W. W.

Sprawa kontroli robotniczej nad wytwórczością

[1927]

W dążeniu do realizacji zasadniczego swego celu, jakim jest społeczeństwo wytwórców, syndykalizm wysunął hasło kontroli robotniczej nad wytwórczością. Kontrola ta stanowi pewien program minimalny, zapewniający masom robotniczym możność bezpośredniego wpływu na kształtowanie się życia ekonomicznego – a tym samym czyniący z tych mas świadomy czynnik twórczy w ogólnym procesie wytwarzania. Jest rzeczą oczywistą, że sprawa ta, sprawa wprowadzenia pracy jako czynnika współtworzącego życie ekonomiczne na podstawie zupełnie określonego programu własnego, jest zagadnieniem obchodzącym nie tylko robotników, ale całe społeczeństwo. Wiąże się ona bezpośrednio z kwestią oparcia życia gospodarczego na trwałych podstawach i wydobycia ze społeczeństwa maksimum sił wytwórczych.

Masy robotnicze posiadają dziś bardzo wiele energii potencjalnej. Pobudzenie ich inicjatywy twórczej w dziedzinie chociażby takich zagadnień, jak organizacja pracy, daje rezultaty bardzo dodatnie. Dlatego też widzimy np., jak naukowa organizacja pracy, w chwili powstania swego opierającą się na zmechanizowaniu czynności robotnika, przechodzi bardzo poważną ewolucję. Nowe prądy w tej dziedzinie idą właśnie w kierunku nadania pracy robotników charakteru świadomie wykonywanych czynności.

Wspaniałe rezultaty, osiągnięte na tej drodze w Stanach Zjednoczonych w całym szeregu przedsiębiorstw, wykazały aż nadto dobitnie, iż dzięki pobudzeniu świadomej inicjatywy robotników zarówno pracownicy, jak i samo przedsiębiorstwo zyskało bardzo wiele.

W tym samym kierunku zmierzają podjęte ostatnio usiłowania w Niemczech.

Masy robotnicze również coraz lepiej zdają sobie sprawę z wartości, jakie są w stanie wnieść do życia ekonomicznego.

Wyzwolony od naleciałości doktrynersko-politycznych ruch zawodowy w wielkich państwach przemysłowych świata dąży do stworzenia własnego programu organizacji życia gospodarczego, programu opartego nie o martwą i abstrakcyjną doktrynę, ale o gruntowną znajomość sytuacji ekonomicznej i analizę czynników działających w procesie wytwórczości.

Przykładem może być tu program sanacji przemysłu węglowego, wysunięty przez angielskich górników.

W Stanach Zjednoczonych związki robotnicze przystąpiły do gruntownych badań nad naukową organizacją pracy, prowadzonych przez specjalne komisje rzeczoznawców, co doprowadziło do stworzenia własnego programu w tej dziedzinie, programu, który realizują tam, gdzie robotnicy dopuszczeni zostali do udziału w zarządzie przedsiębiorstw.

Związki francuskie i niemieckie wstępują w ich ślady. Zamiast zasklepiania się w formułkach doktryny, mamy tu do czynienia z czynnym, twórczym udziałem w życiu społeczeństwa.

Przedsiębiorcy rozumieją doskonale, iż niezbędna jest zmiana stosunku do robotnika. Zdają sobie sprawę z tych korzyści, jakie mogą być osiągnięte przez wykorzystanie inicjatywy robotniczej, tego wielkiego zapasu energii potencjalnej, tkwiącego w masach. Na tym tle mamy do czynienia z różnorodnymi usiłowaniami. Jedne z nich pragnęłyby utrzymać w rzeczywistości ster produkcji w rękach kapitalistów, zaś masy robotnicze pociągnąć drogą ustępstw, nie posiadających znaczenia zasadniczego. Do metod takiego rodzaju należy system, stosowany szeroko w Stanach Zjednoczonych, dopuszczania robotników do udziału w zyskach drogą wypuszczenia specjalnych akcji, nie dających prawa głosu na zgromadzeniach akcjonariuszy.

Chodzi tu o danie pewnych materialnych korzyści i o pobudzenie tą drogą twórczości robotniczej.

Również do tej kategorii zaliczyć należy tworzenie lokalnych reprezentacji fabrycznych, w przeciwstawieniu do syndykatów robotniczych. Reprezentacje takie, których działalność obejmuje wyłącznie dane przedsiębiorstwo (a czasem jego część), nie oparte o żadne ogólne normy prawne, stwarzają stan zależności od pracodawcy, a zarazem usuwają „niebezpiecznego wroga”, jakim są scentralizowane syndykaty robotnicze. Takich „półśrodków” można by wyliczyć bardzo wiele, wszystkie one mają cechę wspólną: dać drobne korzyści przy utrzymaniu dotychczasowego zasadniczego stosunku pracodawców i pracowników i niedopuszczenie tych ostatnich do kierownictwa produkcją.

Jest rzeczą jasną, że na tej drodze nie osiągnie się wyników dodatnich. Robotnicy prędzej czy później zorientują się niewątpliwie w sytuacji, co w konsekwencji doprowadzi jedynie do zaostrzenia wzajemnych stosunków.

Kontrola robotnicza nad produkcją winna być kontrolą rzeczywistą. Wówczas tylko da pozytywne rezultaty i doprowadzi do stworzenia nowych podstaw życia gospodarczego.

Jest rzecz stwierdzoną, że tylko tam osiągnięto rezultaty dodatnie przez dopuszczenie robotników do udziału w zarządzie przedsiębiorstw, gdzie nie stało się to tylko pustym frazesem, a dawało rzeczywisty wpływ na bieg wytwórczości.

Tak było w przedsiębiorstwach amerykańskich „Baltimore and Ohio Railway”, „Chicago North and Western”, „Canadian National Railway”, „Dutchess Bleachery” (udział w zarządzie i w zyskach) i in. Dodatnie rezultaty dała umowa między trustem węglowym „Central Competitive Field” a federacją górników.

Jeżeli chodzi o formy, w jakich dokonywa się dopuszczenie do udziału w zarządzie przedsiębiorstw, są one dość różnorodne.

Tam, gdzie istnieją jednolite organizacje zawodowe, sprawa jest zupełnie prosta. Robotników reprezentują odpowiednie organy związkowe. Tak jest np. w Stanach Zjednoczonych, oczywiście tam, gdzie przedsiębiorstwa zatrudniają robotników zorganizowanych.

O ile nie mamy do czynienia z jednolitą organizacją zawodową, muszą być stwarzane formy specjalne.

I tak w Niemczech ustawą powołano do życia tzw. rady załogowe (conseils d’entreprises), scentralizowane w reprezentacje okręgowe itd. – wreszcie w centralną reprezentację rad, posiadającą swych przedstawicieli w Państwowej Radzie Gospodarczej (Reichswirtschaftsrat). Praktyka wykazała jednak, że działalność tego rodzaju reprezentacji winna być koordynowana z pracą związków zawodowych, gdyż w przeciwnym razie wytwarza się niebezpieczna dla robotników wzajemna konkurencja między tymi instytucjami.

W gruncie rzeczy punkt ciężkości leży w organizacjach zawodowych. Od stopnia ich zorganizowania, od programu jaki potrafią stworzyć, zależy zrealizowanie postulatu kontroli robotniczej. Postulat ten dojrzał dziś całkowicie do realizacji. Uświadomić to sobie muszą zarówno przedsiębiorcy, jak i robotnicy. Wymaga tego interes całości społeczeństwa.

Przedsiębiorcy muszą zrozumieć konieczność rewizji dotychczasowego stosunku do robotnika.

Robotnicy muszą podjąć pracę zorganizowania się i przygotowania do czynnego udziału w wytwórczości. Kontrola robotnicza winna być kontrolą czynnika świadomie wnoszącego nowe wartości do życia gospodarczego.

W. W.

 _____________________________________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku politycznym „Przełom” nr 8/1927, 19 marca 1927, ze zbiorów Remigiusza Okraski, od tamtej pory nie był wznawiany. „Przełom” był organem Związku Naprawy Rzeczypospolitej, czołowej organizacji lewego skrzydła obozu sanacyjnego, bliskiego ideologii syndykalistycznej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *