Aleksy Rżewski

Z dziejów robotniczego magistratu w Łodzi

[1922]

Robotniczy magistrat łódzki pogrzebał bezpowrotnie legendę, propagowaną przez reakcję, jakoby klasa robotnicza nie dorosła do sprawowania rządów. Pokazał on całej Polsce, że lepiej rozumie obowiązki i zadania samorządu niż osławione burżuazyjne „świeczniki narodu” i co ważniejsze – w sposób bez porównania sprawniejszy z obowiązków tych wywiązać się umie.

Nie znaczy to, aby magistrat łódzki urzeczywistnił całkowicie nasz program komunalny. Nie należy zapominać, że samorząd sprawuje władzę swoją w ramach istniejących przepisów prawnych i pod kontrolą organów rządowych. W tych warunkach urzeczywistnienie socjalistycznego programu komunalnego zależy przede wszystkim od całokształtu stosunków politycznych w kraju. Nie ulega wątpliwości, że robotnicze rady miejskie mogą ułatwić i przyśpieszyć proces przystosowania gospodarki miejskiej do potrzeb szerokich mas pracujących, ale nie należy tracić z uwagi, że decydującym czynnikiem, od którego zależą w obecnych warunkach losy gospodarki samorządowej, jest rząd.

Trzy lata działalności magistratu robotniczego m. Łodzi były jednym ciągiem walki z rządem o urzeczywistnienie postulatów demokratycznych w dziedzinie polityki komunalnej.

Jest rzeczą znaną, że nasze ustawodawstwo samorządowe nie zapewnia gminom miejskim dostatecznych źródeł podatkowych, wskutek czego miasta nasze walczą z niesłychanymi trudnościami finansowymi i nie tylko nie mogą łożyć na inwestycje miejskie, ale zmuszone są do zaciągania poważnych kredytów od rządu na bieżące potrzeby gospodarki miejskiej. Rząd, korzystając z zależności finansowej miast od skarbu państwa, wkracza bezprawnie w dziedzinę wewnętrznych stosunków miast ze szkodą dla gospodarki miejskiej.

Magistrat m. Łodzi od chwili ukonstytuowania się trzymał się słusznej zasady przystosowania wpływów podatkowych do olbrzymich potrzeb miasta.

Robotniczy magistrat nie mógł szczędzić wydatków na szkolnictwo, nie mógł robić groszowych oszczędności ze szkodą dla zdrowia ludności, nie mógł zamykać oczu na krańcową nędzę głodującej rzeszy robotników, pozbawionych pracy, nie mógł pozostawić bez opieki osieroconych dzieci!…

Należało więc za wszelką cenę podnieść wydajność istniejących źródeł podatkowych i szukać nowych. Ale natknął się na tępy opór burżuazyjnych rządów.

Magistrat łódzki w szeregu memoriałów daremnie uzasadniał konieczność pociągnięcia przemysłu do świadczeń na rzecz gminy, wskazując na to, że samorząd łódzki ponosi poważne ciężary z tytułu przemysłowego charakteru miasta, że w miastach zachodniej Europy przemysł dostarcza samorządom poważnych źródeł dochodu, że wreszcie przemysł łódzki przy skromnym opodatkowaniu, którego by nawet nie odczuł (np. 0,5% od produkcji), mógłby zapewnić miastu, dzięki miliardowym obrotom, dochody całkowicie wystarczające nie tylko na pokrycie budżetu zwyczajnego, ale również i na ważniejsze inwestycje miejskie. Rząd pozostawał głuchy na wszystkie argumenty i w ciągu dwóch lat nie dopuszczał do obciążenia przemysłu na rzecz gminy. W ostatnich dopiero czasach, pod wpływem rozpaczliwego stanu finansowego państwa, rząd zmienił swoje stanowisko.

Bezpośrednim następstwem dotychczasowej polityki rządu był chroniczny deficyt budżetowy, który zmuszony był pokrywać tenże rząd w postaci pożyczek udzielanych miastu. Za deficyt ten magistrat łódzki, który stale wskazuje środki zaradcze, nie ponosi żadnej odpowiedzialności.

Pomijamy już to, że ta tak zniesławiana przez pismaków burżuazyjnych gospodarka robotnicza w magistracie łódzkim wykazuje mniejszy stosunkowo deficyt przy wyższych stosunkowo wpływach podatkowych niż w Warszawie, gdzie rządzą Drzewieccy i inni endecy.

A teraz przypatrzmy się rezultatom trzyletniej gospodarki robotniczej w samorządzie łódzkim. Działalność zarządu miejskiego odbywała się w warunkach niesłychanie trudnych. Również w wysokim stopniu utrudniała władzom miejskim pracę bezprzykładna kampania żywiołów reakcyjnych, a także i komunistów, którzy w myśl zasady „im gorzej, tym lepiej” zwalczali magistrat robotniczy z całą zaciekłością. Do liczby przeciwników przyłączyli się wysługujący się reakcji enpeerowcy, którzy wystąpili z robotniczego zarządu miejskiego z wyraźnym zamiarem rozbicia tegoż, jak to uczynili w Pabianicach i Tomaszowie. A jednak pomimo tych niepomyślnych warunków, pomimo niezliczonych przeszkód i utrudnień ze strony rządu, robotniczy zarząd m. Łodzi osiągnął rezultaty, jakimi żadne miasto w Polsce poszczycić się nie może!

Magistrat łódzki od początku swego istnienia celowo i konsekwentnie zmierzał do wprowadzenia nowoczesnego systemu podatkowego, obciążającego na rzecz gminy przede wszystkim warstwy uprzywilejowane. Zabiegi te uwieńczone zostały po dwuletniej walce pomyślnym wynikiem. Projekt opodatkowania przemysłu na rzecz gminy uzyskał zatwierdzenie nowego ministra skarbu. Jest to największe zwycięstwo robotniczego magistratu łódzkiego w dziedzinie komunalnej polityki podatkowej.

Na dobro magistratu łódzkiego zapisać należy, że wywalczył i urzeczywistnił szereg nowych statutów podatkowych, torując w tej dziedzinie drogę innym miastom.

Jedną z największych bolączek odrodzonej Polski jest sprawa szkolnictwa. Robotniczy zarząd miejski, zdając sobie sprawę z tego, że oświata jest podwaliną bytu i rozwoju Rzeczypospolitej i warunkiem nieodzownym wyzwolenia proletariatu, wysunął sprawę wprowadzenia powszechnego nauczania na plan pierwszy. Jak wielkim był wysiłek miasta w tym kierunku, świadczy okoliczność, że w okresie niespełna trzyletnim powszechna obowiązkowe i bezpłatne nauczanie stało się faktem dokonanym. Przed wojną Łódź pod względem szkolnictwa była miastem najbardziej upośledzonym. Liczyła ona 66% analfabetów, toteż słusznie nazywano ją „miastem analfabetów”. W 1914 roku Łódź posiadała 88 szkół, liczących 242 oddziały, w których uczyło się niespełna 13 tysięcy dzieci. W lipcu roku 1919, pierwszego roku kadencji obecnego zarządu miejskiego, liczba szkół wynosiła 146 z 660 oddziałami, w których uczyło się 30 tysięcy. W listopadzie 1919 roku funkcjonowało 156 szkół (1004 oddziałów), a liczba dzieci w szkołach podniosła się do 51 tysięcy. W listopadzie 1920 roku liczba szkół wzrosła do 160 (1105 oddziałów), a liczba dzieci w szkołach wynosiła 56 tysięcy. Wreszcie od roku szkolnego 1921 funkcjonuje z górą 1200 oddziałów szkolnych, do których uczęszcza około 65 tysięcy dzieci. Miasto zapewnia szkołę wszystkim dzieciom w wieku szkolnym (od 7 do 14 roku życia), stosując do rodziców opieszałych środki przymusowe, do aresztu włącznie.

Nadmienić trzeba, że Łódź jest pierwszym i jedynym miastem w b. Kongresówce, które rozwiązało całkowicie sprawę powszechnego, obowiązkowego i bezpłatnego nauczania!

Na bliższą uwagę zasługuje również działalność łódzkiego zarządu miejskiego w dziedzinie zdrowotności i opieki społecznej.

O fatalnej gospodarce biurokracji carskiej świadczy wymownie fakt, że Łódź, miasto półmilionowe, siedlisko przemysłu i handlu, pozbawione jest kanalizacji, wodociągów, własnych zakładów kąpielowych. Instytucje użyteczności publicznej, jak tramwaje, elektrownia, rzeźnia, znajdują się w rękach towarzystw prywatnych. Miasto czerpie z tych źródeł znikome sumy. W opłakanym również stanie znajdowało się szpitalnictwo łódzkie. Przed wojną miasto posiadało jeden tylko szpital miejski przy ul. Łąkowej. Szpital Św. Aleksandra należał do powiatu. Obecnie miasto posiada: szpital dla chorych lekko gruźliczych w Chojnach na 80 łóżek, szpital dla chorych zakaźnych w Radogoszczu na 400 łóżek, szpital dla chorych chirurgicznych przy ul. Drewnowskiej na 150 łóżek, szpital dla chorych wenerycznych przy ul. Aleksandrowskiej na 60 łóżek, szpital takiż dla kobiet na 150 łóżek.

W okresie działalności robotniczego magistratu uruchomiono 5 zakładów kąpielowych, z których korzysta bezpłatnie na rachunek miasta 400 tysięcy osób rocznie. Nadto w krótkim okresie istnienia samorządu powstały: 2 ambulatoria, 2 domy izolacyjne, zakład dla leczenia świerzbu, miejska pracownia bakteriologiczna, instytut higieny wód, miejska izba odkażająca, komisja sanitarna, sekcja do walki z gruźlicą, instytucja lekarzy dzielnicowych, miejska apteka szpitalna, prosektorium miejskie i miejski oddział przewozu chorych.

W chwili konstytuowania się zarządu miejskiego Łódź przeżywała ciężki kryzys przemysłowy. Bezrobocie było powszechne. Zarząd miejski, pragnąc dać zajęcie jak największej ilości bezrobotnych, zorganizował roboty publiczne. Należy nadmienić, że były to roboty celowe, produkcyjne nad regulacją i upiększeniem Łodzi. Zakładano skwery, zadrzewiano ulice, zapoczątkowano i posunięto znacznie naprzód prace przy zakładaniu dwóch olbrzymich parków miejskich. Miasto założyło również zakład hodowli roślin. Łódź, która w dziedzinie plantacji była miastem najbardziej upośledzonym, obecnie pod względem ilości parków nie ustępuje miastom zachodnioeuropejskim.

Wspomnieć należy również o ogromnym wysiłku miasta w dziedzinie aprowizacji. Łódzki zarząd miejski w ciąga trzech lat toczył ciężką walkę o należyte aprowidowanie wygłodzonego miasta. Magistrat łódzki musiał toczyć formalny bój o każdy niemal wagon mąki.

Obecnie wobec wprowadzenia wolnego handlu ustaje obowiązek zaopatrywania ludności w żywność przez miasto. Przyszła kampania wydziału aprowizacyjnego sprowadza się do gromadzenia odpowiednich produktów, które w stosownej chwili będą rzucane na rynek, celem obniżenia cen.

Budżet m. Łodzi na rok 1921 obejmujący okres 9-miesięczny, tj. od 1 kwietnia do 31 grudnia 1921 roku, zamyka się cyfrą 834 milionów marek. Wobec wprowadzenia wolnego handlu i wzrostu cen cyfra ta może podnieść się do 1 miliarda marek. Przewidywane wpływy wyniosą 210 milionów marek, czyli pokrywają zaledwie 21% budżetu. Wyżej wyjaśniliśmy przyczynę tego potwornego deficytu. Wobec proponowanego zatwierdzenia przez rząd podatku od produkcji można przewidywać, że Łódź odzyska wkrótce równowagę budżetową. Największą stosunkowo pozycję w budżecie m. Łodzi stanowi pozycja wydatków na szkolnictwo, która wynosi 157 milionów marek, tj. około 9% całego budżetu. Wydatki wydziału zdrowotności wynoszą 137 milionów, budownictwa – 138 milionów, opieki społecznej – 80 milionów.

Robotniczy magistrat łódzki stanął na czele gospodarki miejskiej w okresie dla miasta najtrudniejszym. A jednak w tych ciężkich warunkach robotniczy zarząd miejski zrobił więcej aniżeli jakiekolwiek inne miasto w Polsce. Urzeczywistnienie zaś powszechnego nauczania jest największą realną zdobyczą rządów robotniczych w samorządzie łódzkim.

Niezależnie jednak od bezpośrednich rezultatów praktycznych osiągniętych przez magistrat m. Łodzi, podkreślić należy jego rolę wychowawczą dla proletariatu. Samorząd łódzki stał się warsztatem pracy twórczej dla szerokich warstw ludności pracującej, która dotychczas odsunięta była od wszelkiego wpływu na instytucje miejskie.

Aleksy Rżewski
_____________________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w „Kalendarzu Robotniczym PPS na rok 1922”, Nakładem Księgarni Robotniczej, Warszawa 1922. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Warto przeczytać także:

Aleksy Rżewski (1885-1939) – działacz socjalistyczny i niepodległościowy, urzędnik, prawnik. Jako 12-latek został robotnikiem w łódzkiej przędzalni, w wieku 15 lat związał się z Kołem Oświaty Narodowej i współtworzył nielegalne pismo „Polak”. Następnie wstąpił do PPS – Frakcja Rewolucyjna. Brał udział w rewolucji 1905 r., podczas walk został ciężko ranny w nogę (kula karabinowa przeszyła ją na wylot). Kilkakrotnie wymykał się z rąk carskiej policji (podczas jednego z takich incydentów zraniony szablą), jednak w 1907 r. został uwięziony i zesłany na Syberię. Uciekł stamtąd przebrany za kozaka, przedostał się do Niemiec, gdzie pracował w fabryce włókienniczej, tamże uległ poparzeniu kwasem. Następnie przebywał we Francji, pracując jako robotnik fizyczny w kilku miastach, działał także społecznie wśród emigrantów polskich, m.in. tworząc chóry, placówki kształceniowe i oddział Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Do Polski wrócił w roku 1912, pracując w Łodzi jako motorniczy tramwaju, podjął też ponownie działalność socjalistyczną i niepodległościową, m.in. prowadząc werbunek do POW. W czasie wojny przebywał w Łodzi, wybrano go radnym miasta, w grudniu 1917 r. został aresztowany przez Niemców, lecz uciekł podczas konwojowania go do więzienia. Przebywał w zaborze austriackim, prowadząc partyjną działalność m.in. w Lublinie, gdzie brał udział w rozbrajaniu oddziałów niemieckich. Po odzyskaniu niepodległości wrócił do Łodzi, a 4 grudnia 1918 r. premier Jędrzej Moraczewski mianował go Komisarzem Rządowym w tym mieście. 27 marca 1919 r. Rada Miejska powierzyła mu godność Prezydenta Łodzi. W trakcie kadencji, która trwała do lipca 1923 r. dokonał szeregu reform, m.in. wprowadził w Łodzi – jako pierwszym mieście w Polsce – powszechny obowiązek nauczania (i zadbał o rozwój placówek oświatowych), stworzył również zalążki nowoczesnego systemu wodociągów i kanalizacji, rozwinął system pomocy społecznej i robót publicznych, wprowadził lokalny system ubezpieczeń robotników, powołał miejską bibliotekę publiczną. Po zakończeniu kadencji znacznie ograniczył skalę aktywności publicznej, pracował jako naczelnik Urzędu Stanu Cywilnego, społecznie tworzył lokalne struktury PCK. W kwietniu 1927 r. władze państwowe mianowały go starostą powiatu łódzkiego, którą to funkcję pełnił do marca 1933 r. Później wycofał się całkowicie z życia publicznego, ukończył studia prawnicze i ekonomiczne, prowadził kancelarię notarialną. Po hitlerowskiej napaści na Polskę został w listopadzie 1939 r. aresztowany wraz grupą łódzkiej inteligencji. Rozstrzelano go w zbiorowej egzekucji tej grupy, prawdopodobnie 20 lub 22 grudnia 1939 r., do dziś nie odnaleziono miejsca pochówku. Odznaczony m.in. Krzyżem Niepodległości i Krzyżem Walecznych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>