Białostocki Socjaldemokratyczny Komitet Bundu

Odezwa ws. kryzysu gospodarczego

[czerwiec 1902]

Do wszystkich robotników i robotnic białostockich!

Znów mamy u siebie naszego starego znajomego. Zaledwie zdołaliśmy, rzec można, odetchnąć, przyjść do siebie po niedawnym straszliwym kryzysie [lat 1899-1900], a otóż znów gości wśród nas. Przyszedł, przynosząc ze sobą te same podarki, którymi nas tak hojnie obdarzył podczas swej pierwszej wizyty: wielu z nas błąka się po ulicach bez pracy, nasze żony i dzieci już głodują. Któż z nas nie pamięta niezliczonych udręczeń, które znosiliśmy podczas pierwszego kryzysu. I to samo mamy znów przeżywać. Jesteśmy jakby igraszką nadprzyrodzonych sił. Tracimy nasze życie przy znojnej pracy, tworzymy góry różnego rodzaju towarów, budujemy domy, napełniamy sklepy produktami. I nagle mówią nam, że nie jesteśmy więcej potrzebni, wyrzucają nas na bruk jak zużytą zbędną rzecz… Zostajemy bez pracy, nie mamy się komu sprzedać, a to oznacza dla nas nędzę, głód, choroby itp.

Kryzys jest straszny nie tylko dlatego, że skazuje część robotników na głód. Kryzys pogarsza sytuację wszystkich robotników. W czasie kryzysu, kiedy tysiące robotników nie mają pracy, właściciele obniżają jak tylko mogą zarobki. Tracimy więc wszystkie zdobycze, wszystko, co dotąd wywalczyliśmy celem poprawienia naszych warunków pracy. A kiedy kryzys mija, musimy od nowa rozpocząć walkę o przywrócenie poprzednich warunków pracy.

Ale skąd wywodzi się kryzys? Jakie to nadprzyrodzone siły go wywołują?

Jak widzimy, kryzys nie jest u nas zjawiskiem przypadkowym. Mieliśmy go kilka lat temu, mamy go teraz i mieć go będziemy jeszcze niejeden raz. Wszędzie tam, gdzie panuje kapitalizm, regularnie występują kryzysy okresowe, wywodzą się one z istoty ustroju kapitalistycznego. Zaraz was o tym przekonamy.

Każdemu z nas wiadomo, iż fabryki, w których jesteśmy zatrudnieni, maszyny przy których pracujemy itp., nie należą do nas. Stanowią one prywatną własność naszych gospodarzy, kapitalistów. My, robotnicy, sprzedajemy się fabrykantom, sprzedajemy im naszą siłę roboczą i tworzymy produkty. Lecz my tych produktów nie możemy zatrzymać dla siebie, my otrzymujemy tylko płacę za naszą pracę. Produkty należą na równi z fabrykami i maszynami do fabrykanta. Ten je sprzedaje, a pieniądze zatrzymuje dla siebie. Zrozumiałe, że im więcej sprzeda produktów, tym większy będzie jego zysk. Dlatego eksploatują nas, jak tylko mogą, aby wyprodukować jak najwięcej towarów i zarzucić nimi nabywców. To samo czynią wszyscy fabrykanci, żaden z nich nie pyta się drugiego, ile wyprodukował; każdy usiłuje prześcignąć drugiego. W całym procesie produkcji nie ma ogólnej organizacji i kierownictwa. I oto nadchodzi czas, kiedy okazuje się, że wytworzono więcej towarów niż potrzeba. I to powoduje kryzys.

W istocie nieprawdą jest, że w czasie kryzysu występuje nadmiar towarów w stosunku do potrzeb. W tym samym czasie przecież dziesiątki i setki tysięcy robotników chodzą ubogo, nędznie ubrani i umierają z głodu. Nie mogą oni jednak korzystać z produkowanych przez siebie towarów, bo one należą do kapitalistów, kupców, fabrykantów.

Widzimy więc, że główne przyczyny kryzysów są ściśle związane z całym obecnym systemem społecznym, w którym istnieje prywatna własność fabryk, maszyn itp. i gdzie wytworzone produkty należą do nielicznej garstki kapitalistów. Tylko wówczas, kiedy ziemia, fabryki i maszyny będą należały do ogółu, kiedy produkcją kierować będzie samo społeczeństwo, a produkowane towary należeć będą do całego społeczeństwa – będziemy zabezpieczeni przed kryzysami. Ale to znaczy, że wtedy przestanie istnieć obecny porządek społeczny, a jego miejsce zajmie ustrój socjalistyczny. A zatem najlepszym lekarstwem na pozbycie się kryzysów jest walka przeciwko kapitalizmowi, walka o socjalizm.

Wszystkie kryzysy kapitalistyczne niosą robotnikom nędzę i głód, ale w żadnym kraju robotnicy nie są tak bezsilni wobec kryzysu jak u nas w Rosji. W krajach konstytucyjnych, w których naród bierze udział poprzez swoich przedstawicieli w parlamencie, w ustawodawstwie kraju, rząd przychodzi robotnikom z pomocą w czasie kryzysu; organizuje się społecznie użyteczne roboty publiczne, jak budowa nowych linii kolejowych, szos itp.; w ten sposób zatrudnia się dużą część bezrobotnych.

Zgoła inaczej jest u nas. Carat nie dość, że nie przychodzi z pomocą ofiarom kryzysu, lecz jeszcze go sztucznie, można powiedzieć, wywołuje.

Jak widzieliśmy wyżej, kryzys polega na tym, że produktów jest „więcej” niż „potrzeba”, ściślej – więcej niż rynek potrzebuje, więcej niż zakupują nabywcy. Cała polityka caratu prowadzi nieuchronnie do tego, że liczba nabywców u nas jest strasznie mała. Wieś jest zrujnowana, ziemia orna obciążona ogromnymi podatkami, a chłop nie może się nigdy wyzwolić z głodu. W mieście robotnik, całkowicie podporządkowany eksploatacji właścicieli, żyje w nędzy. Cały kraj znajduje się w niewoli rządu. Kraj nie ma żadnych praw, nie może swobodnie rozwijać swoich sił. Im kraj jest biedniejszy, tym częściej nawiedzają go kryzysy.

A teraz zobaczmy, co rząd robi dla bezrobotnych. W ubiegłym roku, jak tylko zaczęto w Rosji odczuwać skutki kryzysu, rząd natychmiast zarządził wysiedlenie bezrobotnych z dużych miast, jak Petersburg, Jekaterynosław itp. do miejsc ich urodzenia, tzn. na wieś, gdyż większość robotników rosyjskich wywodzi się ze wsi. Lecz na wsi srożył się wtedy głód.

A oto jak gubernator kurski von Wane (obecnie gubernator wileński, miłośnik rózeg)  kilka lat temu pomagał głodującym chłopom. Wynajął ich do rozbijania lodu na rzece. Chłopi byli jednak prawie nadzy, a że w dodatku zapłata za tę robotę była śmiesznie nędzna, to zrzekli się gubernatorskiego „zarobku”. Lecz on za wszelką cenę chciał im okazać swoje dobrodziejstwo i zmusił ich do pracy… rózgami. Oto jak rząd rosyjski pomaga ludowi w nieszczęściu.

Znamy więc przyczyny kryzysów. Wywodzą się z charakteru całego obecnego ustroju społecznego. Aby się od niego wyzwolić, musimy zrzucić z siebie panowanie kapitalistów a przede wszystkim panowanie rządu carskiego, który, jak widzieliśmy, nie tylko nie dba o nasze interesy, nie tylko nie myśli o naszych cierpieniach, lecz sam pogarsza jeszcze naszą sytuację, wysysa z nas ostatnie krople krwi.

Przeto, bracia i siostry, wy wszyscy, którzy chcecie żyć po ludzku, którzy nie sądzicie, że stworzeni zostaliście do napychania kieszeni kapitalistom i do utrzymywania całej bandy carów, ministrów i im podobnych; dla was wszystkich jest tylko jedna jedyna droga do szczęścia i wolności, jest to walka przeciwko wszystkim waszym ciemięzcom.

Do naszych szeregów towarzysze! Przyłączcie się do naszej walki, gdyż jest ona walką wyzwoleńczą całego ludu pracującego. Niech każdy z was uświadamia swoich braci i siostry-robotników. Budźcie świadomość waszych towarzyszy, rozbudźcie w nich pragnienie obalenia istniejącego rządu carskiego i zniszczenia całego ustroju kapitalistycznego.

Niech żyje walka rewolucyjna!

Niech żyje socjalizm!

Precz z samowładztwem!

Białostocki Socjaldemokratyczny Komitet
Czerwiec 1902
____________________________________________________________
Powyższy tekst z ulotki Białostockiego Socjaldemokratycznego Komitetu Ogólnego Żydowskiego Związku Robotniczego [Bundu] przedrukowujemy za: Stanisław Kalabiński – „Odezwy białostockich komitetów partii robotniczych do robotników żydowskich”, cz. II, „Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego” nr 57, 1966. Na potrzeby Lewicowo.pl przygotował Piotr Grudka.

Warto przeczytać także:

Czym jesteśmy – wywiad z przewodniczącym Komitetu Centralnego „Bundu”, tow. Józefem Portneyem

Emanuel Szerer: Czterdziestolecie „Bundu” 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *