„Naprzód”

Na Pierwszy Maj 1892 r.

Szturm do Bastylii w r. 1789 rozpoczął dziewiętnaste stulecie; od międzynarodowego kongresu robotniczego w czerwcu 1889 przyszły historyk liczyć będzie początek dwudziestego stulecia. Dziewiętnaste stulecie rozpoczęło się walką miedzy feudalizmem (średniowieczne panowanie arystokracji) a burżuazją, która tej ostatniej dała władzę w ręce. Dwudzieste stulecie rozpoczyna się świadomym zespoleniem zorganizowanego, na podstawach międzynarodowych, proletariatu w walce przeciwko panowaniu klas i ujrzy w końcu wyzwolenie pracującego ludu.

Kongres paryski określił rzeczywiste położenie rzeczy w ten sposób, że proletariat całego świata zaczyna objawiać wspólną wolę; międzynarodowa uroczystość majowa wykazuje, że on staje się zjednoczoną potęgą. Już nie poszczególni myśliciele, już nie rozproszone grona niosą dziś sztandar socjalistycznej idei, nie! świadomość pracującego ludu we wszystkich krajach, gdzie panuje produkcja kapitalistyczna, przesiąkła tą ideą i stanowczością, gotową do wywalczenia swobody.

A gdy ogół stopniowo zaczyna zwracać uwagę na cel   i nagrodę walki, wtedy krok za krokiem ukazuje się coraz wyraźniej ta droga, którą przebiec trzeba. Od kraju do kraju, przez dzielące je morza, rozbrzmiewa jeden gromowy okrzyk proletariatu: chcemy ośmiogodzinnego dnia roboczego!

Widzimy mężczyzn, kobiety, dzieci i starców, jęczących z nadmiaru pracy. Widzimy jasno, jak to jarzmo pokolenia za pokoleniami wyniszcza. Słyszymy z ust uczonych, że długi czas pracy zdrowie proletariatu podkopuje, jak doprowadza go do charłactwa i śmierć przedwczesną mu gotuje. Więc, w imię zdrowia tego pracującego ludu, żądamy ośmiogodzinnego dnia roboczego.

My wiemy, że dzisiejsze społeczeństwo to żądanie nasze zaspokoić może, jeżeli tylko zechce. A ono będzie musiało zechcieć. Postęp techniki zwiększył tak bardzo wydajność pracy, że wytwarza ona bogactwa, które wydawałyby się wiekom poprzednim bajecznymi. Przy tym wzmaga się liczba niemających pracy, rośnie liczba proletariatu rzuconego na ulicę bez chleba i dachu. Przeciążenie pracą jednego i brak pracy drugiego – to rażące przeciwieństwo, które musi zniknąć, dlatego żądamy uregulowania czasu pracy, dlatego chcemy ośmiogodzinnego dnia roboczego.

Lecz przemysł – krzyczą wyzyskiwacze – nie zniesie skrócenia czasu pracy. Zdanie jednak to jest fałszywe. Skrócenie czasu pracy, dodając robotnikowi sił i zdrowia, czyni go wytrwalszym robotnikiem, a pracę jego wydajniejszą niż przy dłuższym czasie pracy. Obok tego przez skrócenie czasu pracy znajdzie zajęcie tysiące proletariuszy, którzy jej dzisiaj nie mają. Skrócenie czasu pracy zamienia robotnika-zwierzę w robotnika-człowieka. Zwierzęciu wystarcza jego pasza i barłóg, na który pada wieczorem zmęczony. Człowiek ma potrzeby. Skrócenie czasu pracy podnosi poziom życiowy proletariusza, obudza w nim pragnienie za godnym człowieka mieszkaniem, za ludzkim towarzystwem i za należnym mu udziałem w owocach kultury. A ponieważ zwiększa jego potrzeby, podnosi również jego płacę. Jest to powszechne prawo: im krótszy czas pracy, tym wyższa płaca. Jednym mogą się pocieszyć kapitaliści: że ośmiogodzinny dzień roboczy i wynikające z niego podwyższenie płacy, wytworzy im z ich własnych robotników nowych nabywców na ich towary, które z powodu nadmiernej obfitości dziś leżą na składach bez kupca. A ponieważ żądamy wyższej płacy, ponieważ chcemy, aby robotnicy, na których pracy spoczywa cała kultura, rozwój sztuki i nauki, aby i ci robotnicy żyli ludzkim życiem, aby mieli swoje ognisko domowo, swoje rodziny, tudzież pokarm ciała i ducha, dlatego w imię ludzkiej kultury chcemy ośmiogodzinnego dnia roboczego.

W końcu, co jest najważniejszym, przez skrócenie czasu pracy robotnik uzyska czas do organizowania się, do walki tak o płacę, jak i o polityczne prawa. Dzisiejszych swoich klasowych interesów i interesów przyszłości nie będzie on w stanie bronić tak długo, jak długo śmiertelnie znużony pada na swoje posłanie, wróciwszy wprost z warsztatu. Dopiero więcej ludzki byt, więcej swobodnego czasu umożliwi mu zdobyć wiedzę, naukę i zorganizować się. Nadmierna praca skazuje klasę robotniczą na zwyrodnienie fizyczne i umysłowe nie tylko na dzisiaj, ale pozbawia go także zdolności, aby mógł się podnieść z niedoli w przyszłości. A ponieważ chcemy, aby robotnicza klasa wyzwoliła się z więzów ekonomicznej zależności, z ciemnoty umysłowej, ze stanu pozbawionego praw politycznych – dlatego, w imię wyzwolenia proletariatu, żądamy ośmiogodzinnego dnia roboczego.

I dojdziemy do celu!

Międzynarodowa socjalna demokracja, w imieniu międzynarodowego proletariatu, postawiła na porządku dziennym całego cywilizowanego świata sprawę ośmiogodzinnego dnia pracy i nie spocznie ona, dopóki go nie wywalczy. Miliony proletariatu na obu półkulach ziemi podnoszą Pierwszego Maja swe dłonie w górę i przysięgają uroczyście: nieustraszenie i bez spoczynku walczyć, dopóki najważniejszy cel postępu nie będzie uzyskany, dopóki ośmiogodzinny dzień pracy nie stanie się prawem!

Ale nam w Austrii jeszcze inny cel pozostaje do wywalczenia! Jesteśmy daleko w tyle poza naszymi braćmi innych krajów. Chociaż zarówno gnębieni i uciskani, mogą oni jednakże znaleźć jaką taką sprawiedliwość. W Austrii ustanawia się prawa dla robotników bez ich udziału. Cała olbrzymia, bezwłasnościowa masa, w naszym kraju więcej niż dwie trzecie części wynosząca, nie ma prawa wybierać posłów do parlamentu.

I podczas, gdy inne klasy bronią tam swych interesów i współubiegają się w osiągnięciu swych żądań, musi klasa robotnicza milcząco stać na boku – ona jest „niedojrzałą”…

Ale robotnicy dowiodą, że są „politycznie dojrzali” – oni dowiodą, że wartość politycznych praw uszlachetnić potrafią. I olbrzymi, grzmiący, jednogłośny okrzyk przeleci Austrię od końca do końca: Żądamy powszechnego, równego, bezpośredniego prawa głosowania!

Żądamy swobody stowarzyszeń i zgromadzeń oraz wolności prasy!

Poważnie, z godnością obchodzić będziemy uroczystość ludową, a proletariat od ponurego „dziś” wzniesie spojrzenie ku piękniejszej jutrzence ludzkości.

Uroczystość ludowa 1 Maja będzie zawsze w przyszłych dziejach obchodzoną jako wspomnienie tego wielkiego czasu, w którym proletariat obudził się, w którym świadomy siebie i pewny zwycięstwa na arenę historii wystąpił.

_________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie (wówczas dwutygodniku) „Naprzód – organ Partii Socjalno-Demokratycznej” nr 9/1892, Kraków, 1 maja 1892. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *