Adam Ciołkosz

Karol Marks a powstanie styczniowe

[1963]

I

Pierwsze odnotowane historycznie zetknięcie się Karola Marksa z Polakami przypadło na rok 1844, a więc na okres jego pobytu w Paryżu. W marcu 1844 roku odwiedził Marksa hr. August Cieszkowski, polski heglista [1]. W okresie marzec-sierpień 1844 roku czytał Marks ,,Théorie des richesses sociales” hr. Fryderyka Skarbka; było to po ukazaniu się pierwszego (a zarazem ostatniego) zeszytu „Deutsch-Französische Jahrbücher”, gdy Marks przystąpił do studiowania ekonomii politycznej i czytał jej klasyków [2]. Wynotowane wówczas cytaty z dzieł Skarbka odnajdziemy później w przypiskach do I tomu „Kapitału” [3]. Ani zetknięcie się z Cieszkowskim, ani też lektura Skarbka nie wpłynęły na ukształtowanie się poglądów Marksa na sprawę polską. Uczyniło to dopiero zetknięcie się z Joachimem Lelewelem.

Lelewel otrzymał 4 marca 1833 nakaz opuszczenia Francji, granicę belgijską przekroczył 15 września 1833, po czym osiedlił się w Brukseli. Marksa wydaliło z Francji ministerstwo spraw wewnętrznych zarządzeniem z 11 stycznia 1845 roku, dając mu cztery tygodnie czasu; osiedlił się w Brukseli, dokąd z początkiem kwietnia 1845 roku przybył też Fryderyk Engels. W lutym 1846 roku Marks i Engels powzięli zamiar skierowania międzynarodowej propagandy komunistycznej [4] na nowe tory i podjęcia przygotowań do stworzenia międzynarodowej organizacji komunistycznej, na razie przez tworzenie komunistycznych komitetów korespondencyjnych. Zorganizowali taki komitet w Brukseli, wkrótce potem analogiczne komitety powstały w Paryżu i Londynie. Komitet brukselski wniósł pod dyskusję sprawę zwołania powszechnego kongresu komunistycznego. Istotnie kongres taki odbył się w Londynie z początkiem czerwca 1847 roku jako pierwszy kongres Związku Komunistów. Po kongresie powstała w Brukseli gmina Związku Komunistów, a w kilka tygodni później – jako jego legalna fasada – Niemieckie Stowarzyszenie Robotnicze. W dniu 27 września 1847 roku na bankiecie Niemieckiego Stowarzyszenia Robotniczego powstało Towarzystwo Demokratyczne dla Jedności i Zbratania Wszystkich Narodów, zwane krótko Association démocratique. W ten sposób powstała druga już jawna przybudówka Związku Komunistów, tym razem o składzie członkowskim międzynarodowym. Wśród 120 uczestników bankietu byli również i Polacy, przede wszystkim Lelewel. Od Marksa dzieliła go znaczna różnica wieku, był od niego o 32 lata starszy. Marks miał wówczas 29 lat, Lelewel – 61.

Członkami Towarzystwa byli Lelewel, Ozjasz Ludwik Lubliner, Jan Kordaszewski i Konstanty Zaleski, wszyscy – najbliżsi współpracownicy Lelewela z „Młodej Polski” i Zjednoczenia Emigracji Polskiej. Podpis Lelewela znajduje się wśród około 60 podpisów pod statutem Towarzystwa. Podpisy polskie znalazły się pod pismem Towarzystwa z 26 listopada 1847 roku do Bratnich Demokratów (Fraternal Democrats) w Londynie i pod pismem do ludu szwajcarskiego, wystosowanym na podstawie uchwały z 29 listopada 1847 roku [5]. W liście do Walentego Zwierkowskiego w Wersalu z 24 grudnia 1847 roku [6] powiadomił Lelewel swego przyjaciela, że Towarzystwo Demokratyczne wyprawiło gońca do Londynu, „który znalazł jedynie radykałów obchodzących, a ci datując rocznicę powstania listopadowego, wezwali nas do zwołania kongresu demokratycznego. Naznaczony na to przyszły wrzesień…”. „Gońcem” tym był Karol Marks, a obchód polskiej rocznicy w Londynie zwołany był przez Bratnich Demokratów i Demokratyczny Komitet Odrodzenia Polski (tu i tam sekretarzem był wielki i szczery przyjaciel sprawy polskiej, lewicowy czartysta George Julian Harney).

W dalszym ciągu pisał Lelewel o Towarzystwie Demokratycznym brukselskim: „Co za ludzie w tym towarzystwie, nie wiem dobrze; znam wielu, widzę wielu ouvrierów, widzę między nimi gorszące zwady osobiste; co który z nich myśli, nie wiem, jakie ma pojęcia, nie wiem; demokratyczne? Wiele pewnie kongres wyjaśni. Wiem, że są to ludzie mnie znani, co działają i popychają, że Towarzystwo to pożyteczne i naszej sprawie pożytek przynieść może, że nawet może stać się punktem oparcia wielu widzeń, głosów i ruchów”. Lelewel dodaje, że dostał burę od Józefa Wysockiego [7] za to, że goniec zetknął się w Londynie z radykałami, z którymi – o czym Lelewel nie wiedział – Worcell, Wysocki i Karol Stolzman pozrywali. Wysocki twierdził, „że te radykały są komuniści”, a na to Lelewel: „Ależ oni jedni sprawę polską świetnie podnieśli; Ludwik Oborski, dzięki jemu, udzielił im swego imienia” [8].

Lelewel przemawiał też na obchodzie sylwestrowym Niemieckiego Stowarzyszenia Robotniczego w Brukseli 31 grudnia 1847 roku w gospodzie „Au Cygne” przy Grande Place. Mówców było jedenastu, pierwszy przemawiał Marks, drugi – Albert Picard, trzeci – Lelewel; już ta kolejność ma swą wymowę. Marks przemawiał obok Lelewela na uroczystym zebraniu z okazji drugiej rocznicy powstania krakowskiego, w Brukseli 22 lutego 1848 roku. Wiemy, że podczas tej uroczystości Lelewel „na oczach wszystkich” uściskał Marksa [9]. Wreszcie podpisy Marksa i Lelewela jako wiceprezesów Towarzystwa znajdujemy pod adresem Towarzystwa do prowizorycznego rządu republiki francuskiej z 28 lutego 1848 roku. Z początkiem marca 1848 roku Marks, wydalony z Belgii, udał się do Paryża i od tej pory zerwał się kontakt pomiędzy nim a Lelewelem. Dopiero po wielu latach, w roku 1860, zwrócił się Marks do Lelewela w związku z oszczerczą broszurą prof. Vogta; Marks prosił Lelewela, by wystosował do niego list stwierdzający przyjacielskie stosunki, jakie Marksa w czasie pobytu w Brukseli łączyły z tamtejszą emigracją polską [10]. Lelewel odpowiedział listem, w którym zapewnił o swych niezmiennych poglądach i uczuciach [11]. Wreszcie w liście do mityngu w Genewie, zwołanego przez redakcję „Równości” dla uczczenia 50. rocznicy powstania listopadowego, podpisanym przez Marksa, Engelsa, Pawła Lafargue i Fryderyka Lessnera, czytamy, że „sławny Lelewel i jego stronnicy” przyłączyli się na publicznym mityngu w Brukseli do rezolucji pierwszego międzynarodowego kongresu proletariatu, który wydał manifest komunistyczny. N. Riazanow zauważa w tej sprawie: „Prawdopodobnie omyłka pamięci. Marks i Engels pomylili zgromadzenie Fraternal Democrats z kongresem Związku Komunistów” [12]. Omyłka tym oczywistsza, że nie pierwszy, lecz drugi kongres Związku Komunistów wydał „Manifest Komunistyczny”. Przyłączenie się Lelewela do „Manifestu Komunistycznego” nie znajduje potwierdzenia ani w korespondencji Lelewela, ani też w żadnych innych znanych nam dokumentach.

W projekcie programu Związku Komunistów pt. „Zasady komunizmu”, napisanym z końcem października 1847 roku przez Engelsa, w końcowym (25) pytaniu: „Jak ustosunkowują się komuniści do pozostałych partii politycznych naszych czasów?” nie ma wzmianki o Polsce. Pojawia się ona dopiero w rozdziale IV „Manifestu Komunistycznego”, w brzmieniu: „Wśród Polaków komuniści popierają partię, która rewolucję agrarną uważa za warunek wyzwolenia narodowego, tę samą partię, która wywołała powstanie krakowskie 1846 roku”. Czy wprowadzenie Polski do ostatecznego tekstu wiąże się z jakąś interwencją Lelewela – niepodobna ustalić. Wiadomo natomiast, że przemawiając na uroczystym zebraniu w Brukseli z okazji drugiej rocznicy powstania krakowskiego, a więc już po napisaniu „Manifestu Komunistycznego”, poświęcił Engels osobny ustęp Lelewelowi, nazywając go „genialnym człowiekiem” i określając go jako autora „tak rozległego i zarazem tak prostego planu” w powstaniu 1830 roku; plan ten – mówił Engels – polegał na emancypacji Żydów i chłopów oraz dopuszczeniu tych ostatnich do udziału we własności ziemskiej – z jednej strony utożsamieniu interesów wszystkich narodów z interesami narodu polskiego, przekształceniu w ten sposób wojny o niepodległość Polski w wojnę europejską – z drugiej strony. Marksa i Engelsa interesowały poglądy Lelewela w sprawie rewolucji agrarnej jako warunku odzyskania przez Polskę niepodległości narodowej. Nie ma natomiast żadnego śladu, by wywarła na nich jakikolwiek wpływ teoria Lelewela o pierwotnym ustroju stosunków rolnych w Polsce.

Postawa Marksa i Engelsa w sprawie polskiej ukształtowała się tedy już w roku 1847. Zadecydowało o niej powstanie krakowskie, które było jednocześnie walką o niepodległość narodową i rewolucją społeczną. Jeszcze więc przed wydarzeniami roku 1848 mieli oni wyrobiony pogląd na kwestię polską. Wydarzenia roku 1848 pogląd ten potwierdziły i utrwaliły. Pogląd ten streszczał się w dwóch wyrazach: Marks i Engels uważali Polskę za naród po pierwsze nieodzowny (nécessaire), po drugie rewolucyjny. Nieodzowność narodu polskiego wynikała stąd, że potęga reakcji w Europie od roku 1815 (a poniekąd już od wielkiej rewolucji francuskiej) opierała się na „świętym przymierzu” Rosji, Austrii i Prus, scementowanym rozbiorami Polski. Złamanie reakcji, obalenie „świętego przymierza”, wymagało odbudowania Polski. Rewolucyjny charakter narodu polskiego wynikał – ich zdaniem – stąd, iż Polacy musieli być rewolucyjni, o ile nie chcieli jako naród zginąć pod panowaniem mocarstw despotycznych. Dążąc do obalenia „świętego przymierza” trzech reakcyjnych mocarstw, Polacy stawali tym samym na czele żywiołów rewolucyjnych całej Europy, przeciwko patriarchalno-feudalnemu absolutyzmowi w całej Europie. W gorących dniach „wiosny ludów” pisał Marks: „Polacy są wszędzie wielkodusznymi (hochherzigen) generałami rewolucji. Cześć, po trzykroć cześć Polakom” [13]. Polacy ponadto związali swą walkę o oswobodzenie narodowe z walką o demokrację agrarną, jedyną demokrację możliwą podówczas w Europie wschodniej, i tym oddziaływali rewolucjonizująco na cały układ ówczesnych stosunków społecznych wśród narodów z Polską sąsiadujących. Zasługą Polaków jest – pisał Engels – że pierwsi proklamowali prawdę o związku zachodzącym pomiędzy niezawisłością od czynników zewnętrznych a reformą rolną wewnątrz kraju [14].

Polityka sił demokratycznych w całej Europie sprowadzała się w tym czasie do trzech wytycznych: oswobodzenie i zjednoczenie Włoch; odbudowanie Polski wolnej i niepodległej; zjednoczenie Niemiec. Te trzy hasła znajdujemy w uchwale francuskiego Zgromadzenia Narodowego z 23 maja 1848 roku i znajdujemy je codziennie w nagłówku mickiewiczowskiej „Tribune des Peuples” w Paryżu. Marks i Engels dowodzili, że oswobodzenie i zjednoczenie Niemiec nie będzie możliwe jak długo Niemcy uciskają Polaków. Utrzymywali oni, że powstanie demokratycznej Polski jest pierwszym warunkiem powstania demokratycznych Niemiec. Stąd dwa postulaty: aby Niemcy zrezygnowały z ziem polskich pozostających pod pruskim panowaniem i aby z bronią w ręku zażądały od Rosji zrezygnowania z ziem polskich, pozostających pod panowaniem rosyjskim. Marks i Engels głosili wojnę rewolucyjną przeciwko Rosji pod hasłem odbudowania Polski. Rosję uważali bowiem za główną podporę reakcji w Niemczech i za wiązadło reakcji w całej Europie. Pomiędzy Rosją a Niemcami – pisał Engels – musi powstać nie jakiś pozór Polski, lecz państwo zdolne do życia: „Polska musi zajmować co najmniej obszar sprzed 1772 roku, musi mieć nie tylko dorzecza swych wielkich rzek, lecz i ich ujścia, i musi chociażby nad Bałtykiem posiadać duży pas wybrzeża” [15]. W interesie demokracji europejskiej niezbędna jest Polska niepodległa – i to Polska silna i rozległa terytorialnie. Jak z tego widać, Marks i Engels nie pojmowali sprawy niepodległości Polski poza- i ponadczasowo, ahistorycznie; pojmowali ją funkcjonalnie; Polska niepodległa była dla nich nieodzowną przesłanką rewolucji europejskiej. Nie można jednak powiedzieć, by w rozumieniu Marksa i Engelsa interesy Polski miały być interesom rewolucji podporządkowane. Odzyskanie przez Polskę niepodległości było w ich rozumieniu jednym z elementów rewolucji, nie było więc w stosunku do rewolucji ani nadrzędne, ani też podrzędne, natomiast było jej nieodzowną częścią, było samo przez się rewolucją. Tym samym nie można przyjąć, iż – w rozumieniu Marksa i Engelsa – zwycięstwo rewolucji europejskiej mogłoby uczynić zbędnym istnienie Polski niepodległej; odwrotnie, niepodległa Polska miała być jednym z elementów nowego porządku europejskiego, przestałaby być rewolucyjna, lecz nie przestałaby być niezbędna. Również nie można przyjąć, iż funkcjonalność kwestii polskiej Marks i Engels rozumieli w zależności od przejściowych koniunktur i że rola i znaczenie Polski w ich rozumieniu malała lub rosła w zależności od bezczynności lub gorączki powstańczej w Polsce, od polskich zwycięstw lub klęsk [16].

II

Jedną z konsekwencji upadku rewolucji 1848 roku był upadek ruchu komunistycznego. Na kontynencie Związek Komunistów przestał faktycznie istnieć pod ciosami reakcji. W emigracyjnym Związku Komunistów w Londynie nastąpił rozłam, a potem na wniosek Marksa Związek uznał swe dalsze istnienie zarówno na emigracji w Londynie, jak i na kontynencie za niecelowe i rozwiązał się. Zainicjowana przez Harneya w Londynie w roku 1850 próba utworzenia ,,Société Universelle des Comunistes Révolutionnaires”, pomyślanego jako angielsko-francusko-niemiecki sztab generalny rewolucji międzynarodowej, spełzła po kilku miesiącach na niczym. Marks i Engels znaleźli się poza zorganizowanym życiem politycznym. W lutym 1851 roku pisał Marks do Engelsa, który osiedlił się w Manchesterze: „Podoba mi się izolacja publiczna, w której znajdujemy się teraz my dwaj, ty i ja. Odpowiada ona całkowicie naszej postawie i naszym zasadom”. Na to Engels: „Nareszcie mamy teraz znowu – od długiego czasu po raz pierwszy – sposobność do pokazania, że nie potrzebujemy żadnej popularności, żadnego poparcia ze strony żadnej partii żadnego kraju… Poczynając od teraz, jesteśmy odpowiedzialni tylko sami za siebie” [17]. W okresie tym, od grudnia 1851 roku, pracuje Marks w bibliotece British Museum; ostatecznym produktem tej pracy będzie „Kapitał”.

Decyzja Marksa wycofania się z aktywnego życia politycznego zbiegła się z upadkiem znaczenia i działalności demokratycznych ruchów i stowarzyszeń politycznych w Anglii. Ruch czartystowski upadał, po niebohaterskim przebiegu demonstracji 10 kwietnia 1848 roku na Kennington Common i odrzuceniu – po raz trzeci – przez parlament petycji o Kartę Ludową. Bratni Demokraci wystąpili po raz ostatni jesienią 1851 roku, gdy witali Ludwika Kossutha, przybywającego do Anglii na uchodźstwo; od tego czasu nic już o nich nie słyszano. W próbie odbudowania Bratnich Demokratów (International Committee, 1855, i International Association, 1856) Marks nie brał udziału, próba ta nie powiodła się i dobiegła końca w roku 1859. Z Centralnym Komitetem Europejskim, którego filarami byli Mazzini, Kossuth i Ledru-Rollin, nie chciał Marks mieć nic wspólnego; obwiniał ich – niesłusznie – o dążność do zjednania sobie Napoleona III. Hercenowi przypisywał dążności drobnomieszczańskie; wrogość w stosunku do niego szła tak daleko, że Marks odmówił wzięcia udziału razem z Hercenem w bankiecie i mityngu, planowanym w roku 1855 w rocznicę rewolucji lutowej. Przez 12 lat Marks poświęcał się niemal wyłącznie pracy pisarskiej i studiom z dziedziny historii i ekonomiki.

Późną jesienią 1856 roku przystąpił Marks do studiów nad historią Polski, czytał w tym okresie m.in. dzieła Mierosławskiego, Lelewela, Maciejowskiego. W liście z 2 grudnia 1856 roku pisał do Engelsa: „To, co mnie zresztą przy moich studiach nad historią Polski przekonało wprost décidément do Polski, to fakt historyczny, że intensywność i żywotność wszystkich rewolucji od roku 1789 mierzy się względnie poprawnie ich stosunkiem do Polski. Polska jest ich »zewnętrznym« termometrem. Można to wykazać en détail na historii francuskiej. Rzuca się to w oczy w naszej historii niemieckiej, jak również w węgierskiej epoce rewolucyjnej”. Studia te trwały do roku 1859. Poglądy, jakie sobie wówczas Marks wytworzył i jakim dał wyraz w wyżej przytoczonym liście do Engelsa, znalazły swe ujście w kilka lat później w podjętych a niedokończonych pracach Marksa w okresie powstania styczniowego.

Rok 1863 był dla Marksa bardzo niepomyślny. Znajdował się on w skrajnej nędzy, chorował („coś jakby zapalenie oczu, połączone z obrzydliwymi dolegliwościami nerwów głowy”), w domu brakowało węgla na opał, nie było co jeść, dzieci nie miały ubranek ani obuwia, nie mogły więc uczęszczać do szkoły. Wśród tych trudności wziął się Marks w połowie lutego 1863 roku do opracowania „Kapitału” do druku, w szczególności, rozszerzał pierwsze zeszyty „Krytyki ekonomii politycznej”. Nie utrzymywał kontaktu z przebywającymi w Londynie emigracjami politycznymi, więc nie wiedział, że oczekiwano wybuchu powstania w Polsce. Gdy powstanie wybuchło, pisał Marks do Engelsa: „Co powiesz na tę historię w Polsce? Jedno jest w każdym razie pewne, że era of revolutions znowuż fairly opened in Europe. I ogólne położenie jest pomyślne… Miejmy nadzieję, że lawa popłynie tym razem ze Wschodu na Zachód, a nie odwrotnie, tak że »zaszczyt« inicjatywy francuskiej będzie nam oszczędzony” [18]. Tzw. konwencję Alvenslebena, mocą której Prusy upoważniły wojska rosyjskie do swobodnego przekraczania granicy w akcjach przeciwko polskim powstańcom, uznał Marks jako demokrata niemiecki za powód do zabrania głosu. Nie chciał jednak wystąpić osobiście. „Do tego – pisał do Engelsa [19] – nadaje się tutejszy związek robotników [23], w jego imieniu trzeba wydać manifest, i to immediately. Ty musisz napisać część wojskową – i.e. o militarno-politycznym zainteresowaniu Niemiec we wskrzeszeniu Polski. Ja napiszę część dyplomatyczną”. Manifest „dla mieszczuchów” miał wynieść najwyżej jeden arkusz druku. W trzy dni później – nie porzucając myśli o manifeście – rozszerzył Marks swe zamierzenia na napisanie wspólnie z Engelsem oddzielnej, bardziej wyczerpującej broszury [21]. Engels zaproponował podzielenie materiału w broszurze w następujący sposób: 1. Pozycja militarna Rosji wobec Zachodu i Południa przed; 2. ditto po trzech rozbiorach Polski; 3. ditto po roku 1848; 4. sytuacja Rosji i Niemiec po odbudowaniu Polski. „Całość najwyżej od 3 do 4 arkuszy, tytuł: »Niemcy a Polska«. Rozważania polityczno-militarne w związku z powstaniem polskim 1863 roku” [22]. Z pracą nad broszurą polską Marks ociągał się, „aby zobaczyć events w ich nieco dalszym rozwoju” [23], zresztą uważał swoją część pracy tylko za dodatek do pracy Engelsa [24]. Engels podobnie patrzył na zadanie Marksa, zalecał mu sprawdzenie notatek i ich wykończenie, tak by natychmiast po otrzymaniu jego manuskryptu mógł je włączyć do odnośnych miejsc, względnie załączyć jako dodatek z zaznaczeniem odsyłaczy tam, gdzie trzeba [25]. Najwidoczniej jednak Engels nigdy nie przystąpił do swej pracy. W liście z 21 kwietnia 1863 roku pisał co prawda, że zabrał się do studiowania historii Rosji „od końca”, tj. najpierw rozbiór Polski i panowanie Katarzyny, a teraz Piotra I. Niepomyślny przebieg działań powstańczych zniechęcił jednak Engelsa do dalszej pracy. Natomiast Marks studiował pilnie. W liście z 24 marca 1863 przedłożył Engelsowi polityczny wniosek, do którego doszedł w wyniku swych studiów, a który znajdziemy później powtórzony w brulionie broszury. Wniosek ten brzmiał bardzo dobitnie: „Skoro istnienie Polski jest dla Niemiec konieczne, a obok państwa pruskiego niemożliwe, przeto to państwo pruskie musi być zlikwidowane (wegrasiert). Inaczej mówiąc, sprawa polska jest tylko nową okazją do udowodnienia, że przeprowadzenie interesów niemieckich jest niemożliwe, dopóki istnieje hohenzollernowskie państwo osobiste (Leibstaat)”.

W lutym i marcu czytał Marks szereg dzieł w związku z broszurą. Potem nastąpiła przerwa w pracy, Marks był stale niezdrowy, miał atak swej zadawnionej choroby wątroby. W kwietniu i maju czytał jednak już dalsze dzieła. Z końcem maja 1863 roku przerwał Marks swą pracę na dobre i już do niej nie powracał. W liście do Engelsa z 29 maja 1863 roku pisał: ,,Ta historia (tj. cierpienie wątroby) uniemożliwiła mi pisanie do tego stopnia, że pomimo różnych ponawianych prób nie skończyłem polskiej historii, co mi teraz jest bardzo na rękę, gdyż odcięłoby mi to tylko możliwość podróży do Prus, nie pomagając w niczym bezpośrednio” [26]. Istotnie w grudniu 1863 roku pojechał Marks do Niemiec, był w sprawach rodzinnych w Trewirze i Frankfurcie nad Menem, po czym udał się – również w sprawach rodzinnych – do Holandii.

W wypisach z lektury dotyczącej historii Polski uwzględnił Marks szeroko 16 dzieł, w mniejszym stopniu – 17 dzieł, ponadto przytoczył nieliczne cytaty albo nawet tylko tytuły z 8 innych dzieł, razem posłużył się 41 dziełami. Zeszyt z wypisami zawiera 70 zapisanych i 2 niezapisane strony. Widoczne jest jednak, że Marks posługiwał się w swej pracy także książkami nie odnotowanymi w zeszycie. Źródeł tych nie da się już ustalić. Były to najwidoczniej książki, które Marks posiadał w swej własnej bibliotece.

Na podstawie wypisów oraz książek z własnej biblioteki sporządził Marks chronologiczne zestawienie materiału, które dzieli się na dwa okresy: okres lat około 1640 do 1792, obejmujący 18 stron rękopisu i zatytułowany „Prusacy (Kanalie)” oraz okres lat 1814 do 1863, obejmujący 14 stron rękopisu. Dokonane na tej podstawie opracowanie pozostało w dwóch redakcjach, pierwsza liczy 12 stron, druga – 10 stron rękopisu. Tę drugą zaopatrzył Marks tytułem „Polska, Prusy i Rosja”. Niedokończony manuskrypt broszury złożył Marks wśród tysięcy kart swych rękopisów. Po jego zgonie pozostały one pod pieczą Engelsa. Engels z kolei przekazał w testamencie wszystkie manuskrypty Marksa jego córce, pani Eleanor Aveling, po jej zaś zgonie przeszły one na własność archiwum Partii Socjalno-demokratycznej Niemiec. Manuskrypty te udało się ocalić po dojściu Hitlera do władzy, weszły one w roku 1935 w skład archiwów Międzynarodowego Instytutu Historii Społecznej w Amsterdamie. Jeszcze przedtem Instytut Marksa-Engelsa-Lenina w Moskwie uzyskał z archiwum berlińskiego fotokopie tych manuskryptów. Wyzyskał je – ale tylko bardzo ułamkowo – w broszurze ,,Marks i Engels o reakcyjnym prusactwie”, wydanej w roku 1943 w językach rosyjskim, polskim i angielskim w Moskwie, potem także w języku niemieckim przez Stern-Verlag w Wiedniu (b. d.). Nie weszły one do zbiorowego wydania dzieł Marksa i Engelsa ani w języku rosyjskim, ani niemieckim. Nie ma ich też w dwutomowym zbiorze „Marks i Engels o Polsce”, wydanym w roku 1960 przez „Książkę i Wiedzę” w Warszawie. Najwidoczniej instytut moskiewski, zwany dziś Instytutem Marksizmu-Leninizmu, nie uznał za właściwe udostępnić tych manuskryptów wydawcom, redaktorom i komentatorom polskiego zbioru.

Polskie manuskrypty Karola Marksa ukazały się dopiero w roku 1961, wydane przez Międzynarodowy Instytut Historii Społecznej w Amsterdamie, w opracowaniu i z przedmowami dwóch uczonych niemieckich: Wernera Conzego i Dietera Hertz-Eichenrodego, nakładem domu wydawniczego Mouton & Co w Hadze [27]. Wydanie to jest wzorem sumienności naukowej i staranności wydawniczej. Posługując się czcionkami różnej wielkości i kroju oraz całym systemem znaków graficznych, wydawcy umożliwili nam zapoznanie się nie tylko z treścią dwóch nieznanych prac Marksa, ale i z jego warsztatem pracy i metodą pisarską; dwóch prac pisarskich, albowiem oprócz pracy „Polska, Prusy i Rosja” znajdujemy tu również pracę „Polska i Francja”. Jeśli chodzi o rozprawę „Polska, Prusy i Rosja”, mamy przed sobą drugą redakcję pracy Marksa, z wprowadzonymi do niej w klamrach wszystkimi sformułowaniami z redakcji pierwszej, o ile różnią się one od redakcji drugiej, oraz z interpolacjami zaczerpniętymi z chronologicznego zbioru materiałów, o ile interpolacje takie były potrzebne dla utrzymania ciągłości myśli. Nie da się nic tej metodzie przygotowania tekstu do druku zarzucić. Jest ona pełna pietyzmu wobec autora i w każdym razie daleko ostrożniejsza niż metoda zastosowana przez Engelsa przy redagowaniu II i III tomu „Kapitału”; co prawda Engels rozporządzał upoważnieniem Marksa do ustalenia ostatecznego tekstu. Conze i Hertz- Eichenrode nie czuli się uprawnieni do dokonania ostatecznej redakcji, tym bardziej, że manuskrypt nie był dokończony. Jest on mimo wszystko czytelny i stanowi zamkniętą całość. Nie razi brak zakończenia – tak czy owak musiałoby ono być powtórzeniem tezy, którą Marks otwarł swą pracę – nie odczuwa się również braku strony militarnej, której opracowaniem miał zająć się Engels [27a].

Jak w roku 1848 punktem wyjścia dla artykułów Engelsa była debata polska we frankfurckim Zgromadzeniu Narodowym, tak teraz posłużył się Marks debatą polską w sejmie pruskim z 26-28 lutego 1863 roku (po zawarciu konwencji Alvenslebena), a w szczególności wypowiedziami barona von Vinckego i premiera pruskiego Bismarcka. Marks akceptuje całkowicie ich tezę, że państwo pruskie nie może istnieć bez Rosji i że nie może współistnieć z niepodległą Polską: albo Prusy, albo Polska. Przyznaje rację Bismarckowi, że do tego wniosku prowadzi cała historia pruska. Na tym jednak kończy się zgodność poglądów.

Zacznijmy od tego, że Marks odróżnia Prusy od Niemiec, nie tylko odróżnia – przeciwstawia je sobie. Marks wykazuje, że rozbiory Polski doprowadziły do podporządkowania Prusom całych Niemiec; że przeciwpolska polityka Prus uzależniła je całkowicie od Rosji, stały się one wysuniętą forpocztą Rosji w Niemczech; że przez Prusy panuje Rosja nad całymi Niemcami; że zniszczenie Polski, jej ostateczne pochłonięcie przez Rosję, pociągnąć za sobą musi zagładę Niemiec, Polska była bowiem jedynym wałem, który chronił Niemcy przed rosyjskim potopem; że dla Niemiec wszystkie zagadnienia polityki zewnętrznej sprowadzają się tedy do jednego tylko problemu – odbudowania Polski. „Razem z samodzielnością Polski spada Rosja z powrotem do rangi państwa azjatyckiego, zaś Prusy (pomijając rewolucję) pomiędzy Polską, Austrią i Francją spadają z państwa europejskiego drugiej klasy do niemieckiego państwa lokalnego… Państwo polskie jest negacją państwa rosyjskiego jako państwa chroniącego Prusy” [28]. Postulując zniszczenie ówczesnego państwa pruskiego i odbudowanie Polski, godził Marks jednocześnie w carat. „Odbudowanie Polski – pisał – jest zniszczeniem teraźniejszej Rosji, przekreśleniem kandydatury Rosji do panowania nad światem” [29].

Odnajdujemy tu tę samą myśl, co w artykułach „Neue Rheinische Zeitung”, lecz przeciągniętą do ostatecznych jej konsekwencji, sprowadzających się do zniszczenia hohenzollernowskiego państwa pruskiego, jako warunku zniszczenia Rosji carskiej i odbudowania Polski. Jest to myśl niesłychanie konkretna, nie ma w niej nic utopijnego, mesjanistycznego. Wyprowadza ona rolę Polski z geografii i historii, z wolnościowych tradycji Polski i antywolnościowych tradycji Prus i Rosji. Nie ma tu ani śladu motywacji koniecznościami rozwoju gospodarczego, nie zastosował Marks w tej pracy metody tzw. materializmu dziejowego, poprzestał na umotywowaniu potrzeby wielkiej i silnej Polski pomiędzy Rosją a Niemcami względami wyłącznie politycznymi. Manuskrypt Marksa z roku 1863, jak żadna inna praca, pozwala nam odcyfrować politykę europejską Marksa. Od dawna już widział jeden jej podstawowy element w przyjaźni francusko-niemieckiej [30], później dodał drugi podstawowy element w postaci przyjaźni polsko-niemieckiej. Teraz dodawał, że warunkiem urzeczywistnienia takiej francusko-niemiecko-polskiej konstrukcji europejskiej jest zniszczenie państwa pruskiego i zniszczenie ówczesnej Rosji.

III

Z końcem sierpnia 1863 roku Marks zetknął się z pułkownikiem Teofilem Łapińskim, który dopiero co powrócił z nieszczęśliwie zakończonej wyprawy drogą morską na Litwę. Z zetknięcia tego pozostały dwie relacje: jedna – w pamiętnikach Łapińskiego [31], druga – w liście Marksa do Engelsa z 12 września 1863 roku. Tematem rozmowy było wystawienie legionu niemieckiego, który miał wystąpić w Polsce do walki przeciwko Rosji.

Pomiędzy relacją Marksa a relacją Łapińskiego zachodzą bardzo istotne różnice. Dotyczą one przede wszystkim daty powzięcia i omawiania całego tego pomysłu. Znamy już datę, jaką podaje Marks, natomiast wedle Łapińskiego spotkanie z Marksem odbyło się w połowie marca 1863 roku, w mieszkaniu Aleksandra Hercena, obecni mieli być także Ogarew, Mazzini i Ledru-Rollin, a z Polaków Józef Ćwierciakiewicz, agent pełnomocny Rządu Narodowego. Po wyjściu od Hercena miał Łapiński wsiąść do tej samej co Marks dorożki, po czym Marks dał się nakłonić do wdania się w mieszkaniu Łapińskiego w pogawędkę przy herbacie. Myśl utworzenia legionu niemieckiego, który wkroczyłby do Polski w celu wspólnej walki wyzwoleńczej, wysunąć miał Marks. Legion miał się składać na początek co najmniej z tysiąca ludzi wyborowych, wyćwiczonych i zaopatrzonych we wszystko, nawet w nieco artylerii. „Ale do utworzenia takiego zastępu trzeba pieniędzy, a my ich nie mamy”. Natomiast wedle relacji Marksa legion miał się składać chociażby z 200 ludzi, który by wystąpił przeciwko Rosjanom w Polsce pod czarno-czerwono-złotą chorągwią. „Czego brak, to pieniędzy”. Tu powracamy do relacji Łapińskiego. Marks chciał za pośrednictwem jednego ze swych przyjaciół zainteresować swym pomysłem przebywającego wówczas w Paryżu księcia Karola Brunszwickiego, który posiadał mundury, broń i wszystko, co potrzeba było do zorganizowania korpusu złożonego z 6000 ludzi. Książę Brunszwicki miał odpowiedzieć, że da broń, da armaty, amunicję i uzbrojenie dla pierwszego tysiąca ludzi, później – nawet i więcej. Pieniądze przyrzekł jednak dać dopiero wtedy, gdy pierwszy oddział znajdzie się na polu walki. Lecz oddziału nie można było uformować, cóż dopiero wysłać na pole walki – bez pieniędzy – i o ich brak rozbił się cały projekt. Tak sprawę przedstawia Łapiński w swych wspomnieniach, spisanych późno i wydanych w roku 1878. Marks sam był o Łapińskim bardzo dobrego zdania. Władysław Mickiewicz pisze jednak o książce Łapińskiego: „Jest to pusta gadanina; nie można mu dowierzać w niczym” [32]. Ale czy rzeczywiście w niczym? Wprawdzie zwracają uwagę różnice w obu relacjach tak co do daty spotkania, jak i co do autorstwa myśli o sformowaniu legionu, jak wreszcie co do jego zamierzonej liczebności – i w tych sprawach należy dać wiarę Marksowi, który relację swą spisał wkrótce po spotkaniu z Łapińskim – jednakże z drugiej strony cały sposób rozumowania Marksa, przedstawiony w relacji Łapińskiego, jest uderzająco zgodny z poglądami Marksa, znanymi nam dziś z innych źródeł, których Łapiński pisząc swe wspomnienia znać nie mógł. Niesłuszny też wydaje się zarzut [33], jakoby Łapiński przypisał chętnie innym (tzn. Marksowi) swe własne antyrosyjskie poglądy; poglądy Marksa były antyrosyjskie.

Niezależnie od zamysłu utworzenia legionu niemieckiego ukazała się odezwa Niemieckiego Robotniczego Stowarzyszenia Oświatowego w Londynie. Pierwszą myśl o niej powziął Marks jeszcze w połowie lutego 1863 roku, ale wówczas do napisania odezwy nie doszło, myśl o niej splątała się z myślą o wydaniu broszury i oba te projekty spełzły na niczym. Dopiero z końcem października 1863 roku odezwa pojawiła się drukiem jako ulotka. Wiele wskazuje na to, że wyszła ona spod pióra Marksa. Świadczy o tym przede wszystkim treść odezwy, w której odnajdujemy podstawową myśl Marksa o znaczeniu niepodległości Polski dla sprawy niepodległości i zjednoczenia Niemiec oraz ich wyemancypowania się spod hegemonii rosyjskiej. Biorąc za punkt wyjścia konwencję Alvenslebena, odezwa nawoływała: „W tym tragicznym momencie niemiecka klasa robotnicza winna jest Polakom, zagranicy i swemu własnemu honorowi głośny protest przeciwko niemieckiej zdradzie popełnionej na Polsce, a zarazem na Niemczech i Europie. Winna ona wypisać płomiennymi zgłoskami na swym sztandarze odbudowanie Polski…”. Konkretnym celem odezwy było wezwanie robotników niemieckich w Anglii, Niemczech, Szwajcarii i Stanach Zjednoczonych do wzięcia udziału w składce pieniężnej na rzecz Polski. Zorganizowanie zbiórki Niemieckie Robotnicze Stowarzyszenie Oświatowe w porozumieniu ,,z pewnym agentem polskiego Rządu Narodowego” powierzyło podpisanemu pod odezwą komitetowi, złożonemu z 11 osób, wśród których byli Johann Georg Eccarius i Friedrich Lessner, dawni członkowie Związku Komunistów. „Stowarzyszenie roztoczy kontrolę nad sposobem zużycia pieniędzy i gdy tylko cel zbiórki na to pozwoli, ogłosi publiczne sprawozdanie” [34]. Sprawozdanie takie nie jest jednak znane, przypuszczalnie zbiórka dała wyniki słabe.

IV

Z końcem lutego 1864 roku powrócił Marks do Londynu z podróży do Niemiec i Holandii. Już w Holandii cierpiał bardzo na furunkuły i karbunkuły, teraz w Londynie choroba odnowiła się, do pierwszych dni kwietnia 1864 roku niezdolny był do pracy. Wojnę o Szlezwik-Holsztyn, która wybuchła w grudniu 1863 roku, uważał Marks za wydarzenie korzystne dla Rosji o tyle, że ułatwiło całkowite stłumienie powstania w Polsce oraz ekspansję rosyjską na Kaukazie. Przez szereg miesięcy śledził Marks kwestię szlezwicko-holsztyńską. Powrócił do sprawy polskiej, gdy około 19 września 1864 roku odwiedził go Victor P. Le Lubez, emigrant francuski przebywający w Londynie. Le Lubez przybył imieniem komitetu przygotowującego międzynarodowe zgromadzenie robotnicze, mające wypowiedzieć się na rzecz Polski. Le Lubez prosił o wskazanie robotnika niemieckiego, który mógłby na manifestacji tej zabrać głos w języku niemieckim. Marks wskazał Eccariusa [35]. W dziesięć dni później, 28 września 1864 roku, otrzymał Marks pismo, którym Cremer [36] zapraszał go do przybycia na zgromadzenie, mające się odbyć tegoż dnia o godz. 8 wieczorem w sali św. Marcina [37]. Marks istotnie przybył na zgromadzenie, zasiadał na trybunie, głosu jednak nie zabierał. Na zgromadzeniu tym powstało Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotnicze, przez Polaków nazywane Internacjonałem, później zwane powszechnie Pierwszą Międzynarodówką [38].

Nie Marks był inicjatorem Pierwszej Międzynarodówki. Przez angielską klasę robotniczą szedł w owym czasie nowy powiew internacjonalizmu. Miał on trzy podniety. Pierwszą podnietą była sympatia dla włoskich walk wolnościowych, dla sprawy zjednoczenia Włoch, dla Mazziniego i Garibaldiego. Robotnicy angielscy razem z radykałami mieszczańskimi zmusili rząd lorda Palmerstona do sparaliżowania zamierzeń Napoleona III, który gotował interwencję wojskową przeciw Garibaldiemu, a gdy później Garibaldi przybył jako uchodźca do Anglii, sprawili mu 11 kwietnia 1864 roku owacyjne przyjęcie. Drugą podnietą była sprawa emancypacji murzynów amerykańskich. Robotnicy angielscy swym masowym udziałem nadali znaczenie olbrzymiemu zgromadzeniu, odbytemu w dniu 16 marca 1863 roku pod przewodnictwem liberalnego polityka Johna Brighta w St. James Hall w Londynie; zgromadzenie to podniosło namiętny protest przeciwko planom Palmerstona, który zamierzał interweniować na rzecz stanów południowych. Postawa robotników była pełna poświęcenia, gdyż amerykańska wojna domowa przyniosła Anglii katastrofę; angielski przemysł tkacki oparty był na amerykańskiej bawełnie, zbieranej przez niewolników na plantacjach w południowych stanach; blokada, ustanowiona przez stany północne, uniemożliwiła wywóz bawełny do Anglii. Niemal 3/5 wrzecion i krosien angielskich zostało unieruchomionych, setki tysięcy robotników pozostawały bez pracy, paraliż przemysłu tkackiego przerzucił się na całe życie gospodarcze Anglii. A jednak robotnicy angielscy słali jedną po drugiej odezwy do Lincolna z wyrazami swej sympatii. Trzecią podnietą było powstanie w Polsce.

Obudzenie się polityczne angielskiej klasy robotniczej sprawiło, iż odżyła myśl o organizacji międzynarodowej. Nawiązano kontakty z robotnikami francuskimi, pierwsze spotkanie nastąpiło w roku 1862, z okazji wizyty delegacji robotników francuskich na wystawie światowej w Londynie. Wizyta miała miejsce pod auspicjami Napoleona III, ale delegatów w liczbie 200 z Paryża i 550 z prowincji wybrali robotnicy w tajnym głosowaniu; jednym z nich był Henryk Ludwik Tolain [39]. Część delegacji francuskiej z Tolainem na czele nawiązała łączność z Londyńską Radą Związków Zawodowych (London Trades Council, założona w roku 1860). Nawiązane kontakty utrzymywano przez cały rok, koncentrując się na zagadnieniach wynikających z ciężkiego położenia robotników angielskich i szukania środków obrony przed konkurencją taniej siły roboczej z kontynentu, zwłaszcza w czasie strajków.

Do tych względów bardzo praktycznej natury dołączył się motyw idealistyczny: sprawa polska. Powstanie w Polsce wywołało duże poruszenie wśród robotników angielskich. Z inicjatywy działaczy związków zawodowych odbyło się 28 kwietnia 1863 roku w Londynie w sali św. Jakuba zgromadzenie publiczne pod przewodnictwem profesora historii i ekonomii politycznej na uniwersytecie londyńskim, Edwarda Spencera Beesly, znanego ze swych demokratycznych i radykalnych poglądów. Zgromadzenie wyraziło solidarność z powstaniem w Polsce i zażądało zbrojnej interwencji Anglii. Delegacja zgromadzenia przedłożyła jego żądania lordowi Palmerstonowi, który oświadczył, że zbrojna interwencja Anglii jest niemożliwa bez współudziału Francji. Wobec tego robotnicy angielscy postanowili działać wspólnie z robotnikami francuskimi [40].

Na zgromadzenie 22 lipca 1863 roku, w tej samej sali odbyte [41], przybyło pięciu delegatów z Paryża: Tolain, Perrachon, Bibal, Cohadon i Murat. Na zgromadzeniu tym stolarz Cremer sławił powstanie polskie jako jedną z najsłuszniejszych rewolucji, jakie kiedykolwiek miały miejsce; odrzucił imieniem klasy robotniczej doktrynę, że jedyną usprawiedliwioną interwencją jest interwencja na zasadzie traktatów, tj. traktatów wiedeńskich; wniósł następnie rezolucję, która m.in. domagała się, by rząd angielski nie przeprowadzał rozmów z Rosją inaczej jak tylko na podstawie natychmiastowego zaprzestania szalejących obecnie działań wojennych i wycofania wojsk rosyjskich z wszystkich części państwa polskiego, przez co rozumieć należało także Litwę i Ruś, w granicach przedrozbiorowych. Rezolucja zapewniała przy tym, że jeśli dla osiągnięcia tych celów potrzebna będzie zbrojna interwencja, naród angielski ochoczo poniesie wynikające stąd ciężary. Szewc Odger, sekretarz Rady Związków Zawodowych, ostrzegał: „Jeśli nasz rząd nie uczyni niczego w tej sprawie, będzie obowiązkiem robotników tego kraju wezwać go do działania i powiedzieć mu, iż jeśli pozostanie bezczynny, straci zaufanie narodu”. Robotnicy tego kraju – mówił Odger – pragną razem z robotnikami Francji dać Polsce poważne poparcie. Imieniem Francuzów Tolain apelował o jedność akcji na rzecz Polski, „ciągle jeszcze walczącej, poranionej i krwawiącej, ale wciąż niepokonanej”; zakończył okrzykiem „Vive la Pologne”. Na przyjęciu, wydanym w dniu następnym przez Radę Związków Zawodowych dla delegacji francuskiej (obecna też była delegacja polskich robotników), postanowiono wyłonić pięcioosobowy komitet celem przygotowania apelu od robotników angielskich do robotników francuskich o stałą i solidarną współpracę, podkreślając, że pierwszym z tej współpracy wynikającym obowiązkiem winno być wystąpienie o pomoc dla walczącego ludu polskiego.

Napisanie apelu powierzono Odgerowi [42]. Odger wywiązał się z zadania i na zebraniu 12 listopada 1863 roku w oberży „Bell Inn” przy Old Bailey odczytał imieniem komitetu tekst apelu. Zebranie zaaprobowało projekt jednogłośnie i postanowiło przesłać go do Francji. Apel utrzymany był w tonie dawnych nawoływań do solidarności robotników wszystkich krajów, które wystosowywali przywódcy Bratnich Demokratów. Przypominał, że możni tego świata zbierają się na konferencjach, na których nie znający skrupułów ministrowie legalizują swe zbrodnie i sławią zbrodniarzy, podczas gdy mężowie, którzy bronili wolności narodów i praw mas ludowych, zamykani są do więzień lub wypędzani ze swego kraju. Istniejącemu nadużywaniu władzy mogłoby położyć kres zbratanie narodów. „Niechaj się zbiorą przedstawiciele z Francji, Włoch, Niemiec, Polski, Anglii i w ogóle wszystkich krajów, gdzie przejawia się dążenie do współpracy dla dobra ludzkości”, mówił dalej apel robotników angielskich. „Odbywajmy nasze własne kongresy; naradzajmy się nad wielkimi zagadnieniami, od których zależy pokój narodów”. W dalszym ciągu apel przytaczał konkretne zagadnienie społeczne, a mianowicie przedsiębiorcy angielscy usiłowali wielokrotnie sprowadzać nisko opłacanych robotników z Francji, Niemiec i Belgii, obniżając poziom zarobków robotników angielskich. „Działo się to nie ze złej woli naszych braci kontynentalnych, lecz z braku regularnego i systematycznego kontaktu pomiędzy klasą robotniczą wszystkich krajów”. Trzeba wszędzie podnieść poziom zarobków i nie pozwolić na jego obniżanie przez wygrywanie jednych robotników przeciw drugim. Nakazem jest tedy międzynarodowa współpraca robotników. Wreszcie wzywał apel, by pierwszy zjednoczony wysiłek poświęcony był wolności Polski, by w obu krajach bezzwłocznie przygotowano petycje głoszące niezaprzeczalne prawo Polaków do uznania ich za belligerantów i by przedłożono je jednocześnie rządom obu krajów. „Trzeba nam tak postąpić – nawoływał apel – aby zapobiec intrygom tajnej dyplomacji (tej plagi narodów), by raz jeszcze nie odegrała się szatańska tragedia – by najszlachetniejsi synowi Polski nie zostali pomordowani, by jej córki nie stały się łupem brutalnej soldateski, by ten piękny kraj nie stał się raz jeszcze ogromnym miejscem krwawej kaźni na wiekuistą hańbę i wstyd świata cywilizowanego” [43].

Minęły jednakże trzy miesiące, zanim odezwa ta została wysłana do Francji. Robotnicy francuscy nie zwlekali z wykonaniem postanowienia powziętego na spotkaniu z Londyńską Radą Związków Zawodowych. Grupa Tolaina przystąpiła do agitacji za Polską, agitacja przybrała formę petycji, Tolain dopomógł ją napisać. Petycja, skierowana do Napoleona III, wołała: „Rosja zabija Polskę. Zabija obywateli, których nasi ojcowie nazywali towarzyszami broni, którzy okazali się godnymi tego tytułu tak w klęskach, jak i zwycięstwach naszych. Zabija starców i dzieci. Zabija matki, żony i dziewice. Umierając, wszyscy myślą o ojczyźnie i zwracają błagalny wzrok ku Francji… Czujemy, jak krew francuska wre w naszych żyłach. Najjaśniejszy Panie! Trzymasz w ręku miecz Francji, użyj więc tego miecza dla rozcięcia kwestii, której dyplomacja nie jest już w stanie rozwiązać. Najjaśniejszy Panie! Rozwiń chorągiew narodową i ogłoś światu, że wznosi się ona w imieniu świętej sprawy i że idzie za nią wielki naród. Najjaśniejszy Panie! Zbaw, zbawmy Polskę” [44]. Zebrano pod petycją 6467 podpisów, lecz – notuje Fribourg [45] – „władze odmówiły nawet jej przyjęcia”. Konstytucja pozwalała kierować petycje do Senatu, a nie do cesarza.

Minęło dalszych osiem miesięcy, zanim nadeszła do Londynu odpowiedź robotników francuskich na apel robotników angielskich. Przywiozła ją delegacja, w skład której wchodzili znany nam już Tolain, brązownik artystyczny Perrachon i koronkarz Antoine Limousin. W tym czasie powstanie w Polsce już dogorywało. Robotnicy francuscy mówili tedy w swej odpowiedzi: „Polska jest znowu spowita krwawym całunem, a my pozostaliśmy bezsilnymi widzami”. Lecz „uczucie, które nas zespala, jest pewną zapowiedzią lepszej przyszłości dla oswobodzenia narodów. Cezarowie, o czołach skalanych krwawą koroną, nie będą już dłużej dzielili między sobą ludów, ograbianych przez wielmożów, i krajów, niszczonych srogimi wojnami… Ucisk jednego narodu zagraża wolności innych narodów. W imię swej własnej godności każdy człowiek wolny oraz każdy człowiek, który pragnie być wolny, winien jest pomóc swym uciśnionym braciom” [46]. Odpowiedź tę odczytano w sali św. Marcina. Marks nie brał udziału w tych wszystkich poczynaniach, zjawił się na scenie wydarzeń dopiero na zgromadzeniu w sali św. Marcina, na którym – wedle swych własnych słów – „asystował w charakterze niemej figury na estradzie” [47].

Za przedłożoną rezolucją przemówili: wspomniany już Niemiec Eccarius, Włoch major Luigi Wolf (były adiutant Garibaldiego, sekretarz Mazziniego), Francuz Jean Baptiste Bocquet i Irlandczyk Forbes. Rezolucja, przyjęta przez aklamację, miała następujące brzmienie: „Zgromadzenie, wysłuchawszy odpowiedzi naszych francuskich braci na nasz apel, raz jeszcze składa im pozdrowienie. Program ich jest korzystny dla ludu pracującego, przyjmujemy go przeto za podstawę międzynarodowego stowarzyszenia i powołujemy komitet, z prawem kooptacji dalszych członków, celem opracowania statutów i regulaminu takiego stowarzyszenia” [48]. Na zakończenie wzniesiono trzy okrzyki na cześć narodów Francji, Włoch, Niemiec, Polski i Węgier. I tak narodziła się Pierwsza Międzynarodówka. Wśród 32 członków Tymczasowego Komitetu Centralnego, który później przybrał nazwę Tymczasowej Rady Centralnej, znajdował się – wedle sprawozdania w „Beehive” [49] – na przedostatnim miejscu major Wolf, na ostatnim – dr Marks. Marks został też wybrany do podkomitetu (Subcommittee), któremu powierzono wypracowanie projektu zasad Międzynarodówki i który później przygotowywał najważniejsze sprawy pod obrady Rady oraz załatwiał sprawy bieżące; zaczęto go dlatego nazywać „stałym komitetem” (Standing Committee). Bez żadnych starań i zabiegów Marks miał wkrótce wszystkie nici Międzynarodówki w swym ręku, chociaż formalnie był tylko sekretarzem dla Niemiec. W 17 lat po napisaniu Manifestu Komunistycznego opracował Marks „adres inauguracyjny”, programowy dokument polityki klasy robotniczej, zakończony tak samo jak w roku 1848 słowami „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się”, ale krótki, zwarty i przejrzysty, wolny od teoretyzowania i łatwo strawny. „Adres” oraz prowizoryczny statut przyjęła Rada Centralna jednomyślnie i z wielkim entuzjazmem na posiedzeniu 1 listopada 1864 roku [50]. Dokumentami tymi powrócił Marks do żywej, bieżącej polityki. Można powiedzieć, że powrócił do niej przez polską bramę.

Trzeba też powiedzieć, że wytężył wszystkie siły, by Międzynarodówka jako całość dawała wyraz temu zrozumieniu sprawy polskiej, które starał się jej przyswoić. Już w końcowych słowach „adresu inauguracyjnego” znajdujemy wskazówkę następującą: „Bezwstydne zadowolenie, pozorna sympatia lub bezmyślna obojętność, z którą wyższe klasy Europy patrzyły, jak Rosja zdobywa górską fortecę Kaukazu i morduje bohaterską Polskę; niezmierny i nie napotykający na przeszkody wzrost tej barbarzyńskiej potęgi, której głowa znajduje się w Petersburgu, a ręce we wszystkich gabinetach Europy, nauczyły klasę robotniczą, że jej obowiązkiem jest przenikać tajemnice polityki międzynarodowej; czuwać nad rządowymi sztuczkami dyplomatycznymi; w razie potrzeby przeciwdziałać im ze wszystkich sił; gdyby zaś nie udało się im przeszkodzić, łączyć się dla głośnego protestu i bronić zwykłych zasad moralności i prawa, które rządzić powinny wzajemnymi stosunkami zarówno jednostek, jak i narodów. Walka o taką politykę zagraniczną stanowi część ogólnej walki o wyzwolenie klasy robotniczej”.

V

Na posiedzeniu Rady Centralnej 29 listopada 1864 roku, w rocznicę powstania listopadowego, jeden z angielskich członków Rady, Peter André Fox, przedłożył następującą rezolucję: „Polska wojna o niepodległość prowadzona była w powszechnym interesie narodów Europy; jej klęska była poważnym ciosem dla sprawy cywilizacji i postępu ludzkiego; Polska ma nieposzlakowane roszczenie do czołowych narodów Europy, by przyczyniły się wszelkimi możliwymi środkami do przywrócenia jej suwerenności narodowej” [51]. Po jednomyślnym przyjęciu tego wniosku zaproponował Fox, by brytyjska sekcja Rady Centralnej opracowała i przedłożyła adres do ludu polskiego. Rada Centralna wyraziła swą zgodę i powierzyła swemu podkomitetowi zadanie opracowania adresu. Marks zajmował się podówczas innymi sprawami Międzynarodówki, ufał też talentom Foxa, którego określał jako jedynego „literary man” w Radzie Centralnej. Gdy jednak Fox 6 grudnia przedłożył na posiedzeniu podkomitetu swój projekt adresu, Marks uznał za konieczne podnieść zastrzeżenia. Wprawdzie rzecz była nieźle napisana, jednak zbyt bezkrytyczny – zdaniem Marksa – pociąg do Francji sprawił, że Fox wyszedł w swej ocenie polityki francuskiej poza właściwą miarę. „Pan Fox, niezadowolony z tego, że w swym adresie… ma zgodnie z prawdą wyjaśnić Polakom, iż naród francuski ma w stosunku do nich lepsze tradycje niż Anglicy, zamyka swój adres tym, że zbywa Polaków głównie namiętną przyjaźnią, jaka wystąpiła u angielskiej klasy robotniczej w stosunku do demokratów francuskich”. Marks uważał, że winien wystąpić przeciw takiemu ujęciu, rozwinął więc „historycznie nieodparty obraz nieustannej zdrady popełnianej przez Francuzów w stosunku do Polski, od czasów Ludwika XV do Bonapartego III” [52]. Projekt Foxa został przyjęty pod warunkiem dokonania zmian w końcowej jego części po myśli propozycji Marksa. Na posiedzeniu Rady Centralnej 13 grudnia powtórzyła się rozległa dyskusja, szereg punktów w projekcie Foxa uległ surowej krytyce i Foxowi nie udało się zjednać Rady dla poglądu, jakoby „tradycyjna polityka Francji sprzyjała odbudowaniu i niepodległości Polski”. Dalsze obrady odroczono dla zbadania szczegółów historycznych. Na następnym posiedzeniu, w tydzień później, Fox usiłował znowu przekonać Radę Centralną o trafności swej oceny polityki francuskiej w stosunku do Polski, ale po krótkiej dyskusji całą sprawę odroczono. Odroczono ją raz jeszcze 29 grudnia, aby nie dyskutować w nieobecności Marksa, który mógł przybyć dopiero na posiedzenie 3 stycznia 1865 roku. Marks podjął dyskusję na nowo, wywodząc w résumé historycznym, że „tradycyjna polityka zagraniczna Francji nie była życzliwa odbudowaniu i niepodległości Polski”. „Przemówienie doktora Marksa – mówi protokół posiedzenia – brzemienne było w doniosłe fakty historyczne, których opublikowanie byłoby cenne”. Fox usiłował się bronić, lecz Rada Centralna przyjęła, iż „poglądów wypowiedzianych w adresie, jeśli chodzi o politykę francuską w stosunku do Polski, nie potwierdzają fakty historyczne” i że trzeba je wobec tego „uzgodnić z prawdami historii” [53]. O dalszym ciągu wydarzeń w tej sprawie milczą protokoły. Należy przyjąć, że zamierzony adres do polskiego Rządu Narodowego w żadnej postaci nie doszedł do skutku, zresztą Rządu Narodowego już w owym czasie nie było, jego członkowie zginęli na szubienicy.

Pozostał tylko niedokończony manuskrypt referatu wygłoszonego przez Marksa na posiedzeniu Rady Centralnej 3 stycznia 1865 roku. Manuskrypt ów opracować mógł Marks pomiędzy 2 grudnia 1864 roku, kiedy po raz pierwszy zetknął się z projektem Foxa, a 3 stycznia 1865 roku, kiedy wygłosił swój referat o stosunkach polsko-francuskich. Wprawdzie manuskrypt jest niedokończony, jednakże przyjąć można i należy, że Marks część referatu odczytał, część zaś wygłosił, posługując się swymi notatkami chronologicznymi. Referat obejmuje w manuskrypcie 16 stron, ponadto 52 strony materiałów chronologicznych za lata 1730-1848, a osobno 7 stron materiałów za lata 1805-1863; pierwsza grupa materiałów pochodzi z grudnia 1864 roku, druga powstała zapewne jeszcze wiosną 1863 roku, a więc w okresie, gdy Marks pracował nad broszurą „Polska, Prusy i Rosja”. Manuskrypt nie ma tytułu, ale przez analogię do manuskryptu „Polska, Prusy i Rosja” właściwy byłby tytuł „Polska i Francja”. Także i ton manuskrypt ukazał się drukiem dopiero w roku 1961, w opracowaniu Wernera Conzego i Dietera Hertz-Eichenrodego [54]. O jego opracowaniu można powiedzieć to samo, co o opracowaniu manuskryptu pierwszego: jest wzorowe.

VI

W lutym 1865 roku, jak wiemy z listu do Engelsa [55], czynny był Marks jako jeden z członków komitetu dla przygotowania wspólnego zgromadzenia Polskiego Narodowego Komitetu na Wielką Brytanię i Irlandię oraz Międzynarodówki celem uczczenia rocznicy powstania styczniowego. Zgromadzenie odbyło się 1 marca w sali św. Marcina, Marks był na nim obecny [56]. Potem nastąpiła kampania przygotowań do pierwszego kongresu Międzynarodówki; w szczególności chodziło Marksowi o powzięcie przez ten kongres odpowiedniej uchwały w sprawie polskiej. Marks, pochłonięty pracą nad wykończeniem „Kapitału”, sam na ten kongres nie zamierzał pojechać (w ogóle wziął udział osobiście tylko w jednym kongresie, w Hadze w 1872 roku), tym bardziej więc troszczył się o należyte jego przygotowanie.

Wedle uchwały zebrania założycielskiego w sali św. Marcina z dnia 28 września 1864 roku pierwszy kongres Międzynarodówki miał się zebrać w Brukseli za rok, tj. we wrześniu 1865 roku. Marks sądził, że ta data jest przedwczesna z uwagi na wymagający opanowania chaos myślowy we francuskim ruchu robotniczym. Przekonał więc Radę Centralną, że trzeba odwlec zwołanie kongresu i zamiast niego odbyć małą konferencję w Londynie. Jakoż konferencja taka obradowała 25-27 września 1865 roku w sali Reform League, nr 8 przy Adelphi Terrace na Strandzie. Obecne były delegacje z Anglii, Francji, Belgii i Szwajcarii, poza tym emigranci różnych narodowości przebywający w Londynie, m.in. zaproszono Sekcję Przedstawiającą Towarzystwa Demokratycznego Polskiego [57]. Konferencja zajmowała się głównie kwestiami organizacyjnymi i finansowymi bardzo jeszcze słabej, stawiającej pierwsze kroki Międzynarodówki. Ponadto miała ona ustalić porządek dzienny przyszłego kongresu. Oprócz szeregu zagadnień socjalnych, jak skrócenie czasu pracy, praca młodocianych i dzieci obojga płci, praca spółdzielcza, związki zawodowe, podatki bezpośrednie i pośrednie, kredyt międzynarodowy – porządek dzienny miał obejmować również dwa zagadnienia polityczne, a mianowicie: armie stałe i ich wpływ na interesy klas wytwórczych oraz (sformułowanie Marksa) „najazd moskiewski na Europę i odbudowanie Polski niepodległej i integralnej” [58].

O przebiegu konferencji londyńskiej zachowały się różne relacje [59]. Najpełniejsza jest relacja Fribourga [60]. Wedle Fribourga Francuzi i Szwajcarzy imieniem odnośnych sekcji założyli formalny sprzeciw przeciwko wniesieniu kwestii polskiej na porządek dzienny kongresu. Utrzymywali oni, że kwestia ta jako polityczna nie powinna figurować na kongresie czysto socjalistycznym. Na poufnym posiedzeniu „komitetu stałego” razem z delegatami z kontynentu, które poprzedziło obrady publiczne konferencji, paryżanie i genewczycy walczyli o wykreślenie kwestii polskiej, lecz bez powodzenia; dwa kolejne głosowania skazały ich na milczenie; jedyna koncesja, jaką im uczyniono, polegała na dodaniu wyrazów „demokratycznej i socjalnej” do pierwotnej formuły. Na posiedzeniu plenarnym, w trzecim dniu obrad, Konstanty Bobczyński i inni członkowie Rady Centralnej: Karol Marks i Peter Fox, wytoczyli za Polską uciśnioną wszystkie argumenty polityczne i uczuciowe, wiążące się z tą kwestią. Anglicy wtórowali; Francuzi i Szwajcarzy, związani głosowaniem na „komitecie stałym”, wstrzymali się od głosu. Miano już przystąpić do głosowania, gdy César de Paëpe zażądał głosu i gorąco wypowiedział się przeciwko tej tezie. Czego chce Polska, zapytywał de Paëpe; nie wiadomo, a nawet gdyby było wiadomo, kwestia ta jest dla Stowarzyszenia niebezpieczna; trzeba ją odrzucić. Zebranie zaczęło się wahać. Tak w relacji Fribourga [61]. Wedle relacji Jaeckha, de Paëpe i inni delegaci zapytywali, czemu sprawa polska pochłania w takim stopniu uwagę Międzynarodówki; inne narody, jak irlandzki, znajdują się w tym samym położeniu; inne przejawy rządów wojskowych – sądzili oni – jak np. francuski cezaryzm, są dla ogółu nie mniej niebezpieczne jak inwazja moskiewska. Ostatecznie jednak skutkiem energicznego wystąpienia Anglików [62] uchwalony został znaczną większością głosów porządek dzienny, zawierający punkt 9 „o konieczności zniweczenia wpływu rosyjskiego w Europie przez zastosowanie prawa samostanowienia narodów i odbudowanie Polski na podstawach demokratycznych i socjalnych” [63]. Jeszcze inna wersja, polskie sprawozdanie w londyńskim „Głosie Wolnym”, podaje, że „źle pojmowany socjalizm niektórych delegowanych, mianowicie Belgów, chciał kwestię polską usunąć całkiem z programu jako kwestię polityczną, a kosmopolityzm innych zamienić ją na ogólną formułkę, podstawiając w miejsce Moskwy wyraz »despotyzm«, a w miejsce Polski »ludy«”. Lecz silnie oparli się temu angielscy członkowie Rady Centralnej, przypominając, że „myśl utworzenia Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego wyszła z łona agitacji ludowej za Polską w Anglii podczas powstania”. Gorąco przemówił także kapitan Bobczyński, który w owym czasie (od 19 września 1865 roku) był członkiem Rady Centralnej. „Konferencja przeważną większością wśród oklasków pozostawiła kwestię Polski, uchwalając, że dla osiągnięcia celów Stowarzyszenia nieodzowne jest zniszczenie barbarzyństwa Moskwy i odbudowanie Polski na podstawach demokratyczno-socjalnych” [64].

Prasa angielska – jak utrzymuje Jaeckh – celowo pominęła milczeniem całą konferencję [65], natomiast we wszystkich gazetach paryskich – liberalnych, quasi-liberalnych i republikańskich – ukazały się szpaltowe sprawozdania z przebiegu konferencji, a zarazem program kongresu. „Nasi paryżanie – pisał Marks do Engelsa [66] – są nieco zaskoczeni, że największą sensację wywołuje właśnie paragraf dotyczący Rosji i Polski, przeciw któremu występowali”. Jeszcze po wielu, wielu latach Marks z zadowoleniem powoływał się na entuzjastyczny komentarz, którym Henri Martin, sławny historyk francuski, zaopatrzył w swym artykule [67] cały program kongresu, ale szczególnie ten paragraf. Natychmiast jednak po konferencji londyńskiej przeciwnicy powziętej w sprawie Polski uchwały przystąpili do kontrakcji. W Londynie Le Lubez, zaś w Brukseli Pierre Vésinier rozpoczęli kampanię przeciwko Radzie Centralnej, pomawiając ją o to, iż wyrodziła się „w komitet narodowości na smyczy bonapartyzmu” [68], co przejawić się miało zwłaszcza w deklaracji w obronie Polski, przeciw Rosji. Vésinier pisał w „Echo de Verviers”, iż szczególnie niewłaściwe byłoby mówić o Polsce właśnie w chwili, gdy Rosja oswobodziła rosyjskich i polskich chłopów, wówczas gdy szlachta i duchowieństwo polskie stale się opierały wyzwoleniu swoich chłopów. „Należałoby porównać – pisał Vésinier – błędy i zbrodnie popełnione przez rządy, aby przekonać się, że nie godzi się potępiać przed ludzkością jakiegokolwiek narodu za zbrodnie jego ciemiężców, że obowiązkiem Komitetu Centralnego (tj. Rady Centralnej) byłoby głosić solidarność wszystkich narodów, nie zaś potępiać wobec Europy jeden jedyny naród” [69].

Szukając źródeł oporu Francuzów, Belgów i Szwajcarów romańskich przeciw wypowiedzeniu się Międzynarodówki za niepodległością Polski, znajdujemy je w naukach Proudhona. W książce wydanej w Brukseli w 1861 roku pt. „La guerre et la paix” pisał on: „Zamiast wskrzeszać państwo polskie, potępione przez swych własnych królów, zgładzone prawem silniejszego, i to zgodnie z formalnościami wojny, wolałbym raczej, by mi prawiono o przywróceniu Saksonii Witikinda, królestwa Austrazji lub królestwa Wizygotów” [70]. W książce „Si les traités de 1815 ont cessé d’exister? Actes de futur congrès”, wydanej w Paryżu w grudniu 1863 roku, polemizował z oświadczeniem Napoleona III, iż traktaty wiedeńskie zostały potargane i przestały obowiązywać. Wieść ta – pisał Proudhon – podnosi Polskę wbrew wszystkiemu na duchu, cieszą się szowiniści, jakobini i kretyni. Lecz „jeśli traktaty z roku 1815 już nie istnieją, to nie ma już prawa publicznego w Europie” [71]. Po dwóch latach studiowania historii Polski „od V stulecia ery chrześcijańskiej do roku 1863” wołał Proudhon: „Nie, Polacy nie mają prawa do niepodległości i suwerenności” [72]. Zagłada Polski była koniecznością ładu europejskiego, nakazem pokoju powszechnego i postępu, jej odtworzenie byłoby „niedorzecznością, a nawet zbrodnią” [73]. Polska zakłóciła równowagę mocarstw w Europie, tym samym rozbiory były sprowokowane przez samych Polaków i tylko położyły kres polskiej anomalii. „Ani w historii starożytnej, ani średniowiecznej, ani w czasach nowych nie znajdzie się drugiego przykładu egzekucji tak bardzo uzasadnionej” [74]. Nadawanie przez Polaków rozgłosu okrucieństwom Murawiewów i Bergów potępiał Proudhon bardziej niż same okrucieństwa, w które zresztą nie wierzył [75]. „Rosja – wywodził Proudhon – w ciągu trzech lat uczyniła więcej dla postępu swej ludności i polepszenia swego systemu rządzenia, a tym samym dla bezpieczeństwa Europy, niż Polacy uczynili w ciągu ośmiu stuleci” [76]. Pisał dalej: „Mówię, że im większy Rosja poczyni postęp w cywilizacji i w metodach konstytucyjnych, tym bardziej utraci swe usposobienie najezdnicze; im bardziej jej chłopi, dopiero co wyzwoleni, będą się oświecali i wzbogacali, im bardziej oddawać się będą zajęciom i obyczajom zasiedziałym, tym mniej trzeba nam będzie się lękać; tam jest bowiem istna rękojmia naszego bezpieczeństwa, prawdziwa ostoja Europy” [77]. Protestował tedy Proudhon przeciwko odbudowaniu Polski, które określał jako rozbiór Rosji, Prus i Austrii, i ostrzegał, że pociągnąć by ono za sobą musiało we Francji, w Belgii i wszędzie „tryumf feudalizmu przemysłowego, panowanie Żydów, pierwszą przyczynę i podwalinę nowoczesnego pauperyzmu”. Polaków zaś wzywał, by bez wahania przyjęli wyrok skazujący; przytaczał przy tym słowa żołnierza rzymskiego, skierowane do Nerona, gdy ten wzdragał się przed śmiercią: „Czyż to takim nieszczęściem jest umierać?” [78].

Proudhon radził w swej książce pogodzić się z rosyjskim panowaniem w Polsce i wypowiadał się stanowczo przeciwko popieraniu sprawy polskiej przez demokrację europejską. Czynił to w tym samym czasie, gdy powstanie konało, a szubienice rosyjskie skrzypiały w Polsce i na Litwie, więc pogląd Marksa, iż Proudhon swą antypolską książką „ujawnia kretyński cynizm na cześć cara” [79], był całkowicie zrozumiały. Alarmując Engelsa, iż uknuto intrygę przeciwko Międzynarodówce, pisał Marks: „Istotnym nerwem polemiki jest sprawa polska. Draby, wszyscy oni powiązali się z proudhonowsko-hercenowską moskiewszczyzną… Panowie Rosjanie znaleźli w sproudhonizowanym odłamie »Jeune France« najświeższych sprzymierzeńców” [80]… Marks domagał się od Engelsa pomocy i nakłonił go do napisania serii artykułów pt. „Klasa robotnicza a kwestia polska”, które ukazały się w wychodzącym w Londynie tygodniku „Commonwealth” [81]. W artykułach tych Engels odrzucał „zasadę narodowościową”, lecz czynił to dla innych niż Proudhon przyczyn. Proudhon był jej przeciwny, albowiem prowadziła ona do rozbioru (démembrement) Prus, Austrii i Rosji, „takich jak je ukształtowały wojny, traktaty i długie już posiadanie” [82]. Engels był jej przeciwny, albowiem prowadziła ona do odbudowania Polski małej, słabej i nie mogącej spełnić swej historycznej roli. Odrzucał „zasadę narodowościową”, jako wynalazek rosyjski, ukuty na zgubę Polski i przejęty przez Ludwika Napoleona; przeciwstawiał jej zasadę historycznych narodów Europy, jak Włochy, Polska, Niemcy, Węgry. W zastosowaniu do Polski doktryna ta oznaczać miała „przywrócenie państwa składającego się co najmniej z czterech różnych narodowości” [83]. Artykuły Engelsa „wywołały sensację” – pisał Marks do autora, wzywając go jednocześnie do ich kontynuowania [84]. Seria artykułów Engelsa pozostała jednak niedokończona [85].

VII

W lipcu tegoż roku (1866) napisał Marks instrukcję dla delegatów Tymczasowej Rady Centralnej na pierwszy kongres Międzynarodówki, w której to instrukcji przedstawił wszystkie argumenty przemawiające za powzięciem przez kongres uchwały w sprawie polskiej. Instrukcja ta jest dokumentem wielkiej wagi, potwierdza ona bowiem tę analizę sytuacji międzynarodowej, którą już znamy z manuskryptu „Polska, Prusy i Rosja”, a mianowicie wysuwa na naczelne miejsce groźbę, jaką Rosja stanowi dla ruchu robotniczego. Zarówno arystokracja, jak i burżuazja widzi w Rosji, „tym ponurym, odległym mocarstwie azjatyckim”, ostatnią ucieczkę przed wzmagającą się falą ruchu robotniczego. „Mocarstwo to może być naprawdę obalone jedynie w drodze odbudowania Polski na podstawach demokratycznych” (Marks pomija tu wyrazy „i socjalnych”, które dodali Francuzi i Szwajcarzy na konferencji londyńskiej). Stąd też „robotnicy Europy podnoszą tę kwestię”. Bez Polski niepodległej – czytamy dalej w instrukcji – Niemcy staną się forpocztą Świętego Przymierza. Istnienie demokratycznej Polski jest bardziej konieczne niż kiedykolwiek właśnie wobec zmiany sytuacji w Europie Środkowej, a zwłaszcza w Niemczech (Marks miał tutaj na myśli rozgromienie wojsk austriackich przez wojska pruskie, wyrzucenie Austrii ze Związku Niemieckiego i uzyskanie przez Prusy hegemonii w tym Związku). Po zaistnieniu demokratycznej Polski, Niemcy będą współpracowały z republikańską Francją. Jeszcze jedna przyczyna, by powiedzieć, że dopóki kwestia polska, to wielkie zagadnienie europejskie, nie zostanie rozwiązana, „dopóty ruch robotniczy będzie stale narażony na przeszkody, hamulce i opóźnienia”. I wreszcie końcowe pouczenie: „Podjęcie inicjatywy w tej sprawie jest szczególnie obowiązkiem klasy robotniczej Niemiec, Niemcy bowiem są jednym z rozbiorców Polski”. Dokument ów odnalazła Eleanor Aveling w papierach pozostawionych przez Marksa i wręczyła go w roku 1897 „Przedświtowi” londyńskiemu [86].

Instrukcja Marksa została omówiona i przyjęta przez komitet stały na posiedzeniach 28 lipca i 11 sierpnia oraz przez Radę Centralną na posiedzeniach 31 lipca, 7 i 14 sierpnia [87] i bez jednego słowa zmiany wprowadzona w całości do memorandum Rady Centralnej, przedłożonego kongresowi Międzynarodówki, który obradował 3-8 września 1866 roku w Genewie (a nie w Brukseli, jak pierwotnie zamierzano – zmianę postanowiła konferencja londyńska) [88]. Z kongresu tego istnieją dwa źródłowe i obszerne sprawozdania: jedno ogłoszone w „Courrier International”, tygodniku wydawanym w języku francuskim w Londynie przez Josepha Colleta, i drugie – ogłoszone w roku 1866 w Genewie jako broszura przez Josepha Carda (Józefa Ćwierciakiewicza), który na kongresie reprezentował razem z introligatorem Dupleix sekcję francuską Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego w Genewie i został wybrany jednym z czterech sekretarzy kongresu [89]. Jeśli chodzi o sprawę polską, nie ma między nimi sprzeczności, owszem, uzupełniają się one wzajemnie. Wynika z nich, że delegacja paryska przedłożyła swe stanowisko na piśmie. Memorandum paryskie w rozdziale pod nagłówkiem „W sprawie odbudowania Polski” wypowiadało się w sposób następujący: „Jako bojownicy wolności oświadczamy, że protestujemy przeciw wszystkim despotyzmom; potępiamy energicznie organizację despotyzmu rosyjskiego i jego tendencje społeczne, jako prowadzące nieuchronnie do najbardziej ogłupiającego komunizmu; lecz jako delegaci na kongres ekonomiczny sądzimy, że nie mamy nic do powiedzenia w sprawie politycznego odbudowania Polski” [90]. Pod memorandum widniały podpisy 11 delegatów z Paryża, w tym – Tolaina. Po zapoznaniu się z memorandum paryskim 4 delegaci z Lyonu zrzekli się głosu i przyłączyli się całkowicie do delegatów paryskich. To samo uczynił delegat z Rouen, wobec czego dokument otrzymał nazwę „memorandum delegatów francuskich na kongres genewski” [91]. Natomiast delegaci angielscy wypowiedzieli się za rezolucją na rzecz sprawy polskiej, wskazując, że sprawa ta zawsze budziła sympatie wśród demokratycznej i inteligentnej części ludu angielskiego. Przypomnieli oni, że pierwsze zespolenie się robotników francuskich i angielskich do wspólnej akcji miało na celu zamanifestowanie ich uczuć przeciwko uciskowi Polski, a jednocześnie był to pierwszy krok ku założeniu Stowarzyszenia Międzynarodowego. Card-Ćwierciakiewicz również żądał, by kongres wypowiedział się pozytywnie w kwestii polskiej. Johann Philipp Becker, delegat sekcji niemieckiej w Genewie, oświadczył, że byłoby ubolewania godne, gdyby kongres nic nie postanowił w tej sprawie. Cesarstwo rosyjskie stanowi nieustającą groźbę dla europejskich społeczeństw cywilizowanych; Polska będzie ich barierą. Uchwaliliśmy zniesienie armii stałych, lecz nie da się ich znieść w Europie, dopóki Polska nie będzie odbudowana. Becker dodał, że kwestia polska jest kwestią europejską, lecz interesuje ona szczególnie Niemcy i pod pewnym względem można ją nazwać kwestią niemiecką. Zaproponował więc, by wszyscy niemieccy i inni podzielający te myśli uczestnicy kongresu podpisali deklarację w tym duchu i by ją dołączono do aktów kongresu. Na takie załatwienie sprawy kongres przystał jednomyślnie. Deklaracja Beckera opiewała: „Ponieważ Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotnicze stawia sobie za zadanie wyzwolenie klasy robotniczej, a więc zwalczanie wszelkiej przemocy i zaprowadzenie równości wszech ludzi i narodów, przeto dąży również do usunięcia wpływów caratu i odbudowania socjalnej i demokratycznej Polski” (Wiederherstellung eines sozialdemokratischen Polens) [92]. Był to kompromis, ale kompromis niezbyt szczęśliwy. Tłumaczy się on układem sił na kongresie i przewagą proudhonistów. Na ogólną liczbę 60 uczestników kongresu Francuzów było 17 (nie licząc w tym Eugene Duponta, delegata sekcji francuskiej w Londynie), Szwajcarów języka francuskiego było 21 (nie licząc Carda-Ćwierciakiewicza), te dwie grupy przeważały liczebnie wszystkie inne. W niektórych opracowaniach historycznych, np. u Jaeckha, znajdujemy wersję, jakoby rezolucja kompromisowa Beckera została jednogłośnie uchwalona, lecz jest to wersja błędna. Tak sprawozdanie w „Courrier International”, jak i sprawozdanie Carda nie pozostawiają żadnej wątpliwości: kongres uchwalił jednomyślnie wniosek delegacji francuskiej o zdjęcie sprawy z porządku dziennego oraz wniosek Beckera o zezwolenie niemieckim i innym podzielającym jego poglądy delegatom na załączenie do protokołu deklaracji w sprawie polskiej. Pozostaje odpowiedzieć na zapytanie, dlaczego deklaracja, skoro już nie miała być wyrazem poglądów całego kongresu lub jego większości, nie została zredagowana zgodnie z instrukcją Marksa, a więc z podkreśleniem szczególnego znaczenia sprawy polskiej dla ruchu robotniczego, jak to zresztą uczynił Becker w swym przemówieniu. Można przypuszczać, że zachodziła obawa, iż bardziej śmiała deklaracja nie uzyskałaby zgody kongresu nawet na jej dołączenie do protokołu.

Po nieudanej próbie genewskiej nigdy już przyjaciele sprawy polskiej nie próbowali wprowadzać tej sprawy pod obrady kongresów Pierwszej Międzynarodówki. Tym gorliwiej zabierali głos w środowisku londyńskim, które znajdowało się w bezpośrednim zasięgu wpływów Marksa. I tak np. znajdujemy w „Głosie Wolnym” sprawozdanie z obchodu czwartej rocznicy powstania w Cambridge Hall przy Newman Street, urządzonego przez gminę centralno-londyńską Zjednoczenia Emigracji Polskiej. „Dopomogły londyńskiej gminie do urządzenia takiego obchodu przekazane jej przez sekcję Towarzystwa Demokratycznego ścisłe stosunki z Międzynarodowym Stowarzyszeniem Robotniczym”. Jakoż dr Marks wnosił i uzasadniał na tym zgromadzeniu uchwałę, że „wolność w Europie nie może być ustaloną bez niepodległości Polski”. Poparł wniosek inny Niemiec – Eccarius. Anglik Fox wniósł uchwałę, że „odtąd kwestia Polski stanowczo uproszczona została do wyboru jednego z dwojga: albo zgodzenia się na zupełne zniknięcie nazwy Polski z mapy Europy, albo podjęcia jej odbudowania w granicach 1772 roku”. Poparł wniosek Francuz Dupont. Inny Francuz – Alexandre Besson – wniósł uchwałę, że „francuska gałąź Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego protestuje w imieniu wzajemnej wspólności interesów ludowych przeciwko ujarzmieniu Polaków i przyrzeka im swą pomoc do odbudowania ich ojczyzny na podstawach republikańskich, demokratycznych i socjalnych”. Poparł wniosek Nemier. Przemawiał ponadto i przewodniczył Szwajcar Herman Jung, ten sam, który przewodniczył na kongresie w Genewie. Wykazywał on „ścisły związek pomiędzy gwałtem na Polsce dokonanym a niezwalczonymi trudnościami, jakie robotnicy w całej Europie napotykają w staraniach polepszenia swego politycznego i społecznego stanu” i zapowiadał, że „warstwy ludowe coraz lepiej poznając łączność swego interesu ze sprawą Polski, będą coraz potężniej domagały się naprawienia tej krzyczącej międzynarodowej zbrodni”. Spośród Polaków przemawiali Antoni Żabicki, Bobczyński i Oborski. Otóż mamy przed sobą całe londyńskie grono Międzynarodówki! Nawet orkiestra, która bezpłatnie uświetniła uroczystość odegraniem polskiego hymnu narodowego i innych utworów, była to ta sama orkiestra stowarzyszenia wyrobników instrumentów muzycznych, która występowała na wszystkich imprezach Międzynarodówki [94].

Dwa jeszcze razy zabrała glos w sprawie polskiej Rada Generalna [95] Międzynarodówki: po raz pierwszy na posiedzeniu 18 czerwca 1867 roku, wyrażając podziękowanie francuskim robotnikom, uczniom i adwokatom, którzy wzięli udział w manifestacjach w Paryżu na rzecz Polski i przypomnieli carowi moskiewskiemu, iż „panowanie azjatyckiego i barbarzyńskiego mocarstwa nad tą częścią ziemi europejskiej, zwaną Polską, jest oburzające dla uczucia sprawiedliwości i zdrowego rozsądku ludzkiego”, a ponadto wyrażając pochwałę adwokatowi Floquetowi za jego „szlachetne, odważne i prawdziwie kosmopolityczne wystąpienie przeciw caratowi” [96]; po raz drugi na posiedzeniu 14 lipca 1868 roku, piętnując – na wniosek Marksa – usunięcie z angielskiego budżetu przymiotnika „polscy” przed wyrazem „emigranci”, jako nowy przejaw służalczości wobec Rosji [97]. Kongres Międzynarodówki w Bazylei we wrześniu 1869 roku przyniósł wielką i ostateczną klęskę proudhonistów, ale na zwrot w sprawie polskiej było już za późno: nabrzmiewała walka ze spiskiem anarchistycznym kierunku Bakunina, jej przebieg i wynik miał być rozstrzygający dla bytu lub niebytu Międzynarodówki [98].

VIII

Marks później kilkakrotnie jeszcze wypowiadał się w sprawie polskiej, a więc w liście do sekcji rosyjskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego w Genewie z 24 marca 1870 roku, w przemówieniu na obchodzie powstania styczniowego w Londynie 23 stycznia 1875 roku [99] oraz w liście na obchód 50 rocznicy powstania listopadowego w Genewie 29 listopada 1870 roku [100]. Dwa ostatnie wystąpienia zamknął okrzykiem „niech żyje Polska”, nie: socjalna i demokratyczna Polska, lecz tout court: Polska.

Nie należy jednak sądzić, że do wystąpień tych pobudzały Marksa względy sentymentalne. Wprawdzie nazywał Polskę (mowa 22 stycznia 1867 roku) „nieśmiertelnym rycerzem Europy”, jednak rycerz ten bynajmniej nie był w jego rozumieniu Donkiszotem, lecz walczył o bardzo realną sprawę. Polska była wciąż narodem i rewolucyjnym, i nieodzownym. „Moskwa – mówił Marks – jest podporą, na której spoczywa samowładne panowanie dynastii Hohenzollernów i jej feudalnych hołdowników… Prusy zatem nie są zaporą przeciw Moskwie, ale jej narzędziem naprzód przeznaczonym na najazd Francji i ujarzmienie Niemiec… Pozostaje więc dla Europy tylko jedno z dwojga do wyboru. Albo azjatyckie barbarzyństwo pod wodzą Moskali spadnie na jej głowę jak lawina, albo musi odbudować Polskę, odgradzając się tym sposobem od Azji dwudziestoma milionami bohaterów i zyskując wolne chwile do dokonania swego społecznego przeobrażenia” [101]. Naród polski miał być tedy tarczą, osłaniającą rewolucyjną Europę przed barbarzyństwem Moskwy. W całej spuściźnie pisarskiej Marksa nie znajdziemy jednego nieżyczliwego, a nawet krytycznego słowa o narodzie polskim, odwrotnie, same słowa uznania, ba, uwielbienia – raz po raz jak gdyby powtarza się w niej okrzyk Marksa z roku 1848: „Heil, dreifach heil den Polen”, cześć, po trzykroć cześć Polakom. Polską politykę Marksa kontynuował i wtórował mu Engels. W czasie obchodu rocznicy powstania styczniowego 22 stycznia 1876 roku w Londynie mówił on: „Rola Polski w dziejach rewolucji europejskich jest szczególna. Każda rewolucja na Zachodzie, która nie zdoła porwać za sobą Polski i zapewnić jej niezawisłość, skazana jest na klęskę… Zaiste Polska nie jest podobna do żadnego innego kraju. Z punktu widzenia rewolucji jest ona kamieniem węgielnym gmachu Europy: w zależności od tego, czy w Polsce przeważy rewolucja, czy reakcja, pierwsza albo druga odniesie ostateczne zwycięstwo w całej Europie” [102].

Teza historyków komunistycznych, w szczególności Celiny Bobińskiej, jakoby Marks i Engels nieustannie nawoływali Polaków do połączenia walki o niepodległość z walką rewolucyjną rosyjskiego i niemieckiego proletariatu [103], nie znajduje potwierdzenia w tekstach. Nawoływania takie nie były potrzebne. Marks sławił Polskę jako „jedyny naród europejski, który walczył i walczy nadal jako kosmopolityczny żołnierz rewolucji” [104], Engels przypominał, że Polska od roku 1792 dokonała dla sprawy rewolucji więcej niż Włochy, Niemcy i Węgry razem wzięte, a jednocześnie stwierdzał, że pozostawiono Polskę samą sobie, gdy w roku 1863 upadała pod przemocą dziesięciokrotnie potężniejszych sił rosyjskich [105]. Marks i Engels nawoływali natomiast rewolucjonistów rosyjskich i niemieckich do wyrzeczenia się zagrabionych ziem polskich, do poparcia walki Polaków o odbudowanie niepodległej Polski, w myśl zasady, że nie może być wolny naród, który uciska inne narody, oraz zasady, że wyzwolenie Polski jest sprawą honoru wszystkich demokratów europejskich. Na rodzący się rosyjski ruch socjalistyczny nakładał Marks ten sam obowiązek „skruszenia kajdan skuwających Polskę” [106], jaki uprzednio nakładał na demokratów i socjalistów niemieckich; głównym zadaniem sekcji rosyjskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego – pisał – „jest praca na rzecz Polski (tzn. uwolnić Europę od ich własnego sąsiedztwa)” [107].

Marks i Engels uważali obalenie carskiego absolutyzmu, zwycięstwo rewolucji w Rosji za konieczne i nieuniknione. Nie mogli jednakże traktować przewrotu w Rosji w oderwaniu od istniejących warunków politycznych – w Rosji i poza Rosją. Zmiany w sytuacji międzynarodowej w związku z wojną niemiecko-francuską nie osłabiły w oczach Marksa i Engelsa oceny Rosji jako ostatniej i najpotężniejszej twierdzy całej europejskiej reakcji. Odwrotnie, uważali tę twierdzę za jeszcze mocniejszą i groźniejszą, gdyż polityka Bismarcka rzuciła Francję w ramiona Rosji i uczyniła carat rozjemcą całej Europy. Rozpatrując możliwe drogi polityki niemieckiej po klęsce francuskiej, Marks widział tylko jeden sposób ocalenia przyszłości Europy: wyrzeczenie się przez Niemcy myśli o zaborze Alzacji i Lotaryngii, zawarcie z Francją honorowego pokoju. W tym wypadku „wojna owa wyemancypuje Europę spod moskiewskiej dyktatury, sprawi, iż Prusy wsiąkną w Niemcy, pozwoli na pokojowy rozwój zachodniej części kontynentu, dopomoże wreszcie rewolucji rosyjskiej do wyklucia się, wyjdzie tedy na dobre także ludowi rosyjskiemu”. Lecz jeśli zwycięskie Niemcy zabiorą Alzację i Lotaryngię – Francja sprzymierzy się z Rosją przeciwko Niemcom. „Wojna roku 1870 nosi w swym łonie nieuchronną wojną między Niemcami a Rosją, tak samo jak wojna roku 1866 nosiła w swym łonie wojnę roku 1870”. Nieuchronność wojny rosyjsko-niemieckiej mógłby uchylić tylko uprzedni wybuch rewolucji w Rosji, który jednak uważał Marks za nieprawdopodobny. „Jeżeli ten nieprawdopodobny wypadek nie zajdzie – pisał – można już teraz traktować wojnę pomiędzy Niemcami a Rosją jako un fait accompli” [108]. I dodawał, że „taka wojna nr II będzie akuszerką nieuniknionej rewolucji socjalnej w Rosji” [109]. Najpierw tedy wojna, a dopiero potem rewolucja w Rosji. Prognoza ta sprawdziła się z całą dokładnością w latach 1914-1917.

Engels także widział dwie możliwości rozwoju wydarzeń, pokojową i wojenną. Ostatnim słowem Engelsa, jeśli chodzi o prognozę międzynarodowej sytuacji, była jego praca pt. „Socjalizm w Niemczech”, zamieszczona w wydanym w Lille „Almanach du Parti Ouvrier” na rok 1892 [110]. Za jakie 10 lat – pisał Engels – dojdzie w Niemczech do władzy partia socjalno-demokratyczna, ona naprawi niesprawiedliwości, które popełnili jej poprzednicy. „Ona przygotuje odbudowanie tak nędznie przez francuską burżuazję zdradzonej Polski; ona da Szlezwikowi północnemu oraz Alzacji i Lotaryngii możność swobodnego wypowiedzenia się co do swej przyszłości politycznej. Wszystkie te kwestie będą zatem rozwiązane łatwo, i to nie w dalekiej przyszłości, jeśli tylko Niemcy pozostawione będą samym sobie”. Lecz jeśli przyjdzie do wojny, jeśli Rosjanie i Francuzi wtargną do Niemiec, wówczas wojna będzie dla tych ostatnich „walką na śmierć i życie, walką, w której by mogły utrzymać swój byt narodowy tylko przez użycie środków rewolucyjnych. Dzisiejszy rząd – pisał dalej Engels – jeżeli nie będzie zmuszony do tego, z pewnością rewolucji nie rozpęta. Ale mamy w Niemczech silną partię, która rząd do tego zmusić może, albo nawet sam rząd zastąpić; partią tą jest partia socjalno-demokratyczna… Jeżeli żądza caratu do zaborów i szowinistyczna gorączka francuskiej burżuazji mają powstrzymać dzisiejszy zwycięski, ale pokojowy pochód niemieckich socjalistów [111], to ci ostatni – możecie być pewni tego – gotowi są dowieść światu, że dzisiejsi niemieccy proletariusze nie zostaną w tyle za francuskimi sankiulotami z przeszłego stulecia i że 1893 rok bez wstydu stanie obok 1793 roku”. A więc wizja wojny jakobińskiej w obronie Niemiec, w obronie przyszłości socjalnej demokracji niemieckiej. O rewolucji w Rosji ani słowa. Teza komunistycznych historyków, jakoby Marks i Engels w ostatnim okresie swego życia upatrywali w rewolucji rosyjskiej punkt ciężkości sytuacji europejskiej, nie zgadza się więc z tekstami. „Wojna roku 1870 – pisał Marks – przesunęła punkt ciężkości ruchu robotniczego… do Niemiec. Będzie winą niemieckiej klasy robotniczej, jeśli nie odegra ona przypadającej jej roli historycznej” [112]. Ten sam pogląd reprezentował do końca Engels, wykazywał on wielokrotnie, że tylko niemiecka klasa robotnicza i niemiecka socjalna demokracja może przywrócić sprawiedliwość w stosunkach międzynarodowych, naprawić krzywdy wyrządzone przez Prusy Polsce, Francji i Danii, umożliwić rewolucję w Rosji. Wiodą do tego dwie drogi, jedna krótsza – pokojowa – druga dłuższa – wojenna – obie prowadzące poprzez zdobycie władzy przez proletariat niemiecki.

We wszystkich tych prognozach dziejowych, we wszystkich ich wariantach Polska jest wciąż owym termometrem, którym mierzy się intensywność i żywotność rewolucji, jest owym kamieniem węgielnym gmachu rewolucyjnej Europy. Pod tym względem nic się nie zmieniło w poglądach Marksa i Engelsa do końca ich życia. Jednakże w ostatnim okresie życia Engelsa można też dostrzec pewne nowe postawy, jeśli chodzi o Polskę. Przede wszystkim nie wiąże już Engels walki o wyzwolenie narodowe w jednoczesny proces z walką o wyzwolenie społeczne: „Każdy polski chłop i robotnik, który budzi się z otępienia i zaczyna brać udział w sprawach ogólnych, napotyka przede wszystkim fakt ujarzmienia narodowego jako pierwszą przeszkodę na swej drodze. Usunięcie tej przeszkody jest podstawowym warunkiem wszelakiego zdrowego i swobodnego rozwoju… Aby móc walczyć, trzeba najpierw mieć grunt pod nogami, powietrze, światło i przestrzeń. W przeciwnym razie wszystko pozostaje czczą gadaniną” [113]. Usunięcie obcego panowania jest tedy sprawą pierwszą. Dalej prawo Polski do własnej państwowości nie wypływa już z prawa wielkich narodów historycznych, lecz z przyrodzonego prawa każdego narodu do niepodległego bytu: „Szczera współpraca międzynarodowa narodów europejskich możliwa jest jedynie wówczas, kiedy każdy z tych narodów będzie u siebie w domu zupełnie niezależny” [114]. I dalej: „Bez przywrócenia niepodległości i jedności każdego narodu nie mogłoby nastąpić ani międzynarodowe zjednoczenie proletariatu, ani spokojna, rozumna współpraca tych narodów w imię wspólnych celów” [115]. Można więc powiedzieć, że odbudowanie Polski przestało być wyłączną przesłanką rewolucji europejskiej (taką zresztą nigdy nie było), zastąpiła ją przesłanka niepodległości wszystkich narodów europejskich. Pomimo to nie da się powiedzieć – jak to czyni Wehler – że mitem jest „niezachwiane związanie się Marksa i Engelsa z ideałem samodzielnego państwa polskiego jako celem samym w sobie”, mitem, „którego patyna nie czyni go bardziej wiarygodnym” [116]. Nie, nie jest mitem. Przyszła Europa była dla Marksa i Engelsa nie do pomyślenia bez Polski niepodległej i zjednoczonej.

Na tym szerokim tle trzeba skonkretyzować rolę Marksa w czasie powstania styczniowego. Oto wnioski końcowe:

1.    Marks nie był twórcą Pierwszej Międzynarodówki, wszedł do niej dopiero przez manifestację w sali św. Marcina na rzecz Polski, 28 września 1864 roku. Od tej jednak pory do samego końca odgrywał w Międzynarodówce rolę ducha-czyniciela, wycisnął na całości jej prac swe piętno. Do końca też wnosił do Międzynarodówki myśl o konieczności odbudowania Polski.

2.    Pierwsza Międzynarodówka powstała na fali poruszenia wywołanego powstaniem w Polsce. Od początku ścierały się w niej dwa nurty: nurt politycznej walki proletariatu, reprezentowany przede wszystkim przez Marksa, i nurt apolitycznej walki ekonomicznej, czerpiący swe natchnienie z nauk Proudhona, później także z nauk Bakunina. Nurt marksowski angażował się zdecydowanie w poparcie dla sprawy polskiej, nurt anarchistyczny był sprawie polskiej nieżyczliwy.

3.    Przewaga wpływów Marksa w Radzie Centralnej i w ogóle w ośrodku londyńskim sprawiła, iż Rada zajmowała w sprawie Polski stanowisko zdecydowanie życzliwe i aktywne. Przewaga wpływów proudhonowskich na kongresach w pierwszym okresie istnienia Międzynarodówki uniemożliwiła życzliwe dla Polski uchwały kongresów. Jednakże sam fakt, iż do założycieli Międzynarodówki należeli Polacy i że Międzynarodówka powstała na manifestacji w obronie Polski, przeszedł na zawsze do tradycji międzynarodowego ruchu robotniczego. Tradycji tej należy też przypisać fakt, że Polacy w Międzynarodówce Pierwszej, a potem Drugiej, reprezentowani byli zawsze jako odrębny kraj i naród przez wspólną trójzaborową delegację. Była to aż do roku 1918 jedyna międzynarodowa organizacja o charakterze politycznym, uznająca istnienie Polski pomimo zaborów i podziałów.

 

Adam Ciołkosz
_____________________________
Powyższy tekst to cała broszura, wydana jako odbitka z „Tek Historycznych”, Londyn 1963, brak wydawcy. Tekst początkowo został wygłoszony w Polskim Towarzystwie Historycznym w Londynie, 21 marca 1963 r., a także w Sekcji Historycznej Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu 7 listopada 1963 r. Tekst publikujemy w 150. rocznicę wybuchu powstania styczniowego.

 

Przypisy:

[1]: List Marksa do Engelsa z 12 stycznia 1882 r.

[2]:    Zob. przedmowę do „Krytyki ekonomii politycznej”.

[3]:    „Kapitał”, t. I, księga I, Warszawa 1951, str. 352 i 378.

[4]:    Terminologia w rozumieniu wyjaśnienia, zawartego w przedmowie Engelsa do angielskiego wydania „Manifestu Komunistycznego” z roku 1888. Przybierającym nazwę „komunistów” chodziło o ruch klasy robotniczej, w przeciwstawieniu do ludzi określających się jako „socjaliści”, lecz stojących poza klasą robotniczą. Po klęsce Komuny Paryskiej terminologia „komunistyczna” wyszła z użycia. Na zapytanie, czy nie byłoby lepiej nadać zamierzonej wspólnej pracy Karola Kautsky’ego i Edwarda Bernsteina „Historia socjalizmu” tytułu „Historia komunizmu” odpowiedział Engels przecząco (list do Kautsky’ego z 13 lutego 1894 r.): „Wyrażenia »komunizm« nie uznałbym już dziś za powszechnie odpowiednie, raczej rezerwowałbym je na wypadki, gdy trzeba dokładniejszego określenia – a i wtedy wymagałoby ono obecnie komentarza, skoro od trzydziestu lat wyszło w praktyce z użycia”.

[5]:    Franz Mehring: „Karl Marx. Geschichte seines Lebens”, Lipsk 1918, str. 319.

[6]:    „Listy emigracyjne Joachima Lelewela”, tom III, Wrocław-Kraków 1952, str. 418-419.

[7]: Józef Wysocki (1809-1873), generał, członek Centralizacji Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, późniejszy uczestnik powstania w 1848 r. w Galicji i dowódca legionu polskiego na Węgrzech w 1849 r.

[8]: Ludwik Oborski (1787-1873), kapitan legionów napoleońskich, pułkownik w powstaniu listopadowym, na emigracji członek karbonariuszy, Młodej Polski i Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. W roku 1833 stał na czele polskiego „hufca świętego” w nieudanej wyprawie sabaudzkiej. W Londynie należał w roku 1845 do założycieli Democratic Friends of All Nations, pierwszej organizacji międzynarodowej na gruncie angielskim; w roku 1846 był jednym z założycieli Praternal Democrats. W roku 1848 walczył w powstaniu w Wielkopolsce i jako dowódca dywizji w rewolucji w Badenii, po czym powrócił do Londynu, gdzie brał udział w pracach inspirowanej przez Giuseppe Mazziniego International People’s League, był członkiem Gromady Rewolucyjnej Londyn (założonej w 1855 roku), jednym z założycieli International Committee (1855 r.) i International Association (1856 r.), potem był członkiem Rady Centralnej Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego (1865-1867), na koniec był prezesem Związku Ludu Polskiego (założonego w roku 1872).

Stanisław Gabriel Worcell (1799–1857), uczestnik powstania listopadowego i poseł na Sejm, na emigracji związany z Lelewelem, karbonariusz i członek Młodej Polski, przywódca Gromad Ludu Polskiego w Anglii, myśliciel i pisarz socjalistyczny, jeden z przywódców Zjednoczenia Emigracji Polskiej, po połączeniu tegoż z Towarzystwem Demokratycznym Polskim członek jego Centralizacji, później – redaktor „Demokraty Polskiego” w Londynie. Na terenie rewolucyjnych organizacji międzynarodowych współpracował ściśle z Mazzinim.

Karol Bogumił Stolzman (1793–1854), kapitan artylerii w powstaniu listopadowym, na emigracji związany z Lelewelem, działacz Młodej Polski i Zjednoczenia Emigracji Polskiej, później członek Centralizacji Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. Autor popularnej książki „Partyzantka”. Razem z Worcellem reprezentował Towarzystwo Demokratyczne Polskie w International People’s League i współpracował ściśle z Mazzinim.

[9]:    „Listy emigracyjne”, jw., str. 435.

[10]: List z 3 lutego 1860 r.

[11]: List z 10 lutego 1860 r.

[12]: N. Rjasanoff: „Marx und Engels über die Polenfrage”, „Archiv für die Geschichte des Sozialismus und der Arbeiterbewegung”, rocznik 6. Lipsk 1916, str. 175-372.

Myli się Helena Michnik, autorka przypisków do zbioru „Marks i Engels o Polsce”, Warszawa 1960, gdy wysuwa hipotezę (tom II, str. 396-397), że w liście Marksa i tow. chodzi – być może – o kongres Bratnich Demokratów w Londynie, który jakoby odbył się bezpośrednio przed kongresem Związku Komunistów; jednocześnie miał się odbywać w Brukseli kongres demokratów z udziałem Lelewela, który poparł stanowisko Marksa, zajęte na kongresie Bratnich Demokratów w Londynie, a ujęte w formie adresu demokratów angielskich do bratniego stowarzyszenia belgijskiego. Tak jednak być nie mogło. Nie było kongresu Bratnich Demokratów w Londynie ani bezpośrednio przed kongresem komunistów, ani w żadnym innym czasie. Nie było też kongresu demokratów w Brukseli ani jednocześnie z kongresem demokratów w Londynie, ani też w żadnym innym czasie. Była jedynie uroczystość polska w Londynie 29 listopada 1847 r., na której odczytano odezwę demokratów belgijskich oraz odezwę-odpowiedź demokratów angielskich, wyrażającą zgodę na odbycie kongresu demokratycznego w Brukseli. Zebranie sprawozdawcze Towarzystwa Demokratycznego w Brukseli odbyło się nie jednocześnie, lecz dopiero 19 grudnia 1847 roku. Trzeba tedy odrzucić hipotezę Heleny Michnik, przyjąć zaś hipotezę Riazanowa.

[13]: „Neue Rheinische Zeitung”, Kolonia, nr 135, 5 listopada 1848 r. Artykuł ten („Ostatnie wiadomości z Wiednia, Berlina i Paryża”) został pominięty w zbiorze „Marks i Engels o Polsce”.

[14]: „Neue Rheinische Zeitung”, nr 81, 20 sierpnia 1848 r.

[15]: Tamże.

[16]: Takie rozumienie funkcjonalności kwestii polskiej przypisuje Marksowi i Engelsowi młody uczony niemiecki Hans-Ulrich Wehler w książce „Sozialdemokratie und Nationalstaat”, Würzburg 1962, str. 19-23. Wehler utrzymuje, że w rozumieniu Marksa i Engelsa Polska miała stać się zbyteczna po spełnieniu swych zadań, do których należało osłonięcie przed caratem postępu w Europie Środkowej i Zachodniej, obalenie spojonego jej rozbiorami sojuszu trzech konserwatywnych mocarstw i zrewolucjonizowanie Rosji, czego warunkiem było ukonstytuowanie się Polski jako państwa narodowego. „Albowiem razem z rewolucją w Rosji i w ogóle zniknięciem reakcyjnych mocarstw staną otworem wrota do zmian, które obejmą wówczas całą Europę i nie będą zresztą pytały o narodowe granice”. Taka jest interpretacja Wehlera, nie może on jednak przytoczyć na jej poparcie żadnych tekstów ze spuścizny Marksa i poprzestaje na stwierdzeniu, iż już po rewolucyjnym okresie „wiosny ludów” Engels uznał Polaków za naród stracony (une nation foutue), którym można się posługiwać tylko dopóki Rosja sama nie zostanie wciągnięta w wir rewolucji agrarnej. Istotnie Engels w liście do Marksa 23 maja 1851 roku wypowiedział na temat Polski i Polaków szereg sądów ujemnych. Engels obliczał, że przy najbliższej ruchawce Polska wyprowadzi do boju skromne tylko siły, zaś „naród, który wystawia najwyżej 20-30 tysięcy żołnierza, nie może odgrywać żadnej roli”. Podobnie nieżyczliwe były uwagi Engelsa o Polsce w artykule „Polacy, Czesi i Niemcy” w „New York Tribune” 15 marca 1852 roku (w cyklu artykułów „Rewolucja i kontrrewolucja w Niemczech”). Naród polski – pisał mylnie Engels – „dotychczas nie dał żadnego dowodu, że jest zdolny do wyzwolenia się ze stosunków feudalnych na pańszczyźnianym rolnictwie”. Dwie te wypowiedzi Engelsa stanowiły jednak znacznie więcej aniżeli – jak twierdzi Wehler – postawienie i aplikację tezy o przejściowym znaczeniu sprawy niepodległości Polski i o funkcjonalizmie kwestii polskiej. Były one próbą zupełnej rewizji poglądów, ustalonych przez Marksa i Engelsa w latach 1847-1849, a więc próbą w ogóle odebrania Polsce i kwestii polskiej pozytywnego znaczenia dla rewolucji europejskiej. Próba ta załamała się całkowicie. Wypowiedzi Engelsa nie wpłynęły na Marksa, który listem 2 grudnia 1856 roku powiadomił Engelsa, że ostatnie studia przekonały go do Polski „wprost décidément”. Również Engels otrząsnął się z swych wątpliwości i w roku 1866 napisał cykl artykułów „Klasa robotnicza a kwestia polska”, a potem szereg innych prac, w których powrócił do początkowej koncepcji z okresu „Neue Rheinische Zeitung”. Wypowiedzi Engelsa z lat 1851 i 1852 należy tedy traktować nie jako ostateczny zwrot w pojmowaniu kwestii polskiej, lecz jako przejściowe załamanie się prostej poza tym linii. Załamanie to zresztą nigdy nie obciążało Marksa. Dwa inne krytyczne listy Engelsa, a mianowicie list z 12 kwietnia 1853 roku do Józefa Wedemeyera (o stosunkach etnograficznych na polskiej Ukrainie) i z 21 kwietnia 1863 roku do Marksa (o zaprzedawaniu się szlachty polskiej Rosjanom w roku 1772), mają znaczenie znikome i nie zasługują na szczególniejszą uwagę.

Funkcjonalność kwestii polskiej w interpretacji Marksa i Engelsa należy rozumieć jako jej współzależność z wszystkimi innymi kwestiami rewolucji europejskiej. Współzależność ta dotyczyła jednak nie tylko kwestii polskiej. Współzależne z sobą były: demokracja europejska i rewolucja proletariacka na Zachodzie, demokracja europejska i rewolucja agrarna na Wschodzie, zjednoczenie Niemiec i zniszczenie państwa pruskiego, zniszczenie państwa pruskiego i zniszczenie Rosji carskiej, zjednoczenie Niemiec i rozbicie Austrii, rozbicie Austrii i niepodległość Węgier, rozbicie Austrii i niepodległość Polski, zniszczenie państwa pruskiego i niepodległość Polski, zniszczenie Rosji carskiej i niepodległość Polski. Spośród wszystkich tych związków funkcjonalnych najważniejszy jednak był związek łączący odbudowanie Polski z obaleniem „świętego przymierza” trzech mocarstw reakcyjnych. Kwestia polska miała znaczenie obiektywnie najbardziej rewolucjonizujące dla całej sytuacji europejskiej.

[17]: Cyt. Franz Mehring, o. c., str. 212-213.

[18]: List z 13 lutego 1863 r.

[19]: List z 17 lutego 1863 r.

[20]:    Niemieckie Robotnicze Stowarzyszenie Oświatowe w Londynie. Marks wystąpił z niego jeszcze 17 września 1850 r., ale mógł w nim liczyć na poparcie Eccariusa, Lessnera i Wolffa, dawnych członków Związku Komunistów.

[21]: List z 20 lutego 1863 r.

[22]: List z około 21 lutego 1863 r.

[23]: List z 24 marca 1863 r.

[24]: List z 20 lutego 1863 r.

[25]: List z około 21 lutego 1863 r.

[26]: Karl Marx – Friedrich Engels: „Kritisch-historische Gesammtausgabe” (MEGA). Oddział III, tom 3, Berlin 1930, str. 141.

[27]: Karl Marx: „Manuskripte über die polnische Frage (1863-1864). Herausgegeben und eingeleitet von Werner Conze und Dieter Hertz-Eichenrode”. Haga 1961, stron 202.

[27a]: Emanuel Halicz („Marks o sprawie polskiej”, „Kwartalnik Historyczny”, Warszawa, 1963, I, str. 116) stawia wydawcom zarzut, jakoby wyeliminowali jeden z wariantów rękopisu 19c „Preussen (Die Canaillen)”, „ponieważ Marks użył w nim wielu ostrych zwrotów i sformułowań pod adresem Prus”. Metodę tę piętnuje Halicz jako niedopuszczalną. Zarzut okazuje się jednak zupełnie nieuzasadniony. Rękopis 19c „Preussen (Die Canaillen)” nie jest jednym z wariantów pracy „Polen, Preussen und Russland”, a tylko chronologicznym zbiorem materiałów za okres lat ok. 1640-1792, który Marks sporządził, przygotowując się do pisania zamierzonej broszury. Wydawcy przejęli z rękopisu 19c nie mniej jak 26 ustępów, a w nich wszystkie ironiczne lub zgoła pogardliwe przezwiska, jakie Marks nadał poszczególnym królom pruskim. Nie przedrukowali oni rękopisu „Preussen (Die Canaillen)” w całości jedynie ze względów metodologicznych, posługiwali się bowiem chronologicznymi zbiorami materiałów Marksa tylko o ile było to nieodzowne dla zapełnienia luk w ostatecznych wypracowaniach Marksa. I tak pominęli notatki dotyczące polityki cara Piotra I Wielkiego w stosunku do Rzeszy Niemieckiej w czasie wojny północnej. Zob. Dieter Hertz-Eichenrode: „Enstehung und Beschaffenheit der Manuskripte”, o.e., str. 59-64.

Zarzuty Halicza powtarza i rozszerza Celina Bobińska („O nowych rękopisach Karola Marksa w sprawie polskiej”, „Z Pola Walki”, Warszawa, 1963, nr 3, str. 211-214). Zarzuca ona wydawcom zastosowanie metody edytorskiej „wywołującej zasadnicze wątpliwości”, a mianowicie spreparowanie rękopisów Marksa jako „dowolnej kompilacji”, „w przemieszanych strzępach i urywkach”, czym rzekomo „obniżyli wartość edycji jako źródła naukowego, jako przekazu autentycznego”. Zarzuty Bobińskiej wydają się nieuzasadnione, a nawet krzywdzące dla wydawców, co jednak nie uchyla słuszności podniesionego przez nią postulatu wydania wszystkich rękopisów w ich oryginalnej postaci. Nasuwa się przy tym zapytanie, dlaczego dotychczas nie uczynił tego instytut moskiewski, którego możliwości wydawnicze były i są daleko większe niż instytutu amsterdamskiego?

[28]: Str. 143.

[29]: Str. 93.

[30]: Z końcem 1843 roku pisał Marks w „Przyczynku do krytyki heglowskiej filozofii prawa”: „Kiedy dopełnią się wszystkie warunki wewnętrzne, gromkie pianie galijskiego koguta obwieści dzień niemieckiego zmartwychwstania”.

[31]: „Powstańcy na morzu w wyprawie na Litwę. Z pamiętnika Teofila Łapińskiego”, Lwów 1878. Relacja Łapińskiego o spotkaniu z Marksem w przekładzie na język niemiecki – w artykule Leona Wasilewskiego: „Karl Marx und der polnische Aufstand vom Jahre 1863”, „Polen”, Wiedeń 1915, nr 27.

[33]: Władysław Mickiewicz: „Pamiętniki”, tom II. Kraków 1927, str. 281.

[33]: W artykule Jerzego W. Borejszy: „Rozmowa Marksa z Polakiem w 1863 r.”, „Polityka”, Warszawa, 26 listopada 1960 r.

[34]: Odezwę tę odnalazł i pierwszy opublikował Riazanow, o. c., str. 209-210. Kilka błędów ortograficznych wskazuje, że odezwę składano w nie-niemieckiej drukarni. Wedle Riazanowa odezwa wydrukowana była na niebieskawym papierze. Na takim samym papierze drukowane były okólniki Centralizacji Towarzystwa Demokratycznego Polskiego z okresu Worcella, być może w tej samej drukarni.

[35]: Johann George Eccarius (1818-1889), krawiec z Turyngii, jeden z założycieli niemieckiego Robotniczego Stowarzyszenia Oświatowego w Londynie, członek komunistycznego komitetu korespondencyjnego w Londynie (1846), członek Związku Komunistów (1847). Zaznaczył się jako niezawodny przyjaciel i gorliwy rzecznik sprawy polskiej. W latach 1864-1867 był zastępcą przewodniczącego Rady Centralnej Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego, w latach 1867-1871 był jej sekretarzem. W roku 1872 przeszedł na stronę Bakunina, później jednak Bakunina porzucił i był czynny już tylko w angielskim ruchu związków zawodowych – do końca życia.

[36]: William Randal Cremer (1828-1908), cieśla, w roku 1863 członek Narodowej Ligi Niepodległości Polski, sekretarz generalny Rady Centralnej Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego w latach 1864-1866, wystąpił z Rady Generalnej w roku 1867. Członek parlamentu z ramienia partii liberalnej w latach 1886-1895 i 1900-1908.

[37]: Budynek, w którym mieściła się sala św. Marcina, znajdował się przy Long Acre w śródmieściu Londynu. Spośród odbytych w tej sali bardziej pamiętnych zgromadzeń należy zanotować zgromadzenie publiczne, którym International Committee, poprzednik Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego, zainaugurował swą działalność 27 lutego 1855 r. (przewodniczył Ernest Jones, przemawiali Aleksander Hercen, Alfred Talandier, George Jacob Holyoake i Stanisław Worcell). W tym samym roku 29 listopada odbył się w tejże sali obchód rocznicy powstania listopadowego, zwołany przez komitet anglo-polski pod przewodnictwem P. A. Taylora. W roku 1858 na odbytym w tejże sali zgromadzeniu w rocznicę powstania listopadowego, zwołanym przez International Committee, przewodniczył pułkownik Oborski. Budynek ten został rozebrany w roku 1867.

[38]: Najpełniejszą dokumentację dotyczącą założenia Pierwszej Międzynarodówki znaleźć można w książce: „Founding of the First International”, red. L. E. Mins, Nowy Jork, 1937.

Tradycyjnie narracja rozpoczyna się od zgromadzenia w sali św. Marcina i wokół niego osnuwa wydarzenia poprzedzające to zgromadzenie, co – w zestawieniu z datą zgromadzenia – stwarza wrażenie bardzo spóźnionego wystąpienia w obronie Polski i polskiego powstania. Tymczasem zgromadzenie to ma swoje preliminaria – robotnicza akcja pomocy dla Polski rozpoczęła się wkrótce po wybuchu powstania. Już 4 marca 1863 roku odbył się w londyńskiej dzielnicy Finsbury mityng, który – wedle „Głosu Wolnego” nr 10 z 20 kwietnia 1863 – nie tylko tym się odznaczył, że przyjęte na nim uchwały żądały przywrócenia niepodległości Polski, ale oświadczały gotowość ludu do ponoszenia ofiar, jeżeli dla osiągnięcia tego celu Anglia zniewoloną byłaby prowadzić wojnę. Mityng wysłał do lorda Palmerstona deputację z memoriałem nalegającym na rząd angielski, aby z innymi mocarstwami europejskimi domagał się przywrócenia Polski jako narodu niepodległego. „Klasy robotnicze – mówił sekretarz deputacji Wall – czują, że Rosja nie dotrzymała żadnych obietnic względem Polski i że honor Anglii wymaga, aby jej rząd zdobył się na czyny”. Lord Palmerston zapytał deputację, czy życzy sobie, ażeby Anglia wydała drugą wojnę Rosji, na co Wall odrzekł: „Tak jest, życzymy sobie wojny za Polskę”. Zgromadzenie 28 września 1864 nie było tej akcji momentem początkowym, lecz końcowym.

[39]: Henri Louis Tolain (1828-1897), z zawodu rytownik, z przekonań mutualista. Pozostawał na ogół pod wpływem Proudhona, różnił się jednak od niego tym, że rozumiał i głosił potrzebę samodzielnej działalności politycznej robotników. Był jednym z sygnatariuszy historycznego „manifestu sześćdziesięciu”, który pojawił się 17 lutego 1864 r. z okazji wyborów uzupełniających do Corps Législatif i nawoływał robotników do głosowania na robotników, z tym że prawa polityczne przyznane robotnikom winny pociągnąć za sobą równe prawa społeczne. „Nie chcemy jałmużny – mówił ten manifest – lecz sprawiedliwości”. Tolain kandydował jako kandydat robotników z piątego okręgu Paryża, uzyskał jednak tylko 495 głosów i nie został wybrany. W roku 1871 był posłem do Zgromadzenia Narodowego w Wersalu i przeciwnikiem Komuny, za co Rada Generalna usunęła go z Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego.

[40]: Julius Braunthal: „Geschichte der Internationale”, tom I, Hanower 1961, str. 103.

[41]: Sprawozdanie w tygodniku „Beehive”, nr 93 z 25 lipca 1863 r. „Beehive” był oficjalnym organem Londyńskiej Rady Związków Zawodowych.

[42]: George Odger (1820–1877), szewc, w latach 1862-1872 sekretarz Londyńskiej Rady Związków Zawodowych, członek Narodowej Ligi Niepodległości Polski (1803), w latach 1864-1867 przewodniczący Rady Centralnej Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego. W roku 1871 odmówił podpisania manifestu Rady Centralnej „Wojna domowa we Francji” i wystąpił z Międzynarodówki.

[43]: Pełny tekst w „Beehive” nr 112 z 5 grudnia 1863 r.

[44]: „Polska”, Bruksela, nr 6 z 1 sierpnia 1863 r., str. 4.

[15]: E. E. Fribourg: „L’Association Internationale des Travailleurs”, Paryż, 1871, str. 9.

[46]: Pełny tekst w „Beehive”, nr 155 z 1 października 1864 r.

[47]: List do Engelsa z 4 listopada 1864 r.

[48]: Pełny tekst w „Beehive”, nr 155 z 1 października 1864 r.

[49]: Jak wyżej.

[50]: Broszura: „Address and Provisional Rules of the Working Men’s International Association”, Londyn 1864.

[51]: Powszechnie przyjmowano, że rezolucję powyższą napisał i przedłożył Marks. Tak też w zbiorze: „Marks i Engels o Polsce”, tom II, str. 14. Dopiero Dieter Hertz-Eichenrode wyjaśnił na podstawie znajdujących się w Międzynarodowym Instytucie Historii Społecznej w Amsterdamie rękopisemnych protokołów Rady Centralnej, tom I, str. 16, że autorem i wnioskodawcą był Fox. Zob. Karl Marx: „Manuskripte über die polnische Frage”, str. 47.

[52]: List do Engelsa z 10 grudnia 1864 r.

[53]: Protokóły Rady Centralnej, tom I, str. 22 i nast.

[54]: Karl Marx: „Manuskripte über die polnische Frage”, Haga 1961.

[55]: List z 25 stycznia 1865 r.

[56]: „Głos Wolny”, Londyn, nr 62 i 63 z 20 i 31 marca 1865 r., „Beehive”, nr 177 z 4 marca 1865 r., „Der Weisse Adler”, Zurych, nr 48 z 22 kwietnia 1865 r.

[57]: „Głos Wolny”, nr 83 z 20 października 1865 r.

[58]: N. Rjasanoff: „Marx und Engels über die Polenfrage”, jw., str. 195. Również Braunthal, o. c., str. 137, podaje, że wniosek był Marksa.

[59]: Zwięzłe, ale dokładne sprawozdanie znajduje się w broszurze wydanej przez sekcję paryską Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego przed kongresem w Genewie. Oryginał tej broszury zachował się w archiwach prefektury policji w Paryżu; przedruk w zbiorze dokumentów „La Première Internationale”, Genewa 1962, tom I, str. 16-24. Ponadto relacje w książce Fribourga, w książce Gustawa Jaeckha („Historia Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego”, Kraków 1906), w książce Mehringa i w pracy Riazanowa. Pewne szczegóły, ominięte w innych źródłach, znaleźć można w „The Workman’s Advocate”, Londyn, nr 134 z 30 września 1865 r.

Pełny tekst protokołów konferencji londyńskiej znaleźć można w zbiorze „Documents of the First International 1864-1866”, Londyn 1963, str. 229-260. Nie ma w nim jednak protokołu wspólnego posiedzenia „komitetu stałego” z delegatami z kontynentu 27 września 1865 r., na którym m.in. omawiano kwestię polską; protokół ten zaginął.

[60]: O.c., str. 44-45.

[61]: Wedle Fribourga obok Marksa i innych członków Rady Centralnej za umieszczeniem kwestii polskiej na porządku dziennym przyszłego kongresu przemawiał także Le Lubez. Również wedle Fribourga po Cesarze de Paëpe przemówił Pierre Vésinier, drugi obok Le Lubeza przedstawiciel sekcji francuskiej w Londynie. W mowie pełnej goryczy i nienawiści starał się wykazać, że eliminując kwestię polską, wyświadczy się grzeczność Cesarstwu, które w owym okresie wysoko afiszowało sentymenty rusofilskie. Vésinier – pisze Fribourg – ujawnił tajne myśli sekcji francuskiej w Londynie, oświadczając, że jego zdaniem ci, co chcą wyeliminować kwestię polską, są tylko agentami bonapartystowskimi. Na to delegaci paryscy – wciąż wedle Fribourga – spontanicznie zerwali się z miejsc, zdjęci gniewem i oburzeniem: „Pan kłamie”, zawołali jednym głosem. Chcieli rozprawić się z oszczercą, ale miejsce, w którym się znajdowali, szacunek dla zebrania, tudzież litość i obrzydzenie dla Vésiniera u tych, którzy go znali, powstrzymały ich ręce gotowe do ukarania go i, ledwo się hamując, zamilkli. Tak Fribourg. Zważywszy jednak całe dalsze postępowanie Le Lubeza i Vésiniera w sprawie polskiej, trzeba tę część relacji Fribourga odrzucić, tym bardziej, że nikt inny jej nie potwierdza. Le Lubez i Vésinier zostali w roku 1866 wykluczeni z Rady Centralnej za intryganctwo i kalumnie rzucane na Louis Eugene Varlina i innych. W roku 1868 komisja belgijska, powołana przez brukselski kongres Międzynarodówki, wykluczyła Vésiniera w ogóle z Międzynarodówki. Był on później zwolennikiem Bakunina. Varlin zginął rozstrzelany przez wersalczyków, jako członek Komuny Paryskiej.

[62]: Gustaw Jaeckh: o.c., str. 16.

[63]: „La Première Internationale” tom I, str. 21.

Protokół posiedzenia plenarnego 27 września 1865 r. podaje następujące brzmienie punktu 9: „Konieczność zniweczenia najezdniczego (invading) wpływu Rosji w Europie przez zastosowanie do Polski prawa każdego narodu do stanowienia o sobie i odbudowanie tego kraju na podstawie socjalnej i demokratycznej” (zob. „Documents of the First International 1864-1866”, str. 246). Natomiast wedle „The Workman’s Advocate”, nr 134 z 30 września 1865 r., końcowe słowa uchwały brzmiały: „na jej rodzimej podstawie demokratycznej” (upon its native democratic basis). Podobne brzmienie znajdujemy w odezwie brytyjskich członków Rady Generalnej do robotników Zjednoczonego Królestwa w sprawie zbliżającego się kongresu w Genewie, a mianowicie: „9. Niezbędna konieczność zniweczenia wpływu Rosji w Europie przez zastosowanie do Polski prawa każdego narodu do stanowienia o sobie i odbudowanie tego kraju na jego rodzimej podstawie demokratycznej” (zob. „The Workman’s Advocate” nr 152 z 3 lutego 1866 r. i osobna ulotka).

[64]: „Głos Wolny”, nr 83 z 20 października 1865 r.

Wedle protokołu posiedzenia plenarnego z 27 września 1865 r., na początku posiedzenia Marks przedłożył sprawozdanie z odbytego tegoż dnia wspólnego posiedzenia „komitetu stałego” z delegatami z kontynentu, na którym przyjęto cztery rezolucje co do spraw nadających się do umieszczenia na porządku dziennym przyszłego kongresu Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego, w tym sprawy odbudowania Polski, w brzmieniu jak w przypisku 63. Istotnie delegaci z Francji i Szwajcarii – jak twierdzi Fribourg – nie zabierali głosu, natomiast przeciwko wnioskowi w sprawie polskiej wypowiedzieli się dwaj emigranci francuscy zamieszkali w Londynie, Le Lubez i F. Lassassie. Ten pierwszy proponował, by z wniosku pozostawić tylko „prawo każdego narodu do stanowienia o sobie”, nadając mu charakter uniwersalny; ten drugi domagał się uwolnienia Irlandii spod jarzma angielskiego, widząc w tym sprawę bliższą. Le Lubeza poparł również Anglik, cieśla John Weston, wypowiadając się przeciw rozpatrywaniu jakichkolwiek kwestii poza socjalnymi. Belg de Paëpe zażądał zdjęcia całej sprawy z porządku dziennego, wywodząc, że z odbudowania Polski mogłyby odnieść pożytek tylko trzy klasy: arystokracja, szlachta i kler, ale nie chłopi pańszczyźniani. „Chcecie ukrócić wpływ rosyjski – mówił de Paëpe – jaki wpływ? Rządu? W takim razie domagam się ukrócenia wpływu wszystkich rządów w Europie. Czyżby wpływ rządu pruskiego, austriackiego, angielskiego i francuskiego był mniej zgubny niż rosyjskiego? Nie sądzę. Lecz jeśli macie na myśli ukrócenie wpływu ludu rosyjskiego, twierdzę, że jest on taki sam jak wszelki inny lud. Wśród chłopów pracujących szerzy się ruch, drogą którego żądają »ziemi i wolności«. A dalej, jest tyle narodów cierpiących, że niemal niesprawiedliwością jest wymienić tylko jeden”. Za rezolucją wypowiedzieli się trzej mówcy angielscy: George William Wheeler mówił, że Rosja była zawsze zaporą na drodze postępu; despotyzm jest okropny wszędzie, lecz w Rosji jest najokrutniejszy. Odger przypomniał, że francuscy i angielscy robotnicy po raz pierwszy spotkali się po bratersku na zebraniu na rzecz Polski w sali św. Marcina; musimy popierać Polskę, jest ona dla nas typowym narodem uciskanym. Carter powiedział, że zajmować się kwestiami socjalnymi i nie ruszać kwestii politycznych to tak jak mieć do czynienia z ciałem bez duszy lub duszą bez ciała; nie wiadomo, gdzie despotyzm się zatrzyma, jeśli się przeciw niemu nie podniesie głos ludzkości. Przemawiał również Bobczyński. (Co do Foxa, Fribourg myli się, Fox w ogóle nie brał udziału w konferencji londyńskiej). W głosowaniu za zdjęciem sprawy z porządku dziennego padło głosów 7, przeciw 10; za poprawką Le Lubeza głosów 10, za początkowym wnioskiem głosów 23; wniosek został przyjęty ogromną większością głosów. Już po głosowaniu Vésinier zażądał, by do imienia Polski dodać Rzym, Wenecję, Węgry, Francję, Irlandię, Meksyk i inne kraje, lecz Odger, który przewodniczył obradom, odmówił, oświadczając, że sprawa została już rozstrzygnięta. Zob. „Documents of the First International 1864-1866”, str. 245-249.

Przemówienie Bobczyńskiego streszcza protokół w sposób następujący: „Kapitan Bobczyński w bardzo udanym i wymownym przemówieniu odpowiedział na zarzuty podniesione przeciwko rezolucji. Polska – mówił on – walczyła najdłużej, była też dłużej uciskana, jej synowie przelewali swą krew na każdym polu bitwy, gdzie tylko słuszna sprawa walczyła przeciwko przemocy. Polska jest kluczem do wolności w Europie – musi ona być demokratyczna i wypowiada się ona za wolnością dla wszystkich”. Podobnie streścił to przemówienie „The Workman’s Advocate”, nr 134 z 30 września 1865 r., dodając słowa Bobczyńskiego: „Nie należy oddzielać od siebie kwestii socjalnych i politycznych, albowiem reformy polityczne muszą wyprzedzić postęp socjalny, są one z nim związane w sposób nierozerwalny i nie da się ich rozdzielić”. Bobczyński przemawiał również na wieczorku urządzonym przez Radę Generalną w dniu 28 września w sali św. Marcina dla uczczenia rocznicy założenia Stowarzyszenia i powitania delegatów z kontynentu. Po zakończeniu przemówień zawisła z galerii ogromna flaga trójbarwna z napisami: „Włochy, Polska, Węgry, Mazzini, Garibaldi”; powitały ją wielokrotnie powtarzane okrzyki.

[65]: O.c., str. 18.

[66]: List z 20 listopada 1865 r.

[67]: „Siècle”, Paryż, 14 października 1865 r. i „The Workman’s Advocate”, Londyn, nr 141 z 18 listopada 1865 r.

[68]: List Marksa do Engelsa z 15 stycznia 1866 r.

[69]: Jw. Vésinier wzorował się na Proudhonie, który w książce „Si les traités de 1815 ont cessé d’exister?” pisał (str. 97) w obronie Rosji: „Oświadczam, że mym zdaniem wszystkie rasy ludzkie mają to samo prawo do istnienia, to samo prawo do wejścia w krąg cywilizacji i że zbrodnią jest żądać wykluczenia jednego jedynego narodu”. Piętnowanie caratu było dla niego zbrodnią, rozbiory Polski zbrodnią nie były.

Artykuły Vésiniera ukazały się anonimowo w „Echo de Verviers”, nr. 293 i 294 z 16 i 18 grudnia 1865 r. Autorstwo ich ujawnił Le Lubez na posiedzeniu Rady Centralnej 26 grudnia tegoż roku. Imieniem Rady Centralnej Herman Jung wystosował do redakcji „Echo de Verviers” obszerne pismo odpierające zarzuty Vésiniera. Pismo Junga ukazało się w „Echo de Verviers” nr 43 z 20 lutego 1866 r.

Również w londyńskim „Courrier International” z 12 października 1865 r. pojawił się artykuł poddający konferencję londyńską krytyce z proudhonowskiego punktu widzenia za jej uchwały w sprawie polskiej. Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotnicze – twierdził anonimowy autor artykułu – winno ograniczać się do kwestii socjalnych i nie zajmować się zagadnieniami politycznymi.

[70]: Str. 448.

[71]: Str. 5-6.

[72]: Str. 86.

[73]: Str. 69.

[74]: Str. 86.

[75]: Str. 92.

[76]: Str. 96.

[77]: Str. 98.

[78]: Str. 101.

[79]: Karol Marks: O P. J. Proudhonie. „Social-Demokrat”, Berlin, nr 18 z r. 1865. Artykuł napisany po zgonie Proudhona.

[80]: List z 5 stycznia 1866 r.

[81]: Nry 159, 160 i 165 z 24 i 31 marca i 5 maja 1866 r. Przekład polski w „Przedświcie” z lipca 1895 r., za zezwoleniem autora.

[82]: „La guerre et la paix”, str. 448.

[83]: Cztery narodowości – Polacy, Litwini, Białorusini i Małorusini (tj. Ukraińcy). Pisząc o państwie składającym się z czterech narodowości, miał Engels na myśli państwo jednolite, scentralizowane, a nie państwo federacyjne. Później pisał Engels (list do Wiery Zasulicz z 3 kwietnia 1890 roku), że jeśli chodzi o przynależność terenów, do których roszczą sobie pretensje i Polacy, i Rosjanie, „zainteresowana ludność powinna sama stanowić o swym losie”. W żadnym razie nie godził się jednak na traktowanie sprawy tych terenów jako wewnętrznej sprawy Rosji.

[84]: List z 17 maja 1866 r.

[85]: Przyczynę niezakończenia serii można sobie odtworzyć poprzez zapoznanie się z historią „Commonwealth”. Jego poprzednikiem był „The Miner and Workman’s Advocate”; pismo to umieściło adres inauguracyjny Marksa, umieszczało też różne obwieszczenia i sprawozdania Rady Centralnej. W roku 1865 pismo to nabyło grono osób związanych z Radą Centralną, po czym otrzymało ono nazwę „The Workman’s Advocate”. Konferencja londyńska uznała je za organ Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego. Pod wpływem Marksa powierzono redakcję Eccariusowi, a jednocześnie, od 10 lutego 1866 roku, zmieniono nazwę na „Commonwealth”. Zarazem powołano do życia pięcioosobowy redakcyjny komitet nadzorczy; w jego skład wszedł m.in. Marks. Niezadługo jednak doszło do konfliktu z Marksem. Najpierw, w kwietniu 1866 roku, komitet nadzorczy wyznaczył redaktorem Odgera w miejsce Eccariusa. Potem okazało się, że pismo subwencjonował bradfordzki fabrykant Kell, co zdaniem Marksa musiało wpływać na charakter pisma. Oburzony tym odkryciem Marks wystąpił z grona „dyrektorów i przyjaciół”, o czym powiadomił Engelsa listem z 9 czerwca 1866 roku. Wkrótce potem, 8 września 1866 roku, „Commonwealth” przestał być organem Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego i określił się w swym nagłówku jako „organ ruchu za reformą wyborczą”. Zob. G. M. Stekloff : „History of the First International”, Londyn, 1928, str. 384 oraz: „Generalnyj Sowiet Pierwogo Internacjonała 1866- 1868”, Moskwa 1963, str. 255.

Można przyjąć, że po swym wycofaniu się z komitetu nadzorczego Marks nie nalegał już więcej na Engelsa, by kontynuował współpracę z „Commonwealth”, oraz że sam Engels też nie widział dla siebie możliwości dalszego pisywania do pisma, od którego Marks się odsunął.

[86]: Pełny tekst w „Przedświcie”, nr 5 z r. 1897.

[87]: Karl Marx, „Chronik seines Lebens in Einzeldaten”, Leningrad 1934, str. 252.

[88]: Memorandum Rady Centralnej zostało w całości odczytane na kongresie, na posiedzeniu popołudniowym 4 września. Pełny tekst memorandum („Rapport sur les différentes questions mises à l’étude par la Conférence de septembre 1865”) ukazał się w „Courrier International”. Przedruk: „La Première Internationale”, tom I, str. 29-36.

Przekład angielski w „International Courier”, Londyn, nry 6-7 z 20 lutego 1866 r. Przekład niemiecki w „Der Vorbote”, Genewa, nry 10 i 11, październik i listopad 1866 r.

[89]: „Courrier International” – nry 7 i 8, 9, 10 z 16 lutego i 9 marca 1867 r. Broszura Carda miała tytuł „Congrès ouvrier de l’Association Internationale des Travailleurs, tenu a Genève du 3 au 8 septembre 1866”. Broszura Carda była wydawnictwem prywatnym, natomiast „Courrier International” był organem Międzynarodówki, sprawozdanie z kongresu genewskiego było w nim ogłoszone „za pozwoleniem Komitetu Centralnego Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego”, także jednak nie było sprawozdaniem oficjalnym. Oba sprawozdania przedrukowane są w „La Première Internationale”, str. 25-108. Ponadto pisali o kongresie genewskim i o sprawie polskiej na owym kongresie Pribourg, Jaeckh, Riazanow, Stiekłow, Mehring i inni. Także „Przedświt”, nr 5 z roku 1897 („Kwestia polska na genewskim kongresie Międzynarodówki”).

[90]: Memorandum sekcji paryskiej zostało w całości odczytane na kongresie, na posiedzeniach: porannym i popołudniowym 4 września. Pełny tekst memorandum ukazał się w „Courrier International”, nry 20 i 21 z roku 1867, ponadto w osobnej broszurze („Congrès de Genève. Mémoire des délégués français”), wydanej w roku 1866 w Brukseli i w książce Fribourga, str. 51-86. Przedruk: „La Première Internationale”, tom I, str. 85-108.

[91]: Jaeckh pisze (o.c., str. 36-37), że rezolucja Rady Centralnej za odbudowaniem Polski i przeciw rosyjskiemu imperializmowi „obudziła uśpione antagonizmy wśród członków kongresu. Fribourg imieniem francuskiej delegacji –  która w znacznej swej części brała udział w mityngu polskim w Londynie – zgłosił wniosek, by kongres nie głosował nad tą »zawikłaną kwestią narodowości«, lecz poprzestał tylko na potępieniu despotyzmu w każdej jego formie we wszystkich krajach. Czyżby uzasadnienie tej rezolucji zrazić miało do niej Francuzów?… Uwzględniając późniejsze dzieje Międzynarodówki w krajach romańskich, nie można z góry odrzucić możliwości, że francuscy delegaci i kilku z Genewy i Waadtlandu zrażeni byli tym apelem do niemieckich robotników”. Fribourg dodaje (o.c., str. 86), że „Szwajcarzy swymi oklaskami wielokrotnie powtarzanymi przyłączyli się do linii postępowania wytyczonej przez Paryż”; jedynie Anglicy i kilku Niemców miało zastrzeżenia co do treści paryskiego memorandum. Wedle sprawozdania Carda-Ćwierciakiewicza „delegacja francuska wyraża zdanie, by nie głosowano nad tą kwestią; by kongres ograniczył się do deklaracji przeciwko wszystkim rodzajom despotyzmu we wszystkich krajach; by nie wdawał się w dyskutowanie tak zawikłanych kwestii narodowości. Należy pragnąć i żądać emancypacji w całej Rosji, tak jak i w Polsce, i odrzucić dawną politykę, przeciwstawiającą sobie narody”. Sprawozdanie w „Courrier International” zaopatrzone jest następującą uwagą, która zapewne ma oddawać poglądy większości kongresu: „Zważywszy, że rozwój i umocnienie się Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego doprowadzi do zniknięcia wszelkiego despotyzmu, odbudowanie Polski demokratycznej i społecznej nastąpi samo przez się”.

[92]: „Przedświt”, nr 5 z roku 1897.

[93]: O.c., str. 37.

[94]: „Głos Wolny”, nry 129 i 130 z 31 stycznia i 10 lutego 1837 r. Angielski tekst uchwał w zbiorze „Generalnyj Sowiet Pierwogo Internacjonała 1866-1868”, Moskwa, 1963, str. 40-41.

[95]: W statucie Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego, uchwalonym na kongresie genewskim, nazwa Rady Centralnej zmieniona została na Radę Generalną. Mimo to przez rok jeszcze posługiwano się w dokumentach Stowarzyszenia starą nazwą na równi z nazwą nową.

Polskimi członkami Rady Centralnej, wzgl. Generalnej, byli w różnych okresach czasu: Emil Holtorp (1864-66), F. Rybczyński (1864), kpt. Konstanty Bobczyński (1865-68), płk Ludwik Oborski (1865-67), J. M. Werecki (1865-67), Jan Kryński (1865-67), Antoni Żabicki (1866-71) i gen. Walery Wróblewski (1871-72).

[96]: „Commonwealth”, nr 224 z 22 czerwca 1867 r.

[97]: „Beehive”, nr 352 z 18 lipca 1868 r.

[98]: Kwestia polska powróciła pod obrady dopiero po trzydziestu latach, w roku 1896, już w Drugiej Międzynarodówce. Wniosła ją na międzynarodowym kongresie socjalistycznym w Londynie Polska Partia Socjalistyczna, zaś rolę odgrywaną dawniej przez zwolenników Proudhona objęła teraz Róża Luksemburg i jej adepci. Marks już wtedy nie żył, lecz jego córka Eleanor – jak czytamy w „Przedświcie” z 4 kwietnia 1896, we wspomnieniu pośmiertnym jej poświęconym – wielce była socjalistom polskim w czasie tego kongresu pomocna. „Nieboszczka przejęła się poglądami swego nieśmiertelnego ojca na sprawy nasze i nigdy nie przestawała działać w myśl tych poglądów”. Najstarsza córka Marksa, Jenny, w tym czasie już nie żyła, więc dopomóc nie mogła, ale wiemy, że do śmierci nosiła na piersiach polski krzyż powstańczy z 1863 roku. Krzyż ten pokazywał nam w roku 1937 na kongresie PPS w Radomiu jej syn, a wnuk Marksa, senator Jean Longuet.

[99]: „Wici”, Zurych, nr 2 z 30 stycznia 1875 r. „Volksstaat”, Lipsk, nr 34 z 24 marca 1875 r. Jednodniówka „Robotnik” z r. 1895.

[100]: Biblioteka „Równości”, tom I. Sprawozdanie z międzynarodowego zebrania, zwołanego w 50-letnią rocznicę listopadowego powstania przez redakcję „Równości” w Genewie. Genewa, 1881.

[101]: „Głos Wolny”, nr 130 z 10 lutego 1867 r.

[102]: „Wpieriod!”, Londyn, nr 27 z 15 lutego 1876 r.

[103]: „Marks i Engels o Polsce”. Słowo wstępne, tom I, str. XCV.

[104]: Mowa z 23 stycznia 1875 r. „Volksstaat”, Lipsk, nr 34 z 24 marca 1875 r.

[105]: Przedmowa do polskiego wydania „Manifestu Komunistycznego” z roku 1892.

[106]: List do członków Zarządu Sekcji Rosyjskiej w Genewie z 24 marca 1870 roku.

[107]: List do Engelsa z 24 marca 1870 roku.

[108]: List do brunszwickiego komitetu Socjalno-demokratycznej Partii Robotniczej, około 1 września 1870 r. Karl Marx: „Ausgewählte Schriften”, Monachium 1962, str. 1221-1223.

[109]:    List do Fryderyka Alberta Sorgego z 1 września 1870 roku. Marx-Engels: „Ausgewählte Briefe”, Moskwa 1934, str. 246.

[110]: Przekład niemiecki w „Neue Zeit”, Stuttgart, nr 34 z 20 lutego 1892 r. Przekład polski w „Przedświcie”, Londyn, nr 33 i 34 z roku 1892. Artykuł ten został pominięty w zbiorze „Marks i Engels o Polsce”.

[111]:    Mowa o zwycięstwach socjalistów w wyborach do parlamentu Rzeszy. W roku 1881 socjaliści uzyskali 311 961 głosów, w roku 1884 – 550 000, w roku 1887 – 763 100, w roku 1890 – 1 427 300 głosów. Socjalna demokracja – pisał Engels – „jak zbliżająca się nawałnica zrywa tamy i zagrody i rozlewa się po całym kraju”.

[112]: List do brunszwickiego komitetu, jw.

[113]: List do Karola Kautsky’ego z 7 lutego 1882 roku. „Friedrich Engels’ Briefwechsel mit Karl Kautsky”, wydanie 2, Wiedeń, 1955, str. 50–53.

[114]:    Przedmowa do polskiego wydania „Manifestu Komunistycznego”.

[115]: Przedmowa do włoskiego wydania „Manifestu Komunistycznego”.

[116]: O.c., str. 21.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *