dr Teodor Ringelheim

Demokratyzacja przemysłu

[1924]

Wojna światowa zrzuciła z tronu samowładnych monarchów i oddała rządy w państwie i gminie w ręce ludu, który rządy te sprawuje przez swoich przedstawicieli.

W życiu państwowym nastąpiła tedy demokratyzacja.

Inaczej w przemyśle.

W kopalni i we fabryce przysługuje dotąd kierownictwo produkcji niepodzielnie właścicielowi bez względu na to, czy tenże jest fachowcem lub nie, czy jest mądry, czy głupi.

Urzędnicy i robotnicy, którzy całe życie we fabryce pracują i dobra swoją pracą wytwarzają, nie mają żadnego prawnego wpływu na sposób prowadzenia produkcji; czy fabryka ma być w ruchu, czy też ma być zastawiona, czy należy pracować w jednej, czy trzech zmianach, jaki towar ma być wytwarzany, jakiej ceny za towar należy żądać, czy kupić nowe maszyny, czy też pracować starymi, o tym rozstrzyga według dzisiejszego stanu prawnego właściciel fabryki zupełnie samowładnie.

W przedsiębiorstwach nie będących własnością jednego przedsiębiorcy, lecz anonimowych spółek akcyjnych, a więc osób, które ze samym przedsiębiorstwem są bardzo luźnie związane, posiadacz akcji, a więc współwłaściciel przedsiębiorstwa, często nie wie nawet, gdzie się fabryka znajduje, jakie towary wytwarza, a mimo to ma decydujący głos na walnym zgromadzeniu wspólników, a więc udział w zarządzie przedsiębiorstwa i w jego kontroli, udział w wyborach dyrekcji, którego robotnik, związany z przedsiębiorstwem przez długie lata pracy, nie ma.

Produkcją kieruje tedy dzisiaj, gdy przeważająca część przedsiębiorstw znajduje się w rękach spółek akcyjnych, chwilowy posiadacz akcji, nabytej na giełdzie, który ustanawia swoich pełnomocników, dyrektorów. Martwy papier, akcja symbolizująca tytuł własności, rządzi w fabryce, podczas gdy robotnik związany z fabryką swoją pracą i całym bytem, jest wszelkiego udziału w zarządzie przedsiębiorstwa pozbawiony: autokracja kapitału zupełnie podobna do autokracji monarchy, który nie troszcząc się o wolę poddanych, mianował według własnego upodobania urzędników tylko sobie odpowiedzialnych.

Jeżeli tu i ówdzie organizacje robotników wywalczyły sobie w fabryce pewne wpływy, to taki stan faktyczny nie zmienia w niczym dzisiejszego stanu prawnego tak, jak faktyczne ograniczenie władzy samodzierżcy przez groźną postawę ludu nie zmienia prawnej istoty absolutnej monarchii.

Lud pracujący musi tedy dążyć do prawnego ograniczenia autokracji właściciela środków produkcji, kapitału, do wywalczenia żywej sile roboczej, właściwym wytwórcom i konsumentom dóbr, prawa kierowania produkcją w ten sposób, jak sobie z czasem wywalczył prawo stanowienia o losach państwa i gminy; musi dążyć do demokratyzacji przemysłu.

Ostatecznego celu socjalistycznego ruchu robotniczego, uspołecznienia środków produkcji i kierownictwa produkcji przez zarząd, wybrany przez organizacje robotników i konsumentów, od razu jednak osiągnąć nie można. Cel ten może być osiągnięty jedynie stopniowo, w drodze ewolucji dziejowej i etapami, tak jak lud nie od razu zdobył suwerenność w państwie. Etapy te są nawet potrzebne i konieczne już z tego powodu, że lud roboczy dopiero wówczas będzie mógł objąć kierownictwo produkcji, gdy w tych okresach przejściowych, w których tylko częściowymi zdobyczami będzie się musiał zadowolić, nabędzie fachowego wykształcenia i doświadczenia w kierownictwie produkcji.

Na razie robotnicy mogą tedy dążyć jedynie do uzyskania pewnego wpływu na zarząd produkcji i korzystać ze sposobności, aby od dzisiejszych zarządców nauczyć się wszystkiego tego, co kierownik produkcji wiedzieć musi.

Pewnym skromnym etapem na tej drodze do zdobycia udziału w zarządzie przedsiębiorstwa, są ustawy o radach fabrycznych, które w czasach powojennych wywalczyli sobie już robotnicy w Austrii, Czechach i Niemczech.

Ustawa austriacka z 15 maja 1919 r. stała się wzorem dzisiejszego ustawodawstwa o radach fabrycznych.

Jakie prawa nadaje ustawa ta Radom Fabrycznym i jakie nakłada na nie obowiązki?

Otóż w pierwszym rzędzie Rada Fabryczna, wybrana w powszechnym równym i proporcjonalnym głosowaniu przez robotników danego przedsiębiorstwa, a składająca się – według liczby zatrudnionych w przedsiębiorstwie robotników – najmniej z trzech, a najwyżej z 15 członków, jest prawnym zastępstwem [reprezentantem] robotników danego przedsiębiorstwa wobec właściciela przedsiębiorstwa i jako takiemu przysługuje Radzie Fabrycznej pewna nietykalność: członkom rady robotniczej może pracodawca wypowiedzieć pracę jedynie za zgodą tak zwanego „urzędu rozjemczego”, to jest instytucji sądowej, w której skład wchodzą jeden sędzia, jeden delegat ministerstwa opieki społecznej oraz po jednym przedstawicielu pracodawców i robotników.

Rada Fabryczna zajmuje w przedsiębiorstwie w ogóle stanowisko podobne do stanowiska parlamentu w monarchii konstytucyjnej. W pierwszym rzędzie czuwa nad tym, aby wszelkie prawa i obowiązki wynikające z umów zbiorowych były przez obie strony potrzymane; przestrzega wykonania przepisów ustawy przemysłowej i zarządzeń inspektorów pracy. Regulamin pracy może być jedynie za zgodą rady fabrycznej zmieniony. Rada Fabryczna czuwa także nad utrzymaniem dyscypliny pracy razem z przedsiębiorcą. Kary porządkowe przeciw robotnikom wykraczającym przeciw dyscyplinie pracy orzeka senat złożony z przedstawiciela przedsiębiorcy i przedstawiciela Rady Fabrycznej. Rada Fabryczna jest powołana do przedstawiania przedsiębiorcy wszelkich życzeń robotników i pośredniczenia przy wynikłych sporach. Gdy pracodawca wypowie robotnikowi pracę bez zgody Rady Fabrycznej, może Rada Fabryczna wypowiedzenie takie przed urzędem rozjemczym zaczepić [zaskarżyć], jeżeli wypowiedzenie nastąpiło z powodu przekonań politycznych wypowiedzianego lub z tego powodu, że tenże korzystał z prawa koalicji ustawą zagwarantowanego.

Rada Fabryczna ma także pewien samorząd: ściąga na swoje cele opłaty w wysokości do pół procent od zarobku robotników i administruje odnośnym funduszem. Ponadto zarządza zakładami użyteczności społecznej przy przedsiębiorstwie istniejącymi, a więc domami robotniczymi, konsumami [sklepami], łaźnią itd.

Ponadto zapewnia powyższa ustawa robotnikom udział w zarządzie przedsiębiorstwa, stanowiąc, że przedsiębiorca jest obowiązany wszelkie innowacje w produkcji z Radą Fabryczną omówić, przedłożyć Radzie bilans roczny i statystykę płac, a wreszcie w spółkach akcyjnych przyznaje ustawa Radzie Fabrycznej dwa miejsca w radzie zawiadowczej [nadzorczej] spółki akcyjnej, a więc w najwyższej instancji administracyjnej. Członkowie Rady Fabrycznej zasiadają tedy w radach zawiadowczych na równych prawach z innymi członkami tychże rad, obok przedstawicieli kapitału decydują o zarządzie przedsiębiorstwa, a co najważniejsze wykonują kontrolę i mają wgląd w tok interesów.

To są główne prawa, które ustawa Radom Fabrycznym nadaje. Uprawnienia te w porównaniu z prawami przedsiębiorcy i większości akcjonariuszy są oczywiście bardzo skromne, lecz stanowią wyłam w zasadzie autokracji kapitału, która pierwej bezwzględnie obowiązywała, a u nas w Polsce jeszcze dzisiaj obowiązuje.

Ustawa o radach fabrycznych jest oczywiście dopiero początkiem pewnego rozwoju, początkiem demokratyzacji przemysłu, lecz właśnie jako pierwszy krok ma ogromne znaczenie, tym bardziej, że wprowadza robotników w tajniki kierownictwa produkcji, uczy ich czytać bilanse i kalkulować po kupiecku, kształci ich fachowo i przygotowuje do odpowiedzialnej pracy kierowniczej.

Rzeczą organizacji robotniczych będzie uprawnienia rad fabrycznych z czasem rozszerzyć, wywalczyć odpowiednią zmianę ustawy.

Rozwój pójdzie tutaj zapewne tą samą drogą, co w życiu państwowym. Stan prawny, jaki stwarzają w przemyśle Rady Fabryczne jest bardzo podobny do stanu prawnego w monarchiach konstytucyjnych: władza znajduje się jeszcze w rękach przedsiębiorcy-„monarchy”, lecz władza ta jest uprawnieniami przedstawicielstwa robotników ograniczona. Jak monarchie konstytucyjne w drodze ewolucji lub przewrotów dziejowych zamieniły się z czasem czy to w monarchie parlamentarne, w których władza parlamentu była rozstrzygającą, czy to w republiki, tak samo dzisiejsze skromne Rady Febryczne zmienią z czasem dzisiejszego pracodawcę „konstytucyjnego” na pracodawcę „parlamentarnego”, a z czasem stworzą z przedsiębiorstwa republikę. Wówczas cel dążeń socjalistycznych będzie osiągnięty, kapitał będzie uspołeczniony, a produkcją będzie kierowała „wielka rada fabryczna”, to jest całe społeczeństwo przez swoich przedstawicieli.

My w Polsce musimy się starać na razie o pierwszy stopień tego historycznego rozwoju: o wywalczenie ustawy o radach fabrycznych, podobnej do tej ustawy, której główne postanowienia wyżej podano.

dr Teodor Ringelheim
_______________________________
Powyższy tekst ukazał się w tygodniku „Głos Zagłębia – organ Polskiej Partii Socjalistycznej w Zagłębiu Dąbrowskim”, nr 9/1924, 27 kwietnia 1924. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

 

Na podobny temat warto przeczytać również:

•    Melania Borstein-Łychowska: Izby robotnicze w Austrii [1929]
•    K. H.: Idea rad załogowych i jej realizacja [1924]
•    W. W.: Sprawa kontroli robotniczej nad wytwórczością [1927]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *