Jadwiga Dziubińska

Do walki o oświatę powszechną

[1935]

Sprawy oświaty powszechnej na Walnym Zjeździe Delegatów Związku Młodzieży Wiejskiej RP miała referować w Komisji Programowej p. Jadwiga Dziubińska, długoletnia bojowniczka na polu oświaty i wychowania młodych pokoleń wiejskich, a zarazem jedna z najpierwszych i najwierniejszych przyjaciół ruchu wiciowego [„Wiciarzami” zwano członków ZMW RP, od nazwy organu prasowego organizacji, tygodnika „Wici” – przyp. redakcji Lewicowo.pl]. Niestety, stało się inaczej. Wyczerpane zdrowie nie dopisało i referentka nasza, po uczestnictwie w pierwszej części obrad zjazdowych, na dalszy ciąg obrad nie mogła przybyć.

Obecnie otrzymaliśmy od p. Dziubińskiej spisane myśli, które miały stanowić treść referatu. Zamieszczamy je z wielką radością, przy czym stwierdzamy, że bieg rozważań dyskusyjnych w Komisji Programowej potoczył się po drogach wytyczonych w głosie p. Dziubińskiej. To świadczy, że tam, gdzie ludzie mają rzetelny stosunek do sprawy, tam zawsze przejawia się wspólnota myśli, pragnień i widzenie jednakich dróg, po których należy zmierzać do celu. Dlatego też poniższy głos p. Dziubińskiej traktujemy jako stanowisko związkowe [ZMW RP] w sprawach oświaty powszechnej – uzupełnione uchwałami zreferowanymi w Komisji Programowej przez kol. Marcinkowskiego z Krakowa.

Redakcja „Wici”

Prace oświatowe, prowadzone w kołach wiciowych, oparte na samokształceniu, konferencjach, dumaniach i rozważaniach młodzieży – to najlepsza metoda budzenia myśli samodzielnej, podnoszenia kultury duchowej, poczucia obywatelskiego, wydobywania istotnych wartości duchowych ludu na światło dzienne. W walce codziennej z reakcją w różnych postaciach hartuje się młodzieńczy duch – silni wytrwają, słabi odpadną i to jest naturalna selekcja mocnych ludzi czynu, szermierzy walki czynnej ducha o jutro wsi. Zarówno na dumaniach, jak i zjazdach wiciowych zagadnienia społeczne, ustrojowe, poprawy bytu mas pracujących, wyzwolenia ducha z niewoli przesądów i kłamstwa – to są tematy rozmyślań młodzieży. Ale czy można marzyć o uspołecznieniu mas i poprawie bytu w kraju o 6 milionach analfabetów, z których 40 procent przypada na wieś, a 15 procent na miasta?

Zdaje mi się, że zagadnienie oświaty mas ludowych jest podstawowym zagadnieniem. Zatrzymajmy na chwilę uwagę nad zagadnieniem oświaty i szkolnictwa w dobie obecnej.

Czy w Polsce rozwija się oświata wśród ludu pracującego? Czy wszystkie dzieci obywateli polskich mają dostęp do nauki? Czy szkoły odpowiadają potrzebom i duchowi mas ludowych? Na te pytania najlepiej odpowiedzą nam cyfry.

Otóż w r. 1929/30 budżet Ministerstwa Oświaty wynosił 462,7 milionów zł, co stanowiło wtedy 15 procent całego budżetu. Zaś obecnie, w r. 1935/6, budżet tegoż Ministerstwa Oświaty wynosi 193 miliony zł, co stanowi 13 procent obecnego budżetu. A więc wydatki na oświatę, w porównaniu z r. 1929/30, zmniejszone zostały o 37 procent, gdy jednocześnie liczba dzieci w wieku szkolnym wzrosła.

Wobec tego 700 tysięcy dzieci w wieku szkolnym miejsca w szkole nie znalazło, a tymczasem kilkanaście tysięcy wykwalifikowanego nauczycielstwa próżnuje bez posad. Nie zwiększa się, lecz zmniejsza ilość etatów nauczycielskich, wobec czego na jednego nauczyciela przypada do 120 dzieci, przy czym ilość godzin nauczania w poszczególnych oddziałach zmniejsza się. Czy można myśleć w takich warunkach o rozwoju umysłów dziecięcych lub zadaniach wychowawczych?

Ponury ten obraz rzeczywistości nie kończy się tu na tym. Podczas gdy konstytucja z r. 1921 zapewniała 7-klasową szkołę powszechną bezpłatną dla wszystkich dzieci wsi i miast, a jej art. 119 brzmi: nauka w szkołach państwowych, samorządowych jest bezpłatna, a uczniom wyjątkowo zdolnym państwo zapewnia stypendia na utrzymanie w szkołach średnich i wyższych – to konstytucja obecna kwestionuje bezpłatność szkolnictwa powszechnego, co uderza przede wszystkim w masy ludowe. Nowy ustrój szkolnictwa krzywdzi najbardziej tych, którzy bronić się nie mogą. Ustrój przewiduje obniżenie poziomu szkolnictwa powszechnego przez wprowadzenie na wieś zamiast 7-klasowej pełnej szkoły powszechnej – szkołę 4-klasową, tzw. pierwszego stopnia, w której dzieci mają przesiedzieć 7 lat, przy czym zdolniejsze zniechęcą się do nauki. Po ukończeniu szkoły pierwszego stopnia młodzież wiejska do żadnej szkoły zawodowej ani gimnazjalnej dostępu nie ma, gdyż tam wymagane jest ukończenie szkoły powszechnej 2 stopnia. Ustrój przewiduje dla dzieci wsi specjalne szkoły zawodowe 2-letnie, np. szkoła niższa zawodowa rolnicza 2-letnia ma przygotowywać ekonomów dla dworów, a żeńska – gospodynie dworskie i księże.

Po ukończeniu niższej wiejskiej szkoły zawodowej nie ma przejścia do szkoły średniej zawodowej, czyli że na niższej szkole ma się kończyć kształcenie zawodowe chłopa. Dla tych zaś, którzy mają pozostać na roli („żywiciele narodu”), wystarczyć ma szkoła pierwszego stopnia, aby wkrótce stali się powrotnymi analfabetami. Wszak Przysposobienie Rolnicze w dzisiejszym ujęciu – to tania reklama masowej roboty niby oświatowej dla wsi.

Były minister skarbu, p. Matuszewski, wyraził swój pogląd na oświatę wsi w prasie w ten sposób: po co wydawać tyle pieniędzy na naukę chłopca w szkole rolniczej, lepiej dać mu je w garść, niech za to dokupi sobie gruntu.

Czyż taka publikacja polskiego męża stanu nie mówi jasno o tendencjach rządu? Tendencje te ujawniają się coraz jaskrawiej i bezkarnie na terenie wsi. Społeczeństwo wsiowe milczy – bo ciemne, nieuświadomione, w rozsypce. Stronnictwa polityczne ludowe sprawą oświaty mas też mało się interesują, w zacietrzewieniu politycznym nie orientują się, że „wygrana” ludu nie leży w ich krętactwach politycznych, lecz oprzeć się musi o oświecone, uświadomione masy. Macherzy polityczni przegrywają, a tymczasem w społeczności młodej wsi budzi się duch buntu, buntu najszlachetniejszego o prawo do wiedzy, o wolnego ducha człowieka, buntu, który zrodził się z miłości do wiedzy i prawdy. Czyż nie miłość do wiedzy, do ludzi i silna wiara młodzieży wiciowej w zwycięstwo buduje gmach, gdzie ma się szerzyć wiedza, budząca wolnego ducha ludu, buduje własnymi rękoma, własnym wysiłkiem, groszem ciężko zdobytym w okresie kryzysu!

Miłość i wytrwałość ideowej młodzieży daje fundament pod wolną szkołę – Uniwersytet Wiejski – ma on już swoją tradycję w Polsce – Szyce Orkanowe – a dawniej, przed wojną, Pszczelin i Kruszynek; jedna idea, jednakie zrozumienie środowiska wsiowego, jego potrzeb i dążeń wyzwoleńczych, jedna metoda – budząca uśpione skarby ducha wsi, wskazująca drogę do samodzielnego zdobywania wiedzy, podnoszenia kultury, wskazująca, jak walczyć z ciemnotą i przesądami, jak własnym życiem, własną pracą dawać innym przykład, nie bacząc na gromy i złorzeczenia ambon lub innych krzewicieli reakcji. Tradycja tych uczelni daje świadectwo o wartości metody tam stosowanej.

Domagamy się wielkim głosem oświaty, oświaty zdrowej; niech głos nasz idzie poprzez całą wieś polską, niech dojdzie i do tych, co dzierżą władzę i obowiązek podnoszenia oświaty wśród szerokich mas ludu pracującego wsi i miast – niech się zbudzą z marazmu, niech spojrzą prawdzie w oczy i uznają, że najwyższym prawem jest prawo oświaty dla wszystkich obywateli jednakie, bo na tym jedynie gruntować się może potęga Rzeczypospolitej Ludowej.

W imię powyższego domagamy się:

1. Opieki w wychowaniu i nauczaniu dzieci mas pracujących, począwszy od przedszkoli, w których znajdą opiekę nad zdrowiem, zdobędą rozwój umysłu i serca w dziecięcej gromadzie.

2. Pełnej szkoły 7-klasowej powszechnej bezpłatnej dla wszystkich dzieci wsi i miast, dającej dostęp do wyższych stopni szkolnictwa (prawo jednolitego szkolnictwa).

3. Kursów dokształcających wieczorowych od lat 14 do 18 dla tych, którzy pozostają na roli.

4. Szkół ludowych rolniczych i uniwersytetów wiejskich.

Domagamy się, aby szkoła powszechna budziła zainteresowanie i zamiłowanie do nauki, dała podstawy do poznania przyrody, a kursy dokształcające dla młodzieży, szkoły ludowe rolnicze i uniwersytety wiejskie wskazywały drogę do samokształcenia, budziły ducha obywatelskiego, społecznego (spółdzielczego przede wszystkim), podnosiły kulturę i umiejętność pracy przy warsztacie rolnym. Aby się to stać mogło, domagamy się, aby nauczycielstwo znało dobrze środowisko wiejskie, psychikę ludu, jego potrzeby i dążenia, szło wspólnie naprzód z gromadą wsiową jak brat, jak przyjaciel. Aby wszelkie partyjnictwo i klerykalizm usunięte zostały ze szkolnictwa. Niech nauczyciel nie wmawia w młodzież, że „czarne jest białym” dlatego tylko, że tak każe mu jego partia lub ksiądz proboszcz, że drży ze strachu przed władzą, że drży przed utratą posady. Takie nauczycielstwo nie wzbudzi wiary i uznania wśród młodzieży; nie zdobędzie także autorytetu, bez którego nie może być wpływu wychowawczego, budzenia myśli twórczej, rozpalania iskry miłości dla ludzi i dla prawdy, za którą walczyć należy nie frazesem, lecz czynem. A takich ludzi dziś, w czasie kryzysu materialnego i moralnego, trzeba dla odrodzenia Polski Ludowej.

Jadwiga Dziubińska

____________________________
Powyższy tekst Jadwigi Dziubińskiej pierwotnie ukazał się w tygodniku „Wici”, organie Związku Młodzieży Wiejskiej RP, nr 46/1935. Następnie wznowiono go w książce „Pamięć boru. Wspomnienia o Jadwidze Dziubińskiej i wybór Jej przemówień, artykułów, listów”, praca zbiorowa pod redakcją Zofii Mazurowej i Leonidy Wyszomirskiej, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1968. Przedruk za tym ostatnim źródłem.   

Na podobny temat warto przeczytać:

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *