Stanisław Posner

Demokracja i jej wrogowie. Konstytucja polska z dn. 17 marca 1921 roku

Pierwsze dwa lata istnienia Rzeczypospolitej były wypełnione pracą i walką koło nadania nowemu Państwu Polskiemu konstytucji. Bez konstytucji takiej czy innej Państwo żyć nie może i dlatego Sejm Ustawodawczy, gdy się tylko zebrał, powziął 20 lutego 1919 r. uchwałę złożoną z pięciu punktów, która otrzymała nazwę Małej Konstytucji i tymczasowo regulowała wzajemny stosunek władz naczelnych. Mała Konstytucja opiewała, że władzą suwerenną i ustawodawczą w Państwie Polskim jest Sejm Ustawodawczy, że Naczelnik Państwa jest przedstawicielem Państwa i najwyższym wykonawcą uchwał Sejmu w sprawach cywilnych i wojskowych, że Naczelnik Państwa oraz rząd są odpowiedzialni przed Sejmem za sprawowanie swego urzędu, że Naczelnik Państwa powołuje rząd w pełnym składzie na podstawie porozumienia z Sejmem. Uchwała ta zawierała postanowienia bardzo ogólne i dawała niejednokrotnie powód do rozmaitego ich tłumaczenia. Tymczasem pracowała Komisja Konstytucyjna na podstawie rządowego projektu Konstytucji, wniesionego do Sejmu w listopadzie 1919 r., zmienionego w styczniu 1920 r. Polska Partia Socjalistyczna poleciła posłowi Niedziałkowskiemu opracowanie własnego projektu Konstytucji. Komisja Konstytucyjna pracowała wytrwale w ciągu całego r. 1920 (z wyjątkiem kilku miesięcy, wypełnionych wypadkami wojennymi, związanymi z najazdem bolszewickim). Wreszcie po ciężkich walkach w łonie samej Komisji Konstytucyjnej i na plenum Sejmu Konstytucja została uchwalona 17 marca 1921 r. Tego dnia Marszałek Sejmu Ustawodawczego, p. Trąmpczyński, złożył u stóp pomnika Marszałka Sejmu Czteroletniego, Stanisława Małachowskiego, wiązankę kwiatów, stwierdzając jak gdyby nieprzerwany związek pomiędzy Konstytucją 3 Maja 1791 r. a Konstytucją Marcową 1921 r.

Związek ten jest tylko pozorny. Konstytucja 3 Maja była aktem rewolucyjnym. Kto zna jej historię, wie, że była zamachem stanu, dokonanym przez najlepszych patriotów polskich, i że wywołała energiczny, bezwzględny i występny protest dotychczasowych władców Polski; wiadomo, że Szczęsny Potocki wzywał pomocy Katarzyny przeciwko tym, którzy uczynili byli Konstytucją nowy zamach na wolności szlacheckie… Konstytucja Majowa była odbiciem zdobyczy i doświadczeniem wielkiego przewrotu światowego, który nazywa się Wielką Rewolucją Francuską. Na Konstytucję Majową padała łuna od palących się w Paryżu nad Sekwaną bastylii (więzień) starego porządku, starych przywilejów feudalizmu i niewoli.

Konstytucja Marcowa w 120 lat później uchwalona w tejże Warszawie, nie rodziła się z Rewolucji ani z zamachu stanu; była tylko kompromisem pomiędzy walczącymi ze sobą sprzecznościami klasowymi i spierającemu się ze sobą rzecznikami interesów klasowych. W słynnej mowie, wygłoszonej przed wieloma już dziesięcioleciami, Ferdynand Lassalle dowodził, że zagadnienia konstytucyjne są w istocie rzeczy zagadnieniami nie prawa, lecz siły. Rzeczywistą konstytucję jakiegoś kraju stanowi rzeczywiste, faktyczne ustosunkowanie sił w nim działających, a konstytucje pisane wtedy tylko mają wartość i trwałość, gdy są dokładnym wyrazem tego ustosunkowania. W słowach tych mieści się głęboka prawda i praca nad Konstytucją Marcową wykazała dowodnie właśnie w kompromisowości tej Konstytucji słuszność poglądów Lassalle’a. W Konstytucji tej znalazły sobie wyraz sprzeczności wsi i miasta, między interesami burżuazji, jako wielkiej całości kapitalistycznej, zachowawczej, a organizującą się dopiero klasą robotniczą, zwiastunką nowego porządku rzeczy na pracy i wolności opartego.

Konstytucja Marcowa jest nie tylko kompromisem, ale jest dziełem naśladownictwa wzorów konstytucyjnych, przyniesionych z zachodu. W Konstytucji tej odnajdujemy dosłowny często przekład artykułów ustaw konstytucyjnych francuskich 1875 r., francuskiego zwyczaju konstytucyjnego, wynikającego ze stałego stosowania w wieloletniej już praktyce parlamentarnej owych krótkich ustaw konstytucyjnych sprzed laty pięćdziesięciu, które były dziełem konserwatywnej większości (w znacznej części nawet monarchicznej) ówczesnego francuskiego Zgromadzenia Ustawodawczego. W Konstytucji odnajdujemy też ślady bardzo wyraźne konstytucji austriackiej i niemieckiej (1919 r.). Nie jest tedy Konstytucja Marcowa dalszym ciągiem polskiej pracy konstytucyjnej, przerwanej przez rozbiory w końcu XVIII wieku. W ciągu stu kilkudziesięciu lat niewoli zmieniły się warunki społeczne: włościanin, ogłoszony wolnym przez Kodeks Napoleona w r. 1808 (także dzieło Wielkiej Rewolucji Francuskiej), w ciągu XIX stulecia zdobył ziemię, na której siedział, a do której prawa pozbawiła go przemoc szlachecka jeszcze w wieku XVI. Konstytucja Majowa nie znała jeszcze kapitalizmu fabrycznego ani klasy robotniczej. Konstytucja Marcowa przychodziła na świat w okresie, w którym Polska posiadała już wielki przemysł, olbrzymie skupienia robotnicze, początki własnego ustawodawstwa społecznego, dzieło walki klasowej nieraz ciężkiej i bolesnej.

Władza prawodawcza

Art. 1. Konstytucji opiewa, że Polska jest (tak samo jak Francja) Rzecząpospolitą.

Art. 2 Konstytucji opiewa, że „władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do narodu”. Wyrazy te, znajdujące się również w innych demokratycznych konstytucjach, oznaczają przede wszystkim, że cała przeszłość niewoli zostaje raz na zawsze przekreślona, że wszystkie przywileje, związane z urodzeniem i posiadaniem, przestają obowiązywać, że szata konstytucyjna, którą sobie naród polski nadaje, nie ma w sobie ani jednej nici zapożyczonej z konstytucji państw zaborczych, dotychczas w ciągu stu kilkudziesięciu lat na terytorium polskim obowiązujących. Z drugiej strony wyrazy te oznaczają, że całkowita władza należy do „narodu”. Oznacza to, że wszyscy, którzy w Państwie Polskim pracują, są najzupełniej równouprawnieni ze wszystkimi innymi grupami społecznymi, w tym wszystkim, co dotyczy życia zbiorowości. Za czasów niewoli stan polityczny był taki, że jeden rządził, a drugi był poddany. Dlatego wybory bywały nierówne i klasowe, dlatego obszarnik i fabrykant mogli mówić, że oni są po to, ażeby krajem rządzić. Dzisiaj prawo wyborcze nie zna żadnego podziału na klasy, jest równe, powszechne, tajne i bezpośrednie (art. 11). Państwo, tak chce Konstytucja, powinno być budowane nie od dachu, ale od podstaw, powinno być budowane na zaufaniu wszystkich, na zaufaniu mas ludowych – mas pracujących do rządu, który same (co prawda nie bezpośrednio) wybierają, i na zaufaniu rządu do mas ludowych jako tych, w których władza zwierzchnia spoczywa. Ustawy robotnicze, opieka nad pracą, jako „główną podstawą Rzeczypospolitej” (art. 102), mają być gwarancją, że wola równouprawnionych obywateli wszędzie i zawsze będzie obowiązywać, a nawet decydować.

Demokracja formalna, demokracja zapisana w Konstytucji, nie usuwa jeszcze klasowości w społeczeństwie, pomimo najlepszego prawa wyborczego dla mężczyzn i kobiet. Dopóty, dopóki panuje wyzysk człowieka przez człowieka, dopóty, dopóki socjalizm nie zniesie różnic majątkowych i niesłusznie nagromadzonych majątków, istnieć będą klasy własności i pracy i będą ze sobą w walce. Jednak i możliwie doskonała politycznie demokracja, taka, jaką zbudować się starają demokratyczne konstytucje, może przyjść i tutaj z pomocą. Musi, znosząc polityczne przywileje, podminować z czasem i przywileje społeczne. Demokracja polityczna organizuje i przygotowuje w długiej i cierpliwej pracy wszystkich obywateli do roli współpracowników i zarządców dla tej prostej przyczyny, że czyni ich wszystkich odpowiedzialnymi za całość i moc własnego Państwa. Ona dopiero otwiera pole dla urzeczywistnienia hasła, które w ciągu ostatnich stu lat tak często bywa powtarzane: „wszystko dla ludu, wszystko przez lud”. Hasło to tłumaczy nam w sposób uroczysty, a także poetycki, wyrazy art. 2. Konstytucji, które opiewają, że „władza zwierzchnia należy do narodu”. Hasło to, wcielone w instytucje, umożliwi, nie ulega to żadnej wątpliwości, rozkwit życia społecznego czy duchowego w szkole, w literaturze, w sztuce.

Artykuł 2 opiewa dalej, że organami narodu w zakresie ustawodawstwa są Sejm i Senat, w zakresie władzy wykonawczej – Prezydent Rzeczypospolitej łącznie z odpowiedzialnymi ministrami, w zakresie wymiaru sprawiedliwości – niezawisłe sądy.

Parlament polski jest w myśl art. 2 dwuizbowy. Dwuizbowość tego parlamentu jest także kompromisem. Stronnictwa lewicy stały zarówno w Komisji, jak i na plenum Sejmu Ustawodawczego na tym stanowisku, że władza ustawodawcza powinna być tylko jednoizbowa. Koło powstania tej drugiej Izby toczyła się długa i zażarta walka. Początkowo Senat miał nosić nazwę ,,Straży Praw” o składzie członków bądź wybieranych przez Sejm, bądź mianowanych przez Naczelnika Państwa. Nazwa Straży przez rząd została zmieniona na Senat. Ale charakter Senatu miał pozostać tak samo feudalnym i przestarzałym. Senat miał być nie tylko wybierany na zasadzie dwustopniowości, ale miał posiadać w swoim tonie tak zwanych wirylistów: biskupów, przedstawicieli sądu itd. Za zachowaniem Senatu przemawiało, w ciągu długie miesiące wypełniającej walki, stronnictwo ludowe „Piast” i temu stronnictwu (wraz z endekami) zawdzięczać należy, że Senat został zachowany; jednak siła lewicy (PPS, PSL „Wyzwolenie”) sprawiła, że stanąć musiał kompromis: członkowie Senatu są wybierani bezpośrednio, jak i posłowie do Sejmu. Udało się też zmniejszyć kwalifikowaną większość potrzebną do odrzucenia zmian proponowanych przez Senat do uchwał sejmowych, z trzech piątych do jedenastu dwudziestych.

Głównym i właściwym organem ustawodawczym jest Sejm. Wybierany jest na lat pięć w głosowaniu powszechnym, tajnym, bezpośrednim, równym i stosunkowym. Prawo wyborcze czynne posiada każdy obywatel polski bez różnicy płci, który ukończył lat 21. Terminu osiadłości nie ma. Wystarczy mieszkać w danym okręgu wyborczym w przededniu ogłoszenia wyborów w Dzienniku Ustaw. Nie mają prawa głosowania: 1) wojskowi w służbie czynnej, 2) obywatele pozbawieni praw cywilnych, 3) obywatele skazani za przestępstwa określone. Prawo wyborcze bierne posiada każdy obywatel mający prawo wyborcze czynne, o ile skończył lat 25. Prawo bierne posiadają wojskowi w służbie czynnej, nie posiadają go urzędnicy administracyjni, skarbowi i sądowi w tych okręgach, w których pełnią swą służbę (z wyjątkiem urzędników, pełniących służbę przy władzach centralnych) (art. 15).

Szczegółowe przepisy dotyczące wyborów sejmowych określiła Ordynacja Wyborcza z dn. 28 lipca 1922 r. Ustawa ta podzieliła Państwo na sześćdziesiąt cztery okręgi wyborcze, przy czym na poszczególne okręgi wyborcze przypada czterech do dziesięciu posłów (na Warszawę czternastu posłów). Ogólną ilość posłów do Sejmu ustalono na 444, z tego 372 z list okręgowych, a 72 posłów z list państwowych. Wyborcy głosują na listy kandydatów okręgowe, zgłaszane przez poszczególne stronnictwa. Podział mandatów następuje według systemu proporcjonalnego, a mianowicie według systemu belgijskiego D’Hondta. Podział 72 mandatów dla list państwowych odbywa się w sposób następujący: każda okręgowa lista kandydatów zgłasza swoje przyłączenie do jednej z list państwowych, sumuje się liczby mandatów uzyskanych we wszystkich okręgach przez poszczególne stronnictwa i każdemu stronnictwu przydziela się ilość mandatów państwowych proporcjonalnie do ilości uzyskanych przez to stronnictwo mandatów okręgowych (w całym kraju), stosując również sposób obliczenia D’Hondta. Ustawa zastrzega, że z list państwowych mogą korzystać jedynie te stronnictwa, które przeprowadziły posłów przynajmniej w sześciu okręgach wyborczych. System podziału mandatów państwowych jest korzystniejszy dla większych stronnictw i dąży do wzmocnienia tych ostatnich w celu łatwiejszego wytworzenia większości sejmowej.

W myśl art. 2 drugim organem ustawodawczym o charakterze raczej opiniodawczym aniżeli decydującym jest Senat (p. wyżej). Składa się on z członków (111) wybieranych przez poszczególne województwa wedle zasad stosowanych przy wyborach do Sejmu. Jedyną różnicę stanowi cenzus wieku: wyborcy do Senatu muszą mieć co najmniej lat 30, senatorowie co najmniej lat 40. Warunkiem też prawa wyborczego jest zamieszkanie w okręgu wyborczym przynajmniej od roku (wyjątki stosowane są do kolonistów, robotników i urzędników). Listy państwowe mają zastosowanie także przy wyborach do Senatu, jednakże korzystać z nich mogą te tylko stronnictwa, które mają senatorów przynajmniej w 3 okręgach wyborczych.

O ważności wyborów decydują nie Izby Ustawodawcze, jeno Sąd Najwyższy (Izby sprawdzają tylko ważność wyborów niezaprotestowanych).

Posłowie i senatorowie korzystają z nietykalności poselskiej. Z tytułu przemówień posłowie odpowiadają tylko przed odnośną Izbą (Sejmem lub Senatem). Poseł przez cały czas trwania mandatu nie może być pociągany do odpowiedzialności karnej ani pozbawiony wolności bez zezwolenia Sejmu. W wypadkach schwytania posła na gorącym uczynku zbrodni pospolitej, jeżeli przytrzymanie posła jest niezbędne dla zabezpieczenia wymiaru sprawiedliwości, względnie dla unieszkodliwienia skutków przestępstwa, władza sądowa ma obowiązek bezzwłocznego zawiadomienia o tym Marszałka Sejmu dla uzyskania zezwolenia Sejmu na areszt i dalsze postępowanie karne. Jednak na żądanie Marszałka poseł przytrzymany musi być niezwłocznie uwolniony. Postępowanie karne wdrożone przeciw posłowi przed uzyskaniem mandatu poselskiego ulegnie na żądanie Sejmu zawieszeniu aż do wygaśnięcia mandatu (art. 21).

Konstytucja stara się zabezpieczyć niezależność posłów w stosunku do Rządu. Poseł nie może ani na swoje, ani na obce imię kupować lub uzyskiwać dzierżaw dóbr państwowych, przyjmować dostaw publicznych i robót rządowych ani otrzymywać od Rządu żadnych korzyści osobistych albo koncesji. Poseł nie może otrzymywać od Rządu żadnych odznaczeń (orderów), z wyjątkiem wojskowych. Poseł powołany do płatnej służby państwowej traci mandat (wyjątek stanowią ministrowie, podsekretarze stanu i profesorowie wyższych uczelni). Posłowie zgodnie z ogólnie dziś przyjętą zasadą demokratyczną otrzymują diety.

Inicjatywa ustawodawcza (to znaczy prawo wnoszenia projektów nowych ustaw) należy tylko do Sejmu i Rządu; nie posiada jej ani Senat, ani Prezydent Rzeczypospolitej. Projekt ustawy uchwalonej przez Sejm, przekazany zostaje Senatowi. Jeżeli Senat w ciągu dni trzydziestu od dnia doręczenia mu uchwalonego projektu nie podniesie żadnych przeciwko niemu zarzutów, Prezydent Rzeczypospolitej zarządzi ogłoszenie ustawy. Jeżeli Senat postanowi projekt uchwalony przez Sejm zmienić albo odrzucić, powinien zapowiedzieć to Sejmowi w ciągu dni trzydziestu, a najdalej w ciągu dalszych dni trzydziestu zwrócić ustawę Sejmowi z proponowanymi zmianami. Sejm może zmiany proponowane przez Senat uchwalić zwykłą większością głosów albo odrzucić większością 11/20 głosujących. W takim wypadku Prezydent Rzeczypospolitej zarządzi ogłoszenie ustawy w brzmieniu ustalonym ponowną uchwałą Sejmu. Prezydentowi Rzeczypospolitej nie służy prawo sprzeciwu („veto”) wstrzymującego w dziedzinie ustawodawczej, jak to ma miejsce we Francji, w Ameryce albo w Niemczech. Trzeba atoli dodać, że Konstytucja nie wspomina o terminie, którego się musi Prezydent trzymać przy podpisywaniu ustawy.

Kadencja Sejmu (okres pracy) trwa pięć lat. Termin ten może być skrócony; Sejm może się rozwiązać z własnej woli, w tym wypadku uchwała musi być powzięta większością 2/3 głosów przy obecności co najmniej połowy przez ustawę określonej liczby posłów; Sejm może być rozwiązany przez Prezydenta Rzeczypospolitej, o ile się na to zgodzi 3/5 ustawowo określonej liczby członków Senatu. Prezydent Rzeczypospolitej zwołuje Sejm i Senat; otwiera, odracza i zamyka obie Izby prawodawcze z zachowaniem pewnych terminów, o których powiemy niżej.

Prezydent Rzeczypospolitej

Na czele władzy wykonawczej stoi Prezydent Rzeczypospolitej (art. 2). Sposób jego wyboru jest ściśle wzorowany na konstytucji francuskiej (art. 39). Prezydent wybierany jest na lat siedem przez Zgromadzenie Narodowe, składające się z połączonych członków Sejmu i Senatu względną większością głosów.

Artykuł ten wywołał bardzo obfitą dyskusję w Sejmie Ustawodawczym, ile że PPS przeciwstawiła systemowi francuskiemu system amerykański, w myśl którego Zgromadzenie Narodowe, wybierające Prezydenta Rzeczpospolitej, miało się składać z wyborców, wybieranych według sejmowej ordynacji wyborczej, ,,w ilości podwójnej w stosunku do ustawowej liczby posłów sejmowych”.

Artykuł ten dążył do tego, ażeby Prezydent nie posiadał nadmiernego autorytetu i ażeby z mocy Konstytucji odcięte zostały drogi wszelkiemu bonapartyzmowi. Wielką walkę wywołał także art. 42, do którego niektórzy posłowie pragnęli wprowadzić poprawkę, opiewającą, że Prezydentem może być tylko „Polak i katolik”. W ten sposób zasada równouprawnienia obywatelskiego zostałaby przekreślona i ewangelicy na przykład byliby uznani za obywateli klasy drugiej, niegodnych piastowania niektórych stanowisk państwowych. Projekt ten upadł. Socjaliści domagali się ograniczenia władzy Prezydenta w zakresie polityki zagranicznej; domagali się, aby art. 49, który opiewa w brzmieniu uchwalonym przez większość: „Prezydent Rzeczypospolitej zawiera umowy z innymi państwami i podaje je do wiadomości Sejmu”, brzmiał w ostatnim ustępie zamiast „podaje się do wiadomości Sejmu” – „za uprzednią zgodą Sejmu”. Wniosek również nie został przyjęty.

Ustawa z dn. 27 lipca 1922 określiła regulamin Zgromadzenia Narodowego dla wyboru Prezydenta. Przewodniczącym Zgromadzenia jest Marszałek Sejmu, zastępcą przewodniczącego Marszałek Senatu. Posiedzenia Zgromadzenia są jawne. Posiedzenia te nie obejmują żadnych przemówień ani obrad, ani uchwał, poza wyborem i zaprzysiężeniem Prezydenta. Niedopuszczalną jest dyskusja nad zgłoszonymi kandydaturami. Uprawnienia Prezydenta w kierunku władzy wykonawczej idą bardzo daleko (jak we Francji), jednakże zastrzeżona jest zasada, iż każdy akt urzędowy Prezydenta wymaga dla swej ważności podpisu Prezesa Rady Ministrów i właściwego ministra, którzy przez podpisanie aktu biorą zań odpowiedzialność. Bardzo obszerne są uprawnienia Prezydenta w dziedzinie polityki zagranicznej. Prezydent reprezentuje Państwo na zewnątrz, przyjmuje i wysyła przedstawicieli dyplomatycznych oraz zawiera umowy z innymi państwami. Umowy te dzielą się na dwa rodzaje: 1) umowy, wymagające zgody Sejmu (umowy handlowe, celne, pożyczkowe, umowy zawierające przepisy prawne obowiązujące obywateli, zmieniające granice Państwa, a także umowy dotyczące przymierzy, zawieranych z innymi państwami) i 2) umowy, które Prezydent podaje jedynie do wiadomości Sejmu. Wypowiedzieć wojnę i zawrzeć pokój może Prezydent tylko za uprzednią zgodą Sejmu. Prezydent mianuje i odwołuje Prezesa Rady Ministrów, a na jego wniosek mianuje i odwołuje ministrów. Mianuje również urzędników cywilnych i wojskowych na wniosek Rady Ministrów. Prezydent jest najwyższym zwierzchnikiem siły zbrojnej Państwa w czasie pokoju. Na czas wojny nie może sprawować naczelnego dowództwa, tylko winien mianować naczelnego wodza na wniosek Rady Ministrów, przedstawiony przez Ministra Spraw Wojskowych. Ten ostatni odpowiada przed Sejmem za akty związane z dowództwem w czasie wojny, jak i za wszelkie sprawy dotyczące kierownictwa wojskowego.

Prezydent posiada prawo wydawania rozporządzeń wykonawczych celem wykonania ustaw, jednakże z powołaniem się na upoważnienia ustawowe. W dziedzinie władzy sądowej Prezydent nie posiada daleko idących uprawnień ze względu na zasadę niezawisłości sędziowskiej. Prezydent mianuje sędziów w myśl przepisów ustawodawczych oraz posiada prawo łaski. Nie posiada zaś prawa amnestii, która może być udzielona tylko w drodze ustawodawczej.

Prezydent nie jest odpowiedzialny za czynności urzędowe ani politycznie, ani cywilnie. Jest odpowiedzialny w znaczeniu prawnym za zdradę kraju, za pogwałcenie Konstytucji, za przestępstwa karne. W takich wypadkach jako oskarżyciel występuje Sejm (większość zastrzeżona 3/5 głosów), a sprawę rozpatruje Trybunał Stanu, który to Trybunał składa się z 12 członków, wybieranych przez Sejm (8) i Senat (4) spoza swego grona: przewodniczącym Trybunału Stanu jest pierwszy Prezes Sądu Najwyższego. Zastępcą Prezydenta w pewnych przez Konstytucję przewidzianych wypadkach jest Marszałek Sejmu.

Rząd

Rząd składa się z ministrów, którzy tworzą Radę Ministrów pod przewodnictwem Prezesa Rady Ministrów, mianowanych i odwoływanych przez Prezydenta Rzeczypospolitej (art. 43). Nie mogą oni piastować żadnego innego urzędu ani uczestniczyć w zarządzie i władzach kontrolujących towarzystw na zysk obliczonych. Rządowi przysługuje prawo inicjatywy ustawodawczej. Ministrowie i delegowani przez nich urzędnicy mają prawo brać udział w posiedzeniach sejmowych i przemawiać poza koleją mówców zapisanych do głosu. W głosowaniu mogą brać udział, o ile są posłami. Odpowiadają solidarnie, jako Rada Ministrów, i każdy z osobna w zakresie sobie właściwym. Odpowiedzialność prawną (konstytucyjną) ponoszą ministrowie za działalność urzędową przeciwną Konstytucji albo innym ustawom Państwa. Odpowiadają też za akty rządowe Prezydenta i za działanie podległych organów administracyjnych. Do odpowiedzialności pociąga ich Sejm (większością 3/5 głosów), sądzi ich i wyrok wydaje Trybunał Stanu. Odpowiedzialność polityczną (parlamentarną) wobec Sejmu (wobec Senatu ministrowie nie są odpowiedzialni) ponoszą ministrowie za charakter polityki. O ile Sejm zwykłą większością głosów wypowie się przeciwko polityce danego ministra albo całego Rządu, minister, względnie Rząd, musi podać się do dymisji. Ten przepis Konstytucji w zgodzie z konstytucją francuską ustali w Polsce system rządów parlamentarnych.

Ministerstw w Polsce jest 12: Spraw Zagranicznych, Spraw Wojskowych, Skarbu, Spraw Wewnętrznych (z Dyrekcją Zdrowia Publicznego), Sprawiedliwości, Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, Kolei Żelaznych, Rolnictwa i Dóbr Państwowych, Przemysłu i Handlu (z Dyrekcją Poczt i Telegrafów), Robót Publicznych, Pracy i Opieki Społecznej, Reform Rolnych. Prócz tego mamy Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polskiej, powołaną do obrony prawnej i zastępstwa prywatno-prawnych i publicznych interesów Państwa. Przy poszczególnych ministerstwach istnieją rady specjalne o charakterze opiniodawczym, a z Ministerstwem Pracy związany jest Urząd Emigracyjny.

Sądy

Sądy wymierzają sprawiedliwość w imieniu Rzeczypospolitej. Konstytucja bardzo silnie podkreśla zasadę niezawisłości sędziowskiej. Orzeczenia sądów nie mogą być zmienione ani przez władzę ustawodawczą, ani przez władzę wykonawczą. Sędzia nie może być złożony z urzędu ani przeniesiony na inne miejsce urzędowania wbrew swojej woli. Może to nastąpić jedynie na mocy orzeczenia sądowego i tylko w wypadkach w ustawie przewidzianych. Konstytucja ustanawia nawet nietykalność sędziów na podobieństwo nietykalności poselskiej. Sędziowie nie mogą być pociągani do odpowiedzialności karnej ani pozbawieni wolności bez uprzedniej zgody wskazanego przez ustawę sądu. Nawet w razie schwytania sędziego na gorącym uczynku sąd może zażądać niezwłocznie uwolnienia aresztowanego. Organizacja sądownictwa została przekazana ustawodawstwu zwykłemu (odnośne ustawy przygotowuje Komisja Kodyfikacyjna), Konstytucja jednak ustanawia zasady jawności rozpraw, instytucje sądów przysięgłych, utworzenie Sądu Najwyższego oraz Trybunału Kompetencyjnego dla rozstrzygania sporów o właściwość pomiędzy władzą sądową a władzą administracyjną.

Obowiązki i prawa obywatelskie

Rozdział dotyczący praw obywatelskich jest w Konstytucji bardzo pełny. Konstytucja gwarantuje wolność osobistą, nietykalność mieszkania, wolność gospodarczą, wolność słowa i pracy, tajemnicę listową, wolność stowarzyszeń i zgromadzeń, wolność sumienia, wolność narodową. Wszystko to zostało proklamowane w postaci zasad: konkretne określenie charakteru i granic tych wolności zawierać mają ustawy zwykłe, które do dnia dzisiejszego jeszcze opracowane nie zostały. Były co prawda czynione próby opracowania niektórych „wolności”, trzeba jednak zaznaczyć, że próby te wypadły bardzo niefortunnie i sprowadzały się raczej do ograniczenia zasad wolności niż do ich rozwinięcia. Socjaliści zgłaszali w Sejmie Ustawodawczym różne dodatki do artykułów dotyczących wolności obywatelskiej. Poprawki nasze nie zostały przez większość Sejmu przyjęte. Zasada nietykalności osobistej została w Konstytucji bardzo mocno podkreślona (art. 97). Konstytucja powiada, że rewizja osobista i aresztowanie dopuszczalne są jedynie na podstawie polecenia władz sądowych. O ile by polecenie sądowe nie było wydane natychmiast, powinno być doręczone najpóźniej w ciągu 48 godzin z podaniem przyczyn rewizji lub aresztowania; aresztowani, którym w ciągu 48 godzin nie podano na piśmie z podpisem sędziego przyczyny aresztowania, odzyskują niezwłocznie wolność. Poprawka nasza do tego art. 97 szła dalej i brzmiała: „Obywatel Rzeczypospolitej nie może być aresztowany ani poddany rewizji osobistej bez rozkazu władz sądowych, z wyjątkiem schwytania go na gorącym uczynku”. Art. 98 brzmi: „Kary połączone z udręczeniami fizycznymi są niedozwolone i nikt takim karom podlegać nie może”.

Tak samo bardzo silnie uwydatniona została w art. 109 zasada wolności narodowej. Każdy obywatel będzie miał prawo zachowania swej narodowości i pielęgnowania swojej mowy i właściwości narodowych. Osobne ustawy zabezpieczą mniejszościom pełny i swobodny rozwój ich właściwości narodowościowych; obywatele polscy należący do mniejszości narodowych, wyznaniowych lub językowych mają na równi z innymi obywatelami prawo zakładania szkół i zakładów dobroczynnych oraz używania w nich swobodnie swojej mowy.

Konstytucja uznaje i proklamuje zasadę własności prywatnej; zniesienie lub ograniczenie własności może nastąpić tylko w wypadkach ustawą przewidzianych ze względu wyższej użyteczności za odszkodowaniem. Ziemia nie może być przedmiotem nieograniczonego obrotu; Państwu przysługuje prawo przymusowego wykupu oraz uregulowania obrotu ziemią w drodze ustawowej.

Art. 96 proklamuje równość wszystkich obywateli wobec prawa. W myśl tej zasady urzędy publiczne są w równej mierze dla wszystkich dostępne, w myśl tej zasady Konstytucja skasowała wszystkie przywileje rodowe i stanowe, wszystkie herby, tytuły rodowe i inne, z wyjątkiem naukowych, urzędowych i zawodowych. Ordery zaś i tytuły cudzoziemskie wolno obywatelowi polskiemu przyjmować tylko za zezwoleniem Prezydenta Rzeczypospolitej.

Jak widzimy, rozdział Konstytucji poświęcony prawom obywatelskim jest bardzo szczegółowy i prawa wolnościowe są w nim zastrzeżone w duchu postępowej demokracji. Jednak prawa wolnościowe mogą być w pewnych wypadkach zawieszone. Konstytucja pozwala w pewnych wypadkach zawieszać wolność osobistą, nietykalność mieszkania, wolność prasy, tajemnicę korespondencji, wolność zgromadzeń i stowarzyszeń. Zawieszenie takie może być zarządzone (art. 124) przez Radę Ministrów na wypadek wojny lub rozruchów wewnętrznych, przy czym potrzebna jest zgoda Prezydenta Rzeczypospolitej, zaś zarządzenie samo musi być przedłożone Sejmowi do zatwierdzenia. Takie postanowienie Konstytucji nie wydaje się prawicy wystarczającym, toteż domaga się ona od dłuższego już czasu zaprowadzenia w Polsce stanów wyjątkowych. Prawica sejmowa i senacka, wychowana w znacznej części w atmosferze stanów wyjątkowych samowładców rosyjskich i ustaw wyjątkowych niemieckich przeciwko socjalistom, uważa, że bez takiego nad krajem zawieszonego miecza rządzić nie sposób. W szczególności ma to być sposób rządzenia na kresach.

Konstytucja Marcowa zna nie tylko prawa wolnościowe, ale także i prawa do opieki ze strony Państwa. Żadna ustawa (ani rozporządzenie rządowe) nie będą mogły zamykać obywatelowi drogi sądowej dla dochodzenia krzywdy i straty. Każdy obywatel ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaką mu wyrządziły organa władzy państwowej, cywilnej i wojskowej przez działalność urzędową, niezgodną z prawem lub obowiązkami służby. Odpowiedzialne za szkodę jest Państwo, gmina i inne ciała samorządowe. Art. 102 stanowi, że praca, jako główna podstawa bogactwa Rzeczypospolitej, pozostawać ma pod szczególną ochroną Państwa. Każdy obywatel ma prawo do opieki Państwa nad jego pracą, a w razie braku pracy, choroby, nieszczęśliwego wypadku i niedołęstwa – do ubezpieczenia społecznego. Opieka ta ma być ustalona przez osobne ustawy. Z ustaw tych niektóre tylko, a mianowicie ustawa o zapomogach na wypadek braku pracy, a także niektóre ustawy ubezpieczeniowe, znalazły sobie dotychczas zastosowanie. Ustawy te w małym tylko stopniu czynią zadość potrzebom klasy robotniczej, która nie przestaje domagać się, aby art. 102 został istotnie w życie wprowadzony w duchu jej potrzeb.

Art. 103 zajmuje się dziećmi pozbawionymi opieki rodzicielskiej, dzieci takie mają mieć prawo do opieki i pomocy Państwa. Dzieci liczące poniżej lat 15 nie powinny pracować; praca nocna kobiet i robotników młodocianych w gałęziach przemysłu szkodliwych dla ich zdrowia jest zakazana. Osobne ustawy mają unormować opiekę macierzyńską. Odjęcie rodzicom władzy nad dzieckiem może nastąpić tylko na drodze orzeczenia sądowego. Wymienione pod art. 103 przepisy są bardzo humanitarne, są one bardzo ogólnikowe i ustawom specjalnym do załatwienia przekazane. Te ostatnie, o ile wydane już zostały, w znacznym stopniu odbiegają od szlachetnej frazeologii art. 102 i 103. I tak wedle ustawy o kasach chorych matki dzieci nieślubnych pozbawione są opieki i pomocy kas chorych. Tak samo ustawa o opiece społecznej nie rozciąga się na dzieci nieślubne. Są to bolesne pozostałości średniowiecza, kiedy matki nieślubne palono na stosach. Dlaczego dziecko nieślubne, z natury rzeczy nieszczęśliwe, ma być pozbawione opieki społecznej? Chyba dlatego, że nie posiadając ojca, który się do niego nie przyznaje, tej opieki społeczeństwa najbardziej potrzebuje? Dlaczego matka dziecka nieślubnego ma być pozbawiona opieki lekarskiej? Czyż dlatego, że została oszukana czy uwiedziona, skazana na poniewierkę, na niemożność znalezienia często pracy, a więc i kawałka chleba? Zdawałoby się, że w tych właśnie wypadkach pomoc ustawowa jest najbardziej wskazana, ile że pomoc ta zastąpić może w jednym wypadku opiekę ojca, a w drugim opiekę małżonka i ojca dziecka. Duch, który ożywia osobne ustawy, uchwalone wbrew głosom lewicy sejmowej i senackiej, budzi niepokój: znajdują się bowiem w najzupełniejszym przeciwieństwie do zasad humanitarnych, postępowych, ustalonych przez Konstytucję.

Konstytucja mówi nie tylko o prawach, ale i o obowiązkach obywateli (art. 89 i następne). Do obowiązków obywatela należy wierność dla Rzeczypospolitej, szanowanie Konstytucji Państwa i innych obowiązujących ustaw i rozporządzeń władz państwowych i samorządowych; każdy obywatel obowiązany jest służyć w wojsku, a także ponosić wszelkie ciężary i świadczenia publiczne; obowiązki te bliżej określają ustawy, z których niektóre zostały już wydane. Obywatele obowiązani są spełniać sumiennie obowiązki publiczne, do jakich powoła ich naród lub władza właściwa. Mają też obowiązek wychowywania dzieci na prawych obywateli Ojczyzny i zapewnić im co najmniej początkowe wykształcenie (art. 94), Konstytucja nie mówi, w jaki sposób obywatele mają ten swój obowiązek wykonać. Konstytucja dodaje tylko, że obowiązek ten określi bliżej osobna ustawa. Jednak w dzisiejszych warunkach w stolicy Państwa, w Warszawie, pięćdziesiąt tysięcy dzieci w wieku szkolnym nie może uczęszczać do szkoły z powodu braku miejsca, a liczba tych dzieci dla samej tylko Kongresówki wynosić ma pół miliona! Autorzy Konstytucji mieli najlepsze zamiary, rzecz prosta, jednak zamiary te rozbijają się o twardą rzeczywistość życia, a w tej rzeczywistości życia obojętność władz i większości sejmowo-senackiej nie może być lekceważona; starczy pieniędzy na budowanie w Warszawie wspaniałych gmachów dla szkół średnich, do których uczęszczają w olbrzymiej większości dzieci mieszczaństwa, mogłoby starczyć środków na budowanie chociażby baraków dla dzieci proletariatu.

Państwo a Kościół

Sprawami Kościoła Konstytucja zajmuje się w całym szeregu artykułów. Art. 111 poręcza wszystkim obywatelom wolność wyznania. „Żaden obywatel nie może być z powodu swego wyznania i przekonań religijnych ograniczony w prawach przysługujących innym obywatelom; wszyscy mieszkańcy mają prawo wolnego wyznawania za równo publicznie, jak i prywatnie swej wiary i wykonywania przepisów swojej wiary i obrządków, o ile to nie sprzeciwia się porządkowi publicznemu ani obyczajności publicznej”.

Każdemu związkowi religijnemu uznanemu przez Państwo Konstytucja pozwala (art. 113) urządzać zbiorowe i publiczne nabożeństwa, prowadzić swoje sprawy wewnętrzne, posiadać i nabywać majątek ruchomy i nieruchomy, posiadać i używać fundacji i funduszów.
Wyznanie rzymsko-katolickie, „będące religią przeważającej części narodu”, zajmuje w Państwie „naczelne stanowisko wśród równouprawnionych wyznań”. Kościół rzymsko-katolicki rządzi się własnymi prawami, a stosunek jego do Państwa określony zostaje na podstawie konkordatu (układu) z Watykanem. Układ taki już został zawarty i ratyfikowany przez Sejm. Socjaliści i demokraci w ogóle stali i stoją na stanowisku rozdziału Kościoła i Państwa. Rozdział taki został przeprowadzony we Francji na przykład, po długich i ciężkich walkach w r. 1905. W Sejmie Ustawodawczym żądaliśmy podobnego stosunku Państwa i Kościoła. Tak samo w Sejmie i Senacie w toku dyskusji nad Konkordatem. Kościoły mniejszości religijnych (art. 115) i inne prawnie uznane związki religijne rządzą się same własnymi ustawami, których uznania Państwo nie odmówi, o ile nie zawierają postanowień sprzecznych z prawem. To ostatnie zastrzeżenie jest bardzo rozciągłe i nie zadawala wyznawców kościołów mniejszości narodowych.

W związku ze sprawą religijną wywiązała się w Sejmie Ustawodawczym ostra walka w sprawie szkolnej. Stronnictwa prawicowe pragnęły nadać szkole charakter wybitnie wyznaniowy. Tylko dzięki taktyce lewicy sejmowej udało się doprowadzić do uchwalenia bez zastrzeżeń zasady szkolnictwa państwowego i nadzoru państwowego nad szkolnictwem prywatnym (art. 117). Zachowano jedynie obowiązek nauki religii w szkołach kształcących młodzież poniżej lat 18, utrzymywanych w całości lub części przez Państwo lub ciała samorządowe. Kierownictwo i nadzór nauki religii w szkołach należy do właściwego związku religijnego z zastrzeżeniem naczelnego prawa nadzoru dla państwowych władz szkolnych; dla wyznania rzymsko-katolickiego sprawę tę załatwia konkordat w artykule trzynastym [1]. Dodajmy, że socjaliści przeprowadzili w dyskusji nad szkolnictwem ważny wniosek objęty art. 119 i opiewający, że nauka w szkołach państwowych i samorządowych jest bezpłatna i że Państwo zapewni uczniom wyjątkowo zdolnym i niezamożnym stypendia na utrzymanie w zakładach średnich i wyższych.

Praca

Sprawy pracy nie znalazły w Konstytucji Marcowej dostatecznego uwzględnienia. Mogły się bez szczególnych artykułów dotyczących pracy obywać konstytucje demokracji kapitalistycznej przedwojennej. Ale powojenne konstytucje demokratyczne (niemiecka, austriacka, czesko-słowacka) poświęcają sprawom pracy szczególną uwagę. Konstytucja niemiecka przewiduje obok parlamentu utworzenie najwyższej rady gospodarczej o charakterze samoistnym władzy państwowej. Konstytucja ta w art. 165 ustanawia rady delegatów robotniczych, pełniących szereg ważnych zadań publicznej administracji pracy. Konstytucja polska zapowiada co prawda utworzenie naczelnej izby gospodarczej, utworzonej z izb rolniczych, handlowych, rzemieślniczych, pracy najemnej i innych, których współpracę z władzami państwowymi w kierowaniu życiem gospodarczym i w zakresie zamierzeń ustawodawczych określić mają dalsze ustawy (art. 68). Polska Partia Socjalistyczna domagała się ustanowienia Izby Pracy, opartej na powszechnych wyborach przez rady delegatów robotniczych miast i wsi. Żądanie to zostało przez większość Sejmu Ustawodawczego odrzucone.

Rewizja Konstytucji

Art. 125 przewiduje możność zmiany Konstytucji. Zmiana ta, którą Konstytucja odróżnia od rewizji, może być uchwalona tylko w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów i senatorów większością kwalifikowaną 2/3 głosów. Wniosek o zmianę Konstytucji winien być podpisany przez czwartą część ustawowej liczby posłów, a zapowiedziany co najmniej na dni 15. Artykuł ten opiewa również, że Ustawa Konstytucyjna ma być co lat 25 poddawana rewizji zwyczajną większością Sejmu i Senatu połączonych w tym celu w Zgromadzenie Narodowe. Przepis wyjątkowy w artykule tym zawarty dotyczy drugiego z rzędu na zasadzie Konstytucji wybranego Sejmu. Sejm ten może dokonać rewizji Ustawy Konstytucyjnej własną uchwałą, powziętą większością kwalifikowaną trzech piątych głosów przy obecności połowy ustawowej liczby posłów. Z artykułu tego wynika, że dla tej rewizji Konstytucji zgoda Senatu nie jest potrzebna. Ten ostatni szczegół posiada wielką wagę: Senat w ten sposób pozbawiony został prawa przeciwdziałania bezpośredniego rewizji Konstytucji i życie jego dalsze zależy wyłącznie od dobrej woli, to znaczy od charakteru większości w drugim z kolei Sejmie zwyczajnym Rzeczypospolitej.

Przeciwko konstytucji

Konstytucja Marcowa jest przedmiotem nieprzerwanych ataków ze strony prawicy społecznej. Reakcja próbuje atakować Konstytucję, podkopywać się pod nią, podcinać jej korzenie na każdym kroku i przy każdej sposobności.

Zmiana ordynacji wyborczej do Sejmu jest od kilku miesięcy na porządku dziennym obrad wszystkich stronnictw, które w r. 1923 utworzyły rząd p. Witosa. Zarówno Związek Ludowo-Narodowy (endecja), jak i stronnictwo Piast, jak i Chrześcijańska Demokracja, każde na swój sposób, pragnie unicestwić powszechne prawo wyborcze. Pragną usunąć z Sejmu mniejszości narodowe, tworząc jednocześnie przywileje na rzecz Polski środkowej i zachodniej; pragną nie dopuścić w ogóle do wyboru kandydatów stronnictw nazywanych przez nie „antypaństwowymi”; rzecz prosta, że pod nazwą stronnictwa antypaństwowego można podciągnąć nie tylko komunistów, ale każde inne niewygodne stronnictwo. Ilość posłów ma być ograniczona do 224. W tej liczbie 188 mandatów z list okręgowych i 36 mandatów z list państwowych.

Nie będziemy wchodzić tutaj w szczegółowe rozpatrzenie tych pomysłów. Stronnictwa zamierzające unicestwić dotychczas obowiązującą ordynację wyborczą oświadczają uroczyście, że pragną dokonać tej zmiany ,,w ramach obowiązującej Konstytucji Rzeczypospolitej”. Naprawdę zaś wszystkie powyżej wyliczone postulaty godzą w literę i ducha Konstytucji, albowiem obalają całkowicie zastrzeżoną przez Konstytucję demokratyczność prawa wyborczego. Co oznacza zmniejszenie ilości posłów? Oznacza to, że okręg wyborczy staje się niepomiernie wielki, że stronnictwa ludowe, chłopskie i robotnicze z trudem tylko mogą opanować piętrzące się na ich drodze przeszkody do opanowania okręgu w sensie walki wyborczej; oznacza to, że miasta i ośrodki przemysłowe będą pochłonięte przez wieś; oznacza także, że stronnictwa mniejsze nie mogą liczyć na żadne powodzenie. Postulaty powyższe przekreślają wszelką sprawiedliwą proporcjonalność, przekreślają równość przez Konstytucję zastrzeżoną, ile że wobec tego, że okręgi nie mają dawać jednakowej ilości posłów, głosy wyborców będą znaczyć więcej w jednym, a mniej w innym okręgu. Wreszcie w myśl powyższych postulatów niektóre stronnictwa mają być w ogóle wyłączone od wyborów. Postulaty te są grubym naśladownictwem zamachu stanu ulegalizowanego przez ordynację wyborczą włoskiego uzurpatora Mussoliniego. Narodowa demokracja zastrzega się, że pragnie pozostać „w ramach istniejącej Konstytucji”, jednak ordynacja wyborcza jest tylko ustawą wykonawczą dla 11 art. Konstytucji, który głosi: „Sejm składa się z posłów, wybranych na lat pięć, licząc od dnia otwarcia Sejmu, w głosowaniu powszechnym, tajnym, bezpośrednim, równym i stosunkowym”. Ordynacja wyborcza jest tylko rozwinięciem zasad w tym artykule Konstytucji zawartych. Wszelki tedy zamach na podstawy ordynacji wyborczej jest jednocześnie zamachem na Konstytucję, w jej art. 11 tak samo ważnym jak art. 1, który orzeka, że Państwo Polskie jest Rzecząpospolitą. Zmiany w ordynacji wyborczej mogłyby być dokonane tylko o tyle, o ile by nie znajdowały się w sprzeczności z art. 11. Zmiany proponowane przez stronnictwa prawicowe Sejmu są tedy niczym innym jak zamachem na Konstytucję, są próbą zamachu stanu.

Z innej jeszcze strony czynione są próby, ażeby ugodzić w istotną zasadę Konstytucji Marcowej. Art. 31 Konstytucji opiewa wyraźnie, że „nikt nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za zgodne z prawdą sprawozdanie z jawnego posiedzenia Sejmu i komisji sejmowej”. Nietykalność protokołów sejmowych jest zatem jak najwyraźniej przez Konstytucję zagwarantowana. Stronnictwa prawicowe próbują stosować wobec artykułu tego zupełnie wyraźnego interpretację (tłumaczenie) zwężającą nietykalność protokołów sejmowych. Art. 31 odpowiada art. 5 ustawy z dn. 8 kwietnia 1919 r. o nietykalności poselskiej. Różnica między tymi dwoma artykułami jest ta, że ustawa r. 1919 mówi wyraźnie także o przedruku urzędowego stenograficznego protokołu i postanawia, że sprawozdania i przedruki nie ulegają konfiskacie i wolne są od cenzury. Nie ulega wątpliwości, że wyliczone przed chwilą szczegóły mieszczą się całkowicie w krótszym i zwięźlejszym postanowieniu Konstytucji. Jednak mędrkowanie niektórych prawników, należących do stronnictwa ND, pozwoliło im przyczepić się do tej okoliczności, że w art. 31 nie jest dosłownie powtórzony zakaz konfiskowania sprawozdań sejmowych. Prawnicy ci poszli dalej jeszcze i powołując się na pewien wyrok sądu Rzeszy Niemieckiej z r. 1888 (!), dochodzą do przekonania, że interpelacje mogą być konfiskowane, o ile są drukowane oddzielnie od sprawozdania parlamentarnego. W r. 1888 panowały w Niemczech, jak wiadomo, prawa wyjątkowe (przeciwko socjalistom) i nic dziwnego, że sądy ówczesne, działające w duchu panujących w państwie Bismarcka prądów politycznych, mogły podobne powyższemu ferować wyroki. Ale wyprowadzać stąd wniosek, że praktyki polityki bismarckowskiej mają być źródłem prawa dla Rzeczypospolitej Polskiej, żyjącej pod berłem demokratycznej, republikańskiej Konstytucji, jest to moment, którego by nie zrozumiał nawet ów sędzia niemiecki, który powyżej zacytowane orzeczenie przed blisko czterdziestu laty układał. Prawnicy warszawscy wierni nakazom stronnictwa ND sami wątpili, aby w Sejmie udało się przeprowadzić zmiany przepisu gwarantującego nietykalność interpelacji, poradzili tedy (patrz „Warszawianka” z dn. 13 lutego 1925 r.), aby drogę ustawodawczą obejść i na drodze praktyki sądowej utrwalić zwyczaj konfiskowania przedruków interpelacji. Art. 31 Konstytucji widocznie dla tych prawników przestał obowiązywać. Każdy rozumie, że nietykalność Sejmu i protokołów jest cechą istotną wolności obywatelskiej i rękojmią obrony prawa przed gwałtem. W Państwie, w którym nie masz nietykalności sejmowej, nie masz i wolności. Sejm, który by się zgodził na umniejszenie tejże nietykalności, wydałby wyrok śmierci nie tylko na zasady, na gwarancje, na których straży stoi, ale wydałby sam siebie na łaskę i niełaskę najpodrzędniejszych i nieodpowiedzialnych organów państwowych [2].

Zamknięcie

Demokracja urodziła się w Anglii i we Francji w wirze i konwulsjach rewolucji, w Szwajcarii i w Stanach Zjednoczonych na drodze względnie naturalnej i normalnej. Pierwszym był parlamentaryzm angielski. Już w wieku XV rozporządzał on środkami dosyć potężnymi. Przychodzą dla niego czasy ciężkiej próby: upada w epoce dynastii Tudorów; przychodzą czasy absolutyzmu monarchicznego, ale w XVI wieku rewolucja zamyka okres absolutyzmu i poprzez republikę Cromwella, poprzez dyktaturę i poprzez nową rewolucję, parlamentaryzm bierze górę. Poczynając od XVII wieku, gabinet ministrów staje się coraz bardziej niezależnym od króla i coraz bardziej odpowiedzialnym wobec parlamentu. Rozwój demokracji parlamentarnej staje się coraz bardziej decydującym i nieprzerwanym i wreszcie w r. 1911 izba deputowanych odnosi decydujące zwycięstwo nad izbą lordów. Dwie rewolucje sprawiły, że parlamentaryzm ugruntował panowanie swoje w Anglii, stale i na zawsze.

Nie tak stary jest parlamentaryzm francuski. Rewolucja francuska jest o sto lat młodsza od rewolucji angielskiej. A po tej rewolucji dyktatury napoleońska, powrót Bourbonów i Orleanów, druga republika w roku 1848, drugie cesarstwo od roku 1851, wreszcie trzecia, po dziś dzień trwająca republika – od roku 1871. Parlamentaryzm francuski do roku 1870 jest chwiejny: za Ludwika XVIII i Karola X monarcha posiada prawie całość władzy, zależy od parlamentu tylko w dziedzinie prawodawczej i w dziedzinie podatku. Konstytucja republikańska 1848 r. dzieli władzą pomiędzy prezydentem a jedną izbą prawodawczą; drugie cesarstwo zachowuje tylko pozory konstytucjonalizmu. Dopiero od roku 1875 w myśl konstytucji dzisiaj obowiązującej Francja posiada system rządów parlamentarnych. Historia parlamentaryzmu francuskiego od czasów Wielkiej Rewolucji przedstawia linie wahające się pomiędzy demokracją a absolutyzmem, którą zamknęła pięćdziesiąt lat życia dziś już licząca konstytucja republikańska i parlamentarna.

Demokracja amerykańska jest starsza od francuskiej, urodziła się pod działaniem odwiecznych myśli i przyzwyczajeń. Bierze początek swój w samym ludzie, w jego uczuciach religijnych, w jego namiętnym pożądaniu wolności. Córka demokracji angielskiej wiąże tę demokrację z demokracją francuską.

Demokracja szwajcarska sięga XIII stulecia. W tym samym czasie, kiedy Anglicy domagają się od króla uznania ich wolności obywatelskich, Szwajcarzy występują z podobnymi żądaniami. W ciągu dwóch stuleci (1648-1848) demokracja szwajcarska utrwala się. Ostateczną swoją formę zdobywa w roku 1874. Tutaj, tak samo jak w Stanach Zjednoczonych, instytucje demokratyczne biorą początek swój w przywiązaniu powszechnym mas ludowych i powoli w ciągu długich stuleci konsolidują się i utrwalają. Dodajmy dla pełności obrazu, że Szwajcarzy w dziejach demokracji swojej posiadają okres krwawej i bohaterskiej walki o wyzwolenie się spod jarzma austriackiego.

Cztery powyżej naszkicowane demokracje posiadają w dziejach swoich jedną cechę wspólną: mają długą historię; ich dzieje są powolnym rozwojem instytucji i idei demokratycznych, bądź pochodzących z krwawych przeobrażeń społecznych, bądź też utrwalających się w toku długich walk o wolność.

Konstytucja Marcowa była pośrednio dziełem wielkiej rewolucji światowej, jaką była wojna 1914-1918 roku. Rewolucja ta w zamknięciu swoim obaliła trony monarchii europejskich. Zawaliło się państwo carów, obaliły się trony Habsburgów, Hohenzollernów i Wittelsbachów! Na gruzach tych środkowoeuropejskich monarchii powstały ustroje demokratyczne, republikańskie. W Polsce wojna trwała dłużej, aż po rok 1920. Na froncie bolszewickim robotnik wykazał wysokość swojego uświadomienia państwowego. Piersią swoją szedł bronić najeżdżanej Ojczyzny, a także swoich praw do współudziału w rządach tą Ojczyzną. Nie śmiała reakcja nie przyznać tych praw podówczas, gdy Sejm Ustawodawczy przykładał trudów, aby ciało Państwa Polskiego okryć szatą Konstytucji. Reakcja czyniła, co mogła, aby demokratyczność, lewicowość tej Konstytucji okrajać, ale prawa wyborczego, ale wolności obywatelskich – ruszyć nie mogła! Do spraw tych przystąpiła później, ale na chwilę nie pogodziła się z losem swoim. Pewne sfery burżuazji polskiej wciąż jeszcze szykowały „króla” dla Polski. Istnieje nawet grupa monarchistów wśród młodzieży uniwersyteckiej w Warszawie i Poznaniu! Nie cała, rzecz prosta, szuka króla. Cała atoli pragnęłaby ograniczyć prawo wyborcze do Sejmu, prawa i przywileje Sejmu. Układa projekty ustaw, jedne od drugich bardziej początkowane z ducha XVII stulecia. Zamiast pracować nad tym, aby rosło w masach ludowych uświadomienie państwowe i polityczne; zamiast wychowywać naród w duchu wolności i w poczuciu obowiązków obywatelskich, jak to niegdyś czynić pragnęła Komisja Edukacji Narodowej, jak to głosili i nakazywali najwięksi ludzie polscy XIX stulecia – reakcja pragnie tylko odebrać wolność, na którą zgodzić się musiała. Reakcja pragnie skorzystać z prawa nadanego przez Konstytucję (art. 125): z prawa rewizji Konstytucji przez Sejm najbliższy. Różnorodne projekty ustaw ograniczające niektóre zasady Konstytucji – są tylko różnorodną amunicją przygotowywaną dla wielkiej bitwy, którą reakcja społeczna stoczyć zamierza z demokracją polską w Sejmie najbliższym. Reakcja liczy, że uda jej się wybory przeprowadzić w myśl jej interesów, a wtedy sejmowa większość będzie powolną jej życzeniom!

Rzeczą będzie klasy robotniczej nie dopuścić do urzeczywistnienia tych zamierzeń. Zwartość organizacyjna klasy robotniczej, jej uświadomienie polityczne i społeczne, jej wiara w demokrację i socjalizm, w demokrację, która prowadzi do socjalizmu, sprawią, że zakusy reakcji – pobożnym tylko pozostaną życzeniem!

 

Stanisław Posner
___________________
Powyższy tekst to cała broszura Stanisława Posnera, opublikowana w serii „Latarnia” pod red. posła PPS Kazimierza Czapińskiego, Nakładem Spółdzielni Księgarsko-Wydawniczej „Nowe Życie”, brak daty wydania. Od tamtej pory nie była wznawiana, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Warto przeczytać także:

• Kazimierz Czapiński: O Konstytucji RP [1921]
Projekt Konstytucji RP Związku Polskich Posłów Socjalistycznych [1920/21]

Przypisy:

1. „We wszystkich szkołach publicznych, z wyjątkiem szkół wyższych, nauka religii jest obowiązkowa. Nauka ta będzie dawana młodzieży katolickiej przez nauczycieli mianowanych przez władze szkolne, które wybierać ich będą wyłącznie spośród osób upoważnionych przez Ordynariuszów do nauczania religii. Kompetentne władze kościelne nadzorować będą nauczanie religii pod względem jego treści i moralności nauczycieli.

W razie gdyby Ordynariusz odebrał nauczycielowi dane mu upoważnienie, ten ostatni będzie przez to samo pozbawiony prawa nauczania religii.

Te same zasady, dotyczące wyboru i odwoływania nauczycieli, będą stosowane do profesorów, docentów i asystentów uniwersyteckich na wydziałach teologicznych (nauk kościelnych) uniwersytetów państwowych”.

2. W komisji regulaminowej Senatu sprawy związane z ograniczeniem prawa interpelacji były w pierwszych miesiącach rb. przedmiotem długich roztrząsań, które zakończone zostały cofnięciem wniosków zgłoszonych przez senatora I. Balińskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *