Zygmunt Klemensiewicz

Tayloryzm wróg intelektu

[1928]

Andre Philip, profesor zwyczajny fakultetu prawnego w Londynie, obrał metodę studiów nad tym kapitalnej wagi zagadnieniem – daleko odbiegającą od normalnych badań profesorskich. Przewertowawszy bowiem uprzednio z sumiennością mola książkowego całą odnośną literaturę naukową, udał się następnie do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, gdzie pierwsze półrocze poświęcił zapoznawaniu się z rzeczowym materiałem dokumentalnym, potem zaś w ciągu 18 miesięcy zwiedzał najróżnorodniejsze zakłady przemysłowe. Przeankietował osobiście w ten sposób blisko 600 fabryk, pracował sam, jako zwykły robotnik, by empirycznie skontrolować wiarygodność udzielanych mu informacji. Nic więc dziwnego, że ogłoszony niedawno drukiem wynik jego kilkuletniej pracy – bezzwłocznie zwrócił na siebie uwagę sfer tą kwestią interesujących się i jest dziś przedmiotem nader ożywionej dyskusji.

Zwłaszcza, iż profesor Philip dochodzi do ostatecznego wniosku, będącego poniekąd sensacyjną wprost rewelacją, a głoszącego, że współczesna organizacja w przemyśle amerykańskim stanowi bardzo poważne niebezpieczeństwo socjalne, godząc w intelekt i niezależność robotnika. Tayloryzm mianowicie, rozpylając – że się tak wyrazić – organiczny całokształt dzisiejszej produkcji fabrycznej na drobniutkie atomy ściśle ograniczonych, zmechanizowanych funkcji, pozbawia robotnika fachowej wiedzy technicznej, która była dawniej jego słuszną dumą i… realną wartością. Obecnie nie posiada on już żadnej inicjatywy osobistej – dobór właściwych narzędzi, określenie systemu pracy, wszystko to decydowane jest bez jego doradczego nawet współudziału, zmuszając go do biernego podporządkowania się cudzym przepisom.

I nie może wcale w tych warunkach być inaczej, gdyż najdrobniejsze odstępstwo od z góry ustalonego programu zajęć, naruszyłoby tę doskonałą równowagę, na której opiera się proces masowej fabrykacji amerykańskiej. Człowiek zatraca zupełnie swoją indywidualność ludzką – Taylor powiada nawet, iż w niedalekiej już przyszłości odpowiednio wytresowany goryl doskonale będzie mógł zastąpić robotnika przy warsztacie …

Niestety, doświadczenie już teraz wykazuje, że osobnik absolutnie pozbawiony inteligencji, stanowi – pod względem wydajności pracy – o wiele cenniejszą dla fabryki siłę, aniżeli inteligent, z niesłychaną trudnością wdrażający się w rolę automatu. Fakt ten jest tak powszechnie znany, że w licznych bardzo zakładach Stanów Zjednoczonych robotnicy, przy angażowaniu ich, poddawani są specjalnemu egzaminowi uprzedniemu, mającemu na celu bezlitosne wykluczenie jednostek stojących na pewnym stopniu rozwoju umysłowego! W niektórych fabrykach nawet przyjmowane są notoryczne kretynki, które po należytej nauce, mającej wszelkie pozory tresury, świetnie obsługują nowożytne maszyny – pierwszy krok ku urzeczywistnieniu się przepowiedni Taylora.

Profesor Philip twierdzi – przytaczając nader obfity i niesłychanie interesujący materiał dowodowy – że robotnik amerykański i poza godzinami pracy zawodowej poddawany jest systematycznej „mechanizacji” jego zdolności umysłowych. Tak zwany National Association of Manufactures, który liczy dziś około 6000 członków, zatrudniających w swoich zakładach przeszło 6 milionów ludzi, posiada szeroko rozgałęzioną i wspaniale zorganizowaną sieć specjalnych instytucji, troskliwie czuwających nad domowym życiem robotników, nad działalnością ich zawodowych stowarzyszeń sportowych, towarzystw kulturalnych itp.

I tak np. kultura fizyczna cieszy się bardzo gorącym poparciem, ponieważ „sporty przeszkadzają oddawaniu się rozmyślaniom”, jak to otwarcie przyznał jeden z najwybitniejszych przemysłowców tamtejszych. To planowe automatyzowanie człowieka, intensywnie przeprowadzane przez chlebodawców, przyczynia się w olbrzymiej mierze do progresywnego, w coraz szybszym tempie postępującego rozkładu Labour Federation. Ilość członków tego nad-syndykatu wynosiła jeszcze w 1920 roku 5 100 000 z górą członków, podczas gdy obecnie nie przekracza 3 500 000. Tym tłumaczy się poniekąd brak ustawy prawnej w zakresie ochrony pracy, co tworzy tym dotkliwszą lukę, że – jak wynika z oficjalnych danych statystycznych – liczba nieszczęśliwych wypadków jest przerażająco wielka: dziennie ginie w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej 63 robotników, 105 000 zaś ponosi rocznie mniej lub więcej ciężkie obrażenia.

A przecież – jak z naciskiem zaznacza prof. Philip – „fabryki ztayloryzowane zatrudniają przeważnie ludzi młodych, pomiędzy 20-30 rokiem życia i rzadko spotkać można 50-letniego robotnika, starszych nigdy. Ogólnie powiedzieć należy, że przemysł amerykański zbogaca wprawdzie robotnika wysokimi płacami przeciętnymi, ale w zamian za to zabija go swoim nowożytnym systemem pracy”.

Zygmunt Klemensiewicz

____________________________
Powyższy tekst Zygmunta Klemensiewicza  pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Oświata. Pismo dla młodzieży robotniczej. Organ Polskiego Stow. Robotniczego oświatowo-gimnastycznego Siła w Czechosłowacji”, nr 2/1928, styczeń 1928 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *