„Równość”

Pogadanka o religii

[1898]

Kiedy na zgromadzeniach robotniczych zaczęli się pojawiać jezuici, zadawali socjalistom zawsze jedno i to samo pytanie: „Jak się zapatrujecie na religię?”. A socjaliści odpowiadali zgodnie ze swym programem, że religia jest rzeczą sumienia każdego człowieka, czyli rzeczą prywatną.

Pytania jezuitów czynione organizacjom robotniczym mają tę samą cechę intryganckich sideł, jak niegdyś pytanie stawiane Chrystusowi przez faryzeuszów. Pełno w nich podstępu i złej woli, a zmierzają wszystkie do tego, aby lud wciągnąć w walkę religijną i odwieść go od społecznej walki klasowej. Wobec tego jest obowiązkiem partii socjalno-demokratycznej przedstawić jasno, co rozumie ona przez zdanie naszego programu: „religia jest rzeczą prywatną”. Do tego celu zmierza też i obecna pogadanka.

Rozumie się, że będziemy mówili głównie o religii katolickiej, bo ona ma w kraju najwięcej wyznawców i jej kapłani najgorliwiej uderzają na partię robotniczą.

Żądanie socjalistów, żeby uczucia i poglądy religijne były swobodne i pozostawione każdemu wierzącemu jako rzecz jego sumienia, wypływa z głębokich pobudek ogólnych. Tutaj już zaraz dodamy, że postawić takie żądanie można i trzeba właśnie w czasach dzisiejszych, kiedy wolność i równość obywatelska jednostek ludzkich staje się najcenniejszym skarbem społecznym. Żądanie to jednak ma także stronę szczegółową, a znaczy ono, że socjaliści chcą, aby kościół i jego instytucje oraz słudzy uzyskali swobodę, aby nie byli zależnymi urzędowo od państwa kapitalistycznego.

U wszystkich niemal narodów są lub były czasy, kiedy religia zawierała w sobie wszystkie wyższe czynności ducha ludzkiego. Jest ona wytłumaczeniem świata, wiarą w bóstwo, filozofią, nauką i sztuką. Klasa kapłańska u wielu narodów zajmuje się wyłącznie filozofią, medycyną, astronomią, zarówno jak kultem bóstwa. Z powstawaniem jednak nowych klas i stanów społecznych, z rozwojem podróży, kultury ogólnej, ze wzmożeniem się nauk przyrodniczych tworzy duch ludzki coraz to nowe gałęzie nauk i sztuk, które nie mają już żadnego związku z religia, a ta ostatnia zaczyna ograniczać się do czci bóstwa i do wykonywania w życiu doczesnym przykazań tego bóstwa. Widzimy to w historii każdej religii, a więc i katolickiej. Oczywiście, że klasa kapłańska niełatwo i niedobrowolnie ustępuje z pola nauki i sztuki, które przez wieki całe sama wyłącznie uprawiała, ale duch ludzki jest silniejszy niż wszystkie zakazy i wśród prześladowań toruje sobie drogę z nieprzepartą siłą. Prawda nowych nauk przemawiała do umysłów ludzkich z większą potęgą niż strach klątwy…. Kiedy księża kazali słynnemu astronomowi Galileuszowi odwołać jego zdanie, jakoby ziemia krążyła wokoło słońca, odwołał on skruszony swoje nauki w kościele, ale wychodząc, miał szepnąć: E pur si muove! (A przecież ziemia się porusza!). To, czego dzisiaj uczą nasze dzieci w szkołach ludowych, było kiedyś surowo zakazywane przez kościół! Sztuka lecznicza uprawiana dawniej prawie wyłącznie przez księży, stała się z biegiem czasu zupełnie świecką; muzyka, malarstwo, literatura, rzemiosła itd. wyzwalały się jedne po drugich spod wyłącznej opieki kościoła i stawały się dostępnymi dla ludzi świeckich, Rozwój ludzkości skorzystał na tym olbrzymio, bo najpierw przybyły miliony nowych myślicieli, artystów, literatów, rękodzielników, a następnie wszyscy ci ludzie nie byli skrępowani przepisami kościelnymi, ciążącymi na księżach.

Oczywiście, że nie pozostało to także bez wpływu i na stosunki społeczne. Moralność pojedynczego człowieka i moralność publiczna zaczęły stosować się do ogólnego ustroju społeczeństwa, a kościół musiał czynić jedno ustępstwo po drugim i na tym polu. Tak np. w dawnych wiekach nie uchodziło chrześcijaninowi pożyczać na procent pieniądze, a dzisiaj żadnemu księdzu na myśl nawet nie wpadnie, że branie procentów jest czymś zdrożnym… Iluż to księży oddaje dzisiaj swoje kapitały do banku na procent! Dawna własność kościelna była własnością gminy chrześcijańskiej, a dzisiaj są wioski, gdzie proboszcz ma więcej gruntu na swój wyłączny użytek, niż cała gmina. Wedle dzisiejszych pojęć kapitalistycznych, wedle dzisiejszych ustaw, nie jest to niczym zdrożnym.

Albo jeszcze jeden przykład. Dawniej była jałmużna i życie z jałmużny największą cnotą. Święci poczytywali sobie za chlubę żyć z jałmużny. A dzisiaj nazywa się ten człowiek nieszczęśliwym, komu przypadnie rękę po datek miłosierny wyciągnąć. Jałmużna i życie z jałmużny stały się postrachem, nieszczęściem. Moralność dzisiejsza jest inną dzisiaj niż przed wiekami, a za lat sto zmieni się ona znowu na jakąś inną. Ludzie zaczynają i moralność oddzielać od religii.

Nie dzieje się zaś to bynajmniej z powodu jakiejś „przewrotności” ludzkiej, lecz dlatego, bo takie są prawa życia ludzkiego. Mogą się one komu nie podobać, ale zmienić tego nikt nie potrafi, tak samo, jak żadną klątwą nikt nie wstrzyma biegu ziemi dokoła słońca.

Gdyby kto chciał za takie rzeczy ludzi prześladować, więzić, zabijać, to popełniłby nie tylko okrucieństwo, ale w dodatku okrucieństwo bezskuteczne. Jeżeli kto załamuje strumień, to podwyższy tylko jego spadek.

Czy chcemy przez to powiedzieć, że religia musi upaść? Bynajmniej. Obok nauk i sztuk, obok filozofii i kultury religia zatrzyma na zawsze pewne swoje miejsce. Dopóki umysł ludzki będzie stał bezsilny wobec zagadki, skąd się wziął byt i prawa wszechświata, dopóty religia będzie miała zawsze rację bytu, bo ona jedna daje ludziom na to pytanie stanowczą odpowiedź. Półdziki człowiek widzący diabła w lokomotywie i największy filozof mogą swobodnie ukorzyć myśl swoją przed nieznaną potęgą i bóstwem. Pojęcia i obrazy tego bóstwa będą jednak różne u obu tych ludzi i śmiesznym byłby ten, kto by chciał, by myśliciel tak sobie bóstwo przedstawiał, jak ów półdziki, lub na odwrót, prześladował tego biedaka za to, że nie ma duszy filozofa! Przymus pozostanie w tym razie zawsze czymś zewnętrznym, czymś bezskutecznym, tak jakby kto kazał wierzbie rodzić gruszki.

Przeciwnie, niekrępowane porywy duszy ludzkiej czczącej bóstwo, wytwarzają wspaniałe owoce umysłowości ludzkiej; religijną poezję, religijne malarstwo itd. Kto by chciał duszę ludzką zamknąć na wieki w niezmiennych formułkach i przepisach religijnych, ten by ją zabił.

_____________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Równość”, nr 34/1898, 5 grudnia 1898 r. „Równość” była organem prasowym Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej na Śląsku Cieszyńskim. Od tamtej pory tekst nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *