Zygmunt Zaremba

Sześćdziesiąt lat walki i pracy PPS. Szkic historyczny

[1952]

Do Czytelnika

Trudne zadanie nałożył na mnie Centralny Komitet Zagraniczny Polskiej Partii Socjalistycznej, zobowiązując do napisania krótkiego zarysu dziejów PPS, w związku z sześćdziesięcioleciem istnienia Partii. Historia splotła nierozerwalnie rozwój ruchu robotniczego z rozwojem narodu polskiego w nowoczesnych kształtach i jego walką o wolność polityczną, o postęp materialny i duchowy. Jakże w krótkim zarysie przedstawić ten splot wewnętrzny dziejów Polski w ostatnim półwieczu i rozwijającą się na tym tle działalność partii polskiego świata pracy? Samo chronologiczne ułożenie historycznie ważnych dat przekroczyć musiałoby ramy tej pracy. Wymienienie wszystkich nazwisk ludzi trzech co najmniej pokoleń, którzy pracą i walką, pełną samozaparcia, rzeźbili historię PPS, musiałoby zająć więcej stronic, niż liczy ta broszura.

Nie mogąc dać obrazu pełnego, wybrałem drogę syntetycznego naszkicowania następujących po sobie epok działania i walki PPS, fakty i wydarzenia biorąc tylko za kanwę, na której starałem się zarysować oblicze partii, zawsze jednakie, chociaż inne w wyrazie, zależnie od epoki i warunków.

Przy takim ujęciu, rozumie się, indywidualne przeżycie historii PPS przez autora musiało się odbić na pracy, a przez to niejeden fakt, niejedno dokonanie partii mimo ogromnej wagi bądź zostało zaznaczone tylko, bądź w ogóle pominięte. Musi to mnie narazić na zasłużoną skądinąd krytykę. Ale jak inaczej rozwiązać postawione zadanie?

Jeśli uda mi się chociażby jedno: wywołać wrażenie ogromu dzieła PPS, dać odczuć klimat wewnętrzny, ideowy, który stanowi o stosunku uczuciowym pepesowców do swej partii – to mój szkic o dziejach Polskiej Partii Socjalistycznej osiągnie cel zamierzony.

AUTOR

***

Gdy w listopadzie 1892 roku na przedmieściu Paryża Montrouge zebrali się po raz pierwszy przedstawiciele różnych polskich grup socjalistycznych, by połączyć swe siły i stworzyć jednolitą partię, mieli za sobą, jak my dzisiaj, mogiły i klęskę. Nie minęło jeszcze trzydzieści lat, gdy w potokach krwi i męczeństwie masowo traconych bojowników zatonęło ostatnie powstanie narodowe 1863 roku. Zaledwie sześć lat upłynęło, gdy zawiśli na szubienicy przywódcy pierwszej masowej partii socjalistycznej polskiej „Proletariat”. Ta śmierć męczeńska miała specjalną wymowę. Jeśli powstanie styczniowe 1863 roku było ostatnim zrywem Polski szlacheckiej, w szubienicach „Proletariatu” usymbolizowało się narodzenie nowej Polski: obok inteligentów pochodzenia szlacheckiego, Stanisława Kunickiego i Piotra Bardowskiego, straceni zostali robotnicy – Michał Ossowski i Jan Pietrusiński. Wśród skazanych na katorgę czy zesłanie znajdowali się studenci i tkacze; prawnicy i stolarze; handlowcy i szewcy. Nowa siła zjawiła się na horyzoncie Polski walczącej: klasa robotnicza. Z poczuciem jej posłannictwa zbierali się przedstawiciele rozproszonych przez carski terror grup socjalistycznych, działających w kraju i na emigracji.

Zbierali się w mieszkaniu Bolesława Antoniego Jędrzejowskiego w Montrouge i innych mieszkaniach prywatnych w Paryżu. Przewodnictwo sprawował Bolesław Limanowski, łączący swą osobą dawną i tę nową epokę: Limanowski, uczestnik powstania 1863 roku, swą nową drogę życia i walki znalazł w idei socjalizmu, w ruchu nowej klasy, wchodzącej na arenę życia polskiego. Mogiły i klęski, okryte chwałą walki bohaterskiej, były dla nich niewyczerpalnym źródłem poświęcenia dla idei i wiary w ostateczny triumf sprawiedliwości. Przecież to wówczas powstała ułożona przez Wacława Święcickiego pieśń „Proletariatu”, nowa Warszawianka:

Nikt za ideę nie ginie marnie

Z czasem zwycięży Chrystus Judasza

Niech święty ogień młodość ogarnie

Choć wielu padnie, lecz przyszłość nasza.

 

***

Partia socjalistyczno-rewolucyjna „Proletariat” pozostawiła po sobie wielki spadek; dokonała dzieła ukonstytuowania klasy robotniczej. Z bezkształtnej rozproszonej masy, wyzyskiwanych do ostatnich granic, nędzarzy  robotników, stworzyła siłę świadomą nie tylko potrzeby i możliwości walki o poprawę swego bytu, lecz również dźwignięcia wielkiej Sprawy przebudowy i poprawy warunków życia społecznego i politycznego. Ta nowa siła przejawiła się już w zbiorowych aktach strajków i manifestacji, które przebiegły nowym dreszczem przez wszystkie prawie ośrodki skupienia robotników w Polsce. Tuż przed zjazdem w Montrouge majowe manifestacje i strajki ogarnęły dziesiątki tysięcy robotników w Warszawie i Łodzi, a rok przed tym czterodniowy strajk Zakładów Żyrardowskich pod Warszawą znalazł entuzjastyczne echo wśród wszystkich ludzi pracy w Polsce. I w Żyrardowie, i w Warszawie, i w Łodzi przeciw robotnikom stanęli nie tylko ich bezpośredni wyzyskiwacze  fabrykanci, ale z pomocą przyszło im wojsko i policja caratu, widzącego w tym nieznanym dotychczas buncie śmiertelną groźbę dla istnienia każdej tyranii. Zjazd w Montrouge miał za zadanie wyciągnięcie z tych faktów wniosków narzucających się każdemu rewolucjoniście.

Uchwały zjazdu w Montrouge spełniły całkowicie to zadanie. Zarówno przedstawiciele resztek rozbitej partii „Proletariat” (Aleksander Dębski, Bolesław Jędrzejowski, Witold Jodko, Stanisław Mendelson, Maria Jankowska-Mendelsonowa i Feliks Perl), jak i przedstawiciele innych grup – Związku Robotników Polskich (Stanisław Grabski), Zjednoczenia Robotniczego (Edward Abramowski, Jan Stróżecki, Stanisław Wojciechowski, Stefan Tylicki) oraz Gminy Narodowo-Socjalistycznej (Jan Lorentowicz, doktor Ratuld i Maria Szeliga), niezależnie od swych dotychczasowych poglądów, sprzecznych w różnych punktach, doszli do trzech wspólnych epokowych decyzji: Uchwałą zjazdu w Montrouge powołano wspólną i jednolitą Polską Partię Socjalistyczną, opracowano jej program, a linię ideologiczną nowej partii zawarto w myśli o konieczności ścisłego zespolenia walki społecznej z walką polityczną – walki o polepszenie bytu klasy robotniczej z walką o polityczne wyzwolenie kraju. Idea socjalizmu i niepodległości narodowej zostały ze sobą nierozdzielnie splecione.

Uchwały w Montrouge wybiegły dużo naprzód w całej koncepcji socjalizmu w tych czasach, a nowo stworzonej organizacji nadały w pełni charakter partii jednocześnie klasowej i narodowej. Stało się, jak przewidywał Marks, że „walka proletariatu przeciw burżuazji przede wszystkim jest walką narodową”. Wytyczyły one drogę, która zdecydowała o wielkiej roli Polskiej Partii Socjalistycznej w dziejach klasy robotniczej i pozwoliły jej osiągnąć tak wielkie znaczenie w dziejach narodu polskiego.

Mając już poza sobą ukształtowanie klasy robotniczej, ożywionej wielką wizją przyszłości, przed PPS stanęło teraz zadanie nadać jej jasne cele walki codziennej i poprowadzić po drodze dźwigania się materialnego i duchowego. Połączenie najwznioślejszego idealizmu haseł społecznych i narodowych z zadaniami codziennej upartej walki klasowej proletariatu, uczyniło z niej wielką partię polskiego ludu pracującego. Idealizm i realizm znalazły tu najlepsze połączenie. Dalekie spojrzenie i nieustanna uwaga wobec spraw codziennego bytu stały się cechami charakterystycznymi Polskiej Partii Socjalistycznej.

***

Pierwszy emisariusz nowo powstałej partii, Stanisław Mendelson, w styczniu 1893 roku miał za zadanie odnaleźć i powiązać rozpylone kółka socjalistyczne w zaborze rosyjskim i przekazać im dorobek Zjazdu Paryskiego. Zadanie niemałe, odszukania odpowiednich ludzi i odnalezienia głęboko zakonspirowanych kółek studenckich i robotniczych. Nad podziw jednak łatwo, bez oporu, który mógłby wynikać z zastarzałych już sporów ideologiczno-taktycznych, przyjęte zostały wskazania programowe PPS. Szybko więc nowa partia ogarnęła stare dziedzictwo i już pod koniec tego pierwszego roku działania PPS mogła się poczuć jedyną reprezentantką ruchu robotniczego w zaborze rosyjskim.

Jednocześnie ruch robotniczy przybrał ostateczne kształty w Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i w Polskiej Partii Socjalistycznej zaboru pruskiego. Obie te partie oparły się na tych samych zasadach co PPS zaboru rosyjskiego. Działając w odrębnych warunkach, każda z tych trzech partii w codziennej walce inną musiała stosować taktykę i żyć odrębnymi problemami dnia. Ideologicznie jednak stanowiły jedność, stale ujawnianą i podtrzymywaną braterskim współdziałaniem. Członkowie PPS zaboru rosyjskiego, będąc na emigracji, odgrywali wybitną rolę pomocniczą dla PPS zaboru pruskiego, gdy znów członkowie Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji, gdzie ruch stał się jawny i rozlał szeroko, śpieszyli z pomocą towarzyszom z Kongresówki tak samo jak i towarzyszom z zaboru pruskiego.

To poczucie wspólnoty trzech odrębnych partii w trzech odseparowanych granicami zaborach miało też swe znaczenie międzynarodowe. Polska rozdarta zjawiała się na arenie międzynarodowej zjednoczona w polskim ruchu robotniczym. Wykreślona z życia politycznego Europy powracała do niego przez swój udział w Międzynarodówce Socjalistycznej. Zapomniana przychodziła znów z żywym wyrazem swych potrzeb i potrzeby największej – odzyskania państwowego bytu. Na kongresie Międzynarodówki Socjalistycznej w roku 1896 w Londynie delegacja polska, złożona z przedstawicieli wszystkich trzech zaborów, stawia żądanie uznania przez kongres prawa Polaków do niepodległego państwa i osiąga ten sukces, dla owych czasów ogromnego znaczenia, że międzynarodowy ruch socjalistyczny wypowiada się oficjalnie za prawem każdej narodowości do stanowienia o swym losie, wyrażając jednocześnie swe sympatie dla ruchów walczących z niewolą i despotyzmem.

Powiązane przez Mendelsona kółka i grupy szybko rozrastały się, realizując najgłówniejsze zadanie przeniknięcia do wszystkich ośrodków robotniczych i zbudowania organizacji możliwie w każdej fabryce, w każdym warsztacie. Te prace pochłaniały wszystkich członków partii. Kółka mnożyły się z dnia na dzień. Coraz większego wysiłku wymagało obsługiwanie rosnącej sieci organizacyjnej i stosunków z coraz liczniej garnącymi się do partii ludźmi. Największą potrzebą stało się zbudowanie prasy na miejscu w kraju i szerokiego dopływu literatury z zagranicy. Jedno i drugie zagadnienie udało się partii rozwiązać nadzwyczaj szczęśliwie.

Utworzony na Zjeździe Paryskim Związek Zagraniczny Socjalistów Polskich, skupiający emigrantów, wziął na się zadanie dostarczania krajowi niezbędnych wydawnictw. Podjął się również wydawania teoretycznego organu partii „Przedświt”, którego pierwsze numery ukazały się w 1893 roku i rozpoczęły owocną służbę w dziele rozwijania i gruntowania ideologii polskiego socjalizmu. Związek wydawał jednocześnie wielką ilość innych wydawnictw i broszur, których przeznaczeniem było służyć organizacji krajowej. Istotnie – „bibuła” masowo płynęła poprzez granice. W ciągu ośmiu pierwszych lat 250 transportów „bibuły”, ważących przeciętnie po dwa pudy, czyli ponad 30 kilogramów każdy, przeszło przez granicę rosyjską, służąc jako najdoskonalsza amunicja ideowa PPS. Niezapomnianą rolę odegrał tu Aleksander Sulkiewicz – „Tatar”, „Michał”, który jako kierownik techniki partyjnej potrafił te wszystkie ogromne transporty przerzucić do kraju bez wsypy, wówczas gdy wszystkie próby tego rodzaju, podejmowane przez inne organizacje rewolucyjne państwa carów, były z reguły okupywane wielkimi stratami w ludziach i w przepadłej bibule.

Stanowiło to wiele w rozwoju początkowym PPS. Ale może więcej jeszcze znaczyło zbudowanie na terenie własnym sieci tajnych drukarni, z których wyszedł w czerwcu 1894 roku „Robotnik” jako centralny organ krajowej pracy partii. Odtąd każda komórka partii, każda grupa sympatyków mogły otrzymywać systematycznie „Robotnika” i wydawnictwa zagraniczne, sama zaś masowość i regularność w dostarczaniu ich czytelnikom stanowiła potężny bodziec dla rozrostu partii i umocnienia jej wpływów na społeczeństwo. Poprzez członków partii i sympatyków prasa PPS docierała do coraz szerszych kół społeczeństwa. Nie było zaś zagadnienia w życiu narodu i jej mas pracujących, na które partia nie starałaby się natychmiast reagować w swej prasie.

***

Od pierwszych chwil swego istnienia PPS stała się faktycznie partią robotniczą nie tylko ze swej ideologii, ale i w swym składzie i w swej pracy. W każdym zakładzie przemysłowym, gdzie powstała grupa PPS, starała się ona podejmować mniej lub bardziej, zależnie od warunków, szerokie akcje zbiorowe zmierzające do usunięcia najważniejszych bolączek życia robotników. Partia wciąż czuwała nad niezliczonymi konfliktami, bacznie śledząc ich rozwój i starając się nadać im powszechne, ogół klasy robotniczej interesujące, znaczenie. Zadaniem było przekształcić lokalne konflikty i starcia w wielką masową akcję klasy robotniczej, nadając jej jednocześnie powszechny polityczny charakter. Okazją pomagającą w zrealizowaniu tego zadania, już w trzecim roku istnienia PPS, było wydanie nowego prawa przemysłowego w Rosji, ograniczającego tam czas pracy do 12 godzin. Dało to asumpt fabrykantom polskim do zmuszania robotników, którzy już uzyskali krótszy dzień pracy, do pracowania ponad przyjętą już normę.

Roszczenia fabrykantów w Królestwie wywołały naturalny sprzeciw ogółu robotników, który organizacje lokalne PPS przekuwały na akcje protestacyjne i strajkowe. Ruch ten rozlał się szeroko, a fala strajków w połowie 1899 roku doszła do szczytu w potężnym strajku powszechnym, który ogarnął całą robotniczą Warszawę. Wtórowały mu strajki w Łodzi, Pabianicach, Częstochowie, Zagłębiu, Białymstoku i wszędzie, gdzie powstał przemysł i większe skupienia robotników.

Polska Partia Socjalistyczna wykorzystała ten ruch nie tylko dla spopularyzowania hasła ośmiogodzinnego dnia pracy, ale również dla wyjaśnienia klasie robotniczej, że związek z Rosją opóźnia rozwój społeczny Polski, ciążąc wstecznymi stosunkami, i że tylko uzyskanie niezależności politycznej może dać klasie robotniczej polskiej warunki pełnego rozwoju jej sił i realizacji zasadniczych postulatów społecznych.

PPS obejmowała w tym czasie nie tylko funkcje partii politycznej, lecz również zadania podejmowane w innych krajach przez ruch zawodowy. Partia wydawała niezliczoną ilość odezw poświęconych konfliktom ekonomicznym, a także szereg specjalnych opracowań, jak „Sprawa murarska” i inne, dotyczących położenia robotników w poszczególnych zawodach i zawierających sformułowanie i wyjaśnienie postulatów wysuwanych wobec przedsiębiorców.

***

Wiążąc w ten sposób problemy dotyczące warunków bytu każdego robotnika z problemami walki politycznej przeciwko caratowi, PPS uruchamiała klasę robotniczą jako aktywny czynnik polityczny, pociągający za sobą społeczeństwo. Środkiem ku temu były manifestacje uliczne, przede wszystkim z okazji 1 maja.

Święto pierwszomajowe natychmiast po jego proklamowaniu przez Międzynarodówkę Socjalistyczną w roku 1889 znalazło wśród robotników polskich entuzjastyczne przyjęcie. Teraz pod kierownictwem PPS przekształciło się w prawdziwe demonstracje narastającej siły proletariatu. Już w 1898 roku wyprowadza PPS masy robotnicze na ulice w dniu 1 maja. Siłą rzeczy te pierwsze próby były jak ogniki zapowiadające pożar. W dwa lata później PPS mogła już pokusić się o zmobilizowanie w manifestacji pierwszomajowej dziesiątków tysięcy ludzi w Warszawie. Mimo uruchomienia oddziałów kozackich, wojska pieszego, żandarmerii, policji i mnóstwa cywilnych łapaczy, w Alejach Ujazdowskich zjawiły się rzesze świątecznie ubranych, w czerwone krawaty przystrojonych robotników i o oznaczonej godzinie sformował się wielki pochód. Tu po raz pierwszy rozbrzmiał nad tłumami śpiew „Czerwonego Sztandaru”, który stał się później, w niepodległej Polsce, hymnem PPS.

Hej, razem bracia do szeregu

Z jedną myślą, z dłonią w dłoń

Któż zdoła wstrzymać strumień w biegu

Czyż jest na świecie taka broń…

Gdy pochód zawrócił ku miastu, drogę zastąpiły mu oddziały policji i wojska. Kozacy rzucili się na tłum, tratując końmi i bijąc nahajami. Ale robotnicy nie ustępowali; kijami, kamieniami bili kozaków, policjantów i szpiegów. Pochód, rozdarty na kilka części, przekształcił całą dzielnicę w pole utarczek, gdzie lała się krew z jednej i drugiej strony. Jedna z takich utarczek rozegrała się na tarasie kawiarni „Sans Souci” w Alejach Ujazdowskich, skąd powitano kozaków i żołnierzy filiżankami, spodkami, połamane krzesełka, stoliki posłużyły za maczugi. Cała ta manifestacja, która wstrząsnęła Warszawą i Polską, przeszła do historii pod mianem „Bitwa pod Sans Souci”. To już nie był „ognik”. To już płomieniem wybuchał ogień rewolucji, nagromadzony pracą PPS. Zbliżał się pożar rewolucji 1905 roku.

***

Na początku bieżącego stulecia, po ośmiu latach istnienia i pracy, PPS miała już pełne i słuszne poczucie, że jest główną siłą polityczną w Polsce, posiadającą jeśli nie całą (takowej nie da się osiągnąć nigdy w okresie przygotowawczym), to przynajmniej wielką zdolność do pokierowania rewolucją w Polsce. W trosce o jej powodzenie szukała partia sprzymierzeńców wśród rosyjskich organizacji rewolucyjnych. Natknęła się jednak na zdecydowanie centralistyczne nastawienie rosyjskiej Socjaldemokracji, która wprawdzie przyjęła hasło stanowienia o sobie narodów, ale wolała szukać w Polsce sojusznika w powstałej w roku 1900 i przeciwstawiającej się PPS Socjal Demokracji Królestwa Polskiego i Litwy. Partia ta pod wodzą Róży Luksemburg, Feliksa Dzierżyńskiego, Juliana Marchlewskiego, Adolfa Warskiego i Karola Radka przyjęła teorię organicznego wcielenia Królestwa Polskiego do Rosji. Powiązanie przemysłu w Królestwie z rynkami Rosji i Dalekiego Wschodu miało przesądzać, według tej teorii, polityczny związek nierozerwalny, problem zaś narodowego zjednoczenia wydawał się „Esdekom” polskim nieistniejący. Wyszydzali oni „socjalpatriotyzm” PPS, denuncjowali przed Międzynarodówką Socjalistyczną, intrygowali szczególnie skutecznie przeciwko PPS zaboru pruskiego.

Stanowisko SDKPiL znalazło uznanie i poparcie w szeregach rosyjskiej Socjaldemokracji. Próby nawiązania współpracy pomiędzy PPS i Socjaldemokratyczną Partią Rosji nie dały wyników. Bliżej natomiast związała się PPS z Partią Socjalistów-Rewolucjonistów rosyjskich i z partiami narodów ujarzmionych, podobnie jak Polska dążących do wyzwolenia.

Stosunek PPS do rewolucji rosyjskiej był, rozumie się, jak najbardziej pozytywny. Ale dla Polski rewolucja w Rosji musiała oznaczać okazję do odzyskania niezależności. Stąd PPS wysunęła w obliczu zbliżającej się rewolucji postulat Sejmu Ustawodawczego w Warszawie (Konstytuanty), który ogłosić miał niepodległość i ustalić przyszłe stosunki z Rosją. Wartość tego hasła mogła być jednak mierzona tylko siłą ruchu rewolucyjnego w Polsce. PPS wydobyła całą energię swych szeregów, by siłę tę zgrupować i uruchomić. Tym razem już jako siłę zbrojną.

Mobilizacja rezerwistów na wojnę, która rozgorzała między Rosją i Japonią w roku 1904, wywołała żywiołowy sprzeciw w masach polskiego społeczeństwa. PPS zdecydowała nadać mu wyraźnie polityczny i rewolucyjny charakter. Centralny Komitet Robotniczy PPS wezwał masy robotnicze do manifestacji publicznych przeciwko mobilizacji. ,,Nie chcemy być żołnierzami cara – niech żyje Polska niepodległa” – te zawołania, powtarzane w odezwach i szerokiej ustnej propagandzie, spowodowały zogniskowanie woli mas. Józef Kwiatek wziął na siebie zadanie zorganizowania w Warszawie manifestacji, która nie tylko miała wykazać solidarność i postawę polityczną mas pracujących, ale również na brutalną siłę carskiej policji i wojska odpowiedzieć z bronią w ręku.

Robotnicy Warszawy zostali wezwani na 13 listopada 1904 roku do masowego manifestowania przeciwko caratowi i mobilizacji na Placu Grzybowskim. Zebrały się wielotysięczne tłumy. Policja rzuciła się do rozpędzenia manifestacji. Jądro manifestacji skupiło się przy czerwonym sztandarze PPS. Po sztandar ten wyciągały się łapy carskich zbirów. W jego obronie padły pierwsze strzały po raz pierwszy w historii występujących Oddziałów Bojowych Polskiej Partii Socjalistycznej. Policja rozproszyła się, zostawiając na placu zabitych i rannych. Pochód ruszył w stronę ulicy Bagno. Tutaj uderzyła nań szarża oddziałów sołdackich, zaczajonych w bramach. Znów witał ją trzask strzałów rewolwerowych. Ale przewaga siły wojskowej dopięła swego: pochód został rozczłonkowany. Manifestacja, do której przyłączyły się młodzież uniwersytecka i liczne grupy inteligenckie, ogarnęła teraz całe śródmieście. Warszawa dowiodła, że odrętwienie popowstaniowe już minęło i fala rewolucji wznosi się z powrotem.

Znaczenie manifestacji na Placu Grzybowskim wybiegło daleko poza granice Warszawy, całej Kongresówki. Jej echa odezwały się w zakątkach Rosji, gdzie wzbierająca fala rewolucyjna przejawiała się w żywiołowych i chaotycznych demonstracjach w ośrodkach przemysłowych. Niestety nie było tam partii, która miałaby siłę pokierowania wzburzonymi masami. Wielką demonstrację robotniczą, która w kilka miesięcy później, 22 stycznia 1905 roku, zainaugurowała rewolucję, prowadziły nie partie robotnicze, ale prowokator pop Gapon.

Demonstracja na Grzybowie i wystąpienie zbrojnych oddziałów PPS wywołały entuzjazm w masach pracujących Polski. Wpływ PPS potężniał mimo wyruszenie przeciwko niej zorganizowanych ataków z prawa i z lewa. Narodowa Demokracja, trzymająca prym wśród ugrupowań mieszczańsko-szlacheckich, oskarżała PPS o działanie pod wpływem japońskim i przerażona rewolucją szukała przeciw PPS pomocy policji. SDKPiL wołała, że PPS urządza „tumult uliczny i uprawia polityczne awanturnictwo”, oskarżając partię o nacjonalizm i zdradę socjalizmu. Nienawiść do hasła niepodległości, które z entuzjazmem podchwyciły masy robotnicze, nadawała kampanii esdeków szczególnie drastyczny charakter, nie brakło w niej nawet szyderstw z Orła Białego, zwanego w propagandzie SDKPiL białą gęsią.

Nie mogło to jednak powstrzymać ani rozwoju ruchu rewolucyjnego, ani pomniejszyć przewodniej roli PPS w tej pierwszej rewolucji, która wstrząsnęła podstawami państwa carów.

***

Rewolucja pogłębiała się z każdym dniem i rozlewała coraz szerzej. Robotnicy raz po raz strajkowali, manifestowali na ulicach. Oddziały Bojowe PPS w miarę rozwoju i zdobywania broni coraz częściej atakowały carskie placówki. Ale jednocześnie potężniał też terror policji i wojska. Schwytanych bojowców sądziły sądy wojenne i z reguły skazywały na śmierć. W czerwcu 1905 roku ginie Stefan Okrzeja, młody bojowiec PPS, którego imię stało się sztandarem rewolucji i partii. Na represje carskie odpowiada mściwa dłoń bojowców. W sierpniu 1906 roku oddziały bojowe uderzają jednocześnie na liczne posterunki policji. „Krwawa Środa” sierpniowa stała się kulminacyjnym momentem akcji bojowych. Poszczególne starcia zbrojne z władzami carskimi, jak Rogów, Bezdany, atak na pocztę na Wspólnej w Warszawie, splatały się w legendę bohaterską polskiego proletariatu.

Gdy w Polsce rewolucja wciąż potężniała, w Rosji kończyła się pyrrusowym zwycięstwem konstytucyjnych przyrzeczeń caratu, ogłoszonych w Manifeście 30 października 1905 roku. Próba poderwania mas do ataku na pozycje absolutyzmu, dokonana przez Radę Delegatów Robotniczych w Petersburgu w grudniu 1905 roku, nie dała spodziewanych wyników. Powszechne powstanie nie wybuchło; wystąpienie rozpłynęło się tylko w nowej fali ruchów strajkowych i jedynie w okręgu ostrowieckim w Kongresówce, dokonała PPS praktycznej realizacji planu powstania, powołując do życia słynną „Republikę Ostrowiecką”, która siłą rzeczy została szybko rozbita przez wojsko i policję carską. Los rewolucji w Polsce zależał ściśle od losu rewolucji w Rosji. PPS nie poddawała się jednak. Jej Oddziały Bojowe dokonywały cudów bohaterstwa, ale katastrofa zbliżała się w sposób fatalny.

Klasa robotnicza polska i rewolucyjne koła inteligencji z nią związane miały teraz płacić niezmiernie wysoką cenę za swój zryw ku wolności i sprawiedliwości. Carat brał krwawą pomstę za dni swej słabości. Ginęły setki, tysiące najlepszych towarzyszy. Wśród nich Henryk Baron, bojowiec, który nie chciał ratować swego życia strzelając do Polaków poszczutych nań przez policję jako na bandytę. Zginął Montwiłł-Mirecki, wzór nowego rycerza bez skazy. Tysiącami skazują sądy członków PPS na dożywotnią lub wieloletnią katorgę. Zjawiają się prowokatorzy, zdrajcy, jak Sukiennik, Tarantowicz, pogłębiając hekatombę ofiar po rewolucji 1905 roku. Nielicznym tylko działaczom udaje się wyrwać z kotła krwawych represji i znaleźć schronienie za granicą, przeważnie w Galicji, gdzie potężny już ruch socjalistyczny pod przewodem Ignacego Daszyńskiego podawał im braterską dłoń pomocy.

***

Przychodził czas podsumowania przebiegu rewolucji i analizy przyczyn klęski. Dwa zarysowały się w partii poglądy. Jeden widział przyszłość w przezwyciężeniu klęski, bez zatraty własnego oblicza; szukał sposobów powiązania rozproszonych przez terror szeregów i dźwignięcia z powrotem sztandaru socjalizmu i niepodległości, zabezpieczenie zaś przed nową klęską widział w lepszym przygotowaniu zbrojnym mas robotniczych i kadr dowódczych, niezbędnych w przyszłym starciu z siłą zbrojną caratu. Z drugiej jednak strony pod przygniatającym wrażeniem przegranej rodziły się myśli o wykorzystaniu możliwości legalnych, związanych z ustępstwami konstytucyjnymi caratu; szukano haseł, które mogłyby pomieścić się w ramach ogólnorosyjskiej walki z absolutyzmem; znajdowano je w żądaniu autonomii dla Królestwa Polskiego, a w związku z tym wyrzekano się wszelkiej akcji bojowej.

Na IX Zjeździe partyjnym, który miał miejsce w listopadzie 1906 roku w Wiedniu, wybuchł konflikt między przedstawicielami tych dwóch tendencji, zakończony formalnym zwycięstwem zwolenników taktyki umiarkowanej. Przyjęty wniosek, zawieszający ostatecznie Wydział Bojowy Partii i usuwający z niej wszystkich, którzy się tej decyzji nie podporządkowali, wywołał opuszczenie Zjazdu przez przedstawicieli Wydziału Bojowego i jedenastu delegatów okręgowych. Grupa ta, obejmująca działaczy tej miary co Montwiłł-Mirecki, Piłsudski, Arciszewski, Perl, Kunowski, ukonstytuowała się natychmiast jako „Frakcja Rewolucyjna PPS” i odwołała się do ogółu członków przeciw uchwale IX Zjazdu. Arciszewski, Montwiłł-Mirecki i wielu innych rzuca się natychmiast w teren, wznawia zawieszone przez „Frakcję Umiarkowaną” pisma partyjne, wydaje własnego „Robotnika”. Intensywna akcja pozwoliła w krótkim czasie stwierdzić, że ogromna większość robotników –   członków PPS stoi wiernie przy starych sztandarach. X Zjazd, pierwszy Zjazd Frakcji Rewolucyjnej, zwołany w marcu 1907 roku, przyjął nowy program, zredagowany przez Perla, obejmujący stare zasady Programu Paryskiego i nowe doświadczenia rewolucji.

Gdy w ten sposób „Frakcja Rewolucyjna” w toku najbardziej tragicznych zmagań z reakcją carską ratowała organizację i ideologię PPS, „Frakcja Umiarkowana” staczała się coraz bardziej ku ugodzie, wyrzekła się niepodległości Polski, tonęła w utopijnych zresztą usiłowaniach zalegalizowania się i dostosowania do carskiej Konstytucji, czego najjaskrawszym wyrazem było wzięcie przez nią udziału w wyborach do Dumy Państwowej.

W tych warunkach w końcu 1909 roku drugi Zjazd „Frakcji Rewolucyjnej” mógł z pełnym prawem nazwać się XI Zjazdem Polskiej Partii Socjalistycznej, odrzucając chwilowy przydomek „Frakcji Rewolucyjnej”. „Frakcja Umiarkowana”, mianująca się „Lewicą PPS”, miała jeszcze przez dziewięć lat utrzymać swe formalne istnienie, kurcząc się i zbliżając coraz bardziej do SDKPiL, by wreszcie w roku 1918, po stracie ostatnich grup robotniczych, które jako „Opozycja Robotnicza” z Antonim Szczerkowskim na czele powróciły do szeregów macierzystej partii, sczeznąć ostatecznie. „Frakcja Umiarkowana” w ciągu tych dziewięciu lat, dla odróżnienia od PPS, posiłkowała się symbolem PPS, zawartym w żałobnych ramkach. W roku 1918 resztki jej rozpłynęły się w powstałej wówczas komunistycznej partii.

***

Trzeba było nadludzkiej woli i heroicznego wysiłku, żeby po pogromie rewolucji dźwigać z powrotem organizację, wiązać jej resztki, szukać nowych stosunków, podtrzymać wiarę w program partii i wykrzesywać nowy ogień entuzjazmu dla sprawy. PPS znalazła w swych szeregach i bohaterstwo, i wytrwałość. Jej emisariusze przenikali poprzez kordony, przemykali się poprzez zastawione sieci Ochrany.

Znów w małych kółkach rozbrzmiewały hasła: nie ma socjalizmu bez niepodległości i niepodległości bez socjalizmu. W tym okresie zjawia się wśród nowych działaczy młody Kazimierz Pużak „Popielec”, który przebiega Polskę, by skończyć, jak wielu innych, swój trud podtrzymania iskry rewolucji narodowej i społecznej katorgą. Ofiarną pracą utrzymuje PPS swe życie w głównych ośrodkach robotniczych kraju. Życie stłumione, zredukowane, ale tętniące wiarą w przyszłość. Wyraża je popularna piosenka tych czasów:

Hej, co mi tam, choć grozi wróg

Chociaż nim wściekłość miota.

Nie znamy w życiu żadnych trwóg.

Swoboda, bracia, to nasz bóg –

Użyjmy więc żywota.

A głębiej jeszcze, w duszę całego narodu szła legenda Polskiej Partii Socjalistycznej i polskiej rewolucji niesiona na skrzydłach sztuki. Największy tytan literatury polskiej, Stefan Żeromski, każdym swym dziełem – „Snem o szpadzie”, „Różą”, „Słowem o Bandosie” – rozdmuchuje żar ukryty w popiołach. Andrzej Strug nadaje legendzie PPS konkretne formy opowieści o „Ludziach podziemnych”, o „Dziejach jednego pocisku”. Utwory Gustawa Daniłowskiego, wśród nich dwa przepiękne szkice poświęcone Okrzei i Baronowi, poezje Marii Markowskiej, Andrzeja Niemojewskiego nie tylko wzruszały, ale i wykuwały wolę wytrwania i walki, bodaj w roli mierzwy dla przyszłych posiewów.

Z pieniędzy zdobytych pod Rogowem, gdzie Oddziałem Bojowym PPS dowodził Montwiłł-Mirecki, a instruktorem był młodziutki Jan Kwapiński, partia założyła w Krakowie wydawnictwo literacko-naukowe „Książka”, gdzie ukazał się szereg nowych dzieł Żeromskiego, Struga i innych pisarzy. Staraniem partii i wysiłkiem indywidualnym przede wszystkim B. A. Jędrzejowskiego i Ksawerego Praussa „Książka” stała się jednym z najpotężniejszych źródeł ożywczych dla całego narodu, a wydawnictwo „Życie”, założone jednocześnie z „Książką”, zajęło się opublikowaniem szeregu wydawnictw teoretycznych i publicystycznych, wśród nich „Wybór pism politycznych” Kazimierza Kelles-Krauza, najtęższego umysłu socjalizmu polskiego. Książki te w dużej mierze przyczyniły się do opanowania kryzysu ideowego, jaki z natury rzeczy towarzyszył upadkowi rewolucji, i kształtowały umysły nowych zastępów działaczy. Młode pokolenie wychowywało się w szeroko rozbudowanych organizacjach młodzieży studenckiej zgrupowanych wokół pisma „Promień” i uczniowskiej, zorganizowanej w Związku Młodzieży Postępowo-Niepodległościowej.

***

Zbliżała się pierwsza wojna światowa. Pod wpływem doświadczeń rewolucji 1905-06 roku i przewidywań możliwości nowego wystąpienia przeciw caratowi PPS na emigracji rozwija szeroką działalność wojskową, skoncentrowaną w organizacji „Strzelca”, pod naczelnym dowództwem Józefa Piłsudskiego, który, pochłonięty całkowicie sprawą przygotowań wojskowych, usuwał się stopniowo z kręgu innych zainteresowań partii. Zarysowały się obawy, że partia może zatracić swój pełny charakter organizacji robotniczej opartej o kraj. Wywołało to powstanie „Opozycji” z Arciszewskim, Kunowskim i Perlem na czele, której zadaniem było bronić partię przed roztopieniem się w przygotowaniach zbrojnych i zatraceniem socjalistycznego oblicza.

Wybuch wojny 1914 roku i wyruszenie pod dowództwem Piłsudskiego Pierwszej Kadrowej Legionów, gdzie znaleźli się niemal wszyscy zdolni do noszenia broni Pepesowcy, wyrównało stosunki w partii, dając możność drogą naturalnej selekcji: jednym poświęcenia się służbie wojskowej, innym – powrotu do działalności politycznej i społecznej. Natychmiast też po wejściu Legionów i wojsk austriackich na teren Kongresówki PPS przystąpiła do tworzenia jawnych organizacji partyjnych, zachowując jednak w konspiracji właściwy szkielet organizacyjny.

W warunkach wojny z Rosją nie można było zadowolić się frazesami o wojnie imperialistycznej, która nie obchodzi polskich robotników, jak propagowały SDKPiL czy „Frakcja Umiarkowana PPS”. PPS nie mogła przyjąć postawy biernej w sytuacji, gdy wojna rozgrywała się na terenie Polski. Ale również nie mogła i nie chciała się identyfikować z Austrią czy Niemcami. Pragnęła zachować własną pozycję, polski sztandar w tej wojnie wznieść nad polską ziemią. Stąd wypłynęło całkowite poparcie Legionów przez PPS, tym bardziej, że Piłsudski dawał gwarancję, iż tej samodzielności sztandaru polskiego będzie strzegł.

Wojna niosła zagadnienie nie tylko wojskowe. W przełomowej chwili społeczeństwo musiało wyrazić swą wolę polityczną. Zadaniem odbudowywanej organizacji PPS na terenie Kongresówki było uaktywnienie klasy robotniczej, jako decydujący czynnik kształtujący fizjonomię polityczną narodu, czołowy oddział w walce o odzyskanie niepodległości.

Odbudowa szerokiej sieci partyjnej, rozpoczęta w Zagłębiu Dąbrowskim, posuwała się w głąb kraju natychmiast, gdy wojska rosyjskie opuszczały teren. XIII Zjazd partii, który odbył się w Piotrkowie w styczniu 1916 roku, stanął już wobec organizacji obejmującej prawie cały kraj, podzielony na dwie okupacje: niemiecką i austriacką. Siła i zasięg organizacji ujawniły się zaraz w pierwszych wyborach samorządowych, które nowi okupanci pozwolili przeprowadzić. W Warszawie PPS zgromadziła samodzielnie tyle prawie głosów, co wszystkie inne organizacje socjalistyczne razem wzięte: SDKPiL, „Frakcja Umiarkowana” i sprzymierzony z nią żydowski „Bund”. Przodownicza rola PPS została osiągnięta na nowo.

Rozwój działań wojennych, który oddał w ręce Niemców i Austriaków wszystkie ziemie polskie, stawiał przed partią nowe zadania. Międzynarodowa sytuacja po wybuchu rewolucji w Rosji, która obaliła carat, pozwalała też skoncentrować wszystkie siły na walce z pozostałymi dwoma zaborcami. Przystąpienie do wojny Stanów Zjednoczonych z hasłami realizacji zasady samostanowienia narodów pozwoliło Polskiej Partii Socjalistycznej wysunąć jako aktualne hasła dnia zjednoczenie ziem polskich i utworzenie polskiej republiki demokratycznej.

Skończył się okres wykorzystywania pewnych, ograniczonych zresztą swobód, jakie przyniosła nowa, przede wszystkim austriacka okupacja. Co było w tych warunkach możliwe, zostało już osiągnięte. Ruch robotniczy przybrał szerokie rozmiary. Obok PPS zorganizowały się już główne związki zawodowe, wyrosły spółdzielnie robotnicze, gęsta sieć kuchni robotniczych utworzyła dogodny teren dla rozwoju spójni klasy robotniczej. Prasa partyjna rozporządzała kilkunastoma organami, z wychodzącymi w Dąbrowie Górniczej „Robotnikiem” i tygodnikiem „Jedność Robotnicza” w Warszawie na czele. Partia przechodziła do coraz ostrzejszych form walki, powołując do życia „Pogotowie Bojowe”, występujące na zewnątrz pod znakiem „Samoobrony Robotniczej”. I znów, zgodnie z tradycją Oddziałów Bojowych PPS, padają strzały przeciwko szpiclom i policjantom, tym razem niemieckim. Antoni Purtal – młody robotnik z Łodzi – z wyroku Pogotowia Bojowego zabija w Warszawie na ulicy Smolnej szefa niemieckiej policji politycznej Schultzego. Zbliża się dzień ostatecznej rozprawy z ostatnimi okupantami.

***

Spośród trzech zaborów najlepsze warunki rozwoju miała PPSD Galicji i Śląska. Stworzyła ona wspaniałą organizację, obejmującą wszystkie dziedziny życia robotniczego. Karne, zdyscyplinowane szeregi partii, związków zawodowych, spółdzielni, pogłębiające nieustannie swą wiedzę dzięki rozwijającemu się doskonale Towarzystwu Uniwersytetu Ludowego, stanowiły już siłę polityczną o decydującym znaczeniu dla życia Galicji i Śląska Cieszyńskiego. Szeroko rozwinięta prasa, z „Naprzodem” i „Prawem Ludu” na czele, pozwalała promieniować daleko poza szeregi ściśle robotnicze. Olbrzymi talent polityczny i krasomówczy Ignacego Daszyńskiego oraz rozporządzanie całym szeregiem wybitnych ludzi  parlamentarzystów, wyspecjalizowanych w rozmaitych dziedzinach życia publicznego, jak Herman Diamand, Zygmunt Marek, Jędrzej Moraczewski, Zygmunt Żuławski, Herman Lieberman, Emil Bobrowski i wielu, wielu innych, dawały polskiemu ruchowi socjalistycznemu siłę i powagę.

W zaborze niemieckim PPS musiała się natomiast przebijać przez tysiączne trudności. W ciągu długich lat staczała ona ciężkie boje z centralistycznymi tendencjami niemieckiej Socjalnej Demokracji, trudne zwłaszcza, gdy nie stało takich szczerych przyjaciół polskich robotników, jakim był Wilhelm Liebknecht. Intrygi Róży Luxemburg, występującej w myśl swej teorii organicznego wcielenia z wiecznymi donosami wobec towarzyszy niemieckich na separatyzm PPS pogłębiały trudności w rozumnym rozdzieleniu zadań polskiej i niemieckiej organizacji robotniczej wśród mas pracujących zaboru pruskiego. Prowizoryczna ugoda pomiędzy PPS i Socjalną Demokracją Niemiecką, zawarta w 1906 roku, utrudniała tylko Polskiej Partii Socjalistycznej nabranie pełnego rozpędu politycznego i organizacyjnego. Poza tym umowa ta była ciągle podważana ze strony niemieckiej, aż w 1913 roku przyszło do ostatecznego zerwania stosunków organizacyjnych. Kongres SD Niemieckiej w Jenie uchwalił unieważnienie umowy z 1906 roku, przyjmując zasadę, że nie powinno być żadnej odrębnej organizacji politycznej polskiej, a wszyscy robotnicy-socjaliści, niezależnie od narodowości, powinni wejść do szeregów SD Niemieckiej.

Rozumie się, PPS zaboru pruskiego nie podporządkowała się tej nierozumnej uchwale i w odpowiedzi na nią wzmogła jeszcze działalność partyjną, powołując jednocześnie do życia „Centralny Związek Zawodowy Polski”. XV Zjazd PPS zaboru pruskiego, który miał miejsce w grudniu 1913 roku w Oświęcimiu, dokonał dzieła całkowitego ukonstytuowania PPS w nowych warunkach zupełnej samodzielności w stosunku do niemieckiego ruchu socjalistycznego. Józef Biniszkiewicz, następca Franciszka Morawskiego, i cały szereg robotniczych działaczy wychowanych w ciągu dwudziestu lat nieustannych borykań z niemiecką hakatą i z polskimi siłami wstecznictwa, mogli teraz rozwinąć w pełni swą inicjatywę. Bratnie partie PPSD Galicji i Śląska oraz PPS z zaboru rosyjskiego wytężały siły w pomocy dla towarzyszy zaboru niemieckiego, dając im także pełne polityczne i moralne poparcie w tym kryzysowym okresie.

Ciężar zagadnienia polskiego i problem centralny polskiego ruchu robotniczego znajdowały się jednak w byłym zaborze rosyjskim. Do odrodzenia tutaj sił PPS przyczyniła się niemało rewolucja marcowa 1917 roku w Rosji. Już podczas wojny w środowiskach robotniczych polskich wyrosłych w Rosji wskutek ewakuacji przemysłu z Kongresówki powstały zalążki sieci organizacyjnej PPS. Na uniwersytetach rozwijała energiczną działalność Unia Młodzieży Postępowej Niepodległościowej. Gdy wybuchła rewolucja i otworzyła bramy katorg i więzień, wyszła z nich cała rzesza dawnych członków PPS. Rzucili się oni przeważnie w wir rewolucji, obalającej wiekowy despotyzm zaborców Polski. Ale nie zapominali, że są Pepesowcami. Pierwszy zjazd PPS w Rosji, w maju 1917 roku, dawał swoisty widok. Ogromną większość stanowili katorżnicy, niektórzy jeszcze w kurtkach więziennych, ze śladami wycieńczenia i zmęczenia latami cierpień; jednocześnie pełni aktywności i entuzjazmu. Wśród nich Kazimierz Pużak – szlisselburczyk – i Jan Kwapiński, dożywotni katorżnik turmy w Orle; obok nich kilku młodocianych działaczy studenckich.

Organizacja PPS zbudowana w Rosji w czasie rewolucji postawiła przed sobą zadanie, poza oddziaływaniem na bieg rewolucji w duchu haseł o samostanowieniu narodów i niepodległości Polski, również cel organizacyjny – skupienia jak najliczniejszych zastępów działaczy dla przerzucenia ich do kraju, gdy tylko pozwolą na to warunki. W roku 1918 duża grupa Pepesowców zasiliła w ten sposób szeregi partii w kraju.

***

Nadchodził listopad 1918 roku. Rewolucja w Niemczech burzyła potęgę drugiego rozbiorcy Polski. Austriacka monarchia, rozsadzana wewnętrznymi sprzecznościami dążeń poszczególnych narodowości, doszła do kresu swego istnienia. Umiarkowane stronnictwa polskie przejawiały jednak pełne zaskoczenie sytuacją i niezdecydowanie. Rada Regencyjna w Warszawie szamotała się w bezsile. „Komisja Likwidacyjna” powołana w Krakowie tonęła w problemach wewnętrznych życia Galicji. Trzeba było aktu rewolucyjnego, który w tych warunkach postawiłby świat wobec faktu dokonanego, ukonstytuowania państwa polskiego.

PPS wzięła inicjatywę w swoje ręce. W porozumieniu z POW, ze Stronnictwem Ludowym „Wyzwolenie”, z odłamem radykalnych ludowców pod wodzą Dubiela oraz ze Stronnictwem Niezawisłości Narodowej przygotowała proklamowanie niepodległej Polski, opartej o robotnicze i ludowe siły społeczne. Ignacy Daszyński i PPSD szli w całkowitej zgodzie z PPS. Wincenty Witos mimo zasadniczej zgody ociągał się z ostateczną decyzją i w końcu nie przybył do Lublina, gdzie siódmego listopada proklamowane zostało odbudowanie Rzeczypospolitej Polskiej i powstanie Pierwszego Rządu Ludowego z Ignacym Daszyńskim na czele. Do rządu tego dała PPS jako ministrów Tomasza Arciszewskiego, Mariana Malinowskiego i Bronisława Ziemięckiego. Rozpoczął się nowy okres, a właściwie cała epoka życia i rozwoju PPS w państwie niepodległym. Polska Partia Socjalistyczna weszła w ten okres z dumnym poczuciem, że odrodzenie Polski zostało dokonane przy niemałym udziale jej pracy i ofiarnej walki.

Manifest Lubelski Rządu Ludowego proklamował jako zasady, na których odrodzone państwo będzie się wspierać, wszystkie główne postulaty ruchów robotniczego i chłopskiego. Szeroko pomyślane ustawodawstwo społeczne, reforma rolna, pełne swobody polityczne stanowiły treść tego pierwszego głosu wyzwolonego narodu. Naczelny postulat ruchu robotniczego – ośmiogodzinny dzień pracy – został natychmiast przyobleczony w formę dekretu, niezwłocznie realizowanego przez robotników we wszystkich zakładach pracy.

Ale w kraju wciąż jeszcze pozostawały urzędy i wojska niemieckie i austriackie. Prowincja oczyszczała się szybko. W centralnych natomiast ośrodkach władza wciąż należała do okupantów.

W cztery dni po ukonstytuowaniu się rządu w Lublinie PPS organizuje 11 listopada w Warszawie wielką manifestację uliczną z żądaniem opuszczenia przez Niemców ziem polskich i ustąpienia Rady Regencyjnej na rzecz Rządu Ludowego. Pochody robotnicze z poszczególnych dzielnic ze sztandarami PPS skoncentrowały się w Alejach Jerozolimskich i ruszyły w kierunku Zamku. Gdy pochód zbliżał się do ulicy Nowy Świat, zastąpiły mu drogę policyjne oddziały niemieckie i strzałami zagrodziły dalsze przejście. Pochód rozlał się w boczne ulice i wkrótce całe miasto powstało. Ludność rozbrajała napotykanych Niemców, którzy szybko pochowali się w punktach chronionych przez większe siły zbrojne.

Tegoż dnia przybył do Warszawy zwolniony z twierdzy magdeburskiej, więziony tam od roku przez Niemców Komendant Legionów – Józef Piłsudski.

Rada Regencyjna, nauczona manifestacjami robotniczymi, ustąpiła i Piłsudski objął faktyczne zwierzchnictwo nad powstającym państwem. Rząd Lubelski został nieznacznie zreorganizowany i jego przewodnictwo objął członek PPS Jędrzej Moraczewski, gdy Ignacy Daszyński powrócił do swych funkcji bezpośrednich lidera już teraz formalnie jednoczącej się PPS.

PPS zaboru rosyjskiego, PPSD Galicji i Śląska oraz PPS zaboru pruskiego szły w ciągu dziejów zawsze ręka w rękę, nie znając różnic ani taktycznych, ani ideologicznych, wspierając się wzajemnie w ciężkich chwilach i występując jako jednolita reprezentacja polskiego ruchu robotniczego wobec świata, w szczególności na kongresach Międzynarodówki Socjalistycznej. Gdy pękły kordony graniczne, naturalną konsekwencją stało się stworzenie jednolitej, zjednoczonej PPS. Dzieło to zostało dokonane w końcu kwietnia 1919 roku.

Dnia 21 kwietnia w Załężu pod Katowicami odbył się XVI Zjazd PPS zaboru pruskiego. Od 23 do 27 kwietnia obradowały w Krakowie XVI Zjazd PPS i XV Kongres Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska. 26 kwietnia oba te zjazdy połączyły się, by w pięknej sali Rady Miasta Krakowa dokonać aktu powołania do życia zjednoczonej PPS. Zgodnie z nowym statutem do Rady Naczelnej PPS weszło teraz 16 przedstawicieli byłego zaboru rosyjskiego, 12 z Galicji i Śląska Cieszyńskiego oraz 6 z byłego zaboru pruskiego, w tym 2 z poznańskiego i 4 z Górnego Śląska. Według tego samego klucza został powołany do życia Centralny Komitet Wykonawczy PPS.

***

Wielkie i nowe zadania stanęły przed zjednoczoną PPS. Program reform społecznych głoszonych przez partię wszedł w stadium realizacji. Naczelne hasło ośmiogodzinnego dnia pracy zostało już wprowadzone w życie, dając klasie robotniczej silną podstawę dla materialnego i duchowego rozwoju. Ukonstytuowane świeżo Ministerstwo Pracy pod kierownictwem Bronisława Ziemięckiego, jednego z najwybitniejszych działaczy młodszego pokolenia PPS, stało się prawdziwym ministerstwem robotników budujących zręby rozgałęzionego systemu ubezpieczeń społecznych i sieć wnikliwej i oddanej sprawie Inspekcji Pracy. Pełne zrealizowanie tak zwanego „programu minimum” partii weszło na drogę realizacji w Sejmie Ustawodawczym.

Pierwsze wybory sejmowe, przeprowadzone na terenach byłej Kongresówki i zachodniej Polski, nie dały partii wyników zadowalających. W bratnim współdziałaniu z radykalnym ugrupowaniem chłopskim „Wyzwolenie” Polska Partia Socjalistyczna potrafiła jednak dalej systematycznie realizować swój plan przebudowy stosunków społecznych w Polsce. Potężniejący i krzepnący w swych formach organizacyjnych ruch robotniczy ważył przecież coraz więcej na kształtowaniu się życia. Rady Delegatów Robotniczych dawały wciąż wyraz istnieniu rewolucyjnych nastrojów.

Rady Delegatów Robotniczych stanowiły nową formę bezpośredniej reprezentacji mas pracujących i znaczenie ich w tej epoce było ogromne. Niestety działalność Komunistycznej Partii Polski paraliżowała ich pozytywne znaczenie. PPS z największym wysiłkiem utrzymywała przy życiu te nowe instytucje, starając się związać je z innymi formami ruchu robotniczego. Musiała przy tym staczać zacięte walki ideologiczne i taktyczne przeciw komunistom, dążącym do proklamowania bolszewickiej dyktatury. Nigdzie komunistom nie udało się przekształcić Rad Delegatów w swoje narzędzie. PPS i jej myśl polityczna dominowały we wszystkich formach ruchu robotniczego.

Nad Polską wisiały ciągle groźby interwencji imperializmu niemieckiego i rosyjskiego. Z trudem dokonywało się ostateczne zjednoczenie z zaborem pruskim. Wyrastały tam niezdrowe tendencje separatystyczne. PPS całą siłą swego znaczenia pracowała nad dokończeniem dzieła zjednoczenia narodu i jednocześnie czuwała nad odparciem gróźb płynących od wschodu i z zachodu. Pierwszy program zjednoczonej PPS głosił:

Rozdział walki proletariatu o niepodległość został zamknięty. Dążenia imperialistyczne żyją jednak wciąż jak w Niemczech, tak również w Rosji. Utrwalenie niepodległości w dokonaniu dzieła zjednoczenia całkowitego rozdartej ongiś Polski jest jednym z najważniejszych i najpilniejszych zadań polskiej klasy robotniczej.

Takie rozumienie obowiązków politycznych partii znalazło wcielenie już w rok po jego sformułowaniu, gdy w 1920 roku bolszewicy uderzyli na Polskę, chcąc wprowadzić swój rząd marionetek z Dzierżyńskim, Marchlewskim i Konem na czele. W odpowiedzi na najazd PPS organizuje Robotnicze Komitety Obrony Niepodległości, które przystępują do tworzenia Ochotniczych Batalionów Robotniczych. Akcja ta wywołała powszechny entuzjazm w masach pracujących i usunęła całkowicie z widowni polskiej partię komunistyczną, zdemaskowaną w swej zdradzieckiej roli wobec odrodzonego państwa polskiego. Bojkot wyborów do Sejmu Ustawodawczego w 1919 roku przez KPP nabrał teraz w oczach robotników pełnego wyrazu. Do Batalionów Ochotniczych napływali masowo robotnicy ze wszystkich krańców Polski.

W płaszczyźnie politycznej PPS postawiła w tej sytuacji żądanie powołania Rządu Obrony Narodowej. Powstaje Rada Obrony Państwa, do której wszedł z ramienia PPS Norbert Barlicki, i Rząd Obrony Narodowej, wyrażający dziejowe przemiany w życiu naszego narodu. Na czele tego rządu stają przedstawiciel chłopów – Wincenty Witos – i przedstawiciel robotników – Ignacy Daszyński.

***

Wygrana bitwa pod Radzyminem u progu Warszawy w połowie sierpnia 1920 roku pozwoliła odeprzeć najazd bolszewicki i teraz PPS wzięła na siebie jako główne zadanie doprowadzenie do pokoju. Szeroka akcja partii w prasie i na zgromadzeniach, a także praca jej przedstawicieli Norberta Barlickiego i Feliksa Perla w Komisji do rokowań pokojowych, przyspieszyły znacznie zawarcie ostateczne pokoju w Rydze.

PPS mogła się teraz oddać drugiemu wielkiemu zadaniu politycznemu – wygraniu plebiscytu na Śląsku. Ku tej prastarej ziemi piastowskiej, germanizowanej przez wieki, zwróciły się oczy całej Polski. Lud górniczy Śląska przeszedł już proces odrodzenia narodowego, działalność zaś PPS zaboru pruskiego odegrała w tym procesie wybitną rolę. Teraz dla pomocy w akcji plebiscytowej wysłała PPS na Śląsk liczne ekipy propagandzistów i zorganizowane oddziały samoobrony, które w krwawych nieraz utarczkach musiały paraliżować zakusy hakaty. Udział PPS w przeprowadzeniu samookreślenia się ludu śląskiego należy do jednej z ważnych stron historii partii. Akcja PPS na terenie międzynarodowym, gdzie przedstawiciele PPS, a w pierwszym rzędzie Diamand, Lieberman i Niedziałkowski, przeprowadzali wytrwałą kampanię przeciw oszczerstwom rzucanym na Polskę ze strony niemieckiej Socjal Demokracji i rosyjskich bolszewików, dopełniała wspaniale pracę nad utrwaleniem niepodległości.

Nareszcie życie państwa polskiego weszło w normalne koleiny. Ustalenie konstytucji państwa i realizowanie dalszych punktów programu reform społecznych stały się głównymi zadaniami partii. Walka o demokratyczną konstytucję, prowadzona w Sejmie z wielkim temperamentem, a zarazem z ogromną erudycją i talentem przez Daszyńskiego, Czapińskiego, Niedziałkowskiego, Perla i innych posłów socjalistycznych, powiększyła jeszcze autorytet partii i przyniosła w wyniku konstytucję, która, mimo że nie zadowoliła całkowicie PPS, ugruntowała instytucje demokratyczne w Polsce niepodległej.

***

Zjazd zjednoczeniowy PPS w 1919 roku stanął zdecydowanie na stanowisku parlamentaryzmu, odrzucając koncepcję dyktatury proletariatu. Ale akcja parlamentarna PPS była, w myśl starych tradycji partii, związana nierozerwalnie z codzienną walką robotników o podniesienie zarobków i ogólnego poziomu życia. Wywalczanym reformom, przybranym w kształt prawa, towarzyszyło więc szybkie dźwiganie się klasy robotniczej pod każdym względem.

Skończyła się dola bandosa polskiego, z chwilą gdy powstał potężny Związek Robotników Rolnych. Pod kierownictwem Jana Kwapińskiego, Mariana Nowickiego i innych towarzyszy, drogą kilku strajków powszechnych w rolnictwie i niezliczonych walk lokalnych zmiecione zostały ślady feudalnych stosunków na wsi. Umowy zbiorowe stały się powszechnym zjawiskiem. Związki zawodowe, umiejętnie kierowane przez doskonałego, wychowanego w szkole austriackiego ruchu zawodowego działacza tej miary co Zygmunt Żuławski, odegrały w tym postępie mas pracujących decydującą rolę. Działalność samorządów miejskich i gminnych, oddanych w ręce przedstawicieli PPS, przekształcała warunki codziennego bytu całych miast i osiedli robotniczych. Powszechne nauczanie, po raz pierwszy zrealizowane w Polsce przez socjalistyczny samorząd Łodzi, pod kierunkiem Stefana Kopcińskiego, ławnika PPS w dziale oświaty, stanowiło nieustanną troskę partii, a dopełnieniem akcji państwa w tym zakresie stało się Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego. Powołanie tej instytucji, która odegrała ogromną rolę w umysłowym dźwignięciu mas pracujących w Polsce, było odpowiedzią PPS na dzikie wybryki szowinizmu polskiego, które doprowadziły do tragicznej śmierci Pierwszego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Gabriela Narutowicza, człowieka związanego bliskimi węzłami ideowymi z Polską Partią Socjalistyczną.

Polska Partia Socjalistyczna pracą swych organizacji i członków przeorywała do głębi stosunki społeczne w Polsce i tworzyła to wielkie dziedzictwo postępu wszechstronnego, które znamionuje cały okres niepodległego bytu państwa odrodzonego.

***

W zmiennych kolejach rozwoju wewnętrznego państwa polskiego, w warunkach braku stabilizacji politycznej i wzrastającego kryzysu ustroju kapitalistycznego Polska Partia Socjalistyczna stała niezmiennie na stanowisku obrony zasad i instytucji demokratycznych, propagując jednocześnie wytrwale rozszerzenie i pogłębienie społecznego charakteru Rzeczypospolitej.

Prądy reakcyjne, wyrażające się w postaci ruchów faszystowskich na Zachodzie, nie pominęły jednak Polski. Zwracały się one przeciwko socjalizmowi i w ogóle ruchowi robotniczemu. Wszelkie próby PPS stworzenia w Sejmie większości centrowo-lewicowej nie dały wyniku. Przeciwnie – powstała koalicja prawicowo-centrowa, oparta o blok Stronnictwa Narodowego ze Stronnictwem Ludowym „Piast”, której zjawienie się uznała PPS za wielkie niebezpieczeństwo, nie tylko dla dalszego postępu Polski, ale również dla samego istnienia niezależnego ruchu robotniczego. Przeprowadzona przez rząd militaryzacja kolejarzy i zapowiedź represji wobec organizacji robotników mówiły jasno o wzorowaniu się na faszyzmie.

W tej sytuacji Piłsudski dokonał znanego zamachu stanu w maju 1926 roku, który obracał się ostrzem przeciwko koalicji prawicowo-centrowej. PPS zdecydowała poprzeć raz jeszcze Józefa Piłsudskiego. Interwencja związków zawodowych, a przede wszystkim związku kolejarzy, i postawa ogółu klasy robotniczej w dużej mierze zdecydowały o powodzeniu jego wystąpienia. Znamienny dla nastrojów tej epoki był fakt, że pod presją opinii robotniczej nawet partia komunistyczna opowiedziała się wówczas za Piłsudskim.

Piłsudski nie wszedł jednak na drogę współpracy z masami pracującymi i jego polityka stawała w coraz jaskrawszej sprzeczności z polityką PPS. Wybory przeprowadzone w marcu 1928 roku, w których PPS wysunęła hasło wyciągnięcia konsekwencji z rozbicia sił prawicy, a więc realizacji rządu robotniczo-chłopskiego, przyniosły partii ogromne zwycięstwo. Marszałkiem nowego Sejmu został obrany Ignacy Daszyński, ale jednocześnie zjawił się na horyzoncie politycznym nowy twór – Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR) – który dzięki naciskom administracji i terrorowi, zaznaczonym zwłaszcza na kresach wschodnich, osiągnął 30% ogólnej liczby posłów. BBWR stał się partią Piłsudskiego; kierunek jego działalności nastawiony był wyraźnie na osłabienie znaczenia Sejmu i montowanie dyktatury. Sklejony z najrozmaitszych elementów z silną przymieszką żywiołów ziemiańskich, wielkokapitalistycznych i konserwatywnych BBWR stawał się głównym przeciwnikiem PPS. Tym samym PPS znalazła się na czele sił przeciwstawiających się Piłsudskiemu.

Walka rozgorzała wokół utrzymania prestiżu parlamentu, zachowania instytucji demokratycznych i czystości w życiu publicznym Polski. Niezapomnianym fragmentem tej walki, w której PPS i Ignacy Daszyński odegrali znamienną rolę, było najście oficerów na Sejm z zamiarem nastraszenia posłów i sponiewierania parlamentu w opinii. Wówczas to Ignacy Daszyński, jako marszałek Sejmu, odbył z Piłsudskim dramatyczną rozmowę, w której zażądał wycofania oficerów z gmachu sejmowego i odmówił pod groźbą szabel otwarcia obrad Sejmu. Jednocześnie PPS zaalarmowała dzielnice robotnicze. Twarda, pełna odwagi postawa Daszyńskiego i gotowość robotników do stanięcia na wezwanie partii pozwoliły parlamentowi polskiemu przejść zwycięsko pierwszy okres starć z obozem sanacyjnym.

***

Niestety w Klubie Poselskim PPS zarysowały się głębokie różnice taktyczne w stosunku do polityki Piłsudskiego i BBWR. Kilku posłów, na czele z Jędrzejem Moraczewskim i Rajmundem Jaworowskim, zmierzało do zahamowania pogłębiającej się coraz bardziej walki. Niepodporządkowanie się przez nich uchwałom partii doprowadziło do konieczności zastosowania środków dyscyplinarnych. Moraczewski i Jaworowski proklamowali rozłam, powołując do życia odrębną partię pod nazwą „PPS była Frakcja Rewolucyjna” [tak w oryginale; w rzeczywistości ugrupowanie nazywało się PPS dawna Frakcja Rewolucyjna – przyp. redakcji Lewicowo.pl]. W ślad za tym przyszedł rozłam w ruchu zawodowym i powstanie tak zwanego Związku Związków Zawodowych (ZZZ), patronat nad którym objął Moraczewski.

Nowa formacja weszła od razu w najściślejszy kontakt i współpracę z BBWR, uzyskując poparcie administracji w swej walce rozbijającej PPS i klasowe związki zawodowe. Związanie się z BBWR spowodowało nadanie partii Jaworowskiego i Moraczewskiego ironicznej nazwy – Bezpartyjnego Bloku Socjalistów – BBS.

Gdy w 1906 roku PPS musiała przezwyciężyć kryzys niewiary w hasło niepodległości i w rewolucyjne metody walki z caratem, teraz po dwudziestu latach wypadło jej bronić zasad niezależności ruchu robotniczego, jego odrębnego socjalistycznego oblicza i wierności dla demokracji. Walka była ciężka, przybierając nieraz dzikie bratobójcze formy, ale klasa robotnicza, mimo szykan, nacisku administracji, a często i terroru wobec działaczy PPS, wiernie stała przy partii i klasowych związkach zawodowych, tak że wkrótce kryzys rozłamowy został opanowany i PPS, jak również sprzymierzone z nią klasowe związki zawodowe, choć nieco uszczuplone liczebnie, utrzymały się jako czynnik życia polskiego, z którym wróg czy przyjaciel musiał się liczyć.

Opozycja PPS wobec reżimu Piłsudskiego zaostrzała się i stawało się jasne, że przy partii gromadziły się główne siły oporu, które zagrodziły skutecznie drogę planom faszyzacji kraju. Partia w dążeniu do skupienia wszystkich sił zdolnych przeciwstawić się rządom Sanacji weszła w bliskie porozumienie z ruchem chłopskim i wspólnie z nim zorganizowała w końcu czerwca 1930 roku potężną demonstrację w Krakowie, w której wzięły udział wszystkie partie lewicowe i centrowe.

Na mobilizację sił demokratycznych rząd Piłsudskiego odpowiedział rozwiązaniem Sejmu i rozpisaniem nowych wyborów. Zastosowany na wielką skalę terror wyborczy, połączony z korupcją, był środkiem mającym zapewnić tym razem rządowi większość w Sejmie. W przededniu aktu wyborczego rząd przeprowadził też aresztowanie szeregu przywódców opozycji, a wśród nich sześciu byłych posłów PPS. Przywódcy ci, osadzeni w twierdzy brzeskiej, poddani zostali brutalnemu znęcaniu się. Aresztowania działaczy lokalnych, niedopuszczanie do zgromadzeń wyborczych, a potem masowe fałszowanie wyników głosowania wyborów brzeskich dały BBWR większość w tym Sejmie.

Większość sanacyjna, sfabrykowana za pomocą oszustw wyborczych, nie miała jednak dostatecznej siły, by przeprowadzić zmianę Konstytucji, co stanowiło główne hasło Piłsudskiego. Opozycja sejmowa, w której wybitną rolę grali posłowie PPS, mogła bronić podstawowych praw Rzeczypospolitej, a jednocześnie mobilizować opinię przeciwko dyktaturze, odsłaniając jej nadużycia i wprowadzony w ruch system gwałtu i korupcji. Szczególne znaczenie miała w tej walce podniesiona przez PPS sprawa użycia przez Sanację pieniędzy państwowych na przeprowadzenie wyborów. Jednocześnie partia rozwijała szeroką akcję pozaparlamentarną, związki zawodowe zaś konsolidowały siły klasy robotniczej w energicznej akcji broniącej warunków bytu robotniczego.

Nie mogąc przezwyciężyć opozycji w Sejmie i widząc coraz większy upadek popularności obozu sanacyjnego, którą zawdzięczał imieniu Piłsudskiego, BBWR uciekł się do nowego zamachu stanu, bowiem wybory demokratyczne, nawet oparte na fałszerstwach, mogły przynieść obozowi rządowemu tylko klęskę. Toteż łamiąc prawo i przepisy konstytucyjne, Sanacja przy pomocy swego marszałka Świtalskiego i prezydenta Mościckiego ogłosiła nową Konstytucję, a wkrótce potem i nową ordynację wyborczą, oddającą całkowicie wystawianie kandydatów i, co za tym idzie, wybór posłów w ręce władz administracyjnych. Oznaczało to koniec parlamentaryzmu w Polsce.

PPS z całą siłą przeciwstawiła się zamachowi, jak i jego skutkom – Konstytucji i ordynacji. Prowadziła nieustępliwą kampanię prasową, organizowała demonstracje i strajki przeciw reżimowi. Siłą rzeczy odrzuciła też wszelkie propozycje udziału w komedii wyborów sejmowych zarządzonych na podstawie sanacyjnej ordynacji wyborczej. Więcej: zdecydowała bojkotować wybory, podkreślając w ten najbardziej jaskrawy sposób swą zasadniczą myśl polityczną, że bez prawdziwej demokracji nie ma normalnego życia państwa.

W walce z istniejącym w Polsce reżimem PPS nie traciła z oczu coraz groźniejszej sytuacji międzynarodowej. W Niemczech przyszedł do władzy Hitler, a jego plany wobec Polski były jasne dla każdego, kto zapoznał się chociażby z programową książką Hitlera „Mein Kampf”. Uchwały, demonstracje i wystąpienia PPS w prasie i na zgromadzeniach publicznych łączyły stale dwie zasadnicze idee: po pierwsze, odbudowa demokracji i zasypanie coraz pogłębiającej się przepaści pomiędzy rządem a społeczeństwem są warunkami uzyskania maksymalnej siły politycznej państwa. Po drugie, opanowanie kryzysu gospodarczego przez wprowadzenie planowej społecznej gospodarki z wydatnym udziałem robotników stanowi niezbędną bazę dla przezwyciężenia kryzysu kapitalizmu i odparowania faszyzmu. Wielka konferencja zwołana z inicjatywy PPS we wrześniu 1936 roku, w której wzięli udział przedstawiciele PPS, Komisji Centralnej Związków Zawodowych i partii socjalistycznych mniejszości narodowych – ukraińskiej, żydowskiej i niemieckiej – skonkretyzowała na tych właśnie zasadach oparty program ruchu robotniczego. Program ten odezwał się życzliwym echem zarówno w kołach zawodowo zorganizowanych pracowników umysłowych, jak i w szeregach Stronnictwa Ludowego.

Walka o odbudowę demokracji w Polsce, kryzys ustroju kapitalistycznego, zagrożenie przez faszyzm, niosący wojnę – wszystko to wymagało od PPS nowych sformułowań programowych. Wyrastały one, jak zawsze było w polskim ruchu robotniczym, z doświadczeń walki i pracy. Dzieła syntezy dokonał XXIV Kongres PPS, który obradował w początkach lutego 1937 roku w Radomiu. Jego dziełem było przyjęcie nowego programu, formułującego konieczność nadania Polsce ustroju społecznej demokracji na bazie upaństwowienia kluczowych gałęzi produkcji i planowości w całym życiu gospodarczym. Program ten, znów wyprzedzający w wielu punktach myśl socjalistyczną w innych krajach, stanowi do dziś obowiązującą platformę ideologiczną PPS. Dziełem Kongresu Radomskiego było również zwrócenie uwagi całego społeczeństwa, uspakajanego gestami porozumienia z rządem Hitlera, na coraz większe niebezpieczeństwo wojny.

Tym pilniejsza stawała się potrzeba skończenia z coraz bardziej wyradzającym się systemem rządów nieodpowiedzialnych. Aby skupić całą opinię polską przy tym najważniejszym zagadnieniu, PPS, krępowana w swych wystąpieniach cenzurą i szykanami wobec jej zgromadzeń publicznych, zdecydowała przedstawić oficjalnie i publicznie Prezydentowi Mościckiemu stanowisko mas pracujących Polski, a mianowicie konieczność zmiany systemu rządzenia i wkroczenia na drogę rzetelnej demokracji. Deklaracja złożona 13 listopada 1937 na Zamku przez delegację PPS, Centralnej Komisji Związków Zawodowych i Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego, poparta ustnymi komentarzami, streszczała się w żądania „zmiany ordynacji wyborczej, szybkiego przeprowadzenia wyborów do ciał ustawodawczych i do reprezentacji samorządowych, na zasadach pięcioprzymiotnikowego prawa wyborczego”. Te hasła określały główne cele walki PPS w ostatnich dwóch latach przed wojną.

Pod naciskiem coraz bardziej zwartej opinii publicznej rząd zdecydował się pod koniec 1938 roku ustąpić na jednym punkcie atakowanym przez PPS: ogłosił wybory do samorządów. Wybory te, przeprowadzone na przełomie 1938-39 roku na podstawie demokratycznej ordynacji, mimo szykan rządu i administracji dały ogromne zwycięstwo w miastach listom PPS, na wsiach zaś Stronnictwu Ludowemu. Ten sondaż opinii publicznej nie pozostawiał żadnej wątpliwości, że klasa robotnicza opanowała wszelkie próby rozbicia jej, PPS zaś odzyskała pełnię swych sił. Dyktatura została głęboko podważona.

***

Od początków 1939 roku było jasne dla każdego, że wojna wisi nad Polską. W tej sytuacji PPS spotęgowała wysiłki w kierunku związania się ze Stronnictwem Ludowym. Pomoc PPS udzielana ruchowi ludowemu w czasie strajków chłopskich w 1937 roku zdawała się torować drogę do ścisłego bloku chłopsko-robotniczego. Stronnictwo Ludowe jednak nie chciało się wiązać tylko z PPS i szukało również porozumienia na prawo ze Stronnictwem Narodowym. Dopiero wybuch wojny doprowadził do wspólnego wystąpienia PPS i SL oraz Stronnictwa Demokratycznego ze słynnym memoriałem o konieczności powołania Rządu Obrony Narodowej i zorganizowania obrony kraju w oparciu o wszystkich jej obywateli, traktując każde osiedle ludzkie jako redutę obronną. Jak wiadomo, ten apel stronnictw demokratycznych, skierowany do Rydza-Śmigłego, spotkał się z obelżywym odrzuceniem przez szefa Ozonu.

Załamanie się obrony kraju zaraz w pierwszych dniach wojny pozwoliło PPS zrealizować tylko w dwóch punktach swój program obrony. „Bataliony Robotnicze” w obronie Warszawy i „Czerwoni Kosynierzy” w obronie Gdyni byli jeszcze jednym świadectwem w historii Polski, że klasa robotnicza i jej partia stanowią przodującą siłę w życiu narodu.

Już w toku obrony Warszawy wobec świadomości nieuniknionej kapitulacji PPS szykowała się do podjęcia walki z nowym okupantem. W przededniu kapitulacji partia wzięła też czynny udział w tworzeniu pierwszych zalążków przyszłego Podziemnego Państwa Polskiego i przyszłej Armii Krajowej.

Stara praktyka konspiracyjna z lat niewoli nakazała partii największą ostrożność w budowie swej organizacji podziemnej. Kazimierz Pużak, stary szlisselburczyk, sekretarz generalny PPS, stał się mistrzem konspiracji nie tylko dla własnych szeregów, lecz i dla innych współpracujących z PPS organizacji. Wolność – Równość – Niepodległość stało się hasłem PPS w walce z okupacją, a skrót tego hasła – WRN – popularną nazwą partii, gdyż używanie nazwy PPS ze względów na bezpieczeństwo zostało zaniechane.

Przewodnią myślą PPS w tym niesłychanie ciężkim okresie walki podziemnej z okupacją hitlerowską było zachowanie mimo wszystko więzów państwowej organizacji narodu. Stąd wysiłek polityczny i organizacyjny partii koncentrował się na tworzeniu reprezentacji politycznej narodu i budowaniu w kraju zrębu organizacji państwowej z rządem na miejscu. Zgodnie z tym założeniem również PPS popierała bez przerwy wysiłek zmierzający do stworzenia jak najsilniejszej jednolitej siły zbrojnej w konspiracji, oddanej do dyspozycji Rządu i Naczelnego Dowództwa w Londynie, a pozostającej pod kontrolą bezpośrednią krajowej reprezentacji politycznej. Ukonstytuowanie w 1943 roku w ostatecznych kształtach Podziemnego Państwa Polskiego i jednolitej Armii Krajowej w niemałym stopniu było zasługą PPS.

W swej orientacji politycznej PPS-WRN zajęła od pierwszej chwili, jeszcze w październiku 1939 roku, zdecydowaną postawę przeciw zarówno okupacji niemieckiej, jak i imperialistycznym zakusom Związku Sowieckiego, ujawnionym w napadzie na Polskę do spółki z Hitlerem i zagarnięciu ogromnej połaci kraju za zgodą Hitlera. Ten punkt widzenia wraz z podkreśleniem zasady wytrwania do końca w obozie sprzymierzeńców, walczących z Hitlerem, stanowił treść polskiej orientacji w tej wojnie, orientacji, której partia pozostała wierna do końca.

Mimo niesłychanego terroru umiejętnie kierowana organizacja WRN szybko objęła wszystkie ośrodki robotnicze. Z górą dwa tysiące komórek organizacyjnych pokryło kraj gęstą siecią. Liczne wydawnictwa, jak „WRN”, „Gwardia Ludowa”, „Wieś i Miasto”, „Wolność”, przenikały do tych komórek, przenoszone pełnym poświęcenia i ofiary trudem łączniczek i łączników. Organizacje specjalne, jak Organizacja Wojskowa PPS (OW PPS) czy Socjalistyczne Oddziały Bojowe (SOB), gromadziły siły do wystąpienia w powstaniu, występując również czynnie w licznych akcjach bojowych i dywersyjnych. W akcjach tych partia współdziałała blisko z AK i Delegaturą Rządu, dając im do dyspozycji nie tylko swe doświadczenie organizacyjne, ale i współpracę swego aparatu organizacyjnego. Drogi łączności PPS z zagranicą czy słynna ,,Czarownia” – laboratorium subtelnego pomniejszania fotograficznego tekstów – pracowały również dla organizacji, z którymi PPS była związana.

Za swą pracę i walkę płaciła PPS olbrzymią ofiarą dziesiątków tysięcy działaczy ruchu robotniczego, spośród których wyliczymy tu tylko Mieczysława Niedziałkowskiego, rozstrzelanego na Pamirach pod Warszawą, Kazimierza Czapińskiego, zamordowanego w Oświęcimiu, Bronisława Ziemięckiego, rozstrzelanego w Warszawie, Wilhelma Topinka, zabitego w czasie obrony Warszawy, Stanisława Dubois, Antoniego Purtala, Jana Łazowskiego, którzy zginęli w Oświęcimiu… Żadne jednak ciosy nie były w stanie pokonać PPS. Mimo bolesnej szczerby praca konspiracyjna rozwijała się nieustannie i PPS mogła być dumna, że w tych ciężkich warunkach zbudowała jedną z najsilniejszych, jeśli nie najsilniejszą organizację Podziemia.

***

Jednym z ważniejszych działów pracy PPS w Podziemiu było uświadamianie świata zachodniego o istotnym obliczu hitleryzmu, jak również Związku Sowieckiego i jego niczym niezaspokojonego imperializmu. Stała łączność między kierownictwem partii w kraju a Sekcją Zagraniczną PPS pozwalała przesyłać do Londynu opracowania specjalne i odezwy, obrazujące położenie kraju i stanowisko partii w sprawach, które partia uznawała za konieczne przedstawić światu. Sekcja PPS w Londynie wykorzystywała te materiały dla szerokiej propagandy sprawy polskiej i polskiego socjalizmu.

Pierwszą z tej serii publikacji był szkic o obronie Warszawy, obrazujący bohaterstwo ludności stolicy w obronie niezależnego bytu narodowego. Potem szła broszura o Obozie Śmierci w Oświęcimiu. Ten jeden z pierwszych raportów nieznanej dotychczas zbrodni Hitlera został wydany w kilku językach i rozpowszechniony na obu półkulach świata. Program Polski Ludowej z roku 1941, będący wyrazem stanowiska PPS i ruchu ludowego, rozkolportowany w wydaniach obcojęzycznych, dowiódł światu, że mimo wszystkich cierpień Polska nie tylko żyje, ale także jej lud pracujący stwarza zarysy nowego życia po odzyskaniu wolności.

Zwracała się też partia bezpośrednio do międzynarodowego ruchu robotniczego, wydając w 1941 roku „Manifest do Ludów Świata”, obrazujący zbrodniczą akcję hitlerowców na ziemiach polskich. Manifest ten, rozpowszechniony w wielu językach staraniem Sekcji Zagranicznej PPS, przyczynił się do szybszego zrozumienia przez świat istoty hitlerowskich metod prowadzenia wojny i wyniszczenia narodów.

Na uwagę historii zasłuży też sobie korespondencja podziemna PPS z Labour Party, zwłaszcza zaś list CKW PPS ze stycznia 1944 roku, w którym przedstawione są z rzadkim jasnowidztwem losy Polski, jeśli sojusznicy nie okiełznają zaborczości sowieckiej i pozwolą, by Polska znalazła się sam na sam z Czerwoną Armią. W liście tym PPS przepowiadała, że zwycięstwo nad Hitlerem bez pohamowania w porę imperializmu sowieckiego przemieni się w klęskę Polski i przyniesie zniszczenie polskiego ruchu robotniczego, a w dalszych konsekwencjach groźbę nowej wojny dla Zachodu. Zdecydowane i jasne ostrzeganie świata i Polski przed zaborczymi planami Sowietów jest jedną z wielkich zasług PPS, zasług, które ściągnęły na partię śmiertelną nienawiść Sowietów.

Ponure perspektywy, roztaczające się w cieniu Czerwonej Armii, która przekroczyła już granice państwa polskiego, nie osłabiły aktywności partii. Wierna polskiej orientacji przeciwstawiła powstającej ekspozyturze sowieckiej pod nazwą Polskiej Partii Robotniczej (PPR) jeszcze większą niż dotychczas aktywność. Mimo niebezpieczeństw, mniej już aktualnych wobec rozkonspirowania istotnej treści symbolu WRN, powróciła partia do swej pełnej nazwy, by tym skuteczniej przeciwstawić się komunistycznej dywersji. Przywróciła też starą nazwę „Robotnik” swemu centralnemu organowi, by nie dopuścić do oszustwa uprawianego przez komunistów i komunizantów, którzy już przywłaszczyli sobie tę historyczną nazwę głównego organu prasowego PPS.

W tragicznej, a pełnej bohaterstwa epoce podziemnej walki z okupacją hitlerowską działalność i postawa Polskiej Partii Socjalistycznej wycisnęły głębokie ślady na wszystkich dziedzinach życia zbiorowego. Pracując nad stworzeniem jednolitej organizacji Podziemia, przeprowadzała PPS politykę zdecydowanego odgrodzenia się od czasów przedwrześniowych i nadania walce z okupacją i instytucjom Podziemnego Państwa Polskiego wyraźnie demokratycznego oblicza. W tej walce nie wahała się nawet przejść do opozycji i zawiesić swój udział w Politycznym Komitecie Porozumiewawczym (P. K. P.), rzucając cały swój autorytet w latach 1941-42, by zdobyć jasne samookreślenie się w duchu szczerze demokratycznym zarówno Rządu Polskiego za granicą, jak i reprezentacji politycznej w kraju.

Twarde stanowisko PPS i wytrwała praca przede wszystkim Kazimierza Pużaka doprowadziły do słynnej Deklaracji Czterech Stronnictw z dnia 15 sierpnia 1943 roku, która stała się faktyczną konstytucją Podziemia. Na jej to podstawie wyrosła Rada Jedności Narodowej, ten parlament Polski Podziemnej. Wybranie Kazimierza Pużaka przewodniczącym Rady Jedności Narodowej stanowiło najgłębszy wyraz uznania powszechnego i dla partii, i dla osobistego wysiłku jej przywódcy.

Na tej samej podstawie politycznej przy najbliższym współdziałaniu PPS ukształtowała się również Krajowa Rada Ministrów, w której skład z ramienia PPS wszedł Antoni Pajdak, obejmujący swą pieczą resorty: przemysłu, pracy i opieki społecznej.

Społeczne i polityczne oblicze Polski Walczącej, którym szczycimy się przed światem i co stanowi dzisiaj jedną z najpotężniejszych zapór dla sowietyzacji, rzeźbiła Polska Partia Socjalistyczna.

***

Punktem zenitowym walki podziemnej było Powstanie Warszawskie w sierpniu 1944 roku. Zgodnie z całą swą tradycją PPS stanęła w pierwszym szeregu walczących. Oddziały AK wchłonęły robotników fabryk i zakładów. Milicja Robotnicza PPS włączyła się do pierwszej linii walki. Centralny organ partii „Robotnik”, ukazujący się od pierwszego dnia wybuchu jako dziennik, szeroko kolportowany, stał się najpoczytniejszym organem powstania. Jak zawsze wyrażał to, co myślą i czują polskie masy pracujące. Ujawniło się w pełni, że w ręku Polskiej Partii Socjalistycznej znajduje się rząd dusz ludzi pracy. Wszystkie głośno reklamujące się i reklamowane grupki komunizujące wraz z PPR i jej Armią Ludową wykazały zupełną słabość i brak jakiegokolwiek odzewu w masach. PPS, pełna poczucia siły, a wraz z tym i odpowiedzialności politycznej, wyrażała we wszystkich ośrodkach powstania poglądy i dążenia mas pracujących, świadomych nie tylko barbarzyństwa hitlerowskiego, lecz również zbrodniczego cynizmu armii Rokossowskiego i Sowietów, obserwujących zza Wisły, jak Niemcy burzą stolicę Polski i mordują jej ludność.

***

Kiedy w Powstaniu Warszawskim PPS broczyła krwią, w Lublinie garstka renegatów przywłaszczała sobie miano partii i pod opieką NKWD szykowała się do wyznaczonej w Moskwie roli zastąpienia w okupowanej przez Czerwoną Armię Polsce prawdziwej PPS. Po upadku powstania, gdy przez dłuższy czas nieznany był los przywódców partii, ta grupka, używająca w podziemiu nazwy organizacji Polskich Socjalistów (PS), a później Robotniczej Partii Polskich Socjalistów (RPPS), wykorzystywała nieświadomość członków partii, będących po prawej stronie Wisły, rozgłaszając, że Pużak zginął, a inni uciekli do Londynu, więc oni muszą sami odbudowywać PPS. Członków partii widzących oszustwo i przeciwstawiających się tej niecnej robocie NKWD zamykało do więzień, a przywódcy fałszywej PPS w ślad za tym zjawiali się jako opiekunowie gotowi do wyciągnięcia z więzienia pod warunkiem przystąpienia do ich partii. Fałszywa PPS oszustwem i terrorem rozciągała swą sieć po drugiej stronie frontu.

Po utracie w Warszawie drukarni i wszelkich środków technicznych Polska Partia Socjalistyczna, mimo rozproszenia jej kadr kierowniczych, przeciwstawiła się tej penetracji zdrady do szeregów robotniczych, informując główne ośrodki partyjne drogą listów „Pełnomocnika CKW PPS”, rozwożonych przez specjalnych kurierów. Po objęciu przez Czerwoną Armię wszystkich ziem polskich PPS powołała do życia specjalne pismo wewnętrzne pt. „AS” (Akcja Socjalistyczna), mobilizujące opór członków partii przeciwko zakusom koncesjonowanych przez Sowiety samozwańców. Akcja ta przyniosła natychmiast zorientowanie się kadr organizacyjnych PPS w istotnym charakterze owej organizacji pseudo-PPS pod przywództwem Drobnera i Osóbki.

Masa działaczy partii, stroniąc od PPS koncesjonowanej, nie mogła jednak znaleźć dla siebie możności stworzenia własnej jawnej organizacji. Nastrój ulgi po zniknięciu koszmaru okupacji hitlerowskiej ogarnął najszersze kręgi ludności, tęskniącej teraz tylko do jakiegoś urządzenia sobie życia bez ciągłej grozy najścia Gestapo czy ulicznych łapanek. Każdy chciał wyjść wreszcie na jasność dnia, odetchnąć na powietrzu w słońcu, chociażby fałszywego wyzwolenia. O zamknięciu mas zorganizowanych w szeregach WRN nadal w podziemnej organizacji nie mogło być mowy. W podziemiu mogła pozostać tylko nieliczna kadra partii, od pierwszego zresztą dnia zainstalowania się NKWD w Polsce tropiona tak samo jak za czasów hitlerowskich.

W tych warunkach Kierownictwo PPS wobec udzielenia przez NKWD koncesji na starą nazwę grupie lubelskich renegatów zdecydowało się na powołanie jawnej partii pod nazwą Polska Partia Socjalno-Demokratyczna – PPSD. Ale komuniści zdawali sobie doskonale sprawę, że nazajutrz po ujawnieniu PPSD jako starej PPS stopnieje koncesjonowana PPS do nic nieznaczących rozmiarów. Rząd Tymczasowy, z Osóbką jako premierem, brutalnie odmówił zalegalizowania partii i aresztował szereg osób, które podpisały deklarację założycielską. Drogi do ujawnienia się PPS zostały całkowicie zamknięte.

Zygmunt Żuławski próbował jeszcze znaleźć pole legalnej walki dla prawdziwej PPS poprzez próbę wejścia do szeregów koncesjonowanej organizacji, gdzie spodziewał się znaleźć natychmiast pełne poparcie ogromnej większości. W szeregach bowiem tej partii znalazło się wielu dawnych członków PPS, zmuszonych do tego kroku przez rozpoczynające się i zataczające coraz szersze kręgi represje wobec dawnych działaczy Podziemia. Weszło też do tych szeregów dużo robotników po prostu oszukanych przywłaszczeniem wszystkich symboli partii. I ta próba Żuławskiego nie powiodła się.

Stało się jasne, że Polska wchodzi w okres dyktatury komunistycznej i głównymi zadaniami PPS będą teraz przede wszystkim obrona ideologii partii i podtrzymanie starych tradycji ruchu robotniczego w masach. Wyrastała potrzeba stworzenia silnego ośrodka PPS gdzieś na wolnej ziemi, na emigracji.

Ciężka to była decyzja. Ale areszty i represje, jakie spadły na działaczy PPS, uwieńczone tragicznym procesem WRN, gdzie po raz ostatni stanęła przed oczami Polski bohaterska postać Kazimierza Pużaka, potem aresztowanie i śmierć Antoniego Zdanowskiego i Janiny Pajdakowej, a wreszcie samotna śmierć w więzieniu bezpieki Kazimierza Pużaka zamykają wraz z unicestwieniem niepodległego państwa polskiego jawne życie Polskiej Partii Socjalistycznej w kraju. Robotnicy wychowani w szkole PPS muszą odtąd w pojedynkę nieść ciężar oporu przeciwko sowietyzacji kraju i spychaniu mas w niedostatek i niewolę.

***

Ale PPS żyje. Żyje w sercach robotników, pracowników i chłopów polskich w kraju i na wychodźstwie. W wolnych krajach Zachodu wykwitły sekcje i grupy PPS. Pierwszy Zjazd PPS na wychodźstwie, zwołany w maju 1948 w Pont-a-Lesse w Belgii, i Drugi Zjazd w roku 1952 w Lens na północy Francji ukonstytuowały partię na emigracji, przyjmując zadanie torowania dróg dla odbudowy niepodległości kraju i zachowania tradycji PPS. Na czele organizacji stanęły Rada Partyjna i Centralny Komitet Zagraniczny, w którym obok dawnych działaczy partyjnych znaleźli się nowi, młodzi, wyrośli z wojny i konspiracji. Wzięli na swe barki skarb dziedzictwa PPS. Przeniosą go przez okres sowieckiej okupacji i rządów marionetek komunistycznych, by realizować do końca wyznaczoną przed sześćdziesięcioma laty w Montrouge i Paryżu drogę, którą wskazuje stare hasło PPS – Socjalizm w Niepodległej Polsce.

Zygmunt Zaremba
________________________
Powyższy tekst to cała broszura wydana z okazji 60. rocznicy utworzenia PPS. Wydawnictwo Centralnego Komitetu Zagranicznego PPS, Londyn, brak daty wydania. Jako ilustrację wykorzystano plakat wyborczy PPS z lat 20.

 

Tekst publikujemy w 120. rocznicę utworzenia Polskiej Partii Socjalistycznej.  

Wiele tekstów poświęconych Polskiej Partii Socjalistycznej, w tym wydarzeń wspomnianych przez Autora powyższego tekstu oraz wspomniane przezeń dokumenty programowe, można znaleźć w dziale PPS.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *