K. H.

Idea rad załogowych i jej realizacja

[1924]

Idee przewodnie świadomego ruchu robotniczego są trojakiego rodzaju. Jedne – to idee obronne, w imię których organizuje się i walczy klasa robotnicza, aby uchronić się od zagłady i zdobyć w ramach ustroju kapitalistycznego warunki ludzkiego bytu. Takimi są idee wolności koalicji i strajków, ubezpieczeń społecznych, ośmiogodzinnego dnia pracy, minimalnej płacy itd. Drugie – to idee w stosunku do ustroju kapitalistycznego destrukcyjne, niszczycielskie, hasła ofensywy proletariackiej. Przykładem jest idea strajku generalnego. Trzecie wreszcie – to idee w stosunku do przyszłego ustroju konstrukcyjne, których urzeczywistnienie tworzy w systemie kapitalistycznej produkcji zalążki organizacji przyszłego świata pracy i pomost, który do niego prowadzi. Do tego ostatniego rodzaju idei należy idea spółdzielczości, idea rad załogowych itd.

W historii ruchu robotniczego z natury rzeczy występują przede wszystkim idee pierwszego rodzaju, tj. obronne. Zrodzone z bezpośrednio doznanej krzywdy i ucisku klasy robotniczej znajdują w niej najżywszy oddźwięk, a w życiu względnie łatwą – bo w ramach istniejącego ustroju – realizację.

Klasa robotnicza na długo jeszcze przed wojną nauczyła się oceniać ich doniosłość praktyczną i wbrew połączonym siłom kapitału i pozostającego na jego usługach państwa zdołała wywalczyć w dużym stopniu ich urzeczywistnienie. Równie żyzny grunt – bo rozpaczy – znalazły w psychice warstw pracujących idee destrukcyjne. Toteż dawno już klasa robotnicza pojęła ich groźne znaczenie dla kapitalizmu, a nawet udowodniła, że potrafi je stosować. Najpóźniej stosunkowo – głównie dopiero po wojnie – poczęło się zakorzeniać w umysłach mas pracujących zrozumienie dla idei trzeciego rodzaju, tj. konstrukcyjnych. Zawód, który przyniosło częściowe urzeczywistnienie państwowej gospodarki w czasie wojny, ujemny wynik rewolucji niemieckiej, krótka, ale pouczająca historia Rosji Sowieckiej – wytworzyły w klasie robotniczej przeświadczenie, że biurokratyczne upaństwowienie nie da wyzwolenia pracy, że zniszczenie kapitalizmu – to tylko pierwszy i względnie najłatwiejszy etap rewolucji, że nieodzownym warunkiem powodzenia twórczego jej okresu jest odpowiednie przygotowanie mas pracujących. Zrozumiały one, że muszą w sobie wykształcić siły i zdolności twórcze, aby zbudować nowy ustrój świata, że będzie on dziełem nie tylko mechanizmu dziejowego, ale również ich mózgów i rąk. Tym się tłumaczy szeroka popularność wśród proletariatu idei rad załogowych. Widzi on w nich nie tylko rzecznika swych interesów materialnych i socjalnych, ale szkołę, która go przygotowuje do samodzielnego prowadzenia produkcji dla potrzeb społecznych.

„Rady załogowe mają przezwyciężyć kapitalizm przez to, że przedsiębiorstwo przy ich współudziale lepiej się będzie rozwijało, niż bez nich, że ich współudział w procesie produkcji stanie się ekonomiczną koniecznością. One powinny odkryć to, co wykonuje przedsiębiorca i zdołać to samo wykonać… One powinny uczynić go w przedsiębiorstwie zbędnym a siebie niezbędnymi… Socjalizm, do którego dążymy, oznacza zastąpienie absolutyzmu kapitalistycznego przez samorząd proletariacki, a nie przez absolutyzm państwowej biurokracji”. Tymi słowami charakteryzuje zadanie rad załogowych Kautsky.

Na próżno staralibyśmy się ustalić datę historyczną narodzin idei rad załogowych. Nie jest ona wymysłem teoretyków ni wytworem chwilowej koniunktury, ale naturalnym wynikiem tendencji rozwojowych i konkretnym wyrazem pewnego stadium w historii ustroju pracy. Praca bowiem, podobnie jak państwo, posiada swój ustrój czy konstytucję, tj. szereg zasad, które bądź to zwyczajowo, bądź to ustawowo normują stosunek pracodawcy do pracobiorcy i państwa do wielkiego zjawiska społecznego, jakim jest praca i jej twórca – klasa robotnicza.

Ustrój pracy jest takim samym wykładnikiem rozwoju społeczno-gospodarczego, jak ustrój państwowy wykładnikiem rozwoju politycznego. Ale analogia ta sięga jeszcze głębiej: oto w rozwoju ustroju pracy, choć z opóźnieniem, występują te same stadia i tendencje, które widzimy w rozwoju ustroju państwowego. I tu po okresie feudalnym następuje okres monarchiczny: właściciel przedsiębiorstwa jest samowładnym panem warsztatu i kupionej – na zasadzie „wolnej” umowy – pracy. Ale wnet zaczyna się walka o ograniczenie samowładztwa pracodawcy. I podobnie, jak w historii ustroju politycznego burżuazja przede wszystkim walczyła o prawa obywatelskie – nietykalność osobistą, mieszkań, korespondencji, wolność zebrań i związków itd., i konstytucyjnie je zabezpieczyła, pozostawiając zarząd państwem w rękach monarchy (monarchia konstytucyjna) – tak samo klasa robotnicza wszczyna najsamprzód walkę o prawo do ludzkiej egzystencji, a więc o wysokość płacy, ilość godzin pracy, o prawodawstwo ochronne, ubezpieczenia socjalne itd.

Obecnie w dziedzinie pracy wstępujemy w okres, który w historii ustroju politycznego już przeżyliśmy, w okres monarchii parlamentarnej, kiedy obok władzy pracodawcy wyłania się nowe źródło władzy i nowa wola, a mianowicie pracowników i żąda kontroli i współudziału w kierownictwie produkcją. I oto widzimy, jak władza i decyzja pracodawcy zostają ograniczone umową zbiorową, rozjemstwem, sądami przemysłowymi, wydziałami fabrycznymi, radami fabrycznymi i różnego rodzaju parytetowymi instytucjami – wspólnoty pracy niemieckie, komitety Whitleya w Anglii itd.

Powstaje wreszcie wielka międzynarodowa organizacja pracy, która usiłuje za pomocą ustawodawstwa międzynarodowego ustalić jednakowe warunki pracy i usunąć konkurencję państw drogą wyzysku robotnika.

Widzimy tu ograniczenia już nie władzy i woli suwerena-fabrykanta, ale suwerena-państwa. Powyżej naszkicowany proces demokratyzacji ustroju pracy płynął przed wojną dwoma łożyskami. Z jednej strony państwo pod presją polityczną klasy robotniczej zmuszone było wprowadzać ustawodawstwo ochronne i ubezpieczeniowe, z drugiej strony pracodawcy pod ekonomicznym naciskiem związków zawodowych musieli uznawać umowy zbiorowe. W ten sposób stopniowo praca przestaje być towarem, którego cenę reguluje podaż i popyt, a staje się zjawiskiem socjalnym, którego warunki coraz bardziej ustala społeczeństwo.

Urnowa najmu traci powoli swój prywatno-prawny charakter a nabiera publiczno-prawnego, a pracodawca z samowładcy staje się dzielącym się swą władzą z parlamentem – ze związkami zawodowymi i radami załogowymi (kopalnianymi) – konstytucyjnym, bo skrępowanym prawodawstwem pracy – monarchą. Jednakże ten proces demokratyzacji nie wychodził przed wojną poza ramy stosunku kapitału i pracy i polepszenia bytu klasy robotniczej. Sama produkcja, jej techniczna, handlowa i finansowa strona – pozostawała nadal absolutum dominium właściciela warsztatu pracy. Dopiero wojna zrobiła wyłom w tych okopach Świętej Trójcy. Klasa robotnicza zażądała współudziału w kierownictwie produkcją, a nie tylko w regulowaniu warunków płacy i pracy. Na tym przede wszystkim polega znaczenie idei rad załogowych (fabrycznych) lub innych tego rodzaju instytucji. Robotnik nie chce być wynajętym dodatkiem do maszyny, a stać się pragnie jej współkierownikiem. I pragnie nim zostać nie poprzez dalekie centrale organizacji zawodowych, nie przez delegatury związków a sam, bezpośrednio, u siebie w fabryce – to druga ważna cecha instytucji rad załogowych: cecha akcji bezpośredniej, wciąganie szerokich mas w sferę myśli o produkcji. Przez to dotychczas bezduszna, zmechanizowana praca nabiera oblicza psychicznego. Robotnik, który był dotychczas tylko producentem dóbr materialnych, a konsumentem dóbr duchowych, wytworzonych przez innych i z innej dziedziny pracy pochodzących – książki, koncertu, teatru, staje się teraz w spełnianiu swej głównej codziennej funkcji społeczno-gospodarczej sam producentem duchowym: wnika, ulepsza, ogarnia całokształt wielkiego procesu twórczego, jakim jest wytwarzanie dóbr materialnych.

Całkowite wcielenie w życie idei rad załogowych sprowadzi mobilizację energii duchowej mas pracujących, przyspieszy ich intelektualny rozwój, wytworzy ducha społecznego produkcji, a poszczególnego pracownika dźwignie na wyższy poziom w jego życiu duchowym – to trzecia ważna cecha idei rad załogowych.

W ten sposób rady załogowe staną się dla proletariatu szkołą, przygotowującą go do uspołecznionej gospodarki i narzędziem dla dokonania przebudowy społecznej.

Jeżeli tak pojmiemy ideę rad załogowych, to musimy stwierdzić, że bez względu na to, w jakim stopniu i zakresie jest ona obecnie zrealizowana, jak bardzo skromnymi byłyby dzisiejsze jej zaczątki, to jednak w przyszłości z tą samą koniecznością, z którą dokonywać się będzie dalszy proces demokratyzacji ustroju pracy, instytucja rad załogowych odgrywać będzie coraz większą rolę zarówno w historii ruchu robotniczego, jak i w rozwoju całej ludzkości. Jest ona bowiem nie tylko wytworem dotychczasowego procesu demokratyzacji, ale najodpowiedniejszymi łożyskiem i formą jego dalszego przebiegu.

II

W poprzednim artykule zapoznaliśmy się z treścią idei rad załogowych (fabrycznych), jej genezą i znaczeniem dla ruchu robotniczego. Powstaje teraz pytanie, jak się przedstawia w dobie obecnej jej realizacja.

Jak już wspominaliśmy, w miarę postępów procesu demokratyzacji gospodarczej fabryczne reprezentacje robotnicze w postaci zaczątkowej występują w krajach bardziej uprzemysłowionych jeszcze przed wojną. W Anglii w 1909 r. na mocy ustawy powołane zostają do życia komitety mieszane (pracodawcy i pracobiorcy) dla ustalania płac akordowych i od sztuki w źle – pod względem zawodowym – zorganizowanych gałęziach przemysłu i chałupnictwie.

Podobne komitety powstają w r. 1912 na zasadzie ustawy w górnictwie dla określania minimum płac. W r. 1914 kolejarze angielscy wystawiają żądanie nacjonalizacji kolei i kontroli pracowników nad funkcjonowaniem i bezpieczeństwem kolei. W Niemczech nowela z r. 1891 do ustawy przemysłowej nakazuje przedsiębiorcom wprowadzenie regulaminu fabrycznego po uprzednim zasięgnięciu opinii komitetów fabrycznych (fakultatywnych). Nowela z r. 1905 do pruskiej ustawy górniczej ustanawia komitety fabryczne w celu kontrolowania bezpieczeństwa w kopalniach, udziału w administrowaniu kopalnianymi instytucjami przezorności i podtrzymywania dobrych stosunków pomiędzy pracobiorcami i pracodawcami. Wreszcie we Francji komitety fabryczne występują w r. 1900 w projekcie o przymusowym rozjemstwie Milleranda, obecnego prezydenta; a instytucja mężów zaufania zyskuje sobie rozpowszechnienie w wielu krajach.

Jednak dopiero warunki wytworzone przez wojnę wywołują w masach silny prąd w kierunku kontroli robotniczej i zmuszają rządy, względnie pracodawców do ustępstw na rzecz tego prądu w celu utrzymania spokoju w fabrykach i ciągłości produkcji. W Anglii już w 1915 r. wskutek zatrudnienia w przemyśle tysięcy niezwiązkowych robotników, wskutek zgody związków na zawieszenie prawa strajku i zniesienie ograniczeń w przyjmowaniu pracowników nie należących do związków, wreszcie wskutek wytworzenia się pod wpływem trudności aprowizacyjnych i drożyzny odrębnych warunków pracy i bytu robotników poszczególnych fabryk, ruch na rzecz regulowania spraw pracy i płacy autonomicznie za pośrednictwem przedstawicielstw zakładowych (shop stewards) wzmaga się silnie i zmusza rząd Wielkiej Brytanii do powołania do życia słynnej komisji Whitleya. Whitley projektuje utworzenie dla każdej gałęzi produkcji komitetów zakładowych, okręgowych i narodowych, o mieszanym składzie parytetowym, których zadaniem byłoby regulowanie płac i warunków pracy w porozumieniu z organizacjami zawodowymi, ustalanie warunków przyjmowania i zwalniania pracowników, ustalanie wytycznych w sprawach higieny przemysłowej, ochrony od wypadków i terminowania, załatwianie zatargów, opiniowanie o socjalnych projektach ustawodawczych, wykorzystanie wiedzy i doświadczenia pracowników dla rozwoju przemysłu, utrzymywanie dyscypliny pracy itd., celem zaś „zapewnienia w możliwie szerokim zakresie wspólnej akcji pracodawców i pracobiorców dla rozwoju przemysłu oraz polepszania warunków płacy, życia i pracy robotników”. Zasady Whitleyowskie zostają zastosowane w roku 1921 w ustawie kolejowej, a w tymże roku funkcjonuje już około 1000 komitetów fabrycznych i około 60 narodowych.

W tym samym mniej więcej czasie (rok 1916-17) w Ameryce z inicjatywy wielu pracodawców, pragnących uniezależnić się od związków zawodowych i zapewnić sobie dobre stosunki z robotnikami, powstają komitety fabryczne w różnorodnej formie w celu regulowania warunków płacy i pracy, łagodzenia zatargów, organizowania i administrowania domami robotniczymi, jadłodajniami, kooperatywami itd. Ogłoszona w 1917 roku francuska ustawa o    spółkach akcyjnych z udziałem pracowników daje tym ostatnim prawo delegowania na ogólne zebrania i na posiedzenia rady administracyjnej swych przedstawicieli, a Albert Thomas, ówczesny minister ubezpieczenia i produkcji wojennej poleca w zakładach pracujących na potrzeby wojny, wybór delegatów robotniczych dla czuwania nad regulaminem fabrycznym, dla usuwania zatargów itd. W tymże okresie rząd niemiecki wydaje prawo o pomocniczej służbie ojczyźnianej, która wprowadza obowiązkowo wydziały robotnicze dla popierania dobrych stosunków między pracodawcami i pracobiorcami, przedkładania i opiniowania o życzeniach, skargach i żądaniach robotników i odwoływania się w razie potrzeby do mieszanych komisji rozjemczych. Rozporządzenie z 1918 r. rozszerza kompetencję wydziałów: mają one współdziałać przy regulowaniu warunków pracy i płacy, czuwać nad wykonaniem umów zbiorowych itd. Po wojnie ruch za wprowadzeniem udziału robotników w kierowaniu produkcją wzrasta we wszystkich krajach bardzo silnie. W Anglii występuje na widownię socjalizm gildyjny, a związki zawodowe przekształcają się z fachowych na przemysłowe i wysuwają hasła nacjonalizacji kopalń i kolei z wybitnym udziałem pracowników w kierownictwie. We Francji utworzona z inicjatywy centrali syndykalistycznej „Rada gospodarcza pracy” opracowuje całkowity projekt nacjonalizacji produkcji. A projekt syndykatu metalowego z 1921 r. przewiduje komisję kontroli robotniczej z prawem czuwania nad wykonaniem umów zawartych przez syndykaty, stosowaniem ustawodawstwa ochronnego i przepisów higieny przemysłowej, nad zachowaniem dyscypliny, rozpatrywania sprawy uwalniania pracowników z przedsiębiorstwa itp.

We Włoszech zajęcie fabryk przez robotników zmusza w r. 1920 rząd Giolittiego do przedłożenia parlamentowi projektu ustawy o kontroli robotniczej w przemyśle. Artykuł pierwszy tego projektu ustanawia, że kontrola robotnicza zostaje wprowadzona w celu 1) zaznajomienia robotników z warunkami i stanem produkcji; 2) wprowadzenia ulepszeń w przedsiębiorstwie z punktu widzenia wykształcenia technicznego i potrzeb moralnych i ekonomicznych robotników; 3) zapewnienia stosowania ustawodawstwa ochronnego; 4) ulepszenia metod produkcji i 5) poprawy stosunków pomiędzy pracodawcami i pracobiorcami. Komisje kontroli za pośrednictwem swych delegatów mają prawo informowania się o sposobie zakupu i cenie surowca, o kosztach produkcji, o metodach administracji i wytwarzania, o sposobie tworzenia kapitału przedsiębiorstwa, o dywidendzie itd. Projekt ten zresztą upadł razem z gabinetem Giolittiego.

Wreszcie w Niemczech i Austrii powstają rady żołnierskie i robotnicze pod hasłem „cała władza (a więc i polityczna) należy do rad”. Pod ich naciskiem instytucja gospodarczych rad załogowych zostaje wprowadzona ustawowo; w Austrii prawem z 15 V 1919 r., w Niemczech w 165. artykule konstytucji i prawem z dn. 4 II 1920 o radach fabrycznych. Poza tymi dwoma państwami i nominalnie Rosją rady załogowe istnieją na mocy ustawy w Czechosłowacji i w Norwegii. Dekret z r. 1920 o wprowadzeniu rad w Luksemburgu został wkrótce zawieszony.

Ustawa austriacka, powstała jako jeden z elementów na wielką skalę zakrojonego planu socjalizacji, jest bodaj najbardziej charakterystyczna. Według niej, rady załogowe (fabryczne) zostają powołane do życia w celu czuwania i popierania gospodarczych, socjalnych i kulturalnych interesów pracowników przedsiębiorstwa (ustawa niemiecka dodaje i… „w celu popierania pracodawcy przy wykonaniu zadań przedsiębiorstwa”, czechosłowacka określa cel tak samo jak austriacka, ale jako specjalne zadanie ustala współdziałanie rady na rzecz dobrych stosunków pomiędzy pracodawcą i pracobiorcami).

Do zadań rady należy:

1) dopilnowywanie dotrzymania i wykonania umów zbiorowych, zawartych pomiędzy organizacjami pracodawców i pracobiorców;

2) uzupełnianie ich wspólnie z pracodawcą i przedstawicielami związków w punktach, pozostawionych do specjalnego uregulowania;

3) tam, gdzie umów zbiorowych nie ma, inicjowanie ich w porozumieniu z organizacjami robotniczymi i urzędniczymi;

4) akceptowanie w porozumieniu z odpowiednimi związkami płac akordowych i od sztuki, nie uregulowanych przez umowy zbiorowe;

5) wyrażanie zgody przy wydawaniu lub zmienianiu regulaminu fabrycznego, o ile nie został on ustalony przez organizacje pracodawców i pracobiorców;

6) dopilnowywanie zachowania i wykonania praw i przepisów ochronnych, higienicznych i ubezpieczeniowych, a w razie potrzeby zwracanie się w tych sprawach do odnośnych władz;

7) przyjmowanie udziału w inspekcji fabryki, względnie kopalni;

8) współdziałanie w pracy dla utrzymania dyscypliny w przedsiębiorstwach;

9) sprawdzanie list płac i kontrolowanie wypłat;

10) branie udziału w administrowaniu mieszkaniami robotniczymi, kasami, kooperatywami fabrycznymi itd.;

11) kwestionowanie usuwania pracowników ze względów politycznych rozstrzyga urząd pojednawczy;

12) odbywanie miesięcznych wspólnych narad z właścicielami przedsiębiorstwa w sprawie ogólnych zasad prowadzenia przedsiębiorstwa i zaprowadzania ulepszeń;

13) przeglądanie bilansu i rachunku strat i zysków (w przedsiębiorstwach handlowych, zatrudniających powyżej 30 pracowników i we wszelkich zakładach przemysłowych i górniczych);

14) delegowanie do rad zarządzających przedsiębiorstw akcyjnych i rad nadzorczych towarzystw z ograniczoną odpowiedzialnością 2 przedstawicieli na prawach członków zwykłych (bez prawa korzystania z wynagrodzenia).
Wyszczególniliśmy powyżej zadania rad załogowych w dosłownym prawie brzmieniu ustawy, aby dać przykład, w jaki sposób idea rad fabrycznych została ujęta i sformułowana ustawowo i z drugiej strony ponieważ zarówno niemiecka, jak i czechosłowacka ustawa – poza nielicznymi wyjątkami – formułuje zadania i zakres działania rad w analogiczny sposób. Rzecz charakterystyczna przy tym, że wszystkie te ustawy a również i projekty, np. włoski, starają się powiązać działalność rad z działalnością związków zawodowych: na każdym kroku zastrzeżone jest porozumienie lub współudział związków, działalność rad rozwija się w ramach umów zbiorowych, ustawa niemiecka w art. 8 wyraźnie powiada, że „prawa związków zawodowych do reprezentowania interesów ich członków w najmniejszym stopniu nie zostają uszczuplone przez prawo o radach fabrycznych”, a kodeks pracy (sowiecki) z r. 1922 w art. 156 mówi, że „organem bezpośrednim związku zawodowego w przedsiębiorstwie lub gospodarstwie jest komitet robotników i urzędników lub zastępujący go delegat pełnomocny związku”. W rzeczy samej, rady załogowe nie złączone ściśle ze związkami zawodowymi, zamiast stać się szkołą ducha socjalnego w produkcji i nowym ogniwem spajającym w Rosji warstwy pracujące, stały się – jak to praktyka wykazała – rozsadnikiem partykularyzmu i narzędziem rozbijającym klasę robotniczą i rujnującym gospodarstwo narodowe.

Krótki stosunkowo okres czasu, niekorzystne warunki gospodarcze (inflacja i bezrobocie w Niemczech, Austrii, a częściowo i w Czechosłowacji), ferment polityczny (walka o utrwalenie republiki w Niemczech, powstanie i walka różnych prądów wśród klasy robotniczej), nieustalona dotąd interpretacja niejasnych w wielu miejscach ustaw, opór ze strony pracodawców, a co najważniejsze, brak odpowiedniego przygotowania u członków rad fabrycznych – wszystko to sprawiło, że nie zdołały one rozwinąć swej działalności nawet w zakresie ustawowo przepisanym, O ile sądzić można z bardzo szczupłego materiału sprawozdawczego, rady wskutek ciągłych zmian wywołanych inflacją – zwłaszcza w Niemczech – w umowach taryfowych, całkowicie nieomal były pochłonięte kontrolą nad wykonywaniem umów, zmianami w płacach akordowych, kontrolą list płac i wypłat, rozważaniem powstałych na tym gruncie zatargów, wreszcie sprawą zwalniania pracowników – słowem funkcjonowały przeważnie jako lokalne organy związków zawodowych. To się musiało odbić na wykonywaniu przyznanych radom ustawowo funkcji socjalno-politycznych (przestrzegania przepisów ochronnych i sanitarnych inspekcji, administrowania domami fabrycznymi, konsumami itp.). Najgorzej spełniały rady swe zadania gospodarcze (wgląd w bilanse, udział w radach zarządzających, sprawy ulepszeń technicznych i metod produkcji), tj. zadania z punktu widzenia rozwoju idei rad załogowych specyficzne i bodaj najważniejsze, bo możliwe do spełnienia wyłącznie za pośrednictwem tej instytucji i najbardziej ważkie dla przygotowania klasy robotniczej do samorządu fabrycznego. Złożyło się po temu – oprócz wyżej wspomnianych – wiele innych przyczyn: nieprzygotowanie członków rad, sporność interpretacji tych właśnie artykułów ustaw itp., a przede wszystkim stałe szykany ze strony pracodawców, obawiających się najbardziej tych skromnych początków udziału pracowników w zarządzie fabryki.

Pomimo to, stwierdzić należy, że rady fabryczne na ogół zdały egzamin życiowy, zwłaszcza, gdy w ostatnich czasach, przestały być terenem demagogii, gdy zaczęto wybierać na członków poważnych i odpowiedzialnych pracowników i gdy dzięki swej działalności zyskały posłuch wśród robotników. Przede wszystkim zaś spowodowały one duży ruch intelektualny w warstwach robotniczych: związki zawodowe, aby przygotować odpowiednio członków rad i związkowych kandydatów stworzyły szkoły i kursy dla nich, zaczęły wydawać fachowe pisma i książki, urządzać odczyty itd. w uniwersytetach ludowych utworzono odpowiednie wydziały itp. Rocznie tysiące robotników zdobywa wiedzę teoretyczną z zakresu nauk społeczno-gospodarczych i stosuje ją praktycznie w przedsiębiorstwach. W ten sposób praca staje się równocześnie szkołą.

Z tego, z konieczności bardzo pobieżnego szkicu, wynikają jednak pewne wnioski i nasuwają się pewne uwagi: 1) Fakt, że ruch w kierunku tworzenia rad załogowych występuje – nieomal równocześnie i niezależnie w kilku krajach – poniekąd jako dalszy ciąg ujawnionej już przed wojną tendencji, że powstaje samorzutnie w masach i idzie – że tak powiem – od dołu, świadczy, że istotnie, jak to zaznaczyliśmy w poprzednim artykule, idea rad załogowych jest naturalnym wytworem procesu społecznej demokratyzacji i wykładnikiem dojrzewających w klasie robotniczej potrzeb. 2) Instytucja rad załogowych, dając możność każdemu pracownikowi zaznajomienia się bezpośrednio z socjalnymi, handlowo-finansowymi i organizacyjno-administracyjnymi zagadnieniami produkcji w tych żywych i konkretnych przejawach, w jakich występują one w warsztacie, fabryce czy kopalni, posiada jedną z najistotniejszych cech demokracji: bezpośredniość. 3) Instytucja rad załogowych dzięki organicznej swej elastyczności, tj. możności w miarę rozwoju rozszerzania zakresu swego działania (od administrowania domami robotniczymi do przejęcia całkowitego kierownictwa produkcją) i wzmacniania swego wpływu (od opiniowania do decydowania) wydaje się rzeczywiście odpowiednim łożyskiem dalszego procesu demokratyzacji. 4) Wreszcie rady załogowe, przejmując kontrolę nad wykonywaniem umów zbiorowych i przepisów ustawodawstwa socjalnego, spełniają funkcje, któreśmy nazwali w poprzednim artykule „obronnymi”; wywalczając możność zaznajomienia się robotników z całokształtem produkcji, podejmują funkcje „konstrukcyjne” i wytwarzają przyszłe organy socjalistycznej produkcji, przygotowują jeden z zasadniczych warunków jej uspołecznienia – udział w kierownictwie producenta; wreszcie zachowując w swej działalności organiczną łączność ze związkami zawodowymi, jako reprezentantami ogółu pracujących, wytwarzają ducha socjalnego w pracy i stają się jednym z czynników uspołecznienia jej życia i twórczości.

Taką jest idea rad załogowych i takim jest obecny stopień jej realizacji. Są to zaledwie skromne początki i pierwsze, nieśmiałe kroki na arenie twardej rzeczywistości. Lecz sprawa ta raz zapoczątkowana nie zamrze. Walka o wyzwolenie klasy pracującej nie ogranicza się nawet w dniu codziennym do walki o polepszenie jej bytu materialnego: z płaszczyzny potrzeb materialnych sięga ona powoli na wyżynę potrzeb duchowych. Robotnik nie zgodzi się już dziś być ślepym, choćby najlepiej utrzymanym i oliwionym, narzędziem, on chce być świadomym czynnikiem w wielkim procesie ludzkiej twórczości.

Do walki o sprawiedliwy podział dóbr dołącza się walka o sprawiedliwy podział funkcji gospodarczych i psychicznych. Kwest ja socjalna – to nie tylko sprawa, warunków bytu materialnego, ale wartości i treści życia duchowego. Jej rozwiązanie – to nie tylko zniesienie podziału na posiadających i wywłaszczonych, ale na tych, co kierują, myślą i tworzą i tych, co są kierowani, bezmyślni i najwyżej konsumują.

K. H.

_____________________________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Robotniczy Przegląd Gospodarczy” nr 4 oraz 6 z roku 1924, od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. „RPG” był organem Komisji Centralnej Związków Zawodowych, pod inicjałami K. H. prawdopodobnie skrywała się Halina Krahelska.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *