Kazimierz Czapiński

O Konstytucji RP

[1921]

Nie zamierzamy bynajmniej dawać tu ani analizy prawniczej uchwalonego tekstu konstytucji, ani też zobrazować całokształtu intensywnej pracy Partii Socjalistycznej w sprawie konstytucji. Chcemy tylko ułatwić czytelnikowi orientowanie się w tekście konstytucji, dać jej charakterystykę ogólną i wyjaśnić, o jakie punkty toczyła się walka.

Socjaliści wychodzili z założenia, iż konstytucja w obecnej przejściowej chwili dziejowej winna również mieć charakter przejściowy. To znaczy, że ponieważ przechodzimy ku nowym formom wytwórczości i życia społecznego w ogóle, więc winno to być uwidocznione w formułach i instytucjach konstytucyjnych. Z tego powodu socjaliści zaproponowali odrębne brzmienie artykułu dotyczącego własności oraz zaprowadzenie Izby Pracy.

Brzmienie art. 99, dotyczącego własności, tak jak ono zostało uchwalone, opiera się o zasadę własności prywatnej i powiada, że „dopuszcza tylko w wypadkach ustawą przewidzianych zniesienie lub ograniczenie własności, czy to osobistej, czy to zbiorowej, ze względów wyższej użyteczności, za odszkodowaniem”.

Poza tym w sprawie własności gruntowej został uchwalony jako ustęp 2 art. 99 specjalny ustęp przez ludowców zaproponowany, według którego „ustrój rolny Rzeczypospolitej Polskiej ma się opierać na zdolnych do prawidłowej wytwórczości i stanowiących osobistą własność gospodarstwach rolnych”.

Pomijamy nieścisłość terminologiczną, gdyż we wstępie ostatnim słowa „osobista własność” oznaczają własność prywatną, w przeciwstawieniu do wspólnej, komunistycznej, podczas gdy w pierwszych słowach art. 99 słowa „własność osobista” oznaczają przeciwstawienie do własności zbiorowej, instytucji, ciał samorządowych itd. Najważniejsze jednak, iż art. 99 ma charakter ściśle burżuazyjny i ludowcowy; zupełnie więc nie uwzględnia stopniowego przejścia do innych, wyższych form własności, jak to czyni np. konstytucja państwa niemieckiego z 11 sierpnia 1919 r., w art. 156 podkreślając konieczność „uspołecznienia” przedsiębiorstw prywatnych. Wobec tego PPS zaproponowała odrębne brzmienie art. 99, które upadło, a mianowicie:

„Rzeczpospolita przystosowuje formy własności do potrzeb społecznych i interesów pracy. Wszystkie środki wytwarzania, komunikacji i wymiany podlegają kontroli Rzeczypospolitej. Państwo zajmować będzie w sposób ustawowo określony dojrzałe do uspołecznienia gałęzie produkcji pod swój zarząd bezpośredni”.

Drugim wyrazem epoki przejściowej miała być Izba Pracy według pomysłu socjalistycznego, jako instytucja odrębna, reprezentująca interesy pracy najemnej, która w dobie przejścia do ustroju socjalistycznego powołaną jest do odegrania roli olbrzymiej. W cytowanej już konstytucji niemieckiej ustanawia Izbę Pracy art. 165, jednakowoż tam Izba Pracy jest zorganizowaną inaczej i łączy się z reprezentacjami przedsiębiorców w państwową Izbę Gospodarczą, co odpowiada Naczelnej Izbie Gospodarczej Rzeczypospolitej, ustanowionej przez art. 68 uchwalonej polskiej konstytucji. Ten artykuł również ustanawia Izbę Pracy, ale tylko jako jeden z licznych departamentów owej Izby Naczelnej, obok Izb rolniczej, handlowej, przemysłowej itd. Obszerne poprawki socjalistyczne, postawione do art. 68 i obejmujące kilkanaście artykułów, upadły. Według tych poprawek Izba Pracy ma następujący charakter:

„Dla reprezentowania i obrony potrzeb i dążeń wszystkich obywateli Rzeczypospolitej utrzymujących sie z pracy najemnej zostaje powołana Izba Praca, złożona z tylu członków, ilu posłów zasiada w Sejmie, i wybrana na lat 3 przez Rady Delegatów Robotników miast i wsi, związki zawodowe robotników i przez organizacje pracowników umysłowych wynajmujących swą pracę przedsiębiorcom lub państwu, w stosunku do ilości pracujących w każdej kategorii”.

Zwraca tu uwagę wprowadzenie do konstytucji Rad Delegatów Robotniczych i należyte zrozumienie interesów inteligencji pracującej. Ksiądz Lutosławski w dyskusji sejmowej nazwał Izbę Pracy „drogą do Eldorada sowieckiego”. W rzeczywistości odwrotnie – Izba Pracy stworzyłaby legalny grunt do walki robotniczej i w ten sposób uniemożliwiłaby stosowanie metod sowieckich. Dalsze artykuły poprawek socjalistycznych do art. 68 ustanawiają kompetencje Izby Pracy. Członkowie jej są nietykalni. Wszelkie projekty ustaw dotyczące stosunku pomiędzy pracą a kapitałem muszą być przed ich uchwaleniem skierowane do Izby Pracy dla uzyskania jej opinii. Izbie Pracy przysługuje prawo wnoszenia projektów ustaw na Sejm. Izba Pracy może większością 2/3 głosów zażądać poddania ustawy, przyjętej lub odrzuconej w Sejmie, głosowaniu ludowemu (referendum). Może zwracać się do Ministrów z interpelacjami. Wreszcie może 2/3 głosów stawiać w stan oskarżenia Ministra Pracy.

Poza tym do art. 68 socjaliści postawili cały szereg innych poprawek, również odrzuconych, a dotyczących kwestii socjalnej, a więc według poprawek socjalistycznych ma być zabezpieczona robotnikom całkowita swoboda organizowania się i walczenia o lepsze warunki bytu; ma być zabezpieczone utrzymanie na wypadek choroby, kalectwa, braku pracy, a także starości. Ma być zagwarantowana wolność strajków, ma być określone minimum płacy i maksymalny dzień pracy w poszczególnych gałęziach pracy. W poszczególnych zakładach przemysłowych utworzone mają być robotnicze Komitety Fabryczne do obrony interesów pracy oraz uczestnictwa w zarządzie przedsiębiorstw; poza tym zostaje zakazana praca zarobkowa dzieci poniżej lat 15, praca nocna kobiet i robotników młodocianych w gałęziach przemysłu szkodliwych dla ich zdrowia.

Otóż wszystkie te socjalistyczne poprawki do art. 68 zostały odrzucone. Wśród odrzuconych poprawek zwraca szczególną uwagę gwarancja wolności strajków oraz tworzenie robotniczych Komitetów Fabrycznych. Sprawiedliwość jednak każe przyznać, iż uchwalone brzmienia artykułów 102-103 i 108 zawierają pewne postanowienia socjalne w duchu nowoczesnym. Tak np. art. 102 w brzmieniu uchwalonym powiada:

„Praca, jako główna podstawa bogactwa Rzeczypospolitej, pozostawać ma pod szczególną ochroną państwa. Każdy obywatel ma prawo do opieki państwa nad jego pracą, a w razie braku pracy, choroby, nieszczęśliwego wypadku – do ubezpieczenia społecznego, które ustali osobna ustawa”.

Tu zwraca uwagę idea ubezpieczenia od bezrobocia. Niestety druga połowa owego art. 102 zawiera także zasadę przymusowej pociechy religijnej, która niewątpliwie da powód do wszelakich klerykalnych nadużyć; toteż socjaliści głosowali przeciwko tej drugiej połowie, która opiewa:

„Państwo ma obowiązek udostępnienia także opieki moralnej i pociechy religijnej obywatelom, którymi się bezpośrednio opiekuje, w zakładach publicznych jak zakłady wychowawcze, koszary, szpitale, więzienia, przytułki”.

Uchwalone brzmienie art. 103 ustanawia opiekę nad dzieckiem i opiekę nad macierzyństwem, przy czym dodaje:

„Praca zarobkowa dzieci niżej lat 15, praca nocna kobiet i robotników młodocianych w gałęziach przemysłu szkodliwych dla ich zdrowia są zakazane. Stałe zatrudnianie pracą zarobkową dzieci i młodzieży w wieku szkolnym jest zakazane”.

Wreszcie uchwalony art. 108 ustanawia prawo koalicji, zgromadzenia się oraz zawiązywania stowarzyszeń i związków.

W ten sposób mimo odrzucenia poprawek socjalistycznych niektóre ważne pierwiastki nowoczesnego ustawodawstwa socjalnego zostały przyjęte do konstytucji. Natomiast odrzucono Izbę Pracy, legalizację w konstytucji Rad Robotniczych, utworzenie Komitetów Fabrycznych, ustanowienie minimum płacy, wolności strajków itd.

W ten sposób poprawki socjalistyczne zmierzające do podkreślenia przejściowego charakteru obecnej konstytucji w obecnej dobie przejściowej upadły. Konstytucja wobec tego stoi na gruncie ściśle burżuazyjnym.

Teraz musimy rozpatrzyć, o ile w granicach burżuazyjnych uchwalona konstytucja odpowiada wymogom demokracji.

Nie ulega żadnej wątpliwości, iż pod wielu względami konstytucja stanęła na gruncie demokratycznym. Wyraża to dobitnie deklaracja socjalistyczna odczytana w dniu 17 marca br. A więc ustanawia się w art. 1 republikańską formę rządu w Polsce.

Art. 2 stwierdza, iż władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy „do narodu”. Oczywiście pomijamy tu wątpliwości prawnika p. Wł. Jaworskiego, który w swych „Uwagach prawniczych o projekcie konstytucji” dowodzi, że konstytucja nie przewiduje organu tej zwierzchniej władzy narodu, gdyż wymienione w art. 2 organy narodu, jak Sejm, Prezydent i sądy „mają przyznaną każdy oddzielną, określoną władzę, a suma tych władz nie stanowi całości władzy zwierzchniej… Z prawniczego punktu widzenia przeto Rzeczpospolita Polska nie ma organu, któremu by służyła władza nieograniczona”.

Słusznie jednak p. Jaworski powiada, że chodziło tu przede wszystkim o stwierdzenie zasady wszechwładztwa narodu, w przeciwstawieniu do prawa boskiego. Jest to rzecz ważna, gdyż Lutosławszczyzna sejmowa forsowała w szeregu artykułów kościelną koncepcję (pojmowanie) państwa, według którego państwo świeckie jest organem podrzędnym wobec kościoła.

Dalej art. 3 opiera ustrój Rzeczypospolitej „na zasadzie szerokiego samorządu terytorialnego, przekazując przedstawicielstwom samorządu właściwy zakres ustawodawstwa, zwłaszcza z dziedziny administracji, kultury i gospodarstwa, który zostanie bliżej określony ustawami państwowymi”. W ten sposób Polska wprawdzie nie uznaje ustroju federacyjnego, ale też rezygnuje ze ścisłej centralizacji. Chodziłoby „tylko o to, aby ów samorząd został oparty o zasadę demokratyczną. Niestety większość sejmowa odrzuciła poprawkę socjalistyczną do art. 67, według której do słów: prawo stanowienia w sprawach należących do i zakresu działania samorządu przysługuje radom obieralnym, mają być dodane słowa: w powszechnym, bez różnicy płci, równym, tajnym i stosunkowym głosowaniu. Te słowa zostały odrzucone tak samo jak i poprawka „Wyzwolenia”, wprowadzająca do obrad organów samorządu jawność.

Dalej spotykamy pierwiastki demokratyczne w ustalonej zasadzie obrony mniejszości narodowych w Polsce. Zwracamy uwagę na ów uchwalony art. 109, według którego nie tylko „każdy obywatel ma prawo zachowania swej narodowości i pielęgnowania swojej mowy i właściwości narodowych”, ale „osobne ustawy państwowe zabezpieczą mniejszościom w państwie polskim pełny i swobodny rozwój ich właściwości narodowościowych przy pomocy autonomicznych związków mniejszości o charakterze publiczno-prawnym, w obrębie związków samorządu powszechnego”.

Poza tym art. 110 przyznaje mniejszościom narodowościowym czy wyznaniowym prawo zakładania własnych instytucji dobroczynnych, religijnych, szkolnych itd. Zaś art. 111 poręcza obywatelom wolność wyznania i wykonywania przepisów swojej religii; czytamy tu ważne postanowienie:

„Żaden obywatel nie może być z powodu swego wyznania i przekonań religijnych ograniczony w prawach przysługujących innym obywatelom”.

Niestety natomiast nie uchwalono zasady terytorialnej autonomii dla terytoriów mieszanych pod względem narodowościowym. Obalona odnośna poprawka PPS do art. 109 opiewała:

„Ziemie Rzeczypospolitej o ludności mieszanej pod względem narodowym lub w przeważnej części niepolskiej stanowić będą odrębne jednostki administracyjne, którym ustawy osobne zapewnią ustrój autonomiczny i autonomiczną reprezentację”.

Jeśli teraz przejdziemy do Sejmu, to stwierdzić musimy, iż art. 11 i następne ustanawiają jedno z najdemokratyczniejszych praw wyborczych na świecie.

Art. 11 ustanawia pięcioletni okres ustawodawczy Sejmu oraz głosowanie powszechne, tajne, bezpośrednie, równe i stosunkowe. Poprawka PPS, aby okres ustawodawczy trwał lat 3, upadła. Jednakowoż należy zważyć, iż w Czechosłowacji ten okres wynosi – według art. 11 – lat 6, w Niemczech – według art. 23 – lat 4, w Austrii  – według art. 27– lat 4.

Art. 2 naszej konstytucji nadaje czynne prawo wyborcze obywatelom bez różnicy płci, którzy ukończyli lat 21, zaś art. 13 nadaje prawo wybieralności wszystkim obywatelom bez różnicy płci od lat 25. PPS proponowała czynne prawo wyborcze od lat 20 – tak samo jak jest w Niemczech. To samo dla biernego prawa wyborczego. Należy jednak zważyć, że podczas gdy u nas ustanowiono dla biernego prawa wyborczego lat 25, w Czechosłowacji wprowadzono lat 30, w Austrii lat 24. W zakresie prawa wyborczego wielkie zasługi ma rząd Moraczewskiego: jego dekretu wprowadzającego stosunkowe prawo wyborcze bez różnicy płci Sejm nie ośmielił się zmienić.

Należy dalej podkreślić silne zawarowanie nietykalności poselskiej, które nawet mocno zaniepokoiło prof. Jaworskiego. Następnie przeprowadzono zasadę parlamentarnej i  konstytucyjnej odpowiedzialności rządu wobec Sejmu. Mianowicie art. 58 postanawia bardzo wyraźnie:

„Do odpowiedzialności parlamentarnej pociąga ministrów Sejm zwyczajną większością Rada Ministrów i każdy Minister z osobna ustępują na żądanie Sejmu”.

Odpowiedzialność konstytucyjną, karną, ustanawia wobec rządu art. 59, według którego uchwała stawiająca ministra w stan oskarżenia musi być powzięta w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, większością 3/5 oddanych głosów.

Natomiast niepomyślnie rozwiązała nasza konstytucja kwestię inicjatywy prawodawczej i głosowania ludowego.

Mianowicie art. 10 stwierdza, że prawo inicjatywy prawodawczej, tzn. zapoczątkowania nowych ustaw, przysługuje rządowi i Sejmowi. W ten sposób co prawda odbiera się prawo inicjatywy ludowej proponowane przez PPS. Albowiem według PPS prawo inicjatywy miało przysługiwać nie tylko Sejmowi i rządowi, ale także Izbie Pracy (tak jak widzieliśmy to powyżej) i samemu ludowi. W ten sposób została odrzucona następująca poprawka PPS do art. 10:

„Prawo wnoszenia projektów ustaw na Sejm przysługuje bezpośrednio obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej posiadającym czynne prawo wyborcze, w liczbie nie mniejszej od 100 000. Projekty ustaw  zgłoszone bezpośrednio przez obywateli winny być wnoszone na ręce Marszałka Sejmu w formie zgłoszenia na piśmie z podpisami własnoręcznymi, poświadczonymi przez urzędy gminne i władze sądowe”.

Tak samo została przez Sejm odrzucona zasada bezpośredniego glosowania ludowego nad ustawami. Mianowicie została obalona poprawka PPS do art. 37, która przewiduje, iż w całym szeregu wypadków ma decydować o przyjęciu ustawy nie uchwała Sejmu, lecz rezultat bezpośredniego głosowania ludowego (referendum). Obalona poprawka socjalistyczna brzmiała:

„Każda ustawa i uchwała Sejmu ma być oddana głosowaniu ludowemu:

a) na mocy uchwały Sejmu;

b) na życzenie Prezydenta Rzeczypospolitej i Rady Ministrów, poparte przynajmniej 1/3 ogólnej liczby posłów, wyrażone w terminie dwutygodniowym od daty powzięcia w danej sprawie odnośnej decyzji Sejmu;

c) na życzenie Izby Pracy wyrażone w ciągu miesiąca;

d) na żądanie przynajmniej 100 000 obywateli posiadających czynne prawo wyborcze.

Zgłoszenie co do poddania danej ustawy lub uchwały głosowaniu ludowemu powinno nastąpić w ciągu miesiąca; nie wstrzymuje ono wykonania ustawy uchwalonej przez Sejm.

W głosowaniu ludowym uczestniczą wszyscy posiadający czynne prawo wyborcze obywatele. Decyzje głosowania ludowego zapadają zwykłą większością oddanych głosów”.

Tak samo niepomyślnie dla PPS załatwiono sprawę rozwiązania Sejmu przed upływem właściwego okresu ustawodawczego. Mianowicie art. 26 postanawia, że

„Sejm może się rozwiązać mocą własnej uchwały powziętej większością głosów przy obecności połowy ustawowej liczby posłów. Prezydent Rzeczypospolitej może rozwiązać Sejm za zgodą 3/5 ustawowej liczby członków Senatu”.

W ten sposób nadaje się znaczne prawa Prezydentowi i Senatowi, natomiast nie uwzględnia się odpowiedzialnego rządu, a zwłaszcza ogółu obywateli, którzy mogą być niezadowoleni z działalności Sejmu. Obalona poprawka PPS brzmi:

„Sejm może być rozwiązany przez Prezydenta Rzeczypospolitej przed wygaśnięciem mandatów poselskich:

a) na żądanie Rady Ministrów poparte przez 1/3 ogólnej liczby posłów;

b) na żądanie przynajmniej 500 000 obywateli posiadających czynne prawo wyborcze; żądanie to musi być wyrażone  w formie złożonego na ręce Prezydenta Rzeczypospolitej oświadczenia na piśmie z podpisami własnoręcznymi, poświadczonymi przez urzędy gminne lub władze sądowe”.

Przechodzimy do sprawy Senatu.

Walce z Senatem PPS poświęciła niezmiernie wiele pracy i energii, nie wahając się nawet stosować takich środków jak obstrukcja hałaśliwa i techniczna w Sejmie lub powszechny strajk demonstracyjny poza Sejmem. Widziała bowiem w Senacie zaprzeczenie idei demokratycznej i uprzywilejowanie pewnych grup ludności. Albowiem nawet wybierany Senat, jeśli zachowuje pewne cenzusy, tym samem ustanawia zasadę pluralizmu, gdyż pewna kategoria obywateli głosuje nie tylko do Sejmu, ale także do Senatu, podczas gdy inna tylko do Sejmu.

Obszerne dyskusje sejmowe wykazały dobitnie, o co chodzi prawicy. Wprawdzie wysuwano zasadę „kompetencji”, tzn. dowodzono, iż rzekomo chodzi o stworzenie organu bardziej „kompetentnego” pod względem ustawodawczym niż Sejm, jednak w rzeczywistości wprowadzono takie kurie, jak np. biskupia, które nic wspólnego z kompetencją nie mają. Wyjaśniło się aż nadto, że prawicy chodzi po prostu o stworzenie hamulca na reformy robotnicze i chłopskie.

Poza tym mówcy socjalistyczni (tow. Niedziałkowski) wykazali, iż projekt Senatu jest rzeczą zupełnie dowolną, niezwiązaną organicznie z potrzebami Polski, jest sztucznym zlepkiem najrozmaitszych systemów senackich – norweskiego, francuskiego, rumuńskiego itd.

Początkowo np. prawica proponowała Senat oparty głównie na senatorach wybranych przez Sejm i samorządy. Później oparła się o wybory bezpośrednie, chcąc udowodnić demokratyczność swego stanowiska i zarazem mocniej wmurować Senat do konstytucji.

Najsilniejsza walka rozgorzała dokoła kwestii ukwalifikowanej większości, którą będzie musiał posiadać Sejm dla obalenia ewentualnej senackiej poprawki. Przy czym prawica proponowała 3/5. Mówca socjalistyczny (tow. Czapiński) wykazał, że zasada kwalifikowanej większości nie tylko nie ma nic wspólnego z demokratyzmem, lecz oddaje Sejm na łaskę i niełaskę takim grupom narodowym jak Żydzi, Rusini, Niemcy itd., gdyż w Polsce Polacy stanowią zaledwie 65% i w przyszłym Sejmie rozpocznie się niesłychana licytacja pomiędzy prawicą i lewicą, ażeby zapewnić sobie poparcie owych grup narodowościowych celem utworzenia większości 3/5.

W rezultacie uporczywych walk staczanych przez lewicę sejmową pod kierownictwem PPS uzyskano cały szereg niezmiernie ważnych zmian:

1.    Zmniejszono kwalifikowaną większość z 3/5 na 11/20, co teoretycznie wynosi około 20 głosów większości, praktycznie zaś zapewne da 10 lub 15 głosów, gdyż owe 11/20 potrzebne w Sejmie dla obalenia poprawek senackich, w myśl art. 35, będą obliczane nie według ogólnej liczby posłów, lecz według liczby posłów obecnych – głosujących.

2.    W składzie senatu skreślono wszystkich wirylistów, pozostawiając jedną tylko kurię z wyborów powszechnych. Wobec tego według art. 36:

„Senat składa się z członków wybranych przez poszczególne województwa, wybranych w głosowaniu bezpośrednim, tajnym, równym i stosunkowym”.

Pozostawiono jeden tylko cenzus, mianowicie wieku: czynne prawo – lat 30, bierne – 40. Natomiast cenzus osiadłości w znacznej mierze unieszkodliwiono, gdyż chłopi, koloniści i robotnicy, zmieniający miejsce pracy, urzędnicy itd., nie tracą prawa głosowania. W ten sposób Senat staje się drugim Sejmem, tylko z podniesionym cenzusem wieku. Dla porównania przytoczymy, że np. w Czechach cenzus wieku wynosi 26 lat dla czynnego prawa wyborczego i 45 – dla biernego.

3. Skreślono w art. 35 niezmiernie szkodliwe postanowienie, według którego: „z każdą kadencją sejmową wygasają mandaty połowy członków Senatu, za pierwszym razem przez losowanie, którego szczegółowe przeprowadzenie określi ordynacja wyborcza”. Gdyby to postanowienie nie upadło, Senat stałby się trwalszy dwukrotnie od Sejmu i stosownie do tego uzyskałby większy wpływ.

W rezultacie wszystkich bojów stoczonych przez socjalistów w obronie jednoizbowości Senat ogromnie zmienił swój charakter. Jeśli jeszcze dodamy, że Senat nie ma, jak widzieliśmy powyżej, prawa inicjatywy ustawodawczej, wówczas sprowadzimy znaczenie uchwalenia Senatu do właściwych granic. Prof. Jaworski z „ubolewaniem konstatuje, że z konstrukcji naszego Senatu wynika, że nie przed Senatem, ale przed Sejmem odpowiedzialni są ministrowie, że Senat nie ma inicjatywy i że rząd nie może przedkładać żadnego projektu najpierw Senatowi”; dopiero przy wyborze prezydenta ujawnia się równorzędność Sejmu i Senatu.

Przechodzimy do władzy wykonawczej.

O odpowiedzialności parlamentarnej i konstytucyjnej rządu już wspominaliśmy. Głównym momentem walki w tym dziale konstytucji była kwestia wyboru prezydenta. Według uchwalonego art. 39:

„Prezydenta Rzeczypospolitej wybierają na lat 7 bezwzględną większością głosów Sejm i Senat, połączone w Zgromadzenie Narodowe”.

Socjaliści stali oczywiście na innym stanowisku. Jednakowoż podczas gdy „Wyzwoleńcy” proponowali bezpośredni wybór Prezydenta przez lud, socjaliści bronili wyboru pośredniego, przez elektorów, ażeby wybrany prezydent nie posiadał nadmiernego autorytetu i aby odciąć drogi wszelkiemu bonapartyzmowi. Słowem francuskiemu i czeskiemu systemowi wyboru prezydenta, który został przyjęty przez naszą konstytucję, przeciwstawiła PPS system amerykański, uwidoczniony w następującym, obalonym brzmieniu art. 39:

„Prezydenta Rzeczypospolitej wybiera na lat 7 absolutną większością głosów powołane wyłącznie w tym celu Zgromadzenie Narodowe, złożone z elektorów wybranych według sejmowej ordynacji wyborczej w ilości podwójnej w stosunku do ustawowej liczby posłów sejmowych”.

Poza tym rozgorzała walka dokoła niesłychanej poprawki chadeków do art. 42. Chadecy bowiem żądali, aby na prezydenta mógł być wybrany tylko „Polak i katolik”. W ten sposób zasada równouprawnienia obywatelskiego w Polsce zostałaby przekreślona i np. ewangelików uznano by za obywateli drugiej klasy, niegodnych piastowania niektórych stanowisk państwowych. Jest to rzeczą naturalną, że projekt chadecki wywołał ogromne oburzenie wśród ewangelików i liczne protesty. Na szczęście chadecki pomysł, stojący w związku z całą średniowieczną koncepcją podporządkowania państwa kościołowi, upadł. Poza tym dążąc do ograniczenia władzy prezydenta, spotęgowania kompetencji Sejmu, zwłaszcza w zakresie polityki zagranicznej, którą trzeba poddać większej kontroli ludowej, socjaliści walczyli o zmianę art. 49, którego ustęp pierwszy został przyjęty w brzmieniu następującym:

„Prezydent Rzeczypospolitej zawiera umowy z innymi państwami i podaje je do wiadomości Sejmu”.

Otóż socjaliści proponowali zamiast słów „podaję do wiadomości”, dodać słowa „za uprzednią zgodą Sejmu”. Znaczenie tej zmiany jest jasne.

W rozdziale o sądownictwie nie było wielkich sporów, albowiem ten rozdział w znacznej mierze zadawala nowoczesne wymagania co do niezależności sędziów itd. Socjaliści wymagali przede wszystkim wybieralności sędziów pewnej kategorii. W pewnej mierze ich żądaniu stało się zadość, skoro w art. 76 zastrzeżono, iż „sędziowie pokoju z reguły wybierani są przez ludność”. Z nieuwzględnionych poprawek PPS do tego rozdziału wymienimy poprawkę do art. 83, który orzeka, iż w sprawach politycznych będą sądzić sądy przysięgłe; PPS stawiała wniosek na dodanie słów przekazujących sądom przysięgłym także „przestępstwa popełnione osnową pisma drukowego”. Ta poprawka upadła.

Trzeba przyznać, że także rozdział V o powszechnych obowiązkach i prawach obywateli zadawala w znacznej mierze wymogi nowoczesnego demokratyzmu, jeśli pominiemy kwestię szkolną i kościelną. Socjaliści dążyli do tego, aby prawa obywatelskie były zagwarantowane w jeszcze większym stopniu, niż to zostało przez konstytucję postanowione. Co prawda art. 96 postanawia, że wszyscy obywatele są równi wobec prawa, że urzędy publicznej są w równej mierze dla wszystkich dostępne, że Rzeczpospolita Polska nie uznaje przywilejów rodowych ani stanowych, jak również żadnych herbów, tytułów rodowych i innych; co prawda art. 97 w wielkim stopniu gwarantuje wolność osobistą, zaś art. 100 nietykalność mieszkania, art. 104 – wolność prasy, art. 106 – tajemnicę listów, 108 – prawo koalicji – i 109 – prawo zachowania swej narodowości. Jednakowoż, dążąc do jeszcze większej gwarancji, socjaliści nie zadowolili się przepisem polecającym w art. 97 doręczyć rewidowanym lub aresztowanym polecenie sądowe najpóźniej w ciągu 48 godzin, lecz proponowali następujące brzmienie odnośnego ustępu:

„Obywatel Rzeczpospolitej nie może być aresztowany ani poddany rewizji osobistej bez rozkazu władz sądowych z wyjątkiem schwytania go na gorącym uczynku”.

To brzmienie upadło. Tak samo art. 106, dotyczącym tajemnicy listów, PPS żądała, aby ta tajemnica mogła być naruszona tylko „na polecenie władz sądowych”. Ta poprawka upadła, zaś zostało „tylko w wypadkach prawem przewidzianych”.

Ciekawym incydentem w III czytaniu konstytucji było głosowanie poprawki „Wyzwoleńców” i Klubu Mieszczańskiego do art. 98:

„Kary połączone z udręczeniami fizycznymi są niedozwolone i nikt takim karom podlegać nie może”.

Ta poprawka przeszła wbrew głosom prawicy i ogromnej liczby księży. Tak samo dopiero w III czytaniu przeszła poprawka PSL do art. 96, kasująca herby w Polsce.

Niezmiernie ważnym przedmiotem walki w Sejmie była kwestia szkolna i kościelna. W tych sprawach niemal cały ciężar walki dźwigali socjaliści, gdyż inne kluby centrowe i lewicowe bały się występować otwarcie. Tak np. Piastowcy wypowiadali się przeciwko wyznaniowej szkole, ale ani słówkiem nie walczyli z klerykalizmem w Polsce. Tak samo radykalizujące Wyzwolenie, którego mówca Waleron oświadczył, iż jest neutralny w sprawach klerykalizmu. Zaś Narodowa Partia Robotnicza aż do ostatniej chwili przed III czytaniem broniła nie tylko klerykalnych pomysłów, ale nawet pomysł szkoły wyznaniowej…

Mówca socjalistyczny dokładnie wyjaśnił Sejmowi, że propozycje sejmowej Lutosławszczyzny mają swój początek w średniowiecznej koncepcji państwa świeckiego, podporządkowującej państwo świeckie kościołowi, i że wszystkie klerykalne propozycje co do stanowiska kościoła w Państwie i kleru w Polsce zmierzają do tego, aby podporządkować Polskę widokom polityki rzymskiej. Mówca socjalistyczny kategorycznie stwierdził, że Partia nie występuje ani przeciwko religii katolickiej, ani przeciwko kościołowi jako takiemu, lecz żąda samodzielności polityki państwowej, niezależności szkoły i wolności sumienia dla jednostek. Dlatego też socjaliści zajęli w Sejmie stanowisko zasadnicze, którego bali się podzielić NPR-cy, Wyzwoleńcy i Piastowcy, a mianowicie stanowczo wypowiedzieli się za rozdziałem kościoła i państwa, wstawiając do art. 113 następującą poprawkę:

„Związki religijne i kościoły podlegają ogólnym przepisom o stowarzyszeniach”.

Ze stronnictw lewicowych ani NPR, ani Piast, ani Wyzwolenie nie stanęły na tym stanowisku, czyli że prawie cały Sejm stanął na stanowisku jedności Kościoła i Państwa. Mało tego. Uchwalona konstytucja nie stoi właściwie na stanowisku równouprawnienia religii, gdyż art. 114 oświadcza, że „stosunek państwa do kościoła rzymskokatolickiego będzie określony na podstawie układu ze Stolicą Apostolską”, czyli konkordatu. Innymi słowy państwo zrzeka się suwerenności wobec kościoła katolickiego w Polsce i uznaje, że nie ma prawa samo, jednostronnie uregulować swego stosunku do kościoła katolickiego bez zezwolenia papieża. Inaczej jest z wyznaniami niekatolickimi, które zajmują stanowisko podrzędne i w myśl art. 113, 115 i 116 muszą być dopiero „uznane” przez Państwo, podczas gdy katolicyzm nie tylko nie wymaga uznania, ale według 114 art. zajmuje w państwie „naczelne” stanowisko.

Jednakowoż trzeba stwierdzić, iż obrady komisyjne przed III czytaniem i III czytanie w plenum przyniosły znaczne złagodzenie sytuacji wyznań niekatolickich. Tak art. 115 powiada:

„Kościoły mniejszości religijnych i inne prawnie uznane związki religijne rządzą się same własnymi ustawami, których uznania państwo nie odmówi, o ile nie zawierają postanowień sprzecznych z prawem”.

Poza tym art. 115 obecnie wymaga „porozumienia się” z prawnymi reprezentacjami niekatolickich wyznań, zaś art. 116 znowu zawiera zastrzeżenia ułatwiające „uznanie” nowych wyznań.

W ten sposób obecnie „naczelne” stanowisko katolicyzmu zostało znacznie złagodzone, zwłaszcza że w art. 114 do słów „naczelne stanowisko” dodano w III czytaniu: „wśród równouprawnionych religii”, zaś do słów „układ ze Stolicą Apostolską” dodano: który podlega „ratyfikacji przez Sejm”.

Jeszcze większą klęskę poniosła Lutosławszczyzna w artykułach szkolnych. Mówcy socjalistyczni bezwzględnie zwalczali klerykalizację szkoły w szeregu obszernych przemówień, wykazując na licznych ilustracjach z historii oświaty polskiej zgubny wpływ kleru, zwłaszcza Jezuitów, na kulturę polską. Główne ciosy były skierowane przeciwko wyznaniowej szkole, tzn. artykułowi, który przed III czytaniem był oznaczony liczbą 121. Ten artykuł statuował szkołę wyznaniową, tzn. rozbijał jedną szkołę narodową, państwową na odrębne szkoły: katolickie, ewangelickie, żydowskie itd. Mówcy socjalistyczni dobitnie wykazali, iż uchwalenie tego artykułu oznaczałoby wniesienie wojny narodowej i religijnej do szkoły i społeczeństwa, obniżenie poziomu i typu szkoły, panowanie kleru w szkole, powrót do wojen religijnych epoki Zygmunta. Ów art. 121 brzmiał:

„Każdy obywatel ma prawo kształcenia i wychowania swoich dzieci w szkole powszechnej przez nauczycieli tego samego co dzieci wyznania”.

Do tego niesłychanego artykułu chadek Czerniewski, poparty przez endeków, zgłosił poprawkę w tym duchu, ażeby nie tylko nauczyciele byli tego samego wyznania co dzieci, ale także i nauka odbywała się „na zasadach tego wyznania”.

Otóż i sam art. 121, i ta poprawka upadły. Jest to może największe zwycięstwo idei państwowej i zdrowego rozsądku w konstytucji polskiej.

Poza tym uchwalony art. 120 ustanawia przymusową naukę religii dla młodzieży poniżej lat 18. Socjaliści proponowali poprawkę, aby nauka religii była obowiązkową tylko „dla dzieci, których rodzice lub opiekunowie wyrażą w tym kierunku zgodę”. Oczywista ta poprawka bynajmniej nie zwraca się przeciwko religii jako takiej, lecz ustanawia tylko wolność sumienia i stawia naukę religii pod kontrolę rodziców. Ta poprawka upadła. Następnie druga połowa uchwalonego art. 120 stawia świeckich nauczycieli, o ile nauczają religii, pod kontrolę kleru i w ten sposób wprowadza dwoistość do władz szkolnych. Proponowaliśmy skreślenie tej drugiej połowy, jednakowoż skreślenie nie zostało uchwalone.

Musimy jednak z całym uznaniem podkreślić treść art. 117, 118, 119. Art. 117 ustanawia wolność badań naukowych i zakładania szkół. Art. 118 ustanawia powszechny obowiązek szkolny. Wreszcie art. 119 ustanawia bezpłatność nauki we wszystkich szkołach państwowych i samorządowych.

Przechodzimy do końcowych artykułów konstytucji.

Art. 124 mówi o czasowym zawieszeniu praw obywatelskich. PPS zaproponowała cały szereg poprawek w duchu większych gwarancji konstytucyjnych, mianowicie według art. 24, 25 i 26 z projektu tow. Niedziałkowskiego. Te poprawki nie przeszły.

Wielka wałka rozegrała się na tle obecnego art. 125, przedtem 126, dotyczącego mianowicie rewizji konstytucji. Socjaliści w II czytaniu domagali się (wniosek tow. Moraczewskiego), ażeby już najbliższy Sejm zwołany na podstawie uchwalonej konstytucji mógł przeprowadzić rewizję konstytucji własną uchwałą, zwykłą większością bez udziału Senatu. Chodziło im także o to, aby w rewizji konstytucji mogli wziąć udział Górnoślązacy oraz wyborcy z tych kresów, które nie wybierały do I Sejmu Rzeczypospolitej. Jednakowoż prawica stanowczo się temu oparła i po ciężkiej obstrukcji technicznej doszedł do skutku kompromis, zawarty w art. 125, a opiewający:

„Drugi Sejm, zebrany na podstawie tej konstytucji, może dokonać rewizji ustawy konstytucyjnej własną uchwałą, powziętą większością 3/5, przy obecności co najmniej połowy liczby ustawowej posłów”.

Jak widzimy – uchwalone brzmienie kompromisowe w dwóch punktach różni się od wniosku socjalistycznego, mianowicie nie I Sejm może dokonać rewizji, lecz drugi, i to nie zwykłą większością, lecz kwalifikowaną; natomiast pozostał socjalistyczny postulat rewizji bez udziału Senatu.

Odrzucone zostały także w art. 125 wnioski socjalistyczne, skreślające w ustępie pierwszym i ostatnim udział Senatu w zmianach konstytucji oraz w regularnych rewizjach konstytucji, które mają się odbywać co lat 25.

***

W ten sposób przejrzeliśmy całość konstytucji i ustaliliśmy różne momenty walki, a zarazem skonstatowaliśmy, w czym socjaliści zwyciężyli, zaś w jakich punktach zostali zwyciężeni. Należy jednak zważyć, że cytowaliśmy tylko wnioski z ostatnich momentów walki; żmudnej pracy reprezentantów socjalistycznych w komisji konstytucyjnej, dzięki której to pracy niejeden postulat demokratyczny został w konstytucji uwzględniony, opisywać tu nie możemy.

We wszystkich fazach walki o demokrację w konstytucji socjaliści brali niezmiernie żywy udział, tak w plenum Sejmu, jak w komisji. Te główne fazy są następujące: zaraz po zebraniu się Sejmu 20 lutego 1919 r., na trzecim z kolei posiedzeniu Sejmu złożył Naczelnik Państwa oddaną mu przez Radę Regencyjną władzę w ręce Marszałka Sejmu. Wówczas Sejm powziął uchwałę, która stała się podstawą ustroju Rzeczypospolitej, aż do uchwalenia konstytucji; ta uchwała z 20 lutego ustanawia suwerenność Sejmu i powierza dalsze sprawowanie urzędu Naczelnika Państwa Józefowi Piłsudskiemu. 6 maja 1919 r. rząd przedkłada bardzo powierzchownie opracowany projekt deklaracji konstytucyjnej, proponując Straż Praw jako rodzaj II Izby. Od 6 do 24 maja trwała ogólna rozprawa nad deklaracją rządową p. Wojciechowskiego, przy czym tow. Daszyński poddał deklarację rządową gruntownej krytyce. Od maja do listopada pracowała komisja konstytucyjna, opracowując kompromisowy projekt ustawy na podstawie projektu PPS, endeków i wyzwoleńców. 3 listopada rząd przedłożył własny projekt ustawy konstytucyjnej, przewidując ustanowienie straży praw i wybór naczelnika państwa przez głosowanie wszystkich wyborców do Sejmu. 4 listopada odesłano projekt rządowy bez dyskusji do komisji, w której rozpoczęła się nadal żmudna praca przy udziale trzech reprezentantów socjalistycznych: Daszyńskiego, Niedziałkowskiego i Czapińskiego. (W ostatnich miesiącach na miejsce tow. Daszyńskiego wstąpił tow. Lieberman). 8 lipca 1920 r. komisja złożyła Sejmowi projekt większości, zaopatrzony w mnóstwo poprawek stronnictw lewicowych. Obrady sejmowe, obracające się przeważnie dokoła kwestii Senatu, wyborów naczelnika państwa, szkoły i kościoła, trwały przez czas dłuższy, przy czym socjaliści byli zmuszeni w sprawie Senatu zastosować nie tylko obstrukcję hałaśliwą, ale także zawezwać proletariat do demonstracji. Na posiedzeniu w dniu 20 grudnia odesłano artykuły traktujące o Senacie do komisji i dopiero 20 i 28 stycznia 1921 r. uchwalono zasadę dwuizbowości. W ciągu całej dyskusji szczegółowej i ogólnej reprezentanci PPS zabierali głos wielokrotnie, szeroko motywując każdą swoją poprawkę. Wreszcie nastąpiło czytanie III w plenum po ponownym zredagowaniu tekstu przez komisję konstytucyjną. III czytanie zakończyło się kompromisem w sprawie rewizji konstytucji, zaś zwycięstwem socjalistów w sprawie wirylistów senackich, wyznaniowej szkoły, prezydenta „katolika” itd.

Jeśli teraz chodzi o ocenę naszej konstytucji jako całości, to ta dana jest w deklaracji odczytanej 17 marca w Sejmie przez tow. Niedziałkowskiego. Stwierdza ona, iż wobec nieuwzględnienia całego szeregu postulatów socjalistycznych (Senat, Izba Pracy, referendum, inicjatywa ludowa itd.) socjaliści nie mogą wziąć na siebie odpowiedzialności za całość konstytucji i muszą głodować przeciwko niej. Jednakowoż konstytucja zawiera dużo pierwiastków prawdziwie demokratycznych i może być podstawą dalszego rozwoju demokracji polskiej.

Przy ocenie dodatnich i ujemnych stron konstytucji musimy uwzględnić dwie okoliczności:

1. Socjaliści uczynili ze swej strony w walce o demokrację wszystko, co mogli, uciekając się do takich środków jak obstrukcja i strajk powszechny, do których nie uciekali się socjaliści innych państw w podobnych wypadkach. Żyjemy w kraju agrarnym, politycznie mało wyrobionym, klerykalnym, toteż, jako marksiści, musimy zrozumieć, że konstytucja nasza musi odzwierciadlić realny układ stosunków w społeczeństwie; nie może nagle być uchwaloną konstytucja socjalistyczna, robotnicza, antyklerykalna w kraju agrarnym, klerykalnym. Przy tym należy zaznaczyć, iż mimo to wszystko uchwalona konstytucja wytrzymuje porównanie ze wszystkimi konstytucjami świeżo uchwalonymi w krajach, gdzie jest silny ruch socjalistyczny. Senaty są i w Austrii, i w Niemczech, i w Prusach, i w Czechach. Kwalifikowana większość jest i w Prusach, i w Niemczech, i w Czechach. Co prawda w Niemczech i w Prusach jest ona ograniczona bezpośrednim głosowaniem ludowym. Np. art. 74 niemieckiej konstytucji powiada, że jeśli nie ma zgody pomiędzy sejmem (Reichstag) a senatem (Reichsrat), wówczas prezydent może w ciągu 3 miesięcy zarządzić głosowanie ludowe. Jeśli prezydent nie uczynił użytku z tego swego prawa, to ustawa nie dochodzi do skutku. Jeśli jednak Sejm uchwali większością 2/3 stanowisko sprzeczne z senatem, to prezydent ma albo obowiązek ogłosić ustawę w brzmieniu sejmowym, albo zarządzić głosowanie ludowe.

2. Socjaliści polscy w walce o demokrację wypełnili swój twardy obowiązek, rozumiejąc bardzo dobrze, jaką wielką odpowiedzialność ponoszą w kraju o niskim poziomie wyrobienia politycznego i o wielkim zacofaniu gospodarczym. Bez wahania zajęli najtrudniejsze posterunki, jak np. posterunek walki z uroszczeniami Rzymu, których inne stronnictwa centrowo-lewicowe bały się objąć. W ten sposób PPS w walce o demokrację odegrała wielką rolę, jako obrończyni demokratycznej państwowości polskiej i swobodnego terenu dla walki klasowej proletariatu.

Zapowiadając dalszą wytężoną walkę o demokratyzację konstytucji, partia nasza jednocześnie będzie musiała stanąć na gruncie już uchwalonej konstytucji, toczyć walkę z reakcją o przestrzeganie jej zasad przez reakcję polską. Już obecnie kler polski w swej odezwie zapowiada walkę z uchwaloną konstytucją, skoro poczuł, że pretensje Rzymu niedostatecznie zostały uwzględnione. Poza tym np. w zakresie praw obywatelskich w życiu codziennym aż nadto będziemy mieli sposobności do staczania walk o przestrzeganie zasad konstytucji. Nasze feudalne, kapitalistyczne, biurokratyczne żywioły społeczeństwa, nieprzyzwyczajone do gwarancji demokratycznych, będą próbowały na każdym kroku łamać przepisy konstytucyjne. Tym próbom zorganizowana klasa robotnicza, a zresztą wszystkie uświadomione żywioły demokratyczne społeczeństwa winny przeciwstawić stanowczy opór!

Program PPS opiera się o zasady demokratyczne. Uchwalona konstytucja może być podstawą i początkiem życia demokratycznego w Polsce. Chodzi tylko o to, aby ramy konstytucji demokratycznej zorganizowany proletariat napełnił żywą treścią socjalną, prowadząc społeczeństwo od demokracji burżuazyjnej do demokracji socjalnej!

Kazimierz Czapiński
Warszawa, 20 marca 1921 r.
________________________________
Powyższy tekst przedrukowujemy za broszurą „Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 17 marca 1921 r. oraz Projekt Związku Polskich Posłów Socjalistycznych, opracowany przez posła M. Niedziałkowskiego, wstępem zaopatrzył poseł K. Czapiński”, Nakładem Księgarni Robotniczej, Warszawa, brak daty wydania. Od tamtej pory prawdopodobnie nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. Tekst pochodzi od redakcji Lewicowo.pl – w oryginale tekst był zatytułowany „Wstęp”.

Publikowaliśmy już także często przywoływany w powyższym tekście Projekt Konstytucji RP Związku Polskich Posłów Socjalistycznych

Warto przeczytać również:

Mieczysław Niedziałkowski: Przeciw senatowi [1920]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *