Stanisław Posner

W obronie Rzeczypospolitej

[1922]

Wielki mędrzec powiedział, że nie należy płakać, należy rozumieć. Należy starać się opanować wzruszenie, oburzenie, gniew, nienawiść, należy opanować w sobie instynkt i odruch uczucia i skupić siłę umysłu, aby zrozumieć, co się stało, aby zrozumienie wylać w przesłanki i z przesłanek wyprowadzić wniosek. Wniosek Czynu. Albowiem my, którzy dziś obchodzić mieliśmy trzydziestolecie istnienia naszej partii, byliśmy zawsze, jesteśmy i będziemy – żołnierzami wolności. Żołnierz czuwa, nasłuchuje, patrzy. Wszystkie zmysły ma ześrodkowane na jednym celu. Żołnierz wolności buduje ojczyznę. I choć go po sto razy spędzą z pozycji zatrute gazami pociski nieprzyjaciela, on, póki żyje – nie zejdzie z placówki. On wie, co to obowiązek. Wie, co każe honor. Zna wołanie sumienia. Czuwaj, żołnierzu wolności! W tobie cała nadzieja przyszłości tego kraju. Stoczył nas czerw niewoli, zatruł krew, co w żyłach płynie tego narodu klas wybranych, klas posiadających, klas władzę dzierżących!

Zamordowano pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej za to, że chciał Polsce służyć, nie pytając o pozwolenie reakcji. Narutowicz był zacnym synem tego kraju, który lata długie pracował poza krajem, jak tylu innych Polaków, nie mogących żyć w warunkach więziennych pod zaborem carów rosyjskich, który imię polskie szeroko po świecie rozsławił, który zachował w domu szwajcarskim, co mu tylko był wędrownym szałasem, polski obyczaj. W polskim duchu dzieci wychował i na pierwsze wołanie Władysława Grabskiego do kraju wrócił, aby mu służyć na każdym kroku, w ministerstwie robót publicznych, później w polityce zagranicznej, wreszcie na cierniowym stanowisku pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej. Nie wahał się nigdy, gdy go wołano, gdy mu wreszcie wieniec wybrańca włożono na czoło. Wieniec, który mu śmierć miał przynieść.

Zamordował nikczemnik, co z tyłu strzelił, co, korzystając z dobrej wiary, ze szlachetności przeciwnika, czai się jak zbir i zza pleców ministra bije w pierwszego obywatela Rzeczypospolitej. Chełpili się dawniej w tym kraju konserwatywni i katoliccy dziejopisarze, że w Polsce królobójców nie było; że to rosyjski tylko wynalazek, że to wynalazek chłopa moskiewskiego, skutego w kajdanach niewoli wielowiekowej. Ale w Polsce odrodzonej reakcja zamordowała republikańskiego prezydenta. Znalazł się człowiek z endeckiego obozu, który wczoraj, widząc bezbronnego, a tak odważnego, tak bezgranicznie odważnego prezydenta Narutowicza, nie zawahał się ugodzić w niego…

Dziś świat wie już o tym polskim Herostratesie, o tym grabarzu polskiego dostojeństwa, polskiej chwały narodowej.

Wczoraj, koło stygnącego ciała Narutowicza, w liczbie zgromadzonych dyplomatów znalazła się małżonka jednego z posłów, która głośno zapłakała. Gdy ją uspokajał polski urzędnik dyplomatyczny, rzekła: „Niech Pan nie troszczy się o mnie. Ja nad Polską płaczę”.

Ale nam płakać nie wolno. Nam działać trzeba. Jesteśmy żołnierzami wolności. Wczoraj, dziś, jutro. I nad zwłokami pierwszego prezydenta tej Rzeczypospolitej – przysięgamy, że do ostatniego piersi naszych tchnienia bronić będziemy wolności, Konstytucji, Republiki.

My dawno, zanim z woli losów dziejowych narodziła się Rzeczpospolita, pragnęliśmy, aby Polska była. Pragnieniu temu dawały tysiące wyraz i świadectwem tych pragnień były więzienia, syberyjskie tajgi, śmierć przedwczesna, głodówki więzienne, nędza, wygnanie, tułaczka bez końca… My nie damy zniszczyć tej wolności. To klejnot nasz i dziecko najukochańsze. Nie ma ofiary, która by dla nas była zbyt droga, zbyt wielka, zbyt cenna.

Wytrwamy i przetrwamy. Odrodził się Feniks z popiołów i my tego ognia, który męka polskich klas pracujących przechowywała w iskierkach tlących i zaledwie drgających – zdusić nie damy. Nie damy.

Stanisław Posner
_________________________
Powyższy tekst, sygnowany zwyczajowym pseudonimem autora Henryk Bezmaski, pierwotnie ukazał się w PPS-owskim dzienniku „Robotnik”, nr 345/1922, 17 grudnia 1922 roku. Od tamtej pory nie był wznawiany. Na potrzeby Lewicowo.pl przygotował Przemysław Kmieciak. Tekst publikujemy w 95. rocznicę zamordowania prezydenta Narutowicza.

Jeden komentarz nt. “W obronie Rzeczypospolitej

  1. Wszystko napisał na ten temat Julian Tuwim w wierszu “Na śmierć Preeezydenta Narutowicza”
    “Ciszej nad tą trumną”
    Jakie to mądre, ba, aktualne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *