„Tydzień Robotnika”

Katolicyzm a faszystowska rebelia

[1937]

„Catholicisme et rébellion”. Taki tytuł nosi interesująca broszura Louisa Martin-Chauffiera, która ukazała się niedawno w Paryżu. Autor jej jest wierzącym, praktykującym katolikiem. Nie mówi zresztą wyłącznie od siebie. Cytuje głosy innych osób, których ortodoksyjność katolicka nie może być podawana w wątpliwość.

Martin-Chauffier występuje głównie przeciw wiązaniu chrystianizmu i Kościoła z interesami rebelii faszystowskiej w Hiszpanii. „Na skutek okropnego nadużycia i prawdziwego świętokradztwa generał Franco usiłuje postawić Chrystusa przy swoim boku, uwikłać Go i skompromitować razem ze sobą. Chrystus nie jest ani z nim, ani z nami, lecz ze wszystkimi, ponieważ umarł za wszystkich ludzi… Nie znam nic bardziej fałszywego, głupiego i antyreligijnego, niż hasło: »Gott mit uns« lub »Gesta Dei par Francos«… Proklamacje rebelianckie głoszą, że Franco prowadzi wojnę w imię Chrystusa. Podobnie nadużywa imienia Chrystusowego przywódca rexistów belgijskich, Degrelle”. Obu ich uważa Martin-Chauffier za ewangelicznych przekupniów w świątyni. Sięga zresztą głębiej jeszcze: w najbardziej ponure mroki dziejów Hiszpanii. Już to półwysep iberyjski zawsze obfitował w fakty nadużyć i wypaczeń pryncypiów chrześcijańskich.

„Wyprawa krzyżowa przeciw niewiernym Maurom: ekspansywna wojna polityczna. Apostolat antyżydowski: przetrząsanie sakiewki. Nawracanie za pomocą stosów: operacja policyjna”. Czyż nie widzicie nieczystych i odległych źródeł „wyprawy krzyżowej” przeciw „marksistom”?

Martin-Chauffier uważa bowiem za dwa zasadnicze błędy:

1) „…mieszanie demokracji z komunizmem, aby zjednoczyć przeciw Republice Hiszpańskiej wszystkich tych, dla których marksizm stał się straszydłem”, 2) „mieszanie rebelii z katolicyzmem, aby przyciągnąć do boku generała Franco, a bardziej ogólnie, faszyzmu, katolików zagranicznych…”.

Dużą wagę posiadają też dla autora „Catholisme et rébellion” pewne momenty natury politycznej. Nawarra jest jedyną prowincją – stwierdza on – gdzie rebelia pobudziła lud do powstania. Powstali tam karliści. Ale poza tym wyjątkiem nie widać, aby naprawdę istniały dwie Hiszpanie: rządowa i antyrządowa. Natomiast łatwo zauważyć, że na terenie Hiszpanii mocarstwa faszystowskie chcą kontynuować politykę, która znalazła swój „dobitny” wyraz w zaborze Abisynii. Martin-Chauffier przeprowadza dalej inteligentną analogię: wielkie demokracje Zachodu są wobec najazdu włosko-niemieckiego na półwysep iberyjski równie niezdecydowane, jak w obliczu inwazji włoskiej w Etiopii. Impotencja londyńskiego „Comité de coordination des mesures de non-Intervention dans les affaires espagnol les” przypomina do złudzenia niemoc byłego komitetu sankcji w Genewie.

Z cytowanych przezeń wypowiedzi wybitnych osobistości zwraca uwagę deklaracja przywódcy katolików baskijskich, Don José Antonio Aguirre, skierowana do rządu Republiki i Frontu Ludowego.

„Uważam za słuszne wykazać, że nasz Kraj Basków, że my wszyscy, jesteśmy z wami przeciw imperializmowi i faszyzmowi, a to z przyczyny naszych zasad ściśle chrześcijańskich i katolickich. I bądźcie pewni, że jesteśmy i pozostaniemy lojalni, z całego serca, przy waszym boku. Chrystus nie wybrał bagnetu ani armaty dla zdobycia świata. Zdajemy sobie sprawę ze wszystkiego, co zawiera wasz ruch proletariacki prawdziwego i sprawiedliwego. Czy naprawdę masy, które ciągną za wami, stanęły po stronie utopii? Nie. Walczycie, podtrzymywani przez zapał i wsparcie mas robotniczych, które domagają się odnowienia zgniłego społeczeństwa. Ruch chrześcijański, jak nasz, usprawiedliwia postęp socjalny…”.

Ciekawe uwagi zresztą zawiera też opinia b. ministra monarchii, przywódcy ruchu chrześcijańsko- społecznego, Angela Ossorio y Gallardo. Przyznał on, że Republika hiszpańska zawsze respektowała wolność wyznania. Wprowadzając laicką oświatę do szkół publicznych, zatwierdzała ona równocześnie naukę religii w szkołach prywatnych. Zdecydowała rozwiązać Towarzystwo Jezusowe i znacjonalizować jego dobra, ale nie zamierzała wypędzać Jezuitów z granic kraju, jak to np. uczynił w Hiszpanii Karol III.

Martin-Chauffier cytuje również zdanie słynnej Pasionarii, która wyraziła się, że „odwaga, z jaką niższy kler Kraju Basków podtrzymuje ludność przy naszym boku, jest czymś godnym podziwu”. Ale najciekawsze jest może samo zakończenie „Catholicisme et rébellion”. Autor wylicza tam szereg morderstw dokonanych na osobach protestantów hiszpańskich przez najemników rebelii.

„Te egzekucje są okropne same w sobie. Lecz znajduje się tu jeszcze ten ponury naddatek okropności, że wszyscy zamordowani protestanci, wszyscy ci, których się więzi i prześladuje, są gnębieni jako heretycy i w imię wiary katolickiej. Ta straszna uzurpacja, to oszustwo płynące z zarozumiałości, ta krwawa hipokryzja, kładąca na rachunek Chrystusa przestępstwa dokonywane w Jego imieniu, a wbrew Jego doktrynie, powinna sama wystarczyć, aby odstręczyć każdego chrześcijanina od partii, o której można powiedzieć, że jest tajemnym (intime) wrogiem Boga i wkrada się podstępnie do Kościoła, aby go pustoszyć od wewnątrz”.

Autorowi „Catholicisme et rébellion” nie sposób odmówić ani głębokości ujęcia tematu, ani trafności poszczególnych sądów.

Zygmunt Jarosz
_____________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w PPS-owskim tygodniku „Tydzień Robotnika” nr 22/1937, 23 maja 1937 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *