Melania Borstein-Łychowska

Izby robotnicze w Austrii

[1929]

Austriackie Izby Robotnicze istnieją od 1921 r. na zasadzie ustawy uchwalonej jednocześnie z ustawą o Izbach Handlowo-Rzemieślniczo-Przemysłowych dnia 26 lutego 1920 r. i znowelizowanej dnia 1 października tegoż roku. Izby te noszą nazwę „Robotniczych” nie zaś Izb Pracy, w odróżnieniu od instytucji, istniejących pod tym mianem we Francji, Belgii, Włoszech i posiadających charakter zupełnie odmienny: gdy bowiem Izby austriackie stanowią samodzielne przedstawicielstwo gospodarczych i społecznych interesów warstw pracowniczych, w innych krajach są one instytucjami mieszanymi, złożonymi z przedstawicieli robotników i pracowników z jednej, zaś przedsiębiorców z drugiej strony. Również jako instytucje mieszane pomyślane są Izby Pracy przewidziane przez nową konstytucję niemiecką, lecz dotąd nie powołane do życia.

Izby Robotnicze istnieją po jednej w każdej z prowincji (krajów) składających się na Republikę Austriacką. Siedziby ich odpowiadają siedzibom Izb Handlowo-Rzemieślniczo-Przemysłowych. W ten sposób istnieje 7 Izb Robotniczych: w Wiedniu, Grazu, Linzu, Innsbrucku, Salzburgu, Klagenfurcie i w Feldkirchu. Izba wiedeńska posiada nadto 5 oddziałów prowincjonalnych, rozmieszczonych w większych miastach Austrii Dolnej (Viener Neustadt, St. Pölten, Stockerau, Gmünd i Veithofen), które były łatwe do utworzenia ze względu na obfitość środków materialnych i sił do pracy, a szczególnie pożądane wobec silnie rozwiniętego w tej prowincji przemysłu drobnego. Izba w Grazu ma oddział w Leoben.

Wobec niejednakowego zakresu działania poszczególne Izby różnią się pod względem liczby swych członków. Największą jest oczywiście Izba wiedeńska, która liczy 130 członków, w czym 111 przedstawicieli socjalnych demokratów, 3 komunistów, pozostali zaś reprezentują tzw. związki żółte – chrześcijańskiej demokracji i narodowców społecznych (Völkische). Izba w Grazu liczy 64 członków, w Linz – 57 członków, w Innsbrucku – 50, w Salzburgu – 40, w Klagenfurcie i w Feldkirchu – po 40 członków. We wszystkich Izbach socjalna demokracja posiada olbrzymią większość, odpowiednio do swych wpływów w życiu politycznym i w związkach zawodowych. Tylko w Feldkirchu wyjątkowo w ostatnich wyborach socjalni demokraci uzyskali nie więcej nad 50% mandatów wobec znacznego wzmożenia się sił chrześcijańskiej demokracji w Voralbergu.

Na zasadzie przepisu ustawowego Izba Robotnicza dzieli się zasadniczo na cztery sekcje; jedna sekcja obejmuje przedstawicieli robotników przemysłowych, druga pracowników umysłowych (Angestellten) w przemyśle i handlu, trzecia i czwarta stanowią przedstawicielstwo robotników i pracowników umysłowych w komunikacjach. Nadto Izba może wyłaniać z grona swych członków komisje do spraw poszczególnych.

Członkowie Izb pochodzą z wyborów, odbywających się co pięć lat według zasad obowiązujących dla wyborów do ciała ustawodawczego, z tą różnicą, że przy wyborach do Izby czynne prawo wyborcze przysługuje już po skończonym 18. roku życia, bierne zaś po ukończeniu 24 lat. Poza tym wyborca do Izby Robotniczej musi być zatrudniony w danym okręgu przynajmniej od 2 miesięcy, wybrany zaś członek Izby musi być obywatelem austriackim, zatrudnionym na terytorium Republiki Austriackiej przynajmniej w przeciągu ostatnich trzech lat w charakterze robotnika, pracownika umysłowego lub pracownika pracowniczej organizacji zawodowej. Przepis o uprawnieniach dla wyborców wyraźnie podkreśla, że prawo to przysługuje wszystkim robotnikom i pracownikom „bez różnicy przynależności państwowej”.

Szczegółowa ordynacja wyborcza, wydana w swoim czasie przez Ministerstwo Administracji Społecznej, odpowiadające naszemu Ministerstwu Pracy i Opieki Społecznej, ustala liczbę członków wybieranych do każdej z wymienionych sekcji odpowiednio do liczby wyborców. Ordynacja wyborcza zastrzega, by głosowanie odbywało się przez osobiste oddanie głosu w lokalu wyborczym. Należy to podkreślić z tego względu, że zorganizowane na wzór austriackich jugosłowiańskie Izby Robotnicze przeszły z czasem na inny system głosowania – w drodze przesyłania głosów w listach zamkniętych, oddawanych początkowo do central związków zawodowych za pośrednictwem mężów zaufania każdego odłamu, obecnie zaś dostarczanych pocztą. Ma to jakoby gwarantować udział wyborców z miejscowości bardziej oddalonych, dla umysłów jednakże przywykłych do normalnych systemów wyborczych metody jugosłowiańskie muszą wydawać się dość oryginalnymi. Przy tym w Jugosławii wybory do Izb Robotniczych odbywają się co trzy lata.

Procedura wyborcza przewiduje dostarczanie przez przedsiębiorców władzom administracyjnym I instancji dokładnych wykazów zatrudnionych u nich robotników i pracowników; wykazy sporządzane są przy udziale władz rad załogowych i podawane do wiadomości ogółu pracowniczego przez wywieszenie w zakładzie pracy. Na zasadzie powyższych wykazów właściwe komisje wyborcze układają listy wyborców.

Sto osób uprawnionych do wzięcia udziału w wyborach lub organizacja zawodowa, obejmująca co najmniej tyluż członków, mają prawo przedstawić listę kandydatów na członków Izby.

Formalności wyborcze załatwiają główna i lokalne komisje wyborcze, wyznaczane przez władze państwowe przy udziale organizacji robotniczych i pracowniczych.

Pierwsze posiedzenie nowo wybranej Izby Robotniczej zwołuje Minister Administracji Społecznej. Na posiedzeniu tym wybierany jest przewodniczący i dokonywa się podział na sekcje, którym przewodniczą tzw. przewodniczący sekcji, będący zarazem zastępcami przewodniczącego Izby. Razem stanowią oni zarząd Izby.

Plenarne posiedzenia Izby odbywają się w zasadzie co dwa miesiące, przy czym dla prawomocności uchwał konieczna jest obecność przynajmniej połowy ogółu członków.

Członkowie Izby oraz przewodniczący Izby i sekcji pełnią obowiązki swe bezpłatnie, ustawa przewiduje jednakże pewne odszkodowanie za czas poświęcony tym czynnościom. Przewodniczący Izby wiedeńskiej pobiera zamiast diet pewne wynagrodzenie ryczałtowe za pracę swą dla Izby i za udział w posiedzeniach plenarnych i zarządu; wynagrodzenie to wynosi 250 szylingów miesięcznie.

Cały ciężar pracy spoczywa właściwie na biurze Izby, złożonym z urzędników płatnych z oficjalnym sekretarzem na czele. Każda jednak Izba posiada prócz tego głównego sekretarza jeszcze sekretarzy do spraw poszczególnych sekcji lub działów pracy. Znakomity dobór sił w biurze wiedeńskim zapewnia tę inicjatywę i wszechstronność wykonania, jakie cechują działalność tej Izby. Izba wiedeńska od początku swego istnienia ma za pierwszego sekretarza dr. Edmunda Palla; na czele wydziału polityki społecznej stoi znany prawnik dr Reger; sprawy ubezpieczeń społecznych prowadzone są przez specjalistę w tym kierunku, znanego na terenie Genewy dr. Steinera; wydział prawa robotniczego pozostaje w rękach dr. Hermana Heindla, który jest redaktorem organu naukowego, wydawanego nakładem Izby przy współudziale takich znakomitości jak prof. Grünberg, Pribram, Sinzheimer i in. pt. „Zeitschrift für soziales Recht”; sprawy pracowników i robotników komunikacyjnych powierzone są dr. Novotnemu; wreszcie należy wymienić dr. Kautsky’ego, sekretarza wydziału spraw gospodarki społecznej i statystyki, który ma w swych rękach statystykę płac robotniczych i wydawnictwo dorocznego, ustawowo przewidzianego sprawozdania z tych dziedzin. Należy nadmienić, że sprawozdanie to, ogłaszane drukiem pt. „Wirtschaftsstatistisches Jahrbuch”, urosło w 1927 r. do rozmiarów 555 stronic i stanowi niezmiernie wartościowy przegląd całokształtu warunków gospodarczych i społecznych w Austrii, uwzględniając: stosunki ludnościowe, wytwórczość rolną, stan i rozwój poszczególnych gałęzi przemysłu, sprawy handlowe, spółdzielczość, różne odłamy komunikacji, ruch cudzoziemców w Austrii, ceny, koszty utrzymania, budżety robotnicze, warunki rynku pieniężnego, bankowość, giełdę, ubezpieczenia prywatne, finanse państwowe, komunalne ze szczególnym uwzględnieniem m. Wiednia i prowincjonalne, nadto stan rynku pracy w ciągu roku, płace, akcje zarobkowe i strajki, wreszcie sprawy polityki społecznej i ubezpieczeń społecznych.

Podział powyższy nie wyczerpuje jeszcze całokształtu zadań, którymi się zajmuje wiedeńska Izba. Przede wszystkim należy wymienić szereg referatów, które przerósłszy rozmiary pracy jednej osoby, rozwinęły się w specjalne działy, prowadzone przez ich kierowników właściwie zupełnie samodzielnie przy formalnym tylko podporządkowaniu ich odpowiednim sekretarzom.

Spośród takich referatów samodzielnych na pierwszym miejscu należy wymienić referat ochrony uczniów, pozostający pod kierunkiem Antoniego Kimmla. Referat ten działa praktycznie przy pomocy specjalnych kontrolerów i około 320 dobrowolnych asystentów ze sfer nauczycielskich, robotniczych i pracowniczych. Dzięki tak zorganizowanemu aparatowi ochrona Izby, jakkolwiek nie posiadając prawa wizytowania warsztatów pracy, a wyręczając się w wypadkach konieczności inspektorami do spraw uczniów (których jest jednak tylko dwóch na cały Wiedeń i Austrię Dolną), zdobywa sobie całkowite zaufanie sfer zainteresowanych – uczniów i ich rodziców. Dowodem tego liczba 6301 uczniów, w których sprawach Izba interweniowała w ciągu 1927 r. Oczywiście sprawy te nie mogą być definitywnie załatwiane przez Izbę: znaczną część ich przekazuje się właściwemu urzędowi inspekcyjnemu, inne – stosownie do rodzaju sprawy – przechodzą do inspekcji pracy, do cechów, do władz przemysłowych I instancji, a niektóre kierowane są wprost do sądów przemysłowych lub ogólnych. W każdym bądź razie właśnie w tej dziedzinie, gdzie konieczne jest bezpośrednie zetknięcie z zainteresowanymi i gdzie warsztaty pracy są przeważnie drobne i rozsiane, organizacja ochrony uczniów przez Izbę okazała się nadzwyczajnie sprawną i pracującą ku wielkiemu pożytkowi.

Referat ochrony uczniów wraz z wiedeńskim biurem poradnictwa zawodowego wydaje przy współudziale komisji austriackich związków zawodowych miesięcznik pt. „Lehrlingsschutz, Jugend- und Berufsfürsorge”, poświęcony zagadnieniom opieki nad uczniami, poradnictwa zawodowego, szkolnictwa dokształcającego i innym dziedzinom pokrewnym.

Drugim referatem samodzielnym o wielkim znaczeniu jest w wiedeńskiej Izbie Robotniczej referat bezrobocia, który posiada biuro informacyjne, oparte o mieszane okręgowe komisje przemysłowe. Referat ten, działając poza oficjalnym ubezpieczeniem na wypadek bezrobocia, ma z natury rzeczy ograniczone pole działalności, wobec jednak ogromu zagadnienia może również wykazywać sporo pożytku. Między innymi udzielane są zapomogi w razach wyjątkowych bezrobotnym, którzy wyczerpali ustawowo przewidziane możności zasiłkowe, bezrobotnym ojcom licznych rodzin, na święta Bożego Narodzenia i w ogóle w razach szczególnej potrzeby. Ta akcja zapomogowa Izby zjednywa jej wielką popularność ze strony zainteresowanych, jednakże niejednokrotnie, jak w ogóle wszelka działalność nie wychodząca z zasady powszechności, lecz oparta na poleceniach związków zawodowych, daje również powody do pewnych krytyk. Na zapomogi te wiedeńska Izba wydaje 52 000 szyl. rocznie z ogólnego budżetu 370 000 szyl.

Inne cele i skromniejszy zakres działania aniżeli referat ochrony uczniów posiada referat pracy kobiet, prowadzony przez dr Katarzynę Leichter. Udziela on porad prawnych, przeprowadza ankiety w sprawach pracy kobiet, prowadzi działalność wydawniczą w tym zakresie itp. Dotychczas przeprowadzono dwie wielkie ankiety na terenie m. Wiednia: jedną w sprawach służby domowej, drugą w chałupnictwie (przy równorzędnym uwzględnieniu chałupników i chałupniczek). Wyniki ostatniej ankiety stanowią treść broszury pt. „Wie leben die Wiener Heimarbeiter?” i opierają się na 1000 odpowiedzi na kwestionariusz.

Coraz większego znaczenia nabywa referat nauki o pracy, poświęcony tej nowej gałęzi nauki oraz racjonalizacji pracy. Zagadnienia te z natury rzeczy ujmowane być muszą przez Izbę raczej teoretycznie przy szczególnym uwzględnieniu oczywiście warunków pracy robotnika i ich ochrony. Kierownik referatu Johann Mars jest autorem dwóch dzieł z tej dziedziny.

Izby prowincjonalne mają podział pracy analogiczny, jednakże posiadają mniej sekcji i działalność swą ograniczają z natury rzeczy do spraw natury praktycznej: porady prawne, ochrona młodocianych, zagadnienia oświatowe stanowią ich główne cele. Ustawowo wszystkim Izbom Robotniczym przysługują jednakowe prawa, życie jednak dowiodło, że takie równouprawnienie przedstawia pewne niedogodności i nawet nie jest wykonalne. Na przykład opiniowanie projektów ustawowych odbywa się w ten sposób, że Izby prowincjonalne dostarczają swych opinii Izbie wiedeńskiej, ta zaś uzgadnia różnice zdań, opracowuje opinię ogólną i przedstawia ją Ministerstwu. Materiały statystyczne, dotyczące np. płac, są zarówno przygotowywane, jak i opracowywane ostatecznie w Izbie wiedeńskiej, jako posiadającej odpowiednio wykwalifikowany personel. Działalność naukowo-wydawnicza również ześrodkowuje się w Wiedniu.

Według zdania najbardziej miarodajnego w danej sprawie dotychczasowa praktyka życiowa wykazała, że równorzędność wszystkich Izb jest co najmniej zbyteczna, właściwszym byłoby może istnienie jednej Izby Robotniczej w Wiedniu z podporządkowanymi jej oddziałami, istniejącymi w głównych miastach prowincji równolegle do Izb Handlowo-Rzemieślniczo-Przemysłowych.

Na obszerniejszą wzmiankę zasługują biblioteki Izb Robotniczych jako jeden z najpoważniejszych działów ich działalności kulturalno-oświatowej.

Biblioteka Izby wiedeńskiej posiada charakter ściśle naukowy, stanowi może największy w Europie księgozbiór w zakresie dziejów i analizy ruchów robotniczych i oparła się przy swym powstawaniu w znacznej mierze na darach lub wypożyczeniach wybitnych osobistości albo też wielkich instytucji. Między innymi przekazaną jej została przez Bibliotekę Uniwersytecką biblioteka pozostała po prof. Antonim Mengerze, nadto do księgozbioru jej włączone zostały biblioteki Wiktora Adlera, Pernersdorfera, Winiarskiego itd. Roczny budżet jej wyniósł ostatnio około 70 000 szyl., a więc więcej niż budżet Biblioteki Narodowej. W bibliotece zatrudnionych jest 18 osób z ogólnej liczby 61 urzędników i funkcjonariuszy Izby.

Biblioteki prowincjonalne mają zupełnie inne zadania: podczas gdy biblioteka wiedeńska poświęcona jest wyłącznie naukom społecznym i nosi charakter ściśle naukowy, księgozbiory prowincjonalne mają za zadanie dostarczanie wyborcom Izby przystępnej strawy duchowej. Obok działów naukowych obejmują one obszerny dział beletrystyki, a w niektórych miastach usiłują sięgnąć nawet do czytelników poza szerokim obrębem wyborców do Izb. Prócz bibliotek stałych w siedzibie Izb prowincjonalnych i po większych miastach, istnieją nadto z ramienia Izby biblioteki ruchome, umieszczone w wozach, objeżdżających odległe zakątki prowincjonalne, albo też wymieniające między sobą książki przeczytane w danej miejscowości. Są to oczywiście książki wyłącznie w języku niemieckim, nawet w Styrii i Karyntii, mimo że teoretycznie istnieje równouprawnienie języka słoweńskiego np. w dziedzinie szkolnictwa. Okoliczności tej nie można brać za złe wobec faktu, że literatura słoweńska jest bardzo uboga i że biblioteka Izby w Lublanie zawiera również większość książek niemieckich, jakkolwiek na czele jej stoi znany działacz słoweński Cyryl Stukelj.

W ogóle zaś działalność oświatowa Izb Robotniczych jest bardzo rozległa. Prócz kursów kształcących, wykładów i uroczystości artystycznych, urządzanych przez same Izby, znaczniejsze sumy poświęcane są na subwencje tego rodzaju przedsięwzięć, organizowanych przez związki zawodowe lub inne organizacje robotnicze. W budżecie Izby wiedeńskiej pozycja celów oświatowych wynosi prawie 25% ogółu wydatków (91 000 na 370 000 szyl. preliminarza na rok 1929).

Przy Izbie wiedeńskiej prócz czasopism specjalnych, wymienionych powyżej, wychodzi znany organ „Arbeit und Wirtschaft”. Nadto subwencjonowane są liczne wydawnictwa naukowe, poświęcone pośrednio zagadnieniom związanym z pracą.

Środki na pokrycie wszystkich wydatków powyższych czerpie Izba z opłat wnoszonych na jej rzecz przez robotników i pracowników, będących wyborcami do niej w danym okręgu. Opłaty na rzecz Izby ściągane są przez kasy chorych jednocześnie ze składką ubezpieczenia na wypadek choroby i wynoszą 10% tej składki, co stanowi mniej więcej 0,6% zarobku. W Jugosławii opłata na rzecz Izby wynosi około 0,3% zarobku. Dla członków kasy chorych, którzy należą według przepisów austriackich do X kategorii płatników, opłata na Izbę wynosi 21 gr. austr. tygodniowo, dla VIII kategorii – 14 gr. i zniża się stopniowo aż do 4 gr. tygodniowo. Pracownicy umysłowi, dla których istnieje inna podstawa przy wyznaczaniu ich składki na rzecz kasy chorych, wraz z tymi pracownikami państwowymi, którzy objęci są Izbami Robotniczymi (funkcjonariusze i robotnicy oraz pracownicy monopoli i zakładów państwowych), mają opłatę na rzecz Izby obliczoną ryczałtowo na 90 gr. miesięcznie.

Z tych drobnych kwot, wnoszonych bez protestu przez zainteresowanych, tworzą się wielkie sumy, zezwalające nie tylko na różnorodną i bez nadmiernej oszczędności prowadzoną działalność, ale nawet na budowanie własnych gmachów i utrzymywanie odpowiednio licznego, dobrze wynagrodzonego personelu. Wydatki personalne stanowią w budżetach Izb około 30%, a pobory sekretarzy są większe niż wyższych urzędników państwowych (ci ostatni wynagradzani są w Austrii bardzo nisko, jednakże nieco wyżej niż u nas).

Większe Izby umieściły duże sumy i pozaciągały dość znaczne zobowiązania pieniężne na budowę lub kupno własnych gmachów. Izba wiedeńska, która początkowo wynajmowała gmach państwowy po jednym z dawnych ministerstw, zakupiła go niedawno na własność wraz z wewnętrznym urządzeniem. W Grazu i w Klagenfurcie Izby pobudowały sobie piękne gmachy, otrzymawszy od miasta place, za której jednak zapłaciły. W Klagenfurcie gmach Izby znajduje się przy głównej ulicy prowadzącej z dworca do środka miasta, naprzeciwko gmachu Izby Handlowo-Rzemieślniczo-Przemysłowej, którą przewyższa zewnętrznym wyglądem. Urządzenia wewnętrzne i umeblowanie Izb prowincjonalnych – tych przynajmniej, z którymi zdołałam się osobiście zapoznać – są więcej niż staranne, odznaczają się nawet pewną wytwornością; dywany na podłogach, obrazy na ścianach, przedstawiające w rożnym ujęciu pracę, ładne i wygodne meble są rzeczą zwykłą. Sale obrad Rady przedstawiają się wręcz imponująco.

Niezmiernie ciekawą jest rzeczą, że w gmachach Izb prowincjonalnych prócz nich samych mieszczą się lokale różnych organizacji robotniczych: lokale partyjne, związków zawodowych, a przynajmniej ich central, redakcje lub ekspozytury redakcji pism robotniczych, klubów sportowych, banków robotniczych – wszystko bez różnicy odcienia politycznego. Lokale te są oczywiście wynajmowane przez Izbę za opłatą. W Klagenfurcie rada miejska, udzielając placu i pożyczki na budowę, postawiła za warunek, ażeby ze względu na głód mieszkaniowy gmach Izby mieścił również w sobie kilka mieszkań prywatnych, które też znajdują się na najwyższym piętrze. Izby nie poprzestają zresztą na tym, co już pobudowały, lecz zamierzają w dalszym ciągu rozszerzać swe pomieszczenia, o ile tylko posiadane place pozwalają im na to.

Należy również zaznaczyć, że jugosłowiańska Izba Robotnicza w Lublanie, która obejmuje około 60 członków, wzniosła sobie ostatnio własny gmach, pomyślany według wzoru Izb austriackich, i urządza go nie mniej starannie. Fakt ten zasługuje na uwagę ze względu na to, że Izba ta oparta jest o opłaty stosunkowo niewielkiej liczby wyborców (miejscowe związki zawodowe obejmują około 1518 tysięcy członków). Trzeba jednak przyznać, że Izba lublańska jest największą i najlepiej prowadzoną w Jugosławii, ta część państwa bowiem posiada stosunkowo najwyżej rozwinięty przemysł i pewne tradycje ruchu robotniczego. Pięć pozostałych Izb jugosłowiańskich (Belgrad, Zagrzeb, Nowy Sad, Sarajewo i Split) funkcjonują jakoby znacznie gorzej niż lublańska; siódma, przewidziana ustawowo w Skopje, istnieje tylko na papierze.

Zamożność Izb Robotniczych pozwala im na rozwijanie pewnej działalności, niejako przekraczającej właściwe cele robotnicze. Niektóre Izby prowincjonalne, np. Izba w Grazu, utrzymują własnym kosztem, niekiedy zaś wspólnie z gminami, ochrony i żłobki dla dzieci robotniczych, wzorowo urządzone i prowadzone. Zakłady takie w liczbie pięciu istnieją w Styrii w Grazu i w czterech innych mniejszych miejscowościach, gdzie są większe skupienia robotnicze (w Bruck, Köflach, Gosting, Voitsch). Prócz tego Izba w Grazu posiada bursę dla studentów synów robotników i pracowników, która za bardzo małą opłatą daje mieszkanie i utrzymanie; udziela innym studentom stypendiów; subwencjonuje stowarzyszenia o celach kulturalnych itd. Izba w Lublanie w nowym swoim gmachu urządza jadłodajnię ludową, w której za cenę własnego kosztu będzie można otrzymywać obiady i kolacje, odpowiednie dla rozmaicie uposażonych sfer pracowniczych.

Izba wiedeńska bierze żywy udział we wszelkich poczynaniach mających bliższych lub odleglejszy związek z zagadnieniami zdrowia publicznego. Dr Steiner, kierownik jednego z jej wydziałów, poświęconego ubezpieczeniom społecznym, jest członkiem redakcji pisma, wydawanego przez Austriackie Stowarzyszenie Zdrowia Publicznego pt. „Volksgesundheit”.

Rozpatrując bogatą i wszechstronną działalność Izb Robotniczych, niepodobna nie uznać, że zarówno w Austrii, gdzie mają one zupełnie właściwe warunki swego istnienia, jak w Jugosławii, gdzie stosunki gospodarcze mało sprzyjają ich rozwojowi, stanowią one potężną dźwignię w rozwoju warstw pracowniczych. Oczywiście, im rozleglejszy zakres działania Izby, im większa liczba wyborców do niej, im obfitsze środki materialne, którymi rozporządza, tym staranniejszy może być dobór ludzi załatwiających jej sprawy. Naukowo-teoretyczna działalność Izby wiedeńskiej byłaby nie do pomyślenia, gdyby na stanowiskach sekretarzy znajdowały się osoby mniej zdolne i wykształcone. W ogóle zasadą Izb zarówno austriackich, jak jugosłowiańskich jest, by przynajmniej sekretarz naczelny posiadał wykształcenie uniwersyteckie i dokładną znajomość spraw robotniczych oraz polityki społecznej. Na stanowiskach doradców prawnych, którzy muszą istnieć w każdej Izbie, koniecznymi są również prawnicy z odpowiednim wykształceniem; toteż w tych Izbach, gdzie stanowiska te zajmowali dotychczas dawni działacze związków zawodowych, przechodzi się jednakże do obsadzenia ich fachowymi prawnikami. Jest to zwłaszcza pożądane w tych Izbach, które podejmują się przedstawicielstwa pracowników w sądach na podstawie właściwego pełnomocnictwa, udzielanego przez związek zawodowy, takie zastępowanie robotników w sądach może mieć miejsce jednakże wyłącznie w sprawach z tytułu stosunku pracy.

W każdym bądź razie nieodzownym warunkiem właściwego rozwoju Izb Robotniczych jest ścisła łączność ich z organizacjami zawodowymi pracowników i robotników. Myliłby się ktokolwiek by sądził, że Izby Robotnicze pragną albo mogą zastąpić związki zawodowe. Już fakt, że są one przedstawicielstwem urzędowym, nadaje im specyficzny charakter i odbiera możność interweniowania w tych sprawach, które stanowią istotny zakres działania organizacji dobrowolnych. Wyrobienie społeczne warstw pracowniczych w Austrii uchroniło je od tak błędnego pojmowania zadań Izb Robotniczych, natomiast pozwoliło wytworzyć bliski stosunek i harmonię współdziałania między Izbami a związkami zawodowymi różnych kierunków. Dobre stosunki istnieją tam nie tylko ze stronnictwem i organizacjami socjalnej demokracji, która w wielu Izbach posiada przytłaczającą większość (w Wiedniu 111 socjalnych demokratów na 130 mandatów, w Grazu 39 na 64, w Klagenfurcie 31 na 40), ale również z silnym bądź co bądź stronnictwem chrześcijańskiej demokracji, ze związkami narodowymi i nawet z komunistami, którzy, znajdując się w znikomej mniejszości, nie odważają się w pojedynkę na robienie opozycji dla opozycji. Subwencje i inne zapomogi udzielane są w sumach proporcjonalnych do stosunkowej siły liczebnej przedstawicieli każdego odłamu w Izbie. Biblioteki i bezpośrednio prowadzona działalność kulturalno-oświatowa uwzględniają potrzeby i wymagania ogółu robotniczego możliwie wszechstronnie, nie krępując się żadnymi ograniczeniami stronniczymi. Obsada biur z natury rzeczy przedstawia się odpowiednio do życzeń większości, ale i tutaj w wypadkach wątpliwych można znaleźć wyjście. Tak np. w Lublanie, gdzie rozbicie stronnictw robotniczych przypomina raczej nasze stosunki, z trzech sekretarzy Izby każdy pochodzi z innej organizacji robotniczej.

Natomiast właśnie w Izbach jugosłowiańskich widać ujemny wynik tej okoliczności, że ruch zawodowy w tym kraju jest w ogóle słaby, przez przedsiębiorców omal że nieuznawany, a Izby Robotnicze skutkiem tego wzięły na siebie interwencję w zatargach zbiorowych, do czego zresztą brak im odpowiedniej siły wykonawczej. Daje to w rezultacie niewielki efekt realny, spychając związki zawodowe do roli jeszcze bardziej drugorzędnej.

Izby Robotnicze nie powinny wkraczać w atrybucje związków zawodowych, natomiast powinny w działalności swej opierać się na związkach i siłę swą czerpać z tego kontaktu, ułatwiając jednocześnie pracę związkom i wspierając je w tych ich zadaniach, które przerastają ich możności materialne i personalne. Jak się wyraził jeden z najpoważniejszych kierowników doskonale funkcjonującej prowincjonalnej Izby austriackiej, najważniejszym bodaj zadaniem Izb Robotniczych jest okazywanie moralnej pomocy związkom zawodowym, co dzięki posiadanym przez nie środkom finansowym i uprawnieniom ustawowym okazuje się w praktyce zupełnie możliwym.

Melania Borstein-Łychowska

________________________________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w kwartalniku „Praca i Opieka Społeczna” zeszyt 4, 1929, rok VIII, wydawanym przez Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, uwspółcześniono pisownię wedle obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *