J. Olszewski

Sezonowy robotnik rolny

[1924]

Zarówno przed wojną, jak i obecnie, prócz wychodźstwa zarobkowego poza granice, mamy dość znaczny ruch zarobkowy wewnątrz kraju.

W ostatnich np. latach bardzo wielu włościan z Małopolski, bądź południowych lub wschodnich części Kongresówki, udaje się na roboty sezonowe rolne do woj. poznańskiego i pomorskiego oraz zachodnich powiatów byłej Kongresówki. Np. w roku bieżącym Związek Producentów Rolnych, działający na terenie województw poznańskiego i pomorskiego, zapotrzebował w Państwowym Urzędzie Pośrednictwa Pracy w Warszawie do plantacji buraków 30 000 robotników.

Omawiana kategoria robotników znana jest pod nazwą bandosów, biłgorajów itp. Ostatnio również w umowach zbiorowych otrzymała ona słuszną nazwę „robotników sezonowych”.

Robotnicy sezonowi dzielą się na kilka kategorii: do kategorii I w woj. poznańskim zaliczani są chłopi zdatni do wszelkich robót i do kosy; do kategorii II – chłopcy od 18 do 21 lat; do kategorii IIIa dziewczęta i chłopcy od lat 16 do 18; kat. IIIb – wszystkie dziewczęta ponad lat 18.

Natomiast w b. Kongresówce podział na grupy jest całkiem inny, a mianowicie: do grupy I zaliczani są chłopcy od lat 16 do 18 i wszystkie kobiety; do kat. II – tak jak w Poznańskim: chłopcy od lat 18 do 21 lat, a do III chłopi ponad lat 21.

Robotnicy sezonowi są kontraktowani na sezon, który zaczyna się zazwyczaj w połowie marca, a kończy po wykopach, tj. w początkach, względnie w połowie listopada.

W woj. poznańskim i pomorskim warunki pracy i płacy robotników sezonowych od lat kilku regulowane są w drodze umów zbiorowych.

Według tegorocznej umowy dzienna płaca gotówkowa wynosi: dla robotnika kategorii I równoważnik gotówkowy 12,5 kg żyta, dla robotnika kategorii II równoważnik gotówkowy 7,5 kg żyta, dla robotnika kategorii IIIa równoważnik gotówkowy 5,5 kg żyta, dla robotnika kategorii IIIb równoważnik gotówkowy 6 kg żyta.

Poza tym pracownik otrzymuje co tydzień deputat, który składa się z: 15 kg kartofli, 3,5 litrów mleka niezbieranego, 0,5 kg kaszy, 1 kg grochu, 1 kg mąki, 1/4 kg soli.

Nadto pracownicy otrzymują bezpłatnie mieszkanie, wspólne ognisko do gotowania i prania, opał i światło i naczynia kuchenne i stołowe. Prócz tego pracodawca opłaca wybraną z grona pracowników kucharkę. Na 10 do 20 pracowników przypada jedna kucharka.

Koszta sprowadzenia robotników ponosi pracodawca. Również opłaca on koszta powrotu, lecz tylko do miejsc rekrutacji i to wówczas, gdy robotnik przepracował do końca sezonu.

Tytułem kaucji potrącają pracodawcy w ciągu pierwszych trzech miesięcy po 5 złotych.

Za używanie narzędzi własnych otrzymuje pracownik odszkodowanie: chłop w wysokości 5 zł, reszta robotników po 2,5 złotego.

Płace akordowe regulowane są według norm przyjętych w umowie zbiorowej dla stałych robotników rolnych.

W razie choroby, pracodawca obowiązany jest wydać choremu pracownikowi tylko deputat, i to tak długo, dopóki znajduje się on w koszarach folwarku.

W woj. poznańskim i pomorskim chory pracownik powinien otrzymać pomoc i opiekę lekarską z Kasy Chorych.

Robotników sezonowych obowiązuje ten sam czas pracy, co robotników stałych, tj. przeciętnie 9 godz. 25 min. W istocie robotnik sezonowy przeciętnie pracuje znacznie dłużej, albowiem sezon przypada na lato, kiedy dzień pracy jest znacznie dłuższy.

Wszelkie spory, wynikłe na tle umów najmu, są rozstrzygane przez komisje rozjemcze, bądź sądy państwowe, według kompetencji i obowiązującego prawodawstwa.

Nieco odmiennie przedstawia się sprawa robotników sezonowych w b. Kongresówce, gdzie do końca lata r. b. pozostawali oni bez umowy zbiorowej, skazani całkowicie na wolę pracodawcy.

Wszelkie próby Związku, zmierzające do objęcia tej licznej i ponad wszelką miarę wyzyskiwanej kategorii robotników, rozbijały się z jednej strony o upór ziemian, a z drugiej o brak świadomości i solidarności samych zainteresowanych.

Dopiero w roku bieżącym, dzięki energicznej akcji związkowej, pod groźbą strajku w czasie żniw, rząd zdecydował się na uregulowanie warunków pracy i płacy robotników sezonowych w drodze przymusowej, przez wydanie orzeczenia Nadzwyczajnej Komisji Rozjemczej.

Wydane w dn. 11 września orzeczenie obowiązuje do końca robót polnych, a więc niespełna przez dwa miesiące.

Orzeczenie to wzorowane jest na poznańskiej umowie zbiorowej dla robotników sezonowych. Jest jednak bardzo skąpe, nie reguluje całokształtu potrzeb robotnika sezonowego, a ogranicza się jedynie do określenia wysokości deputatu i płac gotówkowych.

Deputat ustalono ściśle według norm poznańskich, natomiast płace gotówkowe są znacznie niższe.

Teren, na którym obowiązuje orzeczenie, podzielony jest na 3 grupy gospodarcze, jak niżej:

1. Woj. warszawskie, z wyłączeniem powiatów: radzymińskiego, mińsko-mazowieckiego, przasnyskiego, makowskiego i sierpeckiego, woj. łódzkie, oraz pow. będziński i częstochowski województwa kieleckiego.

Woj. Kieleckie, z wyłączeniem pow. będzińskiego i częstochowskiego I kl. 1,00; II kl. 1,30; III kl 1,60 złotych dziennie.

2. Woj. lubelskie, z wył. powiatów: węgrowskiego, sokołowskiego, konstantynowskiego, bialskiego, radzymińskiego, włodawskiego, chełmskiego, tomaszowskiego i biłgorajskiego, oraz powiaty: radzymiński, mińsko-mazowiecki, przasnyski, makowski i sierpecki woj. warszawskiego. I kl. 0,85; II kl. 1,15; III kl. 1,40 zł.

3. Woj. białostockie oraz powiaty: węgrowski, sokołowski, konstantynowski, bialski, radzyński, włodawski, chełmski, tomaszowski i biłgorajski woj. lubelskiego. I kl. 0,70; II kl. 1,00; III kl. 1,20 zł.

Orzeczenie utrzymuje w mocy wszelkie umowy indywidualne, zawierające dla pracownika korzystniejsze warunki wynagrodzenia, niż przewiduje orzeczenie.

Jak widać, omawiane orzeczenie jest pierwszą i skromną próbą uregulowania warunków pracy i płacy robotnika sezonowego. Trzeba jednak przyznać, że sam fakt takiego zbiorowego uregulowania wynagrodzenia licznej rzeszy pracowników, zatrudnionej na terenie pięciu województw, ma doniosłe znaczenie dla ruchu robotniczego na wsi.

Tak w woj. poznańskim i pomorskim, jak i w b. Kongresówce, obecne zarobki robotników sezonowych są bardzo mizerne i zaledwie wystarczają na pokrycie skromnych bieżących potrzeb robotnika, a już nie może być mowy o jakichkolwiek oszczędnościach na zimę.

W porównaniu z zarobkami przedwojennymi płace robotnika sezonowego obniżyły się znacznie, bo jak pisze J. Okołowicz o płacach robotnika sezonowego w Niemczech: „Oszczędności, przywożone do kraju rodzinnego przez wychodźców sezonowych, według moich spostrzeżeń, wynosiły u dorosłych mężczyzn 120-175 marek na sezon, zależnie od wydatków poniesionych na ubranie oraz inne zakupy w Prusach” (J. Okołowicz – „Wychodźstwo i osadnictwo polskie przed wojną”, 1920, s. 279).

Można by się co do wysokości tej sumy z J. Okołowiczem posprzeczać; w każdym bądź razie przedwojenne oszczędności robotnika sezonowego stanowiły wcale pokaźną kwotę, pozwalającą mu z biedą przeżyć zimę.

Podczas gdy obecnie zdarza się, że robotnik po przepracowaniu sezonu nie ma potrzebnej gotówki na koszt powrotnej podróży do domu, bowiem ze swych skromnych zarobków więcej niż połowę musiał on wydać na karmienie się, gdyż wydawane normy deputatowe są niedostateczne i znacznie niższe niż przed wojną, a przy tym, prócz mleka, nie zawierają innych tłuszczów.

Z licznych bolączek koczowniczego życia robotników sezonowych najdotkliwszym jest fatalny stan przeznaczonych dla nich mieszkań (koszar), pozbawionych nie tylko jakichkolwiek wygód, lecz nie odpowiadających najbardziej elementarnym wymaganiom higieny i obyczajów; jest on źródłem moralnego i fizycznego zepsucia, a zwłaszcza wśród młodocianych robotników.

Poprawa bytu robotnika sezonowego powinna stać się jednym z najbliższych zadań nie tylko zainteresowanych organizacji robotniczych, lecz również wszystkich czynników powołanych do opiekowania się pracą ludzką.

J. Olszewski
____________________________________
Powyższy tekst ukazał się w piśmie „Robotniczy Przegląd Gospodarczy” (wydawanym przez Związek Robotniczych Spółdzielni Spożywców i Komisję Centralną Związków Zawodowych) nr 11/1924 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł, ze zbiorów Remigiusza Okraski.

Warto przeczytać także:
Jan Kwapiński: Jak powstał Związek Robotników Rolnych RP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *