Zofia Daszyńska-Golińska

Nowe prądy w ustawodawstwie robotniczym

[1924]

Ustawodawstwo socjalne aż do wielkiej wojny starało się przeważnie usunąć wielkie krzywdy, jakie nierówność gospodarcza wyrządza klasie robotniczej i społeczeństwu. Dążyły do tego przepisy higieniczne o urządzeniu fabryk, zakazy używania pewnych trucizn w przemyśle, ochrona pracy kobiet i młodocianych, zakazy pracy dzieci itd. Organizacje robotnicze zawodowe i polityczne wywalczały lepsze warunki pracy także dla ogółu robotników, stosowane zwyczajowo i przenikające do ustawodawstwa w Anglii i krajach pozaeuropejskich. Akcja międzynarodowa po wojnie europejskiej uogólnia te dążenia polityki społecznej i nadaje im sankcje ustawodawcze. Pojawiają się również nowe zasady:

a) współdziałania zainteresowanych przy stosowaniu ustaw (występuje w ustawie francuskiej o czasie pracy z dn. 23 kwietnia 1919 r.);

b) bezpośredni udział pracowników w kierownictwie przedsiębiorstwem;

c) uspołecznienia przedsiębiorstw, słynnej dziś socjalizacji gospodarczego życia.

Zasady powyższe wcielają w życie Rady Pracy i Ustawy o Socjalizacji.

Rady pracy (rady fabryczne)

Stowarzyszenie zawodowe [związek zawodowy], jako wyraziciel zbiorowych interesów pracy zależnej w danym zawodzie, nie wydaje się robotnikom dostateczne. Zwolennicy bezpośredniego działania (action dirécte – hasło syndykalistów) żądają przedstawicielstwa interesów robotniczych w każdym większym przedsiębiorstwie [1]. Wyraża się to w instytucji mężów zaufania lub rad fabrycznych (rad pracy), których ustrój i zakres uprawnień jest różny.

Na pierwszym stopniu rady fabryczne czy robotnicze są przedstawicielstwem robotników albo funkcjonariuszów danego przedsiębiorstwa, czy też jednych i drugich w razie porozumienia obu kategorii pracowników. Jest to wyraz konstytucjonalizmu wkraczającego do fabryki, w której właściciel był dotąd samowładnym panem. Pierwszy krok na tej drodze stanowił udział robotników w układaniu regulaminu fabrycznego, który zapewniały ustawy jeszcze przed wojną: w Niemczech nowa ustawa przemysłowa, w Szwajcarii ustawa o pracy w fabrykach. Natomiast rosyjska ustawa o pracy w przemyśle nie wspomina o udziale robotników w normowaniu porządku wewnętrznego w fabryce, uzależnionego jedynie od zatwierdzenia przez inspekcję fabryczną lub dozór górniczy (art. 103). Zarządzający, nie pytając się ogółu robotników o zgodę, mają prawo nakładania kar pieniężnych (art. 104) i rozwiązania umowy (art. 110).

Nowy postęp stanowią wspomniane już rady robotnicze (fabryczne), które wspólnie z zarobkodawcą układają regulaminy, przestrzegają wykonania umowy zbiorowej, a nawet przez wgląd w rachunki, sprawozdania, bilanse, przez możność stawiania wniosków co do zmian technicznych biorą udział w kształtowaniu przedsiębiorstwa i w jego stopniowym rozwoju. Zbyteczne byłoby wyjaśniać, że korzystają na tym robotnicy jako jednostki i jako klasa. Bezwzględna zawisłość ustępuje miejsca współpracy, rozszerza się horyzont myśli robotniczej. Dotychczasowe zastępstwo interesów robotniczych przez związek zawodowy z trudem wnikać mogło w sprawy poszczególnych fabryk, a tym mniej jednostek, rada robotnicza staje się ogniwem pośredniczącym, jakkolwiek atrybucje nie zawsze są rozgraniczone, co daje powód do starć.

Wbrew przewidywaniom zatargi wynikają najczęściej między radą robotniczą a stowarzyszeniem zawodowym. Robotnicy nie korzystają dotąd wcale z przysługujących im praw udziału w zarządzie przedsiębiorstwem, a rady robotnicze przeważnie idą na rękę przedsiębiorcy.

Przedsiębiorca zaś, którego absolutne rządy na tle współczesnych stosunków kapitału i pracy są najeżone trudnościami, łatwiej dochodzi do porozumienia z personelem swojej fabryki, o ile ten ma możność wypowiadać swoje życzenia i pretensje. Korzysta poza tym z ich doświadczeń, ma możność porozumienia się przy wprowadzaniu nowych metod pracy, wzmagających jej intensywność. Słowem demokratyzacja ustroju fabrycznego, zwłaszcza przy dłuższym okresie trwania, musi przynieść korzyść, naturalnie o ile zachowana zostanie hierarchia i kierunek jednolity, niezbędne dla prawidłowego toku pracy.

Na stopniu drugim i trzecim jako rady okręgowe lub ogólnonarodowe przedstawicielstwo robotników zasiada już wspólnie z delegatami pracodawców, tworzą się komitety mieszane, nawiązując próby porozumienia kapitału i pracy. Do tych rad drugo- i trzeciostopniowych zapraszani bywają delegaci związków zawodowych z głosem doradczym oraz w Anglii osoby niezainteresowane bezpośrednio w życiu gospodarczym.

W Polsce wybór mężów zaufania czy komitetów fabrycznych w każdej większej fabryce uprawniony został rozporządzeniem Ministra Pracy i Opieki Społecznej z dnia 5 listopada 1919 r. Dokonywa się w porozumieniu ze związkami zawodowymi, które ustalają organizację. Komisja Centralna Związków Zawodowych opracowała projekt regulaminu mężów zaufania względem rad fabrycznych. Według tego regulaminu rady fabryczne powołane są do popierania i czuwania nad interesami gospodarczymi, kulturalnymi i społecznymi robotników i stoją pod bezpośrednią kontrolą oddziałów związku, wykonując uchwały związkowe.

Imponująco przedstawiają się rady przemysłowe w Anglii, wprowadzane do przedsiębiorstw tego kraju od 1916 r.

Pragnąc zaspokoić żądania robotników, utworzono tam rady fabryczne, okręgowe i narodowe w poszczególnych gałęziach przemysłu, a mianowicie w fabrykach porcelany, tkanin elastycznych, szpulek, w zegarmistrzostwie, złotnictwie, garncarstwie, w fabrykach wyrobów kauczukowych, jedwabnych, w hutach cynku i ołowiu i innych. Obecnie 3,5 miliona robotników otrzymało na tej drodze swoje przedstawicielstwa. Komisja, która opracowywała zasady tych instytucji (tzw., od nazwiska przewodniczącego, komisja Whitleya) wysuwa wynikające z nich korzyści. Mówi o zużytkowaniu praktycznych wiadomości i doświadczeń robotnika, którego pytają o zdanie przy układaniu warunków pracy. Rady zajmują się nauczaniem zawodowym, ustawodawstwem ochronnym, ustaleniem płac zarobkowych i przyjmowaniem oraz wydalaniem robotników, które w pewnej mierze zależy od ich decyzji. Łącząc się ze sobą, Rady utworzyły ciała reprezentacyjne. (Joint Industrial Councils) w liczbie 70, które przyjmują na siebie odpowiedzialność częściową za powodzenie przemysłu. Wchodzą do nich delegaci przedsiębiorców, robotników i osoby stojące poza światem przemysłowym, a na żądanie przedstawiciele rządu.

Czy Rady osiągną cel zamierzony wyrównania antagonizmów między kapitałem i pracą, trudno orzec, pomimo ich działania przez lat kilka. Kryzys przemysłowy angielski bowiem i bezrobocie wybuchły z żywiołową siłą pomimo istnienia Rad i szybkiego ich rozrostu. Okres wojenny i powojenny usprawiedliwić mogą w znacznym stopniu te niepowodzenia.

Niemieckie Rady Przedsiębiorstw (Betriebsräte) tolerowane były przed wojną, a przez konstytucję republiki zostały ulegalizowane. Paragraf 165 konstytucji obiecuje, że „robotnicy i urzędnicy powołani zostaną do współdziałania z kierownikami zakładów na równych prawach przy oznaczaniu płac zarobkowych, warunków pracy i ocenie postępów przemysłu”… W dalszym ciągu powiada, że „wszystkie projekty do praw o zasadniczej doniosłości z dziedziny przemysłu i reform socjalnych poddane będą przez rząd ocenie federalnej rady przemysłowej przed wniesieniem ich do parlamentu”. Postulaty powyższe stwarzają dla klasy robotniczej nowe stanowisko. Przyobleka je w ciało ustawa wykonawcza z lutego 1920 r., która nakazuje, aby w każdym przedsiębiorstwie zatrudniającym powyżej 20 osób utworzono radę przemysłową, złożoną z delegatów pracy i kapitału. Do rady należą z głosem doradczym delegaci związków zawodowych. Rada przemysłowa dopuszczana jest do zarządu przedsiębiorstwem, czuwa nad wykonaniem umów zbiorowych, współdziała przy powoływaniu i zwalnianiu pracowników, a poza tym zajmuje się zagadnieniami ochrony pracy, nieszczęśliwych wypadków, ubezpieczeniem robotniczym, regulaminami itp.

Rady przemysłowe są trzystopniowe, ale tylko na stopniu pierwszym trzymają się zasady zawodowej. Rady poszczególnych przedsiębiorstw łączą się w okręgowe (terytorialne), poza tym obraduje ogólnopaństwowa rada przemysłowa. Kierownictwo przemysłem staje się na tej drodze w Niemczech funkcją społeczną. Wykonanie uchwał pozostaje dotąd w ręku prywatnych właścicieli.

Austriackie rady przemysłowe (wg ustawy z maja 1919 r.) mają podobne cele i wprowadzane być mogą we wszelkich zakładach gospodarczych oprócz przedsiębiorstw rolnych.

W Czechosłowacji rady przemysłowe zaprowadzono w górnictwie. Ustawa z lutego 1920 r. przyznaje im udział w administracji kopalń. Klasa robotnicza dochodzi przeto stopniowo do wpływu na przebieg procesów wytwórczości i organizacji tejże. Rady przemysłowe nie usuwają dotychczasowego ustroju: własność i kierownictwo zakładów przemysłowych oraz zysk z przedsiębiorstwa pozostają w ręku dawniejszych właścicieli. Dalej idą ustawy o uspołecznieniu przemysłu i kopalń.

Upaństwowienie i unarodowienie produkcji

Przeniesienie własności środków produkcji od osób fizycznych lub prawnych na państwo rozpatrywane było wielekroć przez szkoły socjalizmu państwowego, które, zwłaszcza w Niemczech, miały wybitnych przedstawicieli w osobach Karola Rodbertusa, Adolfa Wagnera i plejady ich zwolenników; posuwali się oni niekiedy do szczegółowych projektów państwa socjalnego, które by rozporządzało całą produkcją i podziałem. Socjalizm państwowy rozpatrywany był również w dziełach Schäfflego, Sombarta, Büchera, ks. Hitze, Herknera, oraz licznych uczonych szwajcarskich, francuskich, a nawet angielskich i amerykańskich. Według powyższej teorii, u najdalej idących jej przedstawicieli, państwo w pewnym momencie, kiedy kierownictwo prywatne nie wystarcza już wytwórczości, która rozrosła się do olbrzymich rozmiarów, przejmowałoby pod własny zarząd całe gałęzie przemysłu. Właściciele, których uprzywilejowane stanowisko w społeczeństwie usprawiedliwia rolę ich jako funkcjonariuszów tego społeczeństwa, byliby odszkodowani za swą własność, schodząc do roli dyrektorów lub rentierów. Przeważna część zwolenników socjalizmu państwowego przecież żąda jedynie daleko idącej interwencji państwa w stosunki kapitału i pracy.

Praktycznym wynikiem tego naukowego kierunku były projekty monopolów państwowych Bismarcka (proj. monopolu spirytusowego i zbożowego) oraz ustawy o państwowych ubezpieczeniach społecznych, wprowadzone w życie w Niemczech od 1883 r., a potem naśladowane przez inne państwa.

Idea upaństwowienia czy unarodowienia życia gospodarczego wyszła przecież nie od uczonych z katedry (socjalistów państwowych), lecz postawiona została przez K. Marksa i F. Engelsa w „Manifeście Komunistycznym” w 1848 r. Manifest, tak jak wszystkie systemy socjalistyczne, żąda zniesienia własności prywatnej, uzasadniając to ewolucją historyczną, która usuwa grunt spod nóg burżuazji, a proletariat uczyni klasą rządzącą. Pod dyktaturą proletariatu „narzędzia pracy (środki produkcji) scentralizuje się w ręku państwa, tj. zorganizowanego jako klasa panująca proletariatu”.

Całkowite wypracowanie tego hasła nie zostało podjęte w pracach późniejszych Marksa i Engelsa, kontynuatorzy zaś twierdzili, że program szczegółowy stopniowo jedynie da się skrystalizować w miarę urzeczywistnienia państwa socjalistycznego. Na pismach Marksa oparli się obecni władcy Rosji – bolszewicy. Lenin [2] dosłownie cytuje całe ustępy z pism tzw. Pomniejszych [3], komentując je zgodnie z zamierzeniami rewolucjonistów rosyjskich. Zaś przy unarodowieniu wytwórczości bolszewizm zastosował zalecane przez Manifest „dla krajów najpostępowszych” środki, a wśród nich przede wszystkim:

  • Wywłaszczenie własności ziemskiej i zużytkowanie renty gruntowej na wydatki państwa.
  • Zniesienie prawa spadkowego.
  • Centralizacja kredytu w ręku państwa przez bank narodowy z kapitałem państwowym i bezwarunkowym monopolem.
  • Centralizacja środków transportowych w ręku państwa.
  • Pomnożenie ilości fabryk narodowych (państwowych).

Zaznaczyło się to w Bolszewii usunięciem kapitalistów-właścicieli. Jednaki przymus roboczy dla wszystkich – armie przemysłowe.

Jakkolwiek Rosja Sowiecka zastosowała te pierwsze brzaski idei socjalistycznego państwa o 60 lat później, były one snadź wielce przedwczesne dla jej przeważnie chłopskiego społeczeństwa. Bolszewicy uporczywie uchodzić chcą za wykonawców testamentu marksowskiego, nie można jednak obwiniać socjalizmu naukowego za smutne i krwawe ich poczynania. Przyznać zaś należy, że jako próba socjalistycznego ustroju na baczną zasługują uwagę. Bolszewicy zerwali z dawnym wierzeniem socjaldemokracji, że sama ewolucja dziejowa bez świadomej celu interwencji czynnej doprowadzi do socjalistycznego ustroju. Natomiast planowo i bezwzględnie wprowadzili unarodowienie przemysłu pod dyktaturą komunistów. Dawnego państwa nie uznaje rząd Rad włościańskich i robotniczych.

W najogólniejszym zarysie unarodowienie to przedstawia się w następujących działaniach [4].

Już w 1917 r. stworzona została Najwyższa Rada Gospodarstwa Ludowego, pod kierunkiem której na mocy dekretów z 1918 r. unarodowiono przemysł cukrowniczy, naftowy, wszystkie większe przedsiębiorstwa w przemyśle górniczym, metalurgicznym i metalowym, włókienniczym, elektrotechnicznym, drzewnym, tytoniowym, szklanym, ceramicznym, skórzanym, cementowym, młynów parowych itd., oddając je pod zarząd kolegialny, wykonywany przez mnóstwo urzędów. W roku następnym rozpoczęto działalność zespalania większych przedsiębiorstw w grupy zbliżone organizacją do trustów i syndykatów. W 1920 roku zamiast wzmożenia wytwórczości nastąpił jej przerażający upadek. Wobec tego pewne przedsiębiorstwa i gałęzie wytwórczości uznano za „szturmowe”, wyznaczając im określone zadania wytwórcze i militaryzując robotników. Robotnicy utracili wolność ruchu, odebrano im prawo strajku i stopniowo znoszono ustawy regulujące pracę. Zakłady powyższe ,,szturmowością” objęte otrzymywać miały z pominięciem innych surowce, opał, dopływ pracowników wykwalifikowanych. Brak opału i zniszczenie środków komunikacyjnych, obniżenie wydajności plantacji bawełny w Turkiestanie uniemożliwiały jednak przeważnie prawidłowe funkcjonowanie fabryk, nawet szturmowych. Rząd sowiecki zmuszony był do ustępstw, stosując system dzierżaw, wzywając kapitał zagraniczny, który się jednak nie stawił.

Unarodowionych w listopadzie 1920 r. było 4547 zakładów, czyli 65,7% ogólnej ich liczby. Zakłady te zatrudniały poprzednio przeszło 1,25 miliona robotników. Robotnicy jednak tłumnie uciekali na wieś, zabierając częstokroć narzędzia i drobniejsze motory i maszyny. Wielka produkcja cofnęła się na tej drodze w swym rozwoju, klasa robotnicza zaś odmawia współudziału w zrealizowanym przez bolszewików socjalizmie. Niesłychany chaos, wytworzony przez mnożące się aż do 1921 r. urzędy: Gławki, Centry, Komitety, Komisariaty itp. stanowi dowód, że biurokracja sprawy wytwarzania nie rozwiąże. Nawet doktrynerski rząd sowietów przechodzi dziś na płaszczyznę ustroju kapitalistycznego, zapewniając przy tym, że jest to tylko chwilową koniecznością.

Eksperyment bolszewicki, w którym żywe siły społeczne zastąpić miała świadoma organizacja, z góry narzucona według zasad ogólnej doktryny, nie wytrzymał próby życia.

Uspołecznienie produkcji (socjalizacja)

Proletariat zachodnioeuropejski, zwłaszcza robotnicy angielscy i francuscy, nie mniej od rosyjskich komunistów wierzą w nieuchronny upadek systemu produkcji opartego na własności prywatnej narzędzi pracy (kopalń, fabryk, kapitału, gruntów itd.). Dążenia te przejawiały się jeszcze przed wielką wojną europejską, występując w latach osiemdziesiątych zeszłego stulecia jako ruch w imię nacjonalizacji gruntów, prowadzony przez Wallace’a i Henry’ego George’a i przejawiający się później w żądaniach nacjonalizacji kopalń węgla. Oba żądania najsilniej zaznaczyły się w Anglii.

Pod wpływem doświadczeń poczynionych w bolszewickiej Rosji teorie socjalizacji skrystalizowały się, okrzepły i przeszły w zorganizowane dążenia, wyrażając się nawet w odnośnym ustawodawstwie. I pomimo pozornej odmienności organizacji robotniczych trade-unioniści w Anglii, a syndykalizm we Francji podobnymi kroczą drogami. Teoretycy w Niemczech i w Austrii niewiele różnią się od zasad, na których oparł się ruch angielskiego socjalizmu korporacyjnego (Guildsocialism) lub francuskiego syndykalizmu. Spróbujmy je uogólnić, zastrzegając się, że chodzi tylko o ramy i zasady ruchu, w myśl których powstają ustawy o socjalizacji.

Państwo usunięte zostaje na plan drugi. Demokracja zachodnia, która zawdzięcza samopomocy swoją obecną potęgę, za długo walczyła przeciw państwu, aby dopuścić myśl o utracie wolności, nawet na korzyść państwa ludowego i dyktatury proletariatu. Zresztą obawa biurokratycznych rządów, zrozumienie istoty produkcji współczesnej, która opierać się musi na szybkim działaniu, ryzykować, ulegać zmianom i przekształceniom poucza demokrację, że nie tędy droga. Państwu pozostawia ona przeto rolę ustawodawcy, który ogłasza zasadę wywłaszczenia, a poza tym kontroluje jej przeprowadzenie i godzi strony powaśnione. Nie dadzą się zaś uniknąć spory między poszczególnymi gałęziami produkcji lub nawet przedsiębiorstwami, zatargi wytwórców i spożywców i inne. Wywłaszczenie dokonywa się przez państwo za odszkodowaniem, bynajmniej nie dlatego, aby wykup był aktem sprawiedliwości wobec dawniejszych posiadaczy, lecz jako ustępstwo dla opinii publicznej. Wywłaszczenie nie będzie aktem jednorazowym, koroną rewolucji socjalnej, nie dokona się z dojściem do władzy proletariatu, bo robotnicy zachodu dzięki swym ideologom i własnym przeżyciom wiedzą, że natura nie znosi vacuum, a samo życie gospodarcze w nowym społeczeństwie nie może zacząć się od zniszczenia dawnych podstaw.

Nie dość więc pragnąć sprawiedliwego podziału, bo ten mógłby być jednoznaczny z powszechną nędzą. Nie można dopuścić do uszczuplenia wytwórczości, ale dążyć trzeba do jej powiększenia i racjonalizacji. Toteż każda dawna organizacja wytwórcza musi być zastąpiona przez nową, która wejdzie gotowa na jej miejsce w momencie właściwym, tzn. kiedy nowa organizacja będzie wyszkolona i przygotowana. W miarę likwidowania przedsiębiorstw zbytkownych, gdy zmniejszy się zapotrzebowanie na ich wytwory, tworzyć się musi wzmożona produkcja dóbr użytecznych dla szerokiej masy, której potrzeby rosną i obficiej muszą być zaspokajane.

I oto syndykalizm francuski wywiesza na swych sztandarach piękne hasło rewolucji, która nie niszczy, lecz buduje (revolution constructive). Robotnicy angielscy, przyzwyczajeni do politycznego samorządu, chcą go wprowadzić do życia gospodarczego i związki zawodowe postawić na czele produkcji. Ponieważ każdy robotnik jest jednocześnie spożywcą, w zarządzaniu życiem gospodarczym mają udział kooperatywy spożywców.

Drogę do owładnięcia produkcją pozostawia w spadku klasie robotniczej kapitalizm: jako gotowe, wysoko pod względem technicznym i organizacyjnym postawione warsztaty pracy, a także prawo strajku. Przez strajk, od którego rozpoczyna się działanie (action dirécte), chce dojść proletariat do zmiany ustroju w poszczególnych gałęziach produkcji.

Socjalizacja nastąpić może jedynie w takich zakładach i takich gałęziach przemysłu, w których organizacja gospodarcza dojrzała do socjalizacji. Trade uniony uznają za zdolne do socjalizacji górnictwo węglowe, gdzie żądanie to stawiane jest od 1912 r. Obok nich występują kolejarze, poczta i telegraf. Węgiel i komunikacje w ręku trade-unionów dałyby klasie robotniczej władzę nad całym przemysłem.

Syndykaliści francuscy głoszą, że socjalizacja nie może nastąpić, dopóki pracownicy fizyczni i umysłowi danej gałęzi nie będą zupełnie przygotowani do objęcia rządów. Intelektualiści zespolić się tu muszą z robotnikami, syndykalizm nie chce ich bynajmniej spychać na miejsce drugorzędne. Przeciwnie, uznaje konieczność ich przewodnictwa. Najbliższy ideału socjalizacji jest przemysł ciężki: węgiel, żelazo i stalownie [5].

We Włoszech, których stosunki są tak mało u nas znane, rozpoczęły się samorzutne próby socjalizacji na drodze kooperatyw pracy, a ruch ten, istniejący od 1909 r., dopiero teraz przybiera nazwę socjalizmu gildyjnego.

Istnieje tu jedyna na świecie ogólnonarodowa kooperatywa pracy marynarzy Garibaldi, do której należą wszyscy pracownicy okrętowi od kapitanów aż do chłopców okrętowych. Kapitał społeczny składa się z udziałów po 25 lirów. Członków liczy z górą 65 tys. Otrzymała nie tylko monopol całej pracy fizycznej na okrętach, ale nawet wyłączne kierownictwo przedsiębiorstw okrętowych.

Od 1922 r. utworzyła się narodowa kooperatywa kolejek dojazdowych, które już dawniej budowane były przez organizacje pracy.

W 1919 r. około 20 kooperatyw pracy metalowców połączyło się w celu budowy i naprawy okrętów. Posiadają oni warsztaty w Trieście, Wenecji, Ankonie, Spezzii, w Genui i Sarzanie, huty i gisernie, warsztaty mechaniczne maszyn i narzędzi rolniczych, słowem wytwórcy sami przejmują stopniowo we własny zarząd przemysł metalurgiczny. Konsorcjum rozdziela zamówienia poszczególnym kooperatywom pracy, dostarcza materiałów, zajmuje się gromadzeniem kapitału i stroną handlową, a jednocześnie propagandą ruchu gildyjnego. Gildia budowlana – Federazione italiana operari edili – przejęła ogromną część ruchu odbudowy mieszkań i budynków po wojnie.

Włochy rozwiązują tedy w praktyce zagadnienie przeobrażania się ustroju kapitalistycznej wytwórczości w społeczną, nie zatracając przy tym pojęcia i poczucia własności prywatnej, ponieważ robotnicy własność gildii uważają za osobistą i zazdrośnie jej strzegą.

Istnieją zatem programy dalekie od bolszewizmu, który z naiwnością prawie przyjął zasady „Manifestu”, oczyścił pole ze znienawidzonych kapitalistów i podciął wytwórczość w imię przeniesienia jej rezultatów na dobro całego społeczeństwa.

Socjalizacja zachodnich ustawodawstw poczyna sobie przezornie, stopniowo, a ustawy jej jeszcze nie przebyły ogniowej próby praktyki. Osądzać ich zatem nie można.

Ustawy o socjalizacji ukazują się w państwach, które, jak Austria i Niemcy, uległy daleko idącej przebudowie po wielkiej wojnie i których ustrój jest częściowo wynikiem rewolucji powojennej.

I Austria, i Niemcy wychodzą z założenia, że socjalizacja dokona się w imię interesu ogółu i że nie może być przeprowadzona od razu, przez zniesienie prywatnych przedsiębiorstw, ale realizować się musi przez szereg lat, w miarę dojrzałości danego przemysłu, przez co rozumie się stopień koncentracji, warunki techniczne i przygotowanie sił kierowniczych.

Ustawa austriacka powiada:

Z przyczyn pomyślności publicznej odpowiednie przedsiębiorstwa gospodarcze mogą być wywłaszczane na korzyść państwa, krajów lub gmin, przejęte w zarząd własny lub oddawane korporacjom prawno-publicznym (§ 1).

Przygotowaniami zajmie się państwowa komisja dla socjalizacji, do której należą przedstawiciele urzędów, organizacji publicznych, a jako rzeczoznawcy – przedstawiciele zarobkodawców i robotników (§ 4).

Co do formy prawnej ustawa przewiduje łączenie pojedynczych przedsiębiorstw w spółdzielnie (Genossenschaften) prawno-publiczne pod nadzorem państwa.

Niemieckie prawo o socjalizacji (Sozialisierungsgesetz) nawiązuje do zagwarantowanego konstytucją prawa do pracy i ustala zasadnicze motywy uspołecznienia wytwórczości. W § 1 czytamy: „Każdy Niemiec ma obowiązek moralny tak zużytkować swoje siły duchowe i fizyczne, jak tego wymaga dobro ogółu, przy czym jego wolność osobista nie może być naruszona. Siła pracy jako najwyższe dobro stoi pod specjalną opieką państwa. Każdy Niemiec powinien mieć możność zarobienia na własne utrzymanie. O ile pracy wskazać mu nie można, dbać trzeba o jego utrzymanie. Specjalne prawa określą metody wykonania”…

A dalej w § 2 stwierdza się, że „państwo upoważnione jest do wypłaty odszkodowania a) za przedsiębiorstwa gospodarcze nadające się do wywłaszczenia, a zwłaszcza górnicze, które przechodzą do gospodarki wspólnej; b) w razie naglącej potrzeby państwo prowadzić może gospodarkę na zasadach komunistycznego wytwarzania i podziału dóbr gospodarczych…”. Obok państwa uprawnione są związki komunalne lub samorządowe.

Do przedsiębiorstw, które przed innymi ulegną socjalizacji, ustawa zalicza przemysł węglowy, siły wodne i inne oparte o siły przyrody.

Jakkolwiek ustawa wejść miała w życie z dniem ogłoszenia, kopalnie węgla nie są dotychczas zsocjalizowane. Natomiast rozpoczęła się socjalizacja przemysłu budowlanego za inicjatywą robotniczych związków budowlanych, które zażądały, aby państwo przejęło prywatny kapitał budowlany i całość prac oraz by ten kapitał powierzyło unii budowlanej, która występuje jako kooperatywa pracy. Po udanej próbie, podjętej w 1919 r., w Norymberdze powstało około 700 kooperatyw budowlanych, które ku ogólnemu zadowoleniu wykonują prace budowlane i rozstrzygają na tej drodze palącą kwestię braku mieszkań.

Rzeczywistość odbiegła przeto od ustawy, wchodząc drogę już utartą kooperatywy pracy. Bez tarć i reform powszechnych prywatny kapitał budowlany zostaje odsunięty ze stanowiska kierowniczego. Podobny obrót sprawy możebny jest także w innych gałęziach przemysłu. Jest to współdziałanie ciał publicznych, gmin miejskich i państwa z kooperatywami pracy, które same wybierają kierowników i normują warunki zarobkowania.

W Polsce hasło socjalizacji jeszcze nie rozbrzmiewa. Nasze stosunki gospodarcze zanadto były zaniedbane przez państwa zaborcze i zniszczone podczas wielkiej wojny, ażebyśmy w którejkolwiek gałęzi przemysłu próbowali radykalnej zmiany ustroju. Należy przede wszystkim skonsolidować stosunki polityczne, utrwalić demokratyczny ustrój, jaki zapewnia konstytucja marcowa, i przyzwyczaić ludność do czynnego udziału w jej wykonywaniu. Klasa robotnicza angielska, która zdaje się być najlepiej przygotowana do przejęcia odpowiedzialności za powodzenie życia gospodarczego, zarówno produkcji jak i podziału, przez długie lat dziesiątki zaprawiała się do czynu obywatelskiego. Demokracja rozumie w tym kraju nie tylko swe prawa, ale i obowiązki. W Polsce przejść musimy podobny proces ewolucyjny, zanim samorząd klasy pracującej zastąpi autokrację dzisiejszych właścicieli środków produkcji. Tymczasem jednak pracownicy pamiętać muszą, że uspołecznienie środków produkcji i podziału dóbr w tym tylko wypadku podniesie dobrobyt ogółu społeczeństwa, a zatem da mu wyższy stopień wolności i kultury, o ile wzmoże się wytwórczość. Zdobywając przeto prawo samostanowienia, usuwając zyski bez pracy i niesprawiedliwość przywilejów własności, jednocześnie należy powiększać wydajność pracy przez jej usilne, celowe i umiejętne stosowanie.

Jeżeli jednak program socjalizacji uznać w kraju naszym za przedwczesny, to częściowe zastępowanie przedsiębiorstw prywatnych przez kooperatywy pracy wydaje mi się zupełnie możliwe. Kooperatywa pracy opiera się na doborze członków i na ich solidarnym i karnym działaniu, nie wymaga kapitału, który w każdym wypadku przez zainteresowanych może jej być dostarczony. Jak wykazały doświadczenia we Włoszech, kooperatywy pracy znakomicie wywiązują się z dostarczanych im przez rząd i miasta zamówień i podejmują z powodzeniem roboty ziemne, budują kanały, drogi żelazne itp. Kooperatywa pracy nie potrzebuje warunku już zorganizowanego w ogólnokrajowy trust przemysłu, istnieje i pracuje obok przedsiębiorstw prywatnych tego samego działu. Jako szkoła zaś samopomocy pracowniczej wyzwala inicjatywę samych pracowników, budzi poczucie odpowiedzialności za pracę, daje utrzymanie bezrobotnym, wytwarza współdziałanie zgodne i demokratyczne pracowników umysłowych i fizycznych. Prostota systemu kooperatyw pracy powinna im utorować drogę w naszych stosunkach i zapewnić pomoc ze strony rządu oraz odpowiednie gwarancje ustawowe.

Zofia Daszyńska-Golińska
_______________________________
Powyższy tekst to rozdział książki Zofii Daszyńskiej-Golińskiej pt. „Praca. Zarys socjologii polityki i ustawodawstwa pracy”, podręcznik zalecany przez Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej, Księgarnia E. Wende i S-ka (Tow. Wydawnicze „Ignis” S.A.), Warszawa 1924. Od tamtej pory nie była wznawiana, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Po więcej tekstów o podobnej tematyce warto zajrzeć do działu „Samorządność robotnicza”.

 

 

Publikowaliśmy już inne teksty Zofii Daszyńskiej-Golińskiej:

•    Przyszłość w zwierciadle syndykalizmu [1922]
•    Ubezpieczenia społeczne [1929]
•    Co zapowiada nowy socjalizm [1900]
•    Przez kooperatywy do przyszłego ustroju [1921]

 

 

Przypisy:

1. W austriackiej komisji socjalizacyjnej (w 1919 r.) przewodniczący Otto Bauer żądał Rad Robotniczych w przedsiębiorstwach powyżej 10 robotników.

2. „Państwo i rewolucja”, Warszawa 1919.

3. Pod powyższym tytułem wyszły w polskim języku.

4. Zwracam czytelnika do dzieła wydanego przez Instytut Gospodarstwa Społecznego „Rosja sowiecka pod względem społecznym i gospodarczym” – pod red. L. Krzywickiego. T. I. Rozdz. I. Polityka przemysłowa.

5. Przedstawiam zasady socjalizacji na podstawie nast. dzieł: Otto Bauer – „Droga do socjalizacji” (1919); Tenże – „Bolszewizm i socjalna demokracja” (Warszawa-Lwów); Maxim Leroy – „Les techniques nouvelles du syndicalisme” (Paryż 1901). Artykuły w „Revue d’Economie Politique”, numery od września do grudnia 1922 r.

 
Zofia Daszyńska-Golińska (1866-1934) – nazwisko panieńskie Poznańska, pochodziła ze zubożałego ziemiaństwa. Początkowo nauczycielka francuskiego, ok. roku 1883 weszła w krąg polskiego ruchu socjalistycznego (Partia Robotnicza „Solidarność”). Ukończyła studia z ekonomii politycznej i historii na uniwersytecie w Zurychu, gdzie następnie się doktoryzowała. Tam związała się z emigracyjnymi działaczami Proletariatu. Wyszła za mąż za działacza socjalistycznego Feliksa Daszyńskiego (starszy brat Ignacego Daszyńskiego), po jego śmierci wróciła do Warszawy. Wykładała w Uniwersytecie Latającym, działała w ruchu socjalistycznym, za co została uwięziona i wydalona z zaboru rosyjskiego. W Berlinie uzyskała tytuł docenta, współpracowała z tamtejszymi socjaldemokratami, następnie wyszła ponownie za mąż za S. Golińskiego i osiadła w Krakowie. Członkini Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej, wykładowca Uniwersytetu Ludowego im. A. Mickiewicza i szkoły partyjnej PPS, założycielka robotniczego stowarzyszenia abstynenckiego „Trzeźwość”, współpracownica prasy socjalistycznej (m.in. „Naprzód”, „Prawo Ludu” i „Gazeta Robotnicza”). Współtwórczyni i aktywna działaczka lewicowego ruchu kobiecego. W czasie I wojny światowej związana z obozem piłsudczykowskim, kierownik Biura Prac Ekonomicznych Naczelnego Komitetu Narodowego, działaczka Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego. Po odzyskaniu niepodległości pracowała w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej oraz kontynuowała działalność naukową, otrzymując tytuł profesorski Wolnej Wszechnicy Polskiej – jako wybitna ekonomistka oraz twórczyni podwalin polityki społecznej w Polsce. Po przewrocie majowym poparła Piłsudskiego, wchodząc w skład lewego skrzydła sanacji, zwolenniczka reform socjalnych i etatyzmu, w latach 1928-1930 senatorka z listy BBWR. Autorka wielu prac naukowych i rozpraw politycznych, m.in. „Przełom w socjalizmie”, „Współczesny ruch kobiecy wobec kwestii robotniczej”, „Zarys ekonomii społecznej”, „Przez kooperatywy do przyszłego ustroju”, „Przyczynki do kwestii robotniczej w Polsce”, „Prawo wyborcze kobiet”, „Praca. Zarys socjologii, polityki i ustawodawstwa pracy”, „Polityka społeczna (ekonomia społeczna)”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *