Jan Dąbski

Walka o sejm ludowy

[1918]

Wielkie czasy

Czasy, jakie przeżywamy obecnie, są tak burzliwe i zawrotne, iż niejeden może głowę stracić, nie wiedząc, co robić. Niemcy rozbite i zdruzgotane uciekały w popłochu z Polski. Wszystkich władz polskich jeszcze nie ma i nie mogą one ogarnąć wszystkiego; wojsko nasze jest jeszcze nieliczne i nie może się ono rozerwać, aby objąć wszystkie posterunki. A tu z rozmaitych stron grożą nam niebezpieczeństwa przewrotu, bezrządu i bandytyzmu. W takich strasznych, przewrotowych stosunkach każdy obywatel, każdy chłop i robotnik musi sam stanąć do obrony porządku, aby w chwili, kiedy rodzi się Polska Republika Ludowa, nie przywaliło nas zamieszanie i bezrząd, aby bandyci i złodzieje nie zapanowali nad wsią i miastem.

A więc obecnie, nie czekając na władze państwowe – każdy obywatel, każdy włościanin powinien wziąć na siebie utrzymanie choć drobnej części porządku publicznego. Zwłaszcza młodzi gospodarze i młodzież ludowa ma tu obszerne pole do działania.

Ale pytanie co robić? Do czego się najpierw wziąć?

Najpierw każdy włościanin, czy stary, czy młody, powinien się zorganizować, czyli przystąpić do ludowej organizacji politycznej, która się nazywa Zjednoczone Polskie Stronnictwo Ludowe, a które krótko oznacza się PSL. Zjednoczone Polskie Stronnictwo Ludowe, którego siedziba i zarząd mieści się w Warszawie ul. Świętokrzyska 17, działa już dziś w całej Polsce, a więc nie tylko w Królestwie Polskim, ale także w dawnej Galicji i w dawnym zaborze pruskim. Jest to organizacja czysto ludowa, czyli chłopska, bo należą do niej sami chłopi i trochę uczonych synów chłopskich, którzy odczuwają niedolę ludu włościańskiego. Polskie Stronnictwo Ludowe, w skład którego weszło dawne Zjednoczenie Ludowe i ludowcy z Galicji, na to powstało, aby zaprowadzić rządy ludu w Polskiej Republice Ludowej, a obalić raz na zawsze rządy szlachecko-pańskie, które zawsze kuły kajdany dla ludu pracującego. Zjednoczenia Ludowego, które się z galicyjskimi ludowcami połączyło w jedną organizację, nie należy mieszać z tak zwanym „Polskim” Zjednoczeniem Ludowym, które powstało z rozłamu „Zjednoczenia Ludowego”. Panowie i księża, widząc, że lud zaczyna się skupiać przy dawnym „Zjednoczeniu Ludowym” i zaczyna prowadzić śmiałą i radykalną politykę ludową, postanowili „Zjednoczenie Ludowe” rozbić, bo myśleli, że w ten sposób zabiją ruch ludowy. Więc wystąpili panowie i księża ze Zjednoczenia Ludowego, nie chcąc doczekać nawet do walnego Zjazdu dn. 10 listopada 1918 r., aby zaś chłopów, przywiązanych do „Zjednoczenia Ludowego” zbałamucić, utworzyli księżo-pańską organizację pod skradzioną nazwą Polskie Zjednoczenie Ludowe! W tym ,,Polskim Zjednoczeniu Ludowym” zorganizowały się same lisy w owczej skórze, wrogowie ludu chłopskiego, panowie i pańskie pachołki, które by chciały zawsze lud wodzić na pańskim postronku. Radzimy więc wszystkim uczciwym chłopom, aby unikali Polskiego Zjednoczenia Ludowego jak zarazy, bo tam się gotują nowe pęta dla ludu i nowa niewola, z której się ledwie zaczynamy wydobywać.

Dnia 10 listopada 1918 r. zgłosiła swe przystąpienie do Zjednoczonego Polskiego Stronnictwa Ludowego organizacja chłopska pod nazwą „Podlasiak”. Skupiali się w niej chłopi polscy na tak zwanych „etapach”, to jest powiatach odciętych od zarządu warszawskiego, a pozostający do niedawna pod srogim uciskiem niemieckim, czysto wojskowym. „Podlasiak” działał dotąd sposobem tajnym, a teraz, kiedy się otwiera możność jawnej pracy, zgłosił swe przystąpienie do Polskiego Stronnictwa Ludowego, aby pomiędzy chłopami polskimi nie było żadnego rozbicia.

Ponadto zgłosił swe przystąpienie do Zjednoczonego Polskiego Stronnictwa Ludowego p. Wiktor Kulerski, redaktor i wydawca „Gazety Grudziądzkiej” i „Przyjaciela Ludu” w Grudziądzu pod Prusakiem. Obie te gazety mają razem przeszło sto tysięcy prenumeratorów, a więc jest to siła ogromna. W ten sposób Zjednoczone Polskie Stronnictwo Ludowe obejmie od razu swą działalnością także ziemie pozostające dotąd pod pruskim batem, w których samodzielny ruch ludowy słabo się dotąd rozwijał wskutek okrutnego ucisku pruskiego. Zjednoczone Polskie Stronnictwo Ludowe jest zatem nie jakimś stronnictwem dzielnicowym, działające jak inne stronnictwa w jednej tylko dzielnicy, ale stronnictwem wszechdzielnicowym, czyli ogólnopolskim.

Jedyną więc dobrą organizacją dla ludu włościańskiego jest świeżo zjednoczone Polskie Stronnictwo Ludowe, którego pismem w Warszawie jest „Gazeta Ludowa”, Warszawa, Świętokrzyska 17, a które swój program polityczny ogłosiło na ogromnym Zjeździe chłopskim dnia 10 listopada 1918 r., na którym było 500 delegatów z całego kraju samych chłopów. Nie panowie i inteligenci ten program pisali, ale sami chłopi go ułożyli i przyjęli jednogłośnie wśród wielkiego zapału. Na tym zjeździe chłopi przyjęli za swój drogowskaz polityczny wnioski następujące:

Polska Republika Ludowa

1) Zjednoczone ze wszystkich dzielnic i ziem polskich Państwo Polskie z własnym wybrzeżem morskim musi być REPUBLIKĄ LUDOWĄ z wybieralnym przez wszystkich obywateli prezydentem na czele.

2) Polska Republika Ludowa wejdzie do ogólnego związku państw ludowych Europy na zasadzie zupełnego równouprawnienia z zabezpieczeniem dla Polski tych praw i wpływów, jakie się jej należą na podstawie siły państwa polskiego.

3) Narodom wewnątrz państwa polskiego żyjącym (Litwinom, Rusinom) zabezpieczy Polska Republika Ludowa samorząd.

4) Granice Państwa Polskiego powinny być ustalone w porozumieniu z sąsiednimi narodami.

5) Polska Republika Ludowa będzie dążyła do unii państwowej z Litwinami, Białorusinami i Ukraińcami i do jak najsilniejszego związku międzypaństwowego z niezależnymi państwami słowiańskimi, a w pierwszym rzędzie z republiką czeską i południowosłowiańską.

6) Jedynym i niepodzielnym przedstawicielem i wyrazem ludowładztwa w Polsce będzie Sejm jednoizbowy, wybrany na podstawie powszechnego, równego, bezpośredniego, tajnego i proporcjonalnego prawa głosowania dla wszystkich obywateli, którzy ukończyli 21 lat. Na jednego posła musi przypadać jednakowa liczba wyborców w miastach i we wsiach. Dla jakiejkolwiek Izby drugiej czy wyższej w Polsce Ludowej nie ma miejsca.

7) Rząd Polski będzie rządem ludowym, tj. odpowiedzialnym przed Sejmem. Rząd nie mający za sobą większości sejmu ludowego musi bezzwłocznie ustąpić.

8) Całe ustawodawstwo państwa polskiego musi być zmienione w duchu ludowym tj. muszą być zniesione wszelkie prawa podtrzymujące jakiekolwiek przywileje poszczególnych warstw społecznych lub jednostek, a ustanowione być muszą nowe prawa, mające na celu obronę ludu pracującego, wiejskiego i miejskiego.

Uchwały powyższe wymagają kilku słów objaśnienia.

My, zjednoczeni ludowcy, chcemy Polski Ludowej republikańskiej, tj. Polski bez króla, bo wybieralnego prezydenta uważamy dla Polski za odpowiedniejszą głowę państwa polskiego. W chwili, gdy w całym świecie monarchów się pozbywają, my do Polski króla, i to jeszcze obcego, wprowadzać nie będziemy. Utrzymanie króla i jego rodziny naraziłoby Polskę na ogromne ciężary pieniężne, które by trzeba pokryć podatkami, a my będziemy mieli tyle wydatków, że na jakieś zbytki królewskie pozwolić sobie nie możemy. A przy tym król otaczałby się zaraz szlachcicami, hrabiami i książętami i protegowałby magnaterię przy obsadzaniu urzędów. A co to znaczą rządy szlacheckie, my już doskonale wiemy. Szlachta już raz zgubiła Polskę, więc drugi raz nie narazimy Polski na niebezpieczeństwo.

Przyszły prezydent Polskiej Republiki Ludowej będzie miał wprawdzie w swym ręku władzę najwyższą, ale on nie będzie miał prawa układania ustaw. To będzie należało do Ludowego Sejmu. Sejm będzie się składał z posłów, wybranych przez powszechne, równe, bezpośrednie, tajne i proporcjonalne prawo głosowania. Powszechne prawo głosowania to znaczy, że prawo wybierania posłów będzie miał każdy człowiek, który ukończył 21 lat, bez względu na stanowisko, jakie zajmuje. Równe to znaczy, że każdy wyborca będzie miał tylko jeden glos. Bezpośrednie prawo to znaczy, że każdy będzie sam bezpośrednio oddawał głos w gminie, a więc nie będzie głosował przez wyborców ani też nie będzie jeździł do miasta powiatowego, gdzie się w czasie wyborów dzieją różne przekupstwa i cygaństwa. Tajne prawo to znaczy, że każdy głosować będzie za pomocą kartki wyborczej, a nie ustnie przed komisją. Proporcjonalne prawo wyborcze to znaczy, że okręgi wyborcze będą wielkie, wybierające kilku posłów od razu. Przy takich okręgach także mniejsze stronnictwa będą mogły wybrać swoich posłów. Chodzi o to, żeby rozmaite kierunki polityczne były w przyszłym Sejmie Polskim zastąpione.

Taki Ludowy Sejm, wyszły z owego powszechnego, równego, bezpośredniego, tajnego i proporcjonalnego (czyli – jak się mówi często – pięcioprzymiotnikowego) prawa glosowania, będzie jedynym ciałem prawodawczym. W niektórych państwach są jeszcze Izby wyższe, czyli Senaty albo Izby Panów. Każda ustawa musi być w takich państwach przyjęta i przez Sejm, i przez Izbę wyższą, w której zasiadają wielcy panowie, szlachcice i bogacze. Ci panowie obalają zazwyczaj najlepsze ustawy ludowe. Dlatego my w Polskiej Republice Ludowej żadnego senatu ani Izby wyższej nie potrzebujemy, a wystarczy nam zupełnie jeden jedyny Sejm Ludowy. Żadnych hamulców przy tworzeniu naszego ludowego ustawodawstwa nie chcemy.

Naszym żądaniem jest, aby Sejm Ludowy został zwołany jak najprędzej. Dopiero Sejm będzie mógł ostatecznie rozstrzygnąć o przyszłej formie rządu, tj. o przyszłej Republice Ludowej, i zaprowadzi nowe prawa i ustawy.

Reforma rolna

Do najważniejszych spraw, jakie przyszły Sejm załatwić musi, należy sprawa rolna, czyli nadanie ziemi chłopom. W naszym kraju jest około 5 milionów chłopów bezrolnych i małorolnych, którzy z powodu braku ziemi muszą emigrować i tułać się po obcych krajach, po Niemczech i Ameryce, i tam służyć i pracować na obcych kapitalistów. My tym naszym bezrolnym braciom musimy w przyszłości dać pracę w Polsce, aby oni tu w ojczyźnie mogli wyżyć. Musimy więc jednym dać ziemię, aby oni sobie stworzyli dostateczne gospodarstwa rolne przy pomocy kredytu państwowego, innym zaś musimy stworzyć przemysł i dać im zajęcie w polskim handlu. I choć tę sprawę może ostatecznie załatwić dopiero Sejm Ludowy, my musimy z góry pomyśleć o tym, skąd wziąć tej ziemi. O tym pomyślał nasz wielki Zjazd Ludowy dnia 10 listopada 1918 r. i uchwalił następującą rezolucję:

Sprawa rolna

1) Ziemia polska musi się stać własnością tych, którzy ją własnymi rękami uprawiają. Wielka własność ziemska musi być rozparcelowana między chłopów polskich, w pierwszym rzędzie bezrolnych i małorolnych. Dotychczasowym właścicielom ziemskim należy zostawić najwyżej trzysta morgów. Własność rolna do włościan należąca musi pozostać nienaruszona. Na pozostałą większą własność rolną należy nałożyć bezzwłocznie wysoki podatek postępowy, czyli progresywny (im więcej kto ma ziemi, tym większy płaci podatek od morga).

2) Wszystkie lasy, wyłączając małe chłopskie obszary leśne lub do gmin należące, winny się stać własnością państwa polskiego i przez władze państwowe ze współudziałom władz gminnych administrowane.

3) Wszystkie majątki państwowe i majoraty winny ulec bezzwłocznej parcelacji między chłopów.

4) Dla przeprowadzenia reformy rolnej powinien rząd polski utworzyć niezwłocznie Państwowy Bank Parcelacyjny, a zawiesić działalność wszelkich banków prywatnych, uprawiających spekulację ziemią.

5) Rząd polski powinien wydać natychmiast dekret zakazujący spekulacji ziemią i handlowania wielkimi majątkami oraz zakaz skupywania gospodarstw chłopskich przez większych właścicieli ziemskich lub osoby nie zajmujące się zawodowo rolnictwem.

6) Powinna powstać jedna zawodowa organizacja rolnicza na całe Państwo Polskie, której władze gminne, powiatowe i krajowe będą wybierane przez ogół rolników na podstawie powszechnego głosowania.

7) Aż do czasu obdzielenia ziemią włościan bezrolnych i służby dworskiej byt służby folwarcznej winien być przez władze państwowe zabezpieczony drogą prawną, a mianowicie: przez ustanowienie przymusowego ubezpieczenia na starość i na wypadek niezdolności do pracy, przez ustalenie wysokości wynagrodzenia w naturze i pieniądzach stosownie do obecnej drożyzny, przez bezpłatne dostarczanie odzienia i butów, przez naprawę stosunków mieszkaniowych, zaprowadzenie szkół, ochronek, bezpłatnej opieki lekarskiej, przez ustalenie długości zasadniczej dnia roboczego, zabezpieczenie odpoczynku świątecznego i potrzebnego dla poratowania zdrowia urlopu. Wszystkie te sprawy winny być uregulowane przymusowo przy współudziale władz państwowych, a nie mogą być tylko aktem miłosierdzia ze strony większych właścicieli ziemskich, którzy by mogli te ustępstwa w każdej chwili cofnąć.

Na zjeździe odzywały się także glosy, aby całą ziemię obszarnikom odebrać i zostawić im tylko tyle, ile potrafią własnymi rękami uprawić, a ponadto aby pieniądze za pańską ziemię użyć na potrzeby ludowe, a nie dawać ich obszarnikom, ale zjazd oświadczył się za rezolucjami wyżej podanymi. Powszechnie godzono się na to, że najpierw mają być parcelowane dobra skarbowe, potem majoraty, potem ordynacje, a wreszcie inne dobra obszarnicze. Państwowy Bank Parcelacyjny musi dostarczyć kupującym pieniędzy na kupno ziemi, a spłaty rozłożyć na długie lata, aby młodych gospodarstw od razu zanadto nie obciążać. Tak samo Bank Parcelacyjny musi dostarczyć pieniędzy na podniesienie gospodarstw, na budynki, zakup inwentarza żywego i martwego itp.

Reformy społeczne

Prócz sprawy rolnej omawiano na zjeździe także szereg innych doniosłych spraw społecznych i powzięto w tych sprawach następujące uchwały:

1) „Winny być upaństwowione wszystkie kopalnie skarbów ziemnych, a przede wszystkim: węgla, soli, nafty, żelaza, miedzi i innych kruszców i minerałów.

Wszystkie przedsiębiorstwa kapitalistyczne i wysokie dochody winny być obłożone wysokim podatkiem progresywnym.

2) Musi być zaprowadzone państwowe powszechne i bezpłatne nauczanie.

Szkoła ludowa musi być jednego rodzaju dla wsi i miast. Wyposażenie szkół wiejskich i miejskich w środki i przyrządy naukowe musi być jednakowe.

Pensje i w ogóle wszystkie stosunki nauczycielstwa ludowego winny być uregulowane w myśl znanych żądań „Zrzeszenia Nauczycielstwa Ludowego”. Oświata i nauczanie nie mogą być podległe dozorowi władz policyjno-administracyjnych. Oświata musi kształcić i urabiać wolnego obywatela Polskiej Republiki Ludowej.

Ponadto uchwalono rezolucje, że rząd polski musi się domagać na konferencji pokojowej od państwa niemieckiego, austriackiego i rosyjskiego pełnego odszkodowania za wszystkie szkody, poczynione czy to w czasie bitew, czy też w czasie okupacji przez wojska tych państw, a więc pełnego odszkodowania za zniszczone i spalone budynki, za zrujnowaną rolę, za zniszczone lub skradzione sprzęty rolnicze i maszyny, za niezapłacone rekwizycje lub za rekwizycje niedopłacone, bo Niemcy, Austriacy i Moskale płacili prawie zawsze za przedmioty rekwirowane, np. za bydło, konie, paszę, zboże itp., śmiesznie niskie ceny. To wszystko muszą teraz rządy obce naszym rolnikom dopłacić i zwrócić to drzewo i części maszyn, które z Polski wywieźli. Sołtysi i wójtowie winni w tym względzie sporządzić odpowiednie i wiarygodne spisy, aby rząd Polski wiedział, ile pieniędzy ma się domagać od rządów obcych.

Ludowcy-republikanie

Z przytoczonych powyżej punktów naszego programu i uchwał każdy widzi, że nasze stronnictwo ludowe służy śmiało interesom chłopskim. Dlatego nie znajdzie ono poparcia ani wśród panów, zagrożonych tym programem, ani też u wszystkich księży, z których wielu jeszcze trzyma z dworami. Ale na to nie potrzebujemy się oglądać ani też nie chcemy smucić się z tego powodu, bo chłopi mają dziś sami dość siły, aby ten program ludowy w życie wprowadzić. My z jednej strony jesteśmy ludowcami, to jest chcemy, aby lud rządził w państwie polskim, a z drugiej strony aby państwo polskie było Republiką Ludową z prezydentem, a nie królem na czele. Możemy się więc całkiem słusznie nazywać: ludowcy republikanie, i tą nazwą publicznie się szczycić.

Wybory do Sejmu

Nasz program ludowy wtedy przeprowadzimy, jeżeli zdobędziemy przyszły Sejm Polski. Zdobycie Sejmu znaczy tyle co wygranie wyborów, czyli przeprowadzenie swych posłów ludowych do Sejmu. Dlatego wszystkie nasze usiłowania w obecnej chwili musimy wytężyć w tym kierunku, aby do Sejmu wprowadzić naszych ludowych posłów.

Wybory wygramy wtedy, jeżeli będziemy zorganizowani, to znaczy jeżeli będziemy jeszcze przed wyborami w porozumieniu i zmowie, tak że głosy wszystkich chłopów padną na tych kandydatów, na których się przed wyborami zgodzimy. Nie wygramy wyborów, jeżeli zaczniemy działać dopiero w czasie samych wyborów; wtedy już będzie za późno. Panowie już rozpoczęli pracę o zdobycie Sejmu. Panowie już tworzą organizacje niby to ludowe (na przykład: Polskie Zjednoczenie Ludowe), które jest po to, aby chłopa bałamucić. Panowie już rozsyłają po wsiach różnych najętych agitatorów, którzy opowiadają różne brednie i bajki łatwowiernym chłopom, aby ich tylko na swoją stronę przeciągnąć. Tych pańskich najemników trzeba będzie ze wsi na cztery wiatry przepędzić, aby nie szerzyli kłamstwa i bałamuctwa. Dochodzą nas słuchy, że i niektórzy księża zaczynają namawiać chłopów na pańską stronę. I przeciw temu trzeba z całą stanowczością wystąpić, bo ksiądz, jako osoba duchowna, nie powinien mieszać się w kłótnie i walki polityczne, ale strzec spraw wiary i Kościoła.

Na to jednak, aby wygrać wybory, nie wystarczy sama walka z przeciwnikami ludu. Trzeba się nam samym organizować we własne organizacje polityczne. Musi natychmiast w każdej wsi powstać rada chłopska. Choćby ta rada chłopska miała się na początek składać z 5 czy 6 ludzi, to ona musi powstać zaraz. Nie należy się oglądać na żadną pomoc z miasta, a zwłaszcza z Warszawy. Niech każdy światlejszy włościanin, po przeczytaniu tych słów, zwoła zaraz na wieczór zebranie wszystkich gospodarzy ze swojej wsi, niech im przedstawi konieczność organizacji ludowej, niech im odczyta te uchwały, które zostały uchwalone dnia 10 listopada na zjeździe ludowym w Warszawie, a gdy oni się na te uchwały zgodzą, niech obecni włościanie założą radę chłopską. Potem niech wybiorą przewodniczącego rady chłopskiej oraz sekretarza i skarbnika i w ten sposób organizacja ludowa we wsi będzie gotowa. O założeniu miejscowej rady chłopskiej należy zaraz zawiadomić Zarząd Główny Zjednoczonego Polskiego Stronnictwa Ludowego – Warszawa, ul. Świętokrzyska 17 (Redakcja „Gazety Ludowej”).

Gdy w pewnej gminie zostaną założone choć 3 miejscowe rady chłopskie, należy założyć gminną radę chłopską. Do gminnej rady chłopskiej winno wejść po 2 delegatów z każdej wsi i ten sposób powstanie gminna rada chłopska. Ta gminna rada chłopska winna wybrać także swego przewodniczącego, sekretarza i skarbnika i zawiadomić o tym Zarząd Główny PSL, Warszawa, Świętokrzyska 17.

Równocześnie przystąpić należy do stworzenia powiatowej rady chłopskiej, która by się stała organizacją ludowców na cały powiat. Najlepiej by było, aby powiatowa rada chłopska składała się z samych przedstawicieli gminnych organizacji danego powiatu. Wtedy by każda rada chłopska gminna wysłała swego 1 delegata (najlepiej przewodniczącego) do powiatowej rady chłopskiej i wtedy ta powiatowa rada chłopska liczyłaby tyle członków, ile by było gmin w powiecie. Ale to nie wszędzie się na razie da zrobić, bo czekać by trzeba było, aż się wszystkie gminy zorganizują. Powiatowe rady chłopskie trzeba więc stworzyć zaraz, nim się wszystkie gminy zorganizują. Wtedy na te gminy, które nie są jeszcze zorganizowane (nie mają rad), trzeba wyznaczyć mężów zaufania i ci gminni mężowie zaufania mają zorganizować rady chłopskie gminne i rady chłopskie po wsiach poszczególnych. Powiatowa rada chłopska musi powstać zaraz, bo ona będzie władzą kierowniczą na cały powiat, ona będzie pobudzała istniejące rady chłopskie do działania, ona będzie tworzyła nowe rady chłopskie, gminne i wiejskie, ona będzie nadawała robocie w całym powiecie jednolity kierunek.

Niechże więc energiczni ludowcy z każdego powiatu zjadą się zaraz i niech zorganizują powiatową radę chłopską w myśl wskazówek wyżej podanych. Sprawa pilna i nie należy ani dnia zwlekać, ani oglądać się, aż kto przyjedzie z Warszawy, bo Warszawa nie może wszędzie wysłać swych delegatów.

Ponieważ wedle ustawy wyborczej, wydanej przez rząd p. Moraczewskiego, prawo wyborcze mieć będą także wszystkie kobiety, które skończyły 21 lat – należy do wszystkich organizacji ludowych i wyborczych wciągnąć także i kobiety.

Organizacja wyborów do Sejmu

Wybory – to wojna polityczna. Wybory wygra ten, kto będzie dobrze zorganizowany. Prace wyborcze na wsi, w gminie i powiecie muszą załatwić same organizacje ludowe, we wsi, gminie i w powiecie, tj. miejscowe rady chłopskie, gminne i powiatowe. One muszą postarać się o to, aby każdy wyborca we wsi i gminie głosował na postawionego kandydata, względnie kandydatów ludowych, one muszą się zająć tym, aby rozszerzać pisma ludowe, a w pierwszym rzędzie „Gazetę Ludową” wychodzącą w Warszawie, one muszą się zająć rozpowszechnieniem druków, pism i odezw wyborczych. Rady chłopskie miejscowe (wiejskie) i gminne powinny ustanowić dla celów wyborczych po wsiach swych osobnych mężów zaufania. Każdy z takich mężów zaufania winien objąć pieczę nad 10 wyborcami we wsi i pilnować tego, aby każdy z nich głosował na listę ludową. Jeżeli każdy mąż zaufania będzie pilnował swojej „dziesiątki” – to wtedy ogarniemy cały ogół wyborców i możemy być pewni wygranej.

Na czele pracy wyborczej w całym kraju stać będzie Główna Rada Wyborcza z siedzibą w Warszawie. W tej Radzie skupiać się powinna cała praca wyborcza, ona powinna wszystko wiedzieć i dlatego rady chłopskie powiatowe powinny z nią utrzymywać stałą i dokładną korespondencję listową. Głównej Radzie Wyborczej należy o wszystkim donosić: o wiecach, zgromadzeniach i ich uchwałach, o kandydatach swoich i obcych, o agitacji naszych wrogów, wymieniając głównych agitatorów po imieniu i nazwisku, abyśmy wiedzieli nie tylko to, co my robimy, ale i to, co robią nasi wrogowie. Agitację pańską i pańskich sługusów należy piętnować z całą bezwzględnością w myśl hasła: kto nie z ludem – ten przeciw ludowi!

Nie należy przystępować do żadnych pańskich komitetów wyborczych, choćby nie wiedzieć jak szumnie nazwanych, bo wrogowie ludu lubią przybierać różne piękne nazwy „narodowy”, „polski” itp. – ale to zazwyczaj fałsz i obłuda! My ludowcy znamy tylko jedne komitety, tj. rady chłopskie, i ich tylko słuchać mamy.

Pisma agitacyjne

Niezmiernie ważne znaczenie dla pracy wyborczej mają pisma i druki agitacyjne. Wrogowie ludu, rozporządzając milionowymi sumami, nie będą z pewnością żałowali pieniędzy na wybory. Wszakże chodzi o ich cały byt, o ich majątki i ich znaczenie. Już dziś zebrali obszarnicy ogromne sumy na agitację wyborczą, aby przyszły Sejm miał większość konserwatywną i aby nie przeprowadził ani reformy agrarnej, ani upaństwowienia lasów, ani nie polepszył doli służby folwarcznej, ani żadnej innej reformy w duchu ludowym. Ponadto rzucą nasi panowie ogromne sumy na przekupstwa wyborcze, na osławioną „wódkę i kiełbasę wyborczą”, na opłacenie tysięcy agitatorów, którzy będą ludowi tłumaczyli w obłudny sposób, że najlepiej do Sejmu wybrać panów lub ich sługusów.

Z tego powodu my ludowcy-republikanie musimy ze swej strony rozwinąć ogromną pracę agitacyjną, aby pańskie zabiegi unicestwić. Musimy więc w pierwszym rzędzie rozszerzać usilnie naszą „Gazetę Ludową”, wychodzącą w Warszawie, ulica Świętokrzyska 17. „Gazeta Ludowa” to nasza najświatlejsza i najpiękniejsza pochodnia, która od samego początku prowadzi lud do wolności, niepodległości i wyzwolenia. W każdej wsi musi być choć kilka numerów „Gazety Ludowej”, bo ona jest pismem naszego stronnictwa. Skąd będziemy wiedzieli, co się u nas dzieje i co mamy robić w czasie wyborów, jeżeli nie będziemy czytali „Gazety Ludowej”? Gazetę Ludową” należy nie tylko czytać, ale także ją prenumerować, bo „Gazeta Ludowa” utrzymuje się tylko z prenumeraty, a więc za chłopskie pieniądze. Dzięki tej niezależności od panów i kapitalistów „Gazeta Ludowa” pisze prawdę i nie obwija niczego w bawełnę, chłoszcze wrogów ludu i dlatego oni jej nie cierpią i szkodzą jej, gdzie tylko mogą. Dla rozwoju ruchu ludowego trzeba jak największego rozwoju „Gazety Ludowej”, bo im więcej prenumeratorów, tym więcej zwolenników ludowców, tym większa nasza siła i pewność zwycięstwa.

Dlatego, bracia ludowcy, rozszerzania „Gazety Ludowej” pilnujcie jak oka w głowie. Sami widzicie, jak bezradny jest lud, kiedy nie otrzyma czasem „Gazety Ludowej” i nie wyczyta w niej wskazówek, co robić. To daje miarę, jak „Gazeta Ludowa” jest potrzebna i konieczna dla rozwoju ruchu ludowego.

Tak samo należy rozszerzać wszystkie odezwy, pisma i druki, jakie tylko otrzymacie z Warszawy. Ani jednego druku i odezwy nie wolno wam zmarnować, bo ludowcy w Warszawie nie po to się trudzą, piszą i drukują, aby się to gdzieś na wsi marnowało. Każde pismo, każda odezwa powinna być doręczona w stosowne ręce, przeczytana, dokładnie rozważona i wykonane być powinno to, co tam jest polecone, bo inaczej szkoda pracy ludzkiej i wydatków.

Każde pismo, odezwa i druk powinien być płacony, tak aby naszemu wydawnictwu zwróciły się koszty druku i wydatki. Jest to sprawa drażliwa, bo niektórzy chłopi nie lubią płacić za pisma, a braliby chętnie wszystko za darmo. Ale tak być nie może. Panowie, którzy wydają pisma dla bałamucenia chłopów, mogą sobie dawać pisma za darmo, bo oni to potem odbiją sobie na skórze chłopskiej. My ludowcy musimy żądać zwrotu kosztów za wydawnictwa, bo inaczej byśmy zbankrutowali, musieli dać spokój całej pracy. Jeden lub dwóch ludzi, choćby poszli z torbami, nie dadzą rady tym kosztom, które pociąga za sobą druk pism i odezw. Natomiast te koszty, rozłożone na tysiące i miliony ludu, będą tak małe, że tygodniowo na tytoń wydaje się więcej niż przez cały rok na pisma i odezwy. A więc rozszerzajcie naszą „Gazety Ludową”, nasze pisma i druki, i płaćcie za nie, a wtedy rosnąć będzie świadomość ludowa, a nasze pisma staną się taką siłą, że ich żadna przemoc nie zmoże.

Koszty wyborcze

To samo odnosi się do kosztów wyborczych. Wybory ludowe, w których uczestniczą ogromne masy ludu (powszechne i równe glosowanie), wymagają pieniędzy. Trzeba urządzać wiece, zgromadzenia, pogadanki, trzeba wysyłać delegatów na zjazdy ze wsi do Warszawy i z Warszawy na wieś, trzeba milionów druków, pism itp. W pracy ludowej biorą udział ludzie niezamożni, bo bogacze mają swoje partie, zwrócone przeciw ludowi. Kolej obecnie bardzo droga, koszty utrzymania z powodu ogromnej drożyzny wysokie. Jeden niezamożny człowiek temu nie poradzi. Jak jakiś włościanin pojedzie raz i drugi na zjazd do Warszawy i sam pokryje koszty podróży, to tak nadszarpie swoją kieszeń, że trzeci raz nie będzie miał za co pojechać albo się zrujnuje na majątku, bo tu nie tylko trzeba stracić w drodze, ale zaniedbać jeszcze swoje gospodarstwo, czyli ponieść stratę podwójną. To samo dotyczy jakiegoś ludowca w Warszawie, który by chętnie pojechał na jakiś wiec, ale nie ma za co. O brak pieniędzy mogłaby się więc rozbić cała nasza praca.

Jak temu zaradzić?

Trzeba zbierać ludowy skarb wyborczy po wsiach i gminach. Przy każdej radzie chłopskiej we wsi i gminie oraz powiecie musi być skarbnik, którego zadaniem jest zbierać skarb ludowy na wszystkie wydatki ludowe. Niech się wszyscy ludowcy po wsiach dobrowolnie opodatkują na cele ludowe, np. po 1 marce miesięcznie. Niech ta jedna marka wpływa regularnie na ręce skarbnika ludowego, a wtedy będą pieniądze na pisma i gazety, jazdy i wiece, w ogóle przez ten skarb zabezpieczymy sobie tę ruchliwość, która jest niezbędna dla każdej organizacji ludowej. Przez mały wydatek nikt się nie zrujnuje, nikt się nie zniechęci, bo koszty pracy ludowej będą równomiernie rozłożone na wszystkich, a przecież o dobro ogółu w pracy ludowej chodzi.

W tej pracy trzeba jednak wytrwałość, której nam tak często brak. Mało jest zrobić coś lub dać jakąś kwotę przez miesiąc czy dwa. Trzeba pracować i dawać stale i bez przerwy, bo robota polityczna nie może stanąć ani na jeden tydzień, inaczej trzeba by ją zawsze na nowo zaczynać.

A więc obok ofiarności trzeba jeszcze wytrwałości!

Stosunek do innych stronnictw

W Polsce mamy wiele stronnictw, które można na ogół podzielić na takie, które mają dobro ludu na celu, i stronnictwa pańskie. W stosunku do stronnictw ludowych i robotniczych należy zajmować stanowisko życzliwe i zgodliwe. Pamiętać należy, że chłopi z Polskiego Stronnictwa Ludowego w Królestwie Polskim to nasi bracia, z którymi prędzej czy później zlać się musimy w jedno stronnictwo. To jest tylko sprawą czasu, bo różnic między nami nie ma dziś żadnych. My do zlania się z naszymi braćmi jesteśmy gotowi w każdej chwili. Niech tylko włościanie z Polskiego Stronnictwa Ludowego, grupującego się koło pisma „Wyzwolenie”, nakłonią swoich przywódców do zlania się ze Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym, grupującym się koło „Gazety Ludowej” (Warszawa) i „Piasta” (w Krakowie), a będziemy mieli niedługo jedno Stronnictwo Ludowe w całej Polsce. Na razie jednak, nim to się stanie, musimy na gwałt budować własną organizację Zjednoczonego PSL, musimy mieć własne zarządy i żyć z PSL („Wyzwolenie”) w bratniej zgodzie, występując razem przeciw wspólnym wrogom ludu pracującego.

Tak samo zgodliwie należy się odnieść do stronnictw robotniczych i mieszczańskich, bo robotnicy, mieszczanie i pracująca inteligencja to także lud, który dąży do wyzwolenia z okowów pańskiej niewoli. Nasza walka zwrócona jest przeciw klasom uprzywilejowanym, obszarnikom, bogaczom, kapitalistom, pańskim sługusom z inteligencji, bo oni to pomagają do utrzymywania pańskiej niewoli nad ludem, oni przeszkadzają zapanowaniu demokracji ludowej w Polsce wyzwolonej i zjednoczonej.

Milicja ludowa

Dla pilnowania porządku i bezpieczeństwa publicznego należy przystąpić do tworzenia milicji ludowych, gdzie ich jeszcze nie ma. Milicję należy utworzyć w sposób następujący:

Jakiś energiczny włościanin powinien zwołać do jakiegoś lokalu wszystkich młodych i zdolnych ludzi ze wsi, a zwłaszcza tych, którzy służyli we wojsku i znają się choć trochę na służbie wojskowej. Zwołujący powinien wytłumaczyć zgromadzonym, na co się tworzy milicja ludowa. A więc, że w kraju brak jest dotąd służby bezpieczeństwa i jeszcze jej w dostatecznej liczbie długo nie będzie. W Polsce mnoży się bandytyzm i złodziejstwo, na czym najbardziej cierpią chłopi. Przez kraj nasz przejedzie, a częściowo przejdzie, przeszło 2 miliony jeńców rosyjskich, znajdujących się obecnie w Niemczech. Ci jeńcy są znękani, głodni i na pół goli – i mogą się dopuszczać nieporządków, jeżeli wsie nasze będą bezbronne. Ci jeńcy mogą się stać zarzewiem niepokojów i ciężkich zamieszek.

Dla odwrócenia od naszego kraju tego grożącego niebezpieczeństwa wieś polska musi mieć uzbrojoną straż bezpieczeństwa. Tą strażą będzie milicja ludowa, która musi istnieć w każdej wsi.

Po wytłumaczeniu, o co chodzi, zwołujący zebranie powinien spisać tych, którzy są zdolni do pełnienia służby bezpieczeństwa, a więc ludzi zdolnych, młodych i odważnych. Nikt się od tej służby uchylać nie powinien, bo jak się wszyscy usuną, to się nic nie stworzy i wsie wydane będą na łaskę i niełaskę bandytów, a wtedy wszyscy na tym ucierpią. Bojaźliwym więc ich ostrożność i tak nic nie pomoże.

Po spisaniu wszystkich kandydatów do milicji powinni zebrani wybrać sami komendanta, ale takiego, który się rozumie na organizacji wojskowej i umie rozkazywać. Trzeba wybrać najenergiczniejszego. Ten komendant podzieli ogół zapisanych do milicji na sekcje złożone z 8 ludzi i 1 komendanta sekcji, tj. razem 9 ludzi. Taka sekcja będzie jednostką służbową.

Dwie lub trzy sekcje będą stanowiły pluton. Dwa lub trzy plutony kompanię milicji ludowej. Każdy pluton i każda kompania będzie miała swego osobnego komendanta. Kto w wojsku jakimś służył, będzie wiedział, jak tę organizację przeprowadzić.

Milicja musi być uzbrojona w broń sieczną i palną, a więc w szable, karabiny i rewolwery. Jest u nas dosyć broni po Niemcach i jeszcze jest może trochę broni zebranej z dawnych pobojowisk. Tę całą broń należy zgromadzić i oddać ją milicji.

Ludzie obznajmieni z bronią powinni pouczyć o używaniu broni tych, którzy się na tym nie znają.

Milicja powinna służbę pełnić sekcjami (8 ludzi i komendant). Jedna połowa (4 ludzi) powinna patrolować w nocy przez 2-4 godziny, podzieliwszy się na patrole po dwóch ludzi, druga połowa (4 ludzi) powinna odpoczywać, ale być stale w pogotowiu. W ten sposób wieś może być bezpieczna, bo jakby groziło niebezpieczeństwo, to patrol zaalarmuje pogotowie i całą wieś – i zbiorowymi siłami można odeprzeć każde niebezpieczeństwo.

Raz jeszcze podkreślamy, że milicja musi posiadać jak najwięcej broni i broni tej powinna umieć używać, bo człowieka bezbronnego nikt się dziś nie boi. Uzbrojone włościaństwo – to dziś najlepsza rękojmia porządku w kraju.

Milicja ludowa powinna pozostawać w stałym porozumieniu z radami chłopskimi wiejskimi i gminnymi.

Nasze hasła

Naszymi hasłami, które rozbrzmiewać winny na wszystkich wiecach i zgromadzeniach, na wszystkich posiedzeniach, we wszystkich pismach i odezwach są:

1) Niepodległa, zjednoczona Polska Republika Ludowa z własnym wybrzeżem morskim.

2) Nie chcemy monarchy ani króla, ale prezydenta Republiki Polskiej!

3) Sejm ludowy, wybrany na podstawie równych, powszechnych, bezpośrednich, tajnych i proporcjonalnych wyborów.

4) Sejm ludowy załatwi wszystkie sprawy ludowe!

5) Reforma rolna, która da chłopom ziemię obszarniczą, pozostawiając obszarnikom najwyżej 300 morgów.

6) Upaństwowienie wszystkich lasów, kopalń, kolei i dróg.

7) Państwowe zabezpieczenie bytu służby dworskiej, nim ona dostanie rozparcelowaną ziemię.

8) Powszechne, przymusowe i bezpłatne nauczanie i załatwienie żądań nauczycielstwa ludowego.

9) Odbudowa kraju, rolnictwa i przemysłu za pieniądze tych, którzy kraj zrujnowali.

10) Armia ludowa dla obrony ojczyzny, z wykluczeniem wszelkiego ucisku i szykan militarnych.

 

Jan Dąbski
__________________
Powyższy tekst to cała broszura, sygnowana pseudonimem Piotr Leliwa, Wydawnictwo „Gazety Ludowej”, Warszawa 1918. Od tamtej pory nie była wznawiana, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

 

 

Jan Dąbski (1880-1931) – pochodził z chłopskiej rodziny z okolic Lwowa, ukończył studia z zakresu chemii. Podczas studiów wszedł w krąg ruchu ludowego, działał w jego organizacjach kulturalno-oświatowych. Od 1905 r. członek Polskiego Stronnictwa Ludowego, rok później wybrany do Rady Naczelnej ugrupowania. Publicysta, od roku 1908 redaktor naczelny lwowskiej „Gazety Ludowej”. W 1908 r. przeszedł do wewnątrzpartyjnej opozycji (tzw. frondy), krytykując współpracę PSL z konserwatystami, a w roku 1912 grupa ta opuściła partię i utworzyła PSL – Zjednoczenie Niezawisłych Ludowców, którego był wiceprezesem. W 1914 r. po utworzeniu PSL „Piast” wchodził w skład władz partii. Po wybuchu I wojny światowej działacz Naczelnego Komitetu Narodowego oraz żołnierz Legionów; oddelegowany do prowadzenia akcji werbunkowej w Królestwie Polskim. W początkach roku 1917 wstąpił do Zjednoczenia Ludowego, półtora roku później, w październiku 1918 r. był inicjatorem rozłamu w tym ugrupowaniu, w opozycji do grupy podejmującej współpracę z ziemiaństwem i klerem oraz przeciwnej radykalnej reformie rolnej. Doprowadził do połączenia grupy rozłamowej z PSL „Piast”. Od 1919 r. poseł z listy PSL „Piast”, zastępca przewodniczącego klubu poselskiego tej partii, przewodniczący Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, autor projektu uchwały ws. przeprowadzenia reformy rolnej. Przewodniczący polskiej delegacji negocjującej traktat pokojowy z ZSRR, sygnatariusz traktatu ryskiego. Przez kilka miesięcy wiceminister spraw zagranicznych. W maju 1923 po nawiązaniu przez PSL „Piast” współpracy z prawicą był autorem rozłamu w partii i wraz z 14 posłami założył PSL „Jedność Ludowa”; w listopadzie tego roku grupa weszła – przy zachowaniu autonomii – do PSL „Wyzwolenie”. Wskutek walk frakcyjnych usunięty z partii na początku 1926 r. Powołał wówczas Stronnictwo Chłopskie, którego był prezesem, przewodniczącym klubu parlamentarnego oraz redaktorem naczelnym „Gazety Chłopskiej” – organu partii. Początkowo poparł zamach majowy Piłsudskiego, jednak w obliczu rosnącego autorytaryzmu i braku oczekiwanych reform prospołecznych przeszedł wiosną 1928 r. wraz z ugrupowaniem do opozycji wobec obozu sanacyjnego. Był jednym z inicjatorów i liderów Centrolewu. Latem 1930 r. został ciężko pobity przez nieznanych sprawców w mundurach oficerskich, co poskutkowało eskalacją wcześniejszych problemów zdrowotnych i w efekcie zgonem. Publicysta, autor ponad tysiąca artykułów, a także kilku książek i broszur, m.in. „Traktat ryski”, „Co to są ludowcy i czego oni chcą?”, „Kooperatywy dzierżawcze”, „O ziemię dla chłopów”, „Głos w sprawie rolnej”, „Ideologia Polski pracującej”, „Klasowa polityka chłopska”, „Ideologia chłopska”. Odznaczony m.in. Krzyżem Niepodległości i Wielką Wstęgą Orderu Odrodzenia Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *