Józef Kaźmierczak

1918 rok w Częstochowie (w dwudziestolecie wyzwolenia Polski)

[1939]

W marcu 1918 r. przyjechał do Częstochowy z ramienia Centralnego Komitetu Robotniczego, jako okręgowiec, tow. Antoni Wołowski – pseudonim Zenon. Spotęgował on pracę organizacyjną, która dawała bardzo szybko rezultaty. Odbudowano kilka dzielnic i nawiązano stosunki z ludźmi, którzy okazali się bardzo pożytecznymi.

W pracy organizacyjnej najwięcej odczuwano brak wydawnictw, przeto rozważano tę sprawę na kilku posiedzeniach Okręgowego Komitetu Robotczniego pod przewodnictwem tow. J. Kaźmierczaka (pseudonim Stefan). Wreszcie zdecydowano zebrać odpowiednie środki i sprowadzić za pośrednictwem tow. Wołowskiego czcionki z Lublina w ilości puda, pozostałe z czasów rewolucji.

Po sprowadzeniu czcionek – przez tow. Wołowskiego – w trzech partiach z uwagi na stałe rewizje po drodze, przystąpiono do montowania tajnej drukarni. Tow. Kaźmierczak zrobił i dostarczył płytę żelazną, wałek i inne metalowe części, były tow. Augustyniak – skrzynkę, tow. Aleksander Weber (pseudonim Biały) – papier i farby. Redakcję i składanie objął tow. Przyborowski (pseudonim Wacław).

Praca była bardzo utrudniona, gdyż okazanie się w lipcu komunikatu informacyjnego, który został formalnie rozchwytany, nawet przez ludzi wrogo nastawionych do socjalizmu polskiego – taki panował głód słowa drukowanego z wyraźnym stanowiskiem – postawiło na nogi policję niemiecką. A po wydaniu kilku odezw i ulotek władze okupacyjne wyznaczyły nawet nagrodę za wykrycie drukarni tajnej.

Toteż trzeba było zachować wszystkie środki ostrożności. Korzystając z tego, że tow. Kaźmierczak był prezesem Rakowskiego Towarzystwa Pożyczkowo-Oszczędnościowego, powierzono mu przechowywanie drukarni, gdzie również i wykonywano część pracy drukarskiej. Drukowanie odbywało się również w mieszkaniu tow. Chojnackiego, Webera i innych.

Słynny manifest Rady Regencyjnej, ogłoszony w dniu 9 października 1918 r., zaskoczył OKR. Choć nie było wiadomości od władz centralnych partii, trzeba było działać. Dzięki własnej drukarence, już 10 października ukazała się odezwa OKR PPS, piętnująca Radę Regencyjną i jej manifest oraz wzywająca robotników do wytrwania w walce.

Za kilka dni otrzymaliśmy odezwę CKR-u, która całkowicie odpowiadała naszemu stanowisku.

Na krótko przed przewrotem listopadowym nasza drukarnia byłaby wpadła w ręce policji niemieckiej przy rewizji u tow. Webera, lecz zabrano zaledwie trochę nielegalnej bibuły, a tow. Webera i drukarni nie ujęli w swoje szpony. Jednak tow. Weber musiał uciekać na teren okupacji austriackiej.

W lipcu 1918 r. odbyła się Konferencja Okręgowa w mieszkaniu byłego tow. Grzybowskiego w Rakowie, na której były reprezentowane dzielnice, według klucza statutowego, a to dzięki całkowicie odbudowanej organizacji.

Wydział wojskowy reprezentował na tej Konferencji ob. Malski, a milicję tow. „Zenon” Wołowski. Mimo silnych patroli niemieckich i śledzenia przez szpicli konferencja odbywała się spokojnie przez cały dzień. Omówiono na niej plan pracy organizacyjnej i wojskowej, aż do ostatecznego zwycięstwa. Sprawy techniczne powierzono Egzekutywie OKR-u. Od tej konferencji wszczęto prace przygotowawcze na całym froncie do osiągnięcia ostatecznego celu, tj. zdobycia niepodległego bytu państwa.

Na kilka dni przed rozbrojeniem odbyło się posiedzenie OKR-u PPS, na którym formalnie dokonano podziału na funkcje, a sprawę musiano potraktować jako pilną, z uwagi na forsowne organizowanie „Wehrmachtu”, co groziło sparaliżowaniem całej akcji i planu ostatecznego przewrotu.

Dni płynęły w gorączkowym przygotowywaniu się do wielkiego dzieła. W niedzielę dnia 3 listopada odbyło się kilkugodzinne posiedzenie Egzekutywy OKR PPS w lokalu przy sklepie byłej tow. M. Kasprzyckiej, gdzie zdecydowano się wystąpić do walki bezzwłocznie, gdyż z terenu okupacji austriackiej poczęły dochodzić wieści głuche, jednak pozwalające się zorientować, że władza państw centralnych się wali.

W łonie członków Egzekutywy parto do czynu, uważając zwlekanie za niemożliwe. Dowodzono, że Częstochowa, która ma dużą tradycję z okresu walk rewolucyjnych 1904-1907 r., a przy tym posiada twierdzę rewolucyjnego Rakowa, nie może pozostać w tyle, lecz musi być pierwszą.

W dniu 9 listopada dotarła do Częstochowy pierwsza wiadomość, że w Lublinie powstał Tymczasowy Rząd Ludowy z towarzyszem Ignacym Daszyńskim na czele. Wiadomość tę otrzymał drogą nielegalną tow. Wołowski i bezzwłocznie udał się do Rakowa do tow. Kaźmierczaka (przewodn. OKR), który zaniemógł gwałtownie na „hiszpankę”. Mimo wysokiej temperatury chorego omówiono plan działania.

W dniu 10 listopada tow. Wołowski wraz z chorym tow. Kaźmierczakiem udali się na Hutę, zatrzymali pracę i w łaźni odbyli zebranie, na którym uchwalono wypowiedzieć czynną walkę okupantom, z bezzwłocznym wykonaniem, wybierając jednocześnie Radę Robotniczą, która miała zaraz objąć władzę na terenie Rakowa i okolicy. Następnie wezwano chętnych na ochotników do Częstochowy.

W tym samym czasie ob. Malski z pozostałymi członkami Egzekutywy OKR PPS zbierali milicje PPS i POW, a po przybyciu tow. Kaźmierczaka z oddziałem ochotników z Rakowa i po ostatecznym ustaleniu planu działania (rozbrojenie wojsk okupacyjnych, przejęcie magazynów z amunicją i żywnością, jak również taboru itp., oraz objęcie władzy), przystąpiono o godz. 11 w nocy do wykonania planu, który o godz. 4 rano 11 listopada 1918 r. został całkowicie zrealizowany i Częstochowa stała się wolna i niepodległa.

Po kilku dniach aparat wolnej ojczyzny w Częstochowie funkcjonował normalnie. Były tow. Jarmułowicz, który powrócił z twierdzy niemieckiej, objął rządy na ratuszu z woli Rady Delegatów Robotniczych, tow. J. Dziuba – przewodnictwo Rady Delegatów Robotniczych, ob. Malski – wojsko, tow. Wołowski – milicję z tow. H. Fijałkowskim, tow. J. Kaźmierczak – komendę na Raków i okolicę, tow. Chojnacki – sprawy gospodarcze i aprowizacyjne. Pozostali znaleźli pracy również w bród, gdyż było co robić.

(Powyższe dane są oparte na wspomnieniach pisanych przez tow. Antoniego Wołowskiego „Zenona”, który zginął podczas inwazji bolszewickiej w 1920 r. jako oficer-ochotnik wojsk polskich. Operując w oddziale partyzanckim, został on przez czerezwyczajkę rozstrzelany w dniu 17 sierpnia 1920 r. pod Wyszkowem).

Rozbrajanie wojsk okupacyjnych nie poszło tak gładko, gdyż były takie oddziały, które stawiały opór. Oddział rakowski, którego byłem komendantem, dokonał rozbrojenia wojska niemieckiego na terenie obecnej rezydencji biskupiej.

Przed przystąpieniem do akcji zbrojnej komendant ob. Malski zapoznał wszystkie oddziały milicji PPS i POW z Manifestem Tymczasowego Rządu Ludowego w Lublinie i odebrał od wszystkich przysięgę na wierność temu Rządowi. Akt ten został dokonany na dzisiejszym placu Pierackiego.

Po dokonaniu rozbrojenia i objęciu władzy oraz otrzymaniu rozkazu udałem się z 32 towarzyszami ochotnikami, już uzbrojonymi, do Rakowa celem objęcia tam władzy. Po drodze pomogliśmy jeszcze w odebraniu wielkich magazynów aprowizacyjnych w fabryce „Motte”.

Nie zapomnę nigdy tych radosnych chwil, gdy z bronią na plecach wkraczaliśmy do Rakowa, jako żołnierze rewolucji, niosąc wolność i niepodległość ojczyzny.

Ciężka choroba prysła jak bańka mydlana, a czułem się zdrowy i szczęśliwy nad szczęśliwymi, że ziściły się marzenia pokoleń, że walka nie poszła na marne.

Gdy wkraczaliśmy do Rakowa, do tej twierdzy rewolucyjnej, w której każdy dom był większą czy mniejszą pamiątką historyczną, gdzie czerwony sztandar promieniował na całą okolicę z kominów fabrycznych na każdego pierwszego maja, gdzie w biały dzień odbywały się nielegalne zebrania, liczące nieraz do 300 osób (konferencje partyjne), gdzie Polska Partia Socjalistyczna miała zawsze silne oparcie i zasięg bojowników, z bronią w ręku piątkami wykonujących niejeden śmiały i bohaterski czyn terrorystyczny, to zdawało mi się, że nie idę, lecz płynę, że wszystko, co jest na ziemi, jest takie piękne i wszystko się razem ze mną cieszy, śmieje i wiwatuje na cześć wielkiej zdobyczy, jaką jest niepodległość narodu.

Lecz wszystkie te uczucia nie były snem i przeistoczyły się w prawdziwą rzeczywistość, gdyż w chwili, gdy wkroczyliśmy na teren kolonii domów fabrycznych, zamieszkałych przez robotników (a była to godzina 4 rano), otwierały się okna i kobiety, wyrywając kwiaty z doniczek, obrzucały maszerujący zbrojny oddział rewolucyjny. A myśmy dziarsko i nie odczuwając zmęczenia na całe gardło śpiewali pieśni rewolucyjne i żołnierskie.

Po tej defiladzie objęliśmy na kwaterę Milicji Robotniczej i urzędowanie Rady Robotniczej dawny tzw. pałac, gdzie zamieszkiwał landrat wojsk okupacyjnych.

Po chwili nadeszły gromadą żony i matki rewolucyjnych żołnierzy, aby na własne oczy się przekonać, czy to nie sen, czy naprawdę ich mężowie i synowie są bohaterami tak historycznej chwili. Znowu radość nie do opisania, serdeczne uściski i zarazem pożegnanie, gdyż nie czas na romantykę: trzeba rozstawiać warty i brać się do nowej pracy.

Ponieważ prawie nikt nie umiał dobrze władać karabinami niemieckimi, przeto zrobiono maleńkie przeszkolenie, przy którym o mało co nie nastąpił wypadek, a ofiarą padłaby nieszczęśliwie jedna z przybyłych niewiast. Całe szczęście, że nabój był ćwiczebny i utkwił w drzwiach.

Po kilku godzinach Komenda Milicji Robotniczej Rakowa już mogła przesłać raport służbowy do Komendy Głównej, że objęła w posiadanie cały Raków i okolice oraz lasy.

Na posiedzeniu Rady Robotniczej Rakowa, w dniu 15 listopada 1918 r. pod moim przewodnictwem, dokonano podziału pracy, powołując następujące komitety: 1) komitet rady powiatowej, 2) komitet milicji 3) komitet aprowizacyjny, 4) komitet fabryczny. Przewodniczącym Rady Robotniczej wybrano mnie, a sekretarzem inż. Z. Łabęckiego.

Na tymże posiedzeniu ustalono etat milicji, a mianowicie: 6 – warta główna, 12 – Raków, 12 – Dąbie i 4 – lasy oraz 2 komendantów warty, razem 36 ludzi.

Dalej przyjęto następujące uchwały:

1) Upaństwowienie kopalń, kolei i wielkiego przemysłu.

2) Uruchomienie przemysłu i opieki pracy.

3) Jak najszybsze ustalenie cen na artykuły spożywcze, dostarczenie przydziałów kontyngentowych i sprawiedliwe zużytkowanie zapasów pozostałych po b. władzach okupacyjnych.

4) Jak najszybsze unormowanie życia społecznego, gdyż panujący nierząd doprowadza do ruiny klasę pracującą, a wreszcie żądanie niezwłocznego utworzenia tymczasowego zarządu miasta Częstochowy.

5) W stosunkach lokalnych postawiono żądanie usunięcia z milicji częstochowskiej b. członków policji m. Częstochowy i uwięzienia natychmiastowego i oddania pod sąd skompromitowanych członków b. policji tajnej władz okupacyjnych.

6) Polecono komitetowi Rady Robotniczej do spraw fabrycznych porozumienie się z administracją Huty i wyrażenie żądania, aby ta administracja weszła w kontakt z władzami polskimi, zaofiarowała im swe usługi z podaniem zakresu działalności, wyjaśniła sprawę rzekomego niemieckiego charakteru Huty i w ogóle użyła wszelkich środków do jak najszybszego i jak najpełniejszego uruchomienia Huty.

Na posiedzeniu Rady Robotniczej 23 XI 1918 r. podjęto dalsze uchwały w tym duchu.

Ponieważ dr Dichman stał na przeszkodzie uruchomieniu huty, przeto na skutek uchwały Rady Robotniczej musiał w ciągu 24 godzin opuścić Raków, a Rada Robotnicza uzyskała odpowiednie kredyty na uruchomienie całkowite Huty i dopięła swego celu.

Jest to zaledwie maleńki fragment wspomnień chwil, jakie przeżyliśmy przed dwudziestu laty, lecz mówi on sam za siebie, jaką rolę odegrał tu ruch socjalistyczny. Nic więc dziwnego, że człowiek idei trzyma się kurczowo czerwonego sztandaru, na którym socjalizm polski wypisał hasła niepodległości i sprawiedliwości społecznej.

Józef Kaźmierczak
______________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Kronika ruchu rewolucyjnego w Polsce – kwartalnik poświęcony dziejom walk o niepodległość i socjalizm” nr 1 (17), styczeń – marzec 1939 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. Jako ilustrację wykorzystano grafikę autorstwa Renato Guttuso.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *