Adam Ciołkosz

Przemówienie na V kongresie Międzynarodówki Socjalistycznej w Wiedniu 3 lipca 1957 roku

Zabieram głos imieniem Polskiej Partii Socjalistycznej. Od roku pojawił się nowy czynnik w polityce międzynarodowej: ujarzmione kraje Europy Wschodniej – już nie jako bezwolny przedmiot, lecz jako podmiot polityki. Biorą one swój los we własne swe ręce. Komuniści mówili nam często, o czym zresztą wiedzieliśmy sami bardzo dobrze, że nie ma powrotu do roku 1939. Teraz my możemy powiedzieć komunistom, że nie ma powrotu do roku 1944, 1947, 1952. Kiedy przed rokiem 50 000 robotników w Poznaniu porzuciło pracę i wyszło na ulice miasta, wypisali oni kredą na deskach wyrwanych z płotu trzy hasła: „Chcemy wolności, chcemy chleba, Rosjanie, wracajcie do Rosji”. To było preludium do przełomu październikowego, który również przedstawiał tylko etap w rozwoju wydarzeń w Polsce. Od tej pory jest trochę wolności i trochę więcej chleba, jednak wojska sowieckie wciąż przebywają w Polsce, a ponadto ciężko waży na szali komunistyczne okrążenie Polski: od strony Związku Sowieckiego, od strony tzw. Niemieckiej Republiki Demokratycznej i od strony Czechosłowacji.

W umowie polsko-sowieckiej, podpisanej w Moskwie w dniu 18 listopada ub. r. z jednej strony przez Chruszczowa i Bułganina, z drugiej strony przez Gomułkę i Cyrankiewicza, ustalono, że wojska sowieckie nie mogą mieszać się do spraw zagranicznych Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. W Polsce zdają sobie jednak sprawę z tego, co oznacza sam fakt obecności wojsk sowieckich, zwłaszcza jeśli ma się za sobą doświadczenie trzech republik bałtyckich z roku 1940, a przede wszystkim doświadczenie węgierskiego powstania ludowego z roku 1956. Kiedy 19 stycznia br. w wigilię wyborów sejmowych Gomułka oświadczył przed mikrofonem warszawskiego radia, że kto skreśla kandydatów komunistycznych z kartki wyborczej, ten wykreśla Polskę z mapy państw europejskich, wiedzieli wszyscy, co to miało oznaczać: partia komunistyczna musi bezwarunkowo uzyskać większość, w przeciwnym razie Polska stanie się 16. republiką Związku Sowieckiego; w rzeczy samej partia komunistyczna otrzymała większość, aczkolwiek bardzo szczupłą – 52 proc. miejsc w nowym sejmie. Pisze się teraz i mówi w Polsce o „racji stanu”, aby w ten sposób powiedzieć: wojska rosyjskie stoją na naszej wschodniej i na naszej zachodniej granicy, a ponadto wojska rosyjskie stoją w Polsce, i to rozstrzyga w ostatniej instancji.

Polska nie może sobie pozwolić na niezależną politykę zagraniczną, jaką uprawia Tito. W przebiegu różnych spotkań i narad z innymi partiami komunistycznymi, które odbyły się po październiku, szczególne znaczenie miał wspólny komunikat komunistów polskich i jugosłowiańskich, podpisany 29 grudnia ub. r. w Warszawie, wedle którego w istniejących warunkach najwłaściwszą formę współpracy partii komunistycznych stanowią stosunki bilateralne; nie będzie więc nowego Kominternu i nie będzie nowego Kominformu. Komuniści polscy nie odważyli się jednak posunąć się dalej, na odwrót, gdy w dniu 25 marca br. podpisali wspólnie z komunistami brytyjskimi oświadczenie potępiające tzw. rewizjonizm – było zupełnie jasne, że ustami Pollitta i Gollana przemawiał Chruszczow i że Gomułka się podporządkował. Polska pod rządami Gomułki należy w dalszym ciągu do Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej (Komekon) w Moskwie, nowa sesja tej rady odbyła się tymi dniami w Warszawie, Polska należy też w dalszym ciągu do warszawskiego paktu wojskowego, na którego czele stoi marszałek Koniew. Jest bardzo wątpliwe, czy komuniści polscy uważają całkowitą likwidację bloku państw komunistycznych za pożądaną; przecież w tym samym momencie panowanie komunistów w Polsce należałoby do przeszłości, jako że w przeciwieństwie do Jugosławii Tity zmiany w Polsce wyrosły od dołu, a komunizm polski znajduje się pod każdym względem w stanie rozkładu. Wyjście wojsk sowieckich z Polski jest tedy bezwarunkową przesłanką wolności w Polsce i w ogóle dalszego rozwoju wydarzeń w Polsce. Na jakiej drodze można ten cel osiągnąć?

Przyrzekano nam oswobodzenie, liberation. Co to jednak miało oznaczać? Nigdy nie pragnęliśmy nowej wojny; kraj, który w ciągu ostatniej wojny stracił 6 milionów żyć, nie może pragnąć nowej wojny. Potem mówiono o samowyzwoleniu, self-liberation. Węgrzy podjęli próbę oswobodzenia się swą własną mocą: mężczyźni, kobiety i dzieci zerwali się do walki – i zostali pobici. Mocarstwa zachodnie powtórzyły gest Poncjusza Piłata, gest, który w Polsce znamy niestety bardzo dobrze z czasów powstania warszawskiego w roku 1944. Tedy także i rewolucja nie wchodzi w rachubę. Czy istotnie status quo, dalsze trwanie obecnego niewolnictwa w Europie wschodniej, pozostaje jedną możliwością? Nie, mimo wszystko dalsze trwanie status quo nie jest już możliwe po wydarzeniach w Polsce i na Węgrzech. Wydarzenia te udowodniły, że sytuacja w Europie wschodniej przedstawia niebezpieczeństwo, które w pewnych okolicznościach może dać początek nowego pożaru światowego. Obecność wojsk sowieckich w Europie wschodniej nie wyklucza tego niebezpieczeństwa, odwrotnie, uwielokrotnia je. To jest nowym elementem sytuacji. Innym nowym elementem jest rozwój techniczny w sztuce prowadzenia wojny; styk wzajemny nie jest już potrzebny, by zachować zdolność do działań bojowych. W dziedzinie psychologii, techniki i polityki powstała więc nowa sytuacja, którą sobie winni przyswoić w wolnym świecie wszyscy – ludzie, grupy i państwa, kto tylko miłuje wolność i pokój, przede wszystkim jednak winna to uczynić Międzynarodówka Socjalistyczna. Po raz pierwszy od czasu zakończenia wojny staje przed nami możliwość sformułowania i prowadzenia konkretnej socjalistycznej polityki międzynarodowej w zakresie zagadnienia ujarzmionych krajów europejskich.

Obradujemy tutaj nad sprawą zjednoczenia Niemiec, zjednoczenia w wolności. Winniśmy jednak wybiec myślą dalej i obradować nad zjednoczeniem Europy, zjednoczeniem w wolności, albowiem linia podziału Niemiec jednocześnie dzieli Europę na dwie części. Rozstrzygające jest, że w ogóle nie ma żadnej możliwości zjednoczenia dwóch państw niemieckich (gdyż w rzeczywistości są to dwa państwa), jeśli jednocześnie nie zostanie rozwiązana kwestia Wschodu Europy. Od dłuższego czasu już wiadomo nam, że Związek Sowiecki nie wycofa swych wojsk z Niemiec Wschodnich, jak długo wojska amerykańskie, brytyjskie i francuskie stoją w Niemczech Zachodnich. Gdyby jednak Związek Sowiecki był nawet gotowy wycofać swe wojska z Niemiec Wschodnich – Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja nie mogłyby wycofać swych wojsk z Niemiec Zachodnich, gdyż zjednoczone Niemcy przedstawiałyby w takim wypadku próżnię, która wcześniej lub później, w sojuszu z komunistami niemieckimi albo z nacjonalistami niemieckimi, albo z oboma mogłaby stać się terenem przemarszu wojsk sowieckich i w tym wypadku los całej Europy byłby ostatecznie przypieczętowany. Nie wystarczy zatem, by wojska sowieckie wycofały się za Odrę i Nysę Łużycką. Winny one opuścić całą Europę środkową: Polskę, Czechosłowację i Węgry, kraje bałtyckie: Litwę, Łotwę i Estonię, kraje bałkańskie: Rumunię, Bułgarię i Albanię. Dopiero wtedy powstanie w poprzek Europy pas – nie „trzecia siła”, oddzielająca od siebie dwa olbrzymy, Amerykę i Rosję jako że sama jest olbrzymem, bo nim nie jest – ale pas wolności, strefa zdecydowanego pokoju.

Ponieważ ani nie chcemy nowej wojny światowej, ani nie możemy mieć nadziei na zwycięską rewolucję w naszych krajach, mówimy głośno i wyraźnie: pertraktujcie ze Związkiem Sowieckim. Pertraktujcie, ale nie tak, jak pertraktowano w Genewie w roku 1955, gdzie problem Europy wschodniej był poruszony na początku obrad jak gdyby przez grzeczność, aby zaraz z dyskutowania tego problemu zrezygnować, natomiast przedłóżcie rozsądny i przekonujący plan, za którym mogłaby się z całą mocą wypowiedzieć opinia publiczna wolnego świata. Rezygnując w Genewie z dyskutowania zagadnienia krajów Europy wschodniej, w rzeczywistości zrezygnowano także z rozwiązania problemu niemieckiego i od tego czasu nic się nie stało, także jeśli chodzi o zagadnienie niemieckie. Od czasów Genewy zaszła jednak w sytuacji bardzo ważna zmiana. Po wydarzeniach roku ubiegłego wyzyskiwane do tej pory gospodarczo kraje Europy wschodniej stały się pod wielu względami gospodarczym obciążeniem Związku Sowieckiego. Pod względem wojskowym, zamiast upatrywać w armiach krajowych wschodnioeuropejskich przyczynek do swej własnej siły, musiał Związek Sowiecki zrozumieć, że trzeba te armie nadzorować. Pod względem politycznym Związek Sowiecki wytworzył w ciągu 13 lat swego panowania tyle nienawiści do Rosji, jak jeszcze nigdy w przeszłości. Moment jest zatem właściwy, by rozpętać wielki ruch za pokojem w wolności dla całej Europy, a mianowicie za europejskim paktem bezpieczeństwa, w którym udział wzięłyby wszystkie państwa europejskie, a także Związek Sowiecki i Stany Zjednoczone Ameryki. Pragnę tu powiedzieć z całym naciskiem, że bez udziału Ameryki nic się nie da osiągnąć, a dzień, w którym Ameryka wycofałaby się z polityki europejskiej, byłby najczarniejszym dniem w dziejach Europy.

Witam projekt Ollenhauera europejskiego paktu bezpieczeństwa i gotów jestem poprzeć ten projekt, jednakże pod warunkiem, że nie tylko Niemcy zwolnione będą ze zobowiązań Paktu Północno-Atlantyckiego, ale że także Polska i wszystkie inne państwa Europy wschodniej, które przed wojną były samodzielne, zostaną zwolnione ze zobowiązań Paktu Warszawskiego. Tylko wtedy świadczeniu ze strony Zachodu odpowiadać będzie wzajemne świadczenie ze strony Związku Sowieckiego. Muszę uczynić jeszcze jedną uwagę w związku z planem Ollenhauera. Konferencja czterech mocarstw winna obradować nad swobodnymi wyborami nie tylko w Niemczech. Swobodne wybory także na Węgrzech! Także w Polsce! We wszystkich krajach Wschodniej Europy! Bez wolności w tych krajach nie będzie bezpieczeństwa w Europie, to jest chyba jasne po wydarzeniach ubiegłego roku. Dla Polski wchodzi w rachubę tylko jedna forma rządu, to jest republika demokratyczna, i tylko jeden sposób życia dla narodu: demokracja polityczna, gospodarcza, społeczna i kulturalna.

Na zakończenie pragnę powiedzieć, że Polska potrzebuje wydatnej i szybkiej pomocy gospodarczej od Zachodu, a zwłaszcza od Stanów Zjednoczonych Ameryki. Socjaliści polscy popierają ten postulat – nie w tym celu, aby pomóc Gomułce i Cyrankiewiczowi, ale aby dopomóc narodowi polskiemu. Tymi dniami Polska otrzymała pożyczkę 95 milionów dolarów od Stanów Zjednoczonych. Bardzo mało i bardzo późno; rokowania trwały cztery miesiące. Jeśli jednak teraz Gomułka użala się w swej mowie w Poznaniu dnia 5 czerwca, iż Ameryka daje Polsce tylko ułamek tego, co dała Niemcom zachodnim po drugiej wojnie światowej, winienem mu przypomnieć, że poza Stalinem dwóch ludzi ponosi odpowiedzialność za odrzucenie pomocy dla Polski z planu Marshalla w roku 1947: jeden z nich nazywa się Gomułka, był on wtedy tak samo jak dzisiaj pierwszym sekretarzem polskiej partii komunistycznej, drugi z nich nazywa się Cyrankiewicz, był on wtedy tak samo jak dzisiaj prezesem Rady Ministrów. To jednak należy do historii komunistycznego zakłamania. Teraz chodzi o to, aby naród polski ocalić gospodarczo i dać mu pomoc po 13 latach komunistycznej manii wielkości i złej gospodarki. Bez tej pomocy gospodarczej nie będzie dalszego postępu w kierunku demokracji. Naród polski będzie dokładnie wiedział, komu zawdzięcza tę pomoc, żadna komunistyczna propaganda nie potrafi tego zniekształcić.

Również popieramy wszelkie wysiłki nad odbudowaniem kontaktów kulturalnych między Polską a Zachodem, zwłaszcza zaś wyjazdy studentów, uczonych i techników do krajów Zachodu. Narzucony i znienawidzony pokost rosyjski spadł teraz z Polski, kraj nasz tęskni za Zachodem, do którego należy od tysiąca lat. Również polska klasa robotnicza należy do zachodniego świata myśli i uczuć, wyrosła ona od z górą stulecia w świecie pojęć zachodniego, demokratycznego socjalizmu. Ponosiła ona w przeszłości nadludzkie ofiary, by móc swobodnie kształtować swe życie. Tak było w latach 1905, 1918, 1920, 1939, 1944. Tak było także i teraz w roku 1956 w Poznaniu. Cieszę się bardzo, że mogę w mieście, gdzie dokładnie przed 60 laty Ignacy Daszyński po raz pierwszy zajmował swe miejsce w Izbie Posłów jako przedstawiciel robotników Krakowa, powiedzieć, iż robotnicy polscy pozostali wierni spuściźnie Ignacego Daszyńskiego, to znaczy socjalizmowi wolnościowemu, demokratycznemu i międzynarodowemu. To nie jest przypuszczenie, to jest teraz udowodniony fakt. I fakt ten stanowi również czynnik polityki międzynarodowej, z którym wszyscy powinni się liczyć.

Adam Ciołkosz
_____________________
Powyższy tekst przedrukowujemy za książką „Adam Ciołkosz. Polityk – pisarz – historyk socjalizmu”, praca zbiorowa pod redakcją dr. Józefa Żmigrodzkiego, Wydawnictwo Komitetu Uczczenia 70-lecia Urodzin Adama Ciołkosza, Londyn 1972.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *