Bronisław Siwik

Społeczność Boża na ziemi a proletariat

[1926]

Gdy mowa o socjalizmie jako idei Społeczności Bożej na ziemi, ludzie często zadają pytanie: dlaczego wielką ideę Społeczności Bożej wiążemy z socjalizmem, ideą klasy robotniczej? Wszak wszyscy ludzie dobrzy zainteresowani są w tym, aby Społeczność ta utwierdziła się na ziemi! I wszak trudno twierdzić, że ludzie dobrzy mogą znajdować się tylko wśród klasy robotniczej.

Ludzie dobrzy… Otóż to! Lecz kto jest dobry? Kogo za dobrego mamy uważać? Aby odpowiedzieć na to pytanie, naprzód trzeba sobie zdać sprawę, co to jest Społeczność Boża na ziemi, jak ją sobie wyobrażamy. Bo tylko pod kątem tej idei, tego dążenia możemy i powinniśmy mierzyć dobroć ludzką.

Społeczność Boża na ziemi – to nieogarniony w wieczności ideał rozwoju człowieka w ludzkości i przez ludzkość. A dążenie do Społeczności Bożej – to wieczny ruch naprzód, w wieczności i ze świadomością wieczności, to niestrudzone hodowanie rękami pokoleń żyjących warunków bytu i rozwoju nie tylko dla siebie, lecz i dla pokoleń następnych, najdalszych, to usuwanie wszystkiego tego, co byt i rozwój ludzkości w wieczności utrudnia, co nurt wieczności, przepływający przez ludzkość, wyczerpuje, osłabia – zarówno pod względem fizycznym, jak i duchowym.

Społeczność Boża na ziemi – to społeczność, w której stosunki międzyludzkie będą oparte nie na gwałcie, nie na krzywdzie i upodleniu jednych, a na panowaniu i używaniu drugich, w której każdy człowiek i każdy naród będą miały jednakowe i prawa, i obowiązki, w której każdy człowiek będzie miał prawo do pełni rozwoju, a będzie spełniał funkcję w zależności od swych uzdolnień i zamiłowań, w której nie będzie pasożytów próżniaczych ani niewolnych wołów roboczych, w której podstawy bytu będą oparte na rozumnym, społecznym współdziałaniu, a współzawodnictwo ograniczać się będzie do najbardziej celowego doskonalenia się w sferze ducha oraz rozwoju urządzeń społecznych bytu, w której nie będzie bogaczy i nędzarzy.

Wielka niebosiężna jest idea Społeczności Bożej na ziemi! I dlatego jasne jest, że urzeczywistniać ją, wcielać w życie jest w stanie nie wysiłek poszczególnych, choćby najbardziej bohaterskich jednostek, lecz zwarte i planowe dążenie gromad ludzkich, społeczeństw – i nie w ciągu jednego pokolenia, lecz w ciągu szeregu pokoleń.

Społeczność Bożą na ziemi są w stanie wcielać w życie tylko społeczeństwa przepojone religijnym stosunkiem do życia, tj. społeczeństwa, które rozumieją i odczuwają potrzeby zmiany stosunków międzyludzkich, ciągłego pochodu naprzód, stałego doskonalenia się społecznego, które nie traktują swego życia jako zamkniętej całości, lecz przeżywają je jako ogniwo nieprzerwanego i sunącego w wieczność nurtu pokoleń.

Społeczeństwa współczesne nie są jednolite, składają się z warstw i klas społecznych, których interesy życiowe są różne. Są narody, klasy i warstwy związane z dniem dzisiejszym tylko, bo to dziś do nich należy; są klasy i warstwy, które żyją z panowania, wyzysku i niewoli innych klas społecznych; są całe warstwy pasożytnicze, które posiadają dobra niezmierne wtedy, gdy większość społeczna żyje w niedostatku lub nędzy; są całe klasy i warstwy zainteresowane w tym, by żadne zmiany w stosunkach międzyludzkich nie zachodziły, bo te zmiany mogłyby wyjść tylko na ich niekorzyść; są całe klasy i warstwy, które z fałszu i kłamstwa społecznego żyją, które wrogo są usposobione do samej myśli Społeczności Bożej na ziemi. To te klasy i warstwy uczyniły z idei chrześcijańskiej narzędzie panowania, a ideę Królestwa Bożego na ziemi świadomie przeniosły do nieba, z życia poza śmierć, aby nic nie uronić z przywilejów władzy panowania.

Wskrzesić ideę Społeczności Bożej na ziemi, wskrzesić ideę pochowaną dla życia przez władców świeckich i kościelnych, nie można inaczej, jak związawszy ją z tą klasą, która z natury swego położenia gospodarczego i społecznego nie jest związana z teraźniejszością, z dniem dzisiejszym, lecz kroczy w przyszłość, która jest bezpośrednio zainteresowana w ustanowieniu ładu społecznego, znoszącego wszelką krzywdę społeczną, panowanie, niewolę, ucisk, a która jako zespół, jako klasa, jest społecznie najlepsza, bo żyje z ciężkiej pracy i nie ma na swym sumieniu niczyich łez, krwi i potu.

Gdy chodzi o Społeczność Bożą na ziemi, a więc o idealny ład społeczny, dobroć indywidualna musi mieć sprawdzian społeczny.

Syn bogatego miliardera, wychowany w dostatku, otoczony opieką wszechstronną, może być indywidualnie człowiekiem dobrym, tj. nie robić bezpośrednio nikomu krzywdy. Cóż z tego? Aby on mógł być dobry w swym istnieniu pasożytniczym, by on mógł świadczyć dobro otoczeniu, by mógł fundować podziwiane instytucje filantropijne, miliony ludzi w fabrykach i dobrach ziemskich muszą żyć w biedzie, w atmosferze przedmieść wielkomiejskich lub wiejskich, koszar i szynków; miliony dzieci tych najmitów muszą znosić głód i brud, brutalność, brak wykształcenia, wyrastać często na ulicy na bandytów, złodziei i prostytutki.

Dobry miliarder może wprawdzie tworzyć w swych zakładach i dobrach względnie znośne warunki bytu dla swych niewolników, jak to robił Solvay belgijski. Ale dobry miliarder – to jednostka. Co ojciec dał, syn zabrać może. Najlepsza jednostka zresztą nie jest w stanie przeobrazić stosunków nawet w jednym kraju, bo przestałaby być rychło miliarderem.

Syn bogatego miliardera może być dobry indywidualnie, syn zaś proletariusza-najmity może być zły. Lecz ze złym synem proletariusza rychło załatwią się sądy i więzienia, a zły syn miliardera najczęściej jest bezkarny. Bo „złość” pierwszego i drugiego przejawiają się w różnych płaszczyznach. Złość biedaka przejawia się najczęściej w zamachach na kieszeń, na dobro bogaczy. Złość bogaczy nie potrzebuje sięgać po bochenek chleba czy palto bliźniego. Zły biedak może bezkarnie się znęcać tylko nad najbliższą rodziną. Zły bogacz może bezkarnie krzywdzić tysiące bliźnich. Nie tylko sam bogacz, lecz i ten, kto z bogaczami trzyma, kto im bezpośrednio służy, najczęściej jest bezkarny. Prasa, sądy, władze są na usługach możnych. Kłamią i okłamują. Z białego robią czarne, a z czarnego białe. Ze zbrodni robią zasługę, a z zasługi zbrodnię. W tych warunkach zatraca się pojęcie o tym, co jest dobre, a co jest złe. Wszystko, co jest dla posiadaczy i uprzywilejowanych wygodne, dobrym się staje; wszystko, co niebezpieczne, skazane jest na potępienie. Najwznioślejsze hasła, najpiękniejsze słowa zostają sprowadzone do parawanów, za którymi się kryje mały i tchórzliwy egoizm, prywata. Nie ma wśród bogaczy miejsca na ideę Społeczności Bożej na ziemi, ideę sprawiedliwości, braterstwa. Uznawała to i ewangelia, która mówi, że łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogaczowi wejść do Królestwa Bożego.

Socjalizm, tj. ideę Społeczności Bożej na ziemi, może dziś dźwigać społecznie tylko klasa robotnicza, klasa ludzi, których jedyną podstawą bytu jest praca i tylko praca. Może dźwigać… To nie znaczy, że może czekać z założonymi rękami ducha, jak żydzi na Mesjasza. Może dźwigać… To znaczy, że musi prężyć ducha ustawicznie, aby w dalekim i mozolnym pochodzie naprzód nie ustać, wielkiej idei z oczu nie stracić i nie rozmienić jej na drobne a fałszywe liczmany dnia dzisiejszego.

Nieść „złoty róg” idei to nie tylko wielki zaszczyt dziejowy, lecz zarazem i wielka wobec siebie i potomnych odpowiedzialność.

Bronisław Siwik
____________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się (pod tytułem „Prasa robotnicza na Śląsku”) w piśmie „Oświata – organ polskiego stowarzyszenia robotniczego oświatowo-gimnastycznego »Siła« dla Czechosłowacczyzny” nr 1/1926, Karwina, styczeń 1926. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. Stowarzyszenie „Siła” powstało w roku 1908 jako młodzieżowa organizacja z kręgu Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego. Po aneksji znacznej części Zaolzia przez Czechosłowację na początku lat 20., większość struktur „Siły” pozostała poza granicami Polski i tam kontynuowała działalność; struktury pozostałe w Polsce działały osobno. Pismo „Oświata” było wydawane przez „Siłę” w Czechosłowacji.

 

Bronisław Siwik (1876-1933) – działacz socjalistyczny i spółdzielczy, zasłużony dla rozwoju spółdzielczości spożywców. Od roku 1904 związany z Polską Partią Socjalistyczną, organizator nielegalnych struktur partii w Zagłębiu Dąbrowskim, zesłany za tę działalność na trzy lata w głąb Rosji. W czasie rewolucji październikowej przebywał w Sankt Petersburgu, gdzie stał się krytykiem bolszewików i ich rządów oraz marksowskiego nurtu w ruchu socjalistycznym. Sympatyzował z wizją oddolnej samoorganizacji społecznej i socjalizmu z ograniczoną rolą państwa, sformułowaną przez Edwarda Abramowskiego. Po wojnie urzędnik Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej, pełnił też funkcję dyrektora warszawskiego oddziału ZUS, radny Warszawy. Ochotnik w wojnie polsko-bolszewickiej. Należał do współtwórców Związku Robotniczych Stowarzyszeń Spółdzielczych, a następnie pełnił funkcje we władzach tej organizacji: w 1920 r. został dokooptowany do Komitetu Naczelnego ZRSS, później wchodził w skład trzyosobowego zarządu tymczasowego ZRSS, na II zjeździe w 1921 r. wybrano go przewodniczącym Rady Nadzorczej, a następnie także do Komitetu Naczelnego jako ówczesnego redaktora naczelnego pisma „Świat Pracy”, organu prasowego ZRSS. Z aktywności w związku zrezygnował po zdobyciu przez PPS stabilnej większości w jego władzach, przed III zjazdem ZRSS w roku 1922. Rozpoczął wówczas aktywność w centrali „neutralnej” – Związku Polskich Stowarzyszeń Spożywców, pełniąc funkcję wiceprzewodniczącego, a później przewodniczącego Rady Nadzorczej. W roku 1924 ponownie wszedł w skład władz ZRSS, gdzie jako zwolennik zjednoczenia obu central odegrał znaczną rolę w nakłonieniu innych działaczy PPS do podjęcia pozytywnej decyzji w tej sprawie. Był z ramienia ZRSS jako przewodniczący jego Rady Nadzorczej jednym z negocjatorów zasad zjednoczenia na przełomie lat 1924 i 1925. Wybrano go przewodniczącym obrad zjazdu połączeniowego spółdzielczości spożywców w dniu 26 kwietnia 1925 r., podczas którego utworzono Związek Spółdzielni Spożywców Rzeczypospolitej Polskiej. Po przewrocie majowym wskutek różnic w ocenie J. Piłsudskiego opuścił PPS. Był autorem licznych artykułów w prasie socjalistycznej i spółdzielczej oraz kilku broszur ideowopolitycznych.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *