Przez syndykalizm dla Polski

[1939]

Nam Młodym nie wystarczają słowa fetysze, stare, przebrzmiałe – choć odmładzane – hasła i programy, łączące i dzielące społeczeństwo liniami przedwojennych orientacji.

Szukamy myśli, programu, który byłby wyrazem istotnym dzisiejszych warunków i potrzeb Polski, który by wytyczał nowe drogi w jasną, promienną przyszłość.

I dziś w tej broszurze chcemy Wam Młodym, szukającym tak jak i my, ukazać te prawdy, bez których życie ludzkie odarte jest z wszelkich wartości. Chcemy Wam zarysować ideę i program wyrosłe z potrzeb i dążeń mas ludowych w Polsce, a realizujące hasło:

WOLNY CZŁOWIEK w WOLNEJ POLSCE

Zarys ideologii

I. Wchodzimy w życie w epoce niebywałego w dziejach rozkwitu działalności twórczej człowieka. Olbrzymi dorobek kultury wieków ubiegłych, nauki i sztuki, potęga postępu technicznego lat ostatnich, przemawiają za tym, że jesteśmy na drodze do coraz lepszego kształtowania otaczającej nas rzeczywistości.

Te wielkie osiągnięcia naszych czasów są rezultatem z jednej strony automatycznych praw rozwoju, działających przede wszystkim w świecie przyrody, z drugiej jednak niezmordowanej, ciężkiej walki człowieka z przeżytymi i skostniałymi formami bytu, rezultatem poświęceń i ofiar życia uczonych, odkrywców, buntowników walczących z krzywdą i niesprawiedliwością, a także ofiar całych klas społecznych w boju o prawo do życia i do brania udziału w budowaniu kultury i korzystaniu z jej owoców.

Zaobserwowany przez nas na przestrzeni dziejów postęp nie jest bowiem zjawiskiem niezależnym od woli ludzkiej, nie jest uwarunkowany niezłomnymi prawami rozwojowymi. Jest on przede wszystkim wynikiem świadomej woli ludzkiej, wynika z właściwości psychiki człowieka, z istniejących w niej pierwiastków twórczości i dynamizmu.

II. Gdy jednak my, młode pokolenie czasów dzisiejszych, oczarowani wizją tego wspaniałego świata kultury, zbliżamy się ufnie do niego i chcemy brać udział w dalszym jego tworzeniu i w korzystaniu z istniejącego dorobku, spotyka nas ciężki zawód, próby łamania czasem całej naszej przyszłości. Cóż bowiem widzimy przy bliższym zetknięciu się z dzisiejszą rzeczywistością?

Czy ten wielki dorobek ludzki jest dostępny dla wszystkich, a więc w pierwszym rzędzie i dla tych, którzy go wznosili trudem, wysiłkiem pracy – czy jest powszechny? Na to pytanie jest tylko jedna bolesna odpowiedź – nie.

Widzimy bowiem wszędzie, a przede wszystkim w naszym kraju, że masy ludzkie, masy pracujące, przyciśnięte bezmiarem nędzy i krzywdy społecznej pozbawione są możności korzystania z dóbr kultury, że są poza nawiasem życia kulturalnego, otrzymując nieraz tylko nędzne ochłapy w postaci namiastek oświaty, czytelnictwa, parodii filmu i teatru. Widzimy ponadto, że dążenia tych mas do wyrównania niesprawiedliwości, do brania udziału w życiu umysłowym i politycznym napiętnowane są jako dążenia niebezpieczne dla państwa – wywrotowe.

A dalej, gdy przyjrzymy się bliżej obliczu ideowo-politycznemu naszych czasów, czy nie zachwieje się nasza wiara w przyszłość cywilizacji?

Świat dzisiejszy bowiem, mimo oficjalnych enuncjacji polityków o dążnościach do współpracy, podzielił się na dwa wrogie sobie obozy: obóz państw opartych o tradycjonalizm demokratyczno-liberalny i ustrój gospodarki wolnokapitalistycznej i obóz państw totalnych, oparty o nieuznający niczego i nikogo, zachłanny imperializm i nacjonalistyczny ustrój etatystyczno-kapitalistyczny. Cecha tego pierwszego obozu to przede wszystkim przywiązanie do wielkich ideałów humanitaryzmu i wolności, wiara w możliwość i konieczność współpracy międzynarodowej, tendencje pacyfistyczne; obok tego jednak świat oparty o wszechwładzę kapitału, o niesprawiedliwy z gruntu ustrój kapitalistyczny, łagodzony jedynie dobrobytem i zamożnością tych państw. Świat rządów giełd i banków, reprezentowany przez Anglię i Francję, coraz gwałtowniej atakowany jest przez rosnące potęgi państw faszystowskich. Państwa faszystowskie, uzurpując sobie tytuł obrońców ideału międzynarodowej sprawiedliwości, grając rolę opiekunów narodów małych, niższych, krzywdzonych rzekomo przez „plutokracje” okrutnie i bezwzględnie, same jednak niszczą bezwzględnie słabsze narody, jeśli te staną na drodze ich imperialistycznych dążeń.

Głoszona przez ideologów państw faszystowskich i wpajana w umysły konieczność podjęcia wojny totalnej, doprowadzającej do zniszczenia nie tylko armii, nie tylko państwa, ale całego wrogiego narodu, wyrasta jako groźba dla dzisiejszej cywilizacji, zawieszonej nad przepaścią, z której nie wiadomo kiedy i w jakim stanie by się podźwignęła.

I przekonani przecież jesteśmy, że tej groźby upadku nie usunie zwycięstwo tej lub innej strony.

Dekadencja psychiczna, kryzysy gospodarcze, tkwiąca u podstaw ustroju społecznego zasada niesprawiedliwości i krzywdy ludzkiej uniemożliwią wielkim demokracjom zachodnim obronę ideałów humanizmu i postępu.

Upadek umysłowy, krępowanie sumień ludzkich, upadek twórczości kulturalnej i naukowej, zdziczenie obyczajów, potworny mrok duchowy, jaki niosą państwa totalne, są zarodkiem ich własnej zguby i zguby ludzkości. Widzimy również, że prysnął miraż hasła międzynarodowej rewolucji w stylu sowieckim, rewolucji lansowanej obecnie przez jedno z najbardziej chyba antywolnościowych, etatystycznych i barbarzyńskich państw, jakim jest Rosja Stalina.

Gdzież jest więc wyjście, gdzie jest ratunek, gdzie ucieczka przed ciemną chmurą płynącą nad światem, nad naszym krajem, nad naszym własnym życiem?

III. Zdajemy więc sobie sprawę, że skomplikowanej dzisiejszej rzeczywistości nie uratują żadne półśrodki, żadne namiastki. Do uporządkowania stosunków świata – zdaniem naszym – niezbędne są dwie rzeczy: Przebudowa psychiki społeczeństw ludzkich i przebudowa ustroju społeczno-gospodarczego. Tylko potężny wstrząs psychiczny, a nie tzw. przełom narodowy, robiony przez specjalistów faszystowskich międzynarodówek, tylko głęboka przemiana światopoglądowa może przynieść nowe odrodzenie, stać się zarodkiem nowych twórczych wieków, nowej kultury.

Nadwyrężona w czasach dzisiejszych zasada równowagi między jednostką a gromadą ludzką domaga się przywrócenia pełnego jej znaczenia, gdyż tylko pełna realizacja tej równowagi nada nowemu porządkowi społecznemu cechy trwałości. Celem ostatecznym społecznych dążeń ludzkich, o czym zapominają dzisiejsze ideologie, nie może być kolektyw, stado, biologiczno-rasowa grupa narodowa; celem zasadniczym i ostatecznym dążeń ludzkich jest dobro człowieka, a mianowicie jego wolność, szczęście, prawo do twórczości i jego postęp duchowy – realizowane w ramach zorganizowanej zbiorowości ludzkiej. Dążąc do tego celu przez zorganizowanie życia zbiorowego, przez stworzenie nowego porządku społeczno-gospodarczego, nowej organizacji pracy, planowej i kolektywnej produkcji, sprawiedliwego rozdziału dóbr, realizację zasad sprawiedliwości narodowej – nawet jeśli wymaga się dla tych celów heroizmu i poświęcenia, karności i ofiarności – pamiętać trzeba stale o zasadniczych założeniach i o tym, dla kogo i dla czego się pracuje. Realizacja zaś tych wszystkich zadań odbywać się będzie według założeń naszego ruchu, przez wychowanie człowieka w kulcie zbiorowej pracy, przez przystosowanie go nie do bezmyślnego posłuszeństwa wymaganego dziś przez państwa totalne, ale do zgodnego, gromadzkiego współżycia, gromadzkiej twórczości i postępu. Postęp bowiem to obok dążeń do twórczej wolności i sprawiedliwości – druga cecha charakterystyczna założeń filozoficznych naszego ruchu. Postęp rozumiany jako rezultat świadomej woli ludzkiej, jej walki stałej o nową, lepszą treść życia. Cele postępu nie leżą poza nim, lecz w nim samym. Nie jest bowiem jego celem realizacja idealnego jakiegoś, trwałego porządku świata. Postęp jest w istocie dążeniem człowieka i ludzkości do nieskończonego podciągania się wzwyż, do doskonalenia się. Zadaniem zaś ustroju społecznego jest zapewnienie człowiekowi możności wyładowania tkwiących w nim wszystkich sił twórczych, przy równoczesnym nauczeniu go harmonijnego współżycia w społeczeństwie. Pracę uważamy za wewnętrzną konieczność człowieka, za wyraz ekspansji natury ludzkiej i dynamicznego stosunku do życia. Ruch syndykalny mierzy wartość człowieka wartością jego pracy dla użyteczności społecznej – od jej jakości i ilości zależy stanowisko jednostki w hierarchii społecznej – i zapewnia jednostce prawo i obowiązek pracy. Głosząc hasła walki o ustrój zapewniający jak największy postęp, stwierdzamy konieczność przebudowy dzisiejszej, wyłącznie konsumpcyjnej, psychiki człowieka i grupy ludzkiej nastawionej na zysk prywatny, użycie i bogacenie się, na psychikę twórczości heroicznej, opartą o ideał dobra społecznego.

Przebudowa psychiczna i przebudowa społeczna to dwa elementy związane nierozerwalnie ze sobą, z których jeden nie jest możliwy do zrealizowania bez drugiego. Dzisiejsze warunki społeczno-gospodarcze uniemożliwiają przebudowanie całkowite psychiki społecznej i przystosowanie jej do przyszłych zadań człowieka. Dopiero rozpoczęcie budowy nowego ustroju umożliwi jednoczesną przebudowę psychiki, wyzwalając w całej pełni skrępowane dziś dążności twórcze.

Odwrotnie, nie do pomyślenia jest też rozpoczęcie przekształceń gospodarczo-społecznych bez przygotowania przynajmniej świadomości zbiorowej społeczeństwa do zrozumienia celów i zadań, ku którym zmierza przebudowa.

Istotą bowiem nowej przebudowy społecznej nie jest tylko naprawienie krzywdy i wyrównanie nierówności społecznej, zlikwidowanie pasożytnictwa klas jednych nad drugimi i stworzenie bezklasowego społeczeństwa, lecz celem głównym jest właśnie walka o nową drogę dla dążeń społecznych człowieka, nową epokę dziejów, epokę twórczej wolności. I naszym zdaniem tak pojęta przebudowa psychiki górować będzie zarówno nad rozkładem i biernością dzisiejszych społeczeństw burżuazyjno-liberalnych, jak i nad „pseudodynamizmem” i imperializmem społeczeństw chowanych w kulcie podboju, ujarzmienia innych, jak wreszcie nad marazmem, w jaki popada społeczeństwo sowieckiego państwa komunistycznego, usypiane wizją dobrobytu w przyszłości, skostniałego i zastygłego na zawsze ustroju opartego o płytko i naiwnie pojęty materializm filozoficzny.

Urzeczywistnieniu wielkich zadań leżących przed narodami służyć będzie ustrój postępu, sprawiedliwości społecznej i wolności realizowany przez ruch syndykalistyczny.

IV. Od czasów wielkiej wojny jesteśmy świadkami niesłychanego rozkwitu samowiedzy narodów. Hasło samostanowienia narodów rozwaliło olbrzymie imperia – zlepek różnych ludów i kultur. Ta zdrowa jednak dążność do niepodległego bytu narodów, w całej pełni uznawana przez ideologię syndykalizmu, w czasach ostatnich znalazła przeciwnika w postaci doktryny skrajnego, biologicznego nacjonalizmu, którym posługując się – państwa i ustroje faszystowskie dążą do pozbawienia niepodległości narodów mniejszych, wyzyskaniu ich i podporządkowaniu sobie.

Faszyzm bowiem pojęciu narodu jako grupy związanej węzłami historii i wspólnoty przede wszystkim duchowej – przeciwstawił biologiczne pojęcie narodu jako grupy rasowej.

To stanowisko, nie do utrzymania w praktyce, doprowadziło do znęcania się w krajach faszystowskich nad ludnością obcego pochodzenia etnicznego, doprowadziło do zniszczenia wielu tworów własnej nawet kultury, o tendencjach przeciwstawiających się oficjalnej ideologii.

W końcu jesteśmy świadkami dążeń do poniżającej godność człowieka hodowli ludzi, niczym stada koni czy trzody; jesteśmy przekonani zresztą – co potwierdza niezależna nauka – że takie eksperymenty hodowlane fatalnie odbijają się na umysłowości i charakterze narodu tak, jak odbiły się już na jego kulturze, coraz bardziej chylącej się ku upadkowi, mogącej się chwalić chyba tylko wzrastającą ilością obozów koncentracyjnych i więzień.

Nacjonalizm, pojęty jako taka właśnie rasistowsko-imperialistyczna doktryna, jest, zdaniem naszym, zjawiskiem równoległym do wyzysku klasowego, gdzie rolę jednej klasy ciemiężącej drugą wewnątrz narodu, zajmuje jeden naród ciemiężący drugi.

Ta doktryna biologicznego, imperialistycznego nacjonalizmu, służy klasom posiadającym państw faszystowskich do podporządkowania sobie i odurzenia innych klas społecznych i pokazaniu im jedynego wroga – innego, wolnego jeszcze, narodu. Państwa takie idą od wojny do wojny, od zaboru do zaboru, strojąc się w maski pokrzywdzonych niewiniątek stają się podpalaczami świata, prowokatorami wojen, rozdarcia i nienawiści wybuchającej w różnych punktach kuli ziemskiej.

W gruncie rzeczy jednak ten nacjonalizm wygodny dla państw takich, jak Włochy, Niemcy, Japonia, staje się zabójczy dla narodów o innej strukturze psychicznej, gospodarczej, społecznej, zwłaszcza dla narodów chcących utrzymać swą niepodległość i odrębność kulturalną, nie sięgających po cudze i pragnących zgodnej współpracy.

Głosząc pseudonarodowe hasła, wywołuje faszyzm w różnych krajach Europy (jak np. w Hiszpanii, niedawno w Rumunii – Codreanu, częściowo i w Polsce – prohitlerowskie sympatie ONR-u, dokładne naśladownictwo i wspólny światopogląd) zamieszanie i niepokoje, chcąc poróżnić zgodnie dotąd żyjące grupy społeczne i narodowościowe, popierając wszelkie odruchy mogące wywołać chaos i pogrążyć państwa w upadku.

Uniemożliwiając tym narodom rozwiązanie na własny sposób sprawy przebudowy społecznej i ustrojowej, uniemożliwiając im utrzymanie demokratycznego ustroju, ku jakiemu się skłaniają – przemocą narzuca faszyzm, przy pomocy pieniędzy i najemników oraz własnych wysyłanych na rzeź żołnierzy, sprzeczny z dążeniami tych narodów ustrój, uzależnia je gospodarczo i militarnie od siebie, a robi to wszystko pod firmą ruchów narodowych. Stąd wniosek prosty: Ruchy faszystowskie w krajach niepodległych, demokratycznych, dążących do oparcia swego bytu o masy ludowe – to ruchy antynarodowe.

Przeciwstawiając się biologiczno-rasowemu pojęciu narodu, uznajemy naród za grupę związaną węzłami historii i wspólnotą natury przede wszystkich psychicznej. Naród jest ośrodkiem powstawania, rozwoju i promieniowania kultury.

Ześrodkowuje się w nim z jednej strony jego dorobek dziejowy, skrystalizowana praca pokoleń przeszłości, z drugiej pierwiastki dalszego, twórczego rozwoju.

Naród jest współgospodarzem świata, zasadniczą komórką tworzenia kultury ogólnoludzkiej, jest grupą, w której w sposób odpowiadający jego psychice i właściwościom umysłowym, odbywa się rozwiązywanie zagadnień ogólnoludzkich i która tworząc swoją kulturę, zasila skarbiec kultury powszechnej.

Takie pojęcie narodu, stwarzając szerokie pole do stosowania zasady zgodnej i braterskiej współpracy narodów, pozbawiając je egoizmu i nienawiści, daje jednocześnie olbrzymie możliwości nieustannego rozwoju własnych kultur narodowych, które rozwijają się – jak to wykazały dzieje – tym piękniej, tym głębiej i silniej, im więcej posiadają cech ogólnoludzkich, im dalej wychodzą poza granice swego narodu.

Stąd, zdaniem naszym, uczucie narodowe oparte o miłość własnego narodu i chęć wzniesienia jego potęgi kulturalnej i zwiększenia jego wkładu w dorobek powszechny ma niesłychaną wartość twórczą, może stać się impulsem heroizmu, ofiarności, twórczości. Nie uznajemy egoizmu narodowego, opartego na nienawiści ku innym.

O przynależności do grupy narodowej decyduje przede wszystkim poczucie, świadomość danej jednostki, oraz jej udział w pracy narodu, przejęcie się jego kulturą i wkład w tworzenie tej kultury.

Stąd na peryferiach narodu znajdują się jednostki i klasy egoistyczne, choćby pochodzące z danej grupy etnicznej, lecz nie biorące żadnego udziału w pracy narodu, aspołeczne. Z drugiej strony za członka narodu uznamy każdego, bez względu na jego rodowód etniczny, kto przejęciem się kulturą narodową, udziałem w powiększaniu kulturalnego dorobku i swym poczuciem patriotycznym stwierdził swą do niego przynależność.

Miernikiem wartości danej klasy społecznej dla narodu jest stopień jej udziału w twórczości narodowej i stosunek do klas innych. Stąd stawiając poza narodem klasy egoistyczne, uciskające inne, za najbardziej twórcze i najbardziej patriotyczne, co potwierdziły zresztą jeśli chodzi o naszą rzeczywistość, dzieje walk o niepodległość Polski, uznajemy masy ludowe, masy pracujące. Te masy tworzą trzon narodu, są właściwym narodem, gdyż one budują jego kulturę, budują swą pracą jego strukturę gospodarczą, one najkrwawiej walczyły o wolność i najczęściej dostarczały elementów twórczych, predestynujących je do roli budowniczych przyszłości. Dlatego też sprawę rozwoju i potęgi narodu wiążemy nie z planami imperialistycznej ekspansji, lecz z zagadnieniem przebudowy społecznej i gospodarczej, która umożliwi pełny rozwój klas pracujących, da im całkowity wpływ na rządy państwa i stanie się gwarancją niepodległości i wielkiego rozkwitu cywilizacyjnego narodu, wyzwalając niespożyte i potężne siły twórcze, skrępowane dziś i drzemiące w masach ludowych.

Jesteśmy przekonani, że to syndykalizm właśnie, ze względu na swój stosunek do zagadnienia narodu, ze względu na swe założenia światopoglądowe i program społeczno-gospodarczy – najbardziej odpowiada istniejącemu, tkwiącemu w psychice człowieka poczuciu patriotycznemu.

W ten sposób zamiast narodu opanowanego manią prześladowania innych widzimy w przyszłości naród twórczy, kierujący się w stosunku do innych narodów zasadą życzliwego braterstwa i lojalnej współpracy w dziele ogólnoludzkiego postępu. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że tego rodzaju przemiana stosunków międzynarodowych zaistnieć będzie mogła jedynie po obaleniu ustroju kapitalistycznego i po zwycięstwie ideałów rządów świata pracy w większości narodów. Wtedy też zrozumienie wzajemne swych dążeń i celów umożliwi narodom współżyjącym ze sobą na wspólnych lub sąsiadujących terenach i połączonych węzłami przeszłości historycznej, jak np. narody polski, białoruski, ukraiński i litewski, realizację federacji tych narodów, będącej już szerszym, współnarodowym warsztatem kultury i postępu.

Nawiązując do naszej polskiej rzeczywistości dnia dzisiejszego, nasuwa nam się jako nakaz dziejowy konieczność jak najrychlejszej przebudowy Polski na państwo pracy i sprawiedliwości społecznej, które naszym zdaniem zrealizuje najpełniej polski ruch syndykalistyczny. Przebudowa ta stanie się gwarancją niepodległości, uratuje Polskę przed grożącymi jej atakami faszyzmu międzynarodowego, za pomocą swych rodzimych agentur chcących Polskę wprząc do swego rydwanu jako niewolnika. W tej przebudowie widzimy też zadatek przyszłej ekspansji kulturalnej naszego narodu wywołanej wciągnięciem do życia politycznego i społecznego mas ludowych, wyzwoleniem z nich tytanicznej energii twórczej, która nada nowe oblicze gospodarczej, technicznej, i umysłowej rzeczywistości polskiej.

Dlatego z sympatią i z wolą współpracy odnosić się będziemy do wszystkich ruchów dążących ku oparciu i ugruntowaniu prawdziwej naszej niepodległości narodowej na trwałych fundamentach demokracji, wolności i sprawiedliwości społecznej, a więc do ruchów chłopskich, robotniczych i pracowniczych, dążących do klasowego zjednoczenia mas pracujących Polski.

Formą organizacyjną narodu jest państwo. Jest ono naczelną, powszechną organizacją społeczną. Państwo pojmujemy nie jako twór abstrakcyjny, lecz jako żywą rzeczywistość, konkret – zorganizowane państwowo masy ludowe. Nasze państwo nie jest niczym innym od zorganizowanego w związku państwowym społeczeństwa, ludu, składającego się z jednego lub kilku narodów, zależnie od tego czy będzie to państwo jednego narodu czy współnarodowe. Znosimy podział na państwo i społeczeństwo. Te pojęcia w przyszłości połączą się w jednym, gdy to, co nosi dziś nazwę państwa, organizacja społeczeństwa, nie będzie czymś ciążącym nad społeczeństwem, lecz wyrastać będzie bezpośrednio i organicznie ze społeczeństwa, wyłaniając się z powiązanych ze sobą wspólną więzią związków, zrzeszeń, syndykatów, grup regionalnych na określonym terytorium i obejmując określony naród lub narody.

V. Podobnie jak fakt nieustannego dążenia człowieka naprzód, jak fakt walki jednostek i grup społecznych o postęp, zaobserwować możemy na przestrzeni dziejów nieustanną walkę jednych klas społecznych z drugimi, klas nieposiadających i uciskanych z klasami znajdującymi się na szczycie społecznej piramidy, obdarzonymi w bogactwo i władzę. Walka ta rozgrywa się przed naszymi oczyma i teraz, a nawet powiedzieć można, że w czasach ostatnich gwałtownie przybiera na sile. Walka ta – to szukanie przez skrępowane a twórcze siły społeczne ujścia dla swej energii, ujścia przez zrzucenie klas przeżytych i utrudniających postęp. Widzieliśmy w ten sposób wyzwolenie stanu trzeciego ukoronowane Wielką Rewolucją Francuską. Z kolei z tą zwycięską władczą dziś burżuazją walczy od przeszło 100 lat proletariat. Ostatnia z klas społecznych nie posiadających żadnego dziedzictwa materialnego i uzależniona do niedawna, a w niektórych krajach i do dziś jeszcze politycznie od klas posiadających.

Dążeniem naszym jest realizacja ideału społeczeństwa bezklasowego. Nie jest to ideał nieosiągalny; urzeczywistnienie tego ideału zależy tylko od woli ludzkiej, od energii mas walczących i skupienia w ich szeregach wszystkich pracujących. Ideał ten da się zrealizować dopiero po zlikwidowaniu kapitalistycznego ustroju gospodarczego i zastąpieniu go ustrojem planowej, społecznej, kolektywnej produkcji i planowego, sprawiedliwego rozdziału dóbr wyprodukowanych. Wówczas to znikną klasy pasożytnicze, egzystujące z renty i niesłusznego dochodu i z pracy najemników. Wówczas całe społeczeństwo stanie się ludem pracy, w którym miejsce w społecznej hierarchii zależeć będzie od stopnia wysiłku na rzecz dobra powszechnego, a nie od ilości posiadanych środków pieniężnych.

Ustrój syndykalistyczny, przeciwstawiając się zarówno liberalizmowi ekonomicznemu i etatyzmowi państw faszystowskich, jak i kolektywistycznych, będzie najwłaściwszym i najpełniejszym rozwiązaniem skomplikowanych zagadnień społeczno-gospodarczych dzisiejszego świata. Obok bowiem zasady planowości i hierarchii pracy, jako równorzędną czyni zasadę odnowy wolności człowieka i przyznaje mu prawo do wyboru rodzaju pracy oraz słusznej walki o swe uprawnienia. Ustrój ów zdaniem naszym uniemożliwi, praktycznie biorąc, konflikty między poszczególnymi robotnikami a grupami gospodarczymi, gdyż opiera się na zasadzie, że inicjatywa gospodarcza leży w rękach robotników, z których zrzeszeń wyłaniać się będą wyższe organizacyjne zręby ustrojowe. Usuwa on też kolizję między państwem i powszechną organizacją społeczną a robotnikami, gdyż nie przeciwstawia państwa – społeczeństwu, lecz jak to wykażemy dalej – wyprowadza państwo bezpośrednio i organicznie ze związków społecznych, ze zrzeszeń gospodarczych, z syndykatów i gromad wytwórców.

Ustrój syndykalistyczny opiera się na zasadzie społecznego władania środkami produkcji. Przeciwstawiamy się bowiem marksistowskiej koncepcji socjalizmu państwowego, oparcia produkcji o czynnik biurokratyczny, sztywny i centralistyczny, produkcja zaś uspołeczniona to produkcja prowadzona bezpośrednio przez samych pracowników, zrzeszonych w najróżniejsze związki i syndykaty i posiadających wpływ na produkcję w danym warsztacie pracy, a przez swych delegatów i na całość gospodarki krajowej.

Zlikwidowawszy prywatną własność środków gospodarczych, syndykalizm oddaje je w władanie gromad pracujących przy tych warsztatach, a więc fabryki, kopalnie, huty, związkom robotników tych fabryk, ziemię gromadom chłopskim.

Podstawą ustroju syndykalistycznego staje się gromada wytwórców, zrzeszenie pracowników danego warsztatu. To zrzeszenie, będąc podstawową komórką nowego ustroju ma prawo, do współdecydowania w sprawach produkcji w swym warsztacie. Ono też wyłania ze siebie delegatów do rad gospodarczych i instytucji wyższego stopnia, których zadaniem będzie koordynacja współpracy poszczególnych warsztatów danej gałęzi produkcji, bądź warsztatów danego terytorium. Te grupy wyłaniać będą z kolei wyższe kolegia gospodarcze, różnych dziedzin ekonomicznych, aż do najwyższego organu centralnego, opracowującego ogólne plany produkcyjne dla całego kraju. Równolegle do planowania produkcji odbywać się będzie jej kontrola również przez organa zawodowo-gospodarcze, wyłonione ze zrzeszeń robotniczych. W ten sposób powstaje hierarchia produkcji, począwszy od podstawowej komórki, pracowników danej fabryki czy gromady chłopskiej, aż do rad zawodowych danego rodzaju przemysłu czy rolnictwa i wreszcie aż do sejmu gospodarczego kraju – Naczelnej Rady Planowania. W ten też sposób zapewniony będzie robotnikom i pracownikom bezpośredni wpływ na gospodarkę kraju, i niewątpliwie zwiąże ich bardzo silnie z życiem całego narodu i zainteresuje całokształtem produkcji.

Zamiast więc gospodarki wolnokapitalistycznej czy etatystycznej gospodarki państwa kolektywistycznego, wprowadzamy faktyczne, rzeczywiste rządy świata pracy.

Program syndykalny przewiduje ponadto, dla zapewnienia należytego poziomu produkcji, powołanie całego szeregu organów o charakterze fachowym i naukowym, składających się z naukowców, specjalistów i fachowców, współpracujących w dziedzinie planowania, techniki produkcji, transportu, statystyki itd., z poszczególnymi radami zawodowymi i centralami gospodarczymi. Odpowiednio do organizacji produkcji odbywać się będzie rozdział dóbr wyprodukowanych przez syndykaty rozdzielcze i kooperatywy. I znów przewidujemy tu powołanie całego systemu instytucji współzależnych jedna od drugiej, koordynujących pracę, by zapewnić jak najsprawiedliwsze i jak najpełniejsze zaspokojenie potrzeb ludności. Handel natomiast międzynarodowy zostanie przywilejem wyłącznie centralnych instytucji gospodarczych i podlegać będzie kierownictwu państwa syndykalnego.

Tak więc zasady, na jakich opierać się będzie ustrój gospodarki syndykalistycznej, streścić możemy w następujących zasadach:

1. Społeczna własność środków produkcji,

2. Planowość produkcji,

3. Kontrola robotników nad produkcją,

4. Rozdział społeczny dóbr wyprodukowanych.

By silniej zespolić i związać ze sobą cały świat pracy, gromady wytwórców obok swej roli gospodarczej staną się ogniskiem wychowania społecznego swych członków. Przeznaczamy im rolę komórek ideowych nowego ustroju, organizacji mających za zadanie nieustannie podnieść umysłowy i moralny poziom pracowników, ich heroizm, wysiłek, braterstwo i solidarność społeczną. Gromady wytwórców, dzisiejsze związki zawodowe – staną się kuźniami postępu nowej kultury świata pracy i ogniwami łączącymi społeczeństwo pracy w jedną braterską, heroiczną, wolną i szczęśliwą wspólnotę.

VI. Drogę wiodącą ku realizacji naszych haseł widzimy w zasadach następujących:

1. Niezależności ruchu klasowego od grup i partii politycznych.

2. Powszechności ruchu klasowego.

3. Bezpośredniej walce politycznej i ekonomicznej o rządy świata pracy.

Hasło niezależności od partii politycznych wysuwamy dlatego, że zdaniem naszym, dzisiejsze ugrupowania polityczne świata pracy, walcząc często ze sobą mimo że mają podobne i wspólne nieraz dążenia, oddalają przez to moment przebudowy społecznej. Zostawiamy im rolę właściwą, to jest rolę reprezentacji tylko polityczno-ideowych prądów nurtujących wśród mas pracujących. Jesteśmy zdania natomiast, że walkę o nowy ustrój społeczny prowadzić może tylko niezależny klasowy syndykalistyczny ruch zawodowy, skupiający w swych szeregach wszystkich pracujących niezależnie od ich przekonań politycznych. Dlatego też głosimy drugie nasze hasło, hasło objęcia przez związki zawodowe całego świata pracy i stworzenie wspólnej organizacji, bądź wspólnego stałego porozumienia, usunięcia dzisiejszego rozbicia różnych central, i uniezależnienia związków zawodowych od dyrektyw partii politycznych.

Środek ciężkości walki o przebudowę społeczną przenosimy z partii politycznej na związek zawodowy, niezależną organizację bojową proletariatu.

Wreszcie stoimy na stanowisku, że walka nasza nie może polegać na kuluarowych rozgrywkach w parlamentach lub 1-majowych i prasowych tylko wyładowaniach. Uznajemy za konieczne prowadzenie bezpośredniej walki ekonomicznej i politycznej o każdą pozycję ruchu robotniczego, aż do ostatecznego zwycięstwa, walki przede wszystkim strajkowej, zmuszającej stronę przeciwną do uznawania naszych dążeń.

VII. Do was zwracamy się, towarzysze naszej młodości, my organizacja robotniczej młodzieży – czas wyznaczył teraz, byście po zapoznaniu się z myślami rzuconymi w słowach wyżej podanych wyciągnęli z nich właściwe konsekwencje. Żyjemy w czasach przygniatających nas ciężarem swego okrucieństwach niedoli, nędzy przemocy i zła. Widzicie, że i nad Polskę nadciągają posępne chmury, że do nas dochodzą ogniste języki płomieni wznieconych przez oszukańczych agentów faszyzmu, chcących wykorzystać waszą miłość ojczyzny i szczere uczucia patriotyczne. Czy dacie im się obałamucić i staniecie przeciw masom ludowym własnego kraju, przeciw masom tworzącym naprawdę naród, a pragnącym dziś zachowania i obrony niepodległości państwa, demokracji społecznej, sprawiedliwego ustroju, rządów pracy? Czy też pójdziecie w szeregi walki o Polskę jutra, o Polskę wielkiej nowej kultury, kultury pracy, potężną swą energią gospodarczą, dynamizmem mas robotniczych, chłopskich i pracowniczych, niepodległą, zjednoczoną w najgłębszym, najpełniejszym zjednoczeniu pracy, Polskę wskazującą ludzkości drogę naprzód i kroczącą drogą wytkniętą przez wielkie duchy naszego narodu. Wierzymy, że już wybraliście, że pójdziecie, razem z nami, młodzieżą robotniczą, by stać się awangardą nowego jutra, by przez pchnięcie na nowe tory dziejów naszego narodu doprowadzić do tym pełniejszego jego rozkwitu i wywołania po czasach ponurego upadku i barbarzyństwa świata w chwili dzisiejszej, erę nowego odrodzenia.

Rys historyczny

I. Powstanie, ideologia, pierwsze lata pracy.

1927-1930

Występujące szczególnie jaskrawo w pierwszych latach budowania nowego Państwa Polskiego rozbicie lewicy społecznej, domagające się jak najrychlejszej likwidacji na rzecz zorganizowanej wspólnej akcji, znalazło zrozumienie w pierwszym rzędzie u demokratycznej młodzieży polskiej, która – bezpośrednio po przewrocie majowym – szukać zaczęła dróg porozumienia szeregu rozproszkowanych organizacji, wywodzących swe powstanie i ideologię z ruchu niepodległościowego. Dowodem tego były liczne wówczas porozumienia i połączenia niezliczonych grup piłsudczyków, z których najdonioślejszym w skutkach stał się akt z 12 sierpnia 1927 r., łączący we wspólny Związek Polskiej Młodzieży Demokratycznej w Warszawie 3 organizacje akademickie: Organizację Młodzieży Narodowej, Akademicki Związek Młodzieży Postępowej i Akademicką Polską Organizację Wolności. Przykład Warszawy rychło przejął Lwów, gdzie 6 listopada br. powstał ZPMD z połączenia Polskiej Organizacji Akademickiej Młodzieży Niezależnej „Kuźnica” i Akademickiego Oddziału Związku Naprawy Rzeczypospolitej. W miesiąc później przystąpiła do ZPMD Akademicka Organizacja Młodzieży Radykalnej w Krakowie i Wydział Młodzieży Partii Pracy.

Powstała w ten sposób ogólnopolska organizacja przyjęła za główną podstawę ideową ideologię Piłsudskiego i Obozu Majowego, ogólnie pojętą demokrację społeczną i polityczną i walkę o sprawiedliwość społeczną.

W organie ZPMD „Brzask” nr 11/1928 r. w artykule, omawiającym rok działalności organizacyjnej, czytamy:

„Jesteśmy zjednoczonym obozem młodej demokracji polskiej i sztandar tej demokracji nieść musimy wysoko… Społeczeństwa polskiego nie chcemy dzielić na części lepsze i gorsze… Wszyscy obywatele, całe społeczeństwo, równi są w obliczu wielkich obowiązków wobec państwa, które nie może służyć jedynie interesom tej, czy innej grupy narodowej, etnicznej czy wyznaniowej, jak również tej, czy innej klasie społecznej… Mas robotnika i chłopa nie można pozbawiać głosu i wpływu na bieg spraw gospodarczych i politycznych państwa…”.

Deklaracja ideowa, uchwalona na I Kongresie organizacyjnym w 1930 r., stwierdza, że:

„Będąc spadkobiercami niepodległościowego ruchu młodzieży przed wojną, oraz tych wszystkich organizacji, które w pierwszych latach Niepodległości prowadziły na terenie akademickim pracę ideowo-wychowawczą w myśl haseł Józefa Piłsudskiego – za swe naczelne zadanie uważamy kształtowanie i rozwijanie podstawowych założeń polskiej Racji Stanu, oraz wychowanie i zaprawianie do prac społecznych kadr przyszłych obywateli, zdolnych do niezłomnej, twórczej pracy dla Rzeczypospolitej, pracy, której symbolem i sztandarem jest Komendant J. Piłsudski”.

Nowo powstała Organizacja określiła się zdecydowanie jako niezależna:

„Wskazując na doniosłość konsolidacji dokonanej na terenie akademickim w 1927 r., przestrzegamy te czynniki starszego społeczeństwa, które chciałyby w mylnym rozumieniu wspólnych celów wkraczać w życie młodzieży drogą tworzenia nowych, zależnych od siebie ugrupowań, przed szkodliwością podobnych poczynań, mogących podważyć dokonaną dotychczas na tym terenie pracę, oraz spowodować w życiu młodzieży chaos, niezmiernie utrudniający dalszą pracę nad wychowaniem przyszłych kadr obywatelskich… Dążąc do utrzymania bliskiej współpracy z odpowiadającymi grupami Rewolucji Majowej, stoimy w dalszym ciągu na stanowisku zupełnej niezależności ZPMD od jakichkolwiek czynników starszego społeczeństwa” – głosiła w dalszym ciągu deklaracja I Kongresu.

Przestrzeżenia tego typu nie rzucał ZPMD bez powodu. Zarysowujące się coraz silniej zróżnicowanie obozu Piłsudskiego i wysunięcie się na czoło politycznego życia zachowawczej grupy pułkowników było jak najgorszym znakiem dla lewicy społecznej i postępowej myśli w Polsce. Na niebezpieczeństwo narażona była przede wszystkim młodzież, na której kierownikom sanacyjnym zależało niezmiernie. Dostająca się do władzy grupa musiała mieć podporządkowaną sobie młodzież, powolną każdemu rozkazowi i spełniającą każdą zleconą akcję. Zaczęły się ostre zakusy sanacji na niezależność ZPMD; gdy te zawiodły, usiłowano rozbić organizację od wewnątrz. I ta akcja nie osiągnęła zamierzonego efektu. Miast spodziewanego rozłamu, nieliczną tylko grupę zdołano przyciągnąć do tworzonej „odgórnie” w 1930 r. organizacji Legionu Młodych. ZPMD pozostało nadal niezależną organizacją ideowo-wychowawczą, skupiającą wokół siebie całą myślącą postępową młodzież.

Dowodem niezależności ówczesnego ZPMD było nie pójście na organizowany pod auspicjami BBWR Zjazd Młodzieży Państwowej, w którym wziął udział Legion Młodych i Myśl Mocarstwowa, choć w tym kierunku wywierały odpowiednie czynniki silny na ZPMD nacisk.

Mimo tego nacisku i szykan, ZPMD potrafił w 1932 r. zorganizować bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz, bez subwencji i zniżek kolejowych imponujący Zjazd Organizacyjny w Krakowie, na którym potwierdzono zasadę niezależności i ostro potępiono wszelkie zakusy na całość i samodzielność organizacji młodzieżowych.

1931-1933

Okres 1931-1933 to czas najbardziej wytężonej pracy ideowej. Głoszenie hasła demokracji społecznej przestaje wystarczać Organizacji. Szuka ona dróg wiodących do realizacji tych haseł.

Studia nad socjologią i historią ruchów społecznych przekonują dostatecznie, że ruchy polityczne, traktujące zagadnienia gospodarcze pobocznie, nie realizowały nigdy swych postulatów, a akcje ich kończyły się zawsze niepowodzeniami, jeżeli nie bezpośrednio po ich przeprowadzeniu, to w niezamierzonych skutkach, jakie powodowały. W szczegółowych rozważaniach nad charakterem polskiego życia społecznego, gospodarczego i politycznego wynika coraz mocniejsze przekonanie, że – zwłaszcza w Polsce – jedynie syndykalizm daje gwarancje istotnej realizacji sprawiedliwości na wszelkich odcinkach życia zbiorowego.

Trzy główne miasta stały się ośrodkami nowej myśli syndykalistycznej: Lwów, Poznań i Warszawa. Niewielki dorobek polski w tej dziedzinie w postaci wypracowań starszych naszych kolegów organizacyjnych – Zakrzewskiego, Wścieklicy i in., szczegółowe przepracowywanie Brzozowskiego i Żeromskiego, oraz studia nad syndykalizmem francuskim, dają podstawę do samodzielnych przemyśleń nad przepracowywaniem szczegółowych problemów składowych ideologii syndykalistycznej. Z ideologii tej wyrasta dążenie do zbratania się z masami, do faktycznego zjednoczenia całego ludu pracy: robotnika, inteligenta i chłopa.

By wyjść z nieznaną prawie [1] ideologią w teren robotniczy, trzeba było mieć na tym terenie przygotowaną i wyrobioną ideowo kadrę kierowników-robotników, którzy by – bardziej przekonywująco niż inteligent – potrafili przemówić do mas. W środowisku poznańskim powstaje wówczas myśl, wprowadzona rychło w życie, stworzenia Organizacji Drużyn Syndykalistycznych. Zadaniem Organizacji było wyszkolenie ideowe kadry świadomych robotników jako zaczątku masowego ruchu syndykalistycznego. Organizacja Drużyn Syndykalistycznych zapowiadała się jak najlepiej. Apartyjny, klasowy ruch, rzucający bezkompromisowe hasła jednał sobie szybko zwolenników, widzących w niej możność rzeczywistego wyzwolenia klasy pracowniczej. Brak doświadczenia i niedostosowanie do życia teorii przez kierowników ODS sprawiły, że świetnie zapowiadająca się i rozwijająca kadra rozpadła się i minęła bez żadnego efektu. Przeciwnie, przyniosła Organizacji jak najgorsze skutki. ODS utrzymywała ludzi w stałym podnieceniu rewolucyjnym, co oczywiście jako metoda wychowawcza w Organizacji, która przede wszystkim ma wychowywać i uczyć, jest rzeczą nie do pomyślenia na dalszą metę. Tak pomyślane „rewolucjonizowanie” mas musiało zakończyć się klęską najgorszą, jaka może Organizację spotkać: załamaniem się ludzi. Rozpadnięcie się ODS było decydującym momentem dla środowiska poznańskiego. Złamanie skrzydeł na pierwszej próbie urzeczywistniania swych ideałów położyło piętno na środowisku w postaci niewiary w możność samodzielnej egzystencji i działalności. Zaczyna się, nieśmiałe jeszcze i nieskonkretyzowane, często jasno jeszcze nawet nieuświadamiane oglądanie się za kimś silniejszym, o kogo można by się było oprzeć. Zbytnia rewolucyjność zawiodła, a więc czy nie byłoby słusznie stępić ostrze niektórych haseł i poglądów, „przystosować” się bardziej do możliwości i zaistniałych warunków. Prąd ten nie był zresztą w Organizacji zupełnie samorzutny. Jest to okres silnych zakusów sanacji na niezależną i niewygodną jej Organizację, która w zestawieniu zwłaszcza z nieudanym dzieckiem sanacji – Legionem Młodych – wybijała się poziomem, znaczeniem i szacunkiem, z jakim spotykała się nie tylko ze strony zwolenników, ale i przeciwników. BBWR nęci wówczas możliwościami „pracy terenowej”, nie dążąc jakoby do jakiegokolwiek podporządkowania czy choćby związania ze sobą ZPMD. Wówczas to, właśnie na terenie Poznania, powstaje myśl o „infiltracji” ideologii syndykalistycznej na terenie inteligencji grupującej się w BBWR.

1933-1935

Coraz wyraźniej postępujący nawrót do reakcji ze strony czynników rządowych i na tym tle coraz wyraźniej opozycyjne stanowisko ZMPD w stosunku do rzeczywistości społeczno-politycznej, a co za tym idzie trudna sytuacja organizacji, szykanowanie i utrudnianie nie tylko roboty organizacyjnej, ale również ludzi do Organizacji należących, zaczyna być męczące dla niektórych przywódców ZPMD. Dążeniem ich staje się stworzenie ruchu politycznego na szerszą skalę, dającego większe możliwości wyżycia się i wejścia w szeroki nurt życia starszego społeczeństwa. Tych możliwości ZPMD nie może im zapewnić.

Infiltracja do BBWR wydała niezamierzone skutki. Ludzie, wystawieni na ciężką próbę oparcia się zakusom czynionym wszelkimi, nie przebierającymi w środkach metodami, wsiąkali przeważnie w atmosferę BBWR i – miast infiltrować własną ideologią – ulegali cudzej lub – ściślej mówiąc – bezideowości tej grupy.

Do ludzi wychodzących już z natury rzeczy z życia młodzieży, a ze względów czysto ambicjonalno-wodzowskich w życiu tym tkwiących, zaczyna uśmiechać się kariera polityczna. Ale do tej kariery łatwiejsza droga, gdy się przychodzi nie z pustymi rękami, lecz z całością swego dotychczasowego dorobku – z organizacją. By stworzyć z organizacji tego typu co ZPMD ruch polityczny, trzeba umieć „przystosować się” do panującej ideologii, rzucić masom „modne” hasła.

Zjazd w Lublinie w 1934 r. był pierwszym momentem starcia się zdań, w jakim kierunku pójść ma dalsza linia Organizacji. Od tej chwili datuje się stale postępująca różnica zdań na temat, czy Organizacja ma pozostać ideowo-wychowawczą, czy też pójść na tory pracy politycznej, reprezentowanej wówczas przede wszystkim przez BBWR.

Od Zjazdu Lubelskiego zarysowują się nieznaczne początkowo różnice ideowe i taktyczne między ówczesnymi „władzami” a ogółem członków. Chodzi w pierwszym rzędzie o sprawy narodowościowe. Ze środowiska poznańskiego wychodzi pojęcie „nacjonalizmu w naszym tego słowa znaczeniu”. Niestety do rozłamu w ZPMD (1935 r.) nie mogliśmy się dowiedzieć, jakie to było znaczenie i kto je nacjonalizmowi nadał.

Ponieważ narastały w Organizacji niezrozumienia i zadrażnienia ideowe, środowisko warszawskie, w którym występowały one najsilniej (ze względu na siedzibę władz) domagać się zaczęło zwołania Zjazdu. Z niewiadomych (a wytłumaczalnych) powodów ówczesny Zarząd Główny nie mógł zdecydować się na zwołanie Zjazdu.

W takiej atmosferze zaczął się nowy rok akademicki 1934/35. Przyniósł on większe jeszcze zaognienie sytuacji. Władze ZPMD zaczęły bowiem hasła, nieodzwierciadlające istotnych przekonań członków Organizacji, lansować w publicznych enuncjacjach organizacyjnych (artykułach, ulotkach itp.).

Hasło sprawiedliwości społecznej zastąpiono przebrzmiałym hasłem tzw. państwowotwórczości, wyrzekając się całkowicie hasła przemiany ustroju gospodarczego; hasło sprawiedliwości narodowej zastąpiono hasłem wzmiankowanego już wyżej nacjonalizmu.

Zaostrzenie stosunków powiększało się z dnia na dzień. Nie przebierające w środkach metody postępowania władz centralnych spowodowały, że podejmowane ze strony syndykalistów próby porozumienia musiały spełznąć na niczym. Grupa stojąca w dalszym ciągu na platformie syndykalizmu stanęła wobec faktu rozłamu Organizacji przez jej władze. Prądy dominujące w czynnikach „gór” organizacyjnych obce były ideologii syndykalistycznej i nie reprezentowały dążeń lewicy organizacyjnej. Rozłam objął wówczas Warszawę, Kraków, Lwów; Wilno opowiedziało się całe przeciw kierownictwu. Całkowicie przy kierownikach został jedynie Poznań. Nowa Organizacja utrzymała nazwę ZPMD z dodatkiem Lewica.

Na Zjeździe rozłamowym 9 lutego 1936 przedstawiciele środowisk stanęli na gruncie ścisłej współpracy ze Związkiem Związków Zawodowych, jedyną syndykalizującą już wówczas silnie organizacją robotniczą, oraz z Robotniczym Instytutem Oświaty i Kultury im. Stefana Żeromskiego, syndykalistyczną organizacją oświatowo-kulturalną.

I Zjazd ZPMD – Lewica w czerwcu 1936 r. zmienił nazwę Organizacji na Stowarzyszenie Młodzieży Syndykalistycznej i uchwalił deklarację ideową zdecydowanie już syndykalistyczną.

1936-1937

Rok istnienia Stowarzyszenia Młodzieży Syndykalistycznej minął pod znakiem ścisłej współpracy z ZZZ i RIOK oraz na staraniach około zalegalizowania Organizacji. Usiłowania te pozostały bez rezultatu. Władze administracyjne nie udzieliły legalizacji, jak również nie udzieliły jej władze poszczególnych uczelni, z których rekrutowali się nasi członkowie.

Ponieważ niezalegalizowana Organizacja nie mogła w dalszym ciągu działać, z początkiem roku akademickiego 1937/38 SMS postanowiło uchwałą Walnego Zebrania wstąpić w całości do RIOK, jako Sekcja Akademicka. Nie było to najlepsze – z naszego punku widzenia – wyjście z sytuacji. Niestety, było ono jedyne. Wszedłszy do organizacji starszego społeczeństwa, musieliśmy podporządkować mu swą działalność. Ten stan rzeczy, nie zadowalający nas, ani zdrowy z punktu widzenia i samych kierowników RIOK, uległ na szczęście rychłej likwidacji.

Nastąpiło to 31 października 1937 r. przez powołanie do życia

WYDZIAŁU MŁODZIEŻY

Robotniczego Instytutu Oświaty i Kultury im. S. Żeromskiego, autonomicznego w stosunku do całości Organizacji i mający ściśle określony teren działania – młodzież.

Przyjęta forma pracy odpowiadała ze wszech miar naszemu ruchowi. Szukany jeszcze w ZPMD teren pracy stał przed nami otworem. W RIOK bowiem grupowała się znaczna liczba młodzieży robotniczej, praca oświatowa wśród której była nie tylko dogodnym terenem szerzenia naszych zasad ideowych, lecz dawała możność wcielania w życie głoszonych zasad zespolenia ruchu inteligenckiego z robotniczym.

Poza tym właśnie teraz – w dobie najsilniejszego ograniczania i tak szczupłych i rzadko realizowanych praw robotnika, ograniczenia naznaczającego się przede wszystkim zamykaniem dostępu młodzieży robotniczej drogi do wiedzy, praca oświatowa na tym terenie stała się nakazem chwili.

Wydział Młodzieży Robotniczego Instytutu Oświaty i Kultury im. Stefana Żeromskiego postawił sobie za cel wychowanie i wyszkolenie swoich członków na pionierów nowej kultury klasy pracującej i przodowników syndykalistycznego ruchu zawodowego.

Wychowanie i wyszkolenie swych członków Wydział Młodzieży RIOK prowadzi przez systematyczną pracę oświatową i samokształceniowo-ideową, wypracowywanie i wpajanie metod wychowania klasowego, oraz szerzenie znajomości ruchu robotniczego we wszelkich jego przejawach. Nie pozostaje nam również obojętna sprawa wychowania fizycznego: szeroko rozbudowana akcja obozów wypoczynkowo-sportowych oraz akcja sportowa w możliwym w mieście zakresie, gwarantują dobrą postawę fizyczną młodzieży robotniczej i zapewniają jej zdrową rozrywkę po ciężkiej pracy zawodowej.

Rola młodzieży akademickiej, grupującej się w Wydziale Młodzieży RIOK, nie ma charakteru elitaryzmu organizacyjnego. Akademicy w RIOK nie są „wodzami” młodzieży robotniczej. Są takimi samymi kowalami-twórcami nowych wartości kulturalnych i społecznych, którzy na skutek większych możliwości umysłowych, jedynie obowiązki względem Organizacji mają większe.

Najlepszym dowodem, że Organizacja nasza potrzebna była na terenie młodzieży, i że wypełnia lukę w wychowaniu młodego pionierskiego elementu klasowego, jest wzrost Oddziałów Młodzieży RIOK na terenie całej Polski. W chwili obecnej przy Wydziale Młodzieży RIOK grupuje się 27 Oddziałów, prowadzących pracę nad podniesieniem poziomu kulturalnego młodego pokolenia, w pierwszym rzędzie – robotniczego, nad ugruntowaniem w nim i pogłębieniem świadomości klasowej i przygotowaniem go do przyszłego współudziału w tworzeniu nowej, lepszej, POLSKI.

Organizacje, z których początek ruch nasz czerpał, poczynając od najdawniejszej z nich – „Zetu” (r. zał. 1886), miały jako hasło swe walkę z niesprawiedliwą rzeczywistością, walkę o sprawiedliwość narodową, polityczną i społeczną.

Zmieniały się nazwy organizacji zadania i programy, ale nie zaniknęło poczucie łączności, poczucie ciągłości i konieczności realizowania tych dawnych, najistotniejszych postulatów.

Uciekali z pola walki gromadami całymi, odpadali na postojach z dobytkiem wspólnym, niejednokrotnie usiłowali wmówić, że walka już przeminęła, że teraz nadszedł czas pomyślnej koniunktury, który należy utrzymać, jednak nie zdołali zniweczyć istniejącego ruchu ideowego. Trzon ideowy Organizacji pozostał wierny wypracowywanym w długim szeregu lat zasadom ideowym, które w rezultacie musiały doprowadzić do syndykalizmu, wystawionego obecnie na silniejszy niż kiedykolwiek nacisk postępującego faszyzmu.

W ramach organizacyjnych Robotniczego Instytutu Oświaty i Kultury im. Stefana Żeromskiego buduje się zręby wielkiego ruchu ideowo-wychowawczego mas pracujących, przygotowuje się budowniczych przyszłego ustroju, na którego sztandarze widnieć będzie hasło:

PRZEZ SYNDYKALIZM DLA POLSKI,
PRZEZ POLSKĘ DLA LUDZKOŚCI!

___________________

Powyższy tekst to cała broszura, opublikowana przez Wydział Młodzieży Robotniczego Instytutu Oświaty i Kultury, Warszawa 1939. Od tamtej pory nie była wznawiana, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. Udostępnił i przygotował Wojciech Goslar.

 

Ciekawe teksty poświęcone polskiemu syndykalizmowi i niektórym inicjatywom opisanym w powyższym tekście można znaleźć w dziale Syndykalizm.

 

Przypisy:

1. Jedynie założona w r. 1927 Generalna Federacja Pracy propagowała syndykalistyczną platformę pracy niezależnych związków zawodowych. Jednakże nawet ona rzadko tylko mogła używać terminu „syndykalizm”.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *