Kamil Piskała

Przez demokrację do socjalizmu (o Mieczysławie Niedziałkowskim) + Pożegnanie Niedziałkowskiego

Straciliśmy nie tylko Człowieka – pisał Adam Próchnik w pierwszą rocznicę śmierci Mieczysława Niedziałkowskiego – który zdobył sobie jedno z pierwszych miejsc w moralnej hierarchii społeczeństwa. Pożegnaliśmy w Nim rok temu symbol tego, co najcenniejsze w polskim socjalizmie i tego, co najcenniejsze w polskiej kulturze politycznej. Jako socjalista M. Niedziałkowski podkreślał w całej swej działalności publicystycznej i politycznej wartość elementu humanistycznego. Ideał socjalistyczny łączył nierozdzielnie z ideałem wolności i kultury. Wizja socjalistycznej przyszłości świata była dlań wizją człowieka szczęśliwego, wolnego, światłego i dobrego […].

***

Urodził się w 1893 r. w Wilnie. Pochodził z rodziny inteligenckiej, wywodzącej się ze zubożałego ziemiaństwa. Wychowywano go w atmosferze kultu powstania styczniowego oraz wszechstronnego zainteresowania sprawami publicznymi.

Czas jego dojrzewania to okres szczególnie intensywnego i bogatego życia politycznego w środowisku polskiej młodzieży. Jako 16-latek, zafascynowany ideą walki o niepodległość i postulatami sprawiedliwości społecznej, Niedziałkowski zaangażował się w działalność młodzieżowego ruchu „filareckiego”, inspirowanego przez PPS. „Filareci” łączyli hasła czynnej walki z zaborcą  w oparciu o masy ludowe z postulatami głębokiej demokratyzacji i reform społecznych w odrodzonej Polsce.

Aleksander Hertz, wspominając po latach zaangażowanie w ruch filarecki, pisał: Nie ulega wątpliwości, że postulat walki o niepodległość narodową dominował w motywacjach wielu moich kolegów organizacyjnych. Bez większej walki wewnętrznej wysiedli oni z czasem na „przystanku niepodległość”. Jednak dla wielu innych postulat socjalizmu był czymś zasadniczym i nie dającym się oddzielić od postulatu odrodzenia narodowego i walki o niepodległość. Do drugiej grupy, łączącej niepodległość i socjalizm, należał również Niedziałkowski.

***

W 1912 r. ukończył wileńskie gimnazjum i przeniósł się do Petersburga. Tam podjął studia na wydziale prawa miejscowego uniwersytetu. Oczytany i wszechstronnie uzdolniony zwrócił uwagę prof. Leona Petrażyckiego, uczonego o europejskiej sławie. Wpływ Petrażyckiego jest wyraźnie widoczny w późniejszych poglądach Niedziałkowskiego. Bliska była mu szczególnie sformułowana przez niego teoria państwa, przy której, jak pisał po latach, leninowskie pojmowanie państwa trąci jaskrawym konserwatyzmem umysłowym. Podzielał także poglądy Petrażyckiego nt. konieczności rozumnej „polityki prawa”, która realizowana w przemyślany sposób przez władze państwowe mogłaby stać się katalizatorem i moderatorem pożądanych zmian społecznych.

Był już wówczas bardzo aktywny jako publicysta, regularnie współpracował z redakcjami kilku pism, m.in. z opiniotwórczym „Przeglądem Wileńskim”. Cechą charakterystyczną tych wczesnych tekstów jest duży dystans wobec inspirowanego myślą K. Kautsky’ego tzw. marksizmu II Międzynarodówki, będącego wówczas oficjalną doktryną większości europejskich partii socjalistycznych. Niedziałkowski w koncepcjach Kautsky’ego piętnował nadmierny wpływ pozytywistycznego dziedzictwa oraz przekonanie o „obiektywnym” i niepodważalnym charakterze raz ustalonych praw rozwoju społecznego. Zdecydowanie bliżsi byli mu Sorel i Brzozowski, z aktywizmem swojej filozofii, kultem pracy i czynu oraz krytyką alienacji inteligencji.

***

Wybuch I wojny światowej zmusił Niedziałkowskiego do przerwania studiów. Na wezwanie władz „filarecji” wyruszył do Warszawy, żeby wzmocnić w tych – jak się wówczas wydawało – przełomowych chwilach siły obozu niepodległościowego.

W stolicy od razu zaangażował się w prace PPS, szybko awansując do grona członków ścisłego kierownictwa partyjnego. Częściowe odmłodzenie władz PPS i usunięcie się niektórych działaczy związanych z Piłsudskim wpłynęło korzystnie na sytuację partii. Socjaliści potrafili wykorzystać narastający w polskim społeczeństwie opór wobec rabunkowej gospodarki austriackich i niemieckich okupantów. PPS propagowała wówczas hasła niepodległej i demokratycznej Polski, w której dzięki głębokim społecznym reformom poprawie ulec miał byt warstw pracujących. Postulaty te znajdowały również odbicie w publicystyce Niedziałkowskiego, który był m.in. współredaktorem „Jedności Robotniczej” (legalnego organu PPS), a także legendarnego „Robotnika”.

W głoszonym wówczas haśle „najpierw niepodległość, później socjalizm” wyrażały się poglądy Niedziałkowskiego na taktykę, jaką powinna stosować PPS. Konkurentom z SDKPiL oraz PPS-Lewicy zarzucał, że poprzez schematyczne i uproszczone interpretacje myśli Marksa odrywają się od faktycznych potrzeb społeczeństwa. Uważał, że pierwszym celem polskiej lewicy powinno być rozwiązanie kwestii narodowej. Dopiero w warunkach demokratycznego i niezależnego państwa polskiego socjaliści będą mogli rozpocząć stopniową budowę ustroju społecznej sprawiedliwości.

***

Jesienią 1918 r. PPS stanął przed dylematem: czy decydować się na budowę socjalizmu drogą rewolucyjną, podobną do obranej przez bolszewików, czy pójść śladem zachodnioeuropejskich socjaldemokratów, nastawiając się na ewolucyjne, długotrwałe przemiany społeczne. W dyskusji tej, zakończonej zdecydowanym zwycięstwem zwolenników rozwiązań bardziej umiarkowanych, znaczący udział miał również Niedziałkowski, będący już wówczas jednym z najważniejszych publicystów PPS.

Niedziałkowski zdecydowanie odrzucał lansowany przez rewolucyjną lewicę pogląd o jednoznacznie klasowym charakterze instytucji państwa. Triumf idei demokratycznych i upowszechnienie prawa wyborczego sprawiały jego zdaniem, że dzięki umiejętnej polityce partii socjalistycznej możliwe jest stępienie antyrobotniczego ostrza rządów burżuazyjnych. W ramach systemu demokratycznego proletariat staje się jedną z klas posiadających faktyczny wpływ na kreowanie składu instytucji sprawujących władzę. Dzięki liczebności, zdyscyplinowaniu, a także umiejętnej polityce koalicyjnej socjaliści mają realną szansę stać się jedną z najważniejszych sił w życiu politycznym kraju.

Tym samym państwo burżuazyjne nie tylko realizuje interesy klasy panującej, ale w coraz większym stopniu pełni funkcje ogólnospołeczne, czy wręcz staje się w rękach klasy robotniczej narzędziem przygotowującym przejście do ustroju socjalistycznego. Zamiast rewolucyjnego zniszczenia państwa burżuazyjnego Niedziałkowski preferował więc stosowanie przez socjalistów polityki stopniowego odsuwania klas uprzywilejowanych od wpływu na państwo i poszerzania w tym względzie możliwości warstw pracujących.

Innym problemem budzącym kontrowersje wśród polskiej lewicy, był stosunek do tzw. kwestii narodowej i wzajemnej relacji pojęć „patriotyzm” i „internacjonalizm”. Niedziałkowski żywo polemizował z tymi, którzy uważali, iż nie można być jednocześnie patriotą i zwolennikiem międzynarodowej solidarności proletariatu.

Polskim komunistom, którzy w PPS widzieli partię „socjalpatriotów” i „socjalzdrajców”, zarzucał uproszczone i naiwne interpretowanie słynnych słów z „Manifestu komunistycznego”, mówiących, że robotnicy nie mają ojczyzny. Jego zdaniem, to niefortunne zdanie odnosiło się do kapitalizmu z połowy XIX w., istniejącego w warunkach rządów monarchicznych i przy bardzo ograniczonej świadomości politycznej proletariatu. W ciągu 70 lat, które minęły od publikacji manifestu, gospodarcza i polityczna rola proletariatu uległa znacznemu powiększeniu, stał się on aktywnym i pełnoprawnym uczestnikiem życia narodowego. Jak pisał, proletariat ma ojczyznę i będzie ją zdobywał, odkrywał ją w sobie coraz bardziej w miarę wsiąkania jego własnych wartości duchowych do skarbnicy kultury narodowej i wzrostu wpływów na życie społeczno-państwowe.

Niedziałkowski odrzucał poglądy mówiące, że „narody” to jedynie sztuczne konstrukty, wymyślone przez klasy panujące dla umocnienia uprzywilejowanej pozycji. Bliski był za to stanowisku Otto Bauera, który widział w narodzie wspólnotę losu historycznego, a w socjalizmie najwyższą formę patriotyzmu. Idea socjalistyczna – pisał Niedziałkowski – łączy się ściśle z patriotyzmem, ukochaniem ojczyzny, przyszłej Polski socjalistycznej, teraźniejszej Polski walczącej.

Przewidywał, że powszechny triumf idei socjalistycznej nie tylko nie przyniesie unifikacji kultur, ale raczej zaowocuje ich jeszcze większym zróżnicowaniem i braterskim dialogiem. W pracy „Teoria i praktyka socjalizmu wobec nowych zagadnień” retorycznie pytał: Dlaczego piękniejszy ma być bukiet jednego tylko gatunku kwiatów, niż harmonijnie ułożony z różnych? Dlaczego kultura wszechludzka nie ma być wspaniałą, jeżeli obejmie bajeczną skalę bujnych kultur narodowych? Jednostajność, chociażby imponująca ogromem, zawsze prędzej czy później nuży i zawsze zabija postęp.

W rozważaniach nad drogami wiodącymi do socjalizmu Niedziałkowski nie mógł pomijać doświadczeń rosyjskich i taktyki stosowanej przez bolszewików. W przeciwieństwie do wielu partyjnych kolegów, pozostawał w swoich sądach bardzo wyważony i umiarkowany. Z dużym uznaniem traktował początkowo Lenina i jego zwolenników, widząc w nich jedyną siłę w rewolucyjnej Rosji, która konsekwentnie i bezwarunkowo stoi na stanowisku uznania prawa narodów do samostanowienia. Stąd też z pewnym zadowoleniem przyjął przewrót październikowy, a rok 1917 w okolicznościowym artykule ochrzcił nawet mianem pierwszego roku demokracji europejskiej.

Polemizując z burżuazyjną prasą, pisał: mówicie, panowie, o mordach rozpętanej tłuszczy, o chaosie i anarchii. Zaprawdę, jeżeli istotnie mają miejsce w Rosji „ekscesy”, toć nie rewolucja była ich matką. Zrodziła je cała przeklęta historia państwa carów, zrodziły tortury męczonych chłopów, rządy „ochronki”, katorgi, szubienice i zesłania, egoizm szlachty, samowola biurokracji. Podkreślić trzeba jednak, że nigdy nie był zwolennikiem przenoszenia doświadczeń rosyjskich na polski grunt. Zresztą z czasem jego nadzieje związane z przejęciem władzy przez bolszewików okazały się złudne, a on sam znalazł się wśród najbardziej przenikliwych krytyków radzieckiej rzeczywistości.

Jego zdaniem, Rosja w 1917 r. nie była państwem, w którym dojrzały warunki do budowy socjalizmu. W „Teorii i praktyce socjalizmu…” pisał, że dokonywanie przebudowy gospodarstwa narodowego za pomocą centralizmu komisarskiego jest tak samo skuteczne, jak naprawianie zegarka biciem pięścią i przesuwaniem gwałtem naprzód opornych wskazówek. Inny cytat z tej pracy wyraża istotę poglądów Niedziałkowskiego: […] w myśl sposobu myślenia szkoły marksowskiej rozumiemy, używając pojęcia rewolucji społecznej, pewien okres historyczny o cechach określonych. Porównaliśmy go z wojną. Lata 1917-1924 w Rosji byłyby w takim razie jedną z kampanii bojowych, prowadzoną przez sztab szaleńców, zarozumiałych półgłówków, niekiedy zdrajców, prowadzoną o cele nieziszczalne środkami bądź nierealnymi, bądź zbrodniczymi, z lekkomyślnością bez precedensu. Niewątpliwie i ta kampania wchodzi w skład wojny, w roli przykładu, jak prowadzić akcji nie należy.

W toczonych na lewicy debatach na temat optymalnego kształtu ustrojowego odradzającej się Rzeczypospolitej, Niedziałkowski zdecydowanie stał na stanowisku demokracji parlamentarnej. Polemizując z zapatrzonymi w Rosję komunistami, wskazywał, że Polska – kraj słabo rozwinięty gospodarczo, zniszczony w wyniku działań wojennych i z niezbyt licznym proletariatem – nie dojrzała jeszcze do socjalistycznej przebudowy. Na zegarze dziejów wskazówka nie doszła jeszcze do godziny socjalizmu polskiego. A sztuczne popychanie jej czy to metodą komunistów, czy też oportunistów, kończy się klęską – pisał.

Niedziałkowski uważał, że Europa po I wojnie światowej weszła w swoisty „okres przejściowy” między kapitalizmem i socjalizmem. I choć ostateczne zwycięstwo było pewne, to proletariat powinien przygotować się na długotrwałą walkę. Ustrój socjalistyczny nie będzie owocem jakiejś uchwały parlamentu albo postanowienia rządu robotniczego. Z wolna, stopniowo dojrzewa nowe życie w łonie społeczeństwa dzisiejszego, krok za krokiem, wyłom za wyłomem łamie socjalistyczny ruch robotniczy twarde mury kapitalizmu, wielkie wypadki, rewolucje, wojny, przewroty popychają jeno szybciej naprzód bieg strumienia historii. Historia pracuje dla socjalizmu. W owym „okresie przejściowym” za najbardziej pożądaną formę rządów uważał republikę demokratyczną, z równym i powszechnym prawem wyborczym oraz dominującą rolą jednoizbowego sejmu.

Demokracja przede wszystkim pozwala wszystkim obywatelom brać realny udział w sprawowaniu rządów. Umożliwia kompromis pomiędzy antagonistycznymi grupami i klasami. Stanowi również „szkołę” przygotowującą dotychczas odsunięte od spraw publicznych masy ludowe do udziału we władzy, co wzmacnia integrację narodu, a także otwiera przed klasą robotniczą możliwości zdobycia parlamentarnej większości i tym samym „legalnej” przebudowy ustroju. Feliks Perl, tłumacząc istotę stanowiska PPS, ukuł słynne powiedzenie o rewolucji w majestacie prawa, Niedziałkowski zaś, mając na myśli ten sam proces, formułował hasło: przez Sejm i Rzeczpospolitą Ludową do socjalizmu.

***

Własną propozycję konstrukcji ustroju odrodzonej Rzeczypospolitej przedstawił w przygotowanym przez siebie projekcie konstytucji. W styczniu 1919 r. został wybrany do Sejmu Ustawodawczego (zasiadał w ławach poselskich do 1935 r.), a Ignacy Daszyński skierował go jako przedstawiciela PPS do pracy w Komisji Konstytucyjnej, której został sekretarzem. Przenikliwy sprawozdawca sejmowy, Bernard Singer pisał o nim: Gdy […] należało w czasie ogólnej debaty konstytucyjnej zabrać głos w imieniu PPS, wówczas przemawiał poseł Niedziałkowski. Mówił jak profesor, cytował uczonych po francusku, niemiecku i angielsku. […] Był ozdobą i skarbem partii.

Przygotowana przez Niedziałkowskiego Tymczasowa Ustawa Konstytucyjna Rzeczypospolitej Polskiej stanowiła rozwinięcie poglądów formułowanych przez niego już wcześniej na łamach prasy socjalistycznej. Art. 2 projektu wyraźnie mówił, że Władzę najwyższą sprawuje w Rzeczypospolitej Sejm, wybrany przez ogół obywateli, pod bezpośrednią kontrolą narodu. Projekt socjalistów przewidywał szeroki katalog praw i swobód obywatelskich oraz takie instytucje demokracji bezpośredniej, jak referendum ludowe i społeczna inicjatywa ustawodawcza. Ponadto, co warto podkreślić, przewidziane było uspołecznienie dojrzałych gałęzi produkcji, a państwo miało przystosowywać formy własności do potrzeb społecznych i interesów pracy.

Tym jednak, co najbardziej wyróżniało projekt Niedziałkowskiego, był rozdział „Praca i jej przedstawicielstwo”. Zawierał on gwarancje wielu praw socjalnych i pracowniczych, a także omawiał organizację i sposób wyboru Izby Pracy. Miało to być specjalne ciało powołane dla reprezentowania i obrony potrzeb i dążeń wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, utrzymujących się z pracy najemnej. W trakcie debaty konstytucyjnej mówił: Przez Izbę Pracy myśmy Polskę chcieli wprowadzić na tę drogę, o której od 2 lat mówimy robotnikom polskim, na drogę rewolucji w majestacie prawa […] bylibyśmy dumni za Polskę i szczęśliwi z siebie, gdyby cała droga naszej Ojczyzny do socjalizmu mogła się odbyć w majestacie prawa.

Stosunkowo umiarkowany projekt Niedziałkowskiego, ochrzczony przez jednego z posłów prawicy mianem drogi do „eldorado sowieckiego”, nie miał większych szans na zdobycie sejmowej większości. Jednak dzięki zręcznej taktyce sejmowej lewicy, której jednym z najlepszych polemistów był właśnie Niedziałkowski, udało się oddalić większość najbardziej reakcyjnych postulatów prawicy i uchwalić nowoczesną, na wskroś demokratyczną konstytucję.

***

Pierwsze wybory w warunkach stabilizacji politycznej kraju i ukształtowanych granic przeprowadzono jesienią 1922 r. Wśród posłów wybranych z listy PPS znalazł się Niedziałkowski i mimo młodego wieku szybko stał się jedną z centralnych postaci sejmu. Dzięki erudycji i rozległej wiedzy zdobył uznanie zarówno partyjnych towarzyszy, jak i reprezentantów sejmowej prawicy i centrum.

W wolnej Polsce szybko awansował także do grupy uznanych publicystów politycznych. W redakcji „Robotnika” przez długi czas był prawą ręką nestora socjalistycznej prasy, F. Perla. Zygmunt Zaremba, wybitny działacz PPS, a zarazem daleki kuzyn Niedziałkowskiego, wspominał: Powściągliwy w wyrażaniu swoich uczuć, w odezwaniach zawsze rzeczowy, a nawet suchy, obdarzony był rozległym talentem pisarskim, pozwalającym mu władać każdym rodzajem publicystyki, od teoretycznego wywodu do lekkiego felietonu, a nawet okolicznościowego wiersza. Po śmierci Perla w 1927 r. władze partyjne jednogłośnie powierzyły Niedziałkowskiemu pieczę nad redakcją „Robotnika”, będącego jednym z najważniejszych i najlepiej redagowanych dzienników w kraju.

***

Spektakularny triumf idei demokracji po I wojnie światowej okazał się krótkotrwały. Rządy parlamentarne w wielu państwach Europy wykazały się dużą nieskutecznością w zwalczaniu nabrzmiałych problemów społecznych i gospodarczych. Coraz głośniej zaczęto mówić o „kryzysie parlamentaryzmu”, a władzę poczęły przejmować mniej lub bardziej represyjne reżimy autorytarne. Niedziałkowski, jeden z twórców powszechnie krytykowanej konstytucji marcowej, dostrzegając pewne wady polskiej konstrukcji ustrojowej, należał do najbardziej zagorzałych obrońców demokracji.

Niestabilność polskiego życia politycznego wiązał z ogólnym kryzysem politycznym, charakterystycznym jego zdaniem dla „okresu przejściowego” między kapitalizmem a socjalizmem. Pisał na ten temat: kryzys parlamentaryzmu istnieje w samej rzeczy o tyle, o ile pozostaje w ścisłym związku z ogólnym kryzysem politycznym, społecznym, gospodarczym, kulturalnym naszej epoki. Okoliczności specjalne nadają mu w różnych państwach swoiste zabarwienie […], nie rozstrzygają wszakże o zagadnieniu. Usunąć go całkowicie środkami sztucznymi, ustawowymi ograniczeniami itp. – niepodobna.

Odpowiedzią Niedziałkowskiego na niedomagania demokracji w trudnych, pełnych społecznych konfliktu czasach było… jeszcze więcej demokracji. Jest ona bowiem formą najbardziej elastyczną, najbardziej subtelną, przy której gra sił klasowych łatwo znajduje swój wyraz […]. Demokracja parlamentarna uzależnia politykę państwową w sprawach wielkich i małych od fluktuacji opinii publicznej […]. Przyśpieszone niepomiernie, nerwowe, wytężone tętno życia współczesnego wymaga właśnie takiej konstrukcji ustrojowej; im subtelniej odbrzmiewa machina rządowo-parlamentarna na ton każdorazowy społeczeństwa, jego poszczególnych klas społecznych i grup politycznych – tym większe szanse pokojowego na wewnątrz i na zewnątrz rozwoju państwa i narodu.

Z dużym dystansem przyjął zamach majowy, a z czasem stał się jednym z surowych krytyków rządów sanacyjnych. O dawnym przywódcy PPS, a obecnym dyktatorze pisał, wbrew żywym wciąż wśród socjalistów sentymentom, że jest wodzem „Gasnącego świata” starej Polski, Polski związku ziemian, „Lewiatanów”, biurokracji i sanacji moralnej. Tamten Piłsudski [sprzed 1918 – K.P.] jest częścią historii PPS. Ten Piłsudski jest taranem, który uderza w Socjalizm i Demokrację.

***

Ostateczna likwidacja w Polsce resztek demokracji, przypieczętowana uchwaleniem konstytucji kwietniowej z 1935 r., zbiegła się z wielkim kryzysem gospodarczym i wzrostem popularności w całej Europie idei faszystowskich. W 1933 r. władzę w Niemczech objął Hitler, rok później zaś prawicowa dyktatura zlikwidowała silną partię socjalistyczną w Austrii. Dla przywódców PPS był to szok, ulice będącego dla nich wzorem „Czerwonego Wiednia” spłynęły krwią tysięcy socjalistów. Obserwujący te przemiany Niedziałkowski z niepokojem notował, że faszyzm uświęcił gwałt jako jedyną skuteczną broń w walkach społeczno-politycznych. Redaktor „Robotnika” traktował ruch faszystowski jako narzędzie w rękach klas posiadających, służące obronie niewydolnego systemu kapitalistycznego. Wielki kryzys dowodził jego zdaniem jednoznacznie, że ostateczny krach kapitalizmu nastąpi niebawem – pisał, że społeczeństwa nie mieszczą się już […] w ramach ustroju kapitalistycznego.

Zaostrzająca się od początku lat 30. atmosfera walki politycznej sprzyjała narastaniu w szeregach PPS nastrojów radykalnych i rewolucyjnych. Zwolenników zdobywały hasła dyktatury proletariatu i „jednolitego frontu” z komunistami. Również Niedziałkowski dostrzegał zmianę w stanowisku zajmowanym przez komunistów, doceniał ich gotowość do poświęcenia, zdawał sobie też sprawę, że sama PPS nie jest w stanie skutecznie walczyć o obalenie sanacji i demokratyzację kraju. Mimo to jednak pisał: Nie wierzę w „jednolity front” Socjalizmu i komunizmu; wymagałby on ze strony komunistów nie tylko zmiany ideologii, ale i rzeczy trudniejszej – zmiany psychologii. Wierzę natomiast, że robotnicy, dziś komunistyczni, otrząsną się kiedyś z obłędnej taktyki swych przywódców. Pisał także, iż Współpracę PPS i KPP uznajemy za wręcz niemożliwą, dzielą nas różnice nie tylko praktyczne, ale również ideowe, ośrodek organizujący i skupiający ruch masowy i walki masowe w Polsce musi być ośrodkiem działającym w Polsce.

W latach 30. szczególnie dużo uwagi poświęcał Niedziałkowski polemice ze zwolennikami wpisania do programu PPS postulatu „dyktatury proletariatu”. Traktował rewolucję społeczną jako długotrwały proces, którego pomyślne zakończenie osiągnięte może zostać przy użyciu różnych środków. Redaktor „Robotnika” uważał, że decyzja o tym, czy przejęcie władzy przez socjalistów nastąpi za pomocą „kartki wyborczej”, czy też drogą konfrontacji zbrojnej, jest kwestią taktyki i decyzji podejmowanych w zależności od warunków; nie uważał za zasadne wpisywania konkretnych „scenariuszy” do partyjnego programu. Drogę gwałtownej rewolty uważał jednak za ostateczność. Jeżeli ktoś do mnie strzela – tłumaczył partyjnym towarzyszom – nie będę mu prawił o miłości bliźniego, ale też wystrzelę. Jednocześnie w prywatnych rozmowach trzeźwo zauważał: nie możemy się szarpać, bo staniemy się poligonem na podobieństwo Hiszpanii.

Bez wątpienia był natomiast zdecydowanym przeciwnikiem „dyktatury proletariatu” w formie znanej z bolszewickiej Rosji. Twierdził, że długotrwała dyktatura jest nie do pogodzenia z demokracją, stanowiącą jego zdaniem istotę socjalizmu. Powtarzał przy tej okazji często stare powiedzenie Kautsky’ego, że socjalizm to nie tylko chleb dla wszystkich, socjalizm to także wolność dla wszystkich. Ponadto podkreślał, iż dyktatura całej klasy (tj. proletariatu) jest niemożliwa do praktycznej realizacji. Faktycznie bowiem władza spoczywa zawsze w rękach wąskiej rewolucyjnej elity, która albo jest kontrolowana przez społeczeństwo (a wtedy nie mamy do czynienia z dyktaturą), albo też ulega zamknięciu i izoluje się od społeczeństwa.

Co ciekawe, w tym wypadku myśl Niedziałkowskiego szła podobnym tropem, co prognozy J. W. Machajskiego, a także popularne w późniejszym okresie wśród sowietologów teorie „nowej klasy”. Teoretyk PPS w 1934 r. pisał: „Nowa biurokracja” – prędzej czy później – zaczęłaby żyć życiem samoistnym, system dyktatorski rządzenia koncentrowałby się w niej, a nie w masach pozostałych po fabrykach, warsztatach, folwarkach. Masy byłyby faktycznie obiektem władzy dyktatorskiej, reprezentującej w swoim przynajmniej przekonaniu – ich potrzeby oraz pragnienia.

Oczywiście krytyka „dyktatury proletariatu” nie była dla Niedziałkowskiego równoznaczna z nawoływaniem do kapitulacji przyszłego rządu socjalistycznego przed atakami ze strony sił kontrrewolucyjnych. Protestował przeciwko podnoszeniu dyktatury do rangi trwałego systemu, natomiast w warunkach zbrojnego wystąpienia przeciwko władzy robotniczo-chłopskiej krótkotrwałe ustanowienie władzy dyktatorskiej było dla niego czymś koniecznym.

***

W latach 30. ostatecznie ustaliła się pozycja Niedziałkowskiego jako jednego z głównych liderów PPS. Kierował redakcją „Robotnika”, był zdecydowanie najważniejszym teoretykiem i publicystą partii, jej reprezentantem w stosunkach z socjalistami z innych krajów, a także w rozmowach z liderami pozostałych obozów politycznych w Polsce. Jemu też powierzono przygotowanie nowego programu PPS. Projekt jego autorstwa został jednogłośnie przyjęty na kongresie w Radomiu na początku 1937 r.

Tzw. program radomski jest niewątpliwie jednym z najważniejszych punktów w ideowym dorobku międzywojennej PPS. Stanowił on dojrzałą i przemyślaną próbę odpowiedzi na najważniejsze wyzwania stojące przed rodzimym ruchem socjalistycznym. W obszernym dokumencie poddano analizie aktualną kondycję kapitalizmu i przesłanki przyszłej ustrojowej transformacji, wskazano drogi prowadzące do zwycięstwa socjalizmu i zarysowano bardzo interesującą wizję przebudowy społeczno-ekonomicznej. Partia miała według Niedziałkowskiego dążyć do utworzenia Polskiej Rzeczypospolitej Socjalistycznej, z wszystkich ziem polskich złożonej, złączonej z innymi Republikami Socjalistycznymi węzłami stałego pokoju i ścisłej braterskiej współpracy gospodarczej, politycznej i kulturalnej.

Aktualności nie straciło przesłanie zawarte w ostatnim akapicie tego dokumentu. Socjalizm – pisał Niedziałkowski – przestał być tylko celem, stał się zadaniem praktycznym. Niesie on ze sobą ludziom nieograniczone możliwości pochodu naprzód ku najdumniejszym ideałom ludzkości. Zwycięstwo Socjalizmu oznacza wyzwolenie całej ludzkości. Socjalizm stworzy nie tylko nowy ustrój gospodarczy i społeczny, ale także wyższą kulturę i wyższą moralność wolnego człowieka.

***

Tymczasem jednak nad Europą zbierały się ciemne chmury – Hitler odbudowywał militarną potęgę Niemiec. Niedziałkowski od dawna już przestrzegał przed rewizjonistycznymi zapędami Trzeciej Rzeszy i zwalczał realizowaną przez ministra Becka politykę odprężenia w stosunkach polsko-niemieckich. Polska, wciągnięta w orbitę światowego prądu faszystowskiego, uderza piersią o sprzeczność zasadniczą; ten prąd w swojej obiektywnej treści historycznej musi być skierowany przeciwko Polsce – przestrzegał na łamach „Robotnika”.

Pogarszające się położenie kraju budziło w szeregach PPS duży niepokój. Z czasem odrzucono twarde, konfrontacyjne wobec obozu pomajowego stanowisko, proponując zamiast tego zgodę i współpracę. PPS postulowała powołanie rządu obrony narodowej, który reprezentując wszystkie liczące się siły polityczne mógłby, wzorem rządu Witosa-Daszyńskiego z 1920 r., skutecznie pokierować walką z ewentualnym agresorem. Jednak wizyta przedstawicieli PPS, a wśród nich Niedziałkowskiego, u prezydenta Mościckiego nie przyniosła żadnych rezultatów. Ten i ów widział w nich nawet podstępną próbę zawłaszczenia przez opozycję owoców przyszłego zwycięstwa (!).

Gdy wojna wybuchła, Niedziałkowski wyrósł ponad ludzką miarę. Był to szczególny rodzaj bohaterstwa. Wciąż spokojny, beznamiętny, niemal chłodny, a przecież posągowy – wspominał Adam Ciołkosz. Sam Niedziałkowski, w często cytowanym artykule z 2 września, pisał: Nie wywołaliśmy tej wojny i nie chcieliśmy jej. Została nam narzucona. Będzie to wojna o całe jutro świata. Są tylko dwie drogi rozwojowe: albo podporządkowanie się Trzeciej Rzeszy w jej planach hegemonii, albo złamanie tych planów i ocalenie zarazem wolności narodów, wolności ludów i wolności ludu polskiego. Wkroczyliśmy na drogę drugą. To jest polski dziejowy szlak.

Redaktor „Robotnika”, obok Stefana Starzyńskiego i gen. Waleriana Czumy stał się jednym z symboli bohaterskiej obrony stolicy. Wspólnie z działaczami PPS organizował Robotnicze Bataliony Obrony Warszawy, doradzał prezydentowi Starzyńskiemu, do samego niemal końca redagował też „Robotnika” – ostatnie pismo wydawane w wolnej Warszawie. Każdego dnia – wspominał Szmul Zygielbojm – artykuły Niedziałkowskiego w „Robotniku” budziły na nowo odwagę. A każdy Jego artykuł przeniknięty był wiarą w jakąś wyższą sprawiedliwość, tchnął przekonaniem, że żadna kropla krwi nie pójdzie na marne.

Nazajutrz po kapitulacji Niedziałkowski zaangażował się w tworzenie pierwszych podziemnych organizacji. Stanął na czele Głównej Rady Politycznej przy komendancie Służby Zwycięstwu Polsce, gen. Tokarzewskim-Karaszewiczu. Praca ta jednak nie potrwała długo. Odrzucił oferty potajemnego wyjazdu na Zachód, nie chciał też ukrywać się przed Niemcami. Gestapo aresztowało go w grudniu, a 21 czerwca 1940 r. został rozstrzelany w zbiorowej egzekucji w Palmirach.

***

W dziejach polskiej lewicy jest Niedziałkowski niewątpliwe jedną z najwybitniejszych postaci. Uosabiał wszystko to, co najlepsze w tradycji PPS: przywiązanie do niepodległości Polski, szczery i głęboki demokratyzm oraz żarliwą wiarę w możliwość zbudowania lepszego świata. Wartości te nie straciły do dziś nic ze swojej aktualności. Życie i myśl Niedziałkowskiego mogą wciąż być inspiracją w ich realizacji.

Kamil Piskała

~~~~~~~~~~~~~~

Mieczysław Niedziałkowski

Znalazła potwierdzenie potworna pogłoska, krążąca od dłuższego czasu po Warszawie, o męczeńskim zgonie Mieczysława Niedziałkowskiego w Palmirach 21 czerwca 1940 r., wespół z innymi rozstrzelanymi.

Mieczysław Niedziałkowski życie, zdolności i wiedzę poświęcił służbie Idei. Człowiek wielkiej kultury, Europejczyk w najszczytniejszym tego słowa znaczeniu, predestynowany przez wychowanie, tradycję i osobiste walory do zajęcia jednego z najwybitniejszych stanowisk w służbie swemu Narodowi, wybrał drogę ofiarnego trudu, ciężkiej walki o spełnienie swych ideałów. Odznaczający się rzadko spotykaną bezinteresownością i skromnością. On, który mógł zdobyć rozgłos europejski w dziedzinie nauki czy międzynarodowej polityki, zadawalał się całkowicie redagowaniem swego ukochanego „Robotnika” – pisma, którego los został nierozerwalnie związany z jego losem.

To nie przypadek, że w czasie bombardowania stolicy pozostał On do ostatniej chwili na swej placówce: nie opuścił „Robotnika” przez długie tygodnie, gdy naokoło padały bomby i dziesiątkowały szeregi ludzkie; w chwilach największego niebezpieczeństwa siedział przy biurku, pisał płomienne słowa, zagrzewające do walki i wyszedł z lokalu redakcji wówczas dopiero, gdy w tragiczny poniedziałek bombardowania Warszawy dosłownie zwaliły się na niego mury domu.

To nie był także przypadek, że Mieczysław Niedziałkowski – ten człowiek o szerokich horyzontach myślowych i głębokim umiłowaniu Ojczyzny – stał się przywódcą klasy robotniczej i od najmłodszych lat zidentyfikował się całkowicie z jej dążeniami i walką: w niej bowiem widział najżywszą, najbardziej twórczą siłę narodu i ludzkości. Od chwili powstania Polski niepodległej był przedstawicielem Polskiej Partii Socjalistycznej w Sejmie i na terenie międzynarodowym oraz członkiem najwyższych ciał kierowniczych tej partii.

Ale był On zaprzeczeniem wszelkiego doktrynerstwa i wszelkiej ciasnoty, toteż cieszył się uznaniem najzagorzalszych przeciwników politycznych, którzy wiedzieli, że znajdą z Nim zawsze wspólny język porozumienia, jeżeli staną na stanowisku dobra Polski. Nie uznawał tylko i nie miał żadnego zrozumienia – On, człowiek kryształowo czysty i prawy – dla podłości ludzkiej, małości, prywaty, karierowiczostwa i partyjnictwa.

Od chwili wybuchu wojny stał się wyrazem Polski walczącej o wolność – Polski, która się nie poddała – Polski, która pomimo przeważającej siły wroga do ostatka dzierżyła sztandar Niepodległości. Jako przedstawiciel klasy robotniczej stanął na czele obrony Warszawy. Jego męstwo zagrzewało do walki wtedy, gdy szanse bezpośredniego zwycięstwa stały się znikome. Walczył jak żołnierz – i w niespełna rok później zginął jak żołnierz.

Mieczysławowi Niedziałkowskiemu, wielkiemu Polakowi i bojownikowi wolności cześć!

_________________________
Powyższe tekst pierwotnie ukazały się w: tekst Kamila Piskały w piśmie „Nowy Obywatel” nr 4; pożegnanie Mieczysława Niedziałkowskiego w organie Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej „Wiadomości Polskie”, nr 42, 1 IV 1941 (ten tekst na potrzeby Lewicowo.pl udostępnił Piotr Grudka).

 

Publikowaliśmy już kilka tekstów Mieczysława Niedziałkowskiego:
•    Sprzeczności w bolszewizmie (odczyt) [1921]
•    Zadania polskiej polityki socjalistycznej [1921]
•    Socjalizm i patriotyzm [1926]
•    PPS w czasie I wojny światowej [1933]
•    Socjalizm i liberalizm [1930]

 

Warto przeczytać także inny tekst Kamila Piskały: Koncepcje gospodarcze Polskiej Partii Socjalistycznej w dobie Wielkiego Kryzysu (1929-1935)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *