Edward Szymański

Kultura proletariacka

[1934]

1

Dość często spotykamy się z powiedzeniem „kultura”, „człowiek kulturalny”, „naród kulturalny” czy „warstwa kulturalna”. Często też obok „kultury” spotykamy bliskoznaczne słowa: „wiedza”, „sztuka”, „inteligencja”, a w mowie potocznej człowiek pracy, chłop i robotnik, proletariusz, prawie nigdy nic wspólnego z kulturą nie ma. Przeciwnie – proletariusza zalicza się, nie pytając go o zgodę, do warstw niekulturalnych.

Dzieje się tak dlatego, że w obecnym układzie społecznym kursuje nieprawdopodobna ilość pojęć fałszywych. W gmatwaninie nowych i trudnych do wymówienia wyrazów gubi się ich treść. Automatycznie z ust do ust przechodzą wyrażenia, których się nie sprawdza, nie konfrontuje z rzeczywistością. Najczęściej też wyrazu „kultura”, a tym bardziej „kultura artystyczna” używa się bez należytego zrozumienia, co ten wyraz oznacza, należy więc określić najpierw pojęcie kultury i treści, jaką ten wyraz zawiera.

Jednostka ludzka, żyjąca w gromadzie, klasie społecznej, państwie, podlega wspólnym prawom przyrody, prawom walki o byt. Musi jeść i spać, przeważnie musi pracować, a współżycie w gromadzie pozwala człowiekowi na korzystanie z tych urządzeń pracy, wypoczynku i zaspokojenia potrzeb, jakie gromada zdołała sobie wytworzyć dla walki z przyrodą czy z innymi gromadami ludzkimi.

Poziom zaspokajania potrzeb życiowych od najprostszych, jak jedzenie, aż do najwyższych – nazywamy poziomem kultury. Im więcej dana jednostka i gromada ma wymagań, im więcej ma zdobyczy materialnych i moralnych do rozporządzenia, tym jest kulturalniejsza. Kultura zatem jest, określoną przez warunki społeczne, sumą życiowych potrzeb i zdobyczy. Idą one w trzech kierunkach – w kierunku materialnym, dotyczącym rozwoju fizycznego człowieka, w kierunku umysłowym, rozwijającym stosunek do otoczenia, i wreszcie w kierunku artystycznym, zaspokajającym wrodzony człowiekowi pęd do piękna i wzruszeń. Rozróżniamy zatem trzy rodzaje kultury: materialną, czyli techniczną, umysłową i artystyczną.

Miarą każdej kultury jest to wszystko, co dane społeczeństwo, klasa społeczna i jednostka zdołają wytworzyć dla urządzenia sobie życia, wykorzystując i rozwijając technikę, naukę i sztukę. Wszystko jednak, co ludzkość kiedykolwiek wytworzyła, co wyrabia się z ziemi i jej produktów, oraz to, jak się wyrabia, zależy od trudu i wysiłku umysłowego, czyli od pracy. Jest to rzecz oczywista i nie wymaga żadnych przykładów, bo o pracę opiera się wszelkie działanie, wszelka produkcja. Praca jest od kultury nieodłączna – bez pracy kultury być nie może.

Widzimy jednak, że w praktyce codziennej sprawa nie przedstawia się tak prosto. Nie zawsze ten, kto coś wytwarza, bierze udział w spożywaniu owoców własnej pracy. Inaczej bowiem podzielona jest praca między ludzi, a inaczej zdobycze pracy – i wytwarzanie kultury a korzystanie z niej – to są dwie różne rzeczy. Udział w walce o byt i udział w zdobyczach tej walki nie jest zależny od ilości trudu, nie jest ani jednakowy, ani proporcjonalny.

Nie ma zastosowania zasada: „im więcej i lepiej zrobiłeś, tym więcej korzystasz”. Przy udziale społecznym w tworzeniu kultury i jej wykorzystaniu decyduje obecnie nierówność klasowa, ilość posiadanego majątku. Ci, którzy nie mają pieniędzy, pracują dla tych, którzy mają pieniądze i którzy za pieniądze, a nie za pracę, biorą dla siebie największą i najlepszą część całego dorobku ludzkości.

Warunki społeczne, które na wszystkie sprawy z kulturą związane mają wpływ decydujący, których podłoże tkwi w ekonomii społecznej, w podziale pracy i zysku, są wynikiem długowiekowej historii walki człowieka z człowiekiem. Walka ta pozostawiła ślady w każdej dziedzinie kultury, a także i w nierówności klasowej. W każdym prawie miejscu na kuli ziemskiej obok różnic klasowych, dzielących ludzkość na twórców kultury i na pasożytów, występują różnice oparte na urodzeniu, kolorze skóry i wyznaniu.

W warunkach obecnych, kiedy na całym świecie ścierają się interesy i dążenia warstw posiadających i proletariatu, kiedy jesteśmy świadkami i uczestnikami zażartej walki klas – bez podłoża klasowego zagadnienia kultury rozpatrywać nie można. Mamy wszyscy wspólne i podobne warunki bytowania, wyrosłe na gruncie pracy najemnej, walki o własność prywatną, o środki produkcji, pożywienie, o ubranie, o wiedzę i sztukę piękną. Jednakowe są nasze potrzeby i wspólna jest nam walka o urzeczywistnienie rozwoju ładu na ziemi, takiego ładu, kiedy po zniknięciu klas społecznych wspólna praca, nauka i sztuka wytworzy równe dla wszystkich pracujących możliwości rozwoju i dla wszystkich dostępną, opartą o twórczość całej ludzkości – kulturę socjalistyczną.

 2

Historia kultury ludzkiej jest obok historii walki o byt i pracę także historią myśli i uczucia. W chwili trudu i wypoczynku usiłuje człowiek wytłumaczyć sobie otaczającą go rzeczywistość. Próbuje określić swój stosunek do siebie samego, do otoczenia – stąd biorą początek nauki społeczne, które w ogniu życia wykuwają prawo, ustrój, politykę. Z obawy przed nieznanymi siłami przyrody, z twarzą obróconą w przyszłość, z lęku śmierci – stworzyła ludzkość religię. W zapale tworzenia, z wszechpotężnej ciekawości, z chęci ulżenia swym mięśniom i zmysłom zrodziła się technika i wiedza. A poprzez to wszystko, w chwilach radości i boleści, w blasku i mroku pociąga człowieka to wszystko, co piękne. Dźwięk, kształt, barwa, rytm – osładzają człowiekowi pracę fizyczną i umysłową. Pociąg człowieka do sztuki domaga się zaspokojenia, podobnie jak potrzeba snu, jedzenia, powietrza. Wiedza i nauka, będące wspaniałą nadbudową nad materialną kulturą człowieka, równie są produktami walki i pracy, równie podlegają prawom społecznym. I podobnie jak o wszelkiej kulturze bez pracy i jej warunków społecznych mówić nie można, tak kultura umysłowa i artystyczna nie da się w historii całej ludzkości oderwać od swej podstawy i kultury materialnej. I dlatego podstawą każdego okresu kulturalnego jest to, co było dla ludzkości w przeciągu wieków czy lat motorem pracy, jej zasadą lub głównym ośrodkiem.

Kiedy ludzie na ziemi żyli w stanie półdzikim, mieszkając w jaskiniach i na drzewach, zajmując się polowaniem na zwierzęta, na ptaki oraz rybołówstwem – kultura ich była bardzo niska, gdyż potrzebami niewiele się różnili od zwierząt. Mieli taki sam tryb życia i dążenia – jeść, spać, rozmnażać się. Wiedzy żadnej nie mieli, mowa ich była pierwotna, pisma nie znali, a pociąg do piękna, czyli wrodzony instynkt artystyczny, zaspokajali niezdarnymi rysunkami na ścianach jaskiń i równie niezdarnymi ozdobami z zębów albo ogonów zabitych zwierząt czy z barwnych kamyków. Ich techniczna kultura polegała na wynalezieniu takich narzędzi, jak pałka, sznur, kamień (jako pocisk). Dopiero doniosłe odkrycie wydobywania i podtrzymywania ognia kończy okres tej pierwotnej kultury myśliwskiej. Musiała ona jednak trwać długie setki i tysiące lat, skoro do dziś pokutuje w człowieku instynkt myślistwa i rybołówstwa, zwłaszcza w mężczyznach, którzy byli ongiś dostarczycielami upolowanego pokarmu dla swoich samic i dzieci.

Wynalazek ognia sprzyjał skupianiu się gromad ludzkich, stworzył społeczeństwo, choć obejmujące z początku jedną tylko rodzinę lub ród. Nauczył on także podziału pracy (podtrzymywanie ognia, zbieranie opału, pieczenie zdobyczy) i doprowadził przez to do osiadłego lub wędrownego trybu życia, które podtrzymywano hodowaniem dla mleka, mięsa i skór obłaskawionych zwierząt. Była to już cokolwiek wyższa kultura pasterska. I ona, podobnie jak poprzednia, pozostawiła swoje ślady na ludzkości, zwłaszcza na ludności wiejskiej.

W okresie kultury pasterskiej powstały już początki wierzeń religijnych, pojęcie władzy, instytucja rodziny oraz szczupła wiedza w zakresie znajomości przyrody, pogody, nieba jako mapy orientacyjnej.

Sztuka owego okresu półosiadłego, niewątpliwie wyższa, mająca w zasobie swym śpiew, taniec, rzeźbę i zdobnictwo, nie pozostawiła jednak żadnych pomników, gdyż operowała nietrwałym materiałem. A jednak najstarsze, pamięciowo przekazane pieśni bohaterskiego okresu Grecji Homera wyraźnie znamionują, że kultura pasterska pozostawiła ślady w początkach literatury Europy starożytnej, jak i w wielu językach współczesnych.

Wyższa od kultury myśliwskiej była także i tym, że stworzyła różnice społeczne i władzę, i podwładność, wynikłe z własności. Właściciele bydła i niewolników byli pierwowzorami dzisiejszych warstw posiadających kapitalistów. Prawdopodobnie też więcej korzystali z ówczesnej wiedzy i sztuki. Dla nich śpiewano, dla nich rzeźbiono, robiono ze skór okrycia tak piękne, jak było można, oni też mieli swoich wiekiem i miejscem opłaconych znachorów, kapłanów, fachowców od pogody i chorób bydlęcych.

Wraz z następnym etapem rozwoju ludzkości w walce o byt, wraz z uprawą ziemi, narodziła się kultura rolnicza, osiadła. Ona stworzyła większe skupienia ludzkie, dała początek podziałowi na miasto i wieś. Stworzyła wielką własność, handel, wojny zaborcze, niewolnictwo rolne. Im bardziej rozwijała się praca rolna, tym mocniej krzepły formy społeczne kultury rolniczej. Drogą dziedzictwa wytworzyła się warstwa obszarników, częste prowadzenie wojen uczyniło z nich rycerzy, panów życia i śmierci, którym służyli chłopi, rzemieślnicy i kupcy. I oto w drodze wymiany towarów i ludzi – obok podstawy kultury – ziemi, wytworzył się w handlu pieniądz. Kto miał ziemię albo pieniądze – ten miał wszystko.

A kultura rolnicza przy pomyślnych warunkach pracy i obronie jej owoców wzniosła się na wysoki poziom. Podział pracy udoskonalił technikę, architekturę, nauki matematyczne. Powstały pierwsze wielkie inwestycje, jak kanały użyźniające pola, wodociągi, mury obronne, gmachy składów towarowych, pałace i świątynie. Uczeni biedacy, żyjący po dworach królów, faraonów, cezarów, zgłębiali tajemnice wiedzy; artyści, poeci, rzeźbiarze, malarze tworzyli pomniki dla władców, słowem – dźwiękiem i kształtem ozdabiali mauzolea, pomniki i piramidy. Sztuka i wiedza przeszły na służbę możnych tego świata. Jeszcze dokładniej uczyniła to religia. W starożytnym Egipcie na przykład kapłani zmonopolizowali wszelką naukę, a lud niewolniczy utrzymywali w ciemnocie i strachu przed bogami i faraonem, wyrabiając od czasu do czasu różne cuda, błogosławiąc wojny i karne ekspedycje. Pojęcie władzy łączyło się z boskością. Cesarze rzymscy, faraonowie egipscy, królowie perscy uważali się za bogów. Religia też w służbie możnych wprowadziła zasadę świętości własności prywatnej. Uczeni i kapłani, utrzymywani i popierani przez bogaczy, układali wygodne dla nich prawa i przykazania, tworzyli moralność. Pomiędzy warstwą wolnych panów, patrycjuszów, rycerzy – a między niewolnikami, czyli proletariatem – wyrosły pośrednie szeregi lepiej płatnych warstw inteligencji niezależnej, lokajów i rządców. Dla nich wszystkich – z wyjątkiem proletariatu – dostępne były w większej lub mniejszej mierze materialne dobra kulturalne, a z biegiem czasu naukę i sztukę zaczął tworzyć dla nich proletariat umysłowy.

Przejście kultury rolnej starożytnej w erę chrześcijańską nie zmieniło społecznego podłoża i ugruntowany na ziemiach cezarów chrześcijański feudalizm opierał się nadal na tych samych podstawach wytwórczości dóbr, z silniejszym tylko zagarnięciem kontroli nad kulturą umysłową i artystyczną przez kler. Dla warstw niewolniczych, dla poddańczych chłopów miał chrystianizm ideę wyrzeczenia się i pokory, ale trudu im nie ujęto. Nad ludzkością Europy zawisły mroki średniowiecza. Z tego okresu pozostały, jako dokumenty, ruiny zamków rycerskich, kościołów i klasztorów, z celami tortur dla czarownic albo nieposłusznych chłopów pańszczyźnianych. Kiedy już w XVI wieku między protestanckimi a katolickimi obszarnikami w Niemczech wybuchła wojna, chłopi z dóbr rycerskich i klasztornych wzniecili powstanie. Natychmiast panowie zawiesili broń między sobą i przystąpili do karania opornych niewolników, stosując, jako najpopularniejszą, egzekucję przybijania ludzi gwoździami do drzew na ich własne, wyprute z brzucha jelita.

Nowe perspektywy produkcji materialnej, a więc i odrodzenia kulturalnego, ukazały się wtedy, kiedy zdobywcze i religijne wojny wytworzyły pęd do posiadania kolonii, kiedy przyszły odkrycia nowych ziem, a wraz z tym powstał wielki handel i początek przemysłu.

Opanowanie nowych terenów wymagało rozwoju techniki, a więc wiedzy ścisłej i praktycznych umiejętności. Wszystkie dziedziny wiedzy są jednak styczne i dlatego poczynający się okres kultury imperialistycznej, burżuazyjnej, wzbogacił myśl ludzką niepomiernie. Przemysł wprowadził maszyny, a do maszyn tych zostali z kolei przykuci synowie dawnych chłopskich niewolników, robotnicy. Nastał czas eksportu, poszukiwania rynków. Na nowych, odkrytych świeżo terenach łatwo się było dorobić, toteż nowo powstała klasa kolonizatorsko nastrojonych kupców i przemysłowców, grupująca się z bogatego mieszczaństwa i zubożałej szlachty, dała początek klasie burżuazyjnej – gdyż wyraz bourgeois znaczy – mieszczanin. Po zwycięskiej walce z rycerskim feudalizmem burżuazja wchłonęła go, a ziemianie, obszarnicy, potomkowie dawnych rycerzy, dostosowali się do burżuazji, przenosząc się do miast i zyski z ziemi lokując w przedsiębiorstwach i bankach. Rozwój urządzeń burżuazyjnych, obrót finansowy w przemyśle i handlu dał początek władzy pieniądza, czyli kapitalizmowi wraz z jego kulturą.

Kapitalizm pogłębił do ostateczności tę przepaść, jaka od dawna już istniała między pracą a korzystaniem z niej. Poddał pod władzę pieniądza wszystkie twórcze siły ludzkości od pracy rąk począwszy, na najtrudniejszych badaniach naukowych i twórczości artystycznej kończąc.

Kładąc nacisk na rozwój kultury technicznej, materialnej, na ilość produkcji, wybudował kapitalizm tyle urządzeń wytwórczości i komunikacji, że wśród olbrzymich fabryk, połączonych kolejami, telegrafami, radiem, wśród masy wydobywanych surowców mogłaby nastać dla ogółu ludzkości, zatem i dla proletariatu fizycznego i umysłowego, możliwość swobodnego korzystania z dóbr materialnych i moralnych przez się wytworzonych. Ale wielki kapitał przemysłowy i finansowy uzależniał od siebie nie tylko drobnych właścicieli, ale rządy państw, ich armie, wszystkie twórcze i niszczące moce, wprowadzając obok starych nierówności wyznaniowych, rodowych i rasowych, najbardziej klasową nierówność dochodu gotówkowego.

Nie jest przypadkiem, że właśnie w okresie rozwoju i triumfu kapitalizmu około połowy zeszłego stulecia zniesiono handel niewolnikami i uwłaszczono pańszczyźnianych chłopów. Bynajmniej nie skończyło to niewoli i poddaństwa. Nieliczna kasta, spożywająca wszystko najlepsze, posiadająca i wydająca najwięcej pieniędzy, znalazła nowych niewolników w milionach proletariatu rolnego i fabrycznego i w pracującej inteligencji. Płacąc więcej lub mniej, odmawiając zapłaty lub ją podnosząc, stał się kapitalizm międzynarodowym panem życia i śmierci ludzkości.

3

O rozwoju kultury technicznej w epoce kapitalizmu powtarzać obszerniej nie trzeba. Wszyscy jesteśmy świadkami olbrzymich postępów budownictwa, elektrotechniki, mechanizacji i racjonalizacji pracy, nad których porządkiem pracują najemni ekonomiści, kalkulatorzy, inżynierowie i buchalterzy. Wszyscy wiemy też o straszliwym wyzysku i o tym, jak to przyszłe porachunki konkurencyjne między sobą załatwiać ma kapitalizm krwią robotniczą, wylewaną w sposób hurtowy, naukowy, doskonale się opłacający, za pomocą wspaniałych przyrządów śmiercionośnych. Należy jednak przejść do kultury umysłowej i artystycznej w dobie kapitalizmu, do tej kultury, która powinna wobec tak wspaniałego rozwoju techniki kwitnąć powszechnie.

Klasowe oblicze kultury umysłowej i artystycznej nie przedstawia w dobie obecnej żadnych wątpliwości. Wiedza przede wszystkim matematyczna, dalej socjologia, ekonomia, humanistyka, którym poprzednio wyznaczył kapitalizm zadanie opanowania ludzkości, dzisiaj, w chwili, gdy kapitalizm przestał być twórczy, a stał się wsteczny, zamiast obrócić myśl ludzką przeciw niemu, zamiast walczyć o wyzwolenie sił twórczych proletariatu, ta wiedza, opłacana na katedrach szkolnych, w akademiach i instytutach, broni kapitalizmu wszelkimi siłami, wracając do starych, ośmieszonych przez życie teorii albo kręcąc się w kole bez wyjścia.

Tak np. dla zapewnienia i utrwalenia władzy faszyzmu niemieckiego wygrzebali zglajchszaltowani profesorowie niemieccy teorię doskonałości rasy germańskiej. Teoria rasizmu nie wytrzymuje krytyki zdrowego rozsądku w żadnym stopniu, a jednak jedni ze strachu o posady nauczają jej, inni – z tego samego strachu – słuchają. Drugą smutną śmiesznością jest dogmat naukowy nieomylności wodzów, którymi są tu czy tam wodzowie faszyzmu z łaski kapitału. Wreszcie obostrzone wszędzie prawo cenzury, osłabienie i zniszczenie wolności krytyki, surowa cenzura to są dowody cofania się i zdziczenia nauki i myśli w dobie obecnej. Na własny pogrzeb zjechały się: oficjalna ekonomia, statystyka, matematyka skarbowa – już w roku 1933 w Londynie, kiedy najtężsi specjaliści kapitalistyczni zebrali się dla znalezienia drogi wyjścia z kryzysu kapitalizmu i drogi tej nie znaleźli. Naukowa kultura kapitalizmu, stojąca na usługach wyzysku, przemocy i wojny, sprzymierzyła się z religią. Za pieniądze wyciskane z proletariatu zastrzykuje mu się za pomocą szkoły, książki, prasy, ambony, radia takie poglądy, takie zasady i takie wiadomości fałszywe, które pozwolą na jak najdłuższy czas utrzymać istniejący podział pracy i jej owoców, które utrzymać mają materialną kulturę w jej stanie tak, aby tylko nieliczni mieli wszystko.

Obok religii, zawierającej się w strukturze kultury umysłowej kapitalizmu, na jej usługach w jeszcze jaskrawszy sposób pozostaje kultura artystyczna. Z jednej strony literatura piękna, malarstwo, zdobnictwo umilają życie bogaczom, z drugiej strony fabrykowane masowo odpadki tych sztuk mają utrzymać proletariat w podziwie i czci dla swych panów. Ani w książce, ani w kinie, ani w teatrze nie spotyka się prawdziwego obrazu życia, to jest walki o byt, pracy, jej podziału i podziału zdobyczy kultury, ale ckliwe, rozrzewniające bajki o pięknych kobietach, wspaniałych i wspaniałomyślnych miliarderach, o szczęściu zdobytym przez loterię i o pięknie widzianym przez sen. Wzruszenia dostarczane przez uznaną w kulturze kapitalistycznej sztukę są równie fałszywe, jak jej naukowe prawdy czy religijne objawienia. Uwielbianie lenistwa bogaczy, pochwały dla bohaterstwa uczonych morderców, jakimi są wodzowie pięknie przedstawianych wojen, zachwyt nad wymuskanymi kształtami utrzymywanych przez bogaczy aktorek – oto repertuar sztuki dla proletariatu.

Świadomie albo nieświadomie, za lichy grosz albo za dobrą pensję czepiający się kapitalistycznego koryta artyści dokładają ludowi za półdarmo śpiew żołnierzy, bas organów, powieści kryminalne i historie o miłości szczęśliwej między biedną dziewczyną a bogatym paniczem. W sztuce burżuazyjnej wszystko się kończy dobrze – ale za to inne od tych mamideł jest życie proletariusza! Piękny strój za witryną sklepu, śpiew Kiepury, dźwięki orkiestry wojskowej, kolorowe flagi działają na wyobraźnię proletariuszy i wraz z całym systemem produkcji kultury umysłowej i artystycznej, finansowanej przez kapitalizm, mają kazać mu wierzyć, że w obecnym ustroju istnieje dla niego prawda, piękno, radość.

4

Na tle kapitalistycznych warunków ekonomicznych, w ogniu pracy i walki o życie rodzi się w łonie proletariatu opór przeciw wyzyskowi i zakłamaniu kapitalistycznemu i jego kultury. Z szeregów proletariatu wyrastają bojownicy o nowy ład, teoretycy prawdziwej nauki, twórcy sztuki, która tętni życiem. W Rosji Radzieckiej otwarcie, a w państwach kapitalistycznych wbrew ich porządkowi rośnie nowa kultura proletariacka. Nie ulega kwestii, że miliony mas pracujących, tworzące dziś i tworzące dla nielicznej grupy posiadaczy, zdolne są stworzyć kulturę dla siebie. Pęd do prawdy i piękna, wola życia są w proletariacie najsilniejsze, choć karmi się go jeszcze prawdami oszukańczymi, a pięknem fałszowanym hurtowo.

Wiadomo powszechnie, że w chwilach wolnych od pracy na roli lud chłopski każdego kraju stworzył własną sztukę, tak bogatą, że do dziś kradnie z niej burżuazja, co tylko może, dla zastrzyknięcia sobie tężyzny i prostoty. Ludowa muzyka, rzeźba, poezja pieśni ludowych, obrzędy pracy rolnej, zdobnictwo budynków i stroju są punktem wyjścia dla kultury artystycznej proletariatu. Kulturę naukową tworzy on, demaskując kapitalistyczne objawienia i teorie, szukając w pracy nowych dróg, które by podniosły bytowanie materialne człowieka pracy na poziom jak najwyższy.

Ponieważ zaś proletariat, jako całość, ogląda jedynie stworzone przez siebie cuda kultury materialnej, żywi się odpadkami kultury umysłowej i artystycznej – pierwszym jej zadaniem jest walka z władzą. Istniejąca już bogata kultura proletariacka, ekonomia, socjologia marksistowska, sztuka proletariacka reprezentowana w Polsce przez piękną poezję, chóry, zespoły robotnicze – mając przed sobą do zdobycia wszystko – ma z natury rzeczy charakter rewolucyjny. I nauka, i sztuka obnażają nonsens i potworność kapitalizmu, obie wskazują cel, przebudowę rewolucyjną. Nauka wpływa na umysł, sztuka na uczucie. I wszędzie tam, gdzie proletariusz, obudzony ze snu niewoli, zapatrzony w świetlaną przyszłość kultury socjalistycznej, pracuje czynem, myślą i pragnieniem nad zdobyciem jutra, tam rodzi się z jego pracy, myśli i tęsknot kultura proletariacka.

Obecnie, kiedy zakłamanie kultury burżuazyjnej dochodzi szczytu, siły twórcze pracy, dziś wyzyskiwanej i sprzedawanej za grosze, rosną pragnieniem ostatecznej przemiany ładu społecznego. W szeregach walczących o nowe piękno i słuszną prawdę stają obok siebie chłop, robotnik, inteligent, artysta i literat-proletariusz. Praca mięśni i praca mózgu jednoczy się we wspólnym celu. Pierwsze przebłyski nowej, proletariackiej kultury znajdujemy we wspólnych wysiłkach spółdzielczości socjalistycznej. Powstają wbrew nędzy i brzydocie życia robotniczego czyste i schludne mieszkania, pomniki sztuki, teatry, biblioteki, muzea, szkoły – wszędzie tam, gdzie walczący proletariat dzięki stworzonym przez siebie organizacjom zdobywa odpowiednie znaczenie. Po zdobyciu zaś władzy, pod rządami robotników i chłopów doczekają się masy pracujące radosnego i spokojnego życia, które miast nędzy i ciemnoty cechować będzie rozkwit dobrobytu, wiedzy i sztuk pięknych.

Edward Szymański
__________________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w roku 1934 jako broszura. Następnie wznowiono go w Edward Szymański – „Dzieła zebrane”, tom II, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1971. Przedruk za tym ostatnim źródłem.

 

Na podobny temat warto przeczytać:

 

 

Edward Szymański (1907-1943) – poeta, prozaik, publicysta, dziennikarz, działacz społeczno-polityczny. Pochodził z robotniczej rodziny z warszawskiej Woli, o silnych tradycjach socjalistycznych. W roku 1928, po rozpoczęciu studiów polonistycznych, wstąpił do PPS. Był autorem licznych wierszy, publikowanych w prasie dla dzieci, w pismach socjalistycznych i spółdzielczych, m.in. w „Robotniku”, „Płomieniach” (organ Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej; był członkiem jego redakcji), „Głosie Kobiet”, „Spólnocie”, „Społem”, „Kolejarzu Związkowcu”, „Głosie Tytoniowca”, „Tygodniu Robotnika”, „Chłopskiej Prawdzie”, „Lewym Torze”, a także w satyrycznych „Szpilkach”. Autor kilku tomów wierszy: „20 milionów” (skonfiskowany przez cenzurę), „Do mieszkańców Marsa”, „ABC” (wiersze dla dzieci), „Słońce na szynach” (wiersze o tematyce związkowej), zredagował także tom „Piosenki robotnicze”. Autor przekładów utworów klasycznych: „Lenora” A. G. Bürgera i „De rerum natura” Lukrecjusza. Zarobkowo pracował m.in. jako nauczyciel, urzędnik pocztowy, redaktor pisma „Przegląd Futrzarski i Kuśnierski”, bywał bezrobotnym. Jego utwory budziły uznanie m.in. Juliana Tuwima, Władysława Broniewskiego i Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Pod koniec lat 30. wraz z rodziną przeniósł się z Warszawy na Podlasie, gdzie zastała go wojna. Podczas ucieczki na wschód przed hitlerowcami uległ wypadkowi, którego skutkiem było pęknięcie czaszki. Ciężko chory, operowany i poddany rekonwalescencji, został w czerwcu 1943 r. aresztowany przez Gestapo w niejasnych okolicznościach, przebywał na Pawiaku, a następnie został uwięziony w Auschwitz, gdzie zmarł pod koniec tego roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *