Aleksy Rżewski

Wódz bojowców

[1931]

Żywym symbolem Wydziału Bojowego [PPS] w latach rewolucji był „Stanisław” (Tomasz Arciszewski), obecny poseł na Sejm.

Od 1905 roku przy jego współudziale lub kierownictwie dokonano większości zamachów politycznych w Królestwie Polskim.

Człowiek o nieustraszonej odwadze, hartownej duszy, mocarnej woli, ofiarny i pracowity, z uporem i wytrwałością kroczy od dzieciństwa po raz obranej drodze w myśl idei. Małomówny, w obcowaniu z ludźmi surowy, poważny, skryty i zamknięty w sobie, umie jednak jako prelegent godzinami nieraz przykuwać uwagę słuchaczy wykładami z dziedziny nauk społecznych i politycznych. Słusznego wzrostu, głowa przyprószona przedwczesną siwizną, wzrok przenikliwy, cera twarzy ziemista i blada, jako skutek długoletniego więzienia, które nadwyrężyło mu zdrowie, surowy dla siebie i innych, przy tym wszystkim niezmiernie dobry i zacny, był ideałem bojownika o wolność.

Dziadek ob. Stanisława, ziemianin z Małopolski walczył w roku 1831 w obleganej przez Moskali Warszawie, a ojciec w 1863 roku. Ob. Arciszewski, jako nieodrodny syn swych przodków, zmagał się z caratem również w ostatniej rewolucji 1905-07 r.

Urodzony w 1877 roku w powiecie rawskim, we wsi Sieszchowie, z powodu śmierci ojca już w 11. roku życia poznał niedolę. W Radomiu terminował rok u stolarza, a następnie 4 lata u ślusarza. Praca trwała od 5 rano do 8 wieczorem. Po ukończeniu praktyki, jako młodzieniec 17-letni, pozostawiony samemu sobie, pracuje w fabryce Fitzner i Gamper w Zagłębiu Dąbrowskim. Po raz pierwszy styka się tutaj z działaczami socjalistycznymi i odtąd staje się jednym z najgorliwszych członków PPS. Pod pretekstem urządzenia zabaw tanecznych gromadzi robotników, urządza wykłady, rozpowszechnia wydawnictwa rewolucyjne. W hucie „Katarzyna” organizuje liczne koła partyjne. Działalność ta zwraca uwagę znajdujących się w Zagłębiu prowokatorów żandarmskich. Jeden z nich, nazwiskiem Błach, donosi o nim żandarmerii, która wydaje rozkaz aresztowania go. Ostrzeżony w porę, ucieka w roku 1898 za granicę i udaje się do Londynu. Ob. Arciszewski otrzymuje pracę w jednej z pracowni ślusarskich Londynu. W tymże czasie wychodził w Londynie „Przedświt”, miesięcznik polityczny PPS, i kwartalnik popularnonaukowy „Światło”. Ze stowarzyszeń polskich istniał wtedy Związek Socjalistów Polskich. Po kilku miesiącach pobytu w Londynie udaje się do Niemiec. Zatrzymuje się w Bremie, gdzie znajduje pracę w Akcyjnym Towarzystwie „Weizer” w charakterze kotlarza. Pracuje czynnie w „Bratniej Pomocy”, organizuje wykłady, dzieli się nieraz ostatnim groszem z przybywającymi do Bremy zbiegami politycznymi. Pracuje w fabryce razem z byłym prezydentem miasta Kalisza, ob. Michalskim. Z rozporządzenia Centralnego Komitetu PPS udaje się w 1900 roku do kraju. Przybywa wtedy z rozporządzenia centralnych władz partyjnych do Bremy z instrukcjami i wskazówkami dla ob. Arciszewskiego b. Prezydent Rzeczypospolitej, Stanisław Wojciechowski.

W 1900 roku widzimy go pracującego w Zagłębiu na „Niwce”, gdzie organizuje koła w fabrykach i kopalniach. Zapoznaje się z Montwiłem-Mireckim (stracony na stokach Cytadeli w 1907 r.), który uczęszczał wtedy do szkoły sztygarów w Dąbrowie.

Ażeby poruszyć opinię publiczną, wydaje razem z Mireckim kilka tysięcy odezw z wezwaniem do walki o wolność. Zwraca to uwagę żandarmerii, która go aresztuje i odstawia do więzienia piotrkowskiego. Ażeby wydobyć od skrytego i milczącego Arciszewskiego nieco szczegółów z życia partii, żandarmeria osadza go w jednej celi z prowokatorem Dazem z Częstochowy, który jednak nic nie wskórał. Szykanami więziennymi starają się zmusić niezłomnego więźnia do uległości; za małe przewinienia osadzają go dość często w „karcerze”. Wyprowadzony z cierpliwości, rzucił się podczas badania na pułkownika żandarmerii Krzyżanowskiego i spoliczkował go dotkliwie. Sypią się za to nań nowe represje. Z małymi przerwami siedzi w więzieniu 3 i pół roku.

Przetransportowany do więzienia w Kielcach, siedzi razem z Rychlińskim z Łodzi i Skurzyńskim, b. przewodniczącym związku [zawodowego] górników w Jaworznie.

W 1904 roku zostaje wypuszczony na wolność. Więzienie nie tylko nie osłabiło w nim ducha, lecz obudziło w nim chęć straszliwej zemsty za swoje i współtowarzyszy krzywdy.

Prawie wszyscy żandarmi, w których rozporządzeniu znajdował się ob. Arciszewski (Stanisław), zginęli w kilka miesięcy potem z rąk bojowców.

W Radomiu zastrzelony został pułkownik Płotto, następnie sławny porucznik Bielski w Płocku, naczelnik więzienia w Kielcach, Grecki, za znęcanie się nad więźniami.

Ob. „Stanisław” Arciszewski dostaje pracę w Zagłębiu, jeździ po kryjomu do Krakowa, przewozi bibułę; organizuje nie tylko ogół robotniczy, ale i chłopów po wsiach okolicznych. Spotyka się w Krakowie z Piłsudskim, otrzymuje od niego polecenia, wskazówki i instrukcje. Władze carskie, widząc, że ob. Arciszewski po długoletnim więzieniu jest niepoprawny, wydają rozkaz aresztowania go i zesłania do Archangielska na lat 3. Na kilka godzin przed przybyciem żandarmów otrzymuje w fabryce tajemniczy list z następującym napisem: „Uciekajcie, bo żandarmi idą was aresztować; skazano was na trzy lata do Archangielska”. Po otrzymaniu tej wiadomości opuszcza w pośpiechu fabrykę. Po chwili do fabryki wkroczyła żandarmeria i policja; przetrząśnięto w ciągu kilku godzin wszystkie skrytki fabryczne, lecz bez skutku. Do ostatniej chwili nie dowiedział się ob. Arciszewski o szlachetnym i nieznanym autorze listu.

W 1904 roku udaje się do Łodzi po „wsypach”, dokonanych przez prowokatora Gallusa (którego potem przy ulicy Głównej raniono śmiertelnie tasakiem w głowę), zostaje mianowany przez Centralny Komitet Robotniczy funkcjonariuszem na cały okręg łódzki.

Zapoznaje się w majątku Smardzew, powiat łęczycki, z działaczką socjalistyczną „Marią” (Ciszewską), córką właściciela majątku, która ułatwiła mu pracę organizacyjną wśród chłopów.

Chłopi, nawet zamożni, garną się masowo do organizacji.

W Turku aresztowany przez strażników, pięścią powaliwszy jednego z nich, toruje sobie drogę do wolności.

W Łodzi tymczasem budzi się ruch robotniczo- niepodległościowy.

Ob. Arciszewski organizuje manifestacje przy ul. Zarzewskiej i Fabrycznej przeciw wojnie z Japonią i mobilizacji w Polsce.

W manifestacji na Nowym Rynku padł zabity chorąży sztandaru, ob. Książczyk.

Ob. Arciszewski udaje się do Zagłębia po dynamit i z przywiezionego konstruuje bombę, od której ginie w Łodzi przy ul. Długiej sprawca zabójstwa ob. Książczyka, komisarz policji Szatiłowicz.
Ażeby przeszkodzić mobilizacji, między Łodzią i Pabianicami dynamitem wysadza część mostu kolejowego.

W 1906 roku wyjeżdża na konferencję partyjną, na której to dokonała tzw. zamachu stanu „lewica” partii, usuwając od kierownictwa żywioły niepodległościowe. Konferencję tę bezprawnie przekształcono na Zjazd Partyjny.

Proponowany mu przez „lewicę” mandat do CKR odrzuca. Popada w niełaskę nowych władz partyjnych, na skutek czego zostaje wysłany z dala od głównych ośrodków ruchu robotniczego z Siedlec do Białegostoku.

W końcu 1906 roku zniechęcony do pracy agitacyjnej z powodu warcholstwa „Lewicy”, wyjeżdża do Krakowa na kurs szkoły bojowej; kończy ją jako jeden z najlepszych uczniów. Wykładano wtedy znajomość obchodzenia się z bronią, materiałami wybuchowymi, terenoznawstwo, zasady organizacyjne armii pruskiej, austriackiej i rosyjskiej, pomoc lekarską w nagłych wypadkach, budowę szańców, barykad itp.

Po ukończeniu szkoły, wyjeżdża do kraju, pod nazwiskiem studenta medycyny Mariana Dury. Na granicy zostaje przez żandarmów rosyjskich zatrzymany; oświadcza, że jest poddanym austriackim, wobec czego zostaje odesłany do Mysłowic, gdzie Prusacy trzymają go miesiąc w areszcie, a następnie przez żandarmerię pruską zostaje odstawiony do granicy austriackiej. Wydobył go wtedy ze szponów pruskich socjalistyczny działacz górnośląski, ob. Biniszkiewicz.

Po trzech dniach przedostał się szczęśliwie do Królestwa.

Po dwóch tygodniach organizuje z ob. Torem demonstrację zbrojną na Woli, jako też zamachy: na placu Trzech Krzyży na sędziego wojennego, znanego z pastwienia się nad politycznymi, i na ulicy Marszałkowskiej na komisarza policji, Konstantynowa. Rzucona wówczas bomba pęka ze straszliwym skutkiem i rozrywa na kawałeczki znanego w Warszawie z bestialstwa satrapę.

W tym czasie organizacja zawarła kontrakt z kilku zagranicznymi fabrykami broni na znaczniejsze transporty mauzerów i browningów. Rachunki wynosiły około 200 tysięcy rubli. W kraju urządzono laboratorium do wyrobu materiałów wybuchowych. Wydawnictwa rewolucyjne dosięgały od lipca 1906 do czerwca 1907 roku kilku milionów egzemplarzy.

Wobec tych olbrzymich potrzeb, koniecznych do zwycięstwa ruchu rewolucyjnego, należało zdobywać pieniądze rządowe, bezpośrednio od satrapów carskich, wyciskane przez Moskali w sposób rabunkowy z ludności naszego kraju. Sprawę konfiskat prowadzi tow. Arciszewski, który z powierzonego zadania wywiązuje się świetnie.

Jako instruktor bojowy organizuje w jednym dniu kilkanaście napadów na monopole rządowe. We wszystkich tych sklepach spalono lub zniszczono całe urządzenie sklepowe.

W „krwawą środę” 1906 roku jako okręgowiec bojowy w Mińsku Mazowieckim kieruje atakiem dwóch szóstek na pocztę, gdzie zabito żandarma i pięciu strażników.

Dnia 6 czerwca 1906 roku kieruje skutecznie zamachem na naczelnika żandarmerii Muradowa w Warszawie.

W ciągu dwóch tygodni bierze udział w kilkunastu zamachach na żandarmów, policję i rewirowych.

W lipcu 1906 roku organizuje udany zamach w Łazienkach na prowokatora Wiśniewskiego.

Kieruje zamachem na generała żandarmerii Margrafskiego, pomocnika generał-gubernatora w Otwocku, śledził go w pociągu od samej Warszawy, następnie daje znać szóstce, która zasypuje kulami z śmiertelnym skutkiem powóz satrapy.

Ażeby dostarczyć organizacji prawdziwych rosyjskich paszportów, konfiskuje je w kilkunastu gminach.

W tymże czasie niektóre słabe i zdemoralizowane jednostki podczas aresztowań, chcąc uniknąć śmierci, rozpoczynają okres prowokacji.

Byli członkowie bojówki Dyrcz i Sankowski informują szczegółowo „Ochranę” o działalności i czynach straszliwego „Stanisława”, „Marcina” lub „Stefana”.

Rozpoczynają się masowe aresztowania w Warszawie; najdzielniejsi ludzie idą na katorgę lub szubienicę; na stokach Cytadeli ginie z okrzykiem „Niech żyje Niepodległa Polska”, Montwiłł-Mirecki.

„Ochrana” naznacza 10000 rubli nagrody za schwytanie „Stanisława” – Arciszewskiego.

Aresztowania masowe członków organizacji bojowej trwają nadal. Straszliwe spustoszenie w organizacji czynili Dyrcz i Sankowski, których należało za wszelką cenę usunąć. Następnie prowokator Sankowski aresztuje narzeczoną obywatela Arciszewskiego (obecnie żonę); jej siostrę i szwagra; ojcu narzeczonej Sidorowiczowi (pseudonim „Szymon”) przyrzekł naczelnik „Ochrany” Zawarżyn, że jeżeli „Stanisław” zostanie schwytany, to dostanie sutą nagrodę i córki wypuszczą natychmiast na wolność, inaczej ześle je na Syberię. Po porozumieniu się z Sidorowiczem ob. Arciszewski godzi się, ażeby Sidorowicz propozycję przyjął, i nawiązał kontakt z Dyrczem i Sankowskim.

Po pewnym czasie obydwaj prowokatorzy uwierzyli w szczerość Sidorowicza i udawali się z nim co pewien czas na bibki.

Organizacja bojowa za pośrednictwem ob. Adriana została powiadomiona, że do knajpki na rogu Wareckiej i Placu Wareckiego przybędą Sidorowicz z Dyrczem i Sankowskim.

Bojowcy zajęli miejsca przy stolikach w oczekiwaniu gości. Po chwili elegancko ubrani, przybyli w towarzystwie Sidorowicza Dyrcz i Sankowski.

Nie spodziewając się niebezpieczeństwa, rozpoczęli w wesołym humorze przedśmiertną bibkę.

W pewnym momencie zerwali się z miejsc członkowie szóstki i z okrzykiem „śmierć prowokatorom” dali do nich kilkanaście strzałów.

Sankowski zerwał się do ucieczki, lecz zdążył wykrzyknąć jedno słowo tylko „łaski”. Obydwaj zostali zabici.

Po dokonaniu zamachu ob. „Stanisław” ze swoim przyszłym teściem Sidorowiczem udał się do mieszkania, ażeby zabrać jego żonę staruszkę, lecz ta oświadczyła, że pod żadnym pozorem z miejsca się nie ruszy, choćby jej nawet śmierć groziła. Po chwili przybyła policja i rozwścieczona stratą swych dwóch pomocników, aresztowała Sidorowiczową, a po miesiącu więzienia zesłała córki do Bierezowa (w gub. Tobolskiej).

Jako jeden z uczestników zamachu na prowokatorów został aresztowany podczas jednej z akcji z bronią w ręku Tarantowicz, pseudonim „Albin”. Był to człowiek słaby i zarozumiały. Skazany na śmierć udał wobec sędziów skruszonego i oświadczył, że żałuje za swoje winy i za ułaskawienie zdecydowany jest wydać znanych mu bojowców i partyjników.

Rozpoczynają się na prowincji znów masowe aresztowania i polowania na nieuchwytnego, a straszliwego dla pachołków carskich „Stanisława”.

Tarantowicz, widząc po pewnym czasie, że dla żardarmerii stanie się wkrótce zbytecznym i że mogą go tak samo, jak i innych prowokatorów skazać na śmierć, pisze list błagalny do partii, zobowiązując się znów wyjawić tajemnice „Ochrany”.

Ażeby więc ocalić wielu ludzi podczas procesów od niechybnej śmierci, organizacja ułatwia wyjazd Tarantowicza zagranicę. Po kilku miesiącach Tarantowicz wyjeżdża z Krakowa do Rzymu, gdzie zostaje zgładzony przez członka organizacji bojowej Minkiewicza.

Ob. Arciszewski, jak mawiano zwykle w Wydziale Bojowym, po skórze instynktownie poznawał prowokatorów.

W 1906 roku wkręcił się do organizacji bojowej prowokator Prot, student politechniki. Po zetknięciu się z nim ob. Arciszewski oświadczył kategorycznie, że jest to prowokator. W Wydziale Agitacyjnym oburzano się na to „histeryczne” posądzenie, lecz potem fakty dowiodły, że ob. Arciszewski miał najzupełniejszą rację. W 1907 r., na żądanie ob. Arciszewskiego, Prot został usunięty z Organizacji Bojowej, a w rok później Bakaj w swoich zapiskach wspomina, że Plebański Tadeusz, pseud. „Prot”, był na usługach warszawskiej „Ochrany”.

Po oczyszczeniu atmosfery z prowokatorów, ob. Arciszewski wyjeżdża do Lublina, kierować robotą bojową w tym okręgu.

W Rejowcu kieruje zamachem na państwową kasę stacji kolejowej. W odległości dwóch wiorst znajdują się dragoni i kozacy. W akcji biorą udział trzy szóstki. Pod kasę ob. Arciszewski zakłada dynamit, który jednak dość długo nie wybucha. Dla sprawdzenia przyczyny zbliża się do kasy, gdy wtem rozlega się ogłuszający huk, drzwi i okna wyleciały z trzaskiem z zawiasów, pancerna kasa rozpołowiła się na dwoje, a ob. „Stanisław” rzucony straszną siłą wybuchową o sufit upadł ogłuszony na ziemię, przysypany odłamkami szkła i żelaza… Po chwili ku zdumieniu bojowców, którzy spodziewali się, że wybuch rozerwał go na sztuki, wydobywa się spod gruzów, z lekkimi ranami na rękach i głowie i donośnym głosem wydaje bojowcom rozkazy dla odparcia atakujących już stację policjantów i żandarmów.

Ocalenie zawdzięczał tylko temu, że stał dość blisko miejsca wybuchu dynamitu, i jak zwykle, szczęściu. Pieniądze pod ochroną szóstki, która pozostała do ostatniej chwili na stanowisku, osłaniając odwrót, odstawiono, na skonfiskowanej szlagonowi bryczce, do Lublina.

Podczas kierownictwa akcją bojową na kasę państwową akcyzy przy ul. Zamojskiej w Lublinie (naprzeciw kościoła katedralnego) wpadł sam do pokoju, pozostawiając na dole bojowców. Woźny zatrzasnął drzwi żelazne pokoju kasy, tak, że ob. Arciszewski znalazł się jakby w pułapce. Nie namyślając się długo, wyskoczył z pierwszego piętra na podwórze i ostrzeliwując się skutecznie z wywichniętą nogą, ukrył się u ob. Ryczka przy ul. Jezuickiej 13.

W zamachu na kasjera rządowego w okolicach Grabowa w powiecie Lubartowskim, kiedy zawiodła zamokła broń szeregowców szóstki, rzucił się sam na wóz z żołnierzami, lecz konie, spłoszone strzałami, poniosły, zostawiając na szosie zabitych 2 strażników.

W 1907 roku powraca do Warszawy i tropiącym go zewsząd szpiclom daje znać o sobie.

Kieruje akcją bojową na pocztę przy ulicy Wspólnej w Warszawie. W gmachu, zapełnionym policją, który znajduje się w bliskości cyrkułów policyjnych w śródmieściu, z prawdziwą flegmą angielską kieruje swoją drużyną. Podczas wynikłej w gmachu strzelaniny palto i kapelusz miał kilkakrotnie przestrzelone. W akcji zostało zabitych dwóch szpicli, 5 strażników i moskal woźny.

Pada wtedy zabity przez moskala woźnego ob. Józef Karkocha, który, pomimo utkwionej kuli w brzuchu, zdążył spełnić rozkaz i przerwać połączenie telefoniczne z miastem.

Podczas całej akcji na środku sali stał ob. „B.” z rozwiniętym sztandarem. Rannych trzech bojowców odwieziono szczęśliwie do konspiracyjnego mieszkania.

Pomimo szalonej nagonki „Ochrany”, nie rozstawał się nigdy z mauzerem i browningiem. W pokoju kawalerskim spał zawsze snem sprawiedliwego. Mieszkania dobierał sobie z możliwością odwrotu w razie najścia policji. Zwykle dla zabezpieczenia się przed nagłym wtargnięciem policji, stawiał na specjalnym stołku bombę pod drzwiami; w drugim pokoju kładł na stoliku nocnym nieodłącznego mauzera.

Nieraz szpicle towarzyszyli mu do bramy, lecz nie mieli odwagi zaczepić go na ulicy.

W 1907 roku w Sławkowie pod Dąbrową Górniczą na czele jednej szóstki rzuca bombę pod pociąg wiozący pieniądze. Czereda moskiewska rozbiegła się w popłochu. Następnie na odczepionej lokomotywie z rozwiniętym sztandarem dojeżdżają szczęśliwie do Strzemieszyc. Dróżnicy salutują w drodze przed sztandarem.

W 1907 roku, jako instruktor bojowy, przybył do Łodzi. Rozgorzały wtedy smutne walki bratobójcze. Policja carska ściągała wieczorem z ulic posterunki, sprzedawała broń, konfiskowaną robotnikom podczas pogrzebów, i zacierała ręce, że cudzymi rękoma pozbędzie się „kramolników” [buntowników – od rosyjskiego „kramoła”: bunt, postawa wywrotowa – przyp. redakcji Lewicowo.pl].

Należało za pośrednictwem akcji bojowej, wymierzonej w pachołków carskich, zamącić sielankę z różnymi skrytobójcami i położyć kres wzajemnemu mordowaniu się robotników, co też potem częściowo się udało.

W 1907 roku w Łodzi w sierpniu, kierując napadem na wóz monopolowy przy ulicy Przędzalnianej, rzuca pocisk, ten eksploduje, a spłoszone konie unoszą wóz z kasą. Nie namyślając się wiele, rzuca się w pogoń, chwyta konie, zrzuca z wozu czterech żołnierzy, zabiera 4 worki z pieniędzmi, zdejmuje palto i owinąwszy w nie pieniądze, niesie wśród gradu kul do ulicy, na której czekała umówiona do zabrania pieniędzy kareta.

W dwa dni po tym napadzie ukazały się ogłoszenia gubernatora, wzywające mieszkańców do oddawania posiadanej broni. Wpłynęło to w znacznym stopniu na zmniejszenie walk bratobójczych.

W 1908 roku kieruje akcją na pocztę w Miedzianej Górze pod Kaliszem.

W 1909 roku bierze udział w słynnym napadzie na pociąg w Bezdanach, gdzie skonfiskowano kilkaset tysięcy rubli.

W roku 1909 wyjeżdża do Galicji i stamtąd kieruje Organizacją Bojową w kraju, dokąd co pewien czas wyjeżdża.

Od roku 1911 pracuje zarobkowo jako monter we Wschodniej Galicji.

Z wysiłków pozostałych rozbitków Organizacji Bojowej PPS powstają pierwsze koła strzeleckie; prowadzi je dalej Sosnkowski.

W 1914 r. wybuchła wojna: ob. Arciszewski wstępuje do pierwszych szeregów kompanii kadrowej, wyruszającej do Królestwa. Staje na czele „Oddziału lotnego”, złożonego z byłych bojowców, wyprzedzającego zawsze szeregi strzeleckie. Bierze udział w kilkunastu bitwach i potyczkach. Dosługuje się ofiarną walką i pracą rangi porucznika.

W końcu 1914 r. bierze się na nowo do roboty społecznej. Staje na czele Związku Metalowców w Warszawie. Wchodzi z kurii powszechnej do warszawskiej Rady Miejskiej, występuje z ostrą krytyką działalności okupantów. Niemcy wydają rozkaz aresztowania jego. W tym czasie wszyscy radni z kurii robotniczej zostają wysłani do obozu jeńców.

Ob. „Stanisław” staje się nielegalnym i znowu, ścigany przez zbirów niemieckich, pracuje niezmordowanie, biorąc także udział w akcji bojowej przeciwko okupantom.

Po przewrocie zostaje ministrem Rządu Ludowego w Lublinie, a następnie Ministrem Poczt i Telegrafów za rządów ob. Moraczewskiego.

Z Zagłębia, w którym kiedyś jako młodzieniec rozpoczął pracę oświatową, wchodzi jako poseł i przedstawiciel sfer robotniczych do Sejmu Ustawodawczego.

Oto plon życia człowieka, którym się chlubić i poszczycić może cała Polska, walcząca dalej o umocnienie podstaw i fundamentów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej.

Aleksy Rżewski
____________________________
Powyższy tekst przedrukowujemy za: Aleksy Rżewski – „W walce z trójzaborcami o Polskę Niepodległą. Wspomnienia”, Wydawnictwo Księgarni Łódzkiej „Czytaj”, Łódź 1931. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle dzisiejszych reguł.

 

O dalszych losach Tomasza Arciszewskiego można przeczytać w Wikipedii.

Publikowaliśmy także artykuł Arciszewskiego: Przez wychowanie dziecka – do socjalizmu! [1924]

O innych bojowcach socjalistycznych i ich akcjach mówią teksty, które publikowaliśmy w dziale „Walka zbrojna”.

 

 

Aleksy Rżewski (1885-1939) – działacz socjalistyczny i niepodległościowy, urzędnik, prawnik. Jako 12-latek został robotnikiem w łódzkiej przędzalni, w wieku 15 lat związał się z Kołem Oświaty Narodowej i współtworzył nielegalne pismo „Polak”. Następnie wstąpił do PPS – Frakcja Rewolucyjna. Brał udział w rewolucji 1905 r., podczas walk został ciężko ranny w nogę (kula karabinowa przeszyła ją na wylot). Kilkakrotnie wymykał się z rąk carskiej policji (podczas jednego z takich incydentów zraniony szablą), jednak w 1907 r. został uwięziony i zesłany na Syberię. Uciekł stamtąd przebrany za kozaka, przedostał się do Niemiec, gdzie pracował w fabryce włókienniczej, tamże uległ poparzeniu kwasem. Następnie przebywał we Francji, pracując jako robotnik fizyczny w kilku miastach, działał także społecznie wśród emigrantów polskich, m.in. tworząc chóry, placówki kształceniowe i oddział Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Do Polski wrócił w roku 1912, pracując w Łodzi jako motorniczy tramwaju, podjął też ponownie działalność socjalistyczną i niepodległościową, m.in. prowadząc werbunek do POW. W czasie wojny przebywał w Łodzi, wybrano go radnym miasta, w grudniu 1917 r. został aresztowany przez Niemców, lecz uciekł podczas konwojowania go do więzienia. Przebywał w zaborze austriackim, prowadząc partyjną działalność m.in. w Lublinie, gdzie brał udział w rozbrajaniu oddziałów niemieckich. Po odzyskaniu niepodległości wrócił do Łodzi, a 4 grudnia 1918 r. premier Jędrzej Moraczewski mianował go Komisarzem Rządowym w tym mieście. 27 marca 1919 r. Rada Miejska powierzyła mu godność Prezydenta Łodzi. W trakcie kadencji, która trwała do lipca 1923 r. dokonał szeregu reform, m.in. wprowadził w Łodzi – jako pierwszym mieście w Polsce – powszechny obowiązek nauczania (i zadbał o rozwój placówek oświatowych), stworzył również zalążki nowoczesnego systemu wodociągów i kanalizacji, rozwinął system pomocy społecznej i robót publicznych, wprowadził lokalny system ubezpieczeń robotników, powołał miejską bibliotekę publiczną. Po zakończeniu kadencji znacznie ograniczył skalę aktywności publicznej, pracował jako naczelnik Urzędu Stanu Cywilnego, społecznie tworzył lokalne struktury PCK. W kwietniu 1927 r. władze państwowe mianowały go starostą powiatu łódzkiego, którą to funkcję pełnił do marca 1933 r. Później wycofał się całkowicie z życia publicznego, ukończył studia prawnicze i ekonomiczne, prowadził kancelarię notarialną. Po hitlerowskiej napaści na Polskę został w listopadzie 1939 r. aresztowany wraz grupą łódzkiej inteligencji. Rozstrzelano go w zbiorowej egzekucji tej grupy, prawdopodobnie 20 lub 22 grudnia 1939 r., do dziś nie odnaleziono miejsca pochówku. Odznaczony m.in. Krzyżem Niepodległości i Krzyżem Walecznych.

Jeden komentarz nt. “Wódz bojowców

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *