę i kapitalistę, demoralizując go swoją niezaradnością, głupotą i ospałością duchową? Czyż taki robotnik nie jest naprawdę śmiertelnym wrogiem kapitalisty, szatanem jego duszy?” [17].

Odnajdujemy w jego pismach fragmenty, w których mamy do czynienia wręcz ze sprowadzeniem idei zbawienia do wymiaru czysto ziemskiego wyzwolenia od społecznej niesprawiedliwości, od zła – tu i teraz. Nasuwa to pewne skojarzenia z teologią wyzwolenia, w której kategoria wyzwolenia nawiązuje do wielkiej historii z Księgi Wyjścia o ludzie Bożym, który uwalnia się z niewoli egipskiej i osiąga zbawienie w historii, mając w perspektywie nową, wolną od niesprawiedliwości ziemię. W ujęciu ks. Huszny wygląda to podobnie, zbawienie bowiem, jak czytamy w jednym z artykułów, to „wyswobodzenie z kajdan niewoli kapitalizmu, ciemnoty, nałogu, lenistwa, biedy i nędzy wszelakiej”. Kościół, który umożliwia wiernym tego rodzaju wyzwolenie, niesie im prawdziwe zbawienie zarówno w tym, jak i przyszłym życiu [18]. W przywoływanym już wcześniej „Słowie wstępnym” do pierwszego numeru „Głosu Ziemowida” podkreślał on zaś bardzo mocno: „My chcemy żyć i pracować nie dla Królestwa Bożego w obłokach czy na księżycach, ale dla Królestwa Bożego tu na ziemi. My chcemy i będziemy bronić ludności nie przed tym piekłem rzymskim, które w czeluściach ziemi księża znajdują, a którego nie ma… ale będziemy bronić świat przed tym piekłem, jakie nam życie stwarza na ziemi, które jest – i bronić ludności przed tymi diabłami, które swej władzy, rozumu i majątku nadużywają, kując kajdany niewoli politycznej, ekonomicznej i duchowej dla swych braci. A walczyć będziemy aż do zwycięstwa, w czym nam dopomóż Bóg!” [19].

Występując w obronie robotników, Huszno wskazywał na to, co Marks określał mianem reifikacji siły roboczej, czyli na sytuację, w której ludzie występują w procesie pracy jako towary, kupowane i sprzedawane na rynku wedle reguł wyznaczonych prawem wartości. Podkreślał on bowiem, że w dzisiejszych czasach robotnik wydaje się przedstawiać dla kapitalisty taką samą wartość, jak każdy inny środek służący produkcji; o tyle jest użyteczny i godny uwagi, o ile służy kapitałowi i jest zdolny pracować. Utrata zdrowia czy starość powodują, że staje się bezproduktywny, a więc niepotrzebny. „Robotnik to jest dzisiaj tak traktowany jak koń u lichego gospodarza. Póki był mocny, zdrowy i silny, to był dobry, a gdy wskutek niedbalstwa gospodarza i nadmiernej pracy stracił siły i zdolność pociągową, to go hyclowi sprzedał lub do żydów wypchnął”. Kapitaliści, jak pisał, dzięki wysiłkowi robotnika pomnażają swoje fortuny, jednakże on sam nie osiąga z tego żadnych korzyści. Wręcz przeciwnie: im bardziej kapitalista staje się bogaty, tym większą niezależność zdobywa od robotnika. „Robotnik polski obecnie przeżywa okres prawdziwej niewoli egipskiej, zdany na łaskę kapitalistów, pozbawiony jest moralnej opieki prawa ze strony państwa. Żyje z dnia na dzień przy głodowych płacach, pracując 3 dniówki na tydzień. Źle odżywiony, dorwawszy się pracy, robi jak koń, bo robiąc na 3 dniówki stara się tyle zarobić, żeby mógł swą rodzinkę jako tako wyżywić. I oto cuda się dzieją na kopalniach, bo miesięczny kontyngent węgla mimo redukcji siły roboczej i dni pracy, wcale się nie zmniejsza. Kapitał zaciera ręce, a kostucha śmierć przy współudziale gruźlicy czyni to samo” [20].

W związku z tym, jak podkreślano w „Głosie Ziemowida”, żadne półśrodki nie zdadzą się na nic. Należy dokonać gruntownej reformy polegającej na uwłaszczeniu robotników. Powinni oni stać się współwłaścicielami przedsiębiorstw, w których pracują. Pojawiały się u Huszny również postulaty udziału pracowników w zyskach przedsiębiorstwa, a przede wszystkim partycypacji w zarządzaniu nimi przez samorząd fabryczny. „Musimy stanąć na tym stanowisku, że wszelka własność w kraju należy do całego narodu, reprezentowanego przez rząd, a rzekomi właściciele są tylko z prawem sukcesorstwa dzierżawcami, a robotnicy poddzierżawcami. A jako tacy winni mieć udział w zyskach kopalni czy fabryki jako współdzierżawcy. Obecny system najmu i płacy drogą prywatnej umowy, zawartej między kapitalistą a robotnikiem, jest odnowionym niewolnictwem” [21]. Podnosił też postulaty regulacji i ustalania wysokości płac przez specjalne komisje złożone z przedstawicieli robotników i urzędników, oraz zmniejszenia ich dysproporcji. „Zarabia górnik na tydzień 9 złotych, niech urzędnik kwalifikowany zarobi 18, a dyrektor 150 proc. więcej – 22 zł 50 gr. Jeżeli tamten z rodziną może i musi wyżyć za 9 złotych, niech no panowie dyrektorzy pokażą tę sztukę i wyżyją za 22 zł 50 gr. Zarobi górnik miesięcznie 300 złotych, to inżynier niech ma 600 zł, a dyrektor 750 złotych. Nadwyżka zarobków kopalnianych może być obracana już to na inwestycje w kopalni, już to winna być dzielona między pracowników kopalni w stosunku do zarobku. Inteligencja kopalniana, chcąc poprawić swój byt, nie powinna mieć innej drogi do tego jak przez poprawienie bytu górnika. Zdobądźmy się na odwagę i zwykłą uczciwość i otwórzmy karty. Niech robotnik wie, co zarabia kopalnia, niech się poczuje współwłaścicielem kopalni, niech będzie zainteresowany w pomyślnym rozwoju przedsiębiorstwa, a czynem tym zlikwidujemy komunizm na ziemiach polskich, usuniemy nędzę i bezrobocie” [22].

***

Huszno czynem i słowem wspierał robotników, głównie górników z Zagłębia Dąbrowskiego, z którym związał swoje życie i pracę duszpasterską. Świadectwa z tamtych czasów, jak i masowy udział miejscowej ludności w jego pogrzebie świadczą dobitnie o tym, że praca ta była oczekiwana, pożądana i przynajmniej w jakimś stopniu skuteczna. Brak u niego jednak, co trzeba jasno powiedzieć, oryginalnego i rozbudowanego programu odnośnie do kwestii robotniczej. Pojawiające się postulaty są rzecz jasna chwalebne i mają uzasadnienie, jednak trudno doszukiwać się tutaj jakiegoś nowatorskiego podejścia, spójnych i kompleksowych projektów, rewolucyjnych pomysłów czy wnikliwych i wszechstronnych analiz.

Ksiądz Huszno to bez wątpienia postać interesująca, wielowymiarowa, a dla niektórych zapewne także inspirująca. Jednak nie jest to z pewnością kandydat na świętego ani katolickiego (tutaj nikt chyba nie ma wątpliwości), ani też lewicowego. A trzeba powiedzieć, że z zakusami do wynoszenia go na lewicowe ołtarze i tworzenia panegiryków na jego cześć mieliśmy do czynienia nie tak dawno, choćby w pełnym różnego rodzaju przemilczeń i nieścisłości artykule publikowanym na łamach czasopisma „Ha!art” [23]. Co charakterystyczne, w innych artykułach, choćby na łamach „Faktów i Mitów” oraz jednego z portali internetowych, słynna modlitwa, prawdopodobnie autorstwa ks. Huszny, została ocenzurowana tak, aby bardziej pasowała do obrazu postępowego kapłana, w związku z czym zniknął z niej fragment wskazujący na antysemickie wątki u Huszny: „Tysiącprocentowe zyski daj nam dzisiaj i przebacz słabości i tchórzliwości naszej, jeśli w czymkolwiek, kiedykolwiek przewiniliśmy, idąc na chwilowe ustępstwa robotnikom i innym gojom, co nie z własnej woli, tylko pod presją »bezbożnych« rządów socjalistycznych strajków itp. gwałtów uczyniliśmy. I nie wódź nas na pokusę głupiej miłości bliźniego, filantropii i ludzkości, ale zachowaj w trzeźwej i zdrowej orientacji gwoli naszego interesu – Amen” [24].

Trzeba też zaznaczyć, że tak jak nieobce były ks. Husznie wolty religijne, tak również te polityczne nie stanowiły dla niego problemu. Sympatia, jaką miał niewątpliwie do PPS, jak i innych partii lewicowych, które wspierały jego działalność, przerodziła się w późniejszym okresie w zdecydowane poparcie dla Piłsudskiego i sanacji. Piśmiennictwo jego nie jest też wolne od pewnej dozy osobistej i narodowej megalomanii czy wątków antysemickich, a zwroty ideowe i religijne, które czynił, niepozbawione były pewnej dozy koniunkturalizmu. Mimo to w dziedzinie obrony robotników jego wkład jest niekwestionowany, miał odwagę iść w miejsca, o których inni bali się nawet pomyśleć. Choć mógł prowadzić komfortowe życie, zdecydował się na niełatwą pracę – przynoszącą jedynie szykany, nieprzyjemności i represje – na odcinku, który niestety w dużej mierze leżał w tamtym czasie odłogiem.

dr hab. Rafał Łętocha

 

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Nowy Obywatel”

Przypisy:

1. Umarł jako katolik, „Cuda i Łaski Boże. Miesięcznik Rodzin Katolickich”, http://www.cudaboze.pl/2007/rozdzial.php?numer=11&rozdzial=7 (14 03 2017).

2. Informacje biograficzne na podstawie: Cz. Lechicki, Huszno Andrzej, w: Polski Słownik Biograficzny, t. X, Wrocław 1962–1964, s. 124; Z. Czapliński, Żywot i czyny Księdza A.[ndrzeja] Huszny, Sosnowiec 1927; M. Skrudlik, Zamach na Kościół w Polsce, Warszawa 1928; E. Warchoł, Polski Narodowy Kościół Katolicki w Polsce (1922–1952), Radom 1995.

3. ks. A. Huszno, Kościół demokratyczny, Kraków 1919, s. 9, 12, 14–15.

4. K. Czapiński, Dokąd kler prowadzi Polskę? (mowy sejmowe wygłoszone w debacie konstytucyjnej), Warszawa 1921, s. 133–135.

5. ks. A. Huszno, Polski Kościół Narodowy, jego historia, cel i zasady, Dąbrowa Górnicza 1928, s. 13.

6. Nie podano autora [prawdop. ks. A. Huszno], Do Siego lata…, „Głos Ziemowida” 1925, nr 3.

7. ks. A. Huszno, Polsko-Katolicki Kościół Narodowy w Dąbrowie Górniczej, Dąbrowa Górnicza 1924, s. 13, 19.

8. Ibidem, s. 32–33.

9. Od redakcji słowo wstępne, „Głos Ziemowida” 1924, nr 1.

10. Nie podano autora [prawdop. ks. A. Huszno], Prośba ludu pracującego z okazji Zmartwychwstania Pańskiego, „Głos Ziemowida” 1925, nr 10.

11. Nie podano autora [prawdop. ks. A. Huszno], Dlaczego poszliśmy do unii z prawosławnymi?, „Głos Ziemowida” 1926, nr 31.

12. ks. A. Huszno, Polski Kościół Narodowy…, s. 18–21.

13. Nie podano autora [prawdop. ks. A. Huszno], Powstań Ludu Polski!, „Głos Ziemowida” 1925, nr 12.

14. Vid Indra [wł. A. Huszno], Koniec świata, „Głos Ziemowida” 1925, nr 24.

15. Nie podano autora [prawdop. ks. A. Huszno], Tajemnica Polski jako dokończenie do artykułu Boże Narodzenie: co znaczy, kiedy było i gdzie, „Głos Ziemowida” 1925, nr 7.

16. Nie podano autora [prawdop. ks. A. Huszno], Kościół a kwestia społeczna, „Głos Ziemowida” 1924, nr 2.

17. Ks. A. Huszno, Chrystus a samoobrona robotników, http://lewicowo.pl/chrystus-a-samoobrona-robotnikow/ (dostęp 14.03.2017).

18. Kościół a kwestia…, op.cit.

19. Od redakcji słowo wstępne…, op.cit.

20. Nie podano autora [prawdop. ks. A. Huszno], Czy będą z nich ludzie?, „Głos Ziemowida” 1925, nr 12.

21. Nie podano autora [prawdop. ks. A. Huszno], Kto nas wyzwoli?, „Głos Ziemowida” 1925, nr 17.

22. Czy będą z nich…, op.cit.

23. A. Grześczyk, Z dziejów ludowej herezji – Polski Narodowy Kościół Katolicki, „Ha!art” 2016, nr 4.

24. Nie podano autora [prawdop. ks. A. Huszno], Pacierz „pobożnej” „Iskry” i Spółki, „Głos Ziemowida” 1925, nr 11.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *