Stanisław Posner

Wielka rocznica 1892-1922

„Wyszedłeś w najciemniejszą jesienną noc, gdy huczał wicher i bił deszcz, a my wszyscy, dwudziestomilionowy naród, spaliśmy w swych sypialniach, pokojach, izbach, poddaszach i norach podziemnych kamiennym snem niewolników. Wyszedłeś, jak przemytnik, obnażony do pasa. Na plecach dźwigałeś składowe części drukarni. Byłeś obładowany pismami, zwiastującymi wyzwolenie ciał i duchów. W lewej ręce trzymałeś żerdź, którą w ciemności szukałeś objeszczyka strzegącego granic ziemi – w prawej niosłeś rewolwer gotowy do strzału. Tak przebywałeś graniczne rzeki. Szedłeś w kraj boso i krwawiąc nogi. Tej to nocy przyniesiona została Niepodległość do tego kraju nędzarzy ducha, popychanych pięścią obcego żołdaka. Tej też nocy przyniesiona została deklaracja praw świętego Proletariusza, która zdeptała przemoc bogaczy. Przyniosłeś wtedy bezcenne zwitki polskiego zakonu od zaklęsłych emigranckich mogił. Stąpiwszy na ziemię rodzoną, poszedłeś za jękiem ludzkim. Ci, o których nie wiedziała ojczyzna, których trudem poił się świat, znalezieni zostali przez ciebie, podźwignięci, wezwani i złączeni w towarzyski obóz bojowników o wolność…”.

Tymi słowy, spisanymi krwią serca, rozgrzaną w ogniu rewolucji 1905 i 1906 roku, wielki poeta w kilku słowach scharakteryzował dziejową zasługę PPS w okresie długiej, nieskończenie długiej niewoli. Dziś właśnie mija lat trzydzieści od chwili, kiedy na przedmieściu Paryża, w Montrouge, w listopadzie 1892 roku spisana została konstytucja Polskiej Partii Socjalistycznej. Znaleźli się tam przedstawiciele wszystkich działających podówczas na terenie dawnego zaboru rosyjskiego tajnych organizacji socjalistycznych: „Proletariatu”, „Zjednoczenia [Robotniczego]”, „Związku [Robotników Polskich]”. Przewodniczył na owym zjeździe historycznym dzisiejszy senator, tow. Bolesław Limanowski. Byli obecni: Stanisław i Maria Mendelsonowie, Aleksander Dębski, Bolesław Jędrzejowski (BAJ), Witold Jodko, Feliks Perl, Aleksander Sulkiewicz (słynny czerwony pocztmistrz), Edward Abramowski, Jan Stróżecki, Stanisław Wojciechowski, Stanisław Grabski, Jan Lorentowicz, dr Ratald, Maria Szeliga.

Mendelsonowie, Jędrzejowski, Sulkiewicz, Abramowski, Stróżecki, Ratald – odeszli do państwa cieniów. W ich liczbie kilkoro, a spośród żyjących kilkoro innych odeszło od partii. Stanisław Wojciechowski po wielu perypetiach znalazł się dzisiaj w PSL. Stanisław Grabski od roku 1904 jest narodowym demokratą. Bolesław Jędrzejowski po życiu wypełnionym pracą ponad siły zmarł na suchoty przed wojną, szlachetny tow. Michał (Sulkiewicz) zginął na wojnie. Zjazd paryski, od którego liczymy historię PPS, był ostatnim ogniwem w długim łańcuchu usiłowań i zawodów socjalistów polskich. Socjalizm w Polsce datuje się nie od roku 1892. Socjalizm ma w Polsce długą i świetną historię. Po roku 1830 chłopi-żołnierze, rozbrojeni przez Prusaków, osadzeni w twierdzy Grudziądz, po uwolnieniu przybywają do Anglii i tu pod wpływem kilku krańcowych demokratów (Worcell, Krępowiecki, Świętosławski) założyli gminę socjalistyczną „Lud Polski”. Bujny rozkwit socjalizmu we Francji pomiędzy rokiem 1830 a 1848 z jego wielką ilością mocnych, silnie zarysowanych założycieli szkół i systemów, z jego porywającym idealizmem, proroctwami, mistycyzmem i mesjanizmem zniewolił wielu wychodźców polskich. Lelewel i Mickiewicz poddali się w pewnych okresach twórczości swojej temu niewolącemu wpływowi światoburców socjalnych Francji. W każdej szkole socjalistycznej francuskiej byli polscy marzyciele.

Ale socjalizm ten znajdował niejakie odbicie i w kraju, gdzie ksiądz Ściegienny w Lubelskiem w ciągu lat dziesięciu, samorzutnie pod wpływem podobno natchnionych pieśni francuskiego księdza-socjalisty Lamennais (przyjaciela Adama Mickiewicza), prowadził propagandę wśród włościan o charakterze powstańczo-socjalistycznym. W roku 1866 Józef Tokarzewicz (Hodi) zaczął wydawać czasopismo socjalistyczne „Gmina”, w r. 1870, wychodzi w Zurychu „Zmowa”. Komuna paryska porwała za sobą kilkudziesięciu Polaków, przede wszystkim Walerego Wróblewskiego i Jarosława Dąbrowskiego. Po upadku Komuny Wróblewski zbiegł do Londynu i tu znalazł się w Radzie Głównej „Międzynarodówki” i założył stowarzyszenie „Lud Polski”.

Tymczasem myśl socjalistyczna budziła się do życia w kraju. W roku 1870 rozgorzał we Lwowie strajk zecerów, który wydawał się właścicielom drukarń, a nawet politykom demokratycznym czymś tak potwornym, że wietrzyli w nim… intrygę pruską. Zecerzy też założyli pierwsze w Polsce pismo fachowe pod nazwą „Czcionka”. Za przykładem zecerów szli pracownicy w innych zawodach. Najruchliwszą organizacją robotniczą była „Gwiazda”. I tutaj w r. 1871 Bolesław Limanowski wygłosił dwa odczyty o „Sprawie Robotniczej”. Ostrożnie jeszcze przystępuje prelegent do rozważania zasad socjalizmu, poleca kooperację, podnosi z uznaniem działalność „Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego”. Młodzież polska ucząca się w Rosji, po części czynna w rosyjskich organizacjach rewolucyjnych, po części pod wpływem tych organizacji kształtująca własne przekonania społeczne – wprowadzała do życia polskiego nowe hasła ideowe. Hasła te znajdowały dla siebie grunt podatny. Dawne Królestwo Polskie stawało się krajem przemysłowym. Tłumy młodzieży wiejskiej, nie znajdującej na wsi po uwłaszczeniu włościan pracy ani chleba, wędrowały do miast fabrycznych, szukając chleba i znajdując go w opłakanych warunkach pracy fabrycznej, opartej na zasadach haniebnego, niczym nieograniczonego wyzysku. Między te masy młody agitator poniósł zarzewie myśli i buntu. Tłumaczył istotę kapitalistycznego ustroju, jego sprzeczności i konieczność samoobrony robotnika, a jednocześnie na całe jego smutne, szare i okrutne życie rzucał cudowne światło, zapalone u słońca utopii socjalistycznej. Za tym młodym agitatorem szły serca ludzkie, szła namiętność, szła i pyłem szarej bezdusznej i nieludzkiej pracy przysypana myśl zbiorowości robotniczej.

W tych warunkach zaczął się w Królestwie budzić ruch socjalistyczny. Około roku 1875 zaczynają tu działać Kazimierz Hildt, Filipina Płaskowicka, Ludwik Waryński, który w tym celu wstępuje jako ślusarz do fabryki Lilpop i Rau. Pisano broszury i drukowano je za granicą, tłumaczono Lassalle’a „Program Robotników”, zakładano „Kasy oporu” – i siadywano w więzieniu. W sierpniu 1878 roku policja chwyciła 80 osób, kilkunastu uciekło za granicę. Siedemdziesiąt pięć ofiar znalazło się w Cytadeli. Dziesiąty pawilon od dawna już nie oglądał tylu gości na raz uwięzionych. Nie oglądał ani razu dotychczas takich gości. Albowiem byli to socjaliści. Waryński, ukrywający się w Warszawie, zażądał posiłków. Przybyli wtedy studenci petersburscy: Wichurski, Wojnarowska Cezaryna, Zygmunt Heryng, Więckowski też opracował program i program ten wyszedł w Genewie (po polsku i po francusku) w październiku 1879 r.

Jak dotąd nie było różnic w poglądach socjalistycznych szerzonych w kraju. Socjalizm organizował robotników klasowo dla walki z „pasożytami”, organizował rewolucyjnie dla walki z „caratem”. Sprawa narodowa była raczej obojętna. Sprawa narodowa była raczej sprawą reakcji polskiej, hołdującej tradycji, wspominkom narodowym i kościelnym, oglądającej się w dal przeszłości i wyczarowującej z tej przeszłości rzeczy przedziwne, wprost cudowne. Socjaliści uważali, że ich obchodzi tylko przyszłość i że do tej przyszłości prowadzi – rewolucja. Na sam przód rewolucja polityczna „wszechrosyjska” – później rewolucja socjalna. Sprawy te wydawały się wyjątkowo jasne i proste. Nie budziły żadnych wątpliwości.

Życie atoli ujmowało te sprawy znacznie głębiej i zmuszało socjalistów do zajęcia ściśle określonego stanowiska w sprawach narodowych. Spory z Rosjanami na emigracji, spotkanie się z Niemcami (socjalistami), z przedstawicielami innych narodowości, skutych żelazną obręczą ucisku w Rosji, Niemczech i Austrii zmuszało do zastanawiania się nad kwestiami, które młodym układaczom programów warszawskich i genewskich wydawały się pustymi i „burżuazyjnymi”. Jak zwykle w takich wypadkach młodzi ludzie myślą, „dyskutując”, kłócąc się; rozpadają się, łamią się. „Równość” genewska została z powodu takich kłótni zawieszona; jej miejsce zajął „Przedświt” (od sierpnia 1881 r.). Socjaliści polscy zrywali z anarchizmem. Jednocześnie (w sierpniu t. r.) socjaliści narodowi wydawali odezwy „Ludu polskiego” (B. Limanowski, Zygmunt Balicki, Kazimierz Sosnowski) i na zjeździe międzynarodowym w Chur w Szwajcarii oba kierunku starły się boleśnie ze sobą (październik 1881 r.). I tutaj w dyskusji tow. Dłuski oświadczył że „wysuwanie na pierwszy plan kwestii narodowościowej może być szkodliwym dla solidarnej akcji z socjalistami rosyjskimi, dobijającymi się umów politycznych, a to mianowicie dlatego, że może to podnieść waśń narodową tam, gdzie najważniejszym jest zjednoczenie sił i solidarna ich akcja”. Dłuski przytacza i ten motyw, że podnoszenie kwestii narodowej przez socjalistów może być przez klasy uprzywilejowane na swoją korzyść zdradziecko wyzyskane. I zjazd międzynarodowy, przed którym socjaliści polscy spory swoje toczyli, oświadczył, że walka o wyzwolenie jest walką klas, a nie narodowości, i przeszedł do porządku dziennego nad kwestiami podniesionymi przez delegatów polskich.

Oba te kierunki myśli socjalistycznej szły odtąd własnymi drogami w ciężkim trudzie rewolucyjnej roboty, torując sobie drogę w lesie niewoli, ciemnoty i nędzy. „Lud Polski” pozostał organizacją emigracyjną i miał swój organ „Pobudka”, który z rzadka przedostawał się do kraju. Wyznawców miał wśród inteligencji i ograniczał się do jednostkowej, skromnej agitacji. W kraju socjalizm rozwijał się pod hasłem tych myśli, które płynęły z „Przedświtu”, ze źródeł międzynarodowej organizacji socjalistycznej: organizował robotników zawodowo i politycznie i dążył do stworzenia wielkiej i silnej partii robotniczej. Tylko że z biegiem lat socjalizm ,,Przedświtu” unarodawiał się. Socjalizm jest międzynarodowy, ale socjaliści są: Niemcy, Francuzi, Anglicy, Włosi, Rosjanie i Polacy. I socjalizm w praźródłach swoich jeden i powszechny, zmienia swój koloryt, gdy staje wobec ściśle określonych warunków historycznych, etnograficznych. Jest socjalizm francuski, jest socjalizm niemiecki. Powoli też w ciągu długich lat dziesięciu organizowała się w kraju i Genewie, w zetknięciu się z twardym życiem emigrantów, z twardszym jeszcze życiem agitatorów socjalistycznych w kraju – myśl socjalistyczna polska, aż znalazła swój ostateczny wyraz w programie Polskiej Partii Socjalistycznej.

Nie będziemy tu opowiadali po szczególe całej tej długiej drogi, na której znaczą się etapy tej miary, co przesławna działalność „Proletariatu”, tysiące ofiar, spisy męczeńskie cytadeli warszawskiej, wszystkich więzień rosyjskich, Sybir i katorga, nieskończona droga prowadząca z Warszawy na Sachalin, usłana „kośćmi robotników polskich”… Uczynił to przed laty, uczynił z wielkim talentem Res [Feliks Perl] i do jego znakomitych „Dziejów ruchu socjalistycznego w zaborze rosyjskim”, przerwanych, niestety, na tomie pierwszym (1910), czytelnika odsyłamy.

Dzieje lat trzydziestu są jeszcze na oczach dzisiejszego pokolenia. I w tych dziejach znowu lata 1905 i 1906 pełne zasługi i chwały były latami, które sprawiedliwy historyk zwiąże z czasem z działalnością PPS. To były lata przeważającego, decydującego wpływu naszej partii na bieg wypadków krajowych.

I data 17 listopada 1892 r. pozostanie datą historyczną, od tej chwili historycznej socjalizm polski staje się żywą siłą kształtującą dzieje polskie. Nie studenckim przedsięwzięciem szalonym, nie marzeniem poety, nie tylko tęsknotą niewolnika: staje się żywą siłą dziejową, która staje do walki z innymi o prawo do życia nasamprzód, o prawo do władzy – następnie. Tak czy inaczej – wpływa na bieg wypadków historycznych, w granicach możności kształtuje te wypadki. Socjalizm staje się odtąd ruchem masowym, wyznaniem wiary zorganizowanej, świadomej, coraz bardziej świadomej praw i obowiązków swoich, coraz bardziej odczuwającej odpowiedzialność za losy kraju klasy robotniczej.

I cześć niechaj będzie tym mężnym rycerzom, którzy, jak mówi wielki poeta, „przynieśli do ziemi niewoli deklarację praw świętego Proletariusza, która zdepcze przemoc bogaczów”.

Stanisław Posner
___________________
Powyższy tekst Stanisława Posnera pierwotnie ukazał się w „Kalendarzu Robotniczym PPS na rok 1923”, Nakładem Księgarni Robotniczej, Warszawa 1923, sygnowany pseudonimem Henryk Bezmaski. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł. Publikujemy go w 123. rocznicę utworzenia PPS.   

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *