Jan Maurycy Borski

Socjalizm po wojnie

[1939]

Po wojnie światowej i rewolucjach przez nią wywołanych, nastąpił gwałtowny wzrost wpływów socjalistycznych, olbrzymi napływ do partii socjalistycznych. Był to bowiem moment sprzyjający socjalizmowi. Ale warunki obiektywne w Europie nie były tego rodzaju, by ten nastrój, dla socjalizmu korzystny, mógł trwać długo.

1) Wojna nie skończyła się po myśli socjalistycznej, by nie było zwycięzców i zwyciężonych. Traktat Wersalski uczynił wprawdzie zadość niektórym słusznym i uprawnionym postulatom ciemiężonych przed wojną narodów i naprawił krzywdy im wyrządzone, stworzył wiekopomne dzieło Ligi Narodów i Międzynarodowe Biuro Pracy, ale też fatalnie rozwiązał sprawę podbitych Niemiec: nałożono na nie astronomicznej wysokości dług, tytułem odszkodowań wojennych, rozbrojono je, stworzono strefę zdemilitaryzowaną nad Renem, obsadzono na 15 lat zagłębie Saary. Spełnienie tych warunków można by wymusić na Niemczech tylko w razie poddania ich ścisłej kontroli mocarstw zwycięskich, inaczej mówiąc: przez dalsze prowadzenie wojny środkami pokojowymi, co jednak mogło w każdej chwili doprowadzić do wybuchów buntu. Ale na to Anglia znowu nie chciała pójść. Stały rozdźwięk między Anglią a Francją w stosunku do Niemiec stał się przyczyną, że politykę mocarstw na tym punkcie cechowały: chwiejność, zmienność, drobne ustępstwa bez jasno wytkniętej linii postępowania, kompromisowość bez określonego celu. Polityka ta tylko drażniła Niemców, budziła gorycz w tych elementach, które szczerze pragnęły porozumienia z mocarstwami, a hodowała zarodki odwetu wśród licznych grup społeczeństwa niemieckiego, nie chcących się pogodzić z przegraną Niemiec i czekających tylko chwili do obalenia znienawidzonej republiki weimarskiej.

W dodatku mocarstwa rozbroiwszy Niemcy, a zobowiązane według Traktatu Wersalskiego do stopniowego rozbrojenia siebie samych, nic nie zrobiły w tym względzie, co później dawało Hitlerowi m.in. argument na rzecz zbrojeń własnych.

Socjalizm w państwach zwycięskich nie mógł nawet myśleć o rewolucji, do której nie było tam żadnych przesłanek. Musiał się liczyć z rządami zwycięskiej burżuazji.
2) Socjalizm w Niemczech był w chwili rewolucji, i dłuższy czas po niej, rozbity na dwa obozy, z których większy liczebnie i bardziej wpływowy nie zdobył się na odważną politykę, jeśli nie wykończenia, to przynajmniej sparaliżowania pobitych w wojnie czynników reakcyjnych i kontrrewolucyjnych. W dążeniu do uratowania czego się da ze świetności Niemiec cesarskich, a częściowo z przesadnej obawy przed mocarstwami zachodnimi, socjaliści tzw. większościowcy, nie uczynili prawie nic dla zabezpieczenia zdobyczy rewolucyjnych, dla utrwalenia republiki. Pozostawiono w Reichswehrze, w aparacie administracyjnym państwa i w sądownictwie elementy reakcyjne i kontrrewolucyjne. Tajne organizacja kapturowe, uprawiające terror polityczny, nie spotkały się z należytą akcją obronną ze strony republiki. Po zamachu Kappa i po próbie zamachu Hitlera w Monachium, nie przedsięwzięto środków do walki z dojrzewającym ruchem faszystowskim. Socjalizm niemiecki niezbyt energicznie i umiejętnie torował drogę młodej republice niemieckiej. Więcej ubolewał nad „korytarzem” polskim niż przewidywał przyszłość republiki.

3) Wojna rozbiła ruch robotniczy i w wyniku rewolucji bolszewickiej powstał komunizm, który wyrządził socjalizmowi najwięcej szkód. Nie tylko przez sam fakt swego istnienia i zwalczania socjalizmu, ale także przez szerzenie demoralizacji wśród mas pracujących, wśród organizacji socjalistycznych i współpracujących z socjalizmem związków zawodowych. Przez lata całe – a trwa to jeszcze teraz – komunizm za jedyne swe zadanie uważał rozbicie partii socjalistycznych i związków zawodowych. Komunizm stał się głównym czynnikiem hamującym rozwój socjalizmu, a jeśli chodzi o Niemcy, to najwięcej przyczynił się do zwycięstwa hitleryzmu.

4) Wreszcie sytuacja gospodarcza świata, dotkniętego w roku 1929 wielkim kryzysem, dotkliwie dawała się we znaki socjalizmowi, który w żadnym z wielkich krajów nie rządził i nie mógł bezpośrednio wpłynąć na losy gospodarki.

Ale mimo tych wszystkich przeszkód, socjalizm rozwijał się pomyślnie, choć nierówno. W krajach nie targanych sprzecznościami interesów w takim stopniu, co mocarstwa lub małe kraje o dużym rozwoju przemysłowym (np. Belgia), socjalizm kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa. Przykładem Skandynawia, która, mimo kryzysu gospodarczego, który przecież i jej nie ominął, mimo wstrząsów politycznych dokoła, pod kierownictwem socjalistycznym zażywa spokoju i dobrobytu. Może się oczywiście i tam zmienić na gorsze, jeżeli fala faszystowska zaleje także Północ. Ale na razie to się jeszcze nie stało.

Na ogół da się powiedzieć, że w krajach demokracji, z wyjątkiem jednej Ameryki Północnej, gdzie są warunki specjalne, socjalizm rozwijał się już to po linii prostej, już to zygzakowatej, ale stale i nieprzerwanie. Objawów cofania się nie było, pochód socjalizmu miał w sobie cechy regularności i trwałości.

Ten znamienny objaw był najlepszym dowodem żywotności idei socjalistycznej i dawał rękojmię jej bliskiego zwycięstwa w Europie. Ale – powtarzamy – to wszystko działo się w warunkach demokracji, w warunkach swobody politycznej. Kartka wyborcza stała się orężem niezawodnym w ręku mas pracujących tam, gdzie ta kartka decydowała o rządach kraju. A socjalizm stał i stoi na stanowisku demokracji, w której widzi najlepszą drogę do zwycięstwa, do zdobycia władzy i przekształcenia ustroju społecznego.

Stanowisko słuszne. Socjalizm jest nieodłączny od demokracji i wolności. Obrona demokracji jest czołowym hasłem programu socjalistycznego.

I póki w większości krajów europejskich panowała demokracja, póty droga socjalizmu była jasna i mimo wszelkich przeszkód ze strony prawicy i komunizmu, droga ta prowadziła do pożądanego celu, siły bowiem socjalizmu rosły, a z nimi i wpływ socjalizmu na bieg spraw państwowych w Europie.

Jan Maurycy Borski

_____________________________________

Powyższy tekst stanowi jeden z rozdziałów broszury „Socjalizm a faszyzm. Kryzys w socjalizmie”, wydanej nakładem Spółki Nakładowo-Wydawniczej „Robotnik”, Warszawa 1939. Od tamtej pory nie była wznawiana, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

 

 

Jan Maurycy Borski (właśc. nazw. Essigman) (1888-1940) – działacz socjalistyczny, publicysta i redaktor. Ukończył studia filozoficzne i społeczno-ekonomiczne w Zurychu. Od 1913 r. w PPS – Opozycja, aresztowany przez władze carskie przed obchodami 1 maja 1914 r., po wybuchu wojny przymusowo wcielony do armii rosyjskiej, z której uciekł. Następnie aresztowany przez Niemców, więziony przez niemal 3 lata. Po odzyskaniu niepodległości publicysta centralnego organu prasowego PPS – dziennika „Robotnik”, od 1 marca 1919 do 1939 r. członek redakcji tego pisma, m.in. zastępca redaktora naczelnego i kierownik działu zagranicznego oraz autor wielu wstępniaków, wyrażających stanowisko partii wobec ważnych bieżących wydarzeń. Redagował także przez kilka lat coroczne książkowe wydanie „Kalendarza Robotniczego”, a roku 1921 był oddelegowany przez partię do redagowania lokalnego „Dziennika Robotniczego” w Łodzi. Publicysta prasy partyjnej, autor kilku broszur, m.in. „Dyktatura proletariatu”, „Sprawa żydowska w socjalizmie”, „Socjalizm a faszyzm”. Przygotowywał biografię Feliksa Perla, jednak wskutek wybuchu II światowej nie dokończył tych prac. Po hitlerowskiej napaści na Polskę działał w podziemiu, wiążąc się z grupą skupioną wokół pisma „Barykada Wolności”, należał do najbliższych współpracowników jej lidera, Stanisława Dubois. Podczas jednego z konspiracyjnych spotkań z Dubois, zostali w sierpniu 1940 r. aresztowani przez Gestapo. Uwięziony na Pawiaku, został zakatowany podczas śledztwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *