Zofia Daszyńska-Golińska

Ubezpieczenia społeczne

[1929]

Ubezpieczenia rzeczowe na wypadek pożaru, gradu, nieurodzaju, kradzieży oraz na życie czy dożycie wyprzedziły ubezpieczenia społeczne. Wszystkie teorie tych ubezpieczeń opierają się na zasadzie, że zbiorowe zabezpieczenie wobec katastrof życiowych zmniejsza ryzyko jednostek i chroni je przed ujemnymi następstwami nieszczęścia.

Ubezpieczenia społeczne wywołane zostały przez humanitarny pogląd na odpowiedzialność pracodawcy za byt swoich pracowników, oraz przekonanie, że oszczędzanie i odkładanie grosza na czarną godzinę w naszych uspołecznionych warunkach zastąpić należy odpowiedzialnością zbiorową. Ciężary ubezpieczeniowe przyjmuje przeto na siebie pracodawca i pracownik, a niekiedy bierze w nich udział państwo.

Ubezpieczeniu podlega przede wszystkim praca zależna. Idziemy jednak w kierunku obejmowania ubezpieczeniami społecznymi także tych pracowników pozornie niezależnych, którzy, jak chałupnicy w przemyśle lub drobni gospodarze na roli, nie są w stanie odkładać oszczędności, ani nie potrafią zapewnić sobie pomocy w razie choroby czy nieszczęśliwego wypadku. Ubezpieczenia społeczne obejmują nie tylko samych pracowników, ale również ich rodziny.

Dalsze rozszerzenie zakresu ubezpieczeniowego ustawodawstwa dotyczy pracowników rolnych. Robotnicy rolni we wszystkich niemal krajach zorganizowali się dopiero w ostatnich latach po wojnie światowej i z tego powodu głównie, zarówno ustawodawstwo robotnicze, jak i ubezpieczenia społeczne stosuje się do nich z pewnym opóźnieniem. Podobne koleje przechodzi ustawodawstwo pracy, co do ustaw ochronnych, oraz ubezpieczeń społecznych wobec pracowników umysłowych  [1].

Liczba i znaczenie pracowników nie zajętych bezpośrednio pracą ręczną ogromnie wzrosły w latach ostatnich wobec normalizacji przemysłu, organizacji pracy wymagającej szkolenia i stałej kontroli oraz ogromnych postępów techniki. Jednocześnie coraz trudniej oznaczyć granicę między pracą fizyczną i umysłową, tak, że właściwie mówić by już trzeba o pracy robotniczej, robotniczo-pracowniczej i biurowej. Wszystkie 3 typy są pracownikami zależnymi i potrzebują ochrony ustawodawczej w zakresie warunków pracy i ubezpieczeń społecznych.

Dotychczasowe ubezpieczenia społeczne dotyczą chorób, nieszczęśliwych wypadków, niezdolności do pracy, starości, wdów i sierot. Poza tym ubezpieczenia na wypadek bezrobocia wprowadzone zostały we wszystkich niemal krajach, ponieważ klęska bezrobocia ze sporadycznej zamieniła się niemal w stałą, a bezrobocie obejmuje w krajach uprzemysłowionych miliony masy pracującej [2].

Ubezpieczenie może być przymusowe albo fakultatywne. W pierwszym wypadku istnieje szereg instytucji prywatnych lub stowarzyszeniowych, jak towarzystwa wzajemnej pomocy lub bezpłatna pomoc chorym [3] we Francji lub wolne kasy chorych w Włoszech [4], Belgii, Szwecji, Danii, Finlandii.

Ubezpieczenie przymusowe odróżnić trzeba od przymusu ubezpieczeniowego. W pierwszym wypadku państwo wydaje ustawy, kto i na jakich warunkach należy do instytucji (np. kas chorych) i jakie od nich otrzymuje świadczenia. Poza tym stwarza zakłady, w których robotnicy czy pracownicy ubezpieczać się muszą.

Przymus ubezpieczeniowy polega na ustawie zobowiązującej przedsiębiorcę do stworzenia we własnym zakładzie ambulatorium lub szpitala czy do opłaty ubezpieczenia za robotników, którym wybrany przez niego zakład płaci odszkodowanie w razie nieszczęśliwego wypadku. Takie typy ubezpieczeń społecznych istniały np. w Rosji na wypadek choroby od 1866 roku i od nieszczęśliwych wypadków, wprowadzona w 1903 r. [5]. Fabryka wybierała zakład ubezpieczeniowy i opłacała doń składki, dla chorych zaś nakazano tworzyć przy fabrykach ambulatoria i szpitale. Należy uświadomić sobie obowiązki wobec ubezpieczonych, jakie ponosi państwo, zarobkodawca i sam robotnik, a jednocześnie zapytać, czy ubezpieczenia społeczne przynoszą ogółowi i zainteresowanym korzyści?

Państwo jako organizacja prawno-publiczna, twór moralny, utworzony dla dalekiej przyszłości i odpowiedzialnej za swoich obywateli, ma obowiązek dbania o nich w okresie choroby, nieszczęścia, ponieważ przez nich i dla nich istnieje. Poza tym obywatel jako siła twórcza, a zatem powiększająca zasoby i kulturę państwa, jako siła podatkowa i wojskowa powinien doznawać opieki od zorganizowanego ogółu, a zatem od państwa. Istnienie jednostki, a zwłaszcza jednostki pracującej jest tedy ściśle z bytem państwa związane.

Korzyści, jakie ubezpieczenia społeczne przynoszą klasie robotniczej i pracowniczej, są zupełnie jasne. Wydatek, spowodowany opłatami, wyrównać musi płaca zarobkowa i jej ewentualna podwyżka przy ubezpieczeniu przymusowym. Opłata ubezpieczeniowa jest jedyną formą oszczędzania, jaką robotnikowi można narzucić. Tu już odpowiadam na pytanie, czy i kiedy robotnik powinien brać udział w opłacaniu składek ubezpieczeniowych.

Jako pełnoprawny i odpowiedzialny za swoje losy obywatel, robotnik powinien opłacać część składek. Łatwiej mu się w tym wypadku upomnieć o udział i nawet przewagę w zarządzie instytucji ubezpieczeniowych. Więcej dbać będzie o higienę, która zmniejsza chorobowość, o bezpieczniki przy maszynach, będzie się dopominał o możność kontrolowania biegu produkcji, o ile pomoc w ciężkich chwilach życia płynie bodaj w części z własnych jego składek. Udział robotnika i pracownika w opłatach ma duże znaczenie moralne, bo tak samo jak opłata podatków stawia człowieka pracy na tym samym poziomie społecznym, co właściciela kapitału. Składki robotników i pracowników nakazują ustawy ubezpieczeniowe wszędzie. Tendencją ustawodawstwa jest, aby te składki były niższe od kwot płaconych przez przedsiębiorców. Udział zaś w zarządzie zapewniają ustawy robotnikom wyższy niż zarobkodawcom (np. polskie ustawy o ubezpieczeniu na wypadek choroby i bezrobocia). Wyjątek stanowią nieszczęśliwe wypadki, gdzie pracodawcy ponoszą całość kosztów ubezpieczeniowych. Tak jest w Niemczech, Anglii itd., a także i w Polsce.

Przedsiębiorca, który dba o całość i najpełniejszą wydajność surowca, maszyn, budynków, narzędzi, winien również wziąć odpowiedzialność za całość bytowania robotnika i jego rodziny. Ciągnie on z tego również bezpośrednią korzyść: robotnik zdrowy i zadowolony pracuje wydatniej, niż niepewny jutra proletariusz.

Ubezpieczenia społeczne pociągają za sobą ciężary w postaci opłat ubezpieczeniowych. Wytworzyć to może trudności, a nawet upadek dla przedsiębiorstw źle sytuowanych, a zwłaszcza nieumiejętnie prowadzonych. Dla przemysłu w ogóle, a zatem dla państwa i jego mieszkańców dadzą one jednak korzyść, ponieważ przymuszą do wprowadzenia urządzeń higienicznych i zabezpieczenia maszyn, co powoduje podniesienie zdrowotności i zmniejszy liczby nieszczęśliwych wypadków, zaś robotnika starca lub bezrobotnego zabezpieczą przed żebractwem i nędzą.

Przemysł i rolnictwo znoszą te ciężary, ale muszą być prowadzone poprawnie i podnoszone do wyższego stopnia wydajności. Powołać się można na Niemcy, które w ostatnim trzydziestoleciu przed wojną światową uczyniły olbrzymie postępy i w przemyśle i w rolnictwie, pomimo, że były pierwszym krajem, gdzie wprowadzono wszystkie typy ubezpieczeń socjalnych.

Skargi na ciężary wynikające z ubezpieczeń społecznych słyszymy nader często ze strony przedstawicieli stanu średniego, a zatem rzemieślników, drobnych fabrykantów lub utrzymujących służbę zamożniejszych włościan. Można zrozumieć i uznać te narzekania, ponieważ zacofanie, niewłaściwa technika i brak kapitału skazują samych właścicieli warsztatów pracy na wytężone wysiłki fizyczne, bardzo niskie dochody i stały niedostatek. Podniesienie na wyższy poziom umiejętności fachowych rzemieślników, zapoznanie ich z zasadami handlu, księgowania, organizacji pracy powinny w szybkim tempie stan ten poprawić. Niezbędną tu będzie wydatna pomoc kredytowa ze strony państwa i gmin. Poza tym ubezpieczenia winny być rozdzielane o tyle, aby obejmowały także samodzielnych rzemieślników czy małorolnych gospodarzy, którym tak samo jak ich robotnikom grozi nędza w razie choroby, kalectwa czy braku pracy.

Historia i stan obecny ubezpieczeń społecznych

Przy powstawaniu i rozwoju ubezpieczeń społecznych ścierały się dwie zasady: ubezpieczenia państwowe czy prywatne na zasadzie samopomocy zrzeszonych uczestników. Zasada ubezpieczeń państwowych, i to przymusowych, jest późniejszą, ale zwycięża ona niemal na całej linii. Ludzie są zbyt mało przezorni, nawet gdy chodzi o los własny, aby im pozostawić swobodę. Liczba uczestników ubezpieczeń dobrowolnych była zawsze niedostateczna.

Państwem, które pierwsze wkroczyło na teren państwowych ubezpieczeń przymusowych, były Niemcy. W Rzeszy niemieckiej począwszy od 1883 r. wprowadzone zostały jeszcze przed wojną europejską ubezpieczenia na wypadek choroby, nieszczęśliwego wypadku, niezdolności do pracy i starości, a nawet ubezpieczenie wdów i sierot. W 1911 r. ustawy ubezpieczeniowe zostały skodyfikowane i utworzony Urząd centralny (Reichsver-Sicherungsamt). Ubezpieczeniu podlega olbrzymie koło pracowników, a zatem: przy nieszczęśliwych wypadkach przemysł wiejski i drobny, przedsiębiorstwa hodowlane, rolnictwo i leśnictwo, żegluga morska i komunikacje lądowe. Ubezpieczonych liczono w 1920 r. około 26 milionów. W Kasach chorych ubezpieczyć się muszą wszystkie osoby pracujące tak, że np. samo rolnictwo daje kasom około 20 milionów członków. Od 1900 r. rząd niemiecki złączył ubezpieczenie starców i niezdolnych do pracy pod nazwą ubezpieczenia inwalidztwa (Invalidenversicherung). Z ubezpieczenia korzysta bez względu na wiek każdy, kto utracił zdolność do pracy oraz starcy powyżej lat 65. Kaleki czy upośledzeni fizycznie lub umysłowo od urodzenia, albo od dzieciństwa, z ubezpieczenia społecznego nie korzystają, musi o nich pamiętać dobroczynność publiczna lub prywatna. Emerytury dla wdów i renty sieroce wprowadzone zostały najpóźniej, w 1911 roku.

Za przykładem Niemiec szła Austria i Węgry. Potem w drugim dziesiątku lat XX stulecia przyjmują system ubezpieczeń państwowych przymusowych także kraje, które starały się drogą swobodnego wyboru i przykładu prowadzić ubezpieczenia społeczne, a zatem: Anglia, Holandia, Rumunia, Szwajcaria, Rosja (nieszczęśliwe wypadki), Włochy itd. Obecnie tylko Francja, Belgia i Dania nie stosują ubezpieczeń przymusowych.

Po wojnie światowej reforma socjalna idzie we wszystkich krajach w kierunku nakreślonym od początku przez niemieckich polityków społecznych. Naturalnie są rozliczne i daleko idące różnice co do kategorii ubezpieczonych i zakresu uprawnień. Daje się jednak zauważyć, że właśnie państwa, które najwytrwalej trzymały się hasła pomocy własnej, lub takie, w których rządy stwarzały jedynie ramy ustawodawcze dla reform, dochodzą do najlepiej rozbudowanych ubezpieczeń społecznych na zasadzie przymusu wywieranego przez państwo i organizacje czy instytucji przez nie stworzonych.

Anglia, ustawą z 1911 r., wprowadza przymus ubezpieczania się od chorób, łącząc go z niezdolnością do pracy. Ustawa obowiązuje wszystkich robotników i urzędników, o ile dochód ich jest niższy od 150 funtów szterlingów rocznie. Ubezpieczony ma w chorobie podobne świadczenia i zasiłki jak w innych państwach, o ile zaś choroba trwa więcej niż 28 tygodni, chory nabywa prawo do renty dla niezdolnych do pracy. Za nieszczęśliwe wypadki przedsiębiorca jest ustawowo odpowiedzialny zarówno w przemyśle, jak i w rolnictwie. Odszkodowanie obejmuje nie tylko kalectwo i śmierć, ale również choroby zawodowe.

Na drogę państwowych ubezpieczeń społecznych i stosowania przymusu wstąpiły wszystkie państwa nowe lub zreorganizowane po 1918 r. A zatem Rosja, która wydaje kodeks ubezpieczeniowy, Czechosłowacja, gdzie obok wzorowego ustawodawstwa pracy istnieje już dziś pełny system ubezpieczeniowy, a także i Polska, której ustawy omówione zostaną później.

Ubezpieczenie starości istnieje w dwóch typach: 1) Obejmuje robotników i pracowników, którzy przez pewien przeciąg czasu (np. w Niemczech, gdzie łączy się z inwalidztwem, 1200 tygodni opłacanych przez ubezpieczonego i 65 lat wieku), począwszy od 16 lat byli ubezpieczeni. Opłata rozkłada się na pracodawcę i pracownika i obaj biorą udział w zarządzie. Dopłaca państwo. 2) Państwo uznaje się odpowiedzialnym za byt swoich obywateli, którzy w pewnym wieku nie są już w stanie pracować. O ile zatem taki obywatel nie ma żadnych środków do życia, albo posiada niewystarczające, państwo daje mu emeryturę starczą, wymagając jedynie, aby nie był karanym sądownie i był obywatelem kraju. Emeryturę dla starców wprowadziła w Europie Dania (ludzie powyżej 65 lat) i Anglia (od 69 lat), poza Europą ten sam system przyjęła Nowa Zelandia i Zjednoczone Stany Australii (Commonwealth of Australia). Emerytury starcze, najracjonalniejsze w tej formie, stanowią nowoczesną formę dobroczynności, opartej nie na łasce i miłosierdziu, ale na solidarności społecznej i obowiązku ogółu, a zatem państwa reprezentującego ten ogół, do utrzymania starców. Ubezpieczenia na starość łączą się przeważnie z niezdolnością do pracy. Obowiązują bowiem robotników, którzy rzadko dożywają wieku prekluzywnego, stają się zaś inwalidami dużo wcześniej, nawet zupełnie młodzi. W Niemczech np. emeryci stanowili 12% ogółu robotników, ale z tych tylko 1% przypadał na starców, reszta zaś na inwalidów pracy.

Ubezpieczenie społeczne w Polsce

Niepodległe i zjednoczone Państwo Polskie odziedziczyło w spadku po zaborcach trojaki system ubezpieczeń społecznych, w każdej dzielnicy inny, zawieszony lub nie wykonywany w okresie działań wojennych.

Najdalej zaszedł system ubezpieczeń w b. zaborze pruskim i na Górnym Śląsku. W obu tych dzielnicach obowiązywały wszystkie typy ubezpieczeń społecznych, te same, co w Niemczech przed wojną światową, oparte na tych samych zasadach.

W Małopolsce (Galicja i Śląsk Cieszyński) obowiązywały ubezpieczenia na wypadek choroby i nieszczęśliwych wypadków. W obu tych dzielnicach ubezpieczenia zorganizowane zostały według typu niemieckiego, jako Przymusowe Ubezpieczenia Państwowe, na tych samych, co w państwach zaborczych zasadach [6].

W b. Kongresówce i obecnych województwach wschodnich Rzeczypospolitej nie istniały właściwie przed wojną ubezpieczenia społeczne. Na zasadzie wspomnianej wyżej ustawy o odszkodowaniu za nieszczęśliwe wypadki z 1903 r., zaledwie 2% ludności podpadało pod jej orzecznictwo [7], gdy w Niemczech mogło z podobnej ustawy korzystać 37%. Ustawa rosyjska w 1912 r., wnosząca ubezpieczenie przymusowe w stowarzyszeniach przemysłowców, nie weszła w życie na terytorium Kongresówki. O chorych robotników i rodziny tychże dbać musiały poszczególne fabryki lub związki fabryk.

Przy tak niskim stanie i tak daleko idącej rozbieżności systemów ubezpieczeniowych Polska stwarzać musi nowy jednolity system ubezpieczeń społecznych. Jakkolwiek nie są one dotąd objęte wspólnym kodeksem i nie dotyczą tak ważnych działów jak inwalidztwo i śmierć, można jednak powiedzieć, że bardzo wiele dokonano w tej dziedzinie.

Ustawy wydane w okresie ostatnich lat dziesięciu obejmują terytorium całej Rzeczypospolitej i uchylają przepisy dawniejsze. Kategorie ubezpieczeń istniejące w b. dzielnicy pruskiej obowiązują w dalszym ciągu, o ile nie zostały zastąpione przez nowe ustawy.

Przepisy nowych ustaw uznają minimum świadczeń, objętych ustawami zaborców, rozszerzają je na nowe kategorie ubezpieczonych, idą dalej w opiece nad ubezpieczonymi.

Wszystkie kategorie są ubezpieczeniami przymusowymi, instytucje ubezpieczeniowe stwarza i kontroluje rząd. Polska posiada dotąd ubezpieczenia chorobowe, od nieszczęśliwych wypadków i od bezrobocia.

Ubezpieczenie chorobowe opiera się na ust. z 20 maja 1920 r. (Dz. Ustaw z 1920 r. nr 44), na podstawie której tworzy się kasy chorych powiatowe lub miejskie (w miastach ponad 50 tys. mieszk.). Kasy te zarządzane są przez Rady utworzone na okres trzyletni w 2/3 z ubezpieczonych, a w 1/3 z pracodawców. Czynne prawo wyborcze mają ubezpieczeni i pracodawcy bez różnicy płci, o ile ukończyli 20 rok życia. Rada wybiera Zarząd najmniej 9 członków, którzy pełnią swój urząd bezpłatnie, mianują dyrektora i urzędników. Ci stoją pod ochroną prawa w równej mierze jak urzędnicy państwowi (art. 62 – 85). Kasy Chorych tworzą Związki Okręgowe połączone w Związek ogólnopaństwowy (art. 93).

Zasada organizacji jest przeto terytorialną, a kasa posiada pełny samorząd, unormowany ustawą i regulaminem. O ile autonomia kasy nie wystarcza, aby poprawnie spełniła swe zadania, Rząd mianuje Komisarza dla Zarządu kasą.

Taką jest instytucja, w której obowiązkowo brać muszą udział „wszystkie osoby bez różnicy płci, zatrudnione na podstawie statutu roboczego lub służbowego (art. 3 i 4)”.

Kasy chorych służą zatem zarówno robotnikom, jak i pracownikom umysłowym, obowiązujące są dla wszelkiej pracy zależnej, czy ona wymaga wysokich kwalifikacji profesora, czy tylko fizycznej sprawności murarza. Urzędnicy państwowi ubezpieczeniu nie podlegają i sprawa lecznictwa jest dotąd regulowana w każdym urzędzie inaczej. Polska ustawa wciąga do koła obowiązkowo ubezpieczonych także terminatorów i praktykantów, nawet gdy nie otrzymują wynagrodzenia, oraz chałupników, jakkolwiek ci nie stoją w bezpośredniej zależności od pracodawcy. Koło obowiązkowo ubezpieczonych obejmuje także robotników i pracowników rolnych i leśnych, jest zatem bardzo szerokie i pomimo zarzutów, słusznie czy niesłusznie stawianych, Kasy oddziałują dobroczynnie na stan zdrowotności w kraju.

Członek Kasy Chorych otrzymuje w miarę potrzeby leczenie ambulatoryjne, domowe lub szpitalne i porady lekarskie bezpłatnie w ciągu 26 tygodni; wyjątkowo zaś 39 tygodni. Poza tym zasiłek, który wynosi 60% płac. Kasy udzielają również pomocy przy nieszczęśliwych wypadkach, ale na rachunek zakładu, którego obowiązkiem jest zająć się poszkodowanym (art. 24). Wydatną opieką otacza kasa chorych położnice, udzielając im pomocy lekarskiej przez cały okres ciąży i połogu, zasiłku w kwocie 100% zarobku przez 8 tygodni, oraz zasiłku w pieniądzach lub naturze matkom karmiącym przez 12 tygodni. Rodziny ubezpieczonych korzystają z bezpłatnego leczenia w razie choroby, z pomocy podczas ciąży i zasiłku pogrzebowego (art. 33).

Ponieważ kasy chorych są instytucjami samowystarczalnymi, składki członków muszą być tak unormowane, aby dochód wystarczał na pokrycie wszystkich wydatków i świadczeń przepisanych w statucie, a zatem na opłatę lekarzy, lekarstw, szpitali, biura itd. Członkowie obowiązani są opłacać 2/5 przypadającej na nich kwoty, a pracodawca 3/5. Wydatki są wielkie, a chorzy w miarę wzrostu dochodów mogą być lepiej obsłużeni. Kasa zasobna bowiem utrzymuje szpitale, sanatoria, zakłady specjalne, naukowe itd. Drobne kasy nie mogą częstokroć podołać takim wydatkom i dlatego Polska, korzystając z doświadczenia państw innych, nakazuje ustawowe zakładanie kas wielkich (jedna na powiat lub jedna na Warszawę). I z tym jednak związane są różne niedogodności dla chorego, jak odległość od miejsca zamieszkania oraz w pierwszych latach istnienia trudności organizacyjne. Trudności te występują głównie dla wielkich instytucji, olbrzymiej np. przy kasie w Warszawie. Obejmuje ona około pół miliona członków.

Liczba ubezpieczonych na wypadek choroby wynosiła w Polsce: w 1925 r. liczba kas – 174; liczba ubezpieczonych w tysiącach – 1655, w tym kobiet 459 = 31%. W 1927 r.: 228 – 1779; w 1928 r. – 242    – 2200.

Przy przeciętnym zarobku rocznym 1035 zł przypadały na 1 ubezpieczonego 78 zł 68 gr rocznej składki. Z tego 3/5 płaci pracodawca. Koszty świadczeń wyniosły (leczenie, dożywianie) 107,5 milionów zł, a zasiłki pieniężne 33 miliony. Majątek kas doszedł w 1925 r. do 33 milionów złotych, a głównie w nieruchomościach, jak sanatorium w Worochcie, sanatorium dla gruźlików w Chodzieży i w Bystrej, budynki kas chorych we Lwowie, Krakowie, Łodzi, szpitale w Królewskiej Hucie, Katowicach itd.

Ponieważ z kas chorych korzystają klasy pracujące, powiedzieć można, że praca pozbawiona dotąd wielokroć urządzeń dla wygody i zabawy pozyskała natomiast pałace zdrowia nie gorsze od instytucji prywatnych, przeznaczonych dla warstw zamożnych. Wielka część instytucji tych powstało na Górnym Śląsku.

Śląsk zatrzymał dotąd ubezpieczenie chorobowe o typie niemieckim. Wśród 49 kas chorych znajdują się ogólnomiejscowe, wiejskie zakładowe, cechowe i górnicze, prowadzone przez Spółki Brackie górników. Ubezpieczonych było w 1925 r. 231 tysięcy, niemal połowa, bo 104 tys., przypadała na górników. Kasy dają również pomoc dla rodzin, pobierając za to oddzielne opłaty.

Pomoc przy nieszczęśliwych wypadkach

Choroba jest katastrofą, która może dotknąć każdego niezależnie od jego pracy. Natomiast nieszczęśliwe wypadki są przeważnie związane z pracą nie tylko przy maszynach, ale i przy takich zajęciach, jak np. ścinanie lub tarcie drzewa, zwózka kamieni, brukowanie itp. Wobec tej ścisłej zależności od pracy, odszkodowania za nieszczęśliwe wypadki we wszelkich systemach płacą wyłącznie przedsiębiorcy. Poszkodowani pobierają kwoty miesięczne lub ryczałtowe, obliczone w stosunku do ich dawniejszych płac czy pensji. Ponieważ wypadek pociąga za sobą całkowitą lub częściową niezdolność do pracy, stopień tej niezdolności określany być musi przez lekarza i rentę lub ryczałt jednorazowy oblicza się według tej miary. Przy śmiertelnym wypadku pracodawca opłaca koszta pogrzebu, a odszkodowanie przypada rodzinie.

Z początku wypłaty przy nieszczęśliwych wypadkach uzyskiwano drogą powództwa sądowego, przy czym robotnik udowodnić musiał, że winę wypadku ponosi przedsiębiorca. Pierwsza Anglia wprowadza w 1928 r. zasadę, że bez względu na winę koszta wypadku (leczenie, renta, pogrzebowe) opłaca przedsiębiorca. Zasada powyższa jest już dziś ogólnie przyjęta. Ażeby obniżyć ryzyko indywidualne, ustawy nakazują ubezpieczenie robotników przez przedsiębiorcę w zakładzie dowolnym, albo w zakładach stworzonych w tym celu przez państwo.

W Polsce ustawy stoją na tej samej zasadzie, co ubezpieczenie na wypadek choroby i stosują przy tym system austriacki dla b. zaborów austriackiego i rosyjskiego, oraz niemiecki. System austriacki jest terytorialny. Wszystkie zakłady przemysłowe, rolne, leśne, budowlane itp., o ile pracują przy pomocy motorów i maszyn, ubezpieczyć muszą w Zakładzie ubezpieczeń we Lwowie swoich pracowników i robotników. Zakład pozostaje pod kontrolą państwa. Przed wojną światową zakład lwowski działał w b. zaborze austriackim, obecnie obejmuje także całą Kongresówkę i Kresy. Ustawa austriacka z 1887 r. znowelizowana została w 1921 r. i rozciągnięta na b. zabór rosyjski w 1924 r.

Niemcy przyjęły system zawodowy, tzn., że przedsiębiorstwa według zawodu łączą się w stowarzyszenia przemysłowe i rolnicze (Bernfsgenossensekaften). Ubezpieczonych liczono ok. 25 milionów. Kasy stowarzyszeń wypłacają renty i odszkodowania. W razie niewypłacalności kas wypłaca państwo. Związki mają wysoką autonomię, a na członków swoich nakładają składki według zawodowego ryzyka, jakie przedstawia zawód.

W braku polskiej ustawy o nieszczęśliwych wypadkach i wobec poprawnego funkcjonowania ubezpieczalni w Katowicach i w Poznaniu działa dotąd w b. dzielnicy pruskiej ubezpieczenie według wzorów i ustaw niemieckich. Dla województw Poznańskiego i Pomorskiego istnieje w Poznaniu Ubezpieczalnia Krajowa dla przemysłu i Zakład Ubezpieczeń od Wypadków w Rolnictwie. Zakład woj. śląskiego w Katowicach posiada działy przemysłowy i rolniczy.

Polska opiera zatem ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków na dwojakiej podstawie terytorialnej w byłych zaborach rosyjskim i austriackim, oraz zawodowej dla województw Pomorskiego, Poznańskiego i Śląskiego. Występuje tu niepożądana niejednolitość systemu i świadczeń, którą należałoby usunąć przepisaniem nowej polskiej ustawy.

System zawodowy polega na łączeniu się przemysłowców lub rolników w stowarzyszenia na podstawie zawodu i zarządzania utworzonymi wspólnie funduszami. Opłaty wnoszą wyłącznie przedsiębiorcy i oni też jedynie mają udział w zarządzie. Obowiązek ubezpieczenia dotyczy robotników w wielkim przemyśle (fabryki i górnictwo), w przedsiębiorstwach transportowych i technicznych, a w rolnictwie wszystkie gospodarstwa, zarówno robotników jak i właścicieli, a zatem i drobnych gospodarzy włościan.

Pracownik, który uległ nieszczęśliwemu wypadkowi, leczony jest przez kasę chorych, o ile zaś skutki wypadku dłużej trwają lub gdy nastąpiło kalectwo, otrzymuje odszkodowanie od zakładu ubezpieczeń od nieszczęśliwych wypadków, w razie śmierci odszkodowanie przypada rodzinie. Około 8% wypadków załatwiały w Niemczech kasy chorych, wypadek bowiem okazuje się wielokroć drobnym skaleczeniem, uderzeniem czy wstrząsem i odszkodowania trwałego za sobą nie pociąga.

System terytorialny austriacki, wprowadzony na terytorium Małopolski i b. zaboru rosyjskiego dzieli ubezpieczenia na przymusowe i dobrowolne. Przymusowi ulegają wszyscy robotnicy i urzędnicy przedsiębiorstw przemysłowych, transportowych, górniczych, a w rolnictwie jedynie przedsiębiorstwa posługujące się rolnikami. Od przymusu wyłączeni są robotnicy i urzędnicy w przedsiębiorstwach państwowych i samorządowych. Dobrowolnie ubezpieczać się mogą sami przedsiębiorcy oraz robotnicy w zakładach pracy nie podlegających przymusowi.

Pomoc udzielana poszkodowanemu polega na rencie, której wysokość zależy od stopnia uszkodzenia i może być zamieniona na odszkodowanie jednorazowe.

Każdy z systemów ma swoje zalety i braki. Zaletą systemu niemieckiego jest, że łącząc zakłady pracy według zawodu, może oddziałać na wprowadzenie metod pracy i systemów zabezpieczania maszyn i urządzeń, które zmniejszą ryzyko robotnicze i liczbę nieszczęśliwych wypadków.

Wyższość systemu małopolskiego (austriackiego) polega na obejmowaniu ubezpieczeniem zakładów przemysłowych wszelkiego typu.

W Polsce ubezpieczonych w przemyśle było 1209 tys. osób, w rolnictwie około 1466 tysięcy. Ogólna suma opłat na ubezpieczenia od nieszczęśliwych wypadków wynosiła (w 1925 r.) 28 milionów to znaczy na jednego ubezpieczonego ok. 10 złotych. Największy wydatek stanowią renty, ogółem 12,6 mil. złotych. Ogólna liczba nieszczęśliwych wypadków zgłoszonych w Polsce była w roku sprawozdawczym 52100, w czym wypadków wymagających odszkodowania 11163. Z tego na rolnictwo i leśnictwo przypada 2316 osób. Wypadków śmiertelnych było 806.

Tak wygląda pole bitwy, na którym nie oręż, ale ręce ludzkie zmagają się z przyrodą, aby wydobyć od niej niezbędne dla narodu środki utrzymania.

Ubezpieczenie od inwalidztwa i starości działa w Polsce jedynie w woj. Śląskim, Poznańskim i Pomorskim na zasadzie ustaw niemieckich.

Zobowiązani do ubezpieczenia są wszyscy robotnicy i pracownicy w przemyśle, handlu, załoga statków morskich i rzecznych, pedagogowie i nauczyciele, personel teatralny, o ile nie mają praw emerytalnych wynikających z ich stanowiska służbowego jako urzędników, oraz emerytur ustanowionych w przedsiębiorstwach.

Poza tymi kategoriami pracy zależnej obowiązani są do ubezpieczenia się niezależni przedsiębiorcy i rzemieślnicy, którzy zatrudniają nie więcej niż jednego robotnika oraz chałupnicy w przemyśle. Istnieje również prawo ubezpieczenia się dla innych osób pracujących, aż do wieku lat 40.

Polska, przejąwszy ustawy niemieckie na b. zabór pruski, liczy obecnie w 1925 r. 800 tys. ubezpieczonych, z których na Śląsk przypada 300 tys. a na pozostałe 2 województwa 500 tysięcy. Liczba płynnych rent doszła do 100 tys. Połowa tych rent przypada na renty inwalidzkie. W samym 1925 r. przybyło z górą 15,5 tys. .rencistów, w czym każda trzecia renta przypadała wdowie lub sierocie. Reszta może być zastąpiona opieką w domach inwalidzkich. Suma wpłaconych rent wynosiła 14,5 miliona zł, na opiekę w domach inwalidzkich wydano 7,8 milionów.

Renty inwalidzkie zabezpieczają niewątpliwie tak niski dochód roczny, że niepodobna, aby człowieka utrzymać. Pomimo to, zarówno dla całkowicie, jak i częściowo niezdolnych do pracy, są one nadzwyczaj pożądanym oparciem w ich nieszczęściu czy bezsilnej starości. Jest to niewątpliwie system dużo wyższy od dobroczynności. Toteż cała klasa robotnicza w Polsce domaga się ubezpieczeń inwalidztwa i starości.

Ubezpieczenie inwalidztwa i starości stanie niewątpliwie na pierwszym miejscu wśród reform społecznych najbliższego okresu, wywołując ustawę, która obowiązywać będzie w całej Polsce.

Najważniejszym jest ubezpieczenie inwalidztwa, to znaczy niezdolności do pracy, która nie występuje w jednym u wszystkich czasie, ale najczęściej związana jest z późnym wiekiem. Ubezpieczenie inwalidztwa staje się w ten sposób identyczne z ubezpieczeniem na starość.

Znamy dwa typy inwalidów: inwalidzi pracy i wojny.

Inwalidztwem wojennym zajęły się po wojnie światowej wszystkie państwa, przyjąwszy system dobrowolny społecznej opieki z zachętą i pod kontrolą państwa, albo system państwowy ujęty w ramy ustawy.

System pierwszy przyjął się jedynie w Anglii. Polega on na rejestrowaniu zakładów, które zobowiązały się do zatrudnienia inwalidów wojennych (National Kings Roll [8]) przyjmując najmniej 1 inwalidę na 50 robotników, na tych samych warunkach wynagrodzenia, co robotnicy nie poszkodowani. Ważne zadanie spełniła również reedukacja, która dała kilkanaście tysięcy ludzi wyszkolonych, oraz techniczne komisje doradcze. Renty wypłaca państwo.

Francja, Włochy, Niemcy, Czechosłowacja i Polska przyjęły państwowy system opieki nad inwalidami wojny.

We Francji znalazło się 800 tys. inwalidów wojennych, którymi zajęły się biura pośrednictwa pracy, istniejące w każdej większej gminie. Ustawa wymaga zatrudniania inwalidów w dostępnych dla nich gałęziach pracy. Ustala również renty dożywotnie albo czasowe. Płaca zarobkowa dla inwalidów taka sama jest dla innych robotników bez względu na pobieraną rentę, okazało się bowiem, że wydajność pracy inwalidów nie jest niższa przy właściwym doborze pracy, niż u robotników normalnych, byle wykonywali prace wymagające niższych kwalifikacji.

W Niemczech i Austrii obie kategorie inwalidów (praca i wojna) jednakowo są traktowane. Przy inwalidztwie od 45 do 50% renta wynosi 50% zwykłych poborów. Fabryki obowiązane są przyjmować do pracy 2% inwalidów, o ile zatrudniają najmniej 25 robotników, i wypłacać im te same płace.

W Polsce sprawa inwalidów wojennych w części tylko została uregulowana przez ustawę z 18 marca 1921 r., znowelizowaną w marcu 1922. Podobnie jak w Anglii i w Austrii, fabryki obowiązane są zatrudniać 1 inwalidę na każdych 50 robotników, dając im te same warunki pracy i płacy. Renty i koncesje uważane są przez inwalidów za niedostateczne.

Ubezpieczenia na wypadek bezrobocia

Teoria

Bezrobotnym zwiemy robotnika albo pracownika zdolnego do pracy, który tę pracę bez własnej winy utracił.

Nie mogą zatem za bezrobotnych uchodzić inwalidzi pracy, ani ubodzy żyjący z dobroczynności. Strajkujący robotnik jest również od pomocy dla bezrobotnych wykluczony.

Bezrobocie, jako zjawisko masowe, występuje w ostrej formie w okresie kapitalizmu, a zatem w Anglii już w XVII i XVIII stuleciu.

Na kontynencie zjawia się wszędzie, gdzie wprowadzono wielki przemysł, a występuje najsilniej w okresach kryzysów gospodarczych. Po wojnie światowej bezrobocie przybrało zastraszające rozmiary, wybuchając w krajach zwycięzców, w państwach neutralnych, a niemal najpóźniej, bo dopiero w 1923 roku w zwyciężonych Niemczech.

Przyczyną bezrobocia jest niedostateczna organizacja produkcji, nierówność zapotrzebowania ze strony konsumentów, szybkie postępy techniki, które usuwają robotników, zastępując ich automatyzmem maszyn, wreszcie sezony w przemyśle i rolnictwie. Do tych przyczyn ekonomicznych dodać trzeba szybki przyrost ludności, a zwłaszcza exodus do miast ludności wiejskiej, która napływa w okresach kiedy na wsi brak pracy. Natężenie bezrobocia wzmaga się przy każdym zakłóceniu i zmianie stosunków gospodarczych, a zatem w czasie kryzysów i wojen. Naturalne jest przeto, że wojna światowa, która zmieniła układ stosunków politycznych i zubożyła Europę, pozostawia niemal stałe masowe bezrobocie. Ilość bezrobotnych najwyższa około 1922 roku nie daje się zażegnać tak, że w Anglii np. stale przewyższa milion, a w krajach skandynawskich dochodziła do 25% ogółu zatrudnionych robotników.

Wobec takiego stanu należy uważać bezrobocie za stałe zjawisko, a polityka społeczna rządów zająć się musiała również dobrze losem robotnika pracującego, jak i bezrobotnego. Państwo bowiem przez swoją politykę gospodarczą, regulowanie ceł, stosunek do państw innych, wywołany niekiedy względami politycznej natury, oddziaływa na rynek pracy i odpowiedzialne jest za los ludności pracującej, zarówno w okresie ożywienia, jak i zastoju gospodarczego.

Za losy robotnika i pracownika odpowiada również przedsiębiorca, który tak samo jak i przy innych rodzajach ubezpieczeń musi ponosić koszta utrzymania robotnika i jego rodziny w okresach braku pracy. Wreszcie i sam robotnik powinien czynnie starać się o zastąpienie utraconej pracy przez nową, albo też stworzyć oszczędności, które by mu w okresie bezrobocia umożliwiły przetrwanie.

Zaradzić bezrobociu można: a) przez pośrednictwo pracy; pośrednictwo to organizują już niemal wszędzie państwa w specjalnych biurach, b) roboty publiczne lub dopomaganie przedsiębiorstwom prywatnym niezasobnym w kapitały, oraz c) ubezpieczenia na wypadek bezrobocia.

Dostarczenie pracy robotnikom i pracownikom to najlepszy sposób zapobieżenia nędzy i demoralizacji, które są wynikiem kryzysów przemysłowych i towarzyszącego im braku pracy. Dlatego też wszędzie niemal ustawy o zapobieżeniu bezrobocia przewidują nadzwyczajne fundusze na roboty publiczne. Roboty te podejmowane są przeważnie przez miasta i samorządy, które z własnych zasobów i z dopłat czy pożyczek państwa budują drogi, mosty, mieszkania dla szerokich kół ludności; państwo na okres bezrobocia przeznaczyć może pracę nad regulowaniem rzek czy budową kanałów itp. Fundusze na roboty publiczne przewidują ustawy i rozporządzenia w Danii, we Włoszech, w Belgii, w Australii, w Niemczech itd. W Polsce już w 1919 r. zorganizował rząd roboty publiczne, zatrudniając około 90 tysięcy robotników. Wprawdzie ta pierwsza próba wypadła bardzo niefortunnie i stanowiła dowód jak trudno zorganizować prace tego rodzaju, tak aby dawały istotny rezultat użyteczny. Od połowy 1925 roku rząd udzielił pomocy kredytowej gminom na zatrudnienie bezrobotnych, a w ciągu 1926 roku wydano około 64 milionów złotych, zatrudniając robotami publicznymi około 40 tysięcy bezrobotnych.

Jednakże przedsiębiorcy prywatni, którym gminy powierzały prowadzenie robót, zatrudniali także element bezrolny, jako tańszy, zwłaszcza przy robotach kolejowych, prowadzonych poza obrębem miasta. Pomimo to roboty publiczne u nas prowadzone były z pewnym powodzeniem, może nawet lepszym aniżeli w Niemczech, gdzie w roku 1925/26 wydatek na roboty zdążające do zatrudnienia bezrobotnych wynosił 191 milionów marek, zatrudniając zaledwie 10% bezrobotnych uprawnionych do zasiłku.

Roboty publiczne, czy nawet uruchomienie pewnych przedsiębiorstw prywatnych, to niewątpliwie najlepszy sposób walki z bezrobociem. Ażeby poza swoim celem humanitarnym i etycznym przynieść mogły korzyści gospodarcze, muszą być z góry obmyślone, zarówno co do rodzaju robót, jak i przygotowanych do ich prowadzenia funduszów. Przy najlepszej jednak organizacji, jak wykazuje doświadczenie, nie mogą objąć wszystkich bezrobotnych w chwili kryzysu ani nawet przy dzisiejszych postępach techniki w czasach normalnych. Dlatego niezbędne jest ubezpieczenie na wypadek bezrobocia. Ubezpieczać się powinni wszyscy robotnicy i pracownicy zależni oraz ta część pracy pozornie samodzielnej, której wykonawcy nie są w stanie odkładać oszczędności na ciężkie czasy. Ubezpieczenie powinno być przymusowe, ponieważ uświadomienie szerokich mas pracujących nie zaszło jeszcze tak daleko, aby ogół samorzutnie myślał o przyszłości. Na sumy ubezpieczeniowe płyną wkładki przedsiębiorców i ubezpieczonych, pożądaną jest również dopłata ze strony państwa.

Wstępną akcją przy udzielaniu zasiłków jest rejestrowanie bezrobotnych i stała nad nimi kontrola oraz ścisły stosunek z urzędami pośrednictwa pracy i należyta ich organizacja w celu zastąpienia pracą zarobkową pomocy udzielanej ubezpieczonym. Za ubezpieczeniem, a nawet zorganizowaniem pomocy państwowej dla bezrobotnych, przemawiają względy humanitarne, etyczne i ekonomiczne. A zatem: a) stanowimy wielką ludzką rodzinę, a niedola grupy pracującej wyraża się w nędzy, chorobach, występkach, pijaństwie, przez które cierpi całość, b) Bezrobocie demoralizuje robotnika, osłabia jego siły fizyczne i znieprawia charakter, c) Bezrobotny przestaje być konsumentem. Należy przeto umożliwić mu nabywanie niezbędnych towarów nie tylko ze względu na niego i rodzinę, ale również dla przezwyciężenia panującego na rynku towarowym zastoju.

Stan ubezpieczeń społecznych

Ubezpieczenia na wypadek bezrobocia zapoczątkowały angielskie związki zawodowe (Trade Uniony) wypłacając członkom swoim zasiłki, aby uchronić ich od nędzy i nie dopuścić do przyjmowania pracy poniżej normy, ustalonej dla ogółu członków. Szwajcaria, a później Belgia wprowadzały w poszczególnych miastach ubezpieczenia bezrobotnych na swoim terytorium, dając niewielkie zasiłki dzienne bezpośrednio z kasy miejskiej, albo dopłacając do funduszów przeznaczonych na cel powyższy przez związki zawodowe. Istniały przeto ubezpieczenia miejskie w Bernie, Bazylei, Genewie, Gandawie, Leodium [Liege]. Za przykładem Szwajcarii i Belgii poszły liczne miasta Niemiec Francji, Danii, Norwegii, Holandii, Włoch. Ubezpieczenie państwowe od bezrobocia istniało jednak tylko w Anglii od 1911 roku. Dopiero lata powojenne wysuwają ubezpieczenie od bezrobocia na pierwszy plan reform społecznych.

Pobudkę do międzynarodowej akcji w sprawie bezrobociu dała już w r. 1918 Konferencja pracy w Waszyngtonie. Uchwalone projekty konwencji i zaleceń żądają statystyki bezrobotnych i dostarczania Międzynarodowej Organizacji Pracy informacji o środkach przedsięwziętych i zamierzonych dla walki z bezrobociem. Konwencja przewiduje system bezpłatnych państwowych biur pośrednictwa pracy, żąda, aby robotnik pracujący na terytorium obcego państwa mógł w razie braku pracy korzystać z zasiłków na równi z krajowcami i zaleca w każdym kraju zorganizowanie systemu ubezpieczeń od bezrobocia w postaci instytucji rządowej, albo przynajmniej udzielanie zasiłków ze strony rządów. Konwencja mówi również o organizowaniu robót publicznych na okresy bezrobocia.

Stopniowo zalecenia konferencji waszyngtońskiej przybierają kształty realne. Reformy postępują b. szybko, ponieważ groza bezrobocia przechodzi wszelkie oczekiwania.

We wszystkich niemal państwach zorganizowane zostało państwowe pośrednictwo pracy. Ubezpieczenia zaś w formie przymusowej przeważnie na wzór angielskich wprowadzone zostały w Rosji Sowieckiej, w Niemczech, Austrii, we Włoszech, Francji, a nawet w krajach nie dotkniętych przez wojnę, a raczej przez nią wzbogaconych, jak: Hiszpania, Holandia, Luksemburg. Reformatorzy angielscy udoskonalają stworzone przed wojną dzieło. Ustawa z 1921 r. wprowadza ubezpieczenie rodziny bezrobotnego i przyznaje ubezpieczonemu prawo do zapomóg nawet przy stałym bezrobociu, które trwa dłużej niż jeden rok.

Nie dała się wyprzedzić w trosce o bezrobotnych także i Polska.

Ubezpieczenie od bezrobocia w Polsce

Wstępnym krokiem przy ubezpieczaniu bezrobotnych jest ich rejestracja oraz meldowanie się bezrobotnego w oznaczonych terminach i szukanie dla niego pracy. Już w 1919 roku Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej wprowadza rejestry bezrobotnych, a sejm 4 listopada uchwala ustawę tymczasową o doraźnej pomocy dla bezrobotnych (Dz. U. RP nr 8-9/1919).

Ustawa o zabezpieczeniu na wypadek bezrobocia ogłoszoną zostaje 18 lipca 1924 r. (Dz. U. nr 6-7/1924). Ustawa obejmuje wszystkich robotników od 18 do 60 lat, którzy pracują w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej pięciu robotników. Pracownicy umysłowi, robotnicy rolni i leśni nie są ustawą objęci. Tak samo robotnicy sezonowi, którzy z natury swej pracy nie mogą mieć zajęcia w ciągu paru lub kilku miesięcy, nie są uważani za bezrobotnych. Od prawa do świadczeń wykluczeni są inwalidzi oraz pozbawieni pracy z powodu strajku.

Fundusz bezrobocia tworzy się przy Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej i czerpie swe dochody z wkładów zakładów pracy i z dopłat skarbu państwa. Zakłady pracy są obowiązane do zabezpieczenia robotników na wypadek bezrobocia i do wypłaty 2% od sumy zarobków. Jedną czwartą tej kwoty potrącają zarobkodawcy robotnikom przy każdej wypłacie, trzy czwarte obowiązani są dopłacić sami. Za podstawę obliczeń służy istotna wysokość zarobku, o ile nie przekracza 5 zł dziennie.

Ubezpieczeni robotnicy mają prawo do pobierania zasiłku przez 13, najwyżej siedemnaście tygodni w ciągu jednego roku. Wysokość zasiłku wynosi 30 do 50% płacy zarobkowej, zależnie od wielkości rodziny. Bezrobotny obowiązany jest do przyjęcia pracy, ale tylko odpowiedniej, tzn. takiej, która nie przekracza zdolności fizycznych robotnika, opłacana jest według norm przyjętych w danej okolicy i nie jest szkodliwa dla zdrowia, ani dla moralności.

Funduszem bezrobocia zarządza Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej; do funduszu tego rząd dopłaca 50%. Ponieważ bezrobocie trwa w wielu wypadkach dłużej niż przewidziane 17 tygodni, państwo nasze wypłaca bardzo znaczne kwoty jako zasiłki dla tych, którzy już z ubezpieczenia korzystać nie mogą. Z tych zasiłków (tzw. akcja doraźna) korzystało pod koniec 1925 r. prawie 73 tysiące robotników.

Pracownicy umysłowi dotknięci są klęską bezrobocia niemal w tym samem stopniu, co robotnicy fizyczni. Zjawisko powyższe występuje nie tylko w Polsce, ale w całej Europie, bezrobocie pracowników umysłowych staje się dziś kwestią międzynarodową i tylko w międzynarodowej płaszczyźnie rozwiązana być może.

W Polsce kataklizm wojenny zdezorganizował dawne stosunki, a młode państwo polskie powoływało w początkach swego istnienia nadmierną liczbę pracowników różnego rodzaju, których później redukowano, nie troszcząc się, jak znajdą środki utrzymania. Toteż wyłączenie pracowników umysłowych z kategorii ubezpieczonych wywołało powszechne ubolewanie, a nawet oburzenie. Nacisk opinii publicznej był tak wielki, że już w rok później, w 1925 roku, znowelizowano ustawę przez dodanie kategorii pracowników umysłowych. Nowela opierała się również na zasadzie ubezpieczania obowiązkowego pracy zależnej. Przy tworzeniu funduszu państwo nie zobowiązywało się jednak do dopłaty. Obecnie nowela z 1925 roku przestała obowiązywać wobec nowej ustawy dającej całość ubezpieczeń pracownikom intelektualnym.

Ubezpieczenie na wypadek bezrobocia jest jednolite dla całego państwa, nie wyłączając Śląska. Prowadzi je Instytut Funduszu Bezrobocia, któremu powierzono również akcję doraźną ustanowioną w marcu 1925 r. dla tych bezrobotnych, którzy wyczerpali już okres zasiłków ustawowych. W 1925 r. liczba zarejestrowanych zakładów pracy wynosiła 12,5 tys., a robotników 653 tys., co stanowiło 88% ogółu uprawnionych. Zasiłki pobierało około 73 tys. robotników, a kwotę zasiłkową podaje statystyka na 23 miliony.

Jakkolwiek wspomagani stanowili tylko 27% bezrobotnych, to jednak i ta pomoc nie była bez znaczenia w tym pierwszym roku funkcjonowania systemu ubezpieczeń od bezrobocia.

Ubezpieczenie pracowników umysłowych opiera się od początku roku 1928 na rozporządzeniu prezydenta z 24 listopada 1927 r. [9]. Ustawa obejmuje brak pracy, niezdolność do wykonywania zawodu, starość i śmierć. Obowiązuje ona bardzo szerokie koło pracowników umysłowych, mężczyzn i kobiet nie młodszych od lat 16 i nie starszych niż lat 60. Ubezpieczać się obowiązani są tylko pracownicy zależni, oprócz tych osób, które już otrzymują pensje czy emerytury, albo też na zasadzie ustaw otrzymywać je będą, jak np. urzędnicy państwowi, banku polskiego, banku rolnego, pracownicy związków komunalnych itp. Ustawa bardzo szczegółowo wymienia wszystkie kategorie pracowników podlegających ubezpieczeniu (art. 3.), a ponieważ wielekroć występują nowe zawody minister pracy i opieki społecznej ma prawo na nowe zawody ubezpieczenie to rozszerzyć. Ubezpieczony opłaca składki nie tylko od pobieranej w pieniądzach pensji miesięcznej czy rocznej, ale od całego wynagrodzenia, które może płynąć w naturze czy w postaci udziału w zyskach. Opłaty ponoszone są przez zarobkodawcę i pracownika i wynoszą za wszystkie ubezpieczenia razem 10% zarobku. Z kwoty składek trzy piąte opłaca zarobkodawca, a dwie piąte ubezpieczony. Opłata stanowi przeto dość znaczne obciążenie zarówno budżetu ubezpieczonego jak i zarobkodawcy, ale w zamian za to odejmuje troskę o przyszłość, która tak ciężkim brzemieniem kładła się na każdej rodzinie inteligenckiej.

W zamian za te opłaty ubezpieczony uzyskuje prawo:

a) W razie braku pracy do zasiłku pieniężnego, zapomogi na podróż, a nawet dokształcenia, o ile przygotowanie do zawodu okazałoby się niedostateczne.

b) Renta inwalidzka przypada ubezpieczonemu niezależnie od wieku, o ile by stał się niezdolny do wykonywania swego zawodu, nawet przy utracie połowy zdolności umysłowej czy fizycznej.

c) Prawo do renty starczej uzyskać można albo po opłaceniu pewnej liczby miesięcy składkowych (420 kobiety, 480 mężczyźni) albo w wieku lat 60-65.

d) Ubezpieczenie na wypadek choroby istnieje jak dotąd w kasach chorych, które opłaca urząd ubezpieczeniowy.

e) Renty wdowie, to znaczy wdowy lub wdowca, przypadają pozostałym po śmierci małżonka, który pobierał emeryturę starczą lub inwalidzką. Renty sieroce pobierać mogą dzieci do lat 18, a w razie studiów dłuższych nawet do 24 i to dzieci nieślubne na równi ze ślubnymi.
Ubezpieczenia wykonywane będą przez Zakłady Ubezpieczeń Pracowników umysłowych, które tworzą Związek z siedzibą w Warszawie. Zakłady te, jak i całe ubezpieczenie, są instytucją finansową samorządną, której władze pochodzą z wyborów przeprowadzanych wśród zarobkodawców i pracowników. Nadzór należy do ministra pracy i opieki społecznej, który ma prawo kontroli i wysłania delegata na posiedzenie władz zakładu lub związku.

Nie zatrzymuję się nad szczegółami obszernej ustawy (artykułów 170), którą każdy pracownik umysłowy dokładnie poznać powinien. Wprowadzenie jej w życie stanowi zwrot ważny i korzystny w życiu pracowniczym.

Zakończenie

Ubezpieczenia społeczne są krokiem naprzód w uregulowaniu stosunków pracy zależnej. Odejmują one kwestii robotniczej najdotkliwszy bodaj kolec –niepewność bytu człowieka pracy. Państwo staje obok pracy zależnej jako jej opiekun i prawodawca, wymierzający sprawiedliwość. Społeczeństwo zaś, domagając się ubezpieczenia w razie katastrof życiowych tych, których praca jest fundamentem współczesnego bytowania, czyni z niej sprawę złączoną z pomyślnością lub klęską ogółu.

Ubezpieczenie społeczne stanowi również dowód zmodernizowania form życia. Tak jak praca jest funkcją stałą, tak i ubezpieczenie w okresach niemożności pracy staje się stałą uregulowaną instytucją. Zamiast oszczędności indywidualnej, która hodowała chciwość i egoizm, zjawia się pomoc zbiorowa. Ta pomoc jest jednak również samopomocą i nie rozgrzesza robotnika od myślenia o własnej przyszłości. Samopomoc jest tu ściśle połączona z solidarnością.

Solidarna odpowiedzialność kapitału i pracy, solidarne działanie społeczeństwa i rządu, solidarna akcja grupy terytorialnej czy zawodowej – oto filary ideowe, na których wspiera się ubezpieczenie społeczne.

Zofia Daszyńska-Golińska

___________________________________

 Powyższy tekst to cała broszura Zofii Daszyńskiej-Golińskiej, wydana nakładem Międzystowarzyszeniowej Sekcji Wydawniczej Słuchaczów Wolnej Wszechnicy Polskiej, Warszawa 1929. Od tamtej pory nie wznawiana, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

 

 

 

Przypisy:

1. Używać tu będę przyjętych dziś nazw robotnik (pracownik fizyczny) i pracownik (umysłowy).

2. Ubezpieczeniom od bezrobocia poświęcam specjalny końcowy rozdział.

3. Tzw. Mutualités oraz Assistawe médicale grotuite, utrzymywana przez gminy, departamenty i państwo. Z pomocy tej korzystać może każdy Francuz pozbawiony środków.

4. Włochy wprowadziły od r. 1910 ubezpieczenie macierzyństwa dla robotnic fabrycznych. Przymusowemu ubezpieczeniu ulegają robotnice od 15 do 50 lat.

5. Rosyjska ustawa ubezpieczeniowa z 1912 r. nie została wprowadzona na terytorium Kongresówki.

6. Powołam się na nie przy omawianiu poszczególnych działów ubezpieczeń społecznych.

7. Robotnicy zakładów podlegających inspekcji fabrycznej, o ile zarobek ich roczny nie dochodził do 1500 rubli.

8. Zakładów takich było 28162. W 1923 r. zatrudniały około 300 tys. inwalidów w 600 różnorodnych zawodach.

9. Dziennik Ustaw RP nr 106/1927.

 

Zofia Daszyńska-Golińska (1866-1934) – nazwisko panieńskie Poznańska, pochodziła ze zubożałego ziemiaństwa, początkowo nauczycielka francuskiego, od ok. roku 1883 weszła w krąg polskiego ruchu socjalistycznego (grupa „Solidarność”). Ukończyła studia z ekonomii politycznej i historii na uniwersytecie w Zurychu, gdzie następnie się doktoryzowała. Tam związała się z emigracyjnymi działaczami Proletariatu. Wyszła za mąż za działacza socjalistycznego Feliksa Daszyńskiego (starszy brat Ignacego Daszyńskiego), po jego śmierci wróciła do Warszawy. Wykładała w Uniwersytecie Latającym, działała w ruchu socjalistycznym, za co została uwięziona i wydalona z zaboru rosyjskiego. W Berlinie uzyskała tytuł docenta, współpracowała z tamtejszymi socjaldemokratami, następnie wyszła ponownie za mąż za S. Golińskiego i osiadła w Krakowie. Członkini Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej, wykładowca Uniwersytetu Ludowego im. A. Mickiewicza i szkoły partyjnej PPS, założycielka robotniczego stowarzyszenia abstynenckiego „Trzeźwość”, współpracownica prasy socjalistycznej (m.in. „Naprzód”, „Prawo Ludu” i „Gazeta Robotnicza”). Współtwórczyni i aktywna działaczka lewicowego ruchu kobiecego. W czasie I wojny światowej związana z obozem piłsudczykowskim, kierownik Biura Prac Ekonomicznych Naczelnego Komitetu Narodowego, działaczka Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego. Po odzyskaniu niepodległości pracowała w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej oraz kontynuowała działalność naukową, otrzymując tytuł profesorski Wolnej Wszechnicy Polskiej – jako wybitna ekonomistka oraz twórczyni podwalin polityki społecznej w Polsce. Po przewrocie majowym poparła Piłsudskiego, wchodząc w skład lewego skrzydła sanacji, zwolenniczka reform socjalnych i etatyzmu, w latach 1928-1930 senatorka z listy BBWR. Autorka wielu prac naukowych i rozpraw politycznych, m.in. „Przełom w socjalizmie”, „Współczesny ruch kobiecy wobec kwestii robotniczej”, „Zarys ekonomii społecznej”, „Przez kooperatywy do przyszłego ustroju”, „Przyczynki do kwestii robotniczej w Polsce”, „Prawo wyborcze kobiet”, „Praca. Zarys socjologii, polityki i ustawodawstwa pracy”, „Polityka społeczna (ekonomia społeczna)”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *